Ochrona danych osobowych członków związków zawodowych
 Oceń wpis
   

Informowanie pracodawcy przez związki zawodowe o składzie osobowym organizacji od zawsze budzi poważne wątpliwości. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy pracodawca decydował się na wystosowanie do działającej u niego organizacji zakładowej z żądaniem przekazania mu imiennej listy osób, które korzystają z prawa do obrony w sprawach indywidualnych (w ogólności będzie to wymóg zawiadomienia ZZ o zamiarze i przyczynie rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas nieokreślony -- art. 38 par. 1 kp).

art. 38 kodeksu pracy:

§ 1. O zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę zawartej na czas nie określony pracodawca zawiadamia na piśmie reprezentującą pracownika zakładową organizację związkową, podając przyczynę uzasadniającą rozwiązanie umowy.
§ 2. Jeżeli zakładowa organizacja związkowa uważa, że wypowiedzenie byłoby nieuzasadnione, może w ciągu 5 dni od otrzymania zawiadomienia zgłosić na piśmie pracodawcy umotywowane zastrzeżenia.
§ 5. Po rozpatrzeniu stanowiska organizacji związkowej, a także w razie niezajęcia przez nią stanowiska w ustalonym terminie, pracodawca podejmuje decyzję w sprawie wypowiedzenia.

z ustawy o związkach zawodowych:

art. 7 ust. 2 W sprawach indywidualnych stosunków pracy związki zawodowe reprezentują prawa i interesy swoich członków. Na wniosek pracownika nie zrzeszonego związek zawodowy może podjąć się obrony jego praw i interesów wobec pracodawcy.

art. 25(1) ust. 2 Organizacja (...) przedstawia co kwartał (...) informację o łącznej liczbie członków tej organizacji (...).

art. 30 ust. 2(1) W indywidualnych sprawach ze stosunku pracy, w których przepisy prawa pracy zobowiązują pracodawcę do współdziałania z zakładową organizacją związkową, pracodawca jest obowiązany zwrócić się do tej organizacji o informację o pracownikach korzystających z jej obrony (...). Nieudzielenie tej informacji w ciągu 5 dni zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących tych pracowników.

z ustawy o ochronie danych osobowych:

art. 27 ust. 1 Zabrania się przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdro wia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz danych dotyczących skazań, orzeczeń o ukaraniu i mandatów karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym.

Regulujący tę kwestię przepis art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych, zgodnie z którym pracodawca powinien zwrócić się do organizacji związkowej o udostępnienie informacji o pracownikach korzystających z obrony związkowej w indywidualnych sprawach można rozumieć dwojako:

  • jako generalne uprawnienie do żądania imiennej listy pracowników chronionych; w takim przypadku brak przekazania danych osób korzystających z przywileju w ciągu 5 dni zwalniałby pracodawcę z konieczności współdziałania z zakładową organizacją związkową w sprawach dotyczących pracowników niewskazanych na liście;
  • jako podstawę do ubiegania się o informację na temat konkretnych, wskazanych we wniosku pracowników, wobec których pracodawca zamierza w najbliższej przyszłości podjąć pewne kroki.

Różnica na pozór znikoma, ale w praktyce bardzo istotna.
W pierwszym wariancie pracodawca zadaje ogólne pytanie (kto?), a w odpowiedzi otrzymuje wykaz pracowników, którzy są członkami związku zawodowego bądź poddali się jego opiece. Pracodawca musi konsultować się ze związkami w przypadku jakichkolwiek decyzji personalnych dotyczących wskazanych osób. Taki sposób zdaje egzamin przede wszystkim w małych i średnich firmach, albo w takich, gdzie nie ma dużej rotacji zatrudnienia.
Drugi wariant wymaga złożenia wniosku wskazującego konkretne nazwiska: (czy Kowalski? czy Nowakowski?) -- zaś organizacja związkowa udziela precyzyjnej odpowiedzi na w ten sposób postawione pytanie.

Minusem przyjęcia takiego rozwiązania jest konieczność każdorazowego, precyzyjnego, występowania o udzielenie stosownej informacji, co przecież -- bo związki nie są zobowiązane do zachowania tego faktu w sekretności -- może wzbudzić uzasadniony popłoch wśród zatrudnionych. Pod tym względem wariant pierwszy wydaje się idealny -- chlebodawca otrzymuje pełną listę podwładnych objętych obroną związkową i w ramach takiej wiedzy może działać.

Prawomocny wyrok WSA w Warszawie z 28 października 2009 r., II SA/Wa 16/09, do poczytania tutajWariant idealny nie oznacza -- moim zdaniem -- rozwiązania zgodnego z przepisami. Uważam bowiem, że żaden z przepisów ustawy o związkach zawodowych nie daje pracodawcy uprawnienia do domagania się od organizacji związkowej ogólnej listy osób objętych obroną w sprawach indywidualnych, ani też nie daje uprawnienia do udostępnienia listy nazwisk zakładowej organizacji związkowej.
Podstawą taką nie będzie z pewnością art. 25(1) ust. 2 ustawy związkowej, który nakłada na organizację zakładową powinność wyłącznie w zakresie poinformowania o łącznej liczbie jej członków. Ale nie będzie prawidłowe także wskazanie art. 30 ust. 2(1) ustawy, który i owszem, daje pracodawcy prawo do zwrócenia się z żądaniem udzielenia imiennej informacji, acz ze względu na redakcję zdania ostatniego ("nieudzielenie...zwalnia pracodawcę od obowiązku współdziałania w sprawach dotyczących tych pracowników") -- co osobiście rozumiem jako wskazówkę, że sam wniosek powinien także odnosić się do konkretnych, wskazanych przez pracodawcę, osób.

I teraz najciekawsze: nie tak dawno kwestia udostępniania nazwisk osób korzystających z opieki zakładowej organizacji związkowej była przedmiotem rozważań Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (wyrok z 28 października 2008 r., II SA/Wa 16/09).
Oto spółka prawa handlowego zażądała od działającej zakładowej organizacji związkowej imiennego wykazu osób korzystających z ochrony. W odpowiedzi kierownictwo komisji zakładowej zwróciło się do GIODO z wnioskiem o wydanie zakazu przetwarzania tych danych osobowych, w szczególności ze względu na fakt, iż dane o przynależności związkowej należą do tzw. "danych sensytywnych" (art. 27 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych). GIODO nie znalazł przy tym przesłanek do zastosowania przepisów uprawniających do przetwarzania danych wrażliwych (ust. 2).

Przy okazji padło dość ciekawe sformułowanie, które pozwolę sobie powtórzyć za uzasadnieniem przywołanego wyroku WSA. Otóż Inspektor przyjął, że

Przepisy art. 30 ust. 2(1) ustawy o związkach zawodowych oraz art. 232 kp nie upoważniają pracodawcy pozyskiwania od związku zawodowego w formie imiennej listy pracowników korzystających z ochrony wyżej wymienionego związku zawodowego, bowiem narusza to jedną z podstawowych zasad przetwarzania danych osobowych, jaką jest zasada adekwatności, zaś pracodawca pozyskuje w ten sposób dane osobowe pracowników objętych ochroną związkową również na zapas (ewentualna realizacja trybu z art. 38 Kodeksu pracy, może ale nie musi się rozpocząć), co w świetle przepisów ustawy jest niedopuszczalne. Ponadto GIODO nie kwestionuje prawa do pozyskiwania informacji o pracownikach korzystających z ochrony związkowej, ale jedynie sposób realizacji tego prawa i stąd też, mając na uwadze unormowania wynikające przede wszystkim z przepisów ustawy o ochronie danych osobowych, powinien realizować prawo z art. 30 ust. 2(1) ustawy poprzez indywidualne wystąpienie odnoszące się do poszczególnego pracownika.

Nie będę ukrywał, że pogląd ten uważam za zdecydowanie prawidłowy, zarazem oparcie zarzutów pracodawcy na art. 27 ust. 2 pkt 6 ustawy o ochronie danych osobowych -- który zezwala na przetwarzanie danych wrażliwych jeśli jest to niezbędne do wykonania zadań administratora w zakresie zatrudniania pracowników -- za naciągane. (Naciągane, albowiem i owszem -- przepis upoważnia pracodawcę do przetwarzania danych pracowników, o których mowa w art. 30 ust. 1(2) ustawy o związkach zawodowych, ale właśnie w zakresie, w jakim został złożony wniosek -- a wniosek generalny jest co do zasady niezgodny z tym przepisem.)

Dlatego też wskazane w uzasadnieniu wyroku przesłanki rozstrzygnięcia wydają mi się bardzo niejasne.
Z jednej strony bowiem WSA pisze, że "pracodawca miał nie tylko prawo, lecz wręcz obowiązek zażądać od związku zawodowego wykazu osób, bądź danych osobowych osoby, o ile związałby tę powinność (żądania od organizacji związkowej) ze ściśle określonymi celami wynikającymi z Kodeksu pracy. Zaś tym celem może być np. zamiar wypowiedzenie pracownikowi umowy o pracę zawartą na czas nieokreślony", z drugiej zaś wskazuje się, że "Innymi słowy mówiąc, pracodawca ma obowiązek poznać stanowisko organizacji związkowej co do imiennie oznaczonych osób korzystających z jego ochrony, jednakże tylko pod warunkiem, że w swoim żądaniu przedstawi jego cel, tzn. powoła się na zamiar przewidziany np. w art. 38 lub 52 kp i bez znaczenia w przedmiotowej sprawie jest, czy wskaże w tym żądaniu ściśle określone osoby, czy też powoła się ogólnie na ów zamiar".

A jeszcze dalej -- i to już jest w ogóle najlepsze -- "Natomiast z drugiej strony nie sposób podzielić stanowiska organu, że pracodawca nie ma prawa do zbierania tych danych w formie imiennej listy pracowników. Jeżeli w swoim żądaniu określi wskazany już wyżej cel, podając np. imienną listę pracowników, którym zamierza wypowiedzieć umowę o pracę lub też rozwiązać z nimi umowy o pracę bez wypowiedzenia, to w takiej sytuacji - w ocenie Sądu - nie można mu zarzucić, że narusza wskazane już wyżej przepisy ustawy o ochronie danych osobowych."

No właśnie tu jest pies pogrzebany! -- chciałoby się zakrzyknąć -- najpierw imienna lista podwładnych, co do których pracodawca zamierza podjąć pewne kroki, a następnie odpowiedź związków zawodowych -- odnosząca się do wskazanych przez pracodawcę we wniosku nazwisk.

Ciekawe, że tak czy inaczej WSA stanął na stanowisku, że złożony przez pracodawcę (konkretny) wniosek był zbyt ogólnikowy, a zatem nie spełniał wymogu adekwatności przetwarzania danych osobowych (art. 26 ust. 1 pkt 3 UoODO).

Wyrok jest prawomocny, co oznacza, że Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych najwyraźniej podzielił stanowisko sądu (ale jak je zrozumiał?) i nie skorzystał z możliwości wniesienia skargi kasacyjnej.
Dużo wyjaśniłaby wiedza na temat dalszych losów sprawy (WSA uchylił decyzję GIODO, więc Inspektor powinien, po zakończeniu postępowania, wydać kolejną decyzję) oraz ostateczne stanowisko organów.
Może o sprawie jeszcze uda się coś poczytać.

Komentarze (19)
Po *.com także *.org ogłosiło przerwę techniczną
 Oceń wpis
   

authalia.org przerwa techniczna[oświadczenie parafialne]: Nie zauważyłbym, gdyby życzliwa Niewidzialna Ręka nie podesłała linka do tej strony. Z pytaniem -- w kontekście tego, co się podziało dwa tygodnie temu -- czy coś o tym wiem.
Albo czy dalej zajmuję się tematem.

Oświadczam zatem niniejszym, że od tamtego czasu -- dokładnie od wrzucenia tu linka do oświadczenia MKiDN -- straciłem zainteresowanie tematem stowarzyszenia, spółki i czasopisma.

Nie klikam, nie sprawdzam, nie wnikam -- nie interesuję się.

Jedno o czym pomyślałem: załóżmy, że ktoś faktycznie dał się nabrać i powierzył swą twórczość na wiekuiste przechowanie. I co teraz? -- via *.com wejść się nie da, owszem, na "Wielką bekę pod Grunwaldem" trafiam przez wyszukiwarkę (site:*.com jaś majetko), ale jak się kliknie w linka to padaka...

Więc pamiętajcie: jeśli ktoś Wam bzyczy do ucha, że będzie wiekuiście, taniej niż u rejenta i w ogóle nowocześnie, to praśnijcie gazetą bez łep taką muchę.

No to mam kolejny argument przeciwko temu, by jakieś debaty organizować w tak efemerycznych serwisach jak jakiś fejsbók.

Komentarze (10)
Pan fejsBóg
 Oceń wpis
   

jakieś tam zapytaj premieraPrawdę mówiąc boję się już otworzyć internet, bo gdzie se nie poczytam -- Fejsbók to, Fejsbók tamto.
Na początku był Big Bang Naszej Klasy, wiosną Twitter to, Twitter tamto (pod wpływem tego gadania założyłem sobie nawet tam konto...), ale dziś już mamy "inny" lub "drugi" Internet", bo przecież grunt, żeby przebić się z "ciekawym, wartościowym, oryginalnym "kontentem"; do tego jakieś k...konferencje, bo przecież "trzeba "wejść" w social media".

Po prostu Pan fejsBóg. A raczej fejsbożek.

Toteż zjeżyłem się dziś rano, kiedy w krótkiej rozmowie nt. premiera, który napisał list do Internautów, Piotr Mikołajski był uprzejmy podesłać mi zarzucony przez kogoś postulat.
Że najlepiej będzie, jeśli "debata" odbędzie się w internetach, najlepiej na... a jakże -- na Fejsbóku.

Żachnąłem się, bo trudno wyobrazić sobie większą dziecinadę i -- nie bójmy się tego powiedzieć -- upupianie tematu. Nowoczesny premier, oderwany na godzinkę od piłeczki, łączy się z internautami, którzy dostają drgawek ze szczęścia... Obrzydliwe.

I oto otwieram dziś wieczorem internet i co widzę -- "debata" rzecz jasna odbędzie się w internetach, a Pan fejsBóg będzie robił za centrum koordynacyjne całej akcji.

Od razu przypomniał mi się niedawny tekst Marcina Jagodzińskiego, który słusznie zauważył, że protesty przeciwko cenzurze internetu organizowane są w serwisie, który maksymalnie kontroluje swoich użytkowników, ponieważ "facebook, gdy zrobisz coś złego, nie odcina innych od twojej strony. facebook odcina ciebie. zabiera wszystko, co zrobiłeś i wyrzuca (ok, nie wyrzuca, trzyma, na wypadek, gdyby jeszcze można było to wykorzystać przeciwko tobie). można powiedzieć „co z tego”. otóż to z tego, że aktywności na facebooku stają się tak ważną częścią naszego doświadczenia z internetem, że trudno się od nich uwolnić. może jeszcze nie dziś, ale wkrótce."

Ale mało tego -- przyjęcie organizowane przez Prezesa Rady Ministrów u Pana fejsBoga jest mniej-więcej tym samym, co darmowy skrypt GoStats.pl stronie internetowej urzędu, który odpowiada za promulgację w sieci aktów prawnych. Bo i proszę: regulamin w języku Walta Whitmana, strony "o" nie mogę zobaczyć, bo muszę się zalogować (sic!)...
W zasadzie nic nie wiadomo, oprócz tego, że Pan fejsBóg -- ale co tam.

Upupianie na maksa, ot co.

Komentarze (57)
Dobroczynność i... przetwarzanie danych osobowych...
 Oceń wpis
   

Muszę się przyznać do pewnej słabości. Zawsze jak tylko zgrzeszę, nachodzi mnie potrzeba dobroczynności. W takich chwilach najczęściej wchodzę na stronę Caritasu, przechodzę do sekcji "wpłaty online" i puszczam parę złotych.
Pisałem o tym już przeszło rok temu, napiszę i dziś.

No i wczoraj znów mnie naszło. Najpierw kupiłem kurczaka dla Haitańczyków (podarnik.gazeta.pl), a następnie przeniosłem się do mojego ulubionego Caritasu, żeby podbić stawkę (tak, organizacjom świeckim zasadniczo mniej, niż kościelnymwpłata na Caritas, dane osobowe).

Klauzuli "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Caritas Polska z siedzibą w Warszawie, ul. Skwer Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego 9 w celach promocyjnych. Dane składam dobrowolnie. Każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania" oczywiście nie zaptaszkowałem, wychodząc z założenia, że przecież ani ja nie muszę się promować moją dobroczynnością, ani też pośrednik nie ma w tym żadnego celu.

No i mały zonk -- ku mojemu olbrzymiemu zdumieniu serwis nie przepuścił mnie dalej (czyli nie przekierował na stronę płatności). Zamiast tego wyskoczył komunikat "wyraĄ zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych" -- i stop.

Nie chcę tu stawiać pytań o to, czy Caritas Polska ma zarejestrowaną bazę w GIODO, ani czy zakres informacji o administratorze danych podanych przy zgodzie jest wystarczający (nie jest).

Ale mogę chyba zapytać normalnie, po ludzku: dlaczego nie mogę po prostu i bez tego całego cyrku posłać paru złotych na potrzebujących, lecz muszę (ładna mi "dobrowolność"...) udzielić zgody na przetwarzanie moich danych w celach marketingowych?

Komentarze (43)
Co w zasadzie będzie wpisywane w RSiUN?
 Oceń wpis
   

Pewne rzeczy zostały poruszone w komentarzach pod wczorajszym tekstem, ale sprawa jest na tyle poważna, że warto machnąć jeszcze jeden tekst o bublowatym projekcie art. 179a PT, jaki zamierza nam zaserwować rząd premiera Donalda Tuska.

No to może znów w punktach, bo jakoś mi tak łatwiej punktować:

  • słusznie zwrócił uwagę Maciej, że jeśli do Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych wpisywane będą "adresy elektroniczne pozwalające na identyfikację stron internetowych" (art. 179a ust. 2), to może się okazać, że w tym zakresie prawo telekomunikacyjne nie będzie grało z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie bowiem z definicją adresu elektronicznego (art. 2 pkt 1 UoŚUDE) jest nim "oznaczenie systemu teleinformatycznego umożliwiające porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej".
    Czyli, wgryzając się głębiej w definicje ustawowe (definicja ta składa się z dwóch innych, ale nie będę już P.T. Czytelników męczył) adres elektroniczny to sposób w jaki oznaczamy urządzenia teleinformatyczne pracujące w sieciach telekomunikacyjnych, które przeznaczone są do indywidualnego porozumiewania się ludzi na odległość.

    Ustawa podpowiada nam, że zasadniczo pojęcie adresu elektronicznego odnosi się do poczty elektronicznej, ale nie tylko. Adres taki będzie miał inny środek zdalnej komunikacji, pod warunkiem, że służą do kontaktu indywidualnego.
    Listel -- tak, JID -- tak, numerek gaga-dudu -- tak; ale już www.cośtam.tu nie jest adresem elektronicznym w rozumieniu ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną;
     
  • projektodawca tego koszmarka pomyślał o tym, i oto w art. 179a ust. 20 pkt 1 przewiduje się delegację ustawodawczą dla Prezesa Rady Ministrów, który miałby w stosownym rozporządzeniu określić m.in. "postać adresów elektronicznych" podlegających wpisowi do RSiUN.

    Tu są dwa podstawowe problemy natury prawnej:
    (raz), że jeśli premier będzie starał się opisać adresy stron internetowych w taki sposób, w jaki znają je normalni ludzie (a więc ten modelowy evcom.blog.iwoman.pl/wpis...html) -- i nawet jeśli raczy tam łaskawie wyjaśnić za które ziobro należy stronę tę powiesić w Rejestrze -- to rozporządzenie takie będzie niezgodne z UoŚUDE -- bo po prostu: zgodnie z ustawą adres elektroniczny to adres służący do komunikacji indywidualnej, a nie "pokazywania w internecie".
    A przecież już każdy student pierwszego roku prawa albo administracji wie, że skutkiem hierarchii aktów prawnych jest obowiązek zgodności rozporządzeń z ustawami;
    (dwa), że zważywszy na charakter adresu strony internetowej (mam na myśli tę wyliczankę, pamiętacie: (2)evcom.(3)blog.(4)iWoman.pl/(1)wpis....html) kwintesencja działania regulacji, a co za tym idzie stopień jej dotkliwości dla jednej z podstawowych wolności człowieka (wolność słowa), określona będzie w rozporządzeniu.
    Część z P.T. Czytelników zapyta ale w czym rzecz. It's rudimentary, my dear Watson: konstytucyjne prawa i wolności nie mogą być ograniczane poprzez rozporządzenie wykonawcze, zwłaszcza/nawet jeśli jest ono niezgodne z aktem hierarchicznie wyższym;
     
  • więc jeśli nie chcecie, żeby tak było, nie głosujcie na żadnego Kaczora Donalda ;-) lecz po prostu dajcie znać swojemu posłowi, żeby lepiej jeszcze raz zastanowił się nad swoim stanowiskiem przed głosowaniem nad projektem art. 179a prawa telekomunikacyjnego.
    Niezbędne dane -- nazwiska, kontakty -- znajdziecie na tej stronie.

    I nie wstydźcie się napisać do polityka, bo może się okazać, że nie będzie co odpowiedzieć swojemu dziecku, jeśli Cię zapyta gdzie byłeś, kiedy ważyły się losy wolnego internetu w Polsce i rozmawiano o tym, czy takie obrazki mają się pojawiać (zrzut ekranu za stroną blackouteurope.pl):

RSiUN komunikat blokady

PS boże drogi, premier napisał list do internautów, chce się debatować... (a za podesłanie dziękuję P.T. Czytelniczce).

 

Komentarze (33)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]