7 czerwca -- myślę, że zostanę w domu (bojkot wyborów do PE)
 Oceń wpis
   

4 maja -- dzień po święcie polskiej konstytucji -- i miesiąc przed wyborami do Parlamentu Europejskiego... To chyba dobry dzień, aby powiedzieć dlaczego chyba nie zamierzam wziąć udziału w czerwcowym głosowaniu.
Będzie prosto, łopatologicznie.

  • podstawowa sprawa: mimo jakiegoś tam wykształcenia i wcale nie ograniczonego światopoglądu nie potrafię sobie przypomnieć -- do czego tak naprawdę służy europarlament? Po pierwszej kadencji naszych przedstawicieli można odnieść wrażenie, że deputowanym jest on potrzebny do zarabiania całkiem niezłych pieniędzy (pamiętacie zwiewającego Zwiefkę?), zwiedzania brukselskich lunaparów, wygodnego prowadzenia plotkarskiego blogaska (Ryś Czarnecki...) oraz urządzania sobie całkiem ciekawych wycieczek krajoznawczych (bo w jakim celu posłali tam Hołka -- nie wiem).

    Po co zatem głosować na kolejnych amatorów wygodnego życia między Brukselą a Sztrasburgiem?
  • porozmawiajmy o uprawnieniach... no cóż, te potrafią chyba wyliczyć tylko studenci prawa czy politologii, którym akurat przyszło zmierzyć się z tymi fascynującymi zagadnieniami, sami zainteresowani (chociaż też wątpię...) oraz pewnie paru dziennikarzy. Cała reszta -- w tym zachęcający nas do udziału w wyborach -- z pewnością nie ma na ten temat bladoszarego pojęcia.
    Wystarczy zapamiętać jedno: jeśli myślicie, że uprawnienia PE są podobne do legislatyw krajowych, grubo się mylicie. Europosłowie mają niezbyt wiele do powiedzenia jeśli chodzi o obsadę Komisji Europejskiej (tu wszystko zależy od rządów krajowych, Parlament ma daną tylko możliwość przyklepania tego, co powie Sarkozy z Berlusconim, Merkel i Tuskiem). Owszem, deputowani mogą KE odwołać (2/3 głosów), aczkolwiek z uprawnienia tego skorzystali dotąd ledwie raz.

    Nasi wybrańcy niewiele mają do powiedzenia jeśli chodzi o kształt "prawa europejskiego". Te wszystkie potworne dyrektywy to jednak dzieło Rady UE oraz komisarzy, których celem jest uszczęśliwienie ludzkości (albo ściśle: jej europejskiej części); parlamentarzystom nie pozostaje zwykle nic innego jak poprzeć decyzje KE;

    W jakim zatem celu mamy wybierać członków fasadowego organu, skoro decyzje i tak zapadają z dala od sali obrad plenarnych?
     
  • no właśnie, kto naprawdę rządzi w tej Unii??!
    Model zależności politycznych jest dość prosty. Mamy rządy krajowe, które ugrywają skład Komisji Europejskiej oraz -- poprzez partie polityczne -- desygnują swoich ludzi (wygodnych półgłówków, niezdolnych do samodzielnego myślenia; działaczy, którym akurat się nie udało w kraju; barwnych cudaków -- bo kimże jest "czerwony Danny"?) do sprawowania pozornej kontroli nad Komisją...

    Tak czy inaczej sprawa jest prosta: zamiast marnować czas na spieranie się, kto ma zasiadać w PE, lepiej zdobyć wpływ na rząd, który ma realny wpływ na to, kto jest komisarzem;
     
  • zakładając, że wszystko co napisałem powyżej nieważne jest, bo i tak ktoś musi w ławach dla deputowanych zasiąść (co w pewnym sensie słuszne jest); pokażcie mi kandydatów, którzy szczerze pełnić swoje obowiązki będą, wolność miłując, biurokrację w ryzach trzymawszy?

    Niestety, kandydaci oficjalni to wyłącznie entuzjaści dokręcenia europejskiej śruby: Traktatu Lizbońskiego, rozszerzenia kompetencji Unii. To ludzie, którzy mają problem z samodzielnym myśleniem, zaś nad samodzielne myślenie przedkładają marsz utartymi ścieżkami.

    Ktoś mi powiedział niedawno, że alternatywą dla nich jest "Libertas"... Darujcie, nie wgłębiałem się wprawdzie w poglądy Tego, Który Powstrzymał Irlandię, ale jego polskie towarzycho jest równie wiarygodne, jak wicepremier Andrzej L.

    Zresztą: po prostu nie pasuje mi krytyka Unii Europejskiej z punktu widzenia posmarowanego ksenofobią strachu przed obcymi i "liberałami", nie pasuje mi retoryka Giertychów i Wierzejskich -- powiedziałbym, że nie uważam, aby coś zagrażało polskości bardziej, niż wstyd wywołany działalnością pogrobowców po LPR.

    Słowem: skoro alternatywą dla zachłyśniętych brukselskimi klimatami entuzjastów jest szloch spikerki Radia Maryja, to nie pozostaje mi nic innego jak zostać w domu i mieć to wszystko głęboko gdzieś.

Na killka tygodni przed wyborami europejskimi -- na które "trzeba" pójść -- jestem prawie pewien, że wytrwam w postanowieniu zbojkotowania tej fasadowej imprezy. Tym razem nie zagłosuję taktycznie, nie wmówię sobie teorii "mniejszego zła": nie ma dla mnie różnicy, czy większość będzie miała ekipa Platformy, SLD czy ludzie Kaczyńskich.

Myślę, że 7 czerwca bardzo chętnie zostanę w domu. Albo chętniej nawet -- kropnę się z psem na jakiś fajny spacer.

Komentarze (19)
Powałkoniwszy się
 Oceń wpis
   

I znów kolejny długi łykend za nami, i znów eksperci mogli ponarzekać (celowo linkuję tekst sprzed dekady prawie...) ile to traci cała nasza gospodarka na 3 dniach wolnego.
Przykro mi bardzo, ale -- nie wiedzieć dlaczego -- ja tego nie kupuję. Nie uważam po prostu, żeby jakiś trzy- a nawet czterodniowe nieróbstwo było w stanie rozpieprzyć nam gospodarkę bardziej, niż pół głupawego zarządzenia ministra.
Ba, uważam, że taki długi łykend może tylko pomóc.

Nie obliczyłem tego sobie (w rachunkach jestem raczej słaby...), zresztą nawet nie wiem ile to jest owe 0,08902186123% PKB czy ile tam tracimy przez taki piątek.
Wziąłem to na logikę.

Logika podpowiada mi, że gospodarka to nie tylko sklepy i hipermarkety, które musiały zamknąć swoje podwoje przez dwa majowe dni. Ten sam zdrowy rozum mówi mi, że ludzie pracujący to nie tylko giełda, maklerzy i finansiści. Ba, gospodarka to nawet nie te sterty papierzysk wypełnianych czy to w urzędach, czy to w prywatnych przedsiębiorstwach na zlecenie tychże urzędów (ludzie mi ostatnio opowiadają jakieś straszne rzeczy o formularzach GUS).

PKB i inne wskaźniki to przecież także produkcja i sprzedaż sprzętu wypoczynkowego -- przecież nie ma sensu kupować paletek, płetw czy nart, jeśli człowiek nie znajdzie czasu na ich wykorzystanie. Produkcja to także wytwarzanie sprzętu do grillowania, podpałek, hodowanie i tłuczenie prosiaków na ociekające tłuszczem mięcho, albo i -- wierzajcie mi! -- dzwoniące buteleczki pysznego browca schodzące z taśmy.
Wzrost gospodarczy to także pieniądze, które wydajemy na wycieczki, pensjonaty, hotele, przeloty, albo i na paliwo spalone w korkach, żeby tylko dopchać się do miejsca wymarzonego wypoczynku.

Ile nasza gospodarka -- producenci wieprzowiny, hutnicy wytapiający stal na sprzęt do grilla, właściciele kempingów, obsługa stacji benzynowych i pensjonatów -- zarabiają tylko dlatego, że rzucamy się w tradycyjny ludyczny wir? Ile osób znajduje dzięki temu zatrudnienie (albo go nie traci), ile zakładów blacharskich ma coś do roboty tylko dlatego, że na drogach zaroiło się od niedzielnych kierowców?
Jakby nie było tych wszystkich weekendów, wakacji i innych okazji -- czy byłby sens kupowania nart na trzy wyjazdy w sezonie? Czy byłby sens taszczenia stojaczków na barbecue do i z bagażnika odszpachlowanych golfów dwójek?
A nawet spędzający każdą wolną chwilę przed telewizorem; jaką mieliby motywację do kupienia kolejnego telewizora o przekątnej większej od własnego IQ, gdyby neonazistowska tefałpe znów nie puściła trylogii o Pawlaku i Kargulu?

Dlatego rzucam moje osobiste hasło, którym chętnie zapłodniłbym ekspertów z różnych instytutów bolejących nad wypoczywającymi (hmm BTW jestem ciekaw jak wygląda tam praca...): ludzie, op...cie się ile wlezie, kupujcie paletki, szorty i klapki, lejcie benzynę na 200 kilometrów podróży, bo tylko w ten sposób ratujecie naszą biedną gospodarkę -- swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi.
Cokolwiek o tym ma do powiedzenia stado teoretyków od dobrej telewizyjnej roboty.

Komentarze (10)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]