2007-04-10 15:08
§ 1. Zmartwią się zwolennicy legalnego hazardu w internecie - Ministerstwo Finansów zarzuciło śmiałe projekty dopuszczające prowadzenie wirtualnych gier losowych. Poszło oczywiście o to, że kiepsko wypadła kalkulacja przychodów z opodatkowania tego procederu, a na infrastrukturę szpiegowską i tak trzeba by wydać kupę kasy.
To doskonały przyczynek do dyskusji o tym na czym zależy naszej władzy.
Zamiast zapewnić części obywateli możliwość bezpiecznego i spokojnego oddawania się zgubnemu nałogowi władza mówi, że zgodziłaby się, pod warunkiem wszakże, że większość kasy wpadłaby do jej kiesy. Mnie tam hazard ani ziębi ani grzeje, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś marnował w ten sposób swoje pieniądze - na tym bowiem polega głos wolny wolność ubezpieczający.
Wszystko pozostanie więc po staremu: MinFin schowa głowę pod kołdrę, na rynku będą coraz odważniej funkcjonowały półlegalne polskojęzyczne serwisy "z Malty, zaś w kodeksie karnym skarbowym nadal będą istniały (niewykonywane) przepisy penalizujące udział w tego rodzaju zabawach.
Bosko.
§ 2. Miało być lepiej i będzie. Już za parę dni Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta będzie najpierw nakładał na przedsiębiorcę karę, a dopiero w następnej kolejności zastanawiał się co i jak.
Jak dla mnie bomba, już od dawna jestem pod wrażeniem profesjonalizmu ekspertów z UOKiK,
rozumiem, że teraz jesteśmy o ćwierć kroku od przyjęcia dogmatu o nieomylności Urzędu. Karanie bez możliwości wcześniejszego wypowiedzenia się obwinionego to doskonały pomysł, myślę, że nasi cudotwórcy z Wiejskiej nie powinni się ograniczać tylko do tej dziedziny życia.
Oczywiście konia z rzędem temu kto znajdzie treść ustawy na stronie UOKiK, na szczęście są jeszcze komercyjne serwisy, które pamiętają o tym, że mamy prawo wiedzieć jakie czyha na nas prawo.
Bosko.
§ 3. Kolejna pocieszna wiadomość. Oto pewien gość mieszkający w pięknym mieście Zamość kradł sygnał telewizyjny przy pomocy... igły do szycia wpiętej w kabel od kablówki. Dla prokuratora (to charakter, nie zawód!) oznaczało to użycie urządzenia niedozwolonego w rozumieniu ustawy o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym (medal dla gościa, który wymyślił jej tytuł!).
Telepajęczarstwo na pewno jest nielichym problemem dla kablówek. "Siódme - nie kradnij" to w Polsce ładna bajka dla grzeczych dzieci, więc jeśli za cenę paru chwil strachu można mieć dostęp do pełnej gamy wszystkich seriali - nie dziwi nic.
Prokurator nie miał wątpliwości: wbijając igłę w kabel sprawca dopuścił się użycia urządzenia niedozwolonego. Sąd w Zamościu takie wątpliwości miał - nie wiem czy czytali glosę J. Skrzypczaka do wyroku SN z 29 września 2004 r. (I KZP 21/04), cytuję: "Za sprzęt nie może uchodzić odbiornik telewizyjny umożliwiający odbiór dostępnych w sieci kablowej programów. Urządzeniem niedozwolonym w rozumieniu cytowanej ustawy nie można także nazwać działania polegającego na podłączeniu się do przewodu, po uprzednim pokonaniu zabezpieczeń skrzynki rozdzielczej. Takim urządzeniem będzie wyłącznie sprzęt lub oprogramowanie, które zostały zaprojektowane lub przystosowane do korzystania z usług chronionych" ("Palestra" 2005/1-2/284) - bo ja już nie wiem czy zdrowy rozsądek bywa częściej efektem myślenia czy po prostu obawy przed kompromitacją.
Mnie na studiach jeszcze uczyli, że clara non est interpretanda, ale widzę, że niektórzy to aż do Sądu Najwyższego muszą pisać.
Jak to było o tej igle w stogu siana? A gdzie to siano? No dobra, bo robię się złośliwy, a za to mogą sadzać.
§ 4. Na koniec - gratka. Chyba zacznę przyjmować zakłady - kiedy Trybunał Konstytucyjny walnie orzeczeniem w "mundurki dla gimnazjalistów" i minister Giertych Roman naje się znów wstydu?
Na razie gazety rozpisują się o aplikancie, który już pisze skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich i wyśle ją jak tylko prawo stanie się ciałem. Mnie te mundurki śmieszą i dziwią, bo głupie to i durne, dzieciaki rosną, więc co pół roku będzie trzeba ze dwa komplety kupować, kasy minister nie wróci przecież, a czasy epoletów w szkółkach kadetów raczej już minęły. Prawda?
No ale cóż, każda władza musi się czymś wsławić, także w sferze prawodawstwa, wychodzi na to, że obecna postanowiła zabawiać nas dziesiątkami śmiesznych ustaw.
(PS Obrazki tradycyjnie za Wikipedią.)
To doskonały przyczynek do dyskusji o tym na czym zależy naszej władzy.
Zamiast zapewnić części obywateli możliwość bezpiecznego i spokojnego oddawania się zgubnemu nałogowi władza mówi, że zgodziłaby się, pod warunkiem wszakże, że większość kasy wpadłaby do jej kiesy. Mnie tam hazard ani ziębi ani grzeje, ale nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś marnował w ten sposób swoje pieniądze - na tym bowiem polega głos wolny wolność ubezpieczający.
Wszystko pozostanie więc po staremu: MinFin schowa głowę pod kołdrę, na rynku będą coraz odważniej funkcjonowały półlegalne polskojęzyczne serwisy "z Malty, zaś w kodeksie karnym skarbowym nadal będą istniały (niewykonywane) przepisy penalizujące udział w tego rodzaju zabawach.
Bosko.
§ 2. Miało być lepiej i będzie. Już za parę dni Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta będzie najpierw nakładał na przedsiębiorcę karę, a dopiero w następnej kolejności zastanawiał się co i jak.
Jak dla mnie bomba, już od dawna jestem pod wrażeniem profesjonalizmu ekspertów z UOKiK,
rozumiem, że teraz jesteśmy o ćwierć kroku od przyjęcia dogmatu o nieomylności Urzędu. Karanie bez możliwości wcześniejszego wypowiedzenia się obwinionego to doskonały pomysł, myślę, że nasi cudotwórcy z Wiejskiej nie powinni się ograniczać tylko do tej dziedziny życia.
Oczywiście konia z rzędem temu kto znajdzie treść ustawy na stronie UOKiK, na szczęście są jeszcze komercyjne serwisy, które pamiętają o tym, że mamy prawo wiedzieć jakie czyha na nas prawo.
Bosko.
§ 3. Kolejna pocieszna wiadomość. Oto pewien gość mieszkający w pięknym mieście Zamość kradł sygnał telewizyjny przy pomocy... igły do szycia wpiętej w kabel od kablówki. Dla prokuratora (to charakter, nie zawód!) oznaczało to użycie urządzenia niedozwolonego w rozumieniu ustawy o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym (medal dla gościa, który wymyślił jej tytuł!).
Telepajęczarstwo na pewno jest nielichym problemem dla kablówek. "Siódme - nie kradnij" to w Polsce ładna bajka dla grzeczych dzieci, więc jeśli za cenę paru chwil strachu można mieć dostęp do pełnej gamy wszystkich seriali - nie dziwi nic.
Prokurator nie miał wątpliwości: wbijając igłę w kabel sprawca dopuścił się użycia urządzenia niedozwolonego. Sąd w Zamościu takie wątpliwości miał - nie wiem czy czytali glosę J. Skrzypczaka do wyroku SN z 29 września 2004 r. (I KZP 21/04), cytuję: "Za sprzęt nie może uchodzić odbiornik telewizyjny umożliwiający odbiór dostępnych w sieci kablowej programów. Urządzeniem niedozwolonym w rozumieniu cytowanej ustawy nie można także nazwać działania polegającego na podłączeniu się do przewodu, po uprzednim pokonaniu zabezpieczeń skrzynki rozdzielczej. Takim urządzeniem będzie wyłącznie sprzęt lub oprogramowanie, które zostały zaprojektowane lub przystosowane do korzystania z usług chronionych" ("Palestra" 2005/1-2/284) - bo ja już nie wiem czy zdrowy rozsądek bywa częściej efektem myślenia czy po prostu obawy przed kompromitacją.
Mnie na studiach jeszcze uczyli, że clara non est interpretanda, ale widzę, że niektórzy to aż do Sądu Najwyższego muszą pisać.
Jak to było o tej igle w stogu siana? A gdzie to siano? No dobra, bo robię się złośliwy, a za to mogą sadzać.
Na razie gazety rozpisują się o aplikancie, który już pisze skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich i wyśle ją jak tylko prawo stanie się ciałem. Mnie te mundurki śmieszą i dziwią, bo głupie to i durne, dzieciaki rosną, więc co pół roku będzie trzeba ze dwa komplety kupować, kasy minister nie wróci przecież, a czasy epoletów w szkółkach kadetów raczej już minęły. Prawda?
No ale cóż, każda władza musi się czymś wsławić, także w sferze prawodawstwa, wychodzi na to, że obecna postanowiła zabawiać nas dziesiątkami śmiesznych ustaw.
(PS Obrazki tradycyjnie za Wikipedią.)
Komentarze (2)
Kategoria
paragraf 22



