O odpowiedzialności za archiwalne ogłoszenia
 Oceń wpis
   

Zapytano mnie ostatnio podchwytliwie o ewentualną odpowiedzialność serwisów ogłoszeniowych, które nie usuwają zdeaktualizowanych ogłoszeń -- powiedzmy: o sprzedaży nieruchomości (bo to dość istotne) -- lecz je trzymają i prezentują urbi et orbi.

A słowo odpowiedzialność pojawia się stąd, że przecież -- tak mi to przedstawiono -- taka lekkomyślność może powodować szkodę majątkową u niektórych osób; a dokładnie miałoby to wyglądać tak:

  • jest sobie ogłoszenie o sprzedaży ziemi, na które natrafia Pan A. Cena jest fajna, więc Pan A nieruchomość nabywa;
  • ponieważ cel nabycia był wyłącznie -- jakby się to kiedyś powiedziało -- "spekulacyjny", Pan A oferuje ziemię ponownie na sprzedaż, jednak już w "prawidłowej" cenie;
  • pojawia się zainteresowany, który już-już prawie kupiłby działkę, ale -- ponieważ jest sprytny -- przerzuca parę wywrotek internetu i trafia w sieci na "stare i nikomu niepotrzebne" ogłoszenie, z którego wcześniej skorzystał Pan A. I widzi, że to-to tyle warte jednak nie jest;
  • komunikuje więc sprzedającemu, że jednak nic z tego nie będzie;
  • no i Pan A traci klienta i zarobek -- a zostaje mu niepotrzebna ziemia za miastem.

No i jest (całkiem na serio zadane) pytanie: czy nieszczęsny Pan A, który przez to, że z portalu nie zdejmuje się starych ogłoszeń stracił klienta -- a więc i parę złotych -- może mieć roszczenie do portalu o naprawienie wyrządzonej w ten sposób szkody?

Pytanie zadano na serio, więc na serio odpowiadam: czy wyście już, ludzie, oszaleli?!

Póki świat światem nośnik pełen ogłoszeń (czy to gazeta, czy serwis internetowy) nie jest od tego, żeby szczególnie kogokolwiek dopieszczać. Celem tego wszystkiego jest przecież możliwość zapośredniczenia w kontakcie pomiędzy zbywającym a ewentualnym nabywcą -- jednak słup ogłoszeniowy nie działa ani w interesie tego pierwszego, ani tego drugiego.
Ba, archiwalne ogłoszenia mają jeszcze jedną fajną funkcję: pozwalają właśnie stabilizować rynek, a to właśnie w ten sposób, że dzięki nim każdy zainteresowany może sobie prześledzić jak wyglądały ceny dóbr w określonym czasie i miejscu.

Myśl, że portal, który nie zdejmuje takich ogłoszeń i pozwala nadal wyszukać sakramenckie "0,5 ha w pobliżu Wadowic, pod lasem", może odpowiadać za jakąś wyimaginowaną szkodę wyrządzoną owemu zbywcy-nabywcy wygląda kuriozalnie, ale -- wierzę, że znajdzie się jakiś doradca, który wyjaśni owemu nieszczęśnikowi, że jak najbardziej da się z tym powalczyć i ściągnąć ową różnicę.
Jakby na to nie patrzeć są nawet różni inni doradcy -- którzy doradzają, czasem nawet za pieniądze -- jak nie przepłacić, i to zarówno w segmencie nieruchomości, usług finansowych, jak i różnych innych. Czy mam rozumieć, że sprzedawca samochodów, który przekonał człowieka, że lepiej kupić auto u niego, zamiast u konkurencji, ma temu konkurentowi zapłacić odszkodowanie za utracony zarobek?

Warto pamiętać, że kupujący zawsze będzie do ostatniego momentu zastanawiał się nad ceną, nad tym, czy nabywane dobro warte jest jakichś tam pieniędzy. Może i powinien w tym celu korzystać z każdego dostępnego mu narzędzia, w tym także archiwalnych ogłoszeń, by porównać cenę dziś i historycznie.
I nie można mieć do nikogo pretensji, że daje temu kupującemu takie narzędzia. Nawet gdyby robił to na zlecenie i za pieniądze.

Komentarze (19)
(Podobno) jest pozew o Płacę z Allegro...
 Oceń wpis
   

Płacę z AllegroKawałek internetu został dziś zaspamowany tekstem pt. "Do SO wpłynął pozew przeciwko Grupie Allegro" -- chodzi rzecz jasna o SOKiK oraz o usługę Płacę z Allegro, która (nadal nie rozumiem dlaczego) tak bardzo rozpala część Sprzedających.

W skrócie: chodzi o to, że od jakiegoś czasu obligatoryjnym warunkiem wystawienia przedmiotu w Allegro jest udzielenie kupującemu możliwości zapłacenia ceny z zastosowaniem usługi pozwalającej na zapłatę kartą płatniczą lub szybkim przelewem (np. MultiTransfer). Owszem, są nieliczne wyjątki -- nieliczne transakcje można dopiąć wyłącznie poprzez zwykły przelew lub manualne przekazanie gotówki (prawdę mówiąc nie wiem z kim trzeba pogadać, żeby mieć aukcję bez ikonki PzA) -- aczkolwiek jak wiadomo wyjątki służą wyłącznie potwierdzeniu ogólnej reguły.
Wygodna i przyjazna kupującemu (choćby dlatego, że zapłata poprzez Płacę z Allegro jest warunkiem skorzystania z ochrony jaką daje Program Ochrony Kupujących) usługa nie spodobała się niektórym sprzedającym. Ich zdaniem w ten sposób Grupa Allegro "żywi" się przez dodatkowe kilka dni pieniędzmi, które kupujący już wpłacił, a sprzedający jeszcze nie otrzymał. Co więcej wprawdzie dziś usługa jest bezpłatna (tj. żadna ze stron umowy sprzedaży nie ponosi kosztów prowizji -- de facto oznacza to, że jest to jedyny chyba sposób na bezprowizyjną obsługę kart płatniczych), jednak istnieje ryzyko, że stosowna 2-3% prowizja pojawi się na wyciągach.

Co więcej -- i to ma być chyba clou pozwu (który ma mieć sygnaturę XVII AmC 4993/11) -- Allegro nie daje sprzedającym możliwości wyboru: każda aukcja musi być wyposażona w opcję Płacę z Allegro i tylko od woli klienta będzie zależało czy zdecyduje się z niej skorzystać, czy też zapłaci "po staremu".

Pisałem o tym już przeszło rok temu i dziś to powtórzę: pretensje są nieuzasadnione i bezpodstawne, wierzę przeto (i mam nadzieję), że sprawa spełznie na niczym:

  • problem podstawowy (aczkolwiek właściwie zamykający temat): ochrona przed stosowaniem przez przedsiębiorców klauzul niedozwolonych przysługuje wyłącznie konsumentom, tj. osobie fizycznej która dokonuje czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową (art. 22(1) kodeksu cywilnego). I tu małe zaskoczenie: owa "działalność gospodarcza" nie musi oznaczać od razu statusu przedsiębiorcy, bowiem przyjmuje się, że wystarczy zamiar osiągnięcia celu zarobkowego (tak Sławomir Koroluk, "Nowa definicja konsumenta w kc", Radca prawny 2003/3/26) -- a więc skoro sprzedający na Allegro zamierza osiągnąć jakiś zysk, w relacjach z administratorem serwisu aukcyjnego nie ma statusu konsumenta.
    I tu właściwie mamy koniec tematu: skoro każdy sprzedający za pośrednictwem Allegro.pl bo ma na celu osiągnięcie zysku, to nie może nazywać się konsumentem -- czyli droga do SOKiK w zasadzie jest przed nim zamknięta;
  • po drugie (bo nie wszyscy pamiętają, że nie wystarczy literalne szczególarstwo): nie ma klauzuli abuzywnej, jeśli nie da się wykazać sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami oraz rażąco naruszający jego interesy.
    Tymczasem nieszczęsne Płacę z Allegro w żaden sposób nie narusza interesów sprzedającego: usługa jest wprawdzie co do zasady obligatoryjna, ale mimo tego nadal jest za darmo, zaś wypłaty -- sprawdziłem organoleptycznie -- idą na konto sprzedawcy zwykle jedną z pierwszych sesji Elixir po wpłacie (odpada przeto zarzut, iżby Grupa Allegro SA -- lub podmiot powiązany nią -- "pasły się" na kasie wpłaconej przez kupujących);
  • mało tego (argumentu bezpieczeństwa obrotu nie odpuszczę): tylko w ten sposób nabywający towary zyskuje sensowną ochronę przed nieuczciwymi sprzedawcami (płacący kartą kredytową powinni jeszcze pamiętać o plusach jakie daje im instytucja chargeback!) -- toteż jakbym to ja coś sprzedawał (a przecież czasem starego Pentaksa trzeba się jakoś pozbyć ;-) raczej nie dziwiłbym się nabywcy, że chciałby czuć się nieco pewniej...
  • (argumentu, że w ten sposób zmusza się do założenia rachunku w banku -- oraz podania jego danych osobie postronnej -- poważnie nie traktuję. Jak ktoś się boi bankowości, to niech o Allegro nawet nie marzy!);
  • i na zakończenie argument przez porównanie: jakby było coś na rzeczy, to klienci brytyjskiego Amazona (Amazon.co.uk) już dawno puściliby go w skarpetkach. Bo tam nie to, że nie da się czegoś nie sprzedać bez "opcji z kartą" -- tam jak nie masz karty płatniczej (opis mówi o "credit card", ale przecież pójdzie i zwykła "debit card"), to po prostu nic nie kupisz...

Reasumując: jeśli faktycznie ktoś porwał się na skierowanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów pozwu związanego z Płacę z Allegro, to mamy do czynienia z generalnym strzałem kulą w płot. I bardzo dobrze.

Komentarze (21)
Prawo przeciwko krwopijcom i lepszym polepszeniu wszystkiego
 Oceń wpis
   

wzrost kursu franka a banki mają musieć przyjmować franka w gotówce, w kasie ;-)

Wielka ulga: prezydent podpisał ustawę od której stanieją franki szwajcarskie. Albo tak się wydaje politykom, którym -- powtarzam tę mantrę nie od dziś -- nadal się wydaje, że herbata się robi słodka od samego mieszania.

To bardzo miło, że w odpowiedzi na galopujący kurs waluty spod znaku czekoladek i scyzoryków posłowie postanowili "coś" zrobić. Jest dość oczywistym, że każdy (nie tylko konsument -- co ciekawe ustawa nadaje owe "antyspreadowe" uprawnienia tylko im) powinien mieć możliwość spełnienia świadczenia pieniężnego w każdy możliwy sposób -- także w gotówce, w kasie bankowej -- a nie "tylko pieniędzmi kupionymi od nas, tylko przelewem, tylko w piątek przed południem".

z nowelizacji ustawy prawo bankowe:
art. 69 ust. 3 W przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, kredytobiorca może dokonywać spłaty rat kapitałowo-odsetkowych oraz dokonać przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w tej walucie. W tym przypadku w umowie o kredyt określa się także zasady otwarcia i prowadzenia rachunku służącego do gromadzenia środków przeznaczonych na spłatę kredytu oraz zasady dokonywania spłaty za pośrednictwem tego rachunku.
Art. 75b. 1. Wykonanie uprawnienia, o którym mowa w art. 69 ust. 3, nie może wiązać się z poniesieniem przez kredytobiorcę dodatkowych kosztów.
2. Bank nie może uzależnić wykonania przez kredytobiorcę uprawnienia, o którym mowa w art. 69 ust. 3, od wprowadzenia dodatkowych ograniczeń, w szczególności nie może zobowiązać kredytobiorcy do nabywania waluty przeznaczonej na spłatę rat kredytu, jego całości lub części, od określonego podmiotu. (...)
Aż chciałoby się powiedzieć, że to wstyd, że banki wygłupiają się na zdzieraniu dodatkowej kasy poprzez wprowadzanie ekstra rozrzutu między ceną sprzedaży i zakupu pieniędzy...
... no ale właśnie: czy ów nieszczęsny spread jest takim prostym spekulancko-kułackim mechanizmem, który musi nam ustawodawca utrącić -- czy może jednak jest to po prostu jakiś rodzaj marży, który jest nie dlatego, że banki są bezwzględnymi krwiopijcami -- lecz raczej dlatego, że życie jest bezwzględnym krwiopijcą, zaś każdy biznes z definicji nastawiony jest na zysk, więc skoro jest popyt, to (i tu sobie można dośpiewać resztę) -- ale za to jakby nie było popytu, to banki miałyby innego rodzaju politykę??

Czytając zaklęcia polityków i ekspertów od ustawy antyspreadowej -- jak to teraz będzie dobrze, bo każdy będzie mógł pójść do kantoru, nakupować tych franków choćby do czterech toreb od Gucciego -- zaczynam się zastanawiać: a co będzie, jeśli interes zwietrzą krwiopijcy z kantorów? Jeśli naturalną reakcją będzie "idą do nas po te franki? No to trzeba zwiększyć cenę!"? Czy należy się wówczas spodziewać -- wymagałaby tego konsekwencja w działaniu -- kolejnej nowelizacji, tym razem wprowadzającej nakaz sprzedaży walut po określonej cenie w kantorach?

(Nie chcę krakać, ale coś mi mówi, że -- jeśli podpisana wczoraj przez prezydenta Komorowskiego "ustawa antyspreadowa" chwyci -- to wkrótce dojdziemy i do tego tematu ;-)

A na zakończenie smętna refleksja: skoro zawirowanie z frankiem jest m.in. efektem nadmiernego zadłużania się USA -- i spadku ratingu tego państwa -- to skąd pomysł, że ratunek powinien polegać na gaszeniu ognia benzyną (bo jak inaczej nazwać zgodę na zwiększenie poziomu tego długu?)?

Komentarze (25)
Skuteczność zawarcia umowy z osobną niepełnoletnią
 Oceń wpis
   

panna na rowerzeDziś znów temat z korespondencji do redakcji: mam mniej niż 18 lat i rower, chcę go sprzedać. Mogę?

Pytanie nie tak absurdalne jak może się na pierwszy rzut oka wydawać (przypomnijmy historię Pobieraczka, z którego usług rzekomo miały korzystać -- nielegalnie -- dzieci).

Sęk w tym, że prawo jest na tyle pokrętne, że może się okazać, że jakaś osoba jest właścicielem jakiegoś przedmiotu -- ale nie ma możliwości dysponować (np. sprzedać, podarować) tej rzeczy komuś innemu.

Sprawa jest bardzo prosta jeśli mowa o osobie, która ma mniej niż 13 lat albo jest całkowicie ubezwłasnowolniona: co do zasady każda czynność prawna dokonana przez taką osobę jest nieważna, chyba że jest to umowa powszechnie zawierana w drobnych bieżących sprawach, a umowa została już wykonana. Słowem: jak dzieciak kupi chleb, to dobrze -- i rodzice nie mogą przyjść do sklepu i zażądać zwrotu pieniędzy. Jak kupi rower to niedobrze. Jak sprzeda rower to też niedobrze :)

z kodeksu cywilnego:
art. 17. Z zastrzeżeniem wyjątków w ustawie przewidzianych, do ważności czynności prawnej, przez którą osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych zaciąga zobowiązanie lub rozporządza swoim prawem, potrzebna jest zgoda jej przedstawiciela ustawowego.
art. 18. § 1. Ważność umowy, która została zawarta przez osobę ograniczoną w zdolności do czynności prawnych bez wymaganej zgody przedstawiciela ustawowego, zależy od potwierdzenia umowy przez tego przedstawiciela.
§ 2. Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może sama potwierdzić umowę po uzyskaniu pełnej zdolności do czynności prawnych.
§ 3. Strona, która zawarła umowę z osobą ograniczoną w zdolności do czynności prawnych, nie może powoływać się na brak zgody jej przedstawiciela ustawowego. Może jednak wyznaczyć temu przedstawicielowi odpowiedni termin do potwierdzenia umowy; staje się wolna po bezskutecznym upływie wyznaczonego terminu.
art. 19. Jeżeli osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych dokonała sama jednostronnej czynności prawnej, do której ustawa wymaga zgody przedstawiciela ustawowego, czynność jest nieważna.
art. 20. Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może bez zgody przedstawiciela ustawowego zawierać umowy należące do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego.
art. 21. Osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może bez zgody przedstawiciela ustawowego rozporządzać swoim zarobkiem, chyba że sąd opiekuńczy z ważnych powodów inaczej postanowi.
informacje o jednostce
art. 22. Jeżeli przedstawiciel ustawowy osoby ograniczonej w zdolności do czynności prawnych oddał jej określone przedmioty majątkowe do swobodnego użytku, osoba ta uzyskuje pełną zdolność w zakresie czynności prawnych, które tych przedmiotów dotyczą. Wyjątek stanowią czynności prawne, do których dokonania nie wystarcza według ustawy zgoda przedstawiciela ustawowego.
Nieco inaczej jednak mają się sprawy z osobami, które ukończyły 13 lat, ale nadal nie są pełnoletnie (bądź zostały częściowo ubezwłasnowolnione). Nadal jest prosto jeśli mowa jest o owych drobnych codziennościach: zgodnie z art. 20 kodeksu cywilnego osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych może swobodnie, bez ograniczeń i bez zgody rodziców zawierać takie umowy. Będą one ważne zawsze, czyli nie dopiero w momencie jej wykonania.
Podobnie można bez zgody przedstawiciela ustawowego dysponować: swoim zarobkiem oraz przedmiotami, które zostały oddane przez rodziców do swobodnego użytku; jeśli więc nastolatek może, zgodnie z wolą rodziców, swobodnie dysponować jakąś swoją rzeczą, może też i ją sprzedaż albo komuś oddać.

Każda inna czynność prawna prowadząca co zaciągnięcia zobowiązania lub rozporządzenia prawem przez osobę o ograniczonej zdolności do czynności prawnej wymaga zgody przedstawiciela ustawowego (art. 17 kc), przy czym w odniesieniu do umów wystarczy, że -- dla jej ważności (ważne!) -- rodzice potwierdzą jej zawarcie. W tym celu kontrahent osoby niepełnoletniej (który co do zasady nie może się powoływać na brak takiej zgody) uprawniony jest jednak do zażądania potwierdzenia takiej umowy przez przedstawiciela ustawowego dziecka w wyznaczonym terminie -- i brak takiego potwierdzenia jak i bezskuteczny upływ terminu zwalnia stronę z zawartej umowy.

Prawo jest natomiast zdecydowanie bardziej rygorystyczne w przypadku czynności jednostronnych, na przykład darowizny przyrzeczenia publicznego: bez zgody rodziców czynność jednostronna jest nieważna, a nieważności tej nie można naprawić później, nawet poprzez potwierdzenie takiej czynności przez rodziców. Oznacza to, że jeśli nastolatek chce komuś podarować ten swój rower (z zastrzeżeniem art. 22 kc), to rodzice muszą wyrazić na to zgodę w momencie złożenia oświadczenia woli przez dziecko.
Tak, darowizna to zły przykład czynności prawnej jednostronnej -- dzięki za zwrócenie uwagi w komentarzu :)

Reasumując: właściciel roweru, który ma więcej niż 13, ale mniej niż 18 lat w zasadzie może w każdym momencie sprzedać swój rower. Dla pełnej jednak ochrony nabywcy zalecałbym spróbować kontaktu z rodzicami, w celu potwierdzenia umowy zawartej przez ich pociechę.


PS na zdjęciu chyba zdecydowanie pełnoletnia rowerzystka. Niech roweru nie sprzedaje, niech jeździ na nim dla zdrowia :-)

Komentarze (19)
Piramidalny konflikt interesów blogoidalny
 Oceń wpis
   

Mirek Połyniak o blogvertisingOd jakiegoś czasu czekałem na poważny, analityczny tekst napisany na blogu -- czyli taki, który z jednej strony dałby mi do myślenia, a z drugiej może posłużył jako przesłanka do dyskusji o etyce na blogaskach (bo wiadomo, że blogerzy sprzedajni nie są).

I oto jest: Mirek Połyniak pisze o Blogvertisingu, który podobno idzie na dno, bo jest mała sytuacja kryzysowa i brak zrozumienia dla "mediów społecznościowych". Trwożąc się nad aroganckim traktowaniem blogerów i pracowników Mirek Połyniak poucza ("mam nadzieję, że dzisiejszy wpis będzie bardzo pouczający, szczególnie dla wszystkich, którzy chcą wystartować ze swoją firmą związaną z Internetem") swoich Czytelników z wyżyn swojego Wiedzestwa: nie idźcie tą drogą, albowiem ja jestem tym, który wie i który was poprowadzi ku prawdzie.

Muszę przyznać, że bardzo lubię takie teksty: dość odważne, krytyczne, z tezą.

Ważne jest jednak, żeby teza się broniła. Nie chodzi o to, żeby być hiperobiektywnym, ani o to, by nie zajmować się tym, co kogo boli. Ważne jednak, by nie zapominać o owej etyce (to takie stare i niemodne słowo), która wymaga -- to moje zdanie, ale ze mnie taki oldschoolowiec trochę -- by ujawniać Czytelnictwu detale, bez których odbiór rzeczywistego obrazu będzie niemożliwy.

Przechodząc od ogółu do szczegółu: pochyliwszy się nad losem spółki Brand New Media sp. z o.o. Mirek Połyniak zapomniał dodać dość istotnego szczegółu, który -- to moja opinia, ale chyba nie aż tak nieuzasadniona -- rzuca nowe światło na jego warsztat dziennikarza śledczego.
Oto bowiem nasz głęboko etyczny i niesprzedajny następca Woodwarda i Bernsteina występuje w sprawie w podwójnej, a nawet potrójnej roli: (i) jako bloger, który realizuje swoje prawo do wyrażenia swojego niezadowolenia, (ii) jako przedsiębiorca, który zamawiał w Brand New Media przeprowadzenie jakichś tam kampanii reklamowych, (iii) jako dłużnik, który nie płacił za owe kampanie, w związku z czym sąd musiał wydać nakaz zapłaty -- a komornik ściągnąć dług (bo dłużnik sam w sobie nadal nie raczył zapłacić).

Mirek Połyniak wyrok Brand New Media

Półzdaniem można powiedzieć, że mamy oto taką sytuację, że przedstawiciel mediów społecznościowych okazuje się być nie tyle wnikliwym obserwatorem, lecz stroną (niepodjętego sporu) o niezapłaconą należność -- która po przerżnięciu sprawy, zamiast przeprosić i więcej się nie wygłupiać -- bierze się za oczernianie wierzyciela-kontrahenta.

Mirek Połyniak komornik Brand New Media

Odnosząc się jeszcze raz do tekstu Mirka Połyniaka złośliwie można powiedzieć, że każdy przedsiębiorca może pójść na dno, jeśli kontrahenci mu nie płacą -- dobrze jednak, że są jeszcze jakieś sposoby.

Gorzej jednak -- dla czystości sytuacji na rynku i w mediach -- jeśli tacy "etyczni" biznesmeni, nie zważając i nie informując nawet swoich odbiorców o konflikcie interesów, pouczają innych "jak robić trzeba", nie rezygnując z podwójnej roli gracza na rynku oraz (nieuczciwego) recenzenta tego rynku.

Wydaje się jednak, że miast stroić się w piórka eksperta, warto zacząć od zmiany podtytułu blogaska na "niewiarygodny kontrahent" oraz zacząć reklamować się w branży czarnego PR.


PS w ramach transparentności pragnę wyjaśnić, że Brand New Media sp. z o.o. jest spółką zależną od Money.pl sp. z o.o., zaś pozew oraz wniosek egzekucyjny sporządzał niżej podpisany.

Komentarze (26)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]