Obserwacja uczestnicząca: jeśli dziś czwartek, to jesteśmy w Czeskiej Republice. Po czym poznać? Jak tylko przekroczysz granicę, uderza równość asfaltu, aż wierzyć się nie chce, że tak można (i że jednak na normalnej nawierzchni to auto może jechać całkiem cicho).
Druga ciekawostka: w mieście Libercu (całkiem przyjemne, blisko stutysięczne miasto mocno acz nie natarczywie nastawione na turystów) część linii tramwajowych ma... 3 szyny (wyjaśnienie znajdziecie tu).
I ostatni temat: dla tego samego Liberca artysta David Černý zaprojektował fajny przystanek autobusowy. U nas pewnie by się nie dało -- bo kasa może iść tylko na straszników miejskich wystawających pod Pałacem Namiestnikowskim, na dotacje dla artystów, którzy nie mają nic nikomu do pokazania, na niekończące się poprawki po remontach Placu Grunwaldzkiego.
I ostatnia sprawa: po czym wracając poznać (między innymi), że już jesteś w Rzeczpospolitej Polskiej? Nie, nie powitają was obrońcy krzyża, nie zaatakuje zakazana reklama beznadziejnego piwa... Wyboje, dziury -- po prostu asfalt tak zmłócony, jakby codziennie jeździły nim ciężkie czołgi.
Ale dlaczego?




