Tani bilet na mecz to skrzecząca dyskryminacja
 Oceń wpis
   

Wrestlers

Nawet najbardziej niepotrzebnym urzędom zdarzają się całkiem trafne i słuszne decyzje -- zdarzają się także te, z których można się tylko śmiać (albo płakać).
Tym razem w zasadę tę postanowiła wpisać się Rzeczniczka Praw Obywatelskich, która w wystąpieniu do prezesa spółki Ekstraklasa SA zaprotestowała przeciwko tańszym biletom wstępu na mecze polskiej piłki nożnej dla pań, ponieważ... oznacza to dyskryminację ze względu na płeć.

Wprawdzie w pierwszym odruchu byłem gotów zgodzić się ze stanowiskiem ombudsmanki: rzeczywiście pomysł, że kobiet nie stać ich na kupno całego biletu może uwłaczać ich godności, zaś wpisywanie "słabej płci" do cennika gdzieś między uczniów/studentów a seniorów -- tak jak zdarzyło się to warszawskiej Legii (wyciąg z cennika powyżej) -- może poważnie deprymować miłośniczki męskiego flekowania się po kostkach.
Ale już taki Śląsk Wrocław dyskryminuje rodziny -- bo mogą one wejść na mecz w znacznej liczbie i za cenę półtora normalnego biletu -- na co jednak Pani Rzeczniczka uwagi nie zwraca.
Ba, pies z kulawą nogą nie zaprotestował przeciwko jawnej dyskryminacji niestandardowych form łączenia się ludzi; skoro "wejściówka taka obowiązuje dla modcennik biletów Legiaelu rodzice - dzieci lub żona - mąż, inne koligacje nie uprawniają do zniżki", to aż chce się zapytać: a gdzie prawa innych koligacji?

Wczytawszy się jednak w treść pisma skierowanego do Ekstraklasy zrozumiałem, że dyskryminacja na stadionach ma polegać na tym, że... kobiety mogą płacić mniej. Kluby decydują się na taki gest w celu zachęcenia kobiet do oglądania spotkań piłkarskich (p. Stanisław Trociuk, który podpisał się pod pismem w imieniu p. Ireny Lipowicz o tym wie) -- mówiąc po ludzku: babki nie będą marnowały czasu na takie bzdety, jeśli będą musiały płacić za bilet jak za zboże -- co zdaniem RPO "może stanowić naruszenie zasady równouprawnienia kobiet i mężczyzn, wyrażonej w art. 33 Konstytucji, oraz gwarantowanej przez art. 73 Konstytucji RP wolności korzystania z dóbr kultury".
Znaczy się: niech płacą więcej, nawet jeśli skutkiem owego "wyrównywania szans" przestaną oglądać mecze. Albo niech płaci więcej facet (jeśli zdecydował się zaprosić swoją bogdankę), nawet jeśli -- za cenę lżejszego portfela będzie -- mógł poczuć się mniej dyskryminowany ze względu na płeć.

Czas chyba podpowiedzieć ombudsmanowi dalsze wystąpienia w tym tonie: protest do operatorów telekomunikacyjnych przeciwko sprzedawaniu komórek abonentom za 1 złoty netto (dyskryminacja ze względu na rodzaj umowy) bądź też w ogóle zróżnicowanie cenników i rodzaju usług świadczonych na rzecz przedsiębiorców i Polaków-szaraków (dyskryminacja ze względu na nie-prowadzenie działalności gospodarczej); tańsze wtorki w jednej z sieci kinowej (dyskryminacja ze względu na wolny czas we wtorek) oraz inne, równie interesujące, przykłady nierównego traktowania obywateli.
 

PS Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zdarzyło się ostatnio zaprotestować przeciwko ograniczaniu praw kobiet do trenowania żużla. Bo Wyborcza napisała, że w Toruniu jest 15-latka, która chce, ale której nie pozwalają.
Jakieś 15 lat temu w Stanach była podobna sytuacja: w jakimś koledżu nie pozwolili dziewczynie ćwiczyć futbolu, więc pozwała szkołę i sprawę wygrała -- sąd kazał ją wpuścić na boisko. Dość szybko skończyło się poważną kontuzją -- więc pozwała szkołę, że wpuszczają na boisko słoni -- i wygrała.

Z naszą odważną Torunianką będzie tak, że w końcu jej pozwolą, to się okaże, że nie będzie innych koleżanek z takimi samymi upodobaniami. A z facetami strach będzie jeździć.
Albo jej po prostu przejdzie, bo przecież jak się ma piętnaście lat to różne rzeczy szybko przechodzą.

PS2 na zdjęciu mistrzostwa świata w zapasach FILA, 1997 r., które odbyły się we Wrocławiu. Pamiętam, że wstęp był niebiletowany.

Komentarze (29)
Rząd bierze się za kiboli... który to już raz?!
 Oceń wpis
   

Cruising among stars

Dowiedziawszy się, że finał piłkarskiego pucharu Polski został zwieńczony tradycyjną zadymą czekałem na mocne walnięcie pięścią w stół. I się nie rozczarowałem: szeryf Donald wypowiada wojnę kibolom -- i chociaż premier wydaje się wątpić ("nie wierzę to, że jednym genialnym przepisem wyeliminujemy przemoc na stadionach w Polsce") znów będzie dobrze, a nawet lepiej

Teraz ma być tak, że jak się wojewoda nie zgodzi (bo będzie niebezpiecznie), to się mecz nie odbędzie. Wprawdzie miesiąc temu premier także groźnie pomrukiwał, ale na wezwaniu do prokuratora (by pseudokibice byli srogo ukarani) się skończyło.

Ale to przecież żadna nowość: ledwie co minister Kwiatkowski zgłosił projekt "sądu odmiejscowionego" (a krytycy, wcale nie tak niesłusznie, zgodnie go wyśmiali). A nieco wcześniej weszła w życie zapowiadana jako remedium na wszelkie bolączki nowelizacja przepisów o bezpieczeństwie imprez masowych, w tym rewolucyjny przepis penalizujący złamanie zakazu stadionowego. A że sąd może orzec taki zakaz na aż 6 lat, to się naprawdę można znudzić...
Ale to nie wszystko. W tzw. międzyczasie -- po zadymach podczas meczu... pucharu Polski -- zapowiedziano przygotowanie przepisów o dozorze elektronicznym dla skazanych na zakaz stadionowy ("w praktyce wygląda to tak, że człowiek ma zakładaną na nogę lub rękę bransoletkę elektroniczną, która umożliwia śledzenie w czasie rzeczywistym jego przemieszczanie się").

Genialne, prawda? I jakie proste: wystarczy zrobić konferencję prasową -- co jest dość łatwe -- a sposoby na załatwienie problemu kibolskich zadym same sypią się jak łupież z głowy.
Przypomnijmy równocześnie, że rozwiązanie (chciałoby się dodać: ostateczne) problemu dopalaczy premier potraktował jako najwyższy priorytet (nie unikając przy tym rozwiązań contra lege), podobnie zresztą stało się z okropnymi hazardzistami.

To ja się pytam: czy wśród zadymiarzy z Bydgoszczy byli osobnicy, co do których orzeczono zakaz stadionowy -- a jeśli tak, to co dalej? A jeśli ich tam nie było -- to czemu, u licha, służy to całe bicie piany?

PS na zdjęciu samotny kajakarz. Jakże mało emocjonująca dyscyplina sportu -- czy ktoś kiedyś słyszał, żeby kibice przy torze się pobili? ;-)

Komentarze (37)
Odyseja 2012 trwa już czwarty rok
 Oceń wpis
   

temat zastępczy kibiceGdym cztery lata temu opisywał moje profetyczne wizje jaki to świat będzie piękny już niedługo -- i to tylko dlatego, że przyznano nam organizację Euro 2012 -- parę osób pukało się znacząco w czoło, bo przecież nie mogło się nie udać.
Dziś, kiedy okazało się, że oczywiście miałem rację, dopiero mają prawo pukać się znacząco.
No to po kolei.

Martwiłem się, że te 4-5 lat to za mało czasu, by zdążyć z całą obiecywaną infrastrukturą. Okazuje się, że całkowicie niepotrzebnie, ponieważ -- zgodnie z planem -- zasadniczo nie zdążyliśmy prawie z niczym. Miały być setki kilometrów autostrad, ale skończyło się na ministrze Grabarczyku i różnych wesołych planach. W Warszawie miała być druga nitka metra, ale przecież nie będzie -- i nikomu włos z głowy nie spadnie.
Ba, nawet autor mojej ulubionej bufonady -- "Do Euro zostały cztery lata, a już teraz wiemy, co chcemy zrobić. Przykładowo, już planujemy dociągnięcie do Stadionu Narodowego nitki metra. Austriacy zrobili to samo w Wiedniu dopiero przedwczoraj, trzy tygodnie przed imprezą. Jesteśmy na etapie rozmów o szczegółach, konkretnych ulicach" -- jest nim p. Marcin Herra, prezes PL.2012 nadal piastuje swoje zaszczytne i odpowiedzialne stanowisko.

To samo tyczy się super-szybkiej kolei, która miała wozić kibiców -- a tu się okazuje, że być może nawet nie będzie aż tak powoli, ale tylko dzięki, że... wstrzyma się obecnie prowadzone remonty (sic!). Słabo jest też z obiecywanymi przez urzędnikami hotelami -- ich też nie będzie, ale to już dlatego, że hotele robi prywatna inicjatywa, która się zna -- i dlatego nie wierzy (we Wrocławiu po Hiltonie została tylko dziura w ziemi). Jest szansa, że lepiej będzie z dworcami, które oczywiście miały być wyremontowane na Euro 2012...no i może będą...

Cud -- tak, to cud -- że pewnie uda się skończyć stadiony (pamiętajmy, że jest to jednak warunek sine qua non przyjazdu tej całej jet set z Platinim na czele) i to mimo tego, że we Wrocławiu były poważne zawirowania z wykonawcami, ale i tu się okazuje, że prywatna inicjatywa w postaci Zygmunta Solorza nie jest aż tak naiwna.

Jedno co się nam naprawdę udało, to narobić pod tę całą imprezę długów, które będą spłacać przyszłe pokolenia. Boisko we Wrocławiu -- na którym nie będzie nawet meczu otwarcia! -- to kredyt na pół miliarda na 14 lat, a przecież burmistrz Dutkiewicz chciałby się jeszcze bardziej zadłużać... o jest wielokrotnie więcej, niż całe województwo dolnośląskie wyda na naprawę i utrzymanie wałów przeciwpowodziowych -- więc mnie już nawet nie chce się zadawać głupich pytań o realne priorytety.

PS zdjęcie jumnąłem z internetów. Pasuje jak ulał.

Komentarze (13)
7 z tygodnia (XIV)
 Oceń wpis
   
  • Minął ledwie miesiąc z haczykiem odkąd rozmawialiśmy z Magdą -- pod wpływem wystąpienia Samiego Ben Ghrabi podczas "Blog Forum Gdańsk" -- o sytuacji politycznej w Tunezji (w której jest prawo, że każdy może krytykować rząd, ale nie ma prawa na to, co się dzieje, jeśli próbuje z tego swojego prawa skorzystać), a tu się wszystko jakby pozmieniało. Wieloletni prezydent Ben Ali pierzchnął do Arabii Saudyjskiej (wydawszy uprzednio zakaz strzelania do demonstrantów -- zakaz usłyszał nowy dowódca sił zbrojnych, nowy, czyli ten, który zastąpił tego, który został chwilę wcześniej zdymisjonowany -- za to, że odmówił strzelania do ludzi na ulicach), w Tunisie na tyle niespokojnie, że w przyspieszonym tempie z wakacji wracają turyści
    Trudno powiedzieć co się z tego wszystkiego wykluje -- wbrew temu co się może nam wydawać silna część tunezyjskiej opozycji to islamiści -- nie wiadomo też jaki zdarzenia te będą miały wpływ na inne państwa regionu. W 2011 r. planowane są wybory prezydenckie w Egipcie, w których Hosniego Mubaraka zastąpić ma jego syn, Gamal Mubarak -- ulica (i Bractwo Muzułmańskie) mogą wykorzystać powiew chamsinu dla przeszkodzenia dynastycznym projektom rodziny Mubaraków;
  • gorąco może być także w Sudanie po referendum w sprawie niepodległości Sudanu Południowego. Referendum ma skończyć wieloletnią wojnę między muzułmańską północą a czarnym i chrześcijańskim południem, która pochłonęła dotąd około 1,5 mln ofiar -- a która w znacznej mierze była efektem wciśnięcia na Konferencji Berlińskiej (1885 r.) ludów niekoniecznie ze sobą sympatyzujących w ramy jednej organizacji państwowej -- jednak zawsze jest ryzyko, że północ tak łatwo nie odpuści południu jego bogactw naturalnych;
  • dubeltowy tydzień dla UOKiK: najpierw walnęli 54 mln kar na uczestników zmowy na rynku farb i lakierów, zaś 3 dni później prezeska dopięła swego i postawiła się premierowi: nie będzie fuzji Polskiej Grupy Energetycznej i Energi. I tak jak w pierwszej sprawie denerwuje mnie tylko to, że obniżeniu o połowę uległa kara nałożona na organizatora kartelu cenowego -- Akzo Nobel aka Nobiles najsamprzód służył jako dozorca spisku, a następnie wydał jego uczestników -- ale art. 109 ust. 2 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów nie daje Urzędowi szczególnej możliwości manewru -- to już niezgoda na tworzenie megakonglomeratów energetycznych zasługuje na gromkie brawa.
    Premier pewnie się wpieni, czuję, że prezeska UOKiK może czuć się mocno podpadnięta -- ale naprawdę: dopinguję odważnych ludzi, których zawsze stać na własne zdanie;
  • wesoło natomiast może być we Francji, gdzie parlament uchwalił prawo, zgodnie z którym w zarządach większych spółek musi być co najmniej 40% kobiet. Prawdę mówiąc parytet biznesowy jest nawet głupszy od politycznego parytetotaryzmu: mniejsza z tym czy zasada ta będzie się odnosiła także do mężczyzn -- feler jest taki, że jeśli jakaś spółka ma dziś zarząd 3-osobowy, konieczne okaże się dokooptowanie dwóch pań. Większy koszt to raz, a dwa, że jak one się będą czuły -- wiedząc, że zajmują swoje stanowiska tylko dlatego, że tak kazał parlament...?
  • skoro było o Francji, to musi być o iście rewolucyjnych planach karania sprawców burd stadionowych bezpośrednio na stadionach. Generalnie jestem nawet za -- z chuliganerką nie ma się co patyczkować -- aczkolwiek boję się, że to kolejne sci-fi, podobnie jak nagrywanie rozpraw, które się udało, ale wyłącznie na papierze, w postaci nowelizacji kpc. No bo jak to: specjalne sale i wideokonferencje sędziów online z osobami zgromadzonymi na stadionie? Ale sprzęt będzie na stałe na boiskach, czy ruchome wozy transmisyjne? I mecze będą kończyły się najpóźniej do 14.00, żeby w następną godzinę dało się wydać dziesiątki wyroków (bo rozumiem, że sędzia będzie miał od 20 do 45 sekund na jednego obwinionego -- a przecież sędzia wieczorami nie pracuje)...
    Takie bajery się fajnie czyta, ale ja wiem tyle, że jeśli nie będzie skutecznej prewencji, to żadne wideosądy nie dadzą rezultatu;
  • ABW jak niepodległości będzie bronić swojej prerogatywy do utajnienia informacji nawet o liczbie założonych podsłuchów telefonicznych. Przypomnijmy, że jakiś czas temu wskutek żądania Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sąd administracyjny zobowiązał służby do udzielenia informacji o tym jak często stosuje się takie podsłuchy -- ale ABW wniosła skargę kasacyjną. To dość konsekwentne działanie, zgodne z wyznawaną przez służby bezpieczeństwa generalną zasadą, iż tajna powinna być nawet lista rzeczy tajnych;
  • o raporcie MAK, polskiej reakcji na raport, katastrofie prezydenckiego tupolewa i całym tym młynie słowa tu nie będzie.
Komentarze (13)
7 z tygodnia (X)
 Oceń wpis
   

PKP jedzie tylko na zdjęciu

  • Nie było lata temu granic achów i ochów przy uchwalaniu ustawy o ochronie zdrowia psychicznego -- jakaż to ona nowoczesna, jaka doskonała, jak dobrze będą mieć teraz pacjenci. Faktycznie, kontrola sądowa przyjęć przymusowych była czymś zdecydowanie nowym -- pamiętajmy, że mówimy o czasach, kiedy nawet areszt stosował jeszcze urzędnik podległy rządowi (prokurator).
    Niestety, patrząc na to, co się działo w szpitalu psychiatrycznym w Starogardzie Gdańskim -- gdzie młodych pacjentów po prostu dręczono w dość prymitywny sposób (zastrzyki z soli fizjologicznej, zmuszanie do stania na baczność godzinami, wielodniowe stosowanie pasów!) -- (nie po raz pierwszy, nie po raz ostatni) można mieć pewność, że nie wystarczy najlepsze choćby prawo, bo muszą być jeszcze przyzwoici ludzie.
    Dyrektor zakładu został już odwołany, sprawą zajmuje się prokurator... -- mnie zaś zaciekawiła informacja, że organy ścigania już wcześniej wiedziały, i nawet postępowanie już było -- ale je umorzono...
  • w Londynie gorąco: na wieść o planach rządu, który chce bardzo podnieść czesne za uczelnie wyższe, na ulice wyszły tysiące młodych ludzi. Momentami protesty przybrały dość ostry charakter (zaatakowano nawet samochód wiozący Księcia Walii i Rothesay z małżonką) -- nb. czy ktoś jeszcze pamięta, że M. Thatcher ustąpiła właśnie po protestach przeciwko podwyżkom podatków -- ale dla mnie ciekawsze jest coś innego.
    Oto są tam uznani prawnicy, którzy potrafią -- publicznie, pod własnym nazwiskiem -- sprzeciwić się nielegalnym praktykom policji zmierzającym do uśmierzenia zamieszek. Obecnie na celowniku jest "kettling", czyli zaganianie przez oddziały policyjne grup demonstrantów na jakiś obszar i przetrzymywanie ich tam godzinami -- właśnie jak krowy na zamkniętym pastwisku.
    Tak mi się właśnie przypomniało w kontekście niedawnych demonstracji organizowanych przez ruch "wolnych konopi", kiedy to oczywiście administracja chrzaniła coś o "manifestacjach zorganizowanych bez zgody" i praktycznie pies z kulawą nogą (czytaj: jeden niżej podpisany magisterek prawa) zaszczekał...
  • Julian Assange już -- po zapłaceniu olbrzymiej kaucji -- wolny, tymczasem coraz wyraźniej wychodzi na to, że szwedzkie oskarżenia o gwałt to jakaś pomyłka albo typowy "hak". Obie "zgwałcone" kobiety same go do siebie zapraszały, pierwsza gościła go łącznie przez tydzień, a druga -- jak wychodzi z zeznań -- odbiła Juliana tej pierwszej. "Terrorysta" ma szczęście, że posiedział jakiś tydzień (w Polsce spędziłby za kratami 2-3 lata), chociaż nie wiadomo czy aby w areszcie nie był bezpieczniejszy;
  • tymczasem rzeczniczka praw obywatelskich chce zakazać wykorzystywania materiałów z podsłuchów w sprawach cywilnych i rozwodowych. To słuszna inicjatywa, ale chce się zapytać: dlaczego tak późno? dlaczego tak słabo? Przecież cuda jakie się dzieją z naszymi billingami -- przypomnijmy, że polskie służby mogą w zasadzie wszystko i zawsze -- nie zdarzyły się wczoraj, tymczasem zarówno RPO jak i GIODO zachowują się jak żona Lota;
  • Euro 2012 (a nie mówiłem?): tym razem się nas pociesza, że Wrocław nie będzie dokładał do utrzymania stadionu, aczkolwiek nie wiadomo dlaczego zarządca obiektu ma dostawać 9 mln złotych rocznie "czy się stoi czy się leży". Nie uspokaja mnie także to, że władze miasta przekonują, że taka umowa ma sens -- zwłaszcza, że municypałki nie widzą nic zdrożnego w tym, że Mennica może robić (albo: nie robić) co chce z niedziałającymi urbanmatami, bo przecież "Największą karą dla Mennicy jest brak wpływów z zepsutych automatów. Firma zarabia na prowizji od sprzedaży biletów. Poza tym to spółka giełdowa, która musi dbać o swój dobry wizerunek" (takie rzeczy może opowiadać tylko niedorzecznik prasowy wrocławskiego magistratu dbający o jego wizerunek). 
    Najśmieszniejsze jest to, że wszystko wskazuje na to, że jedyną inwestycją jaką traktuje się naprawdę poważnie są właśnie stadiony: na Maślice nie da się dojechać ani pociągiem, ani szumnie zapowiadanym tramwajem plus, ani nawet zwykłym tramwajem -- da się stać w niekończącym się korku... Do Warszawy nie będzie ani szybkiego połączenia kolejowego, ani autostrady, ani nawet zwykłej e-S-ki. Ogólnie autostrady ma się budować na 2015 rok, ekspresówki na... 2020!
  • paradne: eurodeputowany Jacek "Łuk" Kurski ma przeprosić Cezarego Stypułkowskiego -- za bezpodstawne oskarżenia o "przewalenie" przez PZU billboardów na kampanię Donalda Tuska -- ...na 5 billboardach.
    Abstrahując od tego co myślę o formie przeprosin "przepraszam, bo tak kazał mi sąd, a tu jest treść przeprosin: [-----] a poza tym i tak myślę, co myślałem wcześniej" -- coraz częściej wydaje mi się, że jesteśmy świadkami swoistego wyścigu sądów "kto wymyśli coś lepszego i powiedzą o tym w telewizji". Jeszcze nie opadł kurz po milionach wydanych przez pieśniarza na przeprosiny p. Doroty Rabczewskiej (7-dniowe wyskakujące okienko w rozmiarze 9x6 cm, a wszystko to w portalu Onet.pl) -- a tu każą Kurskiemu (w końcu nie wiem czy zlicytowali mu tego X5?) kupować powierzchnię reklamową;
  • i na zakończenie: doskonały rysunkowy komentarz do katastrofy pt. "rozkład jazdy kolei" (z podkreśleniem na "rozkład" właśnie). A doi to dziadostwo kasy publicznej tyle, że byłoby po małym samochodzie dla każdego...
Komentarze (5)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]