Muszę się przyznać do pewnej słabości. Zawsze jak tylko zgrzeszę, nachodzi mnie potrzeba dobroczynności. W takich chwilach najczęściej wchodzę na stronę Caritasu, przechodzę do sekcji "wpłaty online" i puszczam parę złotych.
Pisałem o tym już przeszło rok temu, napiszę i dziś.
No i wczoraj znów mnie naszło. Najpierw kupiłem kurczaka dla Haitańczyków (podarnik.gazeta.pl), a następnie przeniosłem się do mojego ulubionego Caritasu, żeby podbić stawkę (tak, organizacjom świeckim zasadniczo mniej, niż kościelnym
).
Klauzuli "Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych przez Caritas Polska z siedzibą w Warszawie, ul. Skwer Ks. Kard. Stefana Wyszyńskiego 9 w celach promocyjnych. Dane składam dobrowolnie. Każda osoba ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania" oczywiście nie zaptaszkowałem, wychodząc z założenia, że przecież ani ja nie muszę się promować moją dobroczynnością, ani też pośrednik nie ma w tym żadnego celu.
No i mały zonk -- ku mojemu olbrzymiemu zdumieniu serwis nie przepuścił mnie dalej (czyli nie przekierował na stronę płatności). Zamiast tego wyskoczył komunikat "wyraĄ zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych" -- i stop.
Nie chcę tu stawiać pytań o to, czy Caritas Polska ma zarejestrowaną bazę w GIODO, ani czy zakres informacji o administratorze danych podanych przy zgodzie jest wystarczający (nie jest).
Ale mogę chyba zapytać normalnie, po ludzku: dlaczego nie mogę po prostu i bez tego całego cyrku posłać paru złotych na potrzebujących, lecz muszę (ładna mi "dobrowolność"...) udzielić zgody na przetwarzanie moich danych w celach marketingowych?



