O obowiązku posiadania dokumentu ze zdjęciem (w USA)
 Oceń wpis
   

I jeszcze jedna ciekawostka za The New York Timesem (okres świąteczno-noworoczny to dla mnie czas na nadrobienie zaległości czytelniczych -- a dzięki kindelkowi mam tych zaległości coraz więcej ;-) -- o Ameryce i wyborach.

Oto legislatura stanowa Południowej Karoliny uchwaliła prawo -- to nowa moda rozlewająca się po Stanach za sprawą biurokratów z GOP (wcześniej wpadli na to w Kansas) -- zgodnie z którym każdy wyborca musi się wylegitymować dokumentem tożsamości ze zdjęciem. Jak nie pokaże takiego ID -- nie zagłosuje.
Zamiarem ustawodawcy jest, oczywiście, przeciwdziałanie rzekomo licznym oszustwom wyborczym, jednak krytycy pomysłu mówią o tym, że chodzi o kwestie rasowe: 3 lata temu wybrano Obamę głównie dzięki temu, że u urn zjawiło się sporo dotąd niegłosujących mniejszości. Tymczasem część (tj. znacznie więcej, niż białych) czarnych takiego dokumentu nie posiada -- przypomnijmy, że w Stanach nadal się uważa, że obligatoryjne posiadanie dokumentu tożsamości to narzędzie państwa totalitarnego (tylko 1% obywateli amerykańskich zdecydowało się na dobrowolny odbiór o passport card -- czyli czegoś na wzór i podobieństwo naszego dowodu osobistego) -- no i nadal nie ma żadnego prawa federalnego uzależniającego możliwość skorzystania z praw wyborczych od okazania takiego dokumentu.

W sprawę wmieszał się Departament Sprawiedliwości, który -- w oparciu o Voting Rights Act -- zablokował kontrowersyjną ustawę stanową. Ustawa o prawach wyborczych daje administracji rządowej takie możliwości, aczkolwiek tylko w przypadkach, kiedy ograniczenie praw wyborczych godzi właśnie w prawa mniejszości rasowych (ergo myśl o tym, że dla realizacji prawa wybierania nakłada się na obywateli obowiązek posiadania dokumentu, którego obowiązek posiadania nie istnieje -- nie wystarczałaby dla obalenia takiej ustawy).
Władzom Południowej Karoliny (gubernatorka miała powiedzieć o administracji Obamy, że "znęca się" nad stanem) przysługuje możliwość odwołania się od decyzji rządu do sądu. Argumentem ma być ponoć to, że dokumentu takiego w szufladzie nie trzyma jakieś 33 obywateli tego stanu, nie zaś ćwierć miliona, jak miał się wyrazić Departament Stanu, a cytowany przez NYT autor Election Law Blog przewiduje, że jeśli tak się stanie, sprawa może dotrzeć do Sądu Najwyższego -- w postaci pytania o konstytucyjność takich kompetencji rządu.

Zamiast komentarza: zabawnie się czyta, w Polsce, gdzie władza z trudem może się uporać z obowiązkiem meldunkowym, o amerykańskich problemach z obowiązkiem posiadania nie-obowiązkowych dokumentów ze zdjęciem. Faktycznie jak widać są różnice między Europą a Ameryką w podejściu do tego czym jest prywatność i ochrona danych osobowych (o której w USA nawet nie słyszeli!) -- a także do tego jak należy reagować na głupie i biurokratyczne pomysły urzędników i polityków.

Komentarze (13)
Jesteśmy mistrzami Europy w biciu piany
 Oceń wpis
   

A train on a bridge

Idą święta, warto więc tradycyjnie trochę ponarzekać -- tym razem na włodarzy mojego ukochanego miasta.

Oto mija właśnie rok odkąd Patryk Wild -- prawa ręka burmistrza Dutkiewicza, radny wojewódzki, wice-szef wrocławskiego MPK i ex-kandydat na burmistrza Wałbrzycha -- zapowiedział: będziemy mieć szybką kolej miejską we Wrocławiu. I to już za rok.
Skądinąd był to tylko twórczo rozwinięty pomysł rzucony przez Rafała Dutkiewicza jeszcze w maju 2010 roku: "Z dworca Psie Pola na Mikołajów jedzie się 12 minut. Pilnie chcemy zwiększyć częstotliwość kursowania pociągów między tymi dwiema stacjami, oraz przestawić komunikację na samym Psim Polu tak, by dowoziła mieszkańców na dworzec".

Przypomnijmy: w 47 minut z Długołęki do Siechnic, via Psie Pole, Nadodrze, Mikołajów i Główny (łącznie 8 przystanków), nie rzadziej niż co 20-30 minut, a wszystko skoordynowane z komunikacją miejską (przesiadki), zakodowane na naszej cud-karcie... I to już w grudniu 2011 roku. Owszem, jest ryzyko, że nie załapie, bo przystanki co 3-5 kilometrów mało zachęcająco wyglądają, bo "w Europie są co 1-2 kilometry. Chcemy wybudować nowe, ale to będzie możliwe dopiero po Euro 2012, gdy miasto będzie organizacyjnie nieco mniej obciążone" (Patryk Wild w wypowiedzi dla Gazety Wyborczej).
Ba, ślady tej czczej gadaniny -- no już się wydało, że gadanina czczą była... -- pozostały nawet na stronie internetawej magistratu: "za rok takie pociągi jako Wrocławska Kolej Metropolitalna mają kursować regularnie z emblematami MPK a nie DB jak podczas sobotnich kursów zwiastunów. Bo to wrocławski miejski przewoźnik poszerza działalność o przewozy kolejowe, zintegrowane z siecią tramwajową i autobusową".

Owszem, w tzw. międzyczasie (ściśle: w marcu) okazało się, że szynobusy równie dobrze mogą ruszyć do Leśnicy, jak i... w ogóle nie ruszyć ;-)

Oto i jest grudzień 2011 roku -- dokładnie 22 grudnia -- i jakoś nie słyszę, iżby w ciągu najbliższych 9 dni (zwłaszcza, że to święta, etc.) ktokolwiek przymierzał się do odpalenia jakiegokolwiek S-Bahna. Nie ma poszerzenia działalności, nie ma przewozów kolejowych (ba, nie ma nawet pełnej integracji Urbankarty z PKP) -- ba, nawet z wielkiego projektu szybkiego tramwaju został mizerny dopisek "plus" na tabliczkach linii 32 i 33, zaś Inteligentny System Transportu przyspieszający tramwaje na skrzyżowaniach okazał się sprytniejszy (inteligentniejszy?) od urzędników...

No ale nie można powiedzieć, iżby nie zrobiono nic. Zrobiono: w październiku 26 dolnośląskich samorządów podpisało porozumienie w sprawie kolei aglomeracyjnej, dzięki której: już za 18 miesięcy powstanie koncepcja tejże (sic!). No i będzie koncepcja ułatwienia w przesiadaniu się na stacji Mikołajów.

Generalnie moja koncepcja jest taka: jesteśmy mistrzami Europy w biciu piany i składaniu bzdurnych obietnic bez pokrycia -- a przy okazji denerwowaniu ludzi (następny przykład to Kolej Dużych Prędkości, której przebieg już zdenerwował mieszkańców podwrocławskich wioseczek -- a po 2 tygodniach przyszedł nowy minister i powiedział "pobite gary").

Komentarze (9)
Zwolennikom e-wszystkiego do sztambucha
 Oceń wpis
   

wniosek z KRSZwolennikom e-wszystkiego -- e-wyborów (najlepiej przez internet), e-wymiany e-danych przez e-urzędy (najlepiej, żeby z e-widencji e-ludności szło wszystko po e-kablach do e-fiskusa) -- chciałem trochę zmącić e-wizję e-przyszłości.

Oto drugi dzień z rzędu próbuję odebrać (papierowy) kwit o pewnej spółce z Krajowego Rejestru Sądowego -- a to dlatego, że przy każdej zmianie na lepsze rząd trzyma nas w długiej niepewności, chyba tylko po to, żeby prasa mogła się dłużej zachwycać jak to teraz będzie lepiej -- i drugi dzień z rzędu słyszę "nie mamy połączenia z systemem".

Sytuacja jest o tyle inna od tej, którą opisywałem prawie 2 lata temu (por. "KRS TOTAL DELETE"), że wówczas była zapowiadana konsekracja systemu -- po której system nie powstał -- dziś zaś nawet na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości nie ma nawet wzmianki (hmm może to dlatego, że dr Gowin jest filozofem i na wszystko patrzy z pewną taką wstrzemięźliwością? ;-)

Sprawa, w której potrzebuję owego odpisu, może trochę poczekać (ale co by było, gdybym musiał jeszcze dziś wnosić pozew? nie pozostałoby nic innego jak dawać kwity jakie mam i donosić ów nieszczęsny KRS), ale generalna uwaga jest taka: do bani z takimi e-atrakcjami.
Tu akurat -- to moje zdanie -- można było łatwo zapobiec aż takim konsekwencjom: zamiast centralnego serwera, wystarczałoby zezwolić na zapasowe gromadzenie danych w ośrodkach regionalnych (dzięki czemu interesant mógłby chociaż otrzymać odpis z ostatniego dnia przed awarią).
Ale jeśli zaczniemy sobie opowiadać o e-wyborach parlamentarnych, to nawet jeśli przyjmie się jakąś wielostopniową strukturę (od lokalu do komisji okręgowej, do PKW), to przecież awaria choćby jednego z wieluset (wielu tysięcy raczej...) modułów sprawi, że na wyniki elekcji będzie trzeba poczekać. Dołóżmy do tego generalne ryzyko padu większego -- a otrzymujemy całkiem nieciekawy obrazek.

A że nie jest to scenariusz sci-fi: przypomnijmy sobie awarię systemu Pixel podczas liczenia wyników wyborów samorządowych w 2002 r. -- która to awaria do dziś pozwala na budowanie kolejnych spiskowych wizji dziejów

Komentarze (10)
Nadzwyczajna komisja ds. delegalizacji zdrowego rozsądku
 Oceń wpis
   

Po wyborach, w których do Izby Poselskiej weszło towarzystwo pod wezwaniem Ruchu Palikota pomyślałem sobie, że mądrzej pewnie nie będzie, ale przynajmniej będzie śmieszniej. Teraz -- pomijam kwestię finansowania organizacji Wandy Nowickiej i wpływ "Faktów i mitów" (brrr...) na ruchy nowego klubu -- zaczyna mnie nachodzić taka myśl, że zabawnie też nie będzie.

Oto najnowszy przykład: po erupcji rzekomej afery korupcyjnej w PZPN (nawiasem mówiąc patrząc na informacje o kasie jaka chodzi w PZPN zastanawiam się: po co tam w ogóle kogoś korumpować?) tematem zainteresowali się (a jakże) posłowie Ruchu Palikota, którzy zaproponowali powołanie sejmowej komisji nadzwyczajnej (!) do spraw delegalizacji PZPN (sic!).

z ustawy o sporcie:
Art. 22. 1. Jeżeli działalność władz polskiego związku sportowego narusza prawo lub postanowienia statutu, minister właściwy do spraw kultury fizycznej, w zależności od stopnia stwierdzonych nieprawidłowości, jest uprawniony do:
  1)   udzielenia władzom polskiego związku sportowego upomnienia i zażądania od nich podjęcia działań mających na celu zapewnienie stanu zgodnego z prawem;
  2)   wstrzymania wykonania decyzji władz polskiego związku sportowego i wezwania ich do jej zmiany lub uchylenia w określonym terminie;
  3)   uchylenia decyzji władz polskiego związku sportowego, o której mowa w pkt 2, w przypadku niespełnienia przez związek żądania jej zmiany lub uchylenia;
  4)   wystąpienia do sądu rejestrowego z wnioskiem o zastosowanie środka, o którym mowa w art. 23 ust. 1.
2. Czynności, o których mowa w ust. 1 pkt 1-3, minister właściwy do spraw kultury fizycznej dokonuje w drodze decyzji.
(...)   
Art. 23. 1. Sąd na wniosek ministra właściwego do spraw kultury fizycznej może, w drodze postanowienia:
  1)   zawiesić w czynnościach władze polskiego związku sportowego;
  2)   rozwiązać polski związek sportowy, jeżeli jego działalność wykazuje rażące lub uporczywe naruszanie prawa albo postanowień statutu i nie ma warunków do przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem.
2. Jeżeli sąd zawiesi w czynnościach władze polskiego związku sportowego, wyznacza kuratora, który jest obowiązany do przeprowadzenia, w terminie 6 miesięcy od dnia wyznaczenia, wyborów nowych władz polskiego związku sportowego.
Słowem: odpowiedzią na bajzel w związku piłkarskim ma być kolejny bajzel -- lepszy, bo poselski.
(Projekt został zaprezentowany, zgodnie z najnowszymi trendami, w formie multimedialnej prezentacji: czyli paroma piłkami turlającymi się pod nogami ględzących facetów i dużym, płaskim telewizorem w tle wyświetlającym gęby.)

Tymczasem nie trzeba być geniuszem, żeby zauważyć, że w tej -- jakże demagogicznej propozycji -- coś śmierdzi. Że przedstawiona wizja rozwiązania problemu jest sama w sobie problemem.

Po pierwsze są przepisy: Polski Związek Piłki Nożnej, choćby nie wiem jak bardzo był polski, narodowy i orlasty, jest związkiem sportowym, czyli odmianą stowarzyszenia, którego zasady działania regulują ustawy o sporcie i o stowarzyszeniach. O tym jakiego rodzaju formy nadzoru nad działalnością takiego związku sportowego (i jakie konsekwencje  d l a  z w i ą z k u -- podkreślam, bo trzeba rozróżnić konsekwencje, które ponieść powinny osoby dopuszczające się złamania prawa, od ewentualnych konsekwencji dla struktury, w której osoby te urzędują) fajnie napisał Darek Madejski w e-Prawniku (warto kliknąć i przeczytać). 

I jak się poczyta ustawę o sporcie to widać,że nie ma tam możliwości włączenia trybu sterowania przez posłów. Rzecz w tym, że wszystkie organizacje społeczne -- to dobra zasada i nie mam pojęcia dlaczego część posłów chce to zmieniać -- generalnie nie podlegają pod różne urzędy i ministerstwa. Podobnie PZPN jest niezależny od Ministerki Sportu -- więc wszystko co może zrobić p. Joanna Mucha, to: wstrzymać wykonanie lub uchylić decyzję naruszające prawo (aczkolwiek następuje to w drodze decyzji administracyjnej, więc prezes Lato może się od tego odwołać; względnie wystąpić do sądu rejestrowego o zawieszenie władz lub rozwiązanie związku sportowego -- lecz warto pamiętać, że po ten nadzwyczajny środek można sięgnąć dopiero "jeżeli jego działalność wykazuje rażące lub uporczywe naruszanie prawa albo postanowień statutu i nie ma warunków do przywrócenia działalności zgodnej z prawem lub statutem".

Podkreślam: raz, że robi to sąd, a nie minister (ani nawet komisja parlamentarna), dwa, że tylko wówczas, jeśli działalność związku sportowego -- nie osób kierujących organizacją! -- łamie prawo w wyjątkowy sposób.

Oczywiście posłem (nie tylko w Ruchu Palikota) jest się nie po to, by czytać prawo (ani nawet nie po to, by je pisać -- lecz po to, by załatwiać różne sprawy, no i podlizywać się wyborcom) -- toteż można nie tylko darować sobie takie szczegóły, ale mieć je w głębokim poważaniu.
Dlatego też zastygam w oczekiwaniu kolejnych erupcji demagogicznych pomysłów naszych wybrańców (nie tylko z tego klubu): począwszy od Wielkiej Bitwy o Krzyż, poprzez Wielką Bitwę o Karę Śmierci, aż do innych głupot obliczonych wyłącznie na robienie wody z mózgu tym, którzy czasem się zachowują jakby tego mózgu i tak nie mieli.
(No i wyszedł mi manifest antydemokratyczny, ale -- jak tak sobie pomyślę -- demokratą to ja pewnie i jestem, ale to co mi się nie podoba to kurs na ochlokrację, raz realizowany przez partię na "S", której nazwy nadal tu nie wymieniam, a później przez innych takich.)

Komentarze (3)
O incompatibilitas jeszcze raz
 Oceń wpis
   

Otrzymałem listel z prośbą o ustosunkowanie się do sprawy posłów-prokuratorów Święczkowskiego i Barskiego. Czy faktycznie marszałek Schetyna ma rację twierdząc, iż nie powinni oni łączyć statusu prokuratora (choćby w stanie spoczynku) z mandatem poselskim, czy w takiej sytuacji grozi im wygaśnięcie mandatu?
(Pierwszy akapit był bardzo prosty, właściwie wystarczało przepisać początek tekstu poświęconego posłowi Ołdakowskiemu sprzed 4 lat.)

Zdania -- podobnie jak w każdym innym przypadku łączenia fuch i łapania wielu srok równocześnie -- nie zmieniam: przepisy są jasne i żaden prokurator -- nawet w stanie spoczynku -- nie może równocześnie piastować mandatu parlamentarnego. A jeśli nawet są niejasne, to trzeba je prędko rozjaśnić.

art. 103 konstytucji:
1. Mandatu posła nie można łączyć z funkcją Prezesa Narodowego Banku Polskiego, Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Dziecka i ich zastępców, członka Rady Polityki Pieniężnej, członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, ambasadora oraz z zatrudnieniem w Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu, Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej lub z zatrudnieniem w administracji rządowej. Zakaz ten nie dotyczy członków Rady Ministrów i sekretarzy stanu w administracji rządowej.
2. Sędzia, prokurator, urzędnik służby cywilnej, żołnierz pozostający w czynnej służbie wojskowej, funkcjonariusz policji oraz funkcjonariusz służb ochrony państwa nie mogą sprawować mandatu poselskiego.
3. Inne przypadki zakazu łączenia mandatu poselskiego z funkcjami publicznymi oraz zakazu jego sprawowania może określić ustawa.
art. 65a ustawy o prokuraturze:
1. Prokurator mianowany, powołany lub wybrany do pełnienia funkcji w organach państwowych, samorządu terytorialnego, służby dyplomatycznej, konsularnej lub w organach organizacji międzynarodowych oraz ponadnarodowych działających na podstawie umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską jest obowiązany zrzec się swojego stanowiska, chyba że przechodzi w stan spoczynku.
2. Prokurator, który zrzekł się stanowiska z przyczyn określonych w ust. 1, może powrócić na poprzednio zajmowane stanowisko prokuratora, jeżeli przerwa w pełnieniu obowiązków prokuratora nie przekracza 9 lat, chyba że pełnił funkcje sędziowskie lub prokuratorskie w międzynarodowych lub ponadnarodowych organach sądowych. (...)
art. 30 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora:
1. W okresie wykonywania mandatu posłowie i senatorowie nie mogą wykonywać pracy na podstawie stosunku pracy: w Kancelarii Sejmu, w Kancelarii Senatu, w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, w Biurze Trybunału Konstytucyjnego, w Najwyższej Izbie Kontroli, w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, w Biurze Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w Krajowym Biurze Wyborczym, w Państwowej Inspekcji Pracy, w administracji rządowej i samorządu terytorialnego - z wyjątkiem stosunku pracy z wyboru - oraz nie mogą wykonywać pracy w charakterze sędziego i prokuratora, pracownika administracyjnego sądu i prokuratury, a także nie mogą pełnić zawodowej służby wojskowej.
(...)
Konstytucyjna zasada incompatibilitas jest prosta: zgodnie z art. 103 ust. 1 ustawy zasadniczej mandatu posła i senatora nie wolno łączyć z szeregiem stanowisk państwowych, zaś "Sędzia, prokurator, urzędnik służby cywilnej, żołnierz pozostający w czynnej służbie wojskowej, funkcjonariusz policji oraz funkcjonariusz służb ochrony państwa nie mogą sprawować mandatu poselskiego" (ust. 2).

Prokuratorem jest nie tylko ten, kto z aktami biega i oskarża. Przechodząc w stan spoczynku prokurator nie przestaje być prokuratorem. I tak prokurator w stanie spoczynku m.in. nadal otrzymuje uposażenie (nie emeryturę), ma prawo do legitymacji służbowej, nie może podejmować dodatkowego zatrudnienia, być członkiem zarządu spółki prawa handlowego, może ubiegać się o pożyczkę, etc. etc. (art. 49c w zw. z art. 49 ustawy o prokuraturze) -- może też w każdym momencie ubiegać się o powrót na stanowisko prokuratorskie.
Jeśli komuś jeszcze mało, to zgodnie z art. 49 ust. 2 ustawy o prokuraturze "prokuratorowi nie wolno także podejmować innego zajęcia ani sposobu zarobkowania, które by przeszkadzało w pełnieniu obowiązków prokuratora, mogło osłabiać zaufanie do jego  b e z s t r o n n o ś c i  lub przynieść ujmę godności urzędu prokuratora" -- a bezstronność to przecież także polityka -- zaś przepis ten ma zastosowanie także do prokuratorów w stanie spoczynku na podstawie art. 49c ustawy.

Ba, za naruszenie swoich obowiązków prokurator w stanie spoczynku może utracić uprawnienia do stanu spoczynku -- i dopiero wówczas faktycznie przestaje być prokuratorem.

Moim zdaniem tak zestrojony zakaz łączenia funkcji ma głębokie uzasadnienie praktyczne: każdy urzędnik państwowy -- a zwłaszcza przedstawiciel "innej" władzy (w rozumieniu trójpodziału władz) -- nie powinien sprawować władzy innego rodzaju. Przeto sędzia (jako przedstawiciel władzy sądowniczej) nie może zasiadać w parlamencie, prokurator nie powinien uchwalać ustaw (bo jest człowiekiem egzekutywy), a poseł nie powinien kontrolować samego siebie jako ministra (errr... coś pomieszałem? ;-) a nie: ja nadal uważam, że powinien być konstytucyjny zakaz łączenia ławki poselskiej z rządową -- a więc poseł Tusk, w momencie zaprzysiężenia na Prezesa Rady Ministrów, powinien tracić mandat poselski (po postulat de lege ferenda, nie de lege lata!)

Patrząc więc na zagadnienie zakazu sprawowania mandatu parlamentarnego przez prokuratorów od strony ustrojowej trudno mieć jakiekolwiek wątpliwości.
Powstają one dopiero jak się zaczyna czytać ustawy szczególne, a zwłaszcza art. 30 ust. 1 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz art. 65a ustawy o prokuraturze.

Ten pierwszy literalnie mówi o tym, że w okresie wykonywania mandatu nie ma możliwości wykonywania pracy na podstawie stosunku pracy m.in. w charakterze sędziego i prokuratora. A więc ustawa pomija tych funkcyjnych, którzy nie są funkcyjni -- bo przeszli w stan spoczynku...
Nieco mniej problemów jest z art. 65a ustawy prokuratorskiej -- na ten właśnie przepis powołują się p.p. Święczkowski i Barski -- w myśl którego prokurator wybrany do pełnienia funkcji w organach państwowych (jak ulał pasuje do mandatu parlamentarzysty) musi zrzec się stanowiska, chyba że przechodzi w stan spoczynku. Zdaniem świeżo upieczonych posłów-elektów z normy tej wynika, że skoro spoczywają oni w stanie spoczynku, to mogą śmiało objąć mandat poselski -- zapominając, że posłowanie to nie jest jedyna funkcja z wyboru, co oznacza, że owszem, prokurator wybrany na radnego może przejść w stan spoczynku, ale już prokurator, któremu przyjdzie do głowy poposłować spotyka na drodze swojej kariery normę wyższej rangi.

Reasumując: nie mam wątpliwości, że wybrani z list PiS prokuratorzy w stanie spoczynku nie powinni obejmować mandatów poselskich. Zaś formuły "zakaz sprawowania mandatu" wynika, że obowiązkiem marszałka izby jest niedopuszczenie takiej osoby do ślubowania -- ponieważ już w tej chwili doszłoby do objęcia mandatu. (Przy klasycznym zakazie łączenia prokurator może i mógłby  ślubować jako poseł, dopiero w następnej kolejności ryzykując właśnie pozbawienie uprawnień wynikających ze stanu spoczynku.)

Tak łatwo nie pójdzie: jeśli marszałek Schetyna postawiłby na swoim, opozycja miałaby doskonały argument w dyskusji o (rzekomych tym razem) nadużyciach władzy. Poza tym mamy już przecież precedens sprzed czterech lat, kiedy to poseł Ołdakowski -- owszem, sytuacja była mniej rażąca i mniej oczywista -- zachował mandat i stanowisko dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego.
Więc myślę, że znów będzie jak było.

Komentarze (45)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-09 02:39
100 lat:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
40 lat minelo jak jeden dzien: http://www.youtube.com/watch?v=7od4JA2Y274 100 lat...
2012-02-09 02:35
fgaf:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
"czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się[...]
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]