Skandal: NCK odmawia informacji o "raporcie Hausnera"
 Oceń wpis
   

Tego jeszcze nie było: drążąc temat "raportu Hausnera" i przyczyn, dla których Narodowe Centrum Kultury robi tak wiele, by ukryć go przed nami, nie sądziłem, że może być aż tak beznadziejnie.

Zadałem oto rzecznikowi prasowemu NCK dwa tygodnie temu parę prostych pytań o koszty wykonania raportów oraz o ewentualne prawa autorskie do tych materiałów. Na pytania odpowiedział mi, w dość kuriozalny sposób Jan Kowalski (profil na Goldenline uległ cudownej przemianie, tu można zapoznać się z jego wcześniejszą wersją), student politologii Uniwersytetu Warszawskiego, który chyba w ramach praktyk wakacyjnych otrzymał posadę w NCK (z treścią odpowiedzi można zapoznać się w powyżej podlinkowanym tekście).

I teraz zaczyna się polka, jakiej jeszcze nie widziałem. Ponieważ uznałem, że instytucja publiczna nie może uchylać się od udzielenia odpowiedzi posiłkując się tego rodzaju "kruczkami", postanowiłem podrążyć temat.
W odpowiedzi dostałem coś takiego:

Zamieszczone na stronach internetowych, wskazanych w Pańskim mailu, informacje stanowią swoisty skrót myślowy, nie wskazują na podmiot zlecający w rozumieniu prawnym, a jedynie na źródło inspiracji sporządzenia Raportu.
Informując o powyższym wyrażam nadzieję, że będzie Pan dokonywał ocen z większą dozą wstrzemięźliwości.
Odnośnie uwag dotyczących niezrozumienia istoty zadanych przez Pan pytań śpieszę poinformować Pana, że art. 4 ust. 1 ustawy prawo prasowe nie ma zastosowania do Narodowego Centrum Kultury, albowiem podmiotami zobowiązanymi do udzielania prasie informacji na podstawie art. 4 ust. 1 są „przedsiębiorcy i podmioty nie zaliczone do sektora finansów publicznych”. Zapewne Panu wiadomo, że Narodowe Centrum Kultury jest podmiotem zaliczonym do sektora finansów publicznych. W związku z powyższym Pańskie dociekania na temat art. 4 ust. 1 ustawy o prawie prasowym należy uznać za nietrafne. Mam też głębokie przekonanie, że wyjaśnianie Panu (jako wydawcy internetowego czasopisma prawniczego) stanu prawnego bezpośrednio określającego status wykonywanego przez Pana zawodu nie należy do obowiązków rzecznika prasowego jakiejkolwiek instytucji, ośmielam się jednak to czynić z uwagi na uporczywość zadawanych przez Pana pytań.

To oczywiste bzdury: nie wiem gdzie muszą błądzić myśli służb prasowych Narodowego Centrum Kultury, aby wymyślić, że istnieje jakikolwiek przepis, który zwalniałby tę instytucję z obowiązku udzielania informacji prasie!!

Oto co zresztą ma o tym do powiedzenia Sąd Najwyższy wyroku z dnia 24 czerwca 2003 r. (III RN 95/02): "Udzielenie informacji w rozumieniu art. 4 ust. 1 Prawa prasowego to nie tylko dostarczenie informacji prasie, lecz także umożliwienie jej dostępu do informacji będących w posiadaniu organu administracji publicznej. Oznacza to, że organ administracji publicznej może być nie tylko obowiązany do poinformowania prasy o swojej działalności, lecz także do udostępnienia źródeł tych informacji. Prasa ma bowiem prawo do informacji przetworzonej przez organ administracji publicznej oraz prawo wglądu do dokumentów (akt, materiałów) będących w posiadaniu tego organu."

Jeśli kogoś zwiodło to, że kiedyś w art. 4 ust. 1 prawa prasowego były urzędy, a dziś ich nie ma -- błąd! Choćby ze względu na brzmienie art. 6 ust. 2 prawa prasowego obowiązek ten rozciąga się także na inne państwowe jednostki organizacyjne, którą będzie np. państwowa instytucja kultury.

Co więcej, skoro NCK (jako państwowa instytucja kultury) dysponuje dysponuje majątkiem publicznym, zatem zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej, podlega zatem w całości jej postanowieniom. Informacje, o które poprosiłem stanowią informację publiczną w rozumieniu art. 6 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Dlatego też -- ustaliwszy (albo raczej: będąc pouczonym przez p. Kowalskiego), że jednak to nie MKiDN jest zamawiającym raporty -- poprosiłem dodatkowo o:

- przekazanie informacji na temat treści zawartych umów w zakresie ewentualnego przeniesienia autorskich praw majątkowych do raportów
- przekazanie informacji o wysokości wynagrodzeń związanej z wykonaniem raportów, dla ich twórców

Będąc pełnym wiary, że to skończy tę idiotyczną polemikę (w tym celu wyjaśniłem p. Kowalskiemu rolę rzecznika prasowego państwowej instytucji) -- u licha, nawet gdyby Money.pl dostała kasę od sektora publicznego, to miałaby obowiązek udzielić informacji prasie -- czekałem jeszcze kilka dni na listela.
I dziś oto go dostałem. Siądźcie, przeczytajcie. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem:

W odpowiedzi na Pańskie pytanie w sprawie „Raport Hausnera” (to jest raport opublikowany na stronie Kongresu Kultury Polskiej, wcześniej ujawniony na portalu wrzuta.pl) informuje, że stosownie do umowy o wspólnym przedsięwzięciu zawartej z Uniwersytetem Ekonomicznym w Krakowie, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie zobowiązał się „do prowadzenia dokumentacji rzeczowej dotyczącej realizacji Projektu”.
W związku z powyższym z pytaniem o treść zawartej umowy w zakresie przeniesienia praw autorskich oraz wysokości wynagrodzenia dla autorów sugeruję zwrócić się do Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
Na marginesie Pańskich dotychczasowych uwag na temat mojej osoby pragnę oświadczyć, że nie jestem zainteresowany Pańskimi mniemaniami. Cenię sobie opinię ludzi, których autorytet szanuję. Ponadto ze zdziwieniem przyjmuję fakt, że zajmuje się Pan wróżeniem (lub tego rodzaju gusłami).
Uwzględniając powyższe, sprawę zadawanych pytań w związku z „Raportem Hausnera” uważam za zamkniętą

A więc jak widać polki ciąg dalszy: wiemy, ale nie powiemy i pisz pan na Berdyczów. I co, mam uwierzyć, że NCK nie wie ile płaci za raporty? I nikt mi nie chce wyjaśnić, dlaczego na stronie Kongresu Kultury mówi się, że powstały one na zlecenie Ministerstwa Kultury i Dziedzicztwa Narodowego?
A gdzie odpowiedzi na inne pytania?

Komentarze (10)
Kolejny bubel wyprodukowany w komisji Przyjazne Państwo
 Oceń wpis
   

bubel w komisji przyjazne państwomotto na dziś: "Liczba absurdów prawnych, przepisów i zwyczajnych bubli biurokratycznych, z jakimi spotyka się niemal każdy obywatel Polski, jest zatrważająca. (...) Despotyzm administracji, wszechwładza urzędników wydających decyzje "po uważaniu" lub na podstawie archaicznych przepisów, mnogość zakazów i ograniczeń - wszystko to (...) sprawia, że lekceważą oni nieprzyjazne im państwo." -- z homilli Janusza Palikota na otwarcie komisji Przyjazne Państwo.

Pamiętacie pomysł komisji Przyjazne Państwo, aby filmować wszystkich, którzy przychodzą do sklepów po alkohol, bo wódka to zuo, a wiadomo, że od jednego piwa wszystko się zaczyna? Czy ktoś miał nadzieję, że może po tym bublu ktoś tam się opamięta?
Płonne nadzieje, daremny trud...

Dziś się okazuje, że komisja nadal twórczo pracuje. Najnowszym zidentyfikowanym problemem stały się uliczne (tzw. "nielegalne") stragany, więc trzeba zaostrzyć walkę ze spekulantami. Projekt zmiany w kodeksie wykroczeń przewiduje -- dowiedzieć można się z Gazety Prawnej, bo przecież w swej przyjazności komisja nie udostępnia tekstów projektów ustaw (wejdźcie na tę stronę i spróbujcie zapoznać się z treścią dokumentów nr 115, 115 i 117. -- dostaniecie taki komunikat jak na obrazku powyżej) -- dla osób sprzedających bez zezwolenia w miejscach publicznych nie tylko grzywnę, przepadek towaru, a nawet areszt (!)

Jak powiedziała posłanka Hanna Zdanowska (nie, ta pani nie jest deputowaną z ramienia ciemiężycielskiego PiS, nie jest nawet cudem uchowaną reprezentantką partii kierowanej przez Andrzeja L. -- to liberałka z jak najbardziej liberalnej Platformy Obywatelskiej...) "Zaproponowane rozwiązanie ma na celu zwiększenie dolegliwości kar wobec osób, które handlując, utrudniają ruch pojazdów i pieszych albo prowadzą działalność poza miejscami do tego wyznaczonymi".
Okazuje się bowiem, że dziś taki spekulant może liczyć najwyżej na 500-złotowy mandat, co nie jest szczególnie dolegliwe dla tych zbrodniarzy. Trzeba przeto rozszerzyć zakres represji: jak sobie posiedzi w areszcie, zaś zajęty towar przepadnie na rzecz Skarbu Państwa (zgaduję, że tak ma być -- przypominam, że PP nie umożliwia mi zapoznania się z treścią projektu ustawy), to się gagatek zastanowi i nie powróci na drogę zbrodni.
Boskie. Kwintesencja liberalizmu à la Platforma.

Udało mi się jednak -- komisja Przyjazne Państwo nie zatarła wszystkich śladów -- dotrzeć do biuletynu z jej posiedzenia (nr 265, z 27 maja 2009 r.), podczas którego z pomysłem zaostrzenia przepisów kodeksu wykroczeń rozprawiła się Małgorzata Baranowska, prokurator w Departamencie Legislacyjnym Ministerstwa Sprawiedliwości:

Przedstawiony projekt jest bardzo kontrowersyjny. Ministerstwo bardzo negatywnie go opiniuje. Chciałbym przyłączyć się do opinii Biura Legislacyjnego. (...)
Trzeba mieć na uwadze rangę czynów, jakimi są wykroczenia. Nie są to przestępstwa. Działania muszą być adekwatne do czynów.
Jeśli chodzi o art. 60(3), to już na poprzednim posiedzeniu Komisji, ministerstwo wypowiedziało się w tym względzie. Należy powtórzyć, że przepis ten wyczerpuje znamiona czynu określonego w art. 90 Kodeksu wykroczeń. Jeżeli chodzi o handel uliczny, wchodzą tu w grę przepisy art. 60(1), a także art. 54, art. 90 Kodeksu wykroczeń.
Można podkreślić jeszcze, że proponowany § 3 tego artykułu jest również niedopuszczalna w przepisach karnych. Zadań nie można narzucać, nakładać ich w przepisie karnym. Jest on sankcjonowaniem określonych działań niezgodnych z prawem.(...)
Trzeba mieć również na uwadze w zakresie przepadku towarów, że jeżeli byłaby konieczność orzeczenia przepadku, to może go orzec tylko sąd. Wiąże się to ze skierowaniem wniosku do sądu grodzkiego, natomiast wyklucza postępowanie mandatowe.

Tłumacząc z prawniczego na ludzkie: (i) po to różnicuje się przestępstwa i wykroczenia, aby i różnicować sankcję, (ii) nie warto mnożyć przepisów, bo te, które są, już są (tu dygresja: IMHO art. 54 kw jest niezgodny z konstytucją), (iii) komisja nie wie do czego służy norma karna, (iv) nie jest dopuszczalne pozbawienie kogoś majątku bez orzeczenia sądowego (por. wyrok TK z 3 czerwca 2006 r., P 4/06).

Reasumując: nikt nie może być pewien swego życia, zdrowia i majątku, dopóki obraduje Sejm Rzeczypospolitej oraz Najjaśniejsza Komisja Przyjazne Państwo.

Komentarze (16)
Ogólnopolski Bank Ochranianych Samochodów i parodia wezwania
 Oceń wpis
   

No to idąc za ciosem: jest sobie takie coś jak C&C sp. z o.o. prowadząca Ogólnopolski Bank Ochranianych Samochodów (a właściwie to Centrum Obsługi Informatycznej Danych C&C sp. z o.o. -- ale kto by się przejmował takimi detalami jak prawidłowe oznaczenie spółki).

Zgodnie z informacją na stronie zadaniem banku jest "Przechowywanie danych o oznakowanych samochodach i ich posiadaczach (...) i poszukiwania w przypadku kradziezy oznakowanych samochodów" (pisownia oryginalna, aczkolwiek nie wiem czy znakują też posiadaczy).
Mniejsza z tym skąd biorąc klientów, choć wątek opisywany przez informatora -- ponoć nabywcy samochodów marki Daewoo nigdy nie musieli się zapisywać do C&C, ich dane leciały tam niejako z automatu, bo najprawdopodobniej przekazywał je producent -- jest sam w sobie mocno interesujący.

Interesujące są też pisma, które Ogólnopolski Bank Ochranianych Samochodów kieruje do kierowców, którzy w pewnym momencie tracą zainteresowanie świadczonymi usługami.

wezwanie C&C bank samochodów

Ja tu widzę trzy ciekawe kwiatki, ale może P.T. Czytelnicy znajdą ich więcej:

  • C&C wzywa do poniesienia jakichś opłat, ale za diabła nie można zrozumieć z czego one wynikają. Przyznacie, że lakoniczna strona "Banku" nie mówi nic a nic o Ogólnych Warunkach Umów, nie ma jakiegoś Regulaminu -- nic nie ma, prócz tego strumienia świadomości.
    IMHO temat dla UOKiK;
  • jest straszak w postaci "licencji i certyfikatu Krajowego rejestru Długów". Hmm przepisy stosownej ustawy wykluczają tworki takie jak C&C z obszaru zainteresowania KRD, więc to nie może być to, o czym każdy myśli (i o czym C&C myśli, że każdy myśli). Aha, licencja KRD to jest po prostu jakiś kurs obsługi systemu KRD, zaś certyfikat -- to jest totalnie nieprawdopodobne -- to dowód, że przedsiębiorca jest licencjonowanym użytkownikiem systemu oraz "uczestniczy w programie rzetelna firma".
    Znaczy się: jeśli C&C faktycznie ma taki certyfikat, to oznacza, że nie ma długów. Ale taka adnotacja ma oczywiście działać na klienta jak straszak -- "uwaga, bo cię wpiszemy".
    W sumie też temat dla UOKiK

To już się nawet nad Ustawą o Ochronie Danych Osob. art. 23.pkt. 4.2 nie będę znęcał. Sprawdziłem -- nie ma czegoś takiego. Jest art. 23 ust. 4 pkt 2, który mówi o tym, że prawnie usprawiedliwionym celem zezwalającym na przetwarzanie danych osobowych nawet bez zgody zainteresowanego jest dochodzenie roszczeń z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej -- ale tu zdaje się mamy w ogóle problem z istnieniem tego tytułu.
Chyba temat dla GIODO: na ile fikcyjne roszczenie może być podstawą do przetwarzania danych osobowych "klientów".

Komentarze (9)
PZPN: zapraszamy na tureckie kazanie
 Oceń wpis
   

Czym byłoby Lege Artis bez pomocy P.T. Czytelników? Bez moich whistleblowerów nie byłoby świńskiej grypy w Pekao, nie udałby się blowjob po polsku, ani przypadku dyrektora szpitala, któremu rozminął się z powołaniem.

dokument w pełnej krasie można zajumać stąd (PDF)

Tym razem napisał do mnie, z samego serca PZPN, Grzesiek L. (nazwisko do wiadomości redakcji), prosząc o ocenę załączonego pisma; Grzegorzu: co ja mogę oceniać, masz rację -- trudno się z tym połapać i chyba faktycznie przyszło Ci pracować z niezłymi apratami.

Sami zresztą zobaczcie:

A troszkę bardziej na poważnie: co na oficjalnym -- powiedzmy ;-) -- piśmie Polskiego Związku Piłki Nożnej (w sumie to uchwała) robi reklama Orange, Nike i czegoś jeszcze, czego nie umiem odcyfrować? Czy to oznacza, że Sejm RP powinien już rozważyć wyświetlanie reklam na tej swojej wielkiej tablicy, zaś w Dzienniku Ustaw też powinny pojawić się materiały promocyjne np. sieci komórkowych albo reklamy samochodów?

podpisano: Na Zawsze Wasz,ÖŀğïēƦĐ

Komentarze (23)
Energetycy.net -- czyli 110 kV deja vu
 Oceń wpis
   

Zabawię się dziś troszkę w AntyWeb ;-)
Czy słyszeliście już o najnowszym portalu społecznościowym -- tak nowym, że wystartuje dopiero 16 sierpnia?

Zapowiada się nieźle, zwłaszcza, że Energetycy.net to serwis "przygotowany z myślą o osobach związanych z branżą energetyczną. Portal ma służyć wymianie pomysłów, opinii, plików oraz poznawaniu ludzi z różnych obszarów energetyki. Portal umożliwia również prowadzenie własnego bloga i komentowania artykułów."

Zresztą mówi o tym już slogan serwisu: "Pomagamy Tobie kontaktować się i dzielić z innymi energetykami". W sumie bajer.

Serwis jest bardzo fajny, można się zarejestrować i wybrać sobie jakiś login, zapewne będzie można sobie dodawać jakieś zdjęcia i profile kolegów. Można też założyć grupy albo dołączyć do istniejącej grupy (na razie ma taką grupę tylko PGE Polska Grupa Energetyczna SA ale mniemam, że już wkrótce znajdą się tam grupy innych przedsiębiorstw). Można także pobrać wykaz elektrowni i elektrociepłowni na GPS. (Tu czas na mój mały coming out: nie mam dotąd żadnego GPS, ale właśnie zapragnąłem sobie kupić taki gadżecik!)
Z czasem na pewno będzie tego więcej.

W sumie -- wzruszył ramionami sceptyk-niedowiarek -- i co w tym nowego?
Ano nowe jest to, że nikt jeszcze czegoś takiego nie wymyślił...

... ale-ale, czy aby na pewno? Napisawszy słowa tego zachwytu postanowiłem raz jeszcze rzucić okiem na portal Energetycy.net i oto co rzuciło mi się w oczy:

zrzut ekranu Energetycy.net

Czy tylko mi się wydaje, że Energetycy.net jest żywą kopią Facebooka???!!

zrzut ekranu strony głównej Facebook.com

Ba, zerżnięte jest nawet motto Energetyków, z tą różnicą, że "the people in your life" przemieniło się w "innych energetyków"...

Bez komentarza. Przypominam jednak Energetykom.net, że Facebook raczej tępi takie zagrywki.

PS o Energetykach doniósł anonimowy Czytelnik, za co dziękuję. Zachowaj czujność! Jumacze nie śpią!

Komentarze (24)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]
2012-01-30 09:43
masło roślinne:
"Słynne masło roślinne"
Przecież jest wyraźnie napisane, że roślinne i nie sądzę, aby ktokolwiek się pomylił i wziął to[...]