Tak mnie jakoś naszło po przeczytaniu na blogu Mediafun o wytycznych IAB na temat marketingu szeptanego (temat spamu i walki ze spamem już mnie znudził troszkę, chociaż był czas, że sporo się tym zajmowałem -- jak chcecie poczytać to zapraszam: 1, 2, 3, 4) -- w kontekście informacji, że będzie nowe, lepsze prawo, które pozwoli na ściganie spamerów postanowiłem przekopać się przez projekt nowelizacji prawa telekomunikacyjnego. Z apriorycznym założeniem, przyznaję, że i tak nikomu nie będzie się chciało kopać z koniem.
Projekt zmian w prawie telekomunikacyjnym jest ambitny i niewątpliwie w ocenie wielu "usługodawców" -- drastyczny. Zgodnie z art. 175a ust. 2 -- który wreszcie spełnia postulat niezliczonych forumowiczów "wpisać spam do ustawy!" -- spamem będzie nie tylko niezamawiana informacja handlowa, ale i komunikaty, których treść i kontekst nie zależą od tożsamości adresata (żadnych "strzałów w ciemno" od operatorów komórek...!), marketingowe nękanie automatycznymi połączeniami telefonicznymi (przysłowiowa melodyjka po odebraniu rozmowy i "proszę czekać, będziem nawijać, proszę czekać"), ale i nęcenie mające za cel wyłącznie budowanie baz teleadresowych ("wyślij teraz esemesa, aby się zarejestrować").
Warunkiem zgodnego z prawem przesyłania takiego śmietnika będzie uprzednie uzyskanie zgody zainteresowanej osoby, przy czym ciężar dowodu, iż zgoda została udzielona ma spoczywać -- to dość logiczne (acz niekoniecznie np. dla PTK Centertel) -- na wysyłającym informacje.
Przewiduje się także ułatwienie dla przedsiębiorców, którzy zgromadzą nasze dane teleadresowe w związku z zawartą wcześniej transakcją. Art. 175a ust. 5 dopuszczać ma kierowanie własnych ofert marketingowych pod zebrane w ten sposób adresy elektroniczne, bez zgody odbiorcy, pod warunkiem jednak, że klient został w wyraźny sposób powiadomiony o możliwości nieodpłatnego wypisania się z tego łańcuszka św. Antoniego. (No to przyjdzie kryska na płatne esemesy od pustych łbów za wypisanie się z "Wyślij pusty esemes".)
Ciekawostką ma być utworzenie w UKE specjalnej "spambrygady" (art. 175b), odpowiedzialnej m.in. za "wykrywanie i eliminowanie przypadków wysyłania spamu" oraz za całą pracę operacyjną związaną ze zwalczaniem spamu. Ciekawostką może być, że UKE będzie prowadził postępowanie antyspamowe w trybie przepisów postępowania administracyjnego (w tym też trybie nakładając kary) -- a przecież ledwie co prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o fotoradarach, zarzucając jej m.in. właśnie brak możliwości odwołania się ukaranego do sądu powszechnego.
Mało tego, osobne spamdrużyny będą musieli utworzyć dostawcy usług telekomunikacyjnych, w tym operatorzy telekomunikacyjni i dostawcy internetu (art. 175f), gdzie będzie można zgłosić reklamację (można zatem mówić o nałożeniu ustawowego obowiązku tworzenia działów abuse). (Tu dygresja: ciekawe jak taka spamdrużyna operująca np. w obrębie PTK Centertel ustosunkuje się do reklamacji abonenta sieci Orąż...)
Jeśli działanie spamera będzie szczególnie uciążliwe, projekt nakłada na usługodawcę obowiązek ustalenia abonenta oraz zwrócenia się doń z instrukcją usunięcia nieprawidłowości, włącznie z dostarczeniem niezbędnego bezpłatnego oprogramowania. Jak rozumiem w ten sposób ustawodawca odnosi się do problemów zainfekowanych zombie, rozsyłających spam bez wiedzy, a na pewno zgody użytkowników -- kary za brak firewalla i programu antyspamowego jeszcze nie ma. (Hmm tu jednak może być różnie: wiadomo, że "starsze" ;-) wersje Windowsa XP są szczególnie wrażliwe na dziwne przypadłości, a równocześnie trudno je załatać...)
I teraz zaczyna się najciekawsze: w ciągu 2 dni od otrzymania takiej informacji abonent ma obowiązek usunąć nieprawidłowości -- zaprzestać spamowania, zainstalować podesłane oprogramowanie -- a jeśli tego nie zrobi, ISP będzie musiał (właśnie musiał, a nie mógł) ograniczyć przepustowość jego łącza do... 32 kbit/s w przypadku downloadu oraz 16 kbit/s dla uploadu (art. 175g ust. 4).
Mało tego: przywrócenie uprzedniej prędkości łącza będzie bezpłatne tylko przez kolejne 5 dni (ust. 5), a dane spamerów będą przesyłane przez operatorów do UKE (jak sądzę także incydentalnych spamerów -- tych od zombie...).
A więc mamy osławione pakiety.
Wątpliwości? Nie będę ukrywał: nie widzę przepisu umożliwiającego użytkownikowi odwołania się od niesłusznej decyzji o zmniejszeniu prędkości łącza. Teoretycznie można powiedzieć, że zawsze można się dogadać, ale uparty dostawca telekomunikacyjny zawsze znajdzie podstawę, żeby się zaprzeć: "bo ustawa nie przewiduje".
Drugi feler to dość ogólna klauzula pozwalająca spambrygadzie z UKE na żądanie od operatorów danych osobowych abonentów, jeśli jest to niezbędne w toku spampostępowania (art. 175e). Pal licho, jeśli będzie to rozumiane wyłącznie jako uprawnienie do pozyskania danych użytkowników spamujących, gorzej, jeśli UKE będzie chciał w ten sposób tworzyć sobie jakieś wykazy spamowanych. Albo i tych nieszczęśników, których komputery zostały zainfekowane.
I ostatnia sprawa: już ja widzę, jak UKE wespół ze spamdrużyną Gadu Gadu bierze się za takie bzdety, jak pozwoliłem sobie zaprezentować na obrazku.