O przetwarzaniu odcisków palców pracowników
 Oceń wpis
   

Exploring Abandoned Teufelsberg

Na ciekawy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego zwrócił uwagę we wczorajszym tekście Piotr Waglowski: pracodawcy nie wolno przetwarzać danych o liniach papilarnych pracowników w celu ewidencjonowania czasu pracy, nawet jeśli pracownik wyraża na to zgodę.

Klamka zapadła -- nie pierwszy raz zresztą (por. wyrok NSA z 1 grudnia 2009 r., I OSK 249/09) -- w sprawie, w której pracodawca (skądinąd Urząd Skarbowy) postanowił zainwestować w czytniki linii papilarnych, które miały mu ułatwić życie z prowadzeniem dokumentacji czasu pracy pracowników. W tym celu urząd pobrał sobie od pracowników dane o odciskach palców, przetworzył je sobie cyfrowo i wprowadził do jakiegoś tam zbioru danych osobowych. Na to wszystko przyszedł GIODO i -- pozwólcie, że będę upraszczał -- pogroził paluszkiem, wydając decyzję nakazującą zaprzestania przetwarzania danych biometrycznych pracowników ze względu na brak podstawy prawnej.

art. 22(1) kodeksu pracy:
§ 1. Pracodawca ma prawo żądać od osoby ubiegającej się o zatrudnienie podania danych osobowych obejmujących:
  1)   imię (imiona) i nazwisko,
  2)   imiona rodziców,
  3)   datę urodzenia,
  4)   miejsce zamieszkania (adres do korespondencji),
  5)   wykształcenie,
  6)   przebieg dotychczasowego zatrudnienia.
§ 2. Pracodawca ma prawo żądać od pracownika podania, niezależnie od danych osobowych, o których mowa w § 1, także:
  1)   innych danych osobowych pracownika, a także imion i nazwisk oraz dat urodzenia dzieci pracownika, jeżeli podanie takich danych jest konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy,
  2)   numeru PESEL pracownika nadanego przez Rządowe Centrum Informatyczne Powszechnego Elektronicznego Systemu Ewidencji Ludności (RCI PESEL).
§ 3. Udostępnienie pracodawcy danych osobowych następuje w formie oświadczenia osoby, której one dotyczą. Pracodawca ma prawo żądać udokumentowania danych osobowych osób, o których mowa w § 1 i 2.
§ 4. Pracodawca może żądać podania innych danych osobowych niż określone w § 1 i 2, jeżeli obowiązek ich podania wynika z odrębnych przepisów.
§ 5. W zakresie nieuregulowanym w § 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych.
Naczelnik urzędu skarbowego od decyzji GIODO się odwołał, wskazując, że przecież każdy z pracowników, których dane są przetwarzane w ramach owego czarodziejskiego systemu wyraził na to zgodę. A zatem podstawą do przetwarzania danych będzie art. 22(1) par. 5 kodeksu pracy, w myśl którego w zakresie nieuregulowanym w art. 22(1) par. 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych.

W pierwszej instancji warszawski WSA skargę na decyzję oddalił (II SA/Wa 151/10) wskazując, że nie można rozszerzać zamkniętego katalogu danych osobowych pracownika, które może przetwarzać pracodawca (art. 22(1) par. 1 kp) z powołaniem się na zgodę pracownika (art. 23 ust. 1 pkt 1 UoODO), a to z tej przyczyny, że prowadziłoby to do naruszenia zasady adekwatności (art. 26 ust. 1 pkt 3 UoODO).

Niezadowolony chlebodawca wniósł od niekorzystnego rozstrzygnięcia skargę kasacyjną, jednak NSA podzielił stanowisko sądu pierwszoinstancyjnego. Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku "wyrażona na życzenie pracodawcy pisemna zgoda pracownika na pobranie i przetworzenie jego danych osobowych w opisanym zakresie narusza prawa pracownika i swobodę wyrażenia przez niego woli. Za tak sformułowanym stanowiskiem przemawia zależność pracownika od pracodawcy. Generalnie więc brak równowagi w relacji pracodawca-pracownik stawia pod znakiem zapytania dobrowolność w wyrażeniu zgody na pobieranie i przetworzenie danych osobowych (biometrycznych)". Dlatego też ograniczenie przez ustawodawcę katalogu danych osobowych pracownika, do przetwarzania których uprawniony jest pracodawca jest niemożliwe, także dlatego, że prowadziłoby do naruszenia zakazu adekwatności przetwarzania danych osobowych. Czyli: skoro kodeks pracy wprost mówi jakiego rodzaju dane osobowe chlebodawca może przetwarzać, to innych danych przetwarzać nie może -- bo to byłoby, mówiąc potocznie, przegięcie.

Ja bym od siebie dodał, że pomysł na rozszerzenie zakresu danych przetwarzanych przez pracodawców z powołaniem się na art. 22(1) par. 5 kp jest o tyle absurdalny, że przepis ten brzmi przecież "W zakresie nieuregulowanym w § 1-4 do danych osobowych, o których mowa w tych przepisach, stosuje się przepisy o ochronie danych osobowych" -- przeto stosowanie UoODO jest dopuszczalne wyłącznie posiłkowo, ale nadal przetwarzać można tylko dane wskazane w art. 22(1) par. 1 kp.
Ma to zastosowanie zarówno do danych biometrycznych osób -- sprawa pieruńsko istotna z punktu widzenia prywatności jednostek i naszej wolności osobistej -- jak też i na przykład przynoszenia przez pracowników zaświadczeń z KRK o niekaralności, chociaż żaden przepis nie daje pracodawcy prawa do przetwarzania takich danych (i nie zastąpi tego zgoda pracownika, nawet jeśli zostanie on "zachęcony do dobrowolnego przedstawienia zaświadczenia"). 

Słowem: nie da się i nie ma bata, żeby się dało.

 

PS na zdjęciu: zachodnioberlińska stacja nasłuchowa NSA Teufelsberg, fot.: Eddie Codel, CC BY-NC-SA 2.0. Można i tak szpiegować otoczenie.

Komentarze (42)
Zdrada białoruskiego opozycjonisty ceną fiskalnej tyranii
 Oceń wpis
   

Radek Sikorski przeprasza na Twitterze za wydanie danych rachunków białoruskiej opozycji reżimowi Łukaszenki Z pewnym takim jakby niedowierzaniem obserwuję koncert obłudy w sprawie wydania przez polskie organy ścigania siepaczom Łukaszenki dowodów w sprawie rzekomego przestępstwa karnoskarbowego popełnionego przez białoruskiego opozycjonistę -- co umożliwiło jego aresztowanie. (Przypomnieć w tym miejscu warto, że rzecz polega na tym, że Białoruś nie toleruje nie tylko wolnej prasy i knowań przeciwko władzy, ale i zbierania na te knowania kasy poza granicami kraju.)

W repertuarze obłudników pojawiły się zapewnienia, że dane dotyczące Alesia Bialackiego i jego procederu  "ukrywania dochodów" zostały wydane przez nadgorliwość polskiej prokuratury -- i przez pomyłkę. Bo przecież polscy śledczy, realizując wniosek o pomoc prawną, nie znaleźli w nim "żadnych informacji, które mogłyby wskazywać na to, że dotyczył on działacza opozycyjnego lub jego działalności opozycyjnej".
Przecież to normalne, że totalitarne reżimy powinny informować, iż żądane informacje posłużą do represjonowania opozycji, dzięki czemu demokratyczna władza będzie miała szansę się zastanowić -- współpracować czy odmówić.

Odrębną partyturę zapisuje -- oczywiście na ulubionym Twitterze -- szef naszego MSZ, który raczył przeprosić "w imieniu Rzeczpospolitej" (prawidłową nazwę naszego państwa przypomniał sobie dopiero po jakimś czasie...) za "karygodny błąd".

No ja właśnie w ten "karygodny błąd", w to bicie się w piersi -- nie wierzę.

Owszem, nigdy nie powiem, że polska prokuratura współpracuje z reżimem Łukaszenki. Rzecz w tym, że polskie państwo współpracuje -- przytomnie zauważa to Klaus Bachmann w felietonie dla "Gazety Wrocław" -- z każdym państwem, które jest stroną tych samych międzynarodowych konwencji o ściganiu piorących brudne pieniądze czy o łapaniu terrorystów, etc.
Stąd też nie widzę możliwości -- chociaż bardzo bym tego chciał! -- żeby nasze władze odmówiły Białorusi podania na tacy dokumentów na przepływy finansowe Alesia Bialackiego. Niechby raz to uczyniono, niechby ludzie Łukaszenki to sobie zapisali -- a już mielibyśmy pewność, że wszyscy nasi "skarbowi terroryści" wialiby z rodziną i kasą za wschodnią granicę -- pewni, że nikt ich stamtąd do Polski nie wyda.

Problemem nie jest bowiem walka z demokratyczną opozycją czy też wspieranie tych zmagań przez polski rząd. Problemem jest wyposażanie się państw w uprawnienia do tyranizowania swoich obywateli -- choćby na tle podatkowym -- oraz podejmowanie przez te państwa wzajemnej współpracy we wzajemnym zaprowadzaniu tyranii (choćby podatkowej). Dopóki będą takie narzędzia, dopóty byle reżim będzie miał możliwość ich używania dla swoich -- wybitnie niecnych -- celów.

Komentarze (21)
7 z tygodnia (XXVI)
 Oceń wpis
   

W tym tygodniu nie miałem czasu napisać o:

  • stronie internetowej Polska Jest Najważniejsza, w budowie której użyto ponoć autorskiego kroju czcionki wykonanego dla Empiku -- to jest w sumie kuriozalne, że niektórym się nadal wydaje, że jak coś w internetach leży, to tylko brać;
  • pomysłach na zmiany w organizacji Trybunału Konstytucyjnego (odebrać politykom prawo wyboru sędziów, skończyć z przeklętą praktyką odraczania wejścia w życie wyroków) -- ja bym poszedł nawet dalej: zlikwidować TK, jego obowiązki powierzyć "prawdziwym" sędziom (najlepiej Sądowi Najwyższemu), ale równocześnie zezwolić każdemu sądowi na ocenę konstytucyjności i legalności każdego przepisu;
  • pracowniku wywiadu skarbowego, który tak się przejął rolą, że aż postanowił pomóc narzeczonej w uzyskaniu lepszej pensji, więc wziął się za straszenie jej chlebodawcy zgubnymi konsekwencjami wejścia na kurs kolizyjny -- można powiedzieć, że komuna jak się patrzy, tylko zamiast SB jakieś fiskalne policje nas cisną;znak towarowy harcerski krzyż CZUWAJ
  • nazwie kapeli muzycznej, która może być dobrem osobistym jej członków (albo członka), a nawet znakiem towarowym (i tu znów różnie bywa z uprawnionym do znaku) -- o sporze Marka Kościkiewicza i Andrzeja Krzywego wcześniej nie słyszałem, chętnie poszukam;
  • krzyżu harcerskim, do którego prawa zastrzegł sobie Związek Harcerstwa Polskiego ("CZUWAJ"), co się nie podoba Związkowi Harcerstwa Rzeczpospolitej -- więc wniósł o jego unieważnienie i na razie wychodzi, że jego racja górą;
  • korekcie granic Polski i Republiki Czeskiej -- okazuje się, że od nieomal półwiecza Praga nadal dłużna jest nam blisko 370 ha, i chociaż w międzyczasie rozpadła się Czechosłowacja, w niebyt nawet przeszła efemeryczna Czecho-Słowacja -- dług jest długiem;
  • "kradzieży" wyposażenia postaci prowadzonej przez internetowego gracza, która kradzieżą nie jest -- więc grabieżą jakiegoś miecza czy jednorożca używanego za wierzchowca nie zajmą się organy z punktu widzenia art. 278 kk -- ale już przestępstwem oszustwa komputerowego (art. 287 kk) jak najbardziej.
Komentarze (38)
Kontrola skarbowa na tropie piratów i jumaczy
 Oceń wpis
   

Ustaw podatkowych i okołopodatkowych z założenia nie czytam (lubię bowiem lektury przejrzyste i pożyteczne), nie zwróciłbym przeto uwagi na pewne zmiany w ustawie o kontroli skarbowej, które weszły w życie jeszcze w marcu -- gdyby jeden z P.T. Czytelników nie zwrócił mi uwagi na pewien interesujący problem.

Oto zgodnie z art. 2 ust. 2a organy kontroli skarbowej mogą -- w ramach prowadzonej kontroli rzetelności opłacania się fiskusowi, ujawniania niezgłoszonej działalności gospodarczej oraz poszukiwania nieujawnionych źródeł majątku -- prowadzić czynności w celu rozpoznawania, wykrywania, zapobiegania i zwalczania przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.

z art. 2 ustawy o kontroli skarbowej:
1. Do zakresu kontroli skarbowej należy:
1) kontrola rzetelności deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wpłacania podatków (...);
2) ujawnianie i kontrola niezgłoszonej do opodatkowania działalności gospodarczej;
3) kontrola źródeł pochodzenia majątku oraz przychodów (...) pochodzących ze źródeł nieujawnionych; (...)
2a. W ramach kontroli skarbowej prowadzonej w zakresie, o którym mowa w ust. 1 pkt 1-3, kontrola może obejmować również rozpoznawanie, wykrywanie, zapobieganie i zwalczanie przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.
Słowem: przedsiębiorca, który będzie miał problemy, może mieć także dodatkowe komplikacje ze względu na to, że postanowił "oszczędzić" na windowsie czy innym fotoszopie -- uszczuplając w ten sposób przychody Skarbu Państwa. Takoż i fryzjer, który zdecydował się puszczać muzyczkę w zakładzie (i zapomni o tantiemach). A nawet inny przedsiębiorca, który zdecyduje się skorzystać z utworów rozpowszechnionych na darmowej licencji -- przy czym taki niuans może nie być zrozumiany.

Na swój sposób rozumiem intencje przyświecające projektodawcom: z punktu widzenia dochodów podatkowych każde jumanie powoduje, że nie odprowadzamy nieszczęsnych 23% VAT, a sprzedawca czy licencjodawca nie ma nadającego się do opodatkowania przychodu -- z punktu widzenia władzy, która dla paru groszy jest w stanie oskubać człowieka do ostatniego piórka, to nie lada gratka.

Obawiam się jednak, że taki przepis może się okazać wodą na młyn różnych cwaniaczków żerujących na powszechnej naiwności i braku rozeznania w przepisach. Dotąd można było tylko straszyć prokuratorem -- z różnym skutkiem ;-) -- jednak od dwóch tygodni można także straszyć skarbówką.

Komentarze (16)
Ostateczny krach systemu antybelkowego
 Oceń wpis
   

jednodniówki bez podatku belkiPryskają ostatnie złudzenia: po tym jak rząd postanowił oskubać nas z naszych własnych (albo i nie) pieniędzy (chwilowo i przymusowo powierzonych w zarząd OFE), przyszedł czas odwołać kolejne obietnice wyborcze: pod nóż pójdzie -- zamiast podatku Belki (co nam obiecywano jeszcze 3 lata temu!) -- instytucja lokaty jednodniowej jako ostatnia możliwość ucieczki przed belkowizną.
Słowem: fiskus knuje w jaki sposób obłożyć 19% podatkiem także te lokaty, które -- z racji na niewielką wysokość odsetek -- umykały spod topora MinFina.

Obecny mechanizm (który bardzo sobie chwalę) jest prosty: jeśli odsetki od środków zgromadzonych na lokacie nie przekroczą 2,49 złotych, to podatek będzie wynosił nie więcej niż 49 groszy -- więc zostanie zaokrąglony do przyjemnego zera (jest to skutek przyjętej zasady, iż podatek zaokrągla się do pełnej złotówki -- zarazem jeśli jest go mniej niż pół złotówki, to zaokrąglenie zmierza do zera). Obecnie taka danina będzie zaokrąglana do 1 grosza -- co oznacza, że da się zapłacić nawet podatek w wysokości... 1 grosza...
Napędzany wizją dodatkowych 100 mln złotych do zmarnowania jeszcze w 2011 r. rząd chce położyć łapy na dodatkowych pieniądzach i to już od lipca...

Z mojego własnego punktu widzenia te kilka- ... -naście -dziesiąt (każdy niech sobie wstawi co mu bardziej pasuje) złotych miesięcznie nie jest oczywiście tragedią nie do przeżycia. Ważne jest natomiast, że oto po raz kolejny rząd PO-PSL dał wyraźny dowód tego, że swoje wcześniejsze obietnice ma za nic, że leksykalny liberalizm łacno przemienia się w pic na wodę-fotomontaż.

Warto o tym pamiętać jesienią, niezależnie od tego, czy wybory wypadną 6 listopada, czy jednak nieco wcześniej.

PS sprawdzony sposób na belkowiznę przypomina p. Maciej Samcik, mnie się natomiast przypomina stare lecz sprawdzone porzekadło: socjalizm to ustrój, w którym ludzie bohatersko przezwyciężają trudności nieznane w innych ustrojach. Problem bowiem nie w tym, że podatek będzie zaokrąglany do 1 złotego czy 1 grosza, lecz właśnie w tym, że w swoim opętaniu rządy potrafią opodatkować tę samą złotówkę nie raz, nie dwa, lecz trzy nawet razy (od zarobionej złotówki: PIT, jak sobie odłożę do banku, to belką dostanę po głowie, a jak wyciągnę z banku i coś sobie kupię, to VAT-em mnie oskubią...)

Komentarze (42)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]