O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
 Oceń wpis
   

Od paru dni dostaję sporo korespondencji odnoszącej się do wysyłanych przez "Kancelarię Prawną Pro Bono" z Białegostoku wezwań w sprawie naruszenia autorskich praw majątkowych poprzez bezprawne rozpowszechnianie utworów w sieciach p2p. Takie są skutki zabrania głosu w sprawie "Hapro Media" (to najchętniej komentowany tekst z LA) -- a że w ogóle nie mam zdrowia odpisywać na takie pytania, postanowiłem ustosunkować się zbiorczo i publicznie.
(Od dziś każdy, kto napisze do mnie cokolwiek w kwestii "dostałem wezwanie, co robić?" niech będzie pewien, że jego listel w pierwszej sekundzie powędruje do spamów.)

Zanim jednak wypowiem się -- w punktach, bo tak mi łatwiej -- pozwolę sobie pokazać dwa wzory dokumentów, które otrzymałem i na ich podstawie wyrobiłem sobie stanowisko (a także na podstawie danych p. Dariusza Puczydłowskiego z rejestru REGON).

Oto wzór wezwania do zapłaty jakie otrzymują "podpadnięci" Kancelarii Prawnej Pro Bono:

kancelaria Pro Bono wezwanie

a tak wygląda ugoda jaką Kancelaria Prawna Pro Bono wysyła do "naruszycieli":

Pro Bono ugoda w sprawie naruszenia

  • nic nie wskazuje na to, iżby Pan Dariusz Puczydłowski miał być adwokatem bądź radcą prawnym. Takiego nazwiska nie ma na liście radców białostockiej OIRP, ani wśród adwokatów z Izby Adwokackiej w Białymstoku. Efektu nie daje także kwerenda w wyszukiwarce KIRP, jak i w Krajowym Rejestrze Adwokatów. Oznacza to, że p. Puczydłowski prowadzi działalność gospodarczą na podstawie wpisu do EDG -- co oczywiście nie jest w żaden sposób naganne (i w tym zakresie jego klienci w żaden sposób nie są wprowadzani w błąd -- nawet informacja na stronie Kancelarii Prawnej Pro Bono, chociaż nieco nieprecyzyjna (mam na myśli np. zgodę na przetwarzanie danych osobowych), nie budzi wątpliwości: nie mamy do czynienia z adwokatem lub radcą prawnym;Pełnomocnictwo Pro Bono Puczydłowski
  • a dlaczegóż miałoby to być aż takie istotne? Otóż zgodnie z art. 88 kodeksu postępowania karnego pełnomocnikiem strony w postępowaniu karnym może być wyłącznie adwokat lub radca prawny. Tymczasem pełnomocnictwa udzielane p. Puczydłowskiemu -- dysponuję tylko mikroskopijnym skanem, wybaczcie -- obejmują także reprezentację przed prokuraturą.
    Słowem: nie ma sposobu, by Dariusz Puczydłowski, prowadzący działalność gospodarczą pod firmą Kancelaria Prawna Pro Bono, był czyimkolwiek pełnomocnikiem w postępowaniu karnym;
  • mało tego: w wezwaniu do zapłaty p. Puczydłowski nazywa siebie "oskarżycielem posiłkowym"... Mili moi, oskarżycielem posiłkowym może być tylko pokrzywdzony, i to tylko w sprawach z oskarżenia publicznego (art. 53 kpk). W tej sprawie rzekomy pełnomocnik nie jest oskarżycielem posiłkowym  -- mógłby być pełnomocnikiem oskarżyciela posiłkowego lub pełnomocnikiem pokrzywdzonego... mógłby, gdyby był adwokatem lub radcą prawnym...
  • profesjonalizmu dowodzi także jeszcze jeden passus w owym dokumencie: obiecuje się skruszonemu sprawcy (po zapłaceniu 700 zł odszkodowania) "złożenie wniosku o cofnięcie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa". Abstrahując od konstrukcji słowno-logicznej (powinno być "cofnięcie zawiadomienia" albo -- lepiej "cofnięcie wniosku o ściganie") -- no bo właśnie: przestępstwo, na które powołuje się p. Puczydłowski (art. 116 ust. 2 pr. aut.) jest ścigane, i owszem, z urzędu, ale na wniosek pokrzywdzonego. Samo w sobie zawiadomienie nic nie daje -- musi być wniosek o ściganie (literalnie: żądanie ścigania, bo bez żądania prokuratura w zasadzie nie powinna ruszyć palcem w bucie).
    Ten sam bzdet jest w par. 4 ust. 4 ugody;
  • jeszcze słówko o samym aspekcie karnym: nie bardzo znam się na sieciach peer-to-peer, jednak o ile jest to tak, jak się mówi (czyli: pobierając pliki siłą rzeczy udostępniam swoje foldery), to nie da się mówić o umyślności czynu, co jest niezbędne do zakwalifikowania czynu z art. 116 ust. 2 pr.aut. -- będzie to czyn nieumyślny, co pozwala najwyżej na kwalifikację z art. 116 ust. 4 pr.aut.;
  • osobnym tematem jest kwestia uzyskania danych osobowych rzekomych naruszycieli: od pół roku nie ma w ustawie o ochronie danych osobowych art. 29 -- a więc w sumie nie da się już posłużyć konstrukcją opisaną przeze mnie tutaj. Owszem, nawet po marcu 2011 r. jest sposób, żeby dane w sprawie podobnej do opisywanej tutaj uzyskać -- ale niewątpliwie będzie to inna metoda, niż opisana w preambule do wezwania;
  • i na zakończenie jeszcze jedna wątpliwość: czy nieprawidłowo udzielone (a więc nieważne) pełnomocnictwo nie sprawia, że o czynnościach podejmowanych przez Pro Bono nie da się mówić w kontekście art. 67 ust. 4 pr.aut.? To też jest ciekawy element;
  • i na zakończenie: warto sprawdzać czy pokrzywdzona wytwórnia "Green Star" aby z całą pewnością ma prawa do twórczości, o którą bije się Kancelaria Prawna Pro Bono. Bo można odnieść, że nie dla każdego -- i pewnie nie w każdej sprawie -- jest to takie oczywiste...
Komentarze (48)
O doszkalaniu pełnomocników procesowych
 Oceń wpis
   

Wszystko zmierza ku weekendowi, warto przeto chyba pokazać coś zabawnego (bo niepolskiego): w jaki sposób sąd może przywołać do porządku utrudniających życie swoim nieprofesjonalizmem profesjonalnych pełnomocników?

Na ciekawy sposób wpadł Sędzia Sam Sparks z sądu w Austin (Sąd Okręgowy dla Zachodniego Okręgu stanu Teksas), który -- chyba nie mogąc sobie poradzić z jakąś prawniczą filibusterką -- wydał zarządzenie, w którym zaprosił pełnomocników jednej ze stron postępowania na przedszkolną imprezę (kindergarten party), podczas którego będą mogli się oni dowiedzieć:

- Jak telefonować i komunikować się z innym prawnikiem
- Jak dogadywać się co do ustalania terminów przesłuchań świadków
[ściśle chodzi o deposition, to instytucja w Polsce raczej nie znana]
- Jak ograniczać przesłuchanie świadków do spraw istotnych
- Dlaczego nie jest ani elegancko, ani mądrze próbować uwalić wezwanie dla świadka pod pozorem awarii technicznej, podczas gdy zawiadomienie jest prawidłowo doręczone, oraz
- Zaawansowane seminarium jak nie marnować czasu zajętego sędziego federalnego i jego personelu, ponieważ nie da się praktykować prawna na poziomie studenta pierwszego roku prawa
.

Osoby zaproszone nie muszą potwierdzać swojego przybycia, podczas imprezki nie będą także serwowane potrawy (należy przynieść własny lancz), zaś na wypadek przedłużającej się imprezy warto wziąć szczoteczkę do zębów.

Do imprezki nie doszło, bo się strony jednak dogadały.
A aa papierze wyglądało to tak jak poniżej (via Techdirt):

zabawne zarządzenie sądu

 

Komentarze (9)
7 z tygodnia (XXIII)
 Oceń wpis
   
  • Wreszcie zachodnie rządy przestają się przyjaźnić z Kaddafim. Zamiast zagłaskiwania szaleńca i całowania go w rękę -- wystartowały aeroplany, poleciały pierwsze tomahawki. Niewątpliwie nie ma lepszego sposobu na szaleńców, którzy postanowili wybić część swojego narodu -- tylko dlatego, że ta część narodu ma już dość życia w kraju rządzonym przez szaleńca (inna sprawa, że gorzkie słowa należą się zwłaszcza Londynowi i Rzymowi, które od paru lat co najmniej tolerowały, a może nawet trochę wspierały libijski reżim);
  • to też jest dobre: postępowanie dyscyplinarne wszczęto przeciwko aplikantowi adwokackiemu, który w rozmowie telefonicznej z sekretariatem sądowym miał powiedzieć "Dziwne rzeczy dzieją się w tym sądzie. Nie dziwię się, bo ta sędzia różne dziwne rzeczy wyprawia na rozprawach" -- z czego pracownica sekretariatu sporządziła notatkę. Niestety, jak widać i w sądach, i w adwokaturze wszyscy z upodobaniem uwielbiają się oszukiwać, ale nikt nie lubi weredyków. Przecież każdy wie, że np. we wrocławskiej "czwórce" też można trafić na sędzinę, która różne dziwne rzeczy wyprawia na rozprawach -- ale włos z głowy nikomu przez to nie spadł.
    (Może zatem nie powinienem się dziwić, że mąż córki ex-prezydenta robi interesy z facetem, którego ów prezydent ułaskawił -- a następnie ewidentnie nic sobie z tego wszystkiego (z przyzwoitości) nie robi? Zachęcam do poczytania tego tekstu w "Polityce", by się przekonać jakie krótkie nogi ma zwykłe kłamstwo);
  • są adwokaci i adwokaci. Jednego z tych drugich prokuratura oskarża, bo... bronił klienta. Problem w tym, że prokuratura wydaje się uważać, że adwokat może reprezentować klienta dopiero po postawieniu mu zarzutów, podczas gdy obrońcy ściganego obrońcy -- chyba zasadnie -- twierdzą, że jednak niekoniecznie. Jest feler tego rodzaju, że wiele osób -- chyba nie tylko postronnych -- nadal uważa, że trzeba być niezłym draniem, by bronić drani -- a ja uważam, że niekoniecznie;
  • kwintesencja debilizmu istnienia przepisów przewidujących karanie za słowa: jakiś mieszkaniec mojego miasta doniósł prokuraturze na Jana Grossa, bo ten mógł "szkalować Polskę i Polaków". W sumie można już chyba ćwiczyć okrzyk: Gross na stos!
    Ale zanim zaczniesz, Czytelniku, kpić sobie z tych, co Grossa od czci i wiary odżegnują, pochyl się nad przypadkiem Jarosława Marka Rymkiewicza, któremu Agora SA wytoczyła proces, bo w jakiejś tam wypowiedzi -- chyba nawet nie pyskówce -- nazwał redaktorów "Wyborczej" "duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski".
    I jeszcze jeden paradoks: co najmniej dyskusyjną książkę Grossa wydał "Znak", ten sam, który nieco wcześniej bał się rzucić na rynek (nieco przereklamowanej, z żalem to przyznaję) biografii Ryszarda Kapuścińskiego pióra Artura Domosławskiego. Odwaga podrożała ostatnio? ;-)
  • coś o zdrowym rozsądku: Europejski Trybunał Praw Człowieka zezwala jednak na krzyże we włoskich (i europejskich) szkołach (dziś rano w "Zetce" p. Siwiec skwitował to bon-motem w rodzaju: "to, że mogą wisieć, nie oznacza, że wisieć powinny"). Jak już pisałem cały ten cyrk uważam za kompletny absurd -- nie widzę powodów, dla których krzyż miałby przeszkadzać osobie areligijnej, zaś innowiercy niechaj uczą się tolerancji (to samo tyczy się zresztą papistów względem innych wiar i wyznań);
  • a dla równowagi -- coś o braku zdrowego rozsądku, bo jak inaczej nazwać epidemię dosłownego czytania różnych reklamówek przez różne środowiska i grupy zawodowej? Krakowscy nauczyciele protestują i żądają usunięcia reklamy pokazującej belferkę piorącą po łbie głupiego ucznia, bo "Nauczyciel nie może być ośmieszany w środkach komunikacji miejskiej. Tym bardziej że sposób, w jaki jest przedstawiany, mija się z prawdą. W szkole nikt nie bije uczniów. Jakby bił, zaraz straciłby pracę" (to chyba naprawdę dużo się pozmieniało od czasu jakem wycierał korytarze (kolegami) w podstawówce).
    (To teraz już wiem dlaczego w szkołach nie mogą wisieć krzyże: skoro "jak kogoś Pan Bóg chce pokarać, to mu rozum odbiera", to lepiej, żeby żadnej Istoty Najwyższej faktycznie nie było...);
  • operatorzy telekomunikacyjni to temat-rzeka: tym razem pretekstem niechaj będzie kolejna kara nałożona przez UOKiK na Polkomtela. Przeszło 130 milionów złotych zapłaci operator Plusa za utrudnianie kontroli dotyczącej niedozwolonej zmowy rynkowej przedsiębiorstw zaangażowanych w tworzenie telewizji mobilnej. Wyjaśnianie sprawy kartelu jeszcze trwa, natomiast już posypały się kary (w listopadzie PTC "zarobiła" 123 mln z tego samego paragrafu).
Komentarze (26)
7 z tygodnia (XXI)
 Oceń wpis
   
  • Informacja tygodnia: były prezydent RP, znany ze swojej (rzekomej) pryncypialności w sprawach zasadniczych prezydent ułaskawił był swego czasu pewnego przestępcę, a przestępca ów po niedługim czasie zaczął robić interesy z mężem córki tego prezydenta. Dla polepszenia ostrości obrazu warto dodać, że wniosek o ułaskawienie składał ojciec prezydenckiego zięcia, zaś bluzgi i groźby pod adresem dziennikarza poszły właśnie na pytanie o ową  a f e r ę .
    Nie, to nie działo się w Burundi, nie w Azerbejdżanie, ani nawet w Paragwaju.
    Pryska mit uczciwego i czystego "szeryfa" Kaczyńskiego, który -- jak się mawiało: może na polityce się nie znał, może miał te swoje pepeesowskie ciągoty -- ale na pewno był czysty i uczciwy. O mecenasie Dubienieckim nawet nie wspominając;
  • "prezydent mąci wodę i wpycha kij w mrowisko" -- mówią posłowie PiS o wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który przypomniał, że po wyborach prezydent nie ma obowiązku wskazać kogokolwiek jako premiera (a na pewno nie musi być do lider partii zwycięskiej, ani nawet osoba wspierana przez taką partię -- por. mój tekst o tym czy Tusk może żądać, by prezydent powołał go na premiera). Nie ma też w tym zakresie, nawet po 1997 r., w Polsce zwyczaju: liderem zwycięzców nie byli ani Jerzy Buzek, ani Marek Belka, ani K. Marcinkiewicz;
  • kolejny cyrk to oczywiście: kiedy te wybory i jak długo mają trwać? Spór w rodzaju typowo "jak oni tak, to my siak" -- faktycznie trudno sobie wyobrazić głosowanie 30 października, jednak dla ukojenia emocji przydałoby się raz na zawsze na sztywno wpisać datę elekcji do ustawy zasadniczej (podobnie jak w USA), niechby nawet był to ten pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. (Natomiast dwudniowe głosowanie to chyba faktycznie jakiś niewczesny pomysł);
  • ciekawe: czy niedochowanie obietnic danych przez polityków można traktować jako naruszenie dóbr osobistych? Zdaniem sądu, który oddalił pozew (o symboliczną złotówkę) zawiedzionego wyborcy przeciwko Platformie Obywatelskiej -- o to, że PO nie wprowadziła jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do izby poselskiej -- nie. Abstrahując od lekko operetkowego powództwa: nie ten adresat. Prawa w Polsce póki co nie stanowi pojedyncza partia, lecz czyni to legislatywa, zaś partie, i owszem, można rozliczać za złamanie obietnic wyborczych -- ale wyłącznie politycznie (casus stu milionów Wałęsy). No ale zawsze można za czas jakiś pozwać prezydenta RP ;-)
  • pozwu (albo i nie tylko) powinni obawiać się natomiast goście "robiący porządek" przy pewnym hipermarkecie we Wrocławiu. Jego zarządca wynajął prywatną firmę, by zakładała blokady na koła aut "za długo" stojących na parkingu. Za zdjęcie blokady trzeba zapłacić kilkaset złotych, ale goście od blokad się nie boją, bo podobno mają papier z policji, że coś takiego wolno im robić. Mnie coś mówi, że bez względu na cokolwiek prywatne auto jest prywatnym autem...
  • krótko trwała polka pt. "Staszewski i Malanowski i wspólnicy" żądają usunięcia cytatu z utworu Staszewskiego Kazimierza z blogaska prowadzonego przez dziennikarza "Gazety Wyborczej". Tym razem artysta Staszewski "ODPUSZCZA" -- chociaż już półtora miesiąca temu parę dobrze życzących mu osób zachęcała go, by przestać odpuszczać takim przekrętom -- a mi się podoba informacja, że pełnomocnik artysty "wie o tym postanowieniu swojego klienta, ale nie informuje o tym ani Agory, ani Miączyńskiego". Jak to szło? "Adwokat ma obowiązek dążyć do rozstrzygnięć pozwalających zaoszczędzić klientowi kosztów oraz doradzać ugodowe zakończenie sprawy, gdy jest to uzasadnione interesem klienta"?
  • tragedia narodowa: Adam Małysz podał się do dymisji.
Komentarze (8)
7 z tygodnia (XX)
 Oceń wpis
   
  • Półtora miesiąca temu pisałem, że pod wpływem zajść w Tunezji problemy może mieć Mubarak -- no i Mubaraka jakby już nie było. Nie wiem co pisać dalej, skoro zrewoltowana fala sięga nawet Libii i bardzo możliwe, że już za tydzień także Kadafi będzie historią i zajmie należne mu miejsce wśród zasłużonych kacyków 20-wieku, obok Idi Amina, Saddama Husajna i cesarza Bokassy. Osobiście trzymam kciuki za lud Libii;
  • nawiasem mówiąc żyjemy w coraz nędzniejszych czasach: źle się dzieje, jeśli rządy innych państw potrafiły dość spokojnie przyglądać się jak kadafijskie aeroplany bombardują tłumy protestujących na ulicach libijskich miast -- i nie reagować w żaden sensowny sposób, prócz gołosłownych oświadczeń. Tymczasem te samoloty można było po prostu strącić oraz równocześnie zablokować lotniska, z których prowadzono owe operacje.
    Prezydentowi Obamie i sekretarce Clinton można dać do poczytania Wikipedię (operacja El Dorado Canyon) i dedykować słowa Ronalda Reagana: "Today we have done what we had to do. If neccessary, we shall do it again" -- (czy podjęcie Brytyjczyków z pustyni można porównać do operacji Entebbe?) -- na tym bowiem polega prowadzenie poważnej polityki, że trzeba czasem podjąć poważne decyzje;
  • nie przez przypadek przechodzimy do ministra Arabskiego, który podczas konferencji premiera Tuska w Jerozolimie (co samo w sobie jest bardzo kontrowersyjnym gestem -- żadne bowiem państwo nie uznaje tego miasta za stolicę Izraela) postanowił wybić dziennikarzowi Polskiej Agencji Prasowej z głowy zadanie pytania o losy zapowiadanej ustawy reprywatyzacyjnej, a kiedy ten odmówił...wykonał szybki telefon do szefa PAP, który już wiedział jak przekonać reportera do rezygnacji z zadania pytania. I tak wszyscy są szczęśliwi: prezes PAP nadal będzie prezesem, premier Tusk może oglądać zmagania Justyny Kowalczyk, ja zaś zaczynam się obawiać co mógłby uczynić minister Arabski jakby go zawiało do takiej Libii...
  • czad tygodnia? to niewątpliwie afera pt. "MSZ zamówiło komiks o Chopinie, a tam..." Naprawdę nie wiem kto pracuje w tym urzędzie: kiedyś nie wiedzieli, że BlackBerry leci przez Kanadę, a teraz się okazuje, że nic nie wiedzą o "polskiej scenie komiksowej" ;-) Skandalem jest oczywiście fundowanie z naszych, podatniczych pieniędzy takich bzdetów jak jakieś komiksy, ale i tak mają chyba fuksa, że nie zamówili opowieści o Jeżu Jerzym;
  • zgorszeni bluzgami w komiksie? Zapraszam do zapoznania się z cytatami z ust małżonka córy ex-prezydenta, tj. mecenasa Marcina Dubienieckiego: na pytanie dziennikarza rzucił gracko do słuchawki: "dostałby pan w dziób", "niech się pan odp..." (nawiasem mówiąc nie wiem jak się mówi takie trzy kropeczki?). Trójmiejska ORA będzie jeszcze na ten temat obradować, ale już dziś można powiedzieć, że chyba nie komiksiarze są w tym kraju najgorsi?
  • przyzwyczajonych do tego, że na łamach Lege Artis wyłącznie ustawodawcę wyłącznie lży się i obraża zaskoczę: wreszcie weszły w życie przepisy, zgodnie z którymi nie będzie tracił prawa jazdy na samochód rowerzysta, któremu zdarzy się popedałować po jednym głębszym. O temacie pisałem jakiś czas temu, przy okazji zapowiadanego orzeczenia TK -- i tu najciekawsze, bo chociaż Trybunał uznał, że jak najbardziej można sadzać za kraty ludzi, którzy jadą rowerem po 2 piwach, to legislatywa poszła po rozum do głowy i przepisy zostały zmienione;
  • a na zakończenie o typowych dupochronach: o tym, że feralnego 10 kwietnia także Jak-40 miał lądować w skandalicznych warunkach, wiadomo było od samego początku. I chyba nikogo to nie dziwiło, a tym bardziej nie wzbudzało wątpliwości. Minęło 10 miesięcy i oto dowódca Sił Powietrznych składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez pilotów aeroplanu wiozącego dziennikarzy do Smoleńska.
    Skąd moja myśl, że to dupochron? Oto rzecznik dowódcy wyjaśnił, że zawiadomienie "należy traktować jako konsekwencję wcześniejszego odrzucenia odwołania załogi Jaka-40" od orzeczenia komisji badającej wypadek.
    Czyli oni bez komisji naprawdę już nic nie wiedzą?
Komentarze (12)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]