Codziennik Prawny -- kto, za ile, dlaczego
 Oceń wpis
   

Temat Codziennika Prawnego -- nie będę owijał w bawełnę -- zaciekawił mnie na tyle, że postanowiłem poświęcić troszkę więcej uwagi zbadaniu sprawy. Przy nieocenionej, bez zbytecznego krygowania się, pomocy P.T. Czytelników.

Dziś, w pierwszym z serii tekstów na tapetę biorę temat: kto to zrobił i dlaczego tak drogo? To chyba podstawowe pytanie, zważywszy, że koszt zaprojektowania i wykonania portalu to niebagatelna kwota 65784,84 zł brutto, a fakturę zapłaciliśmy -- proszę nie zapominać -- my wszyscy: podatnicy.

Zgodnie z informacją uzyskaną od rzecznika prasowego RPO kontrakt na projekt i wykonanie dostała Edu Labs s.c. z Warszawy, a ponieważ wartość umowy nie przekraczała kwoty 14 tys. euro, zamówienia można było udzielić bez zachowania procedury określonej przepisami ustawy prawo zamówień publicznych (art. 4 pkt 8).

Pierwsza sprawa to kwestia wartości zamówienia. Pod poprzednim wpisem rozgorzała na ten temat dyskusja i padały kwoty od 1 tysiąca złotych, aż do owych 65 tys.Postanowiłem zatem zapytać człowieka, który jest dla mnie autorytetem jeśli chodzi o tworzenie rozbudowanych serwisów na zlecenie dużych przedsiębiorstw. Zdaniem Igora Gnota, prezesa spółki Activeweb, portal CodziennikPrawny.pl wydaje się być stosunkowo prostym zadaniem, brak jest bowiem zaawansowanej technologii czy grafik, które mogłyby zwiększać koszt prac. W jego ocenie podobny serwis można spokojnie wykonać za 30 tys. złotych.
Gnot wskazuje przy okazji pewne błędy jeśli chodzi o pozycjonowanie Codziennika: większość stron jest pozycjonowana na hasło "codziennik prawny", nie zaś np. na "jak ustala się wysokość czynszu", co wydaje się logiczne.

Drugi temat to: dlaczego właśnie owe 65 tys., a nie troszkę mniej, albo troszkę więcej? Tu znów wydaje się, że trzeba wyjść od owej kwoty 14 tys. euro, która pozwala zapomnieć o zamówieniach publicznych i po prostu dać zamówienie. Czytelnicy próbowali w komentarzach pod poprzednim tekstem przeliczać owe 65 tys. złotych na 14 tys. euro, ale biorąc pod uwagę, że nie znamy dokładnej daty zawarcia umowy (choć był to zapewne już 2009 rok), możemy przypuszczać, że kurs mieścił się gdzieś pomiędzy 4,1721 a powiedzmy 4,7013 zł.
Łącznie daje to coś pomiędzy 58,3 a 65 tys. złotych -- co oznacza, że ta druga kwota pasuje jak ulał. Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 1 ustawy o zamówieniach publicznych do określenia ceny stosuje się art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy o cenach, a to oznacza, że mówimy o wartości brutto.

Trzecia wątpliwość: dlaczego zlecenie otrzymała firma Edu Labs, której dokonania są na tyle nikłe, że nie dorobiła się jeszcze własnej strony internetowej? Czy naprawdę jest tak, że już nikt nie chce wziąć intratnego zlecenia z sektora publicznego, więc trzeba łapać kogo się da? A może de facto zlecenie wykonała -- sugeruje to nieśmiało tak content="Agencja Interaktywna Mediovski" -- bliżej nieokreślona agencja Mediovski (piszę, że nieokreślona, bo nie wiem, spółka to czy działalność gospodarcza -- ogólnie tajemnicza sprawa), która ma -- przypadek? -- tak sam adres, jak Edu Labs s.c. 

Mediovski i Edu Labs mają jeszcze jedną wspólną cechę: osobę Michała Szkodzińskiego (hmm jeszcze parę godzin temu strona mnie wpuszczała, a teraz jest komunikat "403 forbidden"), studenta informatyki Politechniki Warszawskiej, który przedstawia się zarówno jako IT Manager w Mediovskim, jak i IT Manager w Edu Labs.

Skontaktowałem się z p. Michałem w sprawie referencji Edu Labs -- wszakże nikt mi nie opowie lepiej z czego znane jest to przedsiębiorstwo, jak zatrudniony IT manager -- jednak po odpowiedzi, iż wyczerpujących wyjaśnień udzieli mi przedstawiciel spółki, nie odezwał się do mnie ani ów przedstawiciel, ani sam Michał Szkodziński.
Nie wiem zatem, jakie to wcześniejsze osiągnięcia sprawiły, że Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się powierzyć wykonanie portalu CodziennikPrawny.pl właśnie firmie Edu Labs.

Być może dałoby się szukać odpowiedzi na pytanie dlaczego akurat Edu Labs -- dziękuję za zwrócenie na ten wątek uwagi Anonimowemu Czytelnikowi, który dużo mi w sprawie pomaga -- w biurze ombudsmana, a zwłaszcza u pani Urszuli Szkodzińskiej, dyrektor Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.
Być może dałoby się, gdyby nie solenne dementi Michała Szkodzińskiego z Edu Labs/Mediovski, który kategorycznie stwierdził, że pani Urszuli Szkodzińskiej nie zna (ze wzajemnością), zaś sprawa jest li tylko całkowicie przypadkowym zbiegiem okoliczności.

O ewentualne powiązania między osobą kierującą biurem RPO oraz -- jak informuje strona www rzecznika -- zajmuje się nadzorowaniem gospodarki finansowej urzędu zapytałem rzecznika prasowego RPO, jednak do chwili publikacji tego tekstu nie uzyskałem żadnej odpowiedzi.
Pozostaje mi tylko, z prawdziwą przyjemnością, dać wiarę zapewnieniom p. Michała Szkodzińskiego.

Tak, to naprawdę zadziwiający zbieg okoliczności, że dobrze płatne zlecenie na wykonanie serwisu internetowego dostaje nikomu nieznana firma, w której dość istotne stanowisko zajmuje młody student informatyki, a który całkowicie wskutek zbiegu okoliczności nosi takie same nazwisko jak osoba kierująca biurem Rzecznika Praw Obywatelskich.

W kolejnych odcinkach -- bo tematyką Codziennika Prawnego zamierzam pozajmować się jeszcze przez kilka dni -- pozastanawiam się ile kosztowała merytoryczna praca 70 pracowników urzędu RPO i dlaczego dało to taki efekt, dlaczego partnerem operacji jest Onet.pl a nie np. Wirtualna Polska, za co naprawdę zapłacono 6 tys. złotych i co ma do tego Salon24.pl.

 

EDIT: otrzymałem właśnie informację od p. Roberta Smolarka, partnera zarządzającego Edu Labs s.c., w której wyjaśnia kilka wątpliwości:

W związku z Pana publikacją i dyskusją która się wokół niej pojawiła, poniżej ustosunkowałem się do Pana pytań i wątpliwości.

1. Wykonawca projektu
Edu Labs S.C. (wykonawca projektu) w związku ze zmianą wizerunku i profilu działalności (obecnie agencja interaktywna) w miesiącu czerwcu br. oficjalnie
zmieniła swoją nazwę na Mediovski S.C. Brak podpisu pod projektem wynika z zapisów
umowy.

2. Realizacja projektu
Realizacja projektu zajęła agencji ok. 3 miesiące. Wspomniane w komunikacie
Biura Rzecznika Praw Obywatelskich dwa lata dotyczyły prac merytorycznych
komitetów redagujących.

3. Wartość projektu
Wartość projektu to 53.922,00 zł, 22% kwoty podanej w oficjalnym komunikacie
Biura Rzecznika Praw Obywatelskich stanowi podatek VAT.

4. Doświadczenie wykonawcy
Spółka funkcjonuje na rynku od ponad 2 lat i zrealizowała w tym czasie kilkadziesiąt
projektów internetowych, w tym kilka dla sektora publicznego.
Wybrane realizacje dostępne są pod adresem http://www.mediovski.pl/#portfolio

5. Użyteczność i design serwisu
Wymagania funkcjonalne i graficzne serwisu CodziennikPrawny.pl zostały bardzo dokładnie określone przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

6. Zbieżność nazwisk
Zbieżność nazwisk pomiędzy Panią Dyr. Urszulą Szkodzińską i Panem Michałem Szkodzińskim jest przypadkowa i nie ma związku z projektem Codziennika Prawnego.

EDIT2: z informacji rzecznika prasowego BRPO: "uprzejmie informuje, że pani Urszula Szkodzińska, Dyrektor Biura RPO nie zna pana Michała Szkodzińskiego, a zbierzność nazwisk jest kwestią przypadku."

Uff, przynajmniej ten wątek mamy wyjaśniony.

Komentarze (59)
Są odpowiedzi na pytania o Codziennik Prawny
 Oceń wpis
   

Jak pamiętają najwytrwalsi Czytelnicy LA swego czasu wziąłem się za temat portalu internetowego CodziennikPrawny.pl założonego przez biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przyznam, że wiedziałem, że troszkę ryzykuję; ombudsman to chyba jeden z nielicznych urzędów w Polsce, który ludzie z definicji wielbią (bierze się to chyba z tego, że RPO zwykle bierze w opiekę biednych i pokrzywdzonych), więc łatwo można zarobić łatkę niedobrego prawnika, który czepia się fajnej i pożytecznej inicjatywie Rzecznika.

Zdania nie zmieniam: nadal uważam, że serwis jest kiepski, nieładnie wykonany, baza wiedzy jest słaba (poniżej znajdziecie Państwo częściową odpowiedź na pytanie dlaczego tak jest), wyszukiwarka miejsc, gdzie można znaleźć pomoc prawną -- niefunkcjonalna.

W Codzienniku Prawnym, na jedynce, króluje sam dr Kochanowski we własnej osobie: piękne zdjęcie oraz "Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił...", "Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował konferencję...", "Rzecznik Praw Obywatelskich był gościem redaktora..." oraz podsumowanie: "Dzień Otwarty z Rzecznikiem Praw Obywatelskich...".
Jak na serwis, który ma tłumaczyć i wyjaśniać -- bo taki ma ponoć być Codziennik Prawny -- troszkę za wiele.

Podobnego zdania jest Artur Kurasiński, innego zdania jest Grzegorz Marczak. Ba, w komentarzu na AntyWebie zarobiłem nawet na łatkę "zakompleksionego człowieczka, typowego prawnika", bo wiadomo, że w tym zawodzie "g...o można mieć w głowie" -- grunt, żeby mieć plecki.
Tak, to cały ja.

Wracając ad rem. Pozwoliłem sobie wówczas zadać publicznie oraz w listelu przesłanym na adres rzecznika prasowego Rzecznika Praw Obywatelskich kilka pytań, na które dziś (co za zbieg okoliczności) dostałem odpowiedzi od p. Marty Kukowskiej, Naczelnika Wydziału Komunikacji Społecznej w Biurze RPO.

Teraz suche fakty, jak to sobie przemyślę i zbiorę trochę danych -- pomyślę o ustosunkowaniu się do niektórych choćby spraw.

 

LA: Jaki jest koszt zaprojektowania, zbudowania i wdrożenia portalu? Według informacji prasowych wykonanie projektu zajęło aż 2 lata, ile osób przez ten czas pracowało nad powstaniem portalu?

RPO: Koszt zaprojektowania i wykonania portalu codziennikprawny.pl na podstawie umowy BRPO/311/37/2009 wyniósł 65.784,84 zł brutto.
Prace związane z realizacją całego przedsięwzięcia pod nazwą "Poradnik Prawny" (którego kluczowym elementem jest właśnie portal internetowy, jako narzędzie i szerokie forum prezentacji i aktualizacji w możliwie przystępnej formie, tj. w postaci pytań i odpowiedzi treści merytorycznej Poradnika), istotnie trwały dwa lata. Olbrzymią większość tego czasu pochłonęło przygotowanie publikacji merytorycznej Poradnika.      W pracach redakcyjnych Poradnika uczestniczyło ogółem ok. 70 pracowników Biura, którzy łączyli dodatkową pracą nad przygotowaniem zawartości merytorycznej Poradnika ze zwyczajowo wykonywanymi w ramach poszczególnych zespołów problemowych Biura RPO obowiązkami zawodowymi.


Według informacji zaszytych w kodzie źródłowym strony twórcą serwisu jest agencja interaktywna Mediovski (http://www.mediovski.pl/). W związku z powyższym proszę o wyjaśnienie:
- gdzie i kiedy było ogłoszenie dot. zamówienia publicznego na wykonanie portalu CodziennikPrawny.pl?
- kiedy agencja Mediovski wygrała taki przetarg, ilu było jego uczestników?
- jaka jest wartość umowy na stworzenie portalu zawartej z agencją Mediovski?


Wykonawcą umowy na zaprojektowanie i wykonanie portalu jest firma Edu Labs S.C. z siedzibą w Warszawie.
Ze względu na wartość zamówienia, umowę BRPO/311/37/2009 zawarto z wyłączeniem stosowania przepisów ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. Prawo zamówień publicznych na podstawie art. 4 pkt 8 tejże ustawy, zgodnie z obowiązującą w Biurze RPO procedurą udzielania zamówień publicznych.
Umowa dopuszcza możliwość udziału osób trzecich przy realizacji Portalu.
Wartość w/w umowy została przywołana w odpowiedzi na pyt.1.


Jaki jest koszt utrzymania, serwisu i hostingu portalu? Kto się nim zajmuje? Jeśli jest to podmiot zewnętrzny - w jaki sposób go wyłoniono? Czy w drodze zamówień publicznych? Gdzie jest stosowne ogłoszenie?

Koszt utrzymania i hostingu portalu w okresie 5.06.2009 – 31.05.2011, na podstawie umowy BRPO/311/52/2009 wynosi 16.367,52 zł brutto (wysokość abonamentu miesięcznego to 681,98 zł brutto).
Zadania operatorskie związane z aktualizacją treści Poradnika realizuje jednostka informatyczna Biura RPO w oparciu o zlecenia redakcji Portalu.
Wykonawcą umowy jest firma Krakowskie e-Centrum Informatyczne JUMP S.J. z siedzibą w Krakowie, którą wyłoniono na podstawie art. 4 pkt 8 tejże ustawy, zgodnie z obowiązującą w Biurze RPO procedurą udzielania zamówień publicznych – z uwagi na wartość zamówienia.


Czy portal został zarejestrowany w rejestrze czasopism prowadzonym przez właściwy Sąd Okręgowy? Według informacji na stronie http://codziennikprawny.pl/strona/o_nas redaktorem naczelnym jest dr Janusz Kochanowski, co wskazuje, że rejestracji takiej zapewne dokonano. Czy można prosić o sygnaturę sprawy i numer w rejestrze?

RPO stoi na stanowisku, że portal nie podlega rejestracji w rejestrze dzienników i czasopism prowadzonym przez właściwy Sąd Okręgowy.


W jaki sposób wybrano przedsiębiorstwa -- portale, wydawnictwa i serwisy blogowe - będące partnerami CodziennikaPrawnego.pl? Kto dostarczył wzory pism procesowych, umów itd.? Jakie są świadczenia wzajemne ze strony serwisu? Jeśli materiały zostały udostępnione za odpłatnością -- jaka jest wysokość faktury? Jaką rolę pełni w tym wszystkim serwis blogowy Salon24.pl?

Do współpracy przy projekcie Codziennik Prawny, Rzecznik Praw Obywatelskich zaprosił szereg organizacji pozarządowych, mediów, spółkę Gadu-Gadu oraz wydawnictwo prawnicze C.H. Beck. Jeżeli chodzi o wybór Centrum Edukacji Obywatelskiej, Pan Rzecznik kierował się wcześniejszymi bardzo dobrymi doświadczeniami we współpracy z tą organizacją – od dwóch lat Biuro RPO wspólnie z CEO organizuje z sukcesem program edukacyjny dla młodzieży gimnazjalnej i licealnej „Poznaj swoje prawa z Rzecznikiem Praw Obywatelskich”. Ma to dla naszego projektu znaczenie, ponieważ na zbliżający się rok szkolny zaplanowaliśmy również program edukacyjny kierowany do nauczycieli i młodzieży szkolnej. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to kolejna z organizacji z którą Biuro RPO stale współpracuje. Jej udział ma również na względzie cele promocyjne przedsięwzięcia wśród młodzieży, m.in. na tegorocznym Festiwalu Przystanek Woodstock. Jeżeli chodzi o udział mediów, to Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pisma z propozycją współpracy m.in. do największych portali internetowych. Pierwszym portalem który podjął propozycję współpracy był ONET.pl. Inne organizacje oraz media zostały wybrane na podobnej zasadzie.

Jednym z kryteriów wyboru było obywatelskie zaangażowanie mediów, przykładem jest tutaj portal NGO.pl, oraz jeden z portali Grupy Polskapresse – portal Wiadomosci24.pl.


Materiały promocyjne po stronie BRPO zostały udostępnione nieodpłatnie. Wzajemne świadczenia zostały szczegółowo określone w zawartych przez Biuro RPO umowach patronackich. Wzory pism procesowych oraz umów zostały przygotowane przez zleceniobiorców. Koszt przygotowania wzorów pism i umów wyniósł 6 tys. zł brutto.

Komentarze (21)
Kiedy 10 może być tylko mniej albo więcej [+odpowiedź Alior]
 Oceń wpis
   

Kolejna ciekawostka, na którą nie zwróciłbym uwagę, gdyby nie niezastąpiona Czytelniczka L.A. (serdecznie pozdrawiam): reklamowana już na pierwszej stronie Alior Banku 7-procentowa iLokata na 10 miesięcy -- przed złożeniem wniosku bank zachęca nas do przeczytania regulaminu -- najwyraźniej nie istnieje.

Felerny regulamin iLokaty w Alior Banku można ściągnąć także stądJeśli bowiem klikniemy w regulamin iLokaty to okazuje się, że "iLokata to rachunek terminowej lokaty oszczędnościowej w polskich złotych, której Posiadaczem może być Klient. iLokata może być otwarta tylko jako rachunek indywidualny, dla jednego Posiadacza. iLokata może być zawarta na okres jednego, trzech, sześciu albo dwunastu miesięcy."
Zobaczcie zresztą sami (par. 3 pkt 3)::


Problem jest znacznie poważniejszy, niż może się wydawać. Po pierwsze: chcąc założyć lokatę na 7% na 10 miesięcy tak naprawdę nie mamy pojęcia jaki produkt jest nam oferowany. Wprawdzie po przeklikaniu się przez wniosek system wykazuje istnienie takiego produktu, ale jakby na to nie patrzeć strony umowy depozytowej związane są w pierwszym rzędzie oficjalnymi regulaminami banku, nie zaś reklamą.

Po drugie: zawsze w takim przypadku zaczynam zadawać sobie takie pytanie -- skoro na to postanowienie regulaminu mogę i powinienem patrzeć przez palce, to na które jeszcze trzeba tak patrzeć? I skąd ja mam o tym się dowiedzieć?

PS dziękuję za to i podobne zgłoszenia do redakcji L.A. Przyznaję, że tego rodzaju korespondencja cieszy mnie znacznie bardziej, niż próby pozyskania darmowej pomocy prawnej.

 

EDIT: W Aliorze jeszcze Lege Artis czytają, i oto minęło parę godzin, a otrzymałem listela z wyjaśnieniami Departamentu Marketingu i PR, który pozwolę sobie przekleić poniżej w całości.

W nawiązaniu do Pana artykułu dotyczącego rzekomej niezgodności regulaminu iLokaty z ofertą przedstawioną w materiałach reklamowych Alior Bank S.A. uprzejmie informujemy, że Pana wątpliwości są nieuzasadnione.

Oczywiste jest, że Klientów i Bank wiąże regulamin, nie zaś materiały reklamowe – jak Pan słusznie zauważył w swoim artykule. Jednakże Regulamin ma zastosowanie jedynie wówczas gdy, jakaś kwestia nie została uzgodniona w umowie, która jest podstawowym dokumentem określającym prawa i obowiązki stron. ( Patrz Umowa o rachunek iLokata §2 pkt. 1. W zakresie nieregulowanym w Umowie stosuje się postanowienia Regulaminu lokaty iLokata, który stanowi integralną część Umowy.)

Alior Bank S.A. wprowadził promocyjną i ograniczoną czasowo ofertę Lokaty 10-miesięcznej w odpowiedzi na zapotrzebowanie swoich Klientów. Z uwagi na okresowy charakter oferowanego produktu Bank zdecydował, że nowelizacja regulaminu nie jest konieczna oraz racjonalna – promocyjne warunki lokaty zostały określone w umowie, w tym jej nietypowy 10 miesięczny okres.
Z uwagi na określenie tego terminu w umowie nie ma potrzeby, aby strony w tej kwestii odwoływały się do Regulaminu.

Taka praktyka nie jest niczym niezwykłym – umowy zawierane przez Bank z Klientami często zwierają promocyjne zapisy odbiegające od tych przewidzianych wzorcami umownymi, regulaminami czy też tabelami oprocentowania. Taka elastyczność w kształtowaniu praw i obowiązków Banku i Klientów pozwala nam szybciej i sprawniej reagować na potrzeby Klientów.

Wyrażamy nadzieję, że nasze wyjaśnienia dotyczące prymatu umowy zawartej między stronami nad ogólnym regulaminem okażą się wystarczające i skorzysta Pan z naszej wyjątkowo korzystnej oferty.

Komentarze (8)
Ogólna Teoria Względności Apelacji
 Oceń wpis
   

Hmm, tak mnie jakoś naszło w toku kolejnej nieistotnej dyskusji nt. zajmowania się państwa takimi przypadkami jak opisywana ostatnio w mediach sprawa pani, która nie nabiła kilkudziesięciogroszowej transakcji na kasę, czym uszczupliła majątek Skarbu naszego Państwa o całych groszy 2: dlaczego organy tegoż państwa są tak bezkompromisowo zdecydowane szybko i skutecznie zwalczać tego rodzaju drobnicę, zaś sprawy grube -- ciągną się dekadami.

Moja koncepcja jest -- tradycyjnie -- prosta jak konstrukcja cepa. Na potrzeby debaty (zamierzam bowiem wywołać tym wpisem ogólnonarodową debatę) nawałem ją Teorią Względności Apelacji.

Zgodnie z moją teorią zjawisko wałkowania spraw grubych oraz szybkiego rozwikływania sporów prostych można opisać prostą zależnością: Ryzyko Wniesienia Środka Odwoławczego, Który Może Okazać się Skuteczny Rośnie Wprost Proporcjonalnie do Grubości Sprawy, zaś Maleje Wraz z Małością Sprawy.
Modelem można opisać prawie każdą procedurę, w której interakcje Państwo-Obywatel (albo Obywatel-Obywatel) rozstrzygane są przy udziale organu władzy państwowej. Będzie tak zarówno w przypadku procesów sądowych, postępowań budowlanych, autostradowych, podatkowych i innych.

Teoria ta powinna przynieść mi Pokojową Nagrodę Nobla (albo w Dziedzinie Ekonomii, ponieważ wierzę, że modelem tym można opisywać i zjawiska politekonomiczne około 2029 roku. Do tego czasu możecie śledzić moje złote myśli za pomocą Twittera. Zachęcam też do zasubskrybowania LA w swoim ulubionym czytniku RSS.

W sprawie grubej, gdzie zaangażowane są, często po obu stronach, wielkie środki i pieniądze, organ rozstrzygający sprawę ryzykuje tym, że niezadowolony ze sposobu jej załatwienia zrobi wszystko dla podważenia rozstrzygnięcia pierwszoinstancyjnego. Oznacza to problemy zarówno dla oskarżającego prokuratora, wyrokującego sędziego, urzędnika-autora decyzji administracyjnej. Długotrwałość procedowania, wielość dowodów, mnożenie często zbytecznych ekspertyz ma świadczyć o wnikliwości chęci wszechstronnego wyjaśnienia sprawy.

W drobnych sprawach -- jak np. dwugroszowej zbrodniarki -- tego parcia nie ma, a na pewno nie jest ono aż tak silne. Większość niezadowolonych, nawet jeśli ma rację, odpuszcza sobie odwołanie: wiąże się to z kosztami, wiąże się to z dalej utraconym czasem (za 50 złotych nie warto), dodatkowo można zarobić łatkę pieniacza. Przeto i szanse utrzymania się nawet absurdalnego wyroku czy decyzji rosną. Organowi łacniej zatem pospieszyć się z werdyktem; ocena taka przypomina czasem wręcz przecięcie węzła gordyjskiego (co zarzutem samym w sobie nie jest, bo być nie może).

Komentarze (4)
Rumble In The Jungle
 Oceń wpis
   

Na piątkowy wieczór -- coś poważnego. Rozpasany kler i uciśniony proletariat w walce klas.

Nie dalej jak tydzień temu Gazeta Wyborcza ekscytowała się walką w wadze lekkobezpiórkowej stoczoną na ubitym polu jasnogórskim pomiędzy Piotrem "Papa the Priest" Andrukiewiczem (ze stajni Teda "The Director" Rydzyka)  oraz Rafałem "The Blogger" Maszkowskim.

Nie mam pojęcia dlaczego to akurat Rumble in the Jungle przykuło aż taką uwagę dziennikarzy -- walka została dość dokładnie obfotografowana, co dziwi: jak się ludzie tłuką, to każdy przy zdrowych zmysłach stara się ich rozdzielić, a nie fotografuje (no chyba że ktoś liczył na dobre ujęcie na World Press Photo). Wszystko bowiem wskazuje na to -- inaczej Gazeta nie wracałaby do tematu -- że starcie nie zostało rozstrzygnięte na korzyść żadnej ze stron.
Jak to często bywa w polskim sporcie -- vide cała polska liga, "Fryzjer", a także zapomniany już trochę Andrew Golota -- nierozstrzygnięte starcie skończy się w sądzie: "Maszkowski zawiadamia: redemptorysta popełnił przestępstwo".

art. 217 kk
§ 1. Kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli naruszenie nietykalności wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 3. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

(Nawiasem mówiąc po tym, jak portal Gazeta.pl opublikował całą treść zawiadomienia o przestępstwie złożonego przez Rafała Maszkowskiego, obawiam się, że powstaje poważna konkurencja dla Lege Artis. Nie będę owijał w bawełnę: na współzawodnictwo z giełdową spółką mnie nie stać, a na pewno nie mam środków na to, żeby mieć wszędzie fotoreporterów, podobnie jak brak mi zasobów, żeby publikować każde pismo procesowe w serwisie.)

Myślicie, że żartuję? Ależ skąd! -- przecież ja nie potrafię tak rozśmieszać jak pisma publikowane w portalu Gazeta.pl! Kto popełnił przestępstwo? "Pan w apaszce" (dla wygody możemy zwać go "apaszem", który wprawdzie "szarpał za plik ulotek, ale też nie była to szarpanina zbyt gwałtowna".
Listy gończe zostaną także rozesłane za "panią w czerwonych spodniach" (to znany motyw przestępczy, wybierzcie coś sobie), która też szarpała za plik ulotek i za mikrofon (cóż za erotyzująca wizja...)

Mało tego: niejako przy okazji pokrzywdzony odkrył coś w rodzaju spisku organów porządkowych. Otóż przesłuchujący na okoliczność naruszenia nietykalności cielesnej (zawiadomienie dotyczy przestępstwa stypizowanego w art. 217 par. 1 kk) policjant miał odmówić przyjęcia zawiadomienia o tym przestępstwie i powiedzieć pokrzywdzonemu, iż "takiego przestępstwa nie mogę zgłosić policji, tylko sądowi, za opłatą. Ta nieprawdziwa informacja policjanta została zapisana w protokole. Miałem wrażenie, że rzetelnie odbiera moje zeznanie w sprawie o zniszczenie mienia, być może przekazana mi fałszywa informacja wynikała z jego niewiedzy, a nie z chęci celowego wprowadzenia w błąd."

Zanim zażądamy osadzenia całego częstochowskiego garnizonu policyjnego w twierdzy, sprawdźmy treść art. 217 kodeksu karnego, na podstawie którego p. Maszkowski zawiadamia prokuraturę o popełnieniu przestępstwa, żąda wszczęcia postępowania przygotowawczego oraz ustalenia danych sprawców przestępstwa polegającego m.in. na szarpaniu za ulotki.
Problem w tym, że zgodnie z art. 217 par. 3 kk przestępstwo uderzenia bądź naruszenia nietykalności cielesnej jest przestępstwem ściganym z oskarżenia prywatnego. Oznacza to, że organy ścigania (wyjąwszy pewne okoliczności wskazane w kpk) nie ruszą palcem w bucie, zaś jeśli pokrzywdzony uważa, że temat nadaje się na sąd karny, to musi sam się troszkę postarać.

Owszem, organy państwa pomogą mu w ustaleniu danych sprawcy (procedurę opisałem dość szczegółowo tutaj), ale na żadne postępowanie przygotowawcze, ani na akt oskarżenia z urzędu nie ma co liczyć. Jak zapłaci, to sąd się zajmie aktem oskarżenia, a jak wykaże popełnienie przestępstwa, to może nawet wyda wyrok.
Oznacza to także, że wbrew wyobrażeniom p. Maszkowskiego policjant nie przekazał mu fałszywej informacji na temat tego kogo można zainteresować przestępstwem naruszenia nietykalności cielesnej, zaś w protokole została zapisana szczera prawda.

I tak oto pokrzywdzony może -- nadgorliwość jest gorsza nawet od antyklerykalizmu -- napytać sobie niechcący biedy.
Ale to już będzie temat na kolejny wpis.

Komentarze (2)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]