Bajka o drugiej nitce metra i Euro 2012
 Oceń wpis
   

Constructing a Stadium

cytat na dziś: "Do Euro zostały cztery lata, a już teraz wiemy, co chcemy zrobić. Przykładowo, już planujemy dociągnięcie do Stadionu Narodowego nitki metra. Austriacy zrobili to samo w Wiedniu dopiero przedwczoraj, trzy tygodnie przed imprezą. Jesteśmy na etapie rozmów o szczegółach, konkretnych ulicach." (Marcin Herra, prezes spółki PL.2012 w wypowiedzi z maja 2008 r.)

Z cyrku pt. mistrzostwa Europy w piłce nożnej będą zorganizowane w 2012 roku w Polsce i na Ukrainie śmiałem się bezlitośnie od samego początku. Pełnej sieci autostrad jak wiadomo -- nie będzie (na razie eufemistycznie mówi się o "opóźnieniach"); podróżni wybierający pociągi też nie powinni liczyć na zapowiadane TVG -- wiadomo, "opóźnienia". Na razie pełną parą wzięliśmy się tylko za przygotowania legislacyjne (w nadprodukcji niepotrzebnego nowego prawa pewnie możemy mierzyć się z liderami) -- mistrzostwa mają być wszakże zorganizowane pod hasłem ein Bier, ein Brauerei, ein Trademark, co oznacza, że wszelka partyzantka będzie surowo karana -- pomijając VIP-ów, bo przecież wiadomo, że jak się VIP na stadionie nie napije, to robi się nieprzyjemny, a tego nikt z UEFA nie może zaakceptować.

No i warszawskie metro, którego mieli nam zazdrościć Austriacy. Stąd poruszył mnie news, że wreszcie ruszyła budowa drugiej nitki metra w Warszawie (czy wzięto pod uwagę plany z 1938 r.?), a zwłaszcza zapowiadany sukces, który ma polegać na tym, że... do 2012 r. budowę uda schować się pod ziemię, czyli kibice zobaczą ulice troszkę mniej rozkopane niż dziś. Wprawdzie pierwsi pasażerowie najwcześniej pojadą tamtędy w roku 2013, chyba że -- no właśnie: opóźnienia -- ale co tam. Grunt, że Wiedeńczycy zostaną w pozycji ze szczęką przy gruncie.

I temat ostatni: ponieważ ze trzy spotkania mają się odbyć we Wrocławiu, powstała konieczność zbudowania wielkiego nikomu niepotrzebnego stadionu (tak, to dlatego dręczy się rodzinę Krzywdów i przedstawia jako krwiopijców i spekulantów -- których w dodatku stać na prawników, którzy umieją czytać i rozumieją to, co dają im do przeczytania).
W tzw. międzyczasie okazało się, że dotychczasowy wykonawca miał opóźnienia, więc trzeba było go wywalić z budowy oraz wynaleźć nowego wykonawcę, co nie tylko spowodowało dodatkowe opóźnienia, palpitację serc kiedy wydawało się, że Urząd Zamówień Publicznych skutecznie uwali wybór Maksa Boegla z wolnej ręki, a na zakończenie -- warto przeczytać cały tekst na Gazeta.pl -- okazało się, że budująca stadion spółka Wrocław 2012 wydała tylko na prawników i tylko w związku z tym zawirowaniem przeszło 635 tys. złotych.

A wszystko to dlatego, bo -- cytuję prezydenta mojego miasta -- "biorąc pod uwagę powagę sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy w grudniu ubiegłego roku, wartość inwestycji i możliwość zapłaty olbrzymich kar, jakich Mostostal chciał się od nas domagać za usunięcie z budowy, na pewno są to pieniądze dobrze wydane".

No kochani, niech sobie wydają nawet sześć milionów, byle płacili z własnej kieszeni. Bo od tych wszystkich bajek to już może się w głowie pomieszać.


PS na zdjęciu budowa tego wspaniałego stadionu na Maślicach (foto Klearchos Kapoutsis via Flickr, licencja CC uznanie autorstwa).

Komentarze (10)
Nie będzie już NIP, ale będzie
 Oceń wpis
   

Nesting Storks

Szumne zapowiedzi tego rządu -- i łatwość, z jaką z zapowiedzi tych się wycofuje -- mogą skołować każdego.

Ledwie się dowiedzieliśmy, że nie będzie już NIP, okazało się, że jednak będzie -- "w ukryciu". Ba, w ramach reformy będzie się go nadawać już po urodzeniu, razem z numerem PESEL. Różnica ma być taka, że przeciętny Polak-szarak nie będzie musiał się nim posługiwać, chyba że najdzie go ochota sprawdzenia się w biznesie...

Jeśli komuś kontredans ten przypomina szumne zapowiedzi likwidacji obowiązku meldunkowego, to pocieszam -- nie jesteś sam. To permanentne radio Erewań: nie zlikwidują numeru NIP, lecz obdarzą nim każdego z nas chyłkiem, już w kołysce; no chyba że znów się coś zatnie, bo "200 ustaw", więc sprawę się odłoży ad calendas grecas (ciekawym jak będzie wyglądało prawo do wiedzy o przetwarzaniu naszych danych osobowych -- czy będzie można wystąpić do administracji z żądaniem udzielenia informacji o numerze NIP?).

Słowem: zamiast mniej biurokracji, będzie jej oczywiście więcej, tyle, że mniej widocznej; już teraz można się także spodziewać (w przyszłości) problemów z odkręceniem źle nadanych cyferek -- skoro nie ma decyzji administracyjnej, ale NIP "się zasiedział", to -- no właśnie, to co?

Tak czy inaczej jestem więcej niż pewien, że płonne nadzieje likwidacji NIP-u to kolejny skutek tego, że nawet obdarzona zdrowym rozsądkiem osoba, którą los rzuci na stanowisko, od ręki rozsądek ten traci. Wystarczy przypomnieć sobie ministra Rostowskiego, który -- jako poddany JKM Elżbiety II -- nie posiadał numeru PESEL (i jakoś z tym żył, nawet pracując dla polskiego rządu -- czyli jednak się dało) jednak natychmiast po pójściu na posadę zażądał, by biurokratyczne żarna przemieliły i jego skromną osobę.

A na zakończenie coś na osłodę: jak to było z rycerzami, którzy mówili NIP!

 

PS na zdjęciu powyżej dwa bociany na bocianim gnieździe. Gnieżdżą się tam bez meldunku, bez NIP, na bocianią łapę chciałoby się rzec...

Komentarze (18)
Pieczątkomania
 Oceń wpis
   

pieczątkomaniaNie minęło jeszcze pół roku odkąd pisałem, że komisja Przyjazne Państwo zdecydowała się podjąć walkę z (nieistniejącym) obowiązkiem przystawiania pieczątek do licznych dokumentów, papierków, fiszek i zaświadczeń ("zbierze się grono ekspertów i podejmie trud wycofania z setek ustaw i rozporządzeń obowiązku przystawiania pieczątek do dokumentów"), a tu czytam, że rząd chce wprowadzić... obowiązek "odciśnięcia stempla firmowego" lub "wpisania numeru upoważnienia do odbioru przesyłek" (WTF?) jeśli korespondencja sądowa adresowana do pracownika przychodzi na adres jego chlebodawcy.

Rzecz w tym, że Ministerstwo Sprawiedliwości bierze się za walkę z plagą nieodbierania awizowanych przesyłek z sądu (część ludzi nadal uważa, że metoda "na strusia" daje rezultaty -- pomimo tego, że jest przecież fikcja skutecznego doręczenia), stąd projekt rozporządzenia zmieniającego zasady doręczania pism sądowych. Zaproponowano tam m.in. właśnie to, by pracownik odbierający takie przesyłkę w siedzibie firmy potwierdzał jej odbiór przyłożeniem stosownej pieczątki lub właśnie wpisania tego numeru upoważnienia.
Już nawet nie próbuję zgadywać co będzie się działo jeśli w danej firmie nie wpadli na to, by wytworzyć jakiekolwiek pieczątki (przypomnijmy: chociaż wychowanym w biurokratycznych okowach ludziom trudno w to uwierzyć, obowiązku jej posiadania nie ma -- hmmm, a może to oznacza, że jednak będzie?), nie mówiąc o nadawaniu jakichkolwiek numerów upoważnieniom do odbioru poczty.

Jednak jeszcze bardziej podoba mi się passus, w myśl którego "Sąd będzie mógł bowiem umieścić na stronie adresowej zastrzeżenie, komu nie wolno oddać przesyłki (mogą to być np. informacje: „Oddać do rąk własnych” lub „Nie zostawiać członkom rodziny”)" -- jak rozumiem cytowani przez Gazetę Prawną eksperci pozytywnie oceniają postulat zmuszenia listonoszy do czytania owej strony internetowej (czyżby Poczta Polska spodziewała się wyposażenia doręczycieli w jakieś iPady?) -- jednak mam niejasne wrażenie, że i tak będzie z tym jak z elektronicznym protokołowaniem rozpraw sądowych.

[no tak, ten akapit to dowód, że nawet mnie czasem trzeba się najsamprzód zastanowić, a dopiero później pisać -- nie czytajcie tych bzdur!]

 

Bo jak jest możecie dowiedzieć się z bloga pisanego z Pierwszej Linii Frontu, tj. z bloga Sub Iudice, który jest moim odkryciem ostatnich tygodni -- i chociaż nie sądzę, żeby autor został zaproszony do udziału w Wielkiej Produkcji Filmowej o Polskiej Błogosferze (w tym momencie wydobywa się z mego gardła wielki ROTFL) -- a nawet jeśli by go zaprosili, czy przyjąłby je -- to warto poczytać jakiej już dziś głupologii muszą oddawać się sędziowie (por. "Autografy" albo "Nowoczesność w domu i zagrodzie").

Komentarze (10)
Parę słów o urokach Schengen
 Oceń wpis
   

z psem do CZeskiej Republiki (Góry Izerskie)Pewnych pieśni nigdy nie zakończę: miały być niższe podatki, a vat pójdzie w górę, obowiązek meldunkowy miał być z głowy -- i będzie (za 3 lata, jak dożyjemy), Unia Europejska się rozpadnie najdalej za 10 lat, i to bez względu na to czy Słowacja dopłaci do Grecji czy nie dopłaci, no i wreszcie -- możliwość podróżowania (prawie) bez ograniczeń dzięki Schengen to super sprawa!

Tak, wiem, że podobne rzeczy pisałem rok temu, ale -- znów się powtórzę -- ja z tego pokolenia, które autentycznie zwiedzało Karkonosze pod lufą kałachów Wojsk Ochrony Pogranicza (rok temu się przejęzyczyłem nazywając ich dzisiejszym mianem Straży Granicznej... człowiek szybko zapomina pewne rzeczy...) i autentycznie przeżywało jak rząd M.F. Rakowskiego pozwolił Polakom trzymać paszporty w szufladzie!

A teraz -- paradoks -- pies ma paszport, w paszporcie zbieram mu jakieś pieczątki (dobre na niektóre państwa, bo do innych nawet z tymi wszystkimi stemplami go nie wpuszczą), a pan: dowód osobisty w kieszeń i hajda do Jizerki -- przejściem granicznym, którego już nie ma.

(Powiedziawszy to wszystko dodam -- patrzcie jakie to wariactwo: ile biurokracji musiało się wyżywić, żeby w sumie było normalnie. A nam już tak namieszali w głowie tymi zakazami, nakazami, pozwoleniami, zezwoleniami (cytat dnia: obrońcy krzyża są be, bo gromadzą się tam bez zezwolenia -- to z jakiegoś doniesienia młodzieżówki SLD; o tym "zezwoleniu na gromadzenie się" warto chyba coś niedługo skrobnąć, bo ta krzyżowa afera naprawdę ludziom wodę z mózgów porobi), że jak raz zrobi się normalnie, to aj-waj, poruszenie...)

Komentarze (13)
Koniec obowiązku meldunkowego. Już w 2014 roku.
 Oceń wpis
   

product placement...

cytat na dziś: "1. Od dnia 1 stycznia 2014 r. znosi się obowiązek meldunkowy.
2. Ilekroć w przepisach prawa jest mowa o zameldowaniu na pobyt stały lub zameldowaniu na pobyt czasowy, od dnia 1 stycznia 2014 r. należy przez to rozumieć miejsce zamieszkania, o którym mowa w art. 25 kc"
(art. 74 ustawy o ewidencji ludności)

Proszę Państwa, 1 stycznia 2014 roku -- jeśli wszystko dobrze pójdzie -- skończy się w Polsce obowiązek meldunkowy.
Rząd obiecywał, posłowie najsamprzód się wyparli (bo trzeba było zmienić 200 ustaw, co "spowodowałoby zbyt duży chaos i legislacyjny bałagan"), ale wiele wskazuje na to, że już za 3 lata (sic!) skasowane zostaną takie bohomazy jak ustawowy obowiązek donoszenia na rodzinę -- a nawet obowiązek zgłaszania wyjazdu i powrotu za granicę.
W nowej ustawie zostaje wprawdzie art. 36: "Obywatel polski, który wyjeżdża z kraju z zamiarem stałego pobytu poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej, jest obowiązany zgłosić swój wyjazd. (...) Obywatel polski, który wyjeżdża poza granice Rzeczypospolitej Polskiej, bez zamiaru stałego pobytu, na okres dłuższy niż 6 miesięcy, jest obowiązany zgłosić swój wyjazd oraz powrót", ale wychodzi na to, że przepis wymrze w 2014 r. (doczekamy?) -- wskazuje na to choćby art. 76, zgodnie z którym od tego roku nie będzie się gromadziło szeregu danych o Polakach...

Cieszę się, że się udało. Nie rozumiem jednak -- naprawdę nie rozumiem -- dlaczego trzeba było aż tyle czasu, żeby popchnąć sprawy meldunku, no i dlaczego ostateczny krach systemu meldunkowego ma trwać kolejne 3 lata?

PS na zdjęciu -- leśny product placement. Nie widziałem w pobliżu protestujących przeciwko zaśmiecaniu lasów.

Komentarze (24)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]