Nabiciwmbank.pl kontratakują
 Oceń wpis
   

Czapki z głów. Muszę powiedzieć, że -- niezależnie co myślę o mBanku i jego "poważniejszym" kuzynie -- rozmach akcji konsumenckiego protestu przeciwko działaniom BRE staje się czymś realnie fenomenalnym. To, co dziś zaczęło środowisko skupione wokół serwisu Nabiciwmbank.pl, to naprawdę coś ciekawego.
Pojawienie się w trzech dużych miastach antyreklam banków (polecam z zdjęcie pod wpisem na blogu Macieja Samcika), do których ludzie mają pretensje jest dla mnie bardziej realne, niż cały cyrk z "twitterową rewolucją" odmienianą przez wszystkie przypadku przez kreatorów wirtualnej rzeczywistości, a wyśmiewana przez realnie stąpające po świecie media (oraz, przyznać trzeba, innych kreatorów).

Mniejsza z tym co może zrobić z tym kierownictwo BRE Banku oraz dziennikarz Gazety Wyborczej, którego zdaniem autorzy kampanii przekręcili tezy z jego artykułu. Powiedzmy sobie szczerze: to, że kierownictwo BRE było zaskoczone operacją, ponieważ "Nie dalej jak poprzedniego dnia odbyło spotkanie przedstawicieli mBanku i Multibanku z grupą niezadowolonych klientów. -- Wydawało nam się, że negocjacje są na dobrej drodze. A tymczasem dostaliśmy strzał w plecy" jeszcze nic nie oznacza.

Mam ja swoje własne doświadczenia jeśli chodzi o załatwianie tego rodzaju spraw: faktycznie jest super miło i w każdym można odnieść wrażenie, że wszystko jest już wyjaśnione, ale -- czy to korporacyjne tryby nie zatrybiły, czy też wychodzi się z założenia, że pewne rzeczy lepiej przemilczeć (po się publicznie przyznawać i ludzi denerwować?) -- i tak wszystko zostaje po staremu.

Niezależnie zatem od tego co myślę o "pokrzywdzonych" umowami hipotecznymi oraz niezależnie od tego co myślę o samym BRE Banku, cała akcja propagandowa po prostu mi się podoba: proste metody, czytelny przekaz, jest zainteresowanie mediów, nie ma ąę i wypowiedzi gurów od społeczności w rogowych oprawkach -- jak dla mnie bomba.

EDIT [24 czerwca 2009 r.]: Jak widać zarząd BRE naprawdę nie umie sobie radzić z tego rodzaju problemami. Takie jest moje zdanie.

Komentarze (23)
MultiBank -- zbłądziliśmy, ale się poprawimy ;-)
 Oceń wpis
   

Otrzymałem odpowiedź od p. Mateusza Żelechowskiego, rzecznika prasowego MultiBanku dotyczącą rzeczy, o których pisałem w Lege Artis jakiś czas temu.

Przypomnijmy (tak piszą wszystkie gazety, napiszę więc tak i ja -- zawsze więcej dostanę za wierszówkę), że chodziło głównie o brak informacji o wprowadzeniu jednozłotowej opłaty za kartę Visa Electron do MultiKonta, o brak informacji o wprowadzeniu nowych Taryf Opłat i Prowizji (15 i 29 maja) oraz o podmianę błędnej TOiP.
(Pytałem też o manipulowanie treścią strony www, ale odpuśćmy ten temat.)

Zacząć muszę od dobrej dla klientów Multi informacji: bank przyznaje, że opłata za kartę VE została wprowadzona bez prawidłowej adnotacji na stronie internetowej, wobec czego bank będzie zwracał kwoty pobrane tytułem prowizji.

Sprawa druga: chociaż nie wiadomo, czy mój pomysł -- podzielenie TOiP na poszczególne produkty (kto widział ten dokument i próbował się przebić przez 120 stron PDF, ten wie o czym mowa...) -- przejdzie, bank postara się coś z tym zrobić, a szczególnie zadbać o czytelność TOiP oraz logiczny podział dokumentów.

Nie będzie także -- to moja interpretacja, ale zasadniczo uważam, że uprawniona -- takich historii w przyszłości. Bank będzie informował klientów w wyczerpujący sposób o wprowadzanych zmianach w zasadach ponoszenia opłat i organizacji usług.

Poniżej pozwalam sobie zamieścić obszerne cytaty z odpowiedzi, jaką otrzymałem od p. Żelechowskiego.

Zacznę od tematu opłaty za kartę w taryfie active. Istotnie taka opłata została wprowadzona przy okazji zmian cen kont osobistych w maju. Dotyczy ona Klientów korzystających już z produktu, dlatego nie ulega wątpliwości, że powinni oni być o tym fakcie należycie poinformowani. Tutaj błąd wynikający z nieuwagi ewidentnie leży po naszej stronie. Postaramy się go naprawić zwracając Klientom pobrane z tego tytułu opłaty i komunikując należycie wdrożoną zmianę.

Jeżeli chodzi o przecinek w tabeli opłat i prowizji przy jednej ze stawek - był to najzwyklejszy błąd ludzki. Bank w żadnym momencie nie naliczał opłaty w wysokości 950 zł. Pobierana była opłata zgodnie z wewnętrzną dokumentacją. Wprowadziliśmy stosowną korektę zapisu (na korzyść Klientów.

Na spotkaniu przedstawiłem Pana uwagi odnośnie zasadności modyfikacji taryfy opłat i prowizji pod kątem produktów. Nie wiem czy ostatecznie będzie ona miała taką formę o jakiej Pan wspominał, ale zgodziliśmy się, że wymaga ona odświeżenia. Postaramy się aby była logicznie podzielona i bardziej czytelna.

Chociaż może zabrzmi to mało wiarygodnie - naprawdę dziękuję za Pana uwagi. W instytucjach dzieje się wiele rzeczy, które z perspektywy osób w nich pracujących zdaje się być przeprowadzonych prawidłowo. Okazuje się jednak, że może pojawić się potknięcie tak jak w przypadku opłaty za kartę debetową.

Zgodnie z deklaracją z mojej poprzedniej wiadomości, zadbamy o to, aby w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji i zmiany nie były komunikowane selektywnie.

PS pytają mnie czasem P.T. Czytelnicy jakie są korzyści wynikające z faktu, że Lege Artis jest pełną gębą zarejestrowanym lubCzasopismem. Chyba już znam odpowiedź...

Komentarze (10)
Czym jest "wzrost", a czym "zmiana"
 Oceń wpis
   

Kontynuując tematy bankowe -- a szczególnie BRE Banku -- chciałbym zwrócić uwagę na coś, co mi podpowiedziano: w mBanku (który jest oazą przejrzystości, w porównaniu do swojego "poważniejszego" lecz młodszego brata -- MultiBanku) -- podwyżkę oprocentowania depozytów komunikują jako "wzrost", ale jeśli klient dostanie mniej kasy za swoje pieniądze -- to jest to już tylko "zmiana".

Popatrzcie zresztą sami. Proste a genialne. I jak tu ich nie kochać ;-)

Komentarze (3)
Republika Wielkiego Brata
 Oceń wpis
   

Trzy sprawy, jeden temat -- piekielnie istotny i raczej przez większość współzamieszkujących naszą planetę traktowany jako nieistotny -- na ile nasz usługodawca (jakikolwiek usługodawca) może uzurpować sobie prawo, aby "wiedzieć więcej". O nas.

Jakiś czas temu przeleciał przez media (i w korespondencji do LA) news, że warszawski Zarząd Transportu Miejskiego, niejako przy okazji wprowadzenia nowej, jeszcze lepszej karty miejskiej, zamierza zbierać o pasażerach dane, które jako żywo nie powinny go obchodzić.

Aby kupić kartę będzie trzeba podać, obok imienia i nazwiska oraz adresu zamieszkania, także numer PESEL. Po co? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że system będzie zbierał dość szczegółowe informacje o klientach: linie, jakimi pasażer podróżuje, godziny kasowania biletów, czas i miejsce kontroli, daty doładowania karty. Po co? Oczywiście dla wygody pasażerów, jak mówi rzecznik prasowy ZTM (ciekawe, że nie dla bezpieczeństwa, bo ta odpowiedź jest najczęstsza, gdy pytamy o przyczyny permanentnej inwigilacji stosowanej w miejscach publicznych).
A jak ktoś sobie nie życzy tej wygody? Proszę bardzo, zdaje się odpowiadać przedsiębiorstwo, dla was pozostaną tradycyjne, droższe bilety.
Czyli rezygnacja z części prywatności ma swoją cenę, a ściśle: pasażer będzie za to wynagradzany. Ciekawe.

Bądź na bieżąco z przemyśleniami autora, czytaj złote myśli na Twitterze.Rzecznik ZTM obiecuje wprawdzie, że dane będą bezpieczne, że w żadnym przypadku nie posłużą one innym celom, niż tym, dla których przedsiębiorstwo decyduje się je gromadzić (BTW jestem ciekaw w jaki sposób ZTM zamierza dopełnić ustawowego obowiązku poinformowania pasażerów o fakcie przetwarzania danych osobowych?) -- ale ja w to nie wierzę. Nie wierzę i już.

Drugi temat, znacznie poważniejszy: BIK planuje wprowadzenie nowego, jeszcze lepszego programu zbierania informacji o klientach banków ("Fabryka Danych"... dlaczego mi się to kojarzy z "Fabryką małp"?!) Informacji, którymi -- bagatela, system będzie agregował  takie rzeczy jak miejsce zatrudnienia (plus ewentualne zmiany) i zamieszkania, zaciągane kredyty, ale i nasze przyzwyczajenia: gdzie i co kupujemy, ile wydajemy kasy i w jakich sklepach, jaki jest nasz czynsz za mieszkanie, a nawet -- last but not least -- jakim cudem nas na to wszystko stać.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: mamy kryzys, więc banki boją się, a jak ktoś się boi, to musi wykazywać zainteresowanie (hmm czyżby te banki były jak zazdrosna kochanka?)
Abstrahując od tego, że kryzys nie powinien być pretekstem do każdego chorego pomysłu: wszystko ładnie pięknie, ale mnie w sprawie niepokoi parę niuansów:

  • o ile dobrze rozumiem inwigilacją "Fabryki Danych" objęci będą wszyscy klienci banków (osoby, które mają historię w BIK?), zaś dostęp do informacji będą miały wszystkie banki, z usług których korzystam? Czyli jako zadowolony klient Aliora (karta kredytowa) i wkurzony klient MultiBanku (rachunki... jeszcze...) będę podlegał obserwacji ze strony BRE? Mi się to nie podoba!
  • jaką podstawę prawną wskazałby BIK oraz banki, które już zacierają łapki, do wprowadzenia takiego programu inwigilacji klientów? Rozumiem, że niezbędne będzie dość "pojemnościowe" traktowanie art. 105 ust. 1 pkt 1 prawa bankowego, zgodnie z którym bank udziela informacji objętych tajemnicą bankową m.in. innym podmiotom w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności bankowych?
  • czy klienci banków będą powiadomieni o tym, że BIK będzie gromadził i przekazywał bankom tego rodzaju informacje na ich temat? Czy klient, który występując o produkt kredytowy odmówił zgody na "sprawdzenie i dopisanie do BIK" (w zakresie jaki nie wynika z ustawy) ma z głowy "Fabrykę Danych"?
  • i drobnostka już: dlaczego o sprawie nie ma słowa wzmianki na stronie BIK? Google na frazę "fabryka danych" na stronie bik.pl znajdują tylko ten wywiad... więc jak to jest?

Ja powiem tak: to jest jakaś totalitarna masakra, a gadanie, że "Pamiętajmy, że te kredyty pochodzą z depozytów innych klientów, a bank ma przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo tych depozytów, czyli dbać o to, czy kredyty są spłacane, czy nie" wynika wyłącznie z patrzenia na temat od strony banków.
Owszem, bank ma dbać o bezpieczeństwo depozytów (i o pomnażanie powierzonych pieniędzy), ale nawet ów szczytny cel nie powinien i nie musi wiązać się z pogwałceniem podstawowych zasad ochrony prywatności klientów banków.

Dla zrozumienia, przykład: załóżmy, że byłem dziś rano w sklepie, kupiłem 4 piwa, butelkę wódki, chleb i jakieś kobiece produkty. Załóżmy, że od 2 miesięcy nie kupowałem pasty do zębów. I że za wszystko płacę kartą. To ja się u licha pytam: co bank obchodzi czy piwo zapijam wódką, mam kochankę, a w dodatku nie myję zębów? Doniesie na mnie do sanepidu?

Ostatnia sprawa, w sumie nic świeżego, ale nadal mnie denerwuje (miałem już jakiś czas temu o tym pisać, ale jakoś nie szło): służby, policja, organy ścigania coraz chętniej sięgają po dane z logowania telefonów komórkowych dla celów prowadzonych postępowań. Pal licho, jeśli w celu łapania przestępców -- chociaż opis środków podjętych przez prokuraturę w sprawie "40 piętra hotelu Marriot" jest wstrząsający ("Kolejne sprawdzenia logowania wykazały, iż w tym samym czasie zalogował się w tym samym miejscu telefon komórkowy ministra spraw  wewnętrznych i administracji pana Janusza Kaczmarka. Ustalenia wykazały, że telefonem, z którego przed północą dzwoniono do Woszczerowicza, posługuje się pan Ryszard Krauze. Ustalono, że apartamenty o numerach 4020 i 4018 zajmowane są przez pana Ryszarda Krauzego. (...) W hotelu był na pewno o 23.11, albowiem telefon używany przez prokuratora – przepraszam – wtedy ministra spraw wewnętrznych i administracji Janusza Kaczmarka zalogował się do przekaźnika BTS w Alejach Jerozolimskich, a następnie do BTS zlokalizowanego w hotelu Marriott o 23.13, a następnie 00.01. Po tej godzinie opuścił pan Kaczmarek hotel i udał się do swojego miejsca zamieszkania na ul. Grzesiuka, gdzie jego telefon komórkowy zalogował się do stacji BTS o godz. 00.11.")

z ustawy prawo telekomunikacyjne (wchodzi w życie 6 lipca):
Art. 180a. 1.  Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:
1) zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;
2) udostępniać dane, o których mowa w pkt 1, uprawnionym podmiotom, a także sądowi i prokuratorowi, na zasadach i w trybie określonym w przepisach odrębnych;
(...)
Art. 180c. 1. Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do:
1) ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, użytkownika końcowego:
a) inicjującego połączenie,
b) do którego kierowane jest połączenie;
2) określenia:
a) daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b) rodzaju połączenia,
c) lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.
(...)
Art. 180d. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni są obowiązani do zapewnienia warunków dostępu i utrwalania oraz do udostępniania uprawnionym podmiotom na własny koszt, a także sądowi i prokuratorowi, przetwarzanych przez siebie danych (...).

Gorzej, że tropienie śladów logowań do BTS umożliwia także uzyskanie informacji o ruchach dziennikarzy, co ułatwia pozyskanie danych, na temat których normalnie dziennikarz mógłby odmówić udzielenia organom informacji. Operatorzy telekomunikacyjni, jakby na to nie patrzeć, nie korzystają z dobrodziejstw tajemnicy dziennikarskiej; ba, nawet mając świadomość, że dany numer jest w użyciu dziennikarza, nie mogą odmówić policji udzielenia informacji o położeniu karty SIM w konkretnym czasie.
W ten sposób można ominąć właśnie przepisy o tajemnicy dziennikarskiej. Zapytany przez śledczego "czy widział się pan z Ygrekiem w piątek o 16.16?" dziennikarz Iksowski może milczeć, ale mając dane od operatorów, że telefony Iksowskiego i Ygreka były zalogowane w tym samym czasie do BTS obsługującego ten sam obszar (a jeszcze lepiej: że obie karty przemieszczały się równocześnie przez te same sektory), śledczy ma poszlaki, których normalnie by nie zdobył za chiny ludowe.
I to bez konsekwencji. Powtarzam: bez konsekwencji.

W ten właśnie sposób rozpracowuje się sprawę rzekomego przecieku Kownackiego w sprawie raportu o zdarzeniach w Gruzji. Zamiast wziąć na spytki ministra (wiadomo: strach, bo może się okazać, że i prokuratorzy nie są z AK, a w dodatku władza się zmieni i co wówczas?), prokuratorzy wolą poprosić operatorów GSM o mapę logowań telefonów dziennikarzy.

To teraz rozumiecie dlaczego już od 6 lipca, zgodnie z nowelizacją prawa telekomunikacyjnego, operatorzy będą zobowiązani do gromadzenia danych o wszystkich -- nie tylko wykonywanych przez osoby objęte dochodzeniem, nie tylko dotyczących numerów telefonów, co do których sąd albo chociaż prokurator zlecił jakąś formę podsłuchu -- połączeniach, w tym o próbach dodzwonienia się, lokalizacji telefonu -- i do udostępniania tych informacji organom państwowym (w tym skarbówce, CBA, SKW i ABW)?

Drodzy Czytelnicy, czy się Wam to podoba czy nie podoba: żyjemy w pięknej, dostatniej, miłej, bezpiecznej, sympatyczej Republice Wielkiego Brata. (A paszporty z odciskiem palców to nic?) Tego oczekuje od nas Unia Europejska, taki trend jest w Parlamencie Europejskim, po prostu tak ma być.
I nie rezonować mi tu!

Komentarze (17)
MultiKłamstwo
 Oceń wpis
   

W oczekiwaniu na wyjaśnienia rzecznika prasowego MultiBanku w kontekście przedziwnych informacji serwowanych klientom przez ten "jakoś czy jakoś" bank postanowiłem jeszcze raz prześledzić historię komunikatów o zmianach w Taryfie Opłat i Prowizji.

Okazało się, że zwiodło mnie fałszywe przekonanie, że wszyscy chcą mnie zrobić w balona. Wbrew temu, co napisałem kilkanaście dni temu bank poinformował na stronie o wprowadzeniu jednozłotowej opłaty za kartę debetową VE do MultiKonta w taryfie Active. Jest na stronie jak wół: "Inne zmiany w Tabeli Prowizji i Opłat MultiBanku obowiązujące od 5 maja 2009r.: (...) wprowadzenie opłaty za kartę debetową Visa Electron do rachunku MultiKonto ja/my w atryfie Active w wysokości 2 zł miesięcznie z możliwością zwrotu opłaty po dokonaniu kartą transakcji bezgotówkowych w wysokości 500zł miesięcznie".

Poszło na stronę, jak widać, 30 marca, o godzinie 9:39.


Oznacza to, że w sumie musiałbym przeprosić. Jak już nie raz mówiłem: ja Was tutaj, Wielce Czcigodni Czytelnicy, mogę nieźle indoktrynować, ale kłamać nie chcę i nie będę.

Coś mnie jednak, na szczęście, tknęło: czyżbym był aż takim debilem? OK, debilem przecież być nie mogę, wszakże mam wyższe wykształcenie!

Tu możecie pobrać zrzut ekranu poprzedniej wersji komunikatu (i link do strony archiwum). A tu jest zrzut ekranu z dzisiejszego ranka. Super, prawda?

Jąłem tedy spiesznie grzebać w archiwum (ach te internety, nie jeden bank się już na nich wyje***) i co się ukazało moim pięknym acz zdumionym oczom: pierwotny komunikat, datowany na... 30 marca, 9:39 i zarchiwizowany przez Wujka Gógiela 12 maja 2009 r. (a więc tego dnia ta strona wyglądała jeszcze w ten sposób!) był krótszy: bez szeregu ciekawych informacji, które dziś cudem nadnaturalnym wykwitły niczym róża na pustyni! (koniecznie upraszam o kliknięcie tutaj!)

Wniosek? Bardzo proste: co najmniej do 12 maja (późniejszych kopii Wujek Gógiel nie sporządził) MultiBank nie informował klientów w prosty i przystępny sposób o wprowadzeniu m.in. opłaty za kartę debetową.
Dlaczego? Myślę, że to bardzo proste: mając jakieś 400 tys. klientów mogą w ten sposób liczyć na 400 tys. złotych miesięcznie. Wiedza o opłacie spowodowałaby, choćby u części klientów, wiadomy ruch. W ten sposób zachapali wprawdzie tę kasę w maju; ale nikt nie wpadł chyba na to, że po dostrzeżeniu przewału część klientów (w tym niżej podpisany) będzie miała odruch wymiotny (słowem: mam nową zakładkę do książek).

A ponieważ zaczęły się jakieś dziwne telefony, uwagi i reklamacje -- nawet ja sam dzwoniłem z pytaniem dlaczego robią takie numery -- bank postanowił raz-dwa spreparować stronkę. Jak ktoś będzie się dziś czepiał to pokażą: jak nie ma, jak jest i była, i to już 30 marca.

Zapomnieli, że Wujek Gógiel czuwa. 

Komentarze (7)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]