Człowiek się musi czasem pobyczyć... ;-)
 Oceń wpis
   

Osoby jakoś tam zaniepokojone chwilą niepisania tutaj spieszę zapewnić: miewam się dobrze, a nawet jeszcze lepiej -- po prostu znów zgłębiam piękne okolice Zaolzia. A to oznacza, że i czasu, i chęci na grzebanie w komputerze znacznie mniej, niż kiedym w domu.

I tak dziś na ten przykład -- czyli w 30-stą rocznicę stanu wojennego -- dokonaliśmy półlegalnego przekroczenia granicy dzielącej łączącej (no właśnie: czy w obecnej "Europie jednej jedności" nie warto pomyśleć o zmianie pojęcia "granica" na inne... czy może być: "łącznica"?) Rzeczpospolitą Polską i Republikę Czeską... Półlegalność wzięła się m.in. z tego, że Boss zapomniał swojego psiego paszporciku (ach ta biurokracja!) -- no i trzeba było zaraz za mostkiem, po pstryknięciu pamiątkowej fotki, nawracać...

Olgierd znów na Zaolziu, grudzień 2011 r.

Z obserwacji: nie myślcie, że wszystko błoto w Polsce tylko. Otóż dróżka z Bukovca do mostku granicznego w lesie (od szosy prowadzącej do Jablunkova) błotnista jakby u nas ją zaprojektowali -- a to przecież czeskie błoto...

Tak czy inaczej na razie żegnam się z P.T. Czytelnikami staropolskim "darzbór" i ruszam na dalsze bezkrwawe łowy. A jak mi się coś w oczy rzuci, nie omieszkam tu opisać (tj. skrytykować).

Komentarze (9)
Jeszcze o konsekwencjach "unijnego" wyroku Trybunału
 Oceń wpis
   

Na marginesie tekściku o wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w którym dotknięto problemu oceny zgodności prawa unijnego (wtórnego) z polską konstytucją -- bo dostałem parę listeli z uwagami od "czego ci tam brak, przecież wszystko jasne!", aż po "ale o co w ogóle biega?" -- pozwolę sobie poświęcić jeszcze parę zdań temu, czego w notce prasowej brakuje -- ale czego, mam nadzieję, nie zabraknie w pisemnym uzasadnieniu:

  • rozstrzygnięcie zostało wydane w (podkreślanym w informacji prasowej) następującym stanie prawnym: skarga odnosiła się do niezgodności z Konstytucją RP prawa wtórnego UE (rozporządzenia) -- czy to oznacza, że Trybunał sugeruje nam, że (i) kontroli podlegać będzie tylko prawo wtórne?, (ii) tylko rozporządzenia KE?, (iii) a może jednak także -- po spełnieniu jakichś warunków (ale jakich?) także pierwotne ustawodawstwo unijne uznać będzie musiało prymat polskiej konstytucji?
  • faktycznie, jest różnica w brzmieniu -- a więc i w zakresie kontroli -- pomiędzy art. 188 (określającym kompetencje TK) i 79 ust. 1 konstytucji (skarga konstytucyjna) -- to właśnie fraza "akt normatywny" pozwoliła na przyjęcie, że możliwe jest rozpoznanie skargi konstytucyjnej na rozporządzenie EU -- jak jednak będziemy zatem w praktyce traktować wydane na podstawie art. 188 pkt 5 orzeczenie odnoszące się do przepisu przeniesionego do krajowego porządku prawnego z ustawodawstwa unijnego?
  • Trybunał miał się wyrazić, że wprawdzie nie może w takim przypadku orzec o utracie mocy przez rozporządzenie KE, może jedna -- po stwierdzeniu ich niezgodności z polskim porządkiem konstytucyjnym -- uniemożliwiać ich stosowanie w Polsce; szukam w konstytucji, szukam w ustawie o TK -- i czegoś takiego jak "uniemożliwić stosowanie" nie widzę (art. 190 ust. 3 konstytucji, art. 71 ust. 2 ustawy o Trybunale). Jak zatem sędziowie raczą to napisać -- zwłaszcza, że jakieś notki prasowe (a nawet uzasadnienie) jest cierpliwe, ale już w sentencji wyroku nie można sobie pozwalać na aż taką dowolność...

Słowem: ubiegłotygodniowe orzeczenie niewątpliwie jest bardzo ciekawe i fajnie byłoby, gdyby Trybunał nie zwlekał z publikacją uzasadnienia -- jednak wydaje się, że to dopiero początek ucierania się relacji polskiego ustawodawstwa z porządkiem unijnym.

Komentarze (9)
O nielegalnym przekroczeniu granicy
 Oceń wpis
   

tabliczka turystycznego przejścia granicznegoPojechawszy na wakacje pod las można odnieść wrażenie, że miejscami czas stanął w miejscu (ale się zrymowało), a miejscami -- przyspieszył jak piorun.

W miejscu czas jakby stał na byłym turystycznym przejściu granicznym Jaworzynka-Černe: nie za długo będziemy świętować czterolecie przystąpienia Rzplitej do Układu z Schengen, a tymczasem tu nadal straszy tabliczka, że czynne od 1 kwietnia do 30 września i od 8.00 do 20.00.

Rzecz jasna po Schengen tabliczka nadaje się tylko do muzeum: nie dość, że można w każdym czasie, nawet o północy, nawet przez las, przez pole -- byle nie przez czyjeś obejście, no i nie przez jakieś parki narodowe czy rezerwaty (od przepisów o ochronie granicy ważniejsze dziś są zasady ochrony środowiska, no i kodeks cywilny z jego prawem własności -- i bardzo dobrze!).

Zabawne? Może i zabawne, aczkolwiek nie dla każdego -- sam pamiętam rodzinę, która popełniła przestępstwo nielegalnego przekroczenia granicy Polski i Republiki Czeskiej, a to w ten sposób, że wrócili z obiadu w Machowskiej Lhocie via przejście graniczne w Ostrej Górze... pół godziny po jego zamknięciu. Mieli pecha, bo w pobliżu stał łazik SG, więc ciupasem odwieźli zbrodniarzy do Kłodzka, a tam tylko: prokurator, postępowanie, oskarżenie...

art. 264 kodeksu karnego
§ 2. Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, używając przemocy, groźby, podstępu lub we współdziałaniu z innymi osobami, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 3. Kto organizuje innym osobom przekraczanie wbrew przepisom granicy Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
art. 49a kodeksu wykroczeń
§ 1. Kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze grzywny.
§ 2. Usiłowanie i pomocnictwo są karalne.
Na marginesie, ale istotne: jak zawsze niezawodna policja jeszcze nie zauważyła, że właśnie mija 6 lat od uchylenia przepisu penalizującego zwykłą postać nielegalnego przekroczenia granicy i na swojej stronie nadal straszą starym brzmieniem art. 264 par. 1 kk.

Tymczasem nie ma się co bać: dziś aby popełnić to przestępstwo, trzeba się wykazać -- do 3 lat za kratami grozi temu, kto przekracza nielegalnie granice RP "używając przemocy, groźby, podstępu lub we współdziałaniu z innymi osobami", zaś od 6 miesięcy do 8 lat odsiadki grozi temu, kto organizuje przekraczanie granicy RP innym osobom.
Natomiast to, za co kiedyś groziło do lat 2 pozbawienia wolności -- ("kto wbrew przepisom przekracza granicę Rzeczypospolitej Polskiej") -- dziś jest li tylko wykroczeniem zagrożonym karą grzywny (art. 49a kodeksu wykroczeń).

Reasumując: nie jest aż tak źle i absurdalnie, jak było. Oczywiście nadal będę twierdził, że granice to głupota generalna (tak, wiem, anty-Polski jestem), więc nawet wykroczenia o nielegalnym przekroczeniu tej głupoty nie powinno być -- ale lepiej jest, jak jest, niż jak było przeszło 6 lat temu.

Komentarze (10)
Wrocław nie zasługuje na Europejską Stolicę Kultury
 Oceń wpis
   

Plakat Komitetu Wyborców Rafała Dutkiewicza

cytat na wczoraj: "Historyczna polisemiotyczność Wrocławia nieuchronnie rzuca cień enigmatyczności na jego współczesną tożsamość" -- z prezentacji Wrocławia w staraniach o ESK

cytat na jutro: "Jako zwolennik kultury oddolnej wierzę bardziej w trud osobniczy niż zbiorową pracę rozmaitych instytucji, które bez dotacji nie są w stanie funkcjonować. Osobiście po Europejskiej Stolicy Kultury niczego się nie spodziewam - ci, co dostają dotacje, dostaną większe i na pewno będą się z tego cieszyć. (...) Więc pewnie będzie kolejny festyn, trochę radości, a za następnych parę lat, no cóż, może będziemy kulturalną stolicą świata" -- Lech Janerka o zwycięstwie mojego miasta w konkursie na ESK

2010 flood, Kozanów, Wrocław, Poland


Oczywiście sukces Wrocławia w staraniach o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury powinien mnie zachwycać (i onieśmielać) -- podobnie jak zachwyca burmistrza Dutkiewicza -- a jednak nie zachwyca (i nie onieśmiela). Jako zdeklarowany sceptyk (bo przecież zawsze wychodzi na moje) już dziś wiem, że rację ma Lech Janerka: na projekcie ESK upaszą się tylko ci, którym już i tak sadło się wylewa bokami, co najwyżej w ramach "powiewu świeżości" wpuści się na salony paru nowych -- acz Dobrze-Znanych-Komu-Trzeba -- twórców (myślę, że to dobry czas, by jakąś trupę założył Jan Ż.).

Jasne, tym razem będzie prościej, niż wywiązać się ze ściemy "zrobimy wam skok cywilizacyjny na Euro 2012" -- Wrocław jako europejska stolica kultury (hmm pisane małymi literami brzmi to jednak dość głupio -- bo mało pretensjonalnie). Przede wszystkim nie trzeba zbudować nawet ćwierci kilometra autostrad, budowa Forum Muzyki wre i bez tego, a za całą resztę wystarczy -- warto przeczytać tekst "Setki milionów na odgrzewane kotlety" -- przemalowanie szyldów: Europejska Stolica Piosenki Aktorskiej, Europejski Brave Festiwal, Europejski Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty, czy Thanks Jimi Festival.
Traffic jam, Wrocław, Długa Sęk w tym, że to wszystko już było i w sumie miało się nieźle -- więc dołożenie na siłę owej "europejskości" dowodzi wyłącznie kompleksów, bo jakby dotychczasowe 32 edycje PPA były w czymkolwiek gorsze, bo nie-europejskie...

Prócz zwykłej marketingowej i biurokratycznej ściemy widzę w przyznaniu mojemu miastu tytułu jeszcze jeden minus: obecny magistrat dostaje do ręki kolejną zasłonę dymną, którą może kadzić ludności. Do świetnie dotąd eksploatowanego grepsu -- że jak to super jest, że to do Wrocławia tak chętnie ściągają różne korporacje (podczas gdy domorosły biznes siedzi z podkulonym ogonem -- nie to co na przykład w Poznaniu...) -- doszlusuje kolejny: kochani, jesteśmy miastem europejskiej kultury.

I znów będzie carte blanche do kolejnych chorych koncepcji: tworzenia "szybkiego tramwaju" obsługującego 1/3 obleganej -- bo popularnej, acz równocześnie likwidowanej! -- linii; rozpirzania remontami osi pl. JP2-Legnicka-Leśnica bez zorganizowania sensownej komunikacji zastępczej; planów budowy tunelu wzdłuż Odry (zamiast sensowniejszej przeprawy pod rzeką); takiego zapuszczenia służb komunalnych, że średniociężki opad śniegu (jak na początku grudnia) jest w stanie doszczętnie sparaliżować całe miasto; braku zabezpieczeń przeciwpowodziowych na niektórych osiedlach etc. etc.

Wrocław po prostu nie zasługuje na ten tytuł. Co więcej -- myślę, że żadne polskie miasto nie zasługuje na taki tytuł, nawet jeśli wskutek umowy biurokratów co jakiś czas musi go otrzymać jakieś miasto z kolejnego kraju. Za dużo w tym biurokratycznej ściemy, za mało prawdziwego życia.

Komentarze (13)
Trybunał EU: każde państwo może zakazać hazardu w internecie
 Oceń wpis
   

A więc, jakby ktoś miał wątpliwości (albo może choćby nadzieję): zgodnie z dzisiejszym wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości EU państwa członkowskie (chciałoby się rzec: prowincje podbite) mogą swobodnie regulować (czyt.: ograniczać) zasady organizowania gier hazardowych w internecie. Nie stoi temu na przeszkodzie art. 49 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Oznacza to, że po raz kolejny rację miało Ministerstwo Finansów -- bez znaczenia jest przy tym, czy MF chce zezwolić, czy raczej zakazać hazardu w sieci.

Zdaniem Trybunału art. 49 traktatu -- to ten, dzięki któremu w zasadzie nie wolno ograniczać swobody prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę w innej niż jego macierzysta prowincji (zakaz ograniczania swobody usług) -- nie stoi na przeszkodzie wprowadzaniu ograniczeń w prowadzeniu biznesu, jeśli jest to uzasadnione celami, zaś zakazy są proporcjonalne do okoliczności.
Wniosek o wydanie orzeczenia prejudycjalnego złożony został w sprawie "Betfair" [achtung! ten link niedługo może być zakazany!] przeciwko niderlandzkiemu Ministerstwu Sprawiedliwości (C-203/08), w której spór dotyczył przepisów prawnych uzależniających prowadzenie działalności w zakresie organizowania hazardu od uzyskania zezwolenia władz holenderskich (w dodatku możliwe jest udzielenie tylko jednej zgody dla każdej z dozwolonych gier losowych -- dzięki czemu praktycznie monopolistą jest De Lotto) oraz generalnego zakazu organizowania hazardu internetowego.

Jak dowiadujemy się z uzasadnienia orzeczenia Betfair to legalne przedsiębiorstwo działające w oparciu o prawo Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (jeśli ktoś się jeszcze dziwi, że jestem monarchistą, niech kliknie tu i porówna to do naszego bezhołowia) oraz prawo maltańskie. Zamierzając wejść na rynek niderlandzki Betfair wystąpiła do władz tej prowincji z pytaniem czy musi uzyskać zezwolenie na prowadzenie działalności hazardowej oraz równocześnie wniosła o udzielenie zezwolenia na organizowanie hazardu w internecie.
Niderlandzkie ministerstwo odmówiło, w odpowiedzi na co Betfair wniosła odwołanie -- aż w końcu sprawa trafiła do sądu, gdzie przedsiębiorca podniósł, iż skoro prowadzi legalny biznes w Zjednoczonym Królestwie, to zgodnie z art. 49 WE -- czyli jednej z najsensowniejszych zasad, które "dała nam Unia" -- namiestnik prowincji niderlandzkiej nie może sprzeciwiać się prowadzeniu przez nich takiej samej działalności na obszarze Holandii.

Niestety, po raz kolejny się okazało, że Unia umie dać, ale umie też zabrać. Co z tego, że art. 49 Traktatu nakazuje równe traktowanie przedsiębiorstw bez różnicy na kraj ich pochodzenia, skoro art. 45 pozwala na jej ograniczenie ze względu na "porządek publiczny, bezpieczeństwo publiczne i zdrowie publiczne". A zatem "w tym kontekście względy moralne, religijne lub kulturowe, jak też konsekwencje moralnie i finansowo szkodliwe dla jednostek i społeczeństwa, które wiążą się z grami i zakładami, mogą uzasadniać istnienie dyskrecjonalnych uprawnień władz krajowych wystarczających dla ustalenia wymogów w zakresie ochrony konsumentów i porządku społecznego".
Tak jakby oddawanie się internetowemu hazardowi groziło AIDS-em, masowymi bijatykami na ulicach Rotterdamu -- albo chociaż świnką!

Reasumując Trybunał doszedł do wniosku, iż:

1) Artykuł 49 WE należy interpretować w ten sposób, że nie stoi on na przeszkodzie stosowaniu regulacji państwa członkowskiego, takiej jak analizowana w sprawie przed sądem krajowym, na podstawie której organizowanie lub promowanie gier losowych odbywa się w systemie wyłączności przysługującej jednemu podmiotowi i która zakazuje wszelkim innym podmiotom, w tym podmiotom z siedzibą w innym państwie członkowskim, oferowania za pośrednictwem Internetu usług objętych tym systemem na terytorium pierwszego państwa członkowskiego.
2) Artykuł 49 WE należy interpretować w ten sposób, że zasada równego traktowania i wynikający z niej obowiązek przejrzystości znajdują zastosowanie do procedur przyznawania i przedłużania zezwoleń na rzecz jednego podmiotu w dziedzinie gier losowych, o ile podmiot ten nie jest podmiotem publicznym, którego zarząd podlega bezpośredniemu nadzorowi państwa, lub podmiotem prywatnym, nad którego działalnością władze publiczne są w stanie sprawować ścisłą kontrolę.

 

co można rozumieć wyłącznie w taki sposób: kochani poddani EUrokracji: pamiętajcie, że cokolwiek się zdarzy, urzędnik i tak wie lepiej co dla was będzie dobre.

Komentarze (12)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]