Jak usunąć swoje dane z Naszej Klasy i nie dać się zwariować
 Oceń wpis
   

Media to jednak potęga. Zaczęło się w sympatycznym lubczasopiśmie (jak mi powiedziała znajoma: fajny z ciebie kumpel, ale podpaść tobie... przerąbane), przeszło przez Dziennik Internautów, aby dotrzeć do Gazeta.pl. Mówiąc trywialnie -- jakby się nie zawzięli ludzie od Michnika, moje dane osobowe nadal bezkarnie walałyby się na serwerach Naszej Klasy. A tak już za 30 dni (licząc od 26 grudnia) ich tam nie będzie.

Ale po kolei.
Jak pamiętają najwytrwalsi Czytelnicy w tekście "Nasza Klasa: profil usunięty, dane nadal przetwarzane" padła znamienna obietnica "Natomiast nie omieszkam zwrócić się ze stosownym pytaniem do spółki Nasza Klasa sp. z o.o. przez formularz kontaktowy. Że też oni się tam nie boją..."
Odpowiedzią na pytanie o przyczynę, dla której -- wbrew ustawowemu obowiązkowi -- portal Nasza Klasa nadal przetwarza dane osobowe po wypowiedzeniu umowy przez usługobiorcę był zgrabny mejl, który pozwolę sobie zacytować w całości (acz bez nazwiska autorki, to nie jest sprawa osobista):

Witam,
Dziękujemy za kontakt w tej sprawie. Prosimy o krótkie sprecyzowanie swojego
problemu.
Pozdrawiam,
W odpowiedzi wyraziłem ubolewanie, że pracownicy Naszej Klasy mają zablokowany dostęp do innych stron internetowych ;-) jeszcze raz opisałem temat i poprosiłem o wyjaśnienie przyczyny, dla której moje dane nadal tam fruwają.
A oni na to:

Usuniecie profilu nie oznacza definitywnego usunięcia danych bazy danych osobowych. Z chwilą usunięcia profilu staje się on całkowicie niedostępny dla innych Użytkowników. Jeżeli chciałby Pani/Pan całkowicie usunąć swoje dane osobowe z naszego serwisu (tzw. anonimizacja danych), to powinien się Pani/Pan do nas zwrócić z wyraźnym żądaniem logując się z tego konta. Wynika to z treści art. 5.5 naszego Regulaminu, który jako Użytkownik serwisu Pani/Pan zaakceptował. (...) Żądanie powinno zostać wysłane z adresu mailowego, którego dotyczy.

Może i miałoby to sens, gdyby nie fakt, że nowy regulamin serwisu wszedł w życie jakoś tak w połowie lipca 2008 r. -- ładnych kilka (kilkanaście?) miesięcy po tym, jak skasowałem tam swoje konto. Nie mogłem przeto zgodzić się na żaden art. 5.5, który zresztą brzmi następująco:

5.5 Użytkownik ma prawo wglądu do przetwarzanych danych w każdym czasie, jak również prawo do ich poprawiania oraz żądania ich usunięcia z Bazy Kont (Profili).

czego ja -- będę szczery wobec samego siebie -- w życiu nie odebrałbym jako cicho powiedzianego "nawet jak zlikwidujesz swój profil, to my i tak będziemy dalej Twoje dane przetwarzać.
Zresztą jak mógłbym odebrać, skoro ten ich zakichany regulamin nie może mieć zastosowania w mojej sytuacji: wypisałem się z tego dziadostwa wiele wiele miesięcy przed wprowadzeniem nowego regulaminu.

Nawiasem mówiąc: owszem, zgodnie z art. 19 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną usługodawca może w dalszym ciągu przetwarzać niektóre dane, na podstawie umowy zawartej między nim a usługobiorcą, ale... uwadze polecam art. 7 pkt 5 ustawy o ochronie danych osobowych, zgodnie z którym przez zgodzę osoby, której dane dotyczą rozumie się "oświadczenie woli, którego treścią jest zgoda na przetwarzanie danych osobowych tego, kto składa oświadczenie; zgoda nie może być domniemana lub dorozumiana z oświadczenia woli o innej treści".
Tymczasem N-K nie robi nic innego jak właśnie domniemuje wyrażenia zgody na dalsze przetwarzanie danych (mówiąc wprost: taka zgoda powinna być na formularzu rejestracyjnym lub wyrejestracyjnym, podobnie jak np. oświadczenia klientów banków o zgodzie na pozostawienie ich danych w BIK także po rozwiązaniu umowy kredytowej).

Nie mniejszą pomyłką jest wymóg zwrócenia się z wnioskiem o usunięcie danych z tego samego konta poczty elektronicznej, przy pomocy której dokonaliśmy rejestracji w serwisie. Po pierwsze to ludzie mają dane osobowe -- nie skrzynki pocztowe -- po drugie tej bzdury Nasza Klasa nie wpisała nawet w ten swój wspaniały regulamin.
W moim przekonaniu to typowe biurokratyczne wymysły, jakimi piekło jest wybrukowane. Myślę -- może ktoś z Czytelników coś więcej mi powie -- że takich kitów uczą na szkoleniach dla pracowników BOK-ów ;-) Ot taki paragraf 22.

Zresztą sami przeczytajcie co mi o tym dziś napisali eksperci:

Pod adresem mailowym z jakiego obecnie Pan się z nami kontaktuje nie widnieje konto w systemie. Proszę o wskazanie loginu/ adresu e-mail na jaki dokonana została rejestracja w portalu. Jednocześnie informuję, że usunięcie danych osobowych z bazy danych portalu nastąpić może jedynie na wniosek jaki został wysłany z adresu mailowego, który został przypisany do profilu, ktorego to wniosek o usunięcie danych osobowych dotyczy.I tu już nie zdzierżyłem. Polegało to na pogrożeniu GIODO (hehe, na pewno strasznie się wystraszyli... ;-) oraz podesłaniu linka do tekstu na Dzienniku Internautów (tak, pamiętam, że mają blokadę na inne adresy).
Grunt, że... zadziałało. Nie minęły dodatkowe 4 godziny i otrzymałem kolejną korespondencję:

Szanowny Panie, dziękuję za podanie loginu. W związku z przesłanym przez Pana żądaniem usunięcia danych, o którym mowa w art. 5.5 naszego Regulaminu, informuję, że fizyczne usunięcie danych (konto o numerze ID: 84989) z bazy danych Serwisu (anonimizacja danych) nastąpi najpóźniej w ciągu 30 dni, licząc od dnia 26 grudnia 2008 roku.I już wyjaśniać, że "fizyczne usunięcie danych" nie jest "anonimizacją" -- a także zastanawiać się co oni rozumieją przez "fizyczne" usunięcie danych (Endlösung?) -- nawet nie będę próbował.

Reasumując za cały komentarz powinien wystarczyć klasyczny już cytat: ja tu widzę niezły burdel!!!
Aczkolwiek nadal nie wiem jak udało mi się osiągnąć cel i nie zwariować.

Komentarze (26)
Confessio est regina probationum
 Oceń wpis
   

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości czy Eskadra zajumała logo liberalnych Nowojorczyków i próbowała wcisnąć ów towar władzom miasta Białystok, gęsto komentowane oświadczenie zarządu w moim przekonaniu rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Trzystronicowy niepodpisany dokument (PDF do pobrania stąd) opiera się na klasycznej figurze retorycznej zbudowanej wokół akordu "podobieństwo znaku graficznego opracowanego dla Miasta Białystok ze znakiem graficznym używanym  w przeszłości przez jedną z nowojorskich organizacji społecznych jest absolutnie przypadkowe i niezamierzone". Na dowód Eskadra rozrysowuje cykl ewolucyjny projektu; a robi to tak, że nie sposób już nie dostrzec, że punktem wyjścia było właśnie logo The Lesbian, Gay, Bisexual & Transgender Community Center. Modyfikacje zostały dokonane -- w moim przekonaniu -- w sposób, który miał zmylić tropy.

Proszę porównać 1 wersję ze zdjęciem z parady liberalnych Nowojorczyków (powyżej) z prezentacją Eskadry.

Różnica sprowadza się w praktyce wyłącznie do innej liczby promieni. W wersji 2 dodano "łebki" nad promieniami, aby w ostatecznej wersji zagęścić układ, ale zwiększyć pole centralnego placka (który symbolizuje Białystok...) No cóż, mam silne wrażenie, że ktoś skupił się właśnie na zatarciu śladów, nie zaś na wymyśleniu czegoś nowego (powiedziałbym, że Eskadra chciała wydymać liberałów z Nowego Jorku, ale stwierdzenie to wydaje mi się dość trywialne -- więc tak nie powiem.)

W procesie starożytnym wychodzono z założenia, że przyznanie się oskarżonego jest koronnym dowodem jego winy (confessio est regina probationum). Później reguła ta stała się podstawą procesu inkwizycyjnego: po to właśnie przypalano żywcem podejrzewanych o czary czy herezje, aby się szybciej i chętniej przyznali (podobne były metody oprawców stalinowskich, chociaż oni częstokroć nie bawili się nawet w takie pozory).

Dziś w zasadzie ;-) zasada ta nie jest stosowana, chociaż jak widać na załączonym powyżej obrazku -- warto czasem pamiętać nudne zajęcia z prawa rzymskiego w roku akademickim 1991/92 ;-)

Komentarze (19)
Jak wyliczyć plagiat -- czarno na białym ;-)
 Oceń wpis
   

W kontekście dyskusji nt. jumanego logo Białegostoku -- oraz wyjaśnień Eskadry (dziękuję za podesłanie linku w komentarzu -- na marginesie dodam, że teraz czekam na przeprosiny) muszę powiedzieć, że aż mi się nie chce wierzyć, że twórcy nie zasłonili się herbem komunistycznej Rumunii.
Też jest motyw promieni, też jest motyw wschodzącego słońca. Jeszcze jakby puścić The House of Rising Sun i w ogóle będzie cacy.

Nie oznacza to, że nie dostrzegam ryzyka jakie niesie sztuka nowoczesna -- oraz wynikające z jej nowatorskości i niepowtarzalności budzące grozę ryzyko wrórności i powtarzalności.
Caravaggio to miał łatwo, malował co chciał, ale w zasadzie miał swój styl. Tak samo miał Rembrandt, Rubens czy inny Dürer.

Współczesny artysta musi się znacznie bardziej wysilić, żeby być niepowtarzalnym twórcą. Skoro wszystko już było, coraz trudniej stworzyć coś, czego jeszcze nie było. Ale skoro nad tym samym problemem głowi się 1000 głów, istnieje zagrożenie, że wymyślą dokładnie to samo.

Jako podsumowanie tematu pozwolę sobie przypomnieć postać Romana Opałki i zacytować co Wikipedia pisze na temat jego najsławniejszego cyklu, którego tytuł zapisać mogę tylko grzebiąc w kodzie html: Opałka 1965 /1 -.

Jego najsłynniejsze dzieło to cykl Opałka 1965 /1 - ∞. Artysta białą farbą zapisuje na płótnie szeregi liczb; początkowo robił to na czarnym płótnie, zmienił je następnie na szare, i, od 1972, stopniowo rozjaśnia używane tło. Każdą liczbę dodatkowo wymawia, nagrywając ją na magnetofon, a do skończonego obrazu dodaje swoje zdjęcie z widocznymi oznakami starzenia. Cykl ma symbolizować przemijające życie.

Wygląda to mniej-więcej tak:

 

No i teraz faktycznie można tylko zapytać: czy malując takie rzeczy przez 43 lata twórca może "zastrzec" sobie twórczy monopol na zapełnianie setek płócien rzędami cyfr? Czy jeśli ja postanowię malować rzymskie cyfry -- dla różnicy: różową farbą na zielonym tle -- to będę plagiatował Opałkę, wyrażał hołd, a może po prostu obnażę pustkę krytyków, którzy powinni to wyśmiać, zamiast budować twórcy świątynię zachwytu?

Komentarze (5)
Zajumane logo: przykre konsekwencje plagiatu
 Oceń wpis
   

To może być jedna ze śmieszniejszych aferek z cyklu "kto od kogo jumie i dlaczego". Wiele wskazuje bowiem na to, że krakowska Grupa Eskadra sprzedała władzom miasta Białystok zajumany projekt jako logo miasta. Aby śmiechu było więcej: kolorowa rozetka to znaczek nowojorskiego The Lesbian, Gay, Bisexual & Transgender Community Center. Od razu widać na co zapatrzył się grafik Eskadry ;-)

O plagiacie parę razy już na łamach Lege Artis pisałem (por. Odpowiedzialność za plagiat, Plagiat, parodia czy inspiracja?, czy Głowa orła w koronie bądź Prawo cytatu czy plagiat? -- skutki zawyżonego roszczenia). Dalsze licytowanie się przepisami, numerami artykułów i zagrożeniami nie ma sensu -- jak widać ludzie są niereformowalni. Tu nie da się wykręcić nawet sianem cytatu: owszem, cytat w grafice jest dopuszczalny, jednak powinien on wówczas wynikać z funkcji obrazka; nawiązanie do innego utworu musi wynikać z czegoś więcej, niż z samego braku pomysłu na formę. (Rzepa pokazuje logo LGBT w nieco innej formie, niż udało mi się znaleźć na ich stronie internetowej.)
Tu kreatywność projektanta ograniczyła się do przemalowania kilkudziesięciu kreseczek i zamknięciu ich -- dla niepoznaki -- kropeczkami. 

Kilkakrotnie zadawano mi pytanie w jaki sposóbw takich sytuacjach można bronić swoich praw. Pieniądze, o których mówi art. 78 ust. 1 pr.aut. to jedno, a dobre imię twórcy -- to sprawa raczej niewymierna.

W przypadku każdego naruszenia autorskich praw osobistych (zainteresowanych zakresem ochrony odsyłam do art. 16 pr.aut.) sąd może zobowiązać naruszającego, aby złożył publiczne oświadczenie o stosownej treści i formie -- czyli przeprosiny. W przypadku prasy i książek -- gdzie, uwierzcie mi, przekręty zdarzają się prawie na porządku dziennym (zdjęcia na okładkach, tłumaczenia, często nawet pomija się nazwiska redaktorów...) -- najczęściej kończy się na wykupieniu w poczytnym dzienniku ogłoszenia z przeprosinami (na zdjęciu ogłoszenie, jakie Wydawnictwo Siedmioróg zamieściło w Gazecie Wyborczej w związku z pominięciem nazwiska Michała Romanka jako tłumacza wydanej książki).

Odpowiedzialność za plagiat nie ogranicza się jednak tylko do przepisów prawa autorskiego. W orzecznictwie przyjmuje się bowiem, że "plagiat narusza dobro osobiste autora, zarzut popełnienia plagiatu narusza dobro osobiste tego, przeciwko komu jest skierowany, chyba że zarzut jest prawdziwy, wyłączając przez to bezprawność działania naruszającego" (tak Sąd Najwyższy w wyroku z 20 maja 1983 r., I CR 92/83).
Co istotniejsze, sędziowie stwierdzili wówczas także, iż "zarzut jest prawdziwy nie tylko w przypadku plagiatu jawnego, ale także ukrytego (przeróbka cudzego utworu podawana za utwór własny) lub częściowego (wykorzystanie tylko niektórych części partii utworu cudzego)."

Warto także mieć na uwadze wyrok SN z 15 czerwca 1989 r. (III CRN 139/89), w którym sąd wyraził następujący pogląd: "Przeniesienie do utworu treści lub wyjątków z cudzego dzieła bez wyraźnego podania źródeł zapożyczenia jest plagiatem i narusza autorskie dobra osobiste". Sprawa dotyczyła wprawdzie plagiatu książki, jednak pewne zasady są niezależne od rodzaju tworzywa twórczego (maślaną tę myśl dedykuję tym, którzy uważają, że "pisząc" książkę trzeba bardziej uważać, ale już malując można sobie pozwolić na więcej szaleństwa...)

Co ciekawe, w przypadku komercyjnego wykonania utworu (a więc np. logo na zamówienie władz municypalnych) będzie także stanowiło nieprawidłowe wykonanie umowy, zaś sam utwór, który jest niedozwolonym zapożyczeniem, jest dotknięty wadą prawną.
To jednak już kwestia li tylko stosunków między zamawiającym a wykonawcą, zaś uprawnionemu do pierwotnego logo (organizacji z liberalnego miasta na wschodnim wybrzeżu czy osobie, która zaprojektowała znaczek dla nich) już nic do tego.

Podsumowując: nie tylko na Allegro warto patrzeć co i od kogo kupujecie. Nie wiem na jakim etapie sprawa się rypła -- tj. czy Białystok tylko zdążył się tylko pochwalić przy mineralnej i paluszkach cudnym projektem, czy też wyprodukowali jakieś gadżety z wzorkiem -- ale nawet jeśli miastu uda się uniknąć konsekwencji -- prócz straty czasu i męczenia się z fachowcami od jumania -- a do jumatiela raz na zawsze na przyszłość przylgnie odpowiednia łatka (pamiętać warto, że ledwie co Opcom Grupa Eskadra przepraszała za nieuczciwą konkurencję, chociaż początkowo szła w zaparte...) to przykry zapach długo jeszcze będzie się unosił.

Komentarze (16)
Lepiej wysłać Caritasu niż wspierać konkursy Onetasu
 Oceń wpis
   

Onet ogłosił kolejną edycję konkursu na Blog roku, a mnie zapytano czy i w tym roku spróbuję szczęścia.

Odpowiedź brzmi: NIE. Sęk w tym, że organizator nie zmienił zasadniczo postanowień regulaminu i nadal rzecz polega na głosowaniu esemesami za złotówkę, co ułatwia chamskie przekręty, jak np. wsparcie czyjegoś bloga przez znanego efceciarza (czym są FCT możecie poczytać sobie tutaj) oraz głosowanie przez masowo wykupywane startety, które później -- po wykonaniu zadania -- idą po złotówce na Allegro.

Ponieważ sytuacje takie są organizatorowi konkursu znane -- rok temu wyrugowano z konkursu parę blogów, wokół których działy się cuda, także handel zużytymi kartami sim jest Onetowi znany -- jednak nie zdecydowali się na wprowadzenie zmian, które uniemożliwiałyby takie manipulacje, zdecydowałem się na mój własny skromny protest.

Uwaga, na Caritas można płacić nawet kartą kredytową. Zachęcam Czytelników Lege Artis do dobroczynności!

Zamiast fundować jakieś laptopy czy inne wojaże macherom, znacznie lepiej będzie jeśli wesprzemy swoimi esemesami jakąś akcję dobroczynną.
O proszę, można wysłać esemesa na akcję Caritasu, czyli POMAGAM na numer 72902.

I jakby co to Wesołych Świąt Czytelnictwu.

Komentarze (19)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]