Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
 Oceń wpis
   

W przedostatnim wpisie poświęconym pewnej wspaniałej umowie międzynarodowej, której nie rozumieją nawet ministrowie zaangażowani w jej opracowanie -- na marginesie: czy tylko ja mam wrażenie, że posłanie ACTA do konsultacji tylko do podmiotów powiązanych z branżą jest równie stosowne, jak konsultowanie wyroku z prokuratorem, z pominięciem tego, co ma do powiedzenia obrońca? -- zabrakło tego, co lubię najbardziej.

Pytania: a nie mówiłem? 

Dwa lata temu z okładem, w czasie, gdy premier Tusk i jego konfraternia obmyślali chytry plan cenzurowania polskiego internetu (RSiUN) -- przypomnijmy, że chodziło o powołanie internetowego czegoś, gdzie ginęłyby "nielegalne treści" z sieci -- wiedziałem i mówiłem, że podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji z Prezesem Rady Ministrów i dr. Bonim nie ma żadnego sensu, bo to ma tyle sensu, co "przywożę wam pokój!" Neville Chamberlaina (aczkolwiek czy trudno być profetykiem w Polsce?). 

Tymczasem minęły dwa lata, przez które pospotykali się, podebatowali, wypili parę palet mineralnej (tak, wiem, kąśliwy jestem), do rad przy drze Bonim powybierali -- a teraz albo hamletyzują, albo do dymisji się podają... całe 1,5 miesiąca od pierwszej zbiórki... 

Generalna konkluzja jest taka, że mnie to wszystko trochę śmieszy, a trochę tumani -- no ale jeśli ktoś naprawdę myśli, że można bezkarnie tańczyć z diabłem przy świetle księżyca... 

Komentarze (11)
O pokerzystach złapanych za rękę podczas czynu zabronionego
 Oceń wpis
   

Jack Humphrey, "Card players"Po wczorajszym newsie o akcji policji i celników -- zatrzymaniu 100 osób, które miały czelność grać w karty na żetony i "o puchar przechodni" (to się w Polsce nazywa nielegalnym turniejem pokera, aczkolwiek trawestując ex-marszałka Izby Poselskiej można powiedzieć, że jaki kraj, taki hazard) -- właściwie za cały felieton mogłyby wystarczyć przepisy ustawy o grach hazardowych, które mówią o wymogach organizacji turniejów pokera w Polsce.

Ex-liberalna Platforma, przy akompaniamencie pozostałych partii, zgotowała nam takie przepisy, że nie mogę powiedzieć nic innego jak -- Minister Finansów ostrzega: karty do ręki bierzesz na własną odpowiedzialność. z ustawy o grach hazardowych:
art. 2 ust. 1 pkt 5 Grami losowymi są gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku, a warunki gry określa regulamin. Są to: (...) gry w karty: black jack, poker, baccarat;
art. 30. 1. Zakazane jest urządzanie w kasynach gry pokera, w którym uczestnicy grają między sobą, z wyjątkiem urządzania turniejów gry pokera na podstawie udzielonego zezwolenia.
2. Warunkiem udzielenia zezwolenia na urządzanie turnieju gry pokera jest uczestnictwo w turnieju co najmniej 10 graczy.
3. Podmiot urządzający turniej gry pokera jest obowiązany przedstawić organowi, który udzielił zezwolenia, w terminie do 25 dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym nastąpiło zakończenie turnieju, szczegółową pisemną informację o osobach, które uzyskały wygrane w turnieju, oraz o rozliczeniu podatku od gier.
art. 37. Wniosek o udzielenie zezwolenia na urządzenie turnieju gry pokera powinien zawierać:
  1)   nazwę spółki występującej z wnioskiem;
  2)   nazwę turnieju gry pokera;
  3)   określenie czasu, w którym planuje się urządzenie turnieju gry pokera oraz miejsca jego urządzania;
  4)   projekt regulaminu turnieju gry pokera;
  5)   przewidywaną liczbę uczestników.
art. 60. 1. Podmiot ubiegający się o koncesję lub zezwolenie przedstawia organowi właściwemu do ich udzielenia, do zatwierdzenia, projekt regulaminu urządzanej gry lub zakładu wzajemnego albo turnieju gry pokera. (...)
2. Regulamin gier hazardowych oraz turnieju gry pokera, a także ich zmiany, zatwierdza minister właściwy do spraw finansów publicznych, z zastrzeżeniem ust. 3.
(...)
Art. 61. 1. Regulamin gry hazardowej, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, oraz regulamin turnieju gry pokera określa:
  1)   nazwę podmiotu urządzającego grę lub turniej;
  2)   szczegółowe warunki i zasady gry lub turnieju, w tym określenie wygranych, terminu oraz miejsca gry lub turnieju;
  3)   prawa i obowiązki uczestników gry lub turnieju;
  4)   tryb i terminy rozpatrywania reklamacji oraz tryb i termin zgłaszania roszczeń zgłaszanych przez uczestników gry lub turnieju;
  5)   wysokość kapitału gry lub turnieju, przeznaczonego do natychmiastowej wypłaty wygranych.(...)

Nie, w remika czy kanastę, a także w popularnego "Pana", jeszcze grywać można (podobnie jak nadal można bawić się misiami), ale zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 5 ustawy o grach hazardowych niektóre gry w karty -- black jack, poker i bakarat (dla niepoznaki nazwany "baccaratem" (sic!) -- są zbrodniczymi nałogami, a więc prawo musi je zwalczać lub chociaż kontrolować i ograniczać.

I tak (po szczegóły odsyłam do tabelki) organizator turnieju musi: uzyskać zezwolenie od Ministra Finansów na jego zorganizowanie, opracować i przedstawić regulamin gier, zapłacić od tego wszystkiego podatek. Jeśli tego nie uczyni, to jest organizatorem nielegalnego hazardu, jego turniej to nie turniej, lecz szulernia -- zaś gracze to zwykli przestępcy (bo uczestnictwo w zakazanym hazardzie też jest karane! -- nie tylko jego organizacja!).

Takich oto dożyliśmy już czasów: po względnie liberalnej (i dającej nadzieję na dalszą liberalizację) ostatniej dekadzie dwudziestego wieku, po miejscowym luzowaniu na początku obecnego stulecia -- przyszło parę strzałów legislacyjnych: od ustawy o grach hazardowych, poprzez zmiany w przepisach o radiu i telewizji, dopalacze, OFE, wrzutka Rockiego... -- a cały ten bajzel legislacyjny prowadzi między innymi do tego, że się nowelizuje nieistniejące ustawy (więc skoro trzeba mieć na to czas, to skąd go wziąć na pomyślunek o konsekwencjach zakwalifikowania pokerzystów jako potencjalnych przestępców?).

Reasumując: mamy durne prawo -- skoro nakazuje policji i służbom celnym robić naloty na ludzi, którzy postanowili porać sobie w karty (byłoby durne nawet wówczas, gdyby grali na pieniądze) -- ale prawo.
Co gorsza wszystkie te absurdy będą się pogłębiać, ale co tam, skoro dziś uwagę deputowanych i opinii publicznej zaprząta podjęta przez Palikotowców operacja pt. "zdjąć czy uchwalić krzyż w sali plenarnych obrad Sejmu".

Więc przyłapani na gorącym uczynku oddawania się zdrożnym czynnościom poniosą tego konsekwencje, i to już w życiu doczesnym, przy aplauzie i zaakceptowaniu zgromadzonej gawiedzi.

 

PS na obrazku reprodukcja pracy Jacka Humphreya "Card players", obraz do obejrzenia w zbiorach National Gallery of Canada

Komentarze (28)
Zespół ministerki Radziszewskiej za cenzurą internetu
 Oceń wpis
   

Troszkę na marginesie bigosowania o art. 5a ustawy o dostępie do informacji publicznej: jak donosi Press.pl zespół ministerki Radziszewskiej "chce odpowiedzialności wydawców za fora". I chociaż chciałoby się powiedzieć FORA ZE DWORA, prawdą jest, że chodzi tu oczywiście o przymuszenie administratorów serwisów internetowych do wdrożenia narzędzi cenzurujących treści pochodzące od użytkowników -- pod rygorem ponoszenia bezwzględnych konsekwencji za ewentualne naruszenie prawa przez tychże użytkowników.

Solą w oku ministerki Radziewskiej i jej wesołej kompanii (chodzi tu zapewne o Zespół ds. przeciwdziałania dyskryminacji małoletnich w elektronicznych środkach masowego przekazu, w którym zaczepił się m.in. kolega Roman Giertych) jest oczywiście art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (oraz towarzyszący mu art. 15), w myśl którego (kładę to do głów od lat, ale warto powtórzyć raz jeszcze):

  • e-usługodawca nigdy nie odpowiada za treści pochodzące od jego użytkowników, o których nie wie (bo ich np. nie moderuje),
  • może za nie odpowiadać dopiero od momentu, w którym się dowie o ich bezprawności (np. wskutek wiarygodnego zgłoszenia albo moderacji),
  • nie ma jednak obowiązku moderowania danych dodawanych przez użytkowników i nie ma prawa, które by go do tego zmusiło.

Pewne te oczywistości zaczęły chyba docierać do głów co poniektórych żywotnie zainteresowanych mieszaniem w temacie (przypomnijmy, że mec. Giertych jest pełnomocnikiem Radka Sikorskiego w paru sprawach, jest też ponoć w sądach parę jego własnych pozwów...), bo oto konkluzją prac Zespołu jest stwierdzenie, że "Wydawcy powinni odpowiadać za treść komentarzy umieszczanych przez internautów pod artykułami zamieszczanymi na portalach gazet" (jak się m mec.a to do tego, że Roman Giertych nie tak dawno temu, publicznie, bo w telewizji, powiedział, że zasada taka już obowiązuje...?).

Groźnie (i naiwnie) brzmi cytowana przez "Press" wypowiedź pełnomocniczki Radziszewskiej, która miała zapowiedzieć, że w nowej kadencji będą wypracowywane propozycje zmierzające do wyeliminowania mowy nienawiści z internetu, a w tym celu rozważa się m.in. nowelę prawa prasowego oraz UoŚUDE.

Takie gadanie jest groźne naiwne, bo trzeba nie mieć pojęcia o internecie, żeby wierzyć, że jakimkolwiek prawem uda się załatwić problem chamstwa i prostactwa w sieci.
Bo problem niewątpliwie jest, jednak przecież nie zmienimy ludzi nawet nakładając na adminów kary za słowa pisane przez ludzi.

Komentarze (7)
Zdrada białoruskiego opozycjonisty ceną fiskalnej tyranii
 Oceń wpis
   

Radek Sikorski przeprasza na Twitterze za wydanie danych rachunków białoruskiej opozycji reżimowi Łukaszenki Z pewnym takim jakby niedowierzaniem obserwuję koncert obłudy w sprawie wydania przez polskie organy ścigania siepaczom Łukaszenki dowodów w sprawie rzekomego przestępstwa karnoskarbowego popełnionego przez białoruskiego opozycjonistę -- co umożliwiło jego aresztowanie. (Przypomnieć w tym miejscu warto, że rzecz polega na tym, że Białoruś nie toleruje nie tylko wolnej prasy i knowań przeciwko władzy, ale i zbierania na te knowania kasy poza granicami kraju.)

W repertuarze obłudników pojawiły się zapewnienia, że dane dotyczące Alesia Bialackiego i jego procederu  "ukrywania dochodów" zostały wydane przez nadgorliwość polskiej prokuratury -- i przez pomyłkę. Bo przecież polscy śledczy, realizując wniosek o pomoc prawną, nie znaleźli w nim "żadnych informacji, które mogłyby wskazywać na to, że dotyczył on działacza opozycyjnego lub jego działalności opozycyjnej".
Przecież to normalne, że totalitarne reżimy powinny informować, iż żądane informacje posłużą do represjonowania opozycji, dzięki czemu demokratyczna władza będzie miała szansę się zastanowić -- współpracować czy odmówić.

Odrębną partyturę zapisuje -- oczywiście na ulubionym Twitterze -- szef naszego MSZ, który raczył przeprosić "w imieniu Rzeczpospolitej" (prawidłową nazwę naszego państwa przypomniał sobie dopiero po jakimś czasie...) za "karygodny błąd".

No ja właśnie w ten "karygodny błąd", w to bicie się w piersi -- nie wierzę.

Owszem, nigdy nie powiem, że polska prokuratura współpracuje z reżimem Łukaszenki. Rzecz w tym, że polskie państwo współpracuje -- przytomnie zauważa to Klaus Bachmann w felietonie dla "Gazety Wrocław" -- z każdym państwem, które jest stroną tych samych międzynarodowych konwencji o ściganiu piorących brudne pieniądze czy o łapaniu terrorystów, etc.
Stąd też nie widzę możliwości -- chociaż bardzo bym tego chciał! -- żeby nasze władze odmówiły Białorusi podania na tacy dokumentów na przepływy finansowe Alesia Bialackiego. Niechby raz to uczyniono, niechby ludzie Łukaszenki to sobie zapisali -- a już mielibyśmy pewność, że wszyscy nasi "skarbowi terroryści" wialiby z rodziną i kasą za wschodnią granicę -- pewni, że nikt ich stamtąd do Polski nie wyda.

Problemem nie jest bowiem walka z demokratyczną opozycją czy też wspieranie tych zmagań przez polski rząd. Problemem jest wyposażanie się państw w uprawnienia do tyranizowania swoich obywateli -- choćby na tle podatkowym -- oraz podejmowanie przez te państwa wzajemnej współpracy we wzajemnym zaprowadzaniu tyranii (choćby podatkowej). Dopóki będą takie narzędzia, dopóty byle reżim będzie miał możliwość ich używania dla swoich -- wybitnie niecnych -- celów.

Komentarze (21)
Co ty wiesz o psich kupach (ale nie quiz)
 Oceń wpis
   

TVN ukarana za wpychanie polskiej flagi do ATRAPY psiej kupy

A jakże: TVN będzie musiała zapłacić prawie pół miliona kary za to, że w jakimś rozrywkowym programie wpychano miniaturki biało-czerwonej w...  a t r a p y  psich kup. Dlaczego? Bo to sprzeczne z polską racją stanu, z moralnością i dobrem społecznym jest.

Żebyśmy mieli jasność: nikt nie przyniósł do studia odchodów Canisa familiarisa i nie pobrudził nimi polskiej flagi. Nie doszło zatem do jako takiego jej znieważenia, jak zresztą swego czasu przyjęły -- po zawiadomieniu posłów LPR -- organy ścigania, które nie doszukały się we wtykaniu maluśkich biało-czerwonych w atrapy psich kup znamion przestępstwa określonego w art. 137 par. 1 kk.

art. 137 § 1 kodeksu karnego:
Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji:
Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość.
Ten drobny niuans -- bo przecież różnica między psią kupą a atrapą psiej kupy to tylko niuans, prawda? -- nie przeszkadzał ani ex-przewodniczącemu KRRiTV, który najsamprzód nałożył taką karę na telewizję, ani też obecnemu przewodniczącemu tego niezmiernie niezbędnego ciała, który sprawę mógł wycofać (ale nie wycofał), ani też warszawskiemu Sądowi Apelacyjnemu, który zmieniając wyrok pierwszej instancji miał stwierdzić, iż polskiej fladze należy się szacunek, bo historia, bo powstańcy, bo poczucie jedności i dumy narodowej, więc "szarganie tych wartości w psich odchodach kłóci się z przekonaniami moralnymi co do ich ochrony".
W jakich psich odchodach -- skoro psich odchodów nie było -- bladego pojęcia nie mam, ale przecież ja jestem zwykłym magisterkiem prawa i posługuję się zwykłą logiką, nie zaś tą nowomodną logiką, której muszą gdzieś tam nauczać -- w dodatku mam psa, więc umiem odróżnić psią kupę od czegoś, co psią kupą nie jest...

Prawdę mówiąc w takich przypadkach nawet nie chce mi się pisać o wolności słowa, o prawie do krytyki (choćby tych psiarzy, których pupile walą co popadnie i gdzie popadnie), o orzecznictwie, które buduje coś na obraz i podobieństwo cenzury... Chce mi się natomiast odwołać do normalnego zdrowego rozsądku i zakrzyknąć: ludzie, uczcie się odróżniać psie gówno od czegoś, co psa na oczy nie widziało.
 

PS 1: "Wired" pisze, że z wczorajszego przemówienia premiera Dawida Camerona wynika, że rząd Jej Królewskiej Mości planuje sięgnięcie do wzorców z "Raportu mniejszości" -- i będzie ścigać tych użytkowników serwisów społecznościowych, których aktywność wskazywać ma na zamiar popełnienia przestępstwa w przyszłości. Jakbym był zwolennikiem teorii spiskowych to bym powiedział, że teraz już wiadomo komu najbardziej zależało na rozróbach na ulicach angielskich miast.

PS 2: na zdjęciu: mój pies, jakby mówił: "i co wy wiecie o psich kupach?"

Komentarze (28)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]