Opinioulepszacz
 Oceń wpis
   

Zawsze myślałem, że człowiek odpowiedzialny to taki, który wie co mówi, a jeśli nawet mu się omsknie gafa czy głupota -- będzie w cierpliwie i odważnie przyjmie tego konsekwencje. Dzisiejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego dowodzi, że w przekonaniu tego gremium nawet politycy potrzebują opinioulepszacza.

Zgodnie z art. 14 ust. 2 prawa prasowego dziennikarz nawet dosłownie cytujący wypowiedź innej osoby nie może odmówić autoryzacji tekstu. Autoryzacji, która często polega na wykreśleniu całości wypowiedzi indagowanego; zdarza się, że skutkiem ingerencji wywiad zostaje kompletnie odarty z treści i nadaje się wyłącznie do kosza. (Ba, zdarza się, że niektórzy uważają, że przepis pozwala na kolaudację tekstu opartego na wypowiedziach.)

art. 14. 1. Publikowanie lub rozpowszechnianie w inny sposób informacji utrwalonych za pomocą zapisów fonicznych i wizualnych wymaga zgody osób udzielających informacji.
2. Dziennikarz nie może odmówić osobie udzielającej informacji autoryzacji dosłownie cytowanej wypowiedzi, o ile nie była ona uprzednio publikowana.
(...)
4. Udzielenia informacji nie można uzależniać, z zastrzeżeniem wynikającym z ust. 2, od sposobu jej skomentowania lub uzgodnienia tekstu wypowiedzi dziennikarskiej.
art. 49 Kto narusza przepisy art. 3, 11 ust. 2, art. 14, 15 ust. 2 i art. 27 podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Z niejasnych dla mnie przyczyn sędziowie TK wyszli z założenia, iż (cytuję za komunikatem prasowym) skoro 'Wypowiedź może być jednak nie tylko instrumentem naruszenia, prowadzącym m.in. do zniesławienia, ale także przedmiotem naruszenia', to zasługuje taka wypowiedź na samodzielną ochronę prawną (właśnie w postaci autoryzacji), co jednak nie jest sprzeczne z konstytucyjnymi wolnościami słowa i pozyskiwania informacji ponieważ... umożliwia informatorowi ochronę jego dobrego imienia, przeto 'instytucja ta [autoryzacja -- przyp. OR] gwarantuje precyzję i pewność debaty publicznej oraz służy podnoszeniu wiarygodności tej debaty'.

A wszystko po to, aby -- idąc tokiem rozumowania Trybunału -- publikowane informacje były prawdziwe i dosłowne, bo dziennikarz uwolniony od tego obowiązku wcale nie gwarantowałby dosłownego przytoczenia słów pytanej osoby 'z zachowaniem ich sensu i kontekstu'.

Przekładając z prawniczego na nasze: ponieważ każdemu może przytrafić się niefortunny tekst, musi być jakiś sposób na wykręcenie się sianem.
Dziwne -- pozwólcie się chociaż dziwić! -- że w sporze pomiędzy prawem do nieskrępowanej informacji oraz 'prawem' do dwulicowości i zwykłego szachrajstwa -- Trybunał staje po stronie tych osób -- także polityków (sprawa zaczęła się od wywiadu z posłem) -- których wyborem będzie ukryć własne słowa pod płaszczykiem autoryzacji. Ba, nawet w rozważaniach na temat penalizacji naruszenia obowiązku autoryzacji wypowiedzi TK nie zajmuje się takimi czynnikami jak np. prawdziwość wypowiedzi, kwestia czy słowa te godzą także w dobra osobiste innych osób.

Wyrok TK z dnia 29 września 2008 roku, sygn. akt SK 52/05, sentencja wyroku do pobrania stąd

Cóż z tego, że Trybunał podpowiada, że zawsze można skorzystać z zabiegu polegającego na omówieniu wypowiedzi własnymi słowami. Cóż z tego, bo -- to już chyba każdy wie -- nie zwalnia to dziennikarza (ale i osoby wypowiadającej się) z odpowiedzialności za ewentualne naruszenie dóbr osobistych osoby trzeciej. Tymczasem zasadą powinno być, że za dosłownie cytowane słowa odpowiadać może tylko osoba je wypowiadająca, bez względu na to, czy mówi do dziennikarza, czy zupełnie przypadkowego człowieka.

PS I jeszcze jedna smutna uwaga: sprawa ma sygnaturę wpływu z 2005 roku. Oznacza to, że skarżący czekał dobre 3 lata na jej rozstrzygnięcie. To się nazywa ochrona naszych praw.

Komentarze (0)
Pochwała czeskiego modelu wyborów do Senatu
 Oceń wpis
   

Kiepska pogoda zagoniła mnie do Czeskiej Republiki. Od czasów Schengen jest to o niebo łatwiejsze niż przyjemniejsze niż kiedyś; jeśli dodam, że po odwiedzeniu małomiasteczkowego sklepiku wyszedłem objuczony 22 bulelkami piwa (a żadne z nich nie jest tak szajsowate jak jakaś Warka Strong czy inny Żywiec), to chyba z łatwością zrozumiecie mój zachwyt.

Druga sprawa, która zwróciła moją uwagę to rozpisane na 17-18 października częściowe wybory do Senátu Parlamentu ČR. Tak, tak: Czesi i w tak drobnej sprawie jak system wyborczy bywają od nas rozsądniejsi. Ot, i tak zgodnie z prawem wyborczym co 2 lata następuje wymiana 1/3 składu Senatu (dlatego są to wybory częściowe), przeto młodsi stażem senatorowie mogą korzystać z doświadczenia starszych kolegów, co więcej -- dzięki temu skład izby nie petryfikuje się na wiele lat według rozkładu popularności partii z jakiegoś tam okresu.
(Dla porównania: w Polsce od razu wymieniamy sobie wszystkich 100 senatorów, przez co są oni równie zacietrzewieni politycznie jak p'osły, wybieramy ich tylko na 4 lata, zaś skrócenie kadencji izby poselskiej wiąże się także z rozwiązaniem izby wyższej. Głupota i rozrzutność.)

Dla najwytrwalszych skromny upominek: Autor&Wydawca w jednej osobie, wraz ze swoim psem, pod plakatem kandydata mgra Ivana Adamca. Kandyduje z ramienia rządzącej ODS, z okręgu Trutnov, a zdjęcie wykonane na wjeździe do Pecu pod Śnieżką.

Komentarze (12)
Bez kary za pomówienie Narodu Polskiego o czerwone zbrodnie
 Oceń wpis
   

Wakacje to czas, kiedy człowieka powinny spotykać same najprzyjemniejsze rzeczy. Siedzę sobie na przednóżku Karkonoszy, trochę moknę, trochę marznę -- ale wieść o uchyleniu przez Trybunał Konstytucyjny przepisu penalizującego pomówienie Narodu Polskiego o popełnianie zbrodni komunistycznych dotarła. I ucieszyła.

Wyrok TK z 19 września 2008 roku, sygn. akt K 5/07, zaś jego sentencja jest tu.Zgodnie z niesławnej pamięci art. 132a kodeksu karnego nawet na 3 lata za kraty trafić mógł przestępca, który wypowiedziałby głośno zdanie 'na rozkaz tow. Gomułki marcowi pałkarze pobili studentów na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego'. Tow. 'Wiesław', jakkolwiek Polak z krwi i kości, był bowiem aparatczykiem komunistycznym, pałkarze bili w imieniu ówczesnego ustroju -- oraz sojuszu z braterskim Związkiem Radzieckim -- zaś studenci byli, oględnie mówiąc, elementem niepewnym politycznie. Wypisz wymaluj: pomówienie jednego z Polaków (skądinąd jego bliskim współpracownikiem był wówczas niejaki Tejkowski) o zbrodnię komunistyczną.

O sprawie pisałem już przeszło półtora roku temu, podkreślając zresztą, iż tak zbudowany przepis mógłby nawet służyć ściganiu tych, którzy mieliby czelność zapytać o inspiratorów zabicia ks. Popiełuszki. Ba, być może art. 132a kk mógłby posłużyć do wtrącenia za kraty Cenckiewicza i Gontarczyka, autorów głośnej książki, w której pomówiono Lecha Wałęsę o współpracę z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa (co jest zbrodnią komunistyczną).

Tyle radości, która nie byłaby radością pełną, gdyby nie oszpeciła jej łyżka dziegciu.
Wielka szkoda, że Trybunał nie zajął się merytorycznie sporem o istotę wolności słowa -- stąd wyrok nie może być przywoływany w debacie o jej zakresie, zaś będzie co najwyżej służył dywagacjom o wzajemne relacje izb parlamentu w procesie stanowienia prawa.

Okazało się bowiem, że podczas procedury legislacyjnej Senat popełnił kilka błędów, które zdyskwalifikowały normę z formalnego punktu widzenia, co uzasadniało zarzut niezgodności ustawy z art. 7 oraz art. 121 ust. 2 w związku z art. 118 ust. 1 Konstytucji RP. Błędy polegały w szczególności na przerzuceniu przepisu zmieniającego ustawę o IPN zaproponowanego w projekcie ustawy przez Sejm do kodeksu karnego oraz rozszerzeniu rodzaju przestępstw, które podlegają ściganiu w sposób niezależny od miejsca popełnienia przestępstwa, obywatelstwa sprawcy i przepisów obowiązujących w kraju, gdzie czyn został popełniony (co pozwoliło na wszczęcie postępowania w sprawie pomówienia nas przez dziennikarkę hiszpańskiego 'El Pais').

Zgodnie bowiem z utrwalonym orzecznictwem naszego sądu konstytucyjnego wszystko -- także sposób, w jaki są uchwalane ustawy -- musi mieć swój prawidłowy porządek rzeczy, przeto nie ma miejsca na akty prawne pisane na kolanie (napisawszy to zdanie zadumałem się na chwilkę... ech, gdyby Trybunał uchylał wszystkie normy pisane na kolanie albo jeszcze gdzie indziej...) Zgodnie z tymi regułami nie można w dowolny sposób zmieniać ustawy po jej uchwaleniu w trzecim czytaniu, prowadzi to bowiem do uchybienia zasadom prawidłowej legislacji; mówiąc najprościej: jeśli ktoś (Senat, Sejm) ma ochotę na zmianę prawa, powinien w tym celu złożyć projekt legislacyjny, nie zaś w arbitralny sposób zmieniać treść projektu, który doń trafił po wcześniejszych pracach.

(Dodam może, że dla mnie zawsze kontrowersyjne będzie stosowanie przez Trybunał jako wzorca sposobu przeprowadzenia procesu legislacyjnego regulaminu Sejmu. Rzecz w tym, że regulamin -- jako wyraz autonomii parlamentu -- nie stanowi jednak źródła prawa powszechnego i nie jest wskazany w Konstytucji jako probierz, do którego inne akty prawne powinny się mierzyć.)

Można zatem wyrazić żal, że Trybunał nie znalazł chęci do zajęcia się sprawą wolności słowa, można odnieść bowiem wrażenie, że takie orzeczenie daje zielone światło podobnej inicjatywie ustawodawczej, pod warunkiem, że będzie przeprowadzona w sposób zgodny z regułami prawodawstwa.

Komentarze (6)
If I were a Rich Man
 Oceń wpis
   

Dostałem niedawno kilka (-naście?) intratnych propozycji współpracy od startutopistów. Hmm, w zasadzie powinienem poczuć się doceniony -- w ferworze walki o najlepszą pozycję na rynku chyba niełatwo oderwać się od programowania i napisać choćby kilka zdań.

Tym bardziej, jeśli dostrzegł mnie kolejny Bill Gates in spe.

Fajnie, że dostrzegacie przydatność weryfikacji Waszych pomysłów pod kątem prawnym; wszystko, oby było mniej takich potknięć.
Feler jest taki, że rozwalają mnie zapewnienia tego rodzaju, że wprawdzie dziś z kasą krucho (więc za moją pracę nie dostanę nic), ale już wkrótce -- tj. jak tylko podbijecie rynek (i sprzedacie się inwestorowi za ciężką kasę) to przyjdzie czas na niezłą wypłatę.

Stąd konieczność -- tak, to już naprawdę konieczność -- złożenia publicznej deklaracji: po tym jak skończyły się bezpłatne porady prawne dla Czytelników Lege Artis, od dziś kończy się wsparcie jakichkolwiek startutopistów w zamian za 'przyszłe przychody'.

Równocześnie dedykuję Wam, Kochani startutopiści, pewną fajną piosenkę. W dwóch odsłonach. Enjoy!

 

 

 

 

PS Obrazek na górze to 'Dollar Sign' Ondreja Varcholi. Na otarcie łez.

Komentarze (2)
Groźby za cudze wpisy na forum -- do kosza!
 Oceń wpis
   

Jeśli prowadzisz -- hobbystycznie czy na poważnie (coraz częściej odnoszę wrażenie, że ludzie czasem nie wiedzą co robią i po co...) -- forum internetowe, z pewnością interesujesz się tym jak wygląda odpowiedzialność za wpisy innych osób na Twoim forum. Zanim jednak zaczniesz spamować pytaniami inne fora czy grupy dyskusyjne możesz zacząć od tych tekstów -- Odpowiedzialność administratora forum za cudze wpisy i Hobbystyczne forum internetowe a odpowiedzialność za posty.

Może się czasem zdarzyć, że krewki niezadowolony zacznie do Ciebie kierować różnorakie wezwania, począwszy od dobrowolnego usunięcia niepochlebnych wpisów, poprzez żądanie zabanowania niedobrego usera, na ujawnieniu jego danych (lub chociaż IP) oraz 'ścisłym moderowaniu treści' skończywszy.
Narwany pójdzie nawet kancelarii prawniczej, a tam wysmażą mu wezwanie na pół strony. Bo wiadomo, że 'jak przyjdzie pismo podpisane przez adwokata, to się każdy wystraszy'.

Widziałem niedawno takie wezwanie, podpisane przez pewną wrocłwską panią adwokat (kancelaria w Rynku, niby dobry adres, ale wiedzy od tego nie przybywa). Wezwanie pełne bzdetów, w skrócie: (i) proszę usunąć wpis, (ii) podać dane osobnika, (iii) albo chociaż jego IP, (iv) na przyszłość lepiej wypełniać ustawowy obowiązek moderowania forum, (v) bo jak nie to poniesiesz, adminie, odpowiedzialność karną z art. 212 kk.

Poproszono mnie o ustosunkowanie się do tego, co niniejszym -- także dla dobra wszystkich Czytelników Lege Artis -- czynię. Jak dostaniecie takie wezwanie, to proszę, budujcie odpowiedź według poniższego 'wzoru':

  • administrator forum co do zasady nie ponosi odpowiedzialności za bezprawną treść postów opublikowanych na jego forum przez inne osoby, jeśli po wiarygodnej informacji uniemożliwi do nich dostęp;
  • w takim przypadku nie ponosi też odpowiedzialności wobec autora tego posta (za usunięcie jego wpisów), pod warunkiem, że go powiadomi o zablokowaniu jego treści;
  • dane użytkowników, w tym adres IP -- sam już nie wiem jakie jest stanowisko GIODO, ale na wszelki wypadek powtórzę za ustawą -- mogą być udostępniane innym tylko za wyraźnym upoważnieniem ustawowym lub za zgodą zainteresowanej osoby;
  •  nie ma ustawowego obowiązku moderowania forum, a jeśli ktoś chce stosować do forum internetowego (jak i każdego innego serwisu tworzonego wspólnym wysiłkiem internautów) odpowiedzialność wynikającą z art. 38 ust. 1 lub art. 49a prawa prasowego, to odpowiadam: odpowiedzialność szeroko pojętych hostingodawców reguluje ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną, nie prawo prasowe;
  • owszem, może się okazać, że forum moderowane nie załapie się na wyłączenie odpowiedzialności z art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Wyłączenie to opiera się bowiem na założeniu, że nie ponosi odpowiedzialności za cudze posty ten, kto nie wie o ich bezprawności -- zatem można zakładać, że skoro moderuje to powinien wiedzieć; nadal nie zmienia to jednak faktu, że nie ma obowiązku moderowania forum;
  • i na koniec smaczek, na który niedawno zwrócono mi uwagę: radcy prawnemu bądź adwokatowi nie wolno grozić w pismach i w wystąpieniach procesowych odpowiedzialnością karną. Zakazuje im tego odpowiednio art. 27 ust. 7 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego oraz art. 16 Kodeksu Etyki Adwokackiej. Co więcej, jeśli groźba wszczęcia postępowania karnego odnosi się do czynu, który nie jest przestępstwem, można zaryzykować twierdzenie, że mamy do czynienia z przestępstwem groźby karalnej (art. 190 w zw. z art. 115 par. 12 kk). Na to też można zwrócić uwagę;
  • na marginesie warto dodać -- niekrórzy lubią sobie napisać 'lepiej zróbcie jak mówię, to sobie oszczędzicie czasu na policji i w prokuraturze, bo już tam idę' -- że nawet jeśli uda się przekuć rzecz w sprawę karną, to przestępstwa pomówienia czy zniesławienia są ścigane z oskarżenia prywatnego, zatem policji i prokuraturze nic do tego.
Komentarze (18)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]