O nowych zasadach bezpieczeństwa usług płatniczych
 Oceń wpis
   

karta płatnicza MasterCardMy tu gadu-gadu o bzdurach, a tymczasem niedawno weszła w życie ustawa o usługach płatniczych, która sporo pozmieniała m.in. w kwestii bezpieczeństwa kart płatniczych.
(Acz nie tylko -- po prostu chciałbym zacząć właśnie od kart, aczkolwiek raczej sygnalizacyjnie -- na pewno jeszcze nie raz do zagadnienia będę tu wracał.)

Będzie w punktach, bo tak wygodniej:

  • podstawowa sprawa: dostawcy (czyli instytucje działające w sferze usług płatniczych) mają obowiązek zawierania z klientami umów ramowych o świadczenie usług płatniczych (wyjąwszy operacje jednorazowe) - oraz świadczenia tych usług w sposób określony umową. Umowa ramowa powinna określać w szczególności nazwę dostawcy, organ nadzoru, opis cech usług, określanie sposobów autoryzacji operacji płatniczych, sposobów komunikowania się klienta i banku, sposoby zabezpieczenia instrumentów płatniczych, warunki blokowania kart przez banki. Ważne: zmiany umowy ramowej nie mogą wejść w życie wcześniej, niż 2 miesiące po dacie poinformowania klienta o zmianach (to się zdziwią w MultiBanku i mBanku! -- art. 29 ust. 1);
  • zmieniają się zasady autoryzacji transakcji płatniczych (wszystkich, a więc dokonaną nie tylko kartą płatniczą). Dotąd było prosto: posiadacza karty właściwie nie powinny obciążać transakcje, o ile nie doszło do fizycznego przedstawienia i elektronicznej identyfikacji posiadacza (co wypadało rozumieć jako obowiązek podania numeru PIN -- a co z PayPassem? a co z transakcjami w naszych kochanych urbanmatach? albo na autostradach? tyle, że wiedziałem, dlaczego w Polsce nigdy nie powstanie coś takiego jak PayPal).
    Od wejścia w życie ustawy o usługach płatniczych jest inaczej: sposób autoryzacji transakcji określać ma wyłącznie umowa, zaś zgoda może dotyczyć także kolejnych (przyszłych) transakcji -- a w pewnych sytuacjach może być udzielona także po jej dokonaniu (art. 40 ustawy). Dla klienta przede wszystkim oznacza to, że PayU mogło zmienić zasady funkcjonowania -- i stać się właśnie polskim PayPalem;
  • w związku z tym niepotrzebna stała się -- budząca liczne, acz nieuzasadnione kontrowersje -- dotychczasowa konstrukcja operacji na odległość bez fizycznego przedstawienia karty (art. 28 ust. 6 EIP). Skoro ustawa daje dowolność określania sposobów potwierdzania dokonania operacji przez użytkowników -- równocześnie ciężarem dowodu obarczając dostawcę (o czym więcej poniżej) -- to nie ma potrzeby budowania aż tak szczegółowych konstrukcji prawnych;
  •  nie oznacza to jednak, że odtąd użytkownik ryzykuje swoimi pieniędzmi jakkolwiek bardziej niż dotąd: art. 45 ust. 1 ustawy stanowi, że jeśli użytkownik zakwestionuje prawidłowość wykonania lub autoryzacji transakcji płatniczej, to ciężar dowodu spoczywać będzie na dostawcy usług płatniczych (np. na banku). Mało tego: dowód ten nie może się ograniczać do wykazania, że użyto instrumentu płatniczego wydanego użytkownikowi (a więc bank nie będzie mógł powiedzieć "mamy zarejestrowane, że to była pańska karta bankomatowa") -- teraz bank musi udowodnić, że za transakcją stoi użytkownik instrumentu płatniczego wykazując innego rodzaju okoliczności, albo udowodnić, że płatnik umyślnie doprowadził do nieautoryzowanej operacji (a więc dopuścił się klasycznego fraudu), albo też celowo lub wskutek rażącego niedbalstwa naruszył obowiązek prawidłowego zabezpieczenia karty i nieudostępniania jej osobie nieuprawnionej (art. 45 ust. 2 w zw. z art. 42 ustawy o usługach płatniczych);
  • znacząco wydłuża się termin do zgłaszania reklamacji dotyczących nieautoryzowanych lub nieprawidłowych transakcjach (znów: wszystkich, nie tylko karcianych): dotąd posiadacz karty płatniczej miał obowiązek zgłosić zakwestionowane operacje w ciągu 14 dni od daty otrzymania zestawienia -- teraz mamy na to aż 13 miesięcy od obciążenia rachunku lub dnia wykonania feralnych transakcji (art. 44 ustawy);
  • bagatela: w przypadku dopuszczenia do wykonania nieautoryzowanej operacji dostawca ma obowiązek bezzwłocznie zwrócić pieniądze na rachunek (art. 46 ust. 1 ustawy);
  • ważne: w przypadku utraty (kradzieży, zgubienia) instrumentu płatniczego bądź niezachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa przechowywania nie zmienia się kwota, do której odpowiada posiadacz karty (150 euro) -- wyjąwszy sytuacje, kiedy płatnik doprowadził do takiej transakcji umyślnie (a więc chce oszukać) albo co najmniej przez rażące niedbalstwo nie zabezpieczył instrumentu płatniczego. Oczywiście odpowiedzialność wyłącza zastrzeżenie karty lub innego instrumentu płatniczego -- od tego momentu pełne ryzyko obarcza bank -- chyba że posiadacz plastiku celowo doprowadził do nieautoryzowanej transakcji (ale tu uwaga: reguły te mogą nie mieć zastosowania do pieniądza elektronicznego, czyli tzw. kart przedpłaconych -- art. 46 ust. 6 ustawy o usługach płatniczych);
  •  kolejną ciekawostką jest -- odnosząca się do transakcji inicjowanych przez jej odbiorcę (chodzi tu przede wszystkim o polecenie zapłaty, ale i na przykład o obciążenie karty płatniczej na żądanie usługodawcy) -- możliwość żądania zwrotu kwoty obciążenia, pod warunkiem jednak, że kwota ta nie była znana w przypadku autoryzacji i była ona wyższa, niż płatnik mógł się spodziewać, z pominięciem jednak wahnięć kursów walutowych (jak ulał pasuje np. do zawyżonego rachunku za telefon). Płatnik ma na zgłoszenie takiego żądania 8 tygodni od wykonania operacji, przy czym dostawca zwraca mu pełną kwotę w ciągu 10 dni, chyba że ma dobre przyczyny po temu, by odmówić (art. 47-48 ustawy);
  • ważne: proponowane zmiany tak naprawdę mogą nas dotyczyć dopiero od października 2012 roku (ale mogą wcześniej), a to dlatego, że zgodnie z art. 168 ustawy o usługach płatniczych dostawcy prowadzący działalność w dniu wejścia jej w życie mają obowiązek dostosować się do jej postanowień "w terminie nie dłuższym niż 12 miesięcy" (chodzi o art. 16-59 ustawy). Ustawodawca nie ma jednak tu na myśli umów zawartych z klientami przed dniem wejścia w życie przepisów ustawy -- art. 168 dotyczy generalnej konstrukcji dokumentów bankowych, a więc nawet składając wniosek o kartę płatniczą jutro, wcale nie musimy dostać umowy odpowiadającej przywołanym przeze mnie przepisom;
  • równocześnie w znacznym zakresie uchylone zostały przepisy ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych (właściwie wszystko co dotąd pisałem o EIP się pozmieniało...) -- właściwie dotyczy ona już prawie tylko elektronicznego pieniądza (czyli tzw. kart pre-paid) oraz bardzo podstawowych spraw dotyczących kart płatniczych oraz akceptantów.

Tyle w pierwszym tekście poświęconym ustawie, która weszła w życie blisko siedem tygodni temu.

A już wkrótce -- bo to też interesujące -- o tym, że ustawodawca wreszcie zainteresował się kwestiami (wzajemnej) odpowiedzialności instytucji finansowych za fraudy (art. 143-149 ustawy, ze szczególnym uwzględnieniem art. 144-146).

Komentarze (7)
Prawo przeciwko krwopijcom i lepszym polepszeniu wszystkiego
 Oceń wpis
   

wzrost kursu franka a banki mają musieć przyjmować franka w gotówce, w kasie ;-)

Wielka ulga: prezydent podpisał ustawę od której stanieją franki szwajcarskie. Albo tak się wydaje politykom, którym -- powtarzam tę mantrę nie od dziś -- nadal się wydaje, że herbata się robi słodka od samego mieszania.

To bardzo miło, że w odpowiedzi na galopujący kurs waluty spod znaku czekoladek i scyzoryków posłowie postanowili "coś" zrobić. Jest dość oczywistym, że każdy (nie tylko konsument -- co ciekawe ustawa nadaje owe "antyspreadowe" uprawnienia tylko im) powinien mieć możliwość spełnienia świadczenia pieniężnego w każdy możliwy sposób -- także w gotówce, w kasie bankowej -- a nie "tylko pieniędzmi kupionymi od nas, tylko przelewem, tylko w piątek przed południem".

z nowelizacji ustawy prawo bankowe:
art. 69 ust. 3 W przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, kredytobiorca może dokonywać spłaty rat kapitałowo-odsetkowych oraz dokonać przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w tej walucie. W tym przypadku w umowie o kredyt określa się także zasady otwarcia i prowadzenia rachunku służącego do gromadzenia środków przeznaczonych na spłatę kredytu oraz zasady dokonywania spłaty za pośrednictwem tego rachunku.
Art. 75b. 1. Wykonanie uprawnienia, o którym mowa w art. 69 ust. 3, nie może wiązać się z poniesieniem przez kredytobiorcę dodatkowych kosztów.
2. Bank nie może uzależnić wykonania przez kredytobiorcę uprawnienia, o którym mowa w art. 69 ust. 3, od wprowadzenia dodatkowych ograniczeń, w szczególności nie może zobowiązać kredytobiorcy do nabywania waluty przeznaczonej na spłatę rat kredytu, jego całości lub części, od określonego podmiotu. (...)
Aż chciałoby się powiedzieć, że to wstyd, że banki wygłupiają się na zdzieraniu dodatkowej kasy poprzez wprowadzanie ekstra rozrzutu między ceną sprzedaży i zakupu pieniędzy...
... no ale właśnie: czy ów nieszczęsny spread jest takim prostym spekulancko-kułackim mechanizmem, który musi nam ustawodawca utrącić -- czy może jednak jest to po prostu jakiś rodzaj marży, który jest nie dlatego, że banki są bezwzględnymi krwiopijcami -- lecz raczej dlatego, że życie jest bezwzględnym krwiopijcą, zaś każdy biznes z definicji nastawiony jest na zysk, więc skoro jest popyt, to (i tu sobie można dośpiewać resztę) -- ale za to jakby nie było popytu, to banki miałyby innego rodzaju politykę??

Czytając zaklęcia polityków i ekspertów od ustawy antyspreadowej -- jak to teraz będzie dobrze, bo każdy będzie mógł pójść do kantoru, nakupować tych franków choćby do czterech toreb od Gucciego -- zaczynam się zastanawiać: a co będzie, jeśli interes zwietrzą krwiopijcy z kantorów? Jeśli naturalną reakcją będzie "idą do nas po te franki? No to trzeba zwiększyć cenę!"? Czy należy się wówczas spodziewać -- wymagałaby tego konsekwencja w działaniu -- kolejnej nowelizacji, tym razem wprowadzającej nakaz sprzedaży walut po określonej cenie w kantorach?

(Nie chcę krakać, ale coś mi mówi, że -- jeśli podpisana wczoraj przez prezydenta Komorowskiego "ustawa antyspreadowa" chwyci -- to wkrótce dojdziemy i do tego tematu ;-)

A na zakończenie smętna refleksja: skoro zawirowanie z frankiem jest m.in. efektem nadmiernego zadłużania się USA -- i spadku ratingu tego państwa -- to skąd pomysł, że ratunek powinien polegać na gaszeniu ognia benzyną (bo jak inaczej nazwać zgodę na zwiększenie poziomu tego długu?)?

Komentarze (25)
Multikino, Przelewy24 i MoneyBookers
 Oceń wpis
   

Multikino bilet onlineObiecałem jakiś czas temu kilku Czytelnikom, że przyjrzę się temu, co naprawdę dzieje z naszymi kartami płatniczymi się przy zakupie biletów online ze strony Multikina.
I tak sobie pomyślałem, że skoro pochyliłem się nad bolączkami systemu wrocławskiego Nextbike, warto skrobnąć parę zdań.

W dużym skrócie jest tak: w zamian za rezygnację z drukowanego kartoniku mamy możliwość pójść do kina za 1-2 złoty taniej, pod warunkiem jednak, że zdecydujemy się bądź na własnoręczne wydrukowanie biletu (na własnej drukarce), bądź na zabawę z fotokodami ściąganymi na komórkę (przy czym oczywiście koszty komórkowego transferu także obciążają klienta).
Plus 50 groszy za dostawę ;-) przelewy24 multikino moneybookers

Kwestie płatności za bilety kupione na odległość Multikino powierzyło serwisowi Przelewy24, którego administratorem jest poznańska spółka Dialcom24, który -- powtarzam za regulaminem -- pośredniczy w "przekazywaniu płatności pomiędzy Klientem i Sprzedawcą. Serwis udostępnia Klientom różnorodne metody wykonywania płatności, przyjmuje płatności Klientów na swoje konta, potwierdza Sprzedawcy zrealizowanie płatności i przekazuje te płatności na konto Sprzedawcy". Stety czy nie, Przelewy24 nie mają statusu agenta rozliczeniowego, nie mogą zatem przyjmować zapłaty przy użyciu elektronicznych instrumentów płatniczych, więc w takich przypadkach muszą posługiwać się kolejnymi pośrednikami -- tj. acquirerami właśnie.

W zakresie obsługi kart płatniczych Przelewy24 korzystają z usług... no właśnie, tu jest pies pogrzebany -- ten właśnie pies, który sprawia, że kinoman za bilety o wartości 55 złotych ma obciążenie na 14,22 euro, które na koniec dnia księgują mu się jako... 58,92 złotych! -- prawdziwego agenta rozliczeniowego. Sęk w tym, że zgodnie z wszelkimi deklaracjami na stronie karty płatnicze rozlicza dla nich Polcard, podczas gdy w rzeczywistości użytkownik jest przekierowywany na do serwisu Moneybookers.
Zaś Moneybookers -- nie korzystam z ich usług, więc mogę się trochę mylić -- po prostu rozlicza wszelkie (? -- bo może tylko niektóre?) karciane transakcje w innej walucie, niż złoty, pobierając do tego dodatkowe prowizje od wpłat (tj. 1,9% w przypadku płatności kartą płatniczą lub 0,9% w przypadku płatności via znane nam Przelewy24 ;-) Stąd właśnie w zestawieniach operacji klientów pojawiają się dziwne sumy, które -- jak rozumiem skutkiem podwójnego przewalutowania (złotówki między Przelewy24 a Moneybookers na euro, a później to euro na złotówki -- już w banku) -- dalece przewyższają koszt "droższego" biletu.

Problem rzecz jasna jest do rozwiązania w trzy sekundy: Multikino powinno poszukać sobie nieco poważniejszych usługodawców w zakresie rozliczania płatności -- najlepiej gdyby był to podmiot posiadający status agenta rozliczeniowego. Po co bowiem szukać pośrednika, który później i tak musi szukać pośrednika, który będzie mógł rozliczać e-transakcje?
Jeśli jednak koniecznie mają być to Przelewy24, to tu też jest nietrudno wybrnąć z problemu -- spółka DialCom 24 sp. z o.o. powinna świadczyć usługi w sposób opisany na ich stronie internetowej, a zatem jeśli jest mowa o tym, że rozliczaniem transakcji zajmuje się Polcard, to niech robi to właśnie Polcard.

Generalna uwaga: zawsze warto patrzeć dokładnie na warunki promocji, żeby się nie okazało, że to co tańsze -- staje się droższe.

Komentarze (17)
7 z tygodnia (XXIX-XXX)
 Oceń wpis
   

W związku z tym, że tydzień temu odpuściłem sobie kolejną część w serii "7 z tygodnia", dziś pozwalam sobie na -- nadal siedmoczęściowe -- podsumowanie ostatnich 14 dni:

  • zabicie Osamy Bin Ladena -- pytanie czy SEALs powinni byli próbować pojmać szefa Alkajdy (i dowieźć go do sądu), czy jednak lepiej było załatwić sprawę tak, jak ją załatwiono -- na miejscu. Niewątpliwie byłoby bardziej elegancko gdyby Bin Laden mógł odpowiedzieć za swoje czyny, ale trzeba też mieć na uwadze ryzyko podjęcia przez jego kamratów prób wymuszenia uwolnienia swojego herszta. (A tak będzie woda na młyn zwolenników teorii spiskowych, którzy z pewnością wymyślą, że rząd nie chciał go przyprowadzić do sądu, bo by się okazało, że cały 9/11 to jedna wielka hucpa;
  • ciekawe są także reakcje na wiadomość o dopadnięciu terrorysty: Angela Merkel przyjęła to z ulgą i złożyła Barackowi Obamie gratulacje, za co zaraz posypały się na nią gromy -- bo nie wypada się cieszyć z czyjejś śmierci. Ciekawe czy marudni Zieloni płakaliby po Heydrichu?
    Natomiast jeśli chodzi o reakcję amerykańskiej ulicy -- te wiece, te fale radości -- to niczym się to nie różni od jakiejś somalijskiej erupcji radości po zabiciu Marines w 1993 r.;
  • dawno nie było nic o wrocławskiej Urbankarcie, a tymczasem znów jest o czym pisać -- co ważniejsze, wreszcie można pisać pozytywnie. Oto wreszcie -- mówię wreszcie, bo myślę, że to oznacza, że system okrzepł dostatecznie -- we wrocławski interes weszły banki (i to dwa równocześnie): BZWBK z zintegrowaną kartą przedpłaconą (de facto nie jest to karta płatnicza, zaś funkcjonalność tego czegoś jest tak wyszukana, że polecać można to tylko dzieciom i osobom w naprawdę podeszłym wieku) oraz Citi, który zaczyna od karty debetowej, ale liczę na to, że do oferty doszlusuje także karta kredytowa;
  • mało było ostatnio o różnych głupich zakazach: tym razem posłowie debatują o propozycji PiS, by zakazać noszenia w miejscach publicznych noży o długości przeszło 8 cm. Argument? Jesienią od noża zginął pracownik łódzkiego biura poselskiego PiS, a w dodatku "polskie przepisy dotyczące posiadania broni białej należą do najbardziej liberalnych w Europie, pomimo że co roku dochodzi do wielu tysięcy przestępstw z użyciem noży, czy innych niebezpiecznych narzędzi, w których giną i odnoszą rany tysiące osób" (jako rzecze poseł Mularczyk), a w dodatku "zdrowy rozsądek nakazuje uregulować kwestie oczywiste" (to już poseł Zieliński).
    Ideowo z postulatem PiS zgadzają się parlamentarzyści SLD, którzy są za kontynuacją prac nad dalszymi zakazami ("inicjatywa klubu PiS wydaje się być bardzo interesująca z punktu widzenia idei" -- poseł Wziątek) -- i to jest chyba najlepsze wyjaśnienie tematu: ewentualny zakaz noszenia długich noży nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem, ochroną zdrowia i życia czy czymkolwiek w tym rodzaju -- chodzi po prostu o ideę (nie o sens);
  • ruszył proces zbiorowy klientów BRE Banku (chodzi oczywiście o problem "starego portfela" kredytów hipotecznych). Nie udało się z klauzulą niedozwoloną (co mnie nie zdziwiło), kredytobiorcy zdecydowali się zatem poddać spór o wykonanie umowy "normalnemu" rozstrzygnięciu (zresztą tak jak sugerowałem już 2 lata temu; różnica jest taka tylko, że obecnie są pozwy grupowe, więc może być łatwiej, a na pewno ryzyko mniejsze);
  • głośnawo było też ostatnio o pewnej sprawie sądowej dotyczącej błędu w cenie towaru wystawionego na Allegro. Dotąd wydawało się, że to proste tematy z części ogólnej kodeksu cywilnego -- dopóki beneficjent błędu nie wywołał go, nieszczęsny sprzedawca miał związane ręce i musiał towar sprzedać za taką cenę, jaka wyszła w toku aukcji. Ale oto jakiś prokurator potraktował to jako wykorzystanie cudzego błędu -- a jakiś sąd to przyklepał... cuda, cuda;
  • i na zakończenie logiczny zwrot akcji w sprawie blogera skazanego na zakaz pisania bloga: Sąd Okręgowy w Poznaniu uchylił przedziwne rozstrzygnięcie pierwszej instancji, więc kwestia rzekomego zniesławienia pani burmistrzyni Mosiny (kłania się wiadomy art. 212 kk) wróci do rejonu. Dobra nasza!
Komentarze (8)
Jeszcze o bezpieczeństwie kart płatniczych [wyciek z Sony]
 Oceń wpis
   

karta kredytowaOtrzymałem od P.T. Czytelników sporo korespondencji w kontekście wycieku danych użytkowników Sony -- najsamprzód z systemu Sony PlayStation, a później z czegoś innego -- a zagrożeń z tego wynikających.
Poszły nazwiska, daty urodzin, loginy i hasła, adresy poczty elektronicznej, adresy zamieszkania użytkowników (po co Soniemu nawet adres domowy?) -- a także dane kart kredytowych.

Wtopa jakich mało; pal licho, jakby się to zdarzyło w jakimś średniej wielkości europejskim mieście albo na jakiejś uczelni technicznej. Ale zdarzyło się to gigantowi, który za swoje usługi bierze całkiem niezłą kasę -- i nie potrafi prawidłowo upilnować interesów swoich klientów. Śmieszniejsze, że początkowo Sony "nie wykluczał", że przestępcy wykradli także dane kart płatniczych i uczulał by sprawdzać stany rachunków -- zamiast po prostu kazać klientom zastrzegać karty, których numery mogły wpaść w ręce przestępców.

W równie interesujący sposób do bezpieczeństwa swoich klientów podszedł także mBank, który -- na swoim, bardzo poczytnym, forum internetowym -- ograniczył się do stwierdzenia, że "istnieje możliwość zastrzeżenia kart, którymi dokonywano transakcji w serwisach należących do Sony". Moim skromnym zdaniem rolą banku powinno być w takiej sytuacji automatyczne zablokowanie wszystkich kart, które mają w swojej historii ślady operacji przeprowadzonych w każdym serwisie, który padł ofiarą kradzieży danych (i poinformować o tym klientów) -- zaś pisanie o "istniejącej możliwości" brzmi niepotrzebnie uspokajająco.

Ostatni temat to oczywiście pytanie: na ile ewentualne transakcje dokonane przy pomocy karty, której dane wyciekły, będą obciążać jej posiadacza?
Po pierwsze bez dwóch zdań klientowi, który podał dane karty w takim serwisie jak Sony (czy Amazon lub PayPal, bo przecież ci usługodawcy działają na podobnych zasadach) nie można zarzucać naruszenia obowiązków określonych art. 16 ust. 1 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych (więcej o zasadach odpowiedzialności tutaj i tutaj i tutaj). Oczywiście jego powinnością (dla własnego dobra) będzie zastrzec kartę, co do której choćby istnieje ryzyko nieprawidłowego użycia -- wprawdzie w przypadku "skompromitowania" karty bez jej utraty nie sposób znaleźć w ustawie odpowiednika art. 22 ust. 1 EIP, który wprost mówi tylko o "utracie lub zniszczeniu" -- jednak zdrowy rozsądek należy zachować zawsze (to szczególnie ważne w świetle takich komunikatów jak cytowana powyżej wypowiedzi mBanku!)

Istnieje natomiast pewnego rodzaju wątpliwość wynikająca z tego, że wynikająca z art. 28 ust. 1-4 ochrona posiadacza karty płatniczej (m.in. ograniczenie odpowiedzialności do 150 euro), dotyczy wyłącznie problemów wynikających z fizycznej utraty karty -- zaś reguły odnoszące się do transakcji wykonywanych na odległość (art. 28 ust. 5-6) są dla klientów banków nieco mniej korzystne. Moim zdaniem jednak w tej sytuacji -- kiedy odkryto masowy wyciek danych, o czym zostały powiadomione banki (które mają możliwość błyskawicznego odfiltrowania transakcji wskazujących na objęcie jakiejś karty ryzykiem) -- każdy klient co do zasady powinien móc spać spokojnie, ponieważ posiadacz karty nie ponosi odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez osobę trzecią, jeśli doszło do niej wskutek niedopełnienia obowiązków przez wystawcę karty lub akceptanta w zakresie bezpieczeństwa jej używania.

Komentarze (22)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]