Jak rozwiązać umowę zawartą przez internet (na odległość)?
 Oceń wpis
   

Obiecałem tydzień temu -- pisząc o umowach zawartych poza lokalem przedsiębiorstwa -- że odrębny tekścik poświęcę kwestii umów zawartych na odległość, to jest bez jednoczesnej obecności stron, na przykład poprzez internet, wypełniony i odesłany przez klienta formularz, przez telefon lub pocztę elektroniczną.

Problem: przysłali formularz do wypełnienia (długopisem, albo w komputerze -- wszystko jedno), albo zadzwonił ktoś od operatora, naopowiadał, klient -- ważne zastrzeżenie: klient będący konsumentem -- zgodził się na zaproponowane warunki. Po namyśle okazuje się, że propozycje były słabe i jakoś trzeba się od tego uwolnić.
I teraz znów będzie w punktach:

  • każdy konsument, który zawarł umowę na odległość może odstąpić od takiej umowy w ciągu 10 dni od jej zawarcia, jeśli to umowa o świadczenie usług lub w ciągu 10 dni od wydania rzeczy, jeśli była to umowa tego rodzaju (art. 7 ust. 1 w zw. z art. 10 ust. 1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów);
  • odstąpienie od umowy następuje poprzez złożenie pisemnego oświadczenia, przy czym do zachowania terminu wystarczy wysłanie pisma przed tą datą (a więc znów mamy odstępstwo od generalnej zasady określonej w art. 61 par. 1 kc);
  • konsument odstępujący od umowy nie musi uzasadniać swojej decyzji, sprzedawca (usługodawca) nie może także uzależniać zgody na rozwiązanie umowy od uiszczenia przez klienta jakiejkolwiek "opłaty manipulacyjnej" czy innego "odstępnego" (nakładanie takich opłat może być uznane za stosowanie klauzul niedozwolonych przez przedsiębiorcę);
  • konsekwencją odstąpienia od umowy jest powstanie fikcji prawnej -- poczytuje się bowiem, że umowa nie została zawarta, a konsument wolny jest od wszelkich zobowiązań;
  • konsekwencją odstąpienia od umowy jest to, że strony powinny sobie zwrócić wzajemne świadczenia bezzwłocznie, nie później jednak, niż w terminie 14 dni od daty odstąpienia od umowy. Oznacza to, że sprzedawca musi odesłać konsumentowi pieniądze, konsument zaś (jeśli była to umowa sprzedaży), ma obowiązek odesłać kupiony przedmiot. Co ważne: przyjmuje się, że w takim przypadku koszt odesłania rzeczy obciąża konsumenta i nie może się on domagać zwrotu kosztu przesłania towaru od sprzedawcy;
  • konieczność poniesienia kosztów związanych z odesłaniem kupionego towaru przez konsumenta wynika a contrario z art. 12 ust. 3-4 ustawy. Przepis ten przewiduje uprawnienie do zwrotu zakupionego towaru w przypadku, kiedy sprzedawca spełnił świadczenie w postaci zastępczej -- tj. kiedy nie dysponował towarem zamówionym przez konsumenta, a umowa zastrzegała takie uprawnienie. Można zatem tu mówić o ryzyku sprzedawcy, który decydując się na spełnienie świadczenia zastępczego godzi się z tym, że konsument może go jednak nie przyjąć; jeśli odstąpienie jest wynikiem rozmyślenia się konsumenta, musi on jednak ponieść pewne koszty z własnej kieszeni;
  • ważne: w zasadzie konsument powinien odesłać rzecz w stanie niezmienionym (nieużywaną), jednak jeśli zmiana wynikała z granic zwykłego zarządu, przedsiębiorca będzie musiał przyjąć zwrot takiego przedmiotu;
  • co istotne, 10-dniowy termin do odstąpienia od umowy obowiązuje konsumenta tylko wtedy, gdy przedsiębiorca powiadomił go o tym uprawnieniu przy zawarciu umowy. W przeciwnym przypadku można umowę rozwiązać w ciągu trzech miesięcy (odpowiednio: od otrzymania rzeczy albo zawarcia umowy dotyczącej świadczenia usług) -- por. art. 10 ust. 2 oraz art. 9 ust. 1 pkt 6 ustawy. Ważne: jeśli omyłkowo przedsiębiorca nie powiadomił klienta o uprawnieniu, może przysłać stosowne powiadomienie później, w takim przypadku 10-dniowy termin do odstąpienia leci od dnia otrzymania przez konsumenta uzupełnionego zawiadomienia;
  • ustawa przewiduje możliwość wykluczenia możliwości odstąpienia od umowy przez konsumenta jeśli jej przedmiotem jest m.in. świadczenie usług, które rozpoczęło się przed upływem 10-dniowego terminu do odstąpienia od umowy (dość istotne zastrzeżenie!), informatycznych nośników danych, jeśli konsument usunął oryginalne opakowanie (a więc rozpakowanych płyt DVD nie odeślemy); świadczeń, których właściwości zostały "skrojone pod siebie" przez konsumenta; usług w zakresie gier hazardowych (pełną listę przynosi art. 10 ust. 3 ustawy);
  • zarazem przepisy o sprzedaży na odległość nie mają zastosowania m.in. do: sprzedaży z licytacji (Allegro!), umów zawieranych w automatach sprzedających czy też korzystania z publicznych automatów telefonicznych (w tak przebiegły sposób prawo nazywa coraz mniej popularne budki telefoniczne); zarazem niektórych przepisów ustawy nie stosuje się np. do sprzedaży żywności "z dowozem" oraz świadczenia usług dot. zakwaterowania (a więc np. rezerwacji miejsc hotelowych), transportu (bilety kolejowe przez internet) gastronomii, rozrywek (rezerwacja online biletów do kina), etc. (pełen katalog wyłączeń przynosi art. 16 ustawy);
  • ważne: w odniesieniu do usług finansowych oraz kredytu konsumenckiego istnieją dalsze przepisy szczegółowe. Ale to już inna para kaloszy.
Komentarze (30)
Nagrywanie obrad rady gminy -- bez zgody radnych!
 Oceń wpis
   

Kolejna ciekawostka z cyklu: "a pozwoleństwo jest?"
Oto jak pisze ciekawy serwis internetowy Fakty Oświęcim (w podtytule "Nie przymykamy oczu" -- a ja w to naprawdę wierzę -- por. także informacja o akcie oskarżenia z art. 212 kk wniesionym przez dyrektora Oświęcimskiego Centrum Kultury...) -- przewodniczący tamtejszej rady gminy, ujrzawszy dziennikarza, który rychtuje dyktafon do nagrywania obrad tego szacownego gremium, zwrócił się doń z odwiecznym pytaniem: czy jest zgoda na nagrywanie przebiegu obrad na dyktafon?

Jak świat światem (prawie) każdy samorządowiec wie -- albo myśli, że wie (por. opisywana nie tak dawno sprawa nagrywania obrad rady powiatu Białobrzeskiego) -- że prasie wolno rejestrować obrady takich organów wyłącznie za zgodą zainteresowanych. Furda prawo do informacji publicznej, furda orzecznictwo, furda konstytucja i jej art. 61 ust. 2, który pozwala -- każdemu, nie tylko dziennikarzowi -- nie tylko wejść na posiedzenie kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (BTW przepis wygląda jak wielkie prawo, a tymczasem tak naprawdę zakres ten jest tak ograniczony, jak tylko mógł być), ale i rejestrować tam dźwięk lub obraz.
Co ciekawe z materiału można wywnioskować, że przewodniczący Jerzy Domżal nie tylko chętnie widzi dziennikarza notującego ołówkiem w kajeciku, ale i dopuszcza nagrywanie... byle przez innego dziennikarza.

Panowie samorządowcy, czas wreszcie raz na zawsze zapamiętać. Na postawione (w góglowskim stylu) pytanie "czy wolno nagrywać obrady rady gminy bez zgody radnych lub przewodniczącego?" odpowiadamy: konstytucyjne prawo do informacji publicznej obejmuje prawo wstępu każdej osoby na posiedzenie takiej rady, włącznie z możliwością swobodnego nagrywania przebiegu obrad. Rajcom nie wolno prawa tego ograniczać pod żadnym pozorem, zmuszać dziennikarzy -- ani nikogo innego -- do wyłączania dyktafonów, zachęcać do przejścia na tryb notatnikowy.

Komentarze (42)
Znaj proporcję, mocium panie!
 Oceń wpis
   

Warto zapamiętać: jeśli podejmujesz jakieś działania, o których będzie się publicznie mówiło, albo oczekujesz zajęcia się Twoją sprawą np. przez organ administracji, nie dziw się, że oni tam później będą "przetwarzać Twoje dane osobowe". To może wydawać się niepojęte, ale zdarza się, że ludzie dość często oczekują post factum ochrony ich danych w sytuacji, kiedy sami zaczęli pewną procedurę.

Takie dwa przypadki, oba z życia wzięte, w tym jeden z orzecznictwa WSA:

  • kierując wnioski i doniesienia do urzędów trzeba się liczyć z tym, że -- a to w ramach postępowania, a to w związku z koniecznością przekazania pism -- pisma te będą krążyć między różnymi urzędami. A wraz z nimi krążyć będą nasze dane osobowe (imię i nazwisko, adres), przy czym -- zważywszy, że "przysługujące każdemu prawo do ochrony dotyczących go danych osobowych nie ma charakteru absolutnego, bowiem przetwarzanie danych może mieć miejsce ze względu na dobro publiczne, dobro osoby, której dane dotyczą lub dobro osób trzecich w zakresie i trybie określonym ustawą" -- skoro sami oczekiwaliśmy od urzędu zajęcia się naszą sprawą, nie możemy później skarżyć się na bezprawność przetwarzania tychże danych osobowych.

    Do takich -- całkiem logicznych przecież -- wniosków prowadzi lektura wyroku WSA w Warszawie z 10 lutego 2010 r., II SA/Wa 1783/09, oddalającego skargę wniesioną przeciwko GIODO przez niezadowoloną obywatelkę, która o swoim ponoć pijącym i rzekomo nadużywającym przemocy konkubencie powiadomiła policję, burmistrza, starostę, złożyła wniosek o skierowanie go na leczenie odwykowe -- a następnie zdziwiła się, że urzędnicy zajmowali się jej zgłoszeniami, przy okazji właśnie przetwarzając jej dane osobowe;
     
  • i sprawa nr 2 (z mojego życia codziennego): twórca głośnego w swoim czasie, acz kontrowersyjnego ze względu na swoiste podejście do danych osobowych serwisu internetowego pozwalającego na wyszukanie numerów telefonów różnych osób (o sprawie było dość głośno jakieś 3 lata temu, pisała o tym prasa, a ów człowiek chętnie się wypowiadał dla dziennikarzy) zwraca się z żądaniem usunięcia jego danych osobowych opublikowanych "bez jego wiedzy i zgody" wraz z jego wypowiedziami (to cytat z listela). Przyczyna? Serwis został sprzedany, człowieka już nic z tym nie wiąże, więc nie życzy sobie takich asocjacji.
    Dobre pytanie: jak można bez wiedzy i zgody udzielać wypowiedzi dziennikarzowi (warto też zauważyć, że art. 3a ust. 2 UoODO w szerokim zakresie wyłącza działalność prasową spod zakresu przepisów o ochronie danych osobowych), ale jeszcze lepsze -- dlaczego "przetwarzanie" tych danych było jeszcze niedawno OK, ale teraz już można żądać usunięcia swego nazwiska z opublikowanego wywiadu?
    Dlatego też zainteresowany otrzymał odmowę i -- teraz ja czekam na zapowiedziane "wezwanie na piśmie, poleconym".
     

Ogólnie jak widać nie wszystko złoto co się świeci, nie zawsze też przekazanie bądź pokazanie naszego nazwiska oznacza bezprawne przetwarzanie danych osobowych. Może się bowiem okazać, że albo przepis szczególny wyłącza stosowanie ustawy, albo też, że przekazanie danych będzie uzasadnione celem przetwarzania lub koniecznością wykonania ustawowego obowiązku.

Komentarze (8)
Daj złociaka na naziaka
 Oceń wpis
   

przeciwko nazistowskim gadżetom na AllegroPytanie na dziś: czy wieszając na ścianę zabytkowy egzemplarz broni białej z hakenkreuzem popełniamy przestępstwo popierania nazizmu, albo chociaż czynimy coś wstydliwego?
(Pytanie o tyle zasadne, że znam kogoś, kto w swojej kolekcji ma zarówno paradną szablę ze swastyką, jak i rewolucyjną szaszkę z sierpem i młotem, a nie wiem czy poradzić mu, by oddał to na złom, albo chociaż spiłował wraże znaczki.)

Czytając na Wyborcza.pl o kampanii "dość faszyzmu na Allegro" Stowarzyszenia Nigdy Więcej prawie tracę wątpliwości: tylko wstrętny naziol w brunatnej koszuli i bryczesach może interesować się gadżetami z hitlerowską symboliką. Dlatego organizatorzy kampanii oczywiście mają rację namawiając nas do wysyłania do Allegro takiego apelu:

Popieram apel Stowarzyszenia "NIGDY WIĘCEJ" dotyczący zakazu sprzedaży na Allegro odzieży i gadżetów  propagandowych  z symboliką nazistowską i rasistowską oraz pism, druków zwartych, wydawnictw książkowych i muzycznych rozpowszechniających takie ideologie. Licytacje tego typu są jednym ze sposobów pochwalania faszyzmu. Polska jest krajem boleśnie doświadczonym przez jego zbrodnie. Nie mogę zgodzić się na obojętność wobec odradzania się tego zjawiska.

(Apel powinien być być wysyłany razem z opinią prawną -- szkoda, że nikt się pod nią nie podpisał...). Zaś człowiek przyzwoity podpisze się oburącz (i obunóż) pod głosami poparcia dla kampanii.

Osobiście pozwolę sobie, a jakże, stanąć okoniem.
Po pierwsze nie uważam, iżby jakikolwiek przepis prawa zakazywał obrotu czy posiadania przedmiotów o symbolice faszystowskiej, narodowo-socjalistycznej czy komunistycznej (nawiasem mówiąc nie wiem dlaczego "Nigdy więcej" ogranicza się do tej nieszczęsnej swastyki -- na Allegro można też kupić sowieckie pamiątki, ale jakimś cudem autorzy kampanii fakt ten zbywają milczeniem...?)

Sam w sobie zakaz propagowania ustroju totalitarnego (plus przepisy karne stojące na straży tego zakazu) to za mało -- jakby na to nie patrzeć, propagowanie to propagowanie; jeśli zgodzimy się z autorami akcji, że sprzedaż takich przedmiotów jest propagowaniem, to w zasadzie nie pozostaje nam nic innego, jak przyznać, że jest nim także posiadanie tych rzeczy (owszem, posłowie pomysł taki mają -- por. także "O zakazie posiadania symboliki totalitarnej" oraz "Neozbrodnia (więzienie za koszulkę z Che...i za co jeszcze?)" -- ale to wciąż jednak przyszłość tylko).
Żeby postawić komuś zarzut propagowania, trzeba najpierdziedzic Pruskiw udowodnić zamiar zachęcania innej osoby do poparcia danej ideologii; jeśli zdaniem autorów kampanii to wszystko wynika "samo przez się", to gratuluję logiki, która bliska jest logiki obecnego rządu, który też uważa, że zakazane powinno być już samo mówienie o reklamie hazardu.

(Jeśli jednak nadal uważacie, że to wszystko nie jest w porządku, proponuję zastosować sposób pt. "dziedzic Pruski": przepasać hitlerowskie rzeczy biało-czerwoną szarfą i z głowy problem. A ja się nadal zastanawiam: co to by się działo, jakby ktoś chciał u nas wystawić "Producentów"?)

I sprawa druga: tak jak ma "Nigdy Więcej" prawo mieć swoje zdanie (mącić) na temat sprzedaży niemieckich bibelotów, tak Allegro nie powinno przesadzać z reakcjami. Opisywane w tekście przerabianie logo Allegro -- które ma być zapisywane jako aSSegro -- jest jak najbardziej dozwolone: nikt nie używa znaku towarowego do oznaczania własnych (konkurencyjnych) usług, zarazem moim skromnym zdaniem taka przeróbka nie godzi w dobra osobiste serwisu, z tej prostej przyczyny, że nie jest bezprawne.
Bezprawność w mojej ocenie będzie tu wykluczał właśnie kontekst całej operacji -- "Nigdy Więcej" może mieć swoje zdanie na temat tych gadżetów, nawet jeśli zdanie to jest błędne, a w dodatku (rozmyślnie?) pomijają bajery związane z "postępową" odmianą totalitaryzmu.

PS zdjęcie na górze pozwoliłem sobie zajumać stąd, mam nadzieję, że będzie mi wybaczone (czy swastyka na malunku nie propaguje?) A dziedzic Pruski to już sami wiecie skąd.

Komentarze (26)
"To jest urągające dla parlamentarzysty"
 Oceń wpis
   

senator Tadeusz Skorupa, autor Jarosław Kruk, na licencji CC Uznanie Autorstwa-Na tych Samych Warunkach 3.0 cytat na dziś: "Ja też był przedsiębiorcą, a nie jakimś politykiem nienormalnym. (...) Na ubranie kurwa 9 tys., a teraz to nawet zaczęli mi płacić po 8 i pół. Straszne pieniądze. A za trzy roki to auto zajeździsz. To jest urągające dla parlamentarzysty. Takie moje zdanie jest." (sen. Tadeusz Skorupa (PiS), via Tygodnik Podhalański)

Tygodnik Podhalański pisze o próbie dogadania się przez senatora Skorupę z przedsiębiorcą, ale nawet nie to jest najciekawsze, że zdaniem reprezentanta Narodu 9 tysiaków miesięcznie "na ubranie kurwa" to "straszne pieniądze" -- co ogólnie jest "urągające dla parlamentarzysty" -- najlepsze jest to, że oto obecnie Wielce Czcigodny Pan Senator miał zagrozić mediom prokuratorem, ponieważ "To są informacje zdobyte nielegalnie, nie będę się do tego ustosunkowywał, media nie mogą tak postępować z osobami publicznymi" (tak w wypowiedzi dla RMF FM).

Sęk w tym, że osobiście jestem przekonany, że rozmówca Wielce Czcigodnego Reprezentanta Narodu Zasiadającego z Łaski Narodu w Senacie mógł nagrać (nawet bez zgody i wiedzy sen. Skorupy) swoją własną rozmowę i udostępnić jej treść innym osobom -- trudno bowiem zarzucać rozmówcy nielegalność informacji zdobytych w trakcie swojej rozmowy (samemu sobie można zarzucać, że się plecie takie androny) -- natomiast jak najbardziej jestem pewien, że media jak najbardziej mogą i powinny tak postępować z osobami -- przy całym szacunku dla Wielce Czcigodnego Pana Senatora, który musi borykać się z takimi trudami za marne 9000 złotych miesięcznie -- publicznymi.
Jakby też nie patrzeć dostojność senatorska nie jest obowiązkowa, nie biorą do izby wyższej na siłę nikogo, to są normalne wybory, o każdy taki mandat bije się kilku kandydatów.

Ogólnie wstyd.

PS na zdjęciu senator Tadeusz Skorupa, autor Jarosław Kruk, na licencji CC Uznanie Autorstwa-Na tych Samych Warunkach 3.0

PS2 1 kwietnia ;-) Senator odbył briefing (link w komentarzu), z którego pozwoliłem sobie wykonać stopklatkę. Zachwycające!!

briefing senatora Skorupy

Komentarze (34)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]
2012-01-30 12:53
sędzia - ona:
"Słynne masło roślinne"
Może i Olgierd się czepia, ale ma rację, bo nazwa "masło" jest zastrzeżona dla produktów -[...]
2012-01-30 11:34
raj001:
"Słynne masło roślinne"
Moge tylko potwierdzic wpisy innych komentujących, że sie czepiasz. Może Tobie akurat ta nazwa[...]
2012-01-30 09:52
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
@olgierd Czepiasz się :). Tak samo jak "masło śmietaknowe" ma zawartość tłuszczu ok 60%[...]