Polbank i jego kuriozalna wtopa z kartami (akt.)
 Oceń wpis
   

karta polbankNie ma chyba banku, który miałby większą szansę powalczyć o prymat w kategorii "najbardziej kuriozalny bank", niż Polbank EFG.
Cudaczny system bankowości internetowej Polbank24.pl, wymagający ściągnięcia specjalnego certyfikatu i wgrania go do przeglądarki (kiedyś było jeszcze śmieszniej, ale zdaje się, że coś się uprościło), zupełnie osobny serwis do pobierania wyciągów (sic!) (wyciagi.polbank24.pl), do którego trzeba mieć osobny login oraz hasło (przy czym wymagania dla tego hasła są poważniejsze, niż do systemu transakcyjnego) oraz specyficzne podejście do pojęcia prestiżu -- to największe wyzwania stojące przed śmiałkami decydującymi się na korzystanie z usług Greków.
Dla wytrwałych -- tj. takich klientów, którzy są na tyle odważni, by zanieść im swoje pieniądze -- przygotowano dodatkowe atrakcje.

Obecnie jednak dzieje się coś, co sprawia, że Polbank przebił swoje własne, z takim trudem ustanowione, rekordy.
Oto okazuje się, że jakoś pod koniec grudnia ubiegłego roku firma produkująca karty płatnicze wstrzymała -- ponoć nie wiadomo dlaczego -- wydawanie i wysyłkę wznowionych plastików. Po zalogowaniu w systemie użytkownik mógł zapoznać się ze wzmianką o nowej karcie, jednak na próżno było na nią czekać. Problem miał dotyczyć wyłącznie kart w systemie MasterCard (i rzekomo tylko złotych, chociaż z wiarygodnych źródeł wiem, że diabli wzięli także karty Polbank-Era) -- dość rzec, że jakaś ilość klientów (w tym niżej podpisany) zostanie dokładnie od jutra odcięta od swoich (pożyczonych od banku) pieniędzy.

Dziś udało mi się uzyskać informację, że właśnie w ostatnim dniu stycznia wszystkie "zaległe" karty zostały powysyłane do klientów. Zobaczymy.

Śmieszniejsze jest jednak to, co o problemie (nie)wiedzą pracownicy biura obsługi klienta. Wydaje mi się, że zawsze w przypadku takiego problemu firma powinna szybko udzielić wszelkich niezbędnych informacji pracownikom odpowiedzialnym za pomoc i wsparcie dla klientów -- ale nie w Polbanku.
Otóż telefonowałem tam w styczniu trzykrotnie, za każdym razem nadziewając się na osobę o różnym stopniu wtajemniczenia (tylko jedna dziewczyna była od początku wtajemniczona w problemy z kartami). Normą jest jednak sytuacja dzisiejsza, kiedy to po krótkim zreferowaniu przeze mnie problemu pracownik ichniego BOK... połączył się z obsługą kart, by potwierdzić moje przypuszczenia (ergo to mnie przyszło dokształcać pracownika polbankowej infolinii...)
Pomijam już, że na stronie Polbank.pl/aktualności rzecz jasna słowa o problemie znaleźć nie można. Najlepiej, żeby klienci nic nie wiedzieli.

Reasumując: od jutra nie będę miał sposobu na to, by skorzystać z kredytu udzielonego mi przez ten grecki wynalazek. Poradzę sobie z tym, jednak tak sobie dumam -- czy byłbym taki twardy, gdybym zdecydował się kiedyś powierzyć im moje własne pieniądze (czego w życiu nie zrobię)?


PS [1 lutego, wieczorem]: popołudniem otrzymałem od Polbanku esemesa, którego cytuję w całości:

Państwa Prestiżowa Karta Kredytowa została wysłana. Za zwłokę przepraszamy. Informujemy, że nie pobierzemy opłaty za kolejne 2 lata jej użytkowania. Polbank EFG

 

Pomijając już, że opłaty za korzystanie z karty i tak nie miałem zamiaru ponosić (w tym banku dość łatwo się z niej zwolnić), pozostaje tylko czekać jak to wszystko będzie dalej wyglądało.

Komentarze (25)
7 z tygodnia (XVI)
 Oceń wpis
   

P1060174

  • Tydzień temu zastanawiałem się czy po Tunezji kostki domina nie zwalą się do Egiptu. Dziś już nie ma wątpliwości: ulice Kairu i Aleksandrii spłynęły krwią. Wydaje się jednak, że Hosni Mubarak może spać znacznie spokojniej, niż Ben Ali: po pierwsze od "stabilnego" (tj. niezmiennego, nawet w swojej niestabilności) Egiptu zależy więcej, niż od tego, co się dzieje w Tunezji (polecam bardzo interesujący tekst "Arabowie będą mieli demokrację, gdy Izrael stanie się bezpieczny" Maćka Czujko), po drugie żyją jeszcze na tym świecie ludzie, którzy pamiętają co stało się w Suezie w 1956 r.
    Naszła mnie jednak myśl innego rodzaju: na ile można powiedzieć, że podróżując do opresyjnych krajów -- nie tylko takich jak Kuba czy Wietnam, gdzie za pieniądze zebrane od europejskich turystów tamtejsza bezpieka funduje sobie coraz lepsze narzędzia do dręczenia obywateli tych państw, ale i do Egiptu czy Tunezji, gdzie dzięki kasie z turystyki kwitnie korupcja, a ludzie trzymani są dość dokładnie za pysk i przy ziemi -- wspieramy te wszystkie reżimy, dyktatury i satrapie?
    IMHO można tak powiedzieć;
  • z przykrego obowiązku odsyłam też P.T. Czytelników do wyznania wrocławskiego politologa, dr. Andrzeja Dybczyńskiego, który w Gazecie Wyborczej wyraził się, że wprawdzie jest baronem, ale nie chce już żyć w średniowieczu. Chodzi rzecz jasna o nasze kochane uczelnie, na których dzieje się równie dobrze, jak w Egipcie -- tj. faraoni rządzą, kapłani odprawiają modły za pomyślność faraonów, zaś ogół pospólstwa buduje kolejne piramidy. Wiem coś ja o tym, bo swego czasu z przyjemnością się przez 3,5 roku się doktoryzowałem, przeto historyjek i dykteryjek -- chociażem stał przecież na samym dole tej feudalnej drabiny (żaków nie liczę ;-) -- mógłbym mieć tyle, że cały osobny blog dałoby się z tego utrzymać ;-)
    Oczywiście nie wydaje mi się, by po takim wybryku dr Dybczyński jeszcze długo zagrzał miejsce na uniwerku, no chyba że potraktują to tylko jako wygłup;
  • pół roku w zawieszeniu na 2 lata dostał z art. 269a kk były informatyk wrocławskiego magistratu, który z zemsty za zwolnienie z pracy (przyczyna: "utrata zaufania") -- korzystając z loginu i hasła innego użytkownika -- zakręcił systemem IT urzędu. Jakkolwiek tego rodzaju zagrywki oceniam niezmiernie negatywnie, spodobało mi się zdanie wypowiedziane przez skład orzekający: "państwo chroni bezpieczeństwa systemów informatycznych, podobnie jak broni pieniądza". Warto chyba, by zapamiętali je wszyscy, którzy chcieliby po raz n-ty na p.s.p. spytać "co grozi adminowi" za wycięcie podobnego numeru;
  • 2010 flood, Kozanów, Wrocław, Poland
  • nie wiem jakich chakierów zatrudniają we wrocławskim ZDiUM, skoro ktoś tak pomierzył plany przebudowy pętli na Grabiszynku, że... przestały mieścić się tam tramwaje... Jeśli ktoś jednak myśli, że to jest mistrzostwo świata, to zapewniam, że świat jeszcze o nas usłyszy: właśnie ogłoszono, że jednak ruszy budowa linii tramwajowej na Kozanów, rychło może się zatem okazać, że powódź stulecia co dekadę nie jest tym, co mieszkańcy tego osiedla będą pamiętać najdłużej i najboleśniej;
  • tu i tam wraca czasem temat "co ma prawo autorskie do budynków" (nie do projektów budynków, lecz do budynków samych w sobie właśnie). Zainteresowanych ochroną wizerunku budynku jako znaku towarowego odsyłam do ciekawego tekstu "Budynek (tm)" opublikowanym na blogu IP Law Blog (proszę się nie martwić amerykańskim tytułem bloga -- teksty są jak najbardziej po polsku), gdzie można poczytać m.in. o ochronie warszawskiego Mostu Świętokrzyskiego;
  • no i jeszcze -- stanowczo za mało odsyłam tu do blogopisarstwa -- tak się robi prawo, ta pieczątka jest nieczytelnazachęcam do przeczytania ciekawego tekstu Pawła Krawczyka (Echelon.pl) poświęconego sposobowi w jaki Nasze Państwo Kochane -- tj. Urzędnicy, Biuraliści i inne Kutwy -- sabotują nasze prawo do rozeznania się w prawodawczych planach ("Dekodowanie faksów publikowanych przez urzędy nie ma sensu"). Podpisuję się pod jego słowami obiema rękamy i nogamy; wystarczy zacząć od tego jak w sieci prezentowane są druki sejmowe: ów lakoniczny opis "Do druku nr 3811" to smętna norma, zgodnie z którą jeśli chcę się dowiedzieć co planuje okupant, muszę ściągnąć na dysk dokument zeskanowany do formatu PDF i otworzyć go, by przekonać się, że nie ma sposobu na dowiedzenie się kto jest jego autorem (podpis przypomina test rozpisywanego długopisu, pieczątka -- ach te pieczątki! -- nieczytelna (po co komu taka pieczątka?)
    Urzędowy chaos i anarchia...
  • a na koniec coś nieco bardziej optymistycznego: spam jest zły dobry! Przekonała się o tym terrorystka, która zamierzała dokonać, przy pomocy ładunku detonowanego na odległość, przy użyciu telefonu komórkowego, w sylwestra, zamachu na moskiewskim Placu Czerwonym. Stety już po uzbrojeniu bomby operator posłał na komórkę spam z życzeniami noworocznymi, co spowodowało nieoczekiwane jej odpalenie... i tak to szahidka powiększyła grono koranicznych aniołków.

PS zdjęcie na górze dzięki uprzejmości Aldżaziry, która relacjonuje starcia w Egipcie na Flickrze -- a zdjęcia rozpowszechnia na licencji CC.

Komentarze (12)
Davos jest nudne, minister Nowak jest ciekawy
 Oceń wpis
   

Kościółek w Zieleńcu

cytat miesiąca: "Nie wiem dokładnie co prezydent będzie robił w Davos, szczerze powiedziawszy to nudna impreza. Nie zajmuję się tym wyjazdem, odpuściłem sobie to w tym roku" -- minister Sławomir Nowak w wywiadzie dla Money.pl

cytat weekendu: "słowa, które miałem wypowiedzieć" -- minister Nowak w oświadczeniu nadesłanym do Money.pl

 
Przeczytawszy wywiad Andrzeja Zwolińskiego z ministrem Nowakiem pomyślałem sobie, że może wreszcie trafił się nam polityk, który potrafi -- choćby w banalnej sprawie -- powiedzieć bez owijania w bawełnę co myśli o tym całym blichtrze. Ja też nie wiem co prezydent może robić w Davos (domyślam się jednak, że zamiast nart chętniej wziąłby flintę) -- nie wiem nawet co ja sam bym tam robił, jakby mnie tam zaniosło (wyjąwszy zwiedzanie pięknej jak sądzę okolicy). Nie dziwię się zatem, że i inne media podjęły temat -- i Sławomir Nowak był dość chętnie w ostatnich dniach cytowany przez prasę.
Wyszło mi też, że prawdopodobnie Nowak postanowił być tym politykiem (średnio-młodszego pokolenia), który ma odwagę pójść ździebko pod prąd standardowej sztampie.

Tym większe zdziwienie, że po 2 dniach minister Nowak zdecydował się on na przysłanie do redakcji oświadczenia, w którym nie dość, że stara się odkręcić swój lapsus (bo w sumie okazuje się, że był to lapsus -- polityk nie zaprzecza swoim słowom, ani ich nie prostuje -- za to posuwa sę to zmyślnej konstrukcji "słowa, które miałem wypowiedzieć"), to jeszcze wpada w szaro-bury ton sponiewieranego i zmanipulowanego przez hienę-żurnalistę. 

OŚWIADCZENIE

W związku z zamieszczoną przez portal Money.pl, moją, wypowiedzią dotyczącą 41. Światowego Forum Ekonomicznego w Davos oświadczam, że moje słowa zostały przeinaczone i zmanipulowane. Portal cytuje słowa, które miałem wypowiedzieć, bez mojej autoryzacji. Dziennikarz nie poinformował mnie, że ma zamiar cytować cokolwiek z naszej rozmowy. Poinformowałem jedynie, redaktora Money.pl, że nie mogę udzielić mu żadnej informacji o Davos, gdyż nie prowadzę tego projektu. Traktuję to jako oczywiste naruszenie zasad rzetelności dziennikarskiej. Wobec powyższego proszę o wycofanie nieautoryzowanego cytatu z publikacji w serwisie Money.pl oraz zamieszczenie niniejszego oświadczenia. Sugerowanie w tekście poprzez zestawienie nieautoryzowanych fragmentów nieoficjalnej rozmowy, że deprecjonuję udział Prezydenta W ŚFE w Davos jest krzywdzące i uderza w moje dobre imię. Wyrażam swój żal z zaistniałego faktu.

Sławomir Nowak

Sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP

Cała sytuacja i straszna jest, i śmieszna. Rzecz jasna pan Nowak wiedział, że rozmawia z dziennikarzem, i to nie przy herbatce, ale w celach że tak powiem zawodowych (to był po prostu wywiad). Skoro tak, to powinien wiedzieć, że wywiadów udziela się zasadniczo w celu ich publikacji, zaś osobie indagowanej przysługuje, owszem, prawo autoryzacji jej cytowanych słów -- ale nie ma czegoś takiego jak obowiązek przeprowadzenia autoryzacji (bądź też chociaż obowiązek zaproponowania autoryzacji).
Powinien to wiedzieć szczególnie dobrze taki polityczny wyjadacz jak min. Nowak, jednak najwyraźniej albo go poniosło, albo... sam już nie wiem co.

Podczas krótkiej narady poświęconej oświadczeniu Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP przekonywałem, że powinniśmy zażądać dymisji ministra Nowaka. Sądzę, że czas już bowiem nadszedł, by obalać rządy, premierów i ministrów, którzy nie tylko nie umieją trzymać się własnych obietnic, ale nawet nie umieją trzymać języka za zębami -- za co obwiniają otoczenie. Stanęło na tym, że puściliśmy oświadczenie, a prezydent Komorowski niechaj się dalej męczy ze swoimi doradcami.

PS na zdjęciu Zieleniec wprawdzie, nie Davos.

Komentarze (3)
Bloger skazany na zakaz pisania bloga
 Oceń wpis
   

Jestem lekko skonsternowany: nie dość, że wielkopolski sąd skazał Łukasza Kasprowicza, lokalnego dziennikarza i blogera za pisanie na blogu na 10 miesięcy ograniczenia wolności za złośliwe (i może chyba momentami ostre -- vide blog Mosina.blox.pl) komentowanie poczynań Burmistrzyni Mosiny (oczywiście z nieszczęsnego art. 212 kk), to jeszcze w dodatku przysolił mu roczny zakaz wykonywania zawodu dziennikarza.

Uważni czytelnicy Lege Artis znają mój pogląd na temat przepisu umożliwiającego posłanie za kraty człowieka, którego całą winą jest posługiwanie się ostrym słowem (tak naprawdę uważam przepis za karygodny sam w sobie, tj. już dlatego, że jest to przepis karny -- i zdania nie zmienię, nawet jeśli ewentualnie kiedyś tam w ogóle nie będzie przewidywał kary pozbawienia wolności).
Zdania nie zmieniam i to bez względu na to, czy to mnie samemu przychodzi borykać się z oskarżeniem o pisanie prawdy, czy to wiceprezes reżimowych mediów ściga dziennikarki -- a nawet jeśli bicz wymierzony jest w naczelnego Gazety Polskiej.

W sprawie red. Kasprowicza chyba faktycznie jest jakieś przegięcie materiału: jak pisze "Wyborcza" (ja tematu nie śledziłem) zdarzyło mu się na jego blogu zadawać "niewygodne pytania" dotyczące m.in. imprezy integracyjnej dla nauczycieli fundowanej przez Panią Burmistrzynię oraz zarzucać jej nadużywanie fotoszopa na zdjęciach zaprezentowanych na ulotkach wyborczych -- ale tu jest feler innego jeszcze rodzaju.
Feler jest taki, że skazany bloger nie dość, że kandydował do mosińskiej rady miejskiej z innego komitetu, niż Pani Burmistrzyni, to jeszcze jest dziennikarzem czasopisma -- i to nie "Merkuriusza Mosińskiego", które -- jakież to banalne, ale jakież też typowe!! -- wcale nie bez wzajemności popiera działania Pani Burmistrzyni. Wydaje mi się, że można przez to postawić sądowi zarzut wejścia w mosiński spór prestiżowo-polityczny.

Wyrok niepokoi mnie także z jeszcze jednego powodu. Jeśli poważnie traktować zdanie, że blog to jeszcze jedna z form prasowych (a ja tak uważam) -- nie dostrzega tego chyba autor notatki w prowadzonym przez Helsińską Fundację Praw Człowieka Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce, z którym nie mogę się zgodzić, iżby wykonywany przez skazanego zawód dziennikarza nie jest związany z przestępstwem, bo teksty poświęcone Pani Burmistrzyni publikował on tylko na swoim blogu -- jakby na to nie patrzeć, ten jego blog to nic innego jak jakaś forma dziennikarstwa "obywatelskiego" -- to rzecz jasna po uprawomocnieniu się orzeczenia zakaz wykonywania przez sprawcę zawodu dziennikarza będzie odnosił skutek nie tylko wobec jego etatu w "Faktach Mosińsko-Puszczykowskich", ale będzie oznaczał także koniec prowadzenia przezeń bloga.

Słowem mamy chyba w Polsce pierwszego blogera, któremu sąd zakazał pisać bloga.

I tak oto doszedłem do myśli, na której oparłem tytuł dzisiejszego wieczornego felietonu. Ciekawym jak długo jeszcze pozwolą mi tu wypisywać? ;-)

Komentarze (59)
201,1% normy w wyszukiwarce
 Oceń wpis
   

trafność 201%Poszukując dodatkowych informacji o planowanej zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną -- z treści "założeń" wnosić można, że w temacie było robione coś wcześniej -- trafiłem na wyszukiwarkę, której możliwości można chyba tylko pozazdrościć.

Oto jeśli wpisać w szukajce na stronie BIP naszego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji jakąś frazę (przyznaję bez bicia: testowałem tylko "ustawa o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną") otrzymujemy wyniki które mają trafność -- 201,1%, 198,7% bądź tylko 191,7%.
Tak! Algorytm wyszukiwarki zaimplementowanej na stronie BIP.MSWiA.gov.pl dopuszcza uzyskanie rezultatu zgodnego z naszymi oczekiwaniami w przeszło 200%!

Słuszną linię ma nasza władza, chciałoby się rzec.

Komentarze (7)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]