Nie zwróciłbym uwagi na kontrowersyjny i mocno dyskusyjny tekst opublikowany na łamach Wiadomości24.pl (Pasożyty żerują na serwisach i nieświadomych internautach) poświęcony łamaniu prawa przez pasożytujące serwisy internetowe agregujące li
Wywołany przez Wiadomości24.pl temat sprowadza się do dość prostego założenia. Mianowicie zdaniem Pawła Nowackiego wskutek tego, że istnieją serwisy agregujące zajawki do ciekawych rzeczy znalezionych w internecie -- podkreślam: agregujące zajawki i li
Pozwoliło to dziennikarzowi na zbudowanie zdania, po którym zadrżałem w posadach i zacząłem zbierać na grzywnę:
"Polskie kopie Digga działają na granicy prawa, a z pewnością pasożytują na treściach wytwarzanych przez inne podmioty, przede wszystkim wydawnictwa prasowe, które dopiero dziś - w dobie kryzysu gazet - na dobre wchodzą do sieci. Co więcej, prawo łamią zarówno właściciele takich pasożytniczych serwisów, jak i korzystający z nich internauci."
Problem w tym, że wskutek zastosowania -- przyznaję, dziwacznej -- technologii prezentowania stron docelowych (ramki) ruch z tych serwisów nie jest zliczany do całego ruchu podli
Najlepiej wyłożyła to chyba cytowana przez Wiadomości24.pl Marzanna Wojciechowska, prawniczka Izby Wydawców Prasy: "Wskaźnikami na podstawie, których ocenia się wartość reklamową danego serwisu jest zasięg tj. liczba tzw. "real users", liczba odsłon i czas spędzony na stronie (...) By ocenić długofalowe skutki działania takich "pasożytujących" serwisów trzeba brać pod uwagę model biznesowy tworzony w oparciu o badania ruchu w internecie. Wpływy z reklamy - a ta jest pochodną wyników danego serwisu znaną z Megapanelu PBI/Gemiusa - są podstawowym dochodem, jaki otrzymuje umieszczając materiały w sieci, wydawca prasy."
Do tego momentu wszystko jest dla mnie jasne i klarowne. Jest walka o pieniądze z reklamy, a w takiej walce można mieć wrażenie, że każdy chwyt -- włącznie z zarzutem prawa -- jest dozwolony. Kiedyś była akcja NoAdBlock -- przypomnijmy, że wówczas też nas straszono, że oglądając jakąś stronę przeglądarką uzbrojoną w to pożyteczne rozszerzenie łamiemy jakieś prawo -- obecnie jest szum wokół decyzji o wycofaniu się przez Erę z zakładania simlocków w ich komórkach (aha, po raz kolejny się okazało, że twórca akcji zaraz po jej rozpropagowaniu postanowił sprzedać domenę tuniemaery.pl na Allegro).
Pal licho agregatory. Wiadomości24.pl chciałyby się dobrać do czterech liter także użytkownikom tych serwisów -- tym, którzy dodają li
Zdaniem autora tekstu "I to oni [tj. internauci], oprócz samych właścicieli serwisów (...) mogą ponieść prawne konsekwencje łamania praw autorskich czy nieuczciwej konkurencji." -- a wszystko to dlatego, że "Zdaniem specjalistów od prawa autorskiego na Wykopie, Sforze i Wyczajto mamy do czynienia z naruszeniem prawa autorskiego dokonywanym pospołu przez internautę i samego prowadzącego serwis". Wszystko przez to, że z przepisów o dozwolonym użytku (art. 23 ust. 1 pr.aut.) wyłączone są elektroniczne bazy danych spełniające cechy utworu.
Naruszenie prawa -- jeszcze raz podkreślę: prawa autorskiego oraz o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji -- przez internautów ma następować -- jakie to proste -- poprzez dodanie przez internautę li
Niestety, w mojej ocenie całe zamieszanie jest zamierzonym sianiem zwykłego FUD-u:
- po pierwsze nikt -- ani użytkownik, ani agregator li
nków -- nie jest winien temu w jaki sposób Megapanel traktuje kliknięcie w li . Ba, powiem więcej: skoro udziałowcami PBI sp. z o.o. są wydawcy prasy, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby wpłynęli na kogoś, by zmienić statystyki (dla porównania statystyki Lege Artis dostępne w Google Analytics odnotowują wejścia via ramki Wykopu);nk na Wykopie - zwykłym myleniem pojęć jest wrzucanie do wora pt. odpowiedzialność za naruszenie prawa autorskiego skutków dodania przez internautę li
nka do jakieś strony . Nawet jeśli przyjmiemy, że prezentacja oryginalnej strony w ramce jest naruszeniem autorskich praw majątkowych (co już samo w sobie jest tezą dyskusyjną -- dla mnie strona to jest strona, a nie pasek w przeglądarce), to z całą pewnością nie można zarzucać takiego naruszenia użytkownikom Wykopu czy innej Sfory; - o zarzutach odnoszących się do rzekomej nieuczciwej konkurencji w ogóle szkoda coś mówić -- czynu nieuczciwej konkurencji może dopuścić się wyłącznie przedsiębiorca, nigdy zwykły klikacz internetowy. Zatem wszystko co mi pozostaje to życzyć "podnoszącym rękę na takie pasożyty", aby udało się przekonać sąd, że deliktem z tej ustawy jest wkładanie oryginalnego kontentu w jakąś ramkę -- tylko dlatego, że jakiś Megapanel (bądź co bądź nie będąca wzorcem z Serves jeśli chodzi o pomiar internetu) liczy to inaczej, niż wymarzył sobie wydawca jakiegoś serwisu;
- reasumując: jeśli ktoś uważa, że wydawcy Wykopu et consortes łamią ich prawa wrzucając li
nkowany teks w ramkę, niech postara się do tego przekonać sąd . Można do tego użyć przepisów o prawie autorskim, można próbować skorzystać z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji -- podkreślam, że osobiście ten pierwszy zarzut uważam za chybiony, a drugi za mocno dyskusyjny -- ale po co mieszać do sprawy Bogu ducha winnych użytkowników?
Na zakończenie można zadać pytanie: ale o co w tym wszystkim chodzi? Tu odpowiem starą paremią JKM: jak nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze.
Wróćmy do pierwszego przywołanego przeze mnie cytatu. Jak widać Wiadomości24.pl pochyliły się nad problemem wydawnictw prasowych "które dopiero dziś - w dobie kryzysu gazet - na dobre wchodzą do sieci".
Jeśli się weźmie pod uwagę, że wydawcą Wiadomości24.pl jest Polskapresse sp. z o.o. -- spółka dość ambitnie działająca w segmencie prasy papierowej (wydaje m.in. dziennik Polska oraz posiada prawa do szeregu tytułów regionalnych), acz borykająca się z problemami biznesowymi (kilka miesięcy temu zwolniony został jej wiceprezes, Tomasz Wróblewski) -- to owo szczucie na internet jest biznesowo jasne i zrozumiałe.



Genialny 