O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
 Oceń wpis
   

Od paru dni dostaję sporo korespondencji odnoszącej się do wysyłanych przez "Kancelarię Prawną Pro Bono" z Białegostoku wezwań w sprawie naruszenia autorskich praw majątkowych poprzez bezprawne rozpowszechnianie utworów w sieciach p2p. Takie są skutki zabrania głosu w sprawie "Hapro Media" (to najchętniej komentowany tekst z LA) -- a że w ogóle nie mam zdrowia odpisywać na takie pytania, postanowiłem ustosunkować się zbiorczo i publicznie.
(Od dziś każdy, kto napisze do mnie cokolwiek w kwestii "dostałem wezwanie, co robić?" niech będzie pewien, że jego listel w pierwszej sekundzie powędruje do spamów.)

Zanim jednak wypowiem się -- w punktach, bo tak mi łatwiej -- pozwolę sobie pokazać dwa wzory dokumentów, które otrzymałem i na ich podstawie wyrobiłem sobie stanowisko (a także na podstawie danych p. Dariusza Puczydłowskiego z rejestru REGON).

Oto wzór wezwania do zapłaty jakie otrzymują "podpadnięci" Kancelarii Prawnej Pro Bono:

kancelaria Pro Bono wezwanie

a tak wygląda ugoda jaką Kancelaria Prawna Pro Bono wysyła do "naruszycieli":

Pro Bono ugoda w sprawie naruszenia

  • nic nie wskazuje na to, iżby Pan Dariusz Puczydłowski miał być adwokatem bądź radcą prawnym. Takiego nazwiska nie ma na liście radców białostockiej OIRP, ani wśród adwokatów z Izby Adwokackiej w Białymstoku. Efektu nie daje także kwerenda w wyszukiwarce KIRP, jak i w Krajowym Rejestrze Adwokatów. Oznacza to, że p. Puczydłowski prowadzi działalność gospodarczą na podstawie wpisu do EDG -- co oczywiście nie jest w żaden sposób naganne (i w tym zakresie jego klienci w żaden sposób nie są wprowadzani w błąd -- nawet informacja na stronie Kancelarii Prawnej Pro Bono, chociaż nieco nieprecyzyjna (mam na myśli np. zgodę na przetwarzanie danych osobowych), nie budzi wątpliwości: nie mamy do czynienia z adwokatem lub radcą prawnym;Pełnomocnictwo Pro Bono Puczydłowski
  • a dlaczegóż miałoby to być aż takie istotne? Otóż zgodnie z art. 88 kodeksu postępowania karnego pełnomocnikiem strony w postępowaniu karnym może być wyłącznie adwokat lub radca prawny. Tymczasem pełnomocnictwa udzielane p. Puczydłowskiemu -- dysponuję tylko mikroskopijnym skanem, wybaczcie -- obejmują także reprezentację przed prokuraturą.
    Słowem: nie ma sposobu, by Dariusz Puczydłowski, prowadzący działalność gospodarczą pod firmą Kancelaria Prawna Pro Bono, był czyimkolwiek pełnomocnikiem w postępowaniu karnym;
  • mało tego: w wezwaniu do zapłaty p. Puczydłowski nazywa siebie "oskarżycielem posiłkowym"... Mili moi, oskarżycielem posiłkowym może być tylko pokrzywdzony, i to tylko w sprawach z oskarżenia publicznego (art. 53 kpk). W tej sprawie rzekomy pełnomocnik nie jest oskarżycielem posiłkowym  -- mógłby być pełnomocnikiem oskarżyciela posiłkowego lub pełnomocnikiem pokrzywdzonego... mógłby, gdyby był adwokatem lub radcą prawnym...
  • profesjonalizmu dowodzi także jeszcze jeden passus w owym dokumencie: obiecuje się skruszonemu sprawcy (po zapłaceniu 700 zł odszkodowania) "złożenie wniosku o cofnięcie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa". Abstrahując od konstrukcji słowno-logicznej (powinno być "cofnięcie zawiadomienia" albo -- lepiej "cofnięcie wniosku o ściganie") -- no bo właśnie: przestępstwo, na które powołuje się p. Puczydłowski (art. 116 ust. 2 pr. aut.) jest ścigane, i owszem, z urzędu, ale na wniosek pokrzywdzonego. Samo w sobie zawiadomienie nic nie daje -- musi być wniosek o ściganie (literalnie: żądanie ścigania, bo bez żądania prokuratura w zasadzie nie powinna ruszyć palcem w bucie).
    Ten sam bzdet jest w par. 4 ust. 4 ugody;
  • jeszcze słówko o samym aspekcie karnym: nie bardzo znam się na sieciach peer-to-peer, jednak o ile jest to tak, jak się mówi (czyli: pobierając pliki siłą rzeczy udostępniam swoje foldery), to nie da się mówić o umyślności czynu, co jest niezbędne do zakwalifikowania czynu z art. 116 ust. 2 pr.aut. -- będzie to czyn nieumyślny, co pozwala najwyżej na kwalifikację z art. 116 ust. 4 pr.aut.;
  • osobnym tematem jest kwestia uzyskania danych osobowych rzekomych naruszycieli: od pół roku nie ma w ustawie o ochronie danych osobowych art. 29 -- a więc w sumie nie da się już posłużyć konstrukcją opisaną przeze mnie tutaj. Owszem, nawet po marcu 2011 r. jest sposób, żeby dane w sprawie podobnej do opisywanej tutaj uzyskać -- ale niewątpliwie będzie to inna metoda, niż opisana w preambule do wezwania;
  • i na zakończenie jeszcze jedna wątpliwość: czy nieprawidłowo udzielone (a więc nieważne) pełnomocnictwo nie sprawia, że o czynnościach podejmowanych przez Pro Bono nie da się mówić w kontekście art. 67 ust. 4 pr.aut.? To też jest ciekawy element;
  • i na zakończenie: warto sprawdzać czy pokrzywdzona wytwórnia "Green Star" aby z całą pewnością ma prawa do twórczości, o którą bije się Kancelaria Prawna Pro Bono. Bo można odnieść, że nie dla każdego -- i pewnie nie w każdej sprawie -- jest to takie oczywiste...
Komentarze (42)
O ochronie praw do obrazu z web-kamerki
 Oceń wpis
   

Food Chain

Kolejny temat z korespondencji do redakcji: czy wideo-transmisja z jakiegoś zdarzenia (ściśle: obraz transmitowany z kamerki w trybie CCTV) podlega ochronie prawno-autorskiej -- a więc czy może stanowi utwór -- chociaż można się poważnie zastanawiać nad tym, czy jest tam "iskra boża"?

Temat jest faktycznie ciekawy i -- niekoniecznie w kategoriach akademickich -- dyskusyjny.

Faktycznie, istotą ochrony przydanej przez przepisy prawa autorskiego jest powstanie czegoś, co jest dostatecznie twórcze i kreatywne, stąd też (wcale nie aż takie niebogate) orzecznictwo mówiące o tym, że trudno mówić o powstaniu utworu przy działalności odtwórczej, to jest takiej, w której człowiek stosuje się tylko do jakiejś procedury, normy, etc. (tak np. w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 9 listopada 2006 r., I ACa 490/06, lub w wyroku WSA we Wrocławiu z 15 października 2004 r., II SA/Wr 1833/02).

Co zatem twórczego jest w ustawieniu kamerki "na sztywno" -- bez najmniejszej choćby ingerencji reżyserskiej w celu możliwie najlepszego pokazania dziejących się rzeczy? W przeciwieństwie -- dodajmy od razu -- do relacji na przykład z wydarzenia sportowego, gdzie realizator obrazu dysponuje rzutem z wielu kamer, który może żonglować obrazem w celu możliwie najlepszego pokazania dziejących się rzeczy?

art. 97 pr.aut. Bez uszczerbku dla praw twórców, artystów wykonawców, producentów fonogramów i wideogramów, organizacji radiowej lub telewizyjnej przysługuje wyłączne prawo do rozporządzania i korzystania ze swoich nadań programów w zakresie:
  1)   utrwalania;
  2)   zwielokrotniania określoną techniką;
  3)   nadawania przez inną organizację radiową lub telewizyjną;
  4)   reemitowania;
  5)   wprowadzania do obrotu ich utrwaleń;
  6)   odtwarzania w miejscach dostępnych za opłatą wstępu;
  7)   udostępniania ich utrwaleń w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.
Proste i logiczne -- jest w tym jednak pewien pies pogrzebany. Otóż ochronie podlegają także prawa do nagrań programów (art. 97 pr.aut.), zaś jako jedno z praw pokrewnych przysługuje to prawo uprawnionemu niezależnie od tego, czy mówimy o utworze -- czy też nie (zasadniczo: nie).
Wynika z tego, że jeśli tylko organizacja radiowa lub telewizyjna (o czym więcej poniżej) zada sobie trudu i zrobi obraz z jakiegoś zdarzenia, to nawet jeśli ani zdarzenie, ani też owa rejestracja pozbawione są iskry bożej -- choćby nietwórczemu wytworowi przysługiwać będzie ochrona w zakresie wskazanym w tym przepisie.

Tu ciekawostka: przepisy żadnej ustawy nie definiują czym jest owa organizacja radiowa lub telewizyjna, odsyła się jednak w tym zakresie do zawartego w ustawie o radiofonii i telewizji pojęcia nadawcy... którym (zaczynam upraszczać, by nie nudzić) od maja bez dwóch zdań będzie także nadawca rozprowadzający obraz w sieci teleinformatycznej -- o ile raczy się zarejestrować w KRRiTV (tak, tu chodzi o tę chorą nowelizację ustawy o RiTV z marca). Co musi uczynić, o ile zamierza rozpowszechniać program telewizyjny via internet (czym jest program możecie poczytać w art. 4 ust. 6 ustawy medialnej).

Słowem: jeśli ów obraz z web-kamerki nadaje w sieci w ramach swojego programu zarejestrowany nadawca -- to ochrona przysługująca do nagrań programów mu przysługuje. Jeśli robi to ktoś inny -- o ochronie może co najwyżej pomarzyć.
(Prawdę mówiąc dziwaczne jest takie uzależnienie udzielenia ochrony od tego czy się dopełnia jakichś administracyjno-urzędniczych czynności, ale cóż: chcieliście to macie, śledzie w tomacie.)

Dla głębszego zamieszania tematu dodam, że jeszcze inaczej (tj. niezależnie od tego czy operator kamerki ma status nadawcy w rozumieniu przepisów o cenzurze mediów) zapatrywałbym się na sprawę, gdyby się okazało, że:

  • dziejące się zdarzenie samo w sobie podlega ochronie, na przykład jako prawo pokrewne do artystycznego wykonania (przypomnijmy za art. 85 par. 2 pr.aut., iż artystycznym wykonaniem są "działania aktorów, recytatorów, dyrygentów, instrumentalistów, wokalistów, tancerzy i mimów oraz innych osób w sposób twórczy przyczyniających się do powstania wykonania";
  • co oczywiście samo w sobie nie zmienia prawnej pozycji operatora ustawionej na sztywno web-kamerki;
  • ale oczywiście rzutuje na prawa owych twórców (na marginesie: czy nabożeństwo czy msza jest takim artystyczym wykonaniem? bo kazanie samo w sobie może spełniać przesłanki do uznania za utwór);
  • którzy to twórcy mogą zawrzeć z rejestratorem umowę, na podstawie której będzie on zapisywał to, co się dzieje -- i rozpowszechniał ów obraz na wyłączność...

... bo oto wówczas może się okazać, że faktycznie: nie ma utworu i nie ma nadawcy -- ale jest ochrona artystycznego wykonania oraz oczywiście samej rejestracji owego wykonania.

Trudny temat, więc kończę.

Komentarze (7)
Co ma rejestracja czasopisma do legalizacji jumania
 Oceń wpis
   

Food Chain

[Wpis dla lamerów, stałych P.T. Czytelników uprasza się o poczytanie czegoś innego.]

Godzi się dwa zdania jeszcze poświęcić -- klepię ten temat wcale nie tak rzadko, ale chyba nie dość często jednak -- sposobom na ekstralegalne i bezpłatne korzystanie z czyjejś twórczości. Albo raczej mitom, które narosły wokół zagadnienia: jak się nie narobić, ale jakoś zarobić.

Temat "rejestracji portalu internetowego", co rzekomo ma pozwolić na bezpłatne rozpowszechnianie tekstów pozyskanych metodą CTRL+C, CTRL+V z innych serwisów, powraca w listach do redakcji z zadziwiającą częstotliwością. Bo podobno jest tak, że jak się już ma zarejestrowaną stronę, to można za darmo kopiować treści -- pod warunkiem tylko podania źródła.

Trudno o większą głupotę -- i trudno się dziwić, że na większość listeli pełnych tego rodzaju pytań w ogóle nie odpowiadam (zwłaszcza, że leniuszkom nie chce się nawet użyć szukajki). Zatem będzie po raz ostatni, zbiorczo, w punktach:

  • nie ma czegoś takiego jak obowiązek rejestracji portalu internetowego w sądzie, jest tylko obowiązek rejestracji dziennika lub czasopisma (durne lex sed lex);
  • z obowiązku tego -- które niektórym P.T. Czytelnikom jawi się jak jakieś cudne prawo -- "skorzystać" mogą nie tylko przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą. Jest to konsekwencją zasady, że mamy w Polsce wolność prasy -- nie zaś swobodę prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie wydawnictwa prasy (na marginesie: co to za wolność prasy, skoro trzeba prasę tę rejestrować -- pod rygorem kary!?);
  • z faktu, że prowadzi się "zarejestrowany portal" nie wynikają żadne fakty w zakresie legalizacji jumania -- o tym co można i kiedy generalnie opowiadają: prawo cytatu, prawo przedruku i przegląd publikacji;
  • i tak, owszem, można sobie pozwolić na przedruk (choćby w sieci) aktualnych tekstów poświęconych tematyce gospodarczej czy politycznej, jednak pod warunkiem, że twórca/wydawca nie zastrzeże, że dalsze rozpowszechnianie jest zabronione;
  • i pod warunkiem, że się twórcy zapłaci normalne honorarium;
  • całkowicie za darmo można co najwyżej -- no właśnie, dla amatorów darmochy jest to "co najwyżej" -- korzystać z cudzej twórczości w zakresie własnej twórczości: tworzyć wyciągi i przeglądy publikacji lub używać cytatów we własnych artykułach (naprawdę, może jeszcze raz odeślę do tekstu, gdzie się dość dokładnie tą tematyką zająłem);
  • no dobrze, można jeszcze korzystać z utworów udostępnionych na jakiejś "wolnościowej" licencji (no i proszę, chciał ktoś mieć fajne zdjęcie psa -- i ma; chciał bloger mieć zdjęcie kataklizmu naturalnego -- i ma; potrzebował Wired zdjęcia aeroplanu -- i ma);
  • reasumując: choćbym wydał nie 40, ale 400 złotych na znaczki sądowe i napisał nie wiem jaki wniosek -- rejestracja czasopisma (nawet wydawanego w internecie) nic mi nie da jeśli chodzi o możliwość zgodnego z prawem cieszenia się cudzą twórczością na stronie mojego własnego serwisu internetowego.
Komentarze (6)
Mimikra
 Oceń wpis
   

cytat na dziś: "Z największych portali, najgorętszych stron i najciekawszych blogów wybieramy to, co najważniejsze. Szybciej i mądrzej niż inni." -- zakładka "o nas" nowego serwisu Rzepy -- W sieci opinii


"Uważam Rze" podobno radzi sobie lepiej, niż przewidywałem, najwyraźniej wydawca postanowił pójść za ciosem. I poszedł, najwyraźniej -- zgodnie z własnymi zapowiedziami -- wybierając z serwisu "The New Yorkera" generalne spojrzenie na layout.
Porównajcie zresztą sami:

the new yorker

W sieci opinii

Mimikra aż miło. Aczkolwiek racja, że jak zrzynać to najlepiej z najlepszych.

PS temat wywlókł Marcin Jagodziński.

Komentarze (14)
Kontrola skarbowa na tropie piratów i jumaczy
 Oceń wpis
   

Ustaw podatkowych i okołopodatkowych z założenia nie czytam (lubię bowiem lektury przejrzyste i pożyteczne), nie zwróciłbym przeto uwagi na pewne zmiany w ustawie o kontroli skarbowej, które weszły w życie jeszcze w marcu -- gdyby jeden z P.T. Czytelników nie zwrócił mi uwagi na pewien interesujący problem.

Oto zgodnie z art. 2 ust. 2a organy kontroli skarbowej mogą -- w ramach prowadzonej kontroli rzetelności opłacania się fiskusowi, ujawniania niezgłoszonej działalności gospodarczej oraz poszukiwania nieujawnionych źródeł majątku -- prowadzić czynności w celu rozpoznawania, wykrywania, zapobiegania i zwalczania przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.

z art. 2 ustawy o kontroli skarbowej:
1. Do zakresu kontroli skarbowej należy:
1) kontrola rzetelności deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wpłacania podatków (...);
2) ujawnianie i kontrola niezgłoszonej do opodatkowania działalności gospodarczej;
3) kontrola źródeł pochodzenia majątku oraz przychodów (...) pochodzących ze źródeł nieujawnionych; (...)
2a. W ramach kontroli skarbowej prowadzonej w zakresie, o którym mowa w ust. 1 pkt 1-3, kontrola może obejmować również rozpoznawanie, wykrywanie, zapobieganie i zwalczanie przestępstw i wykroczeń przeciwko prawom własności intelektualnej.
Słowem: przedsiębiorca, który będzie miał problemy, może mieć także dodatkowe komplikacje ze względu na to, że postanowił "oszczędzić" na windowsie czy innym fotoszopie -- uszczuplając w ten sposób przychody Skarbu Państwa. Takoż i fryzjer, który zdecydował się puszczać muzyczkę w zakładzie (i zapomni o tantiemach). A nawet inny przedsiębiorca, który zdecyduje się skorzystać z utworów rozpowszechnionych na darmowej licencji -- przy czym taki niuans może nie być zrozumiany.

Na swój sposób rozumiem intencje przyświecające projektodawcom: z punktu widzenia dochodów podatkowych każde jumanie powoduje, że nie odprowadzamy nieszczęsnych 23% VAT, a sprzedawca czy licencjodawca nie ma nadającego się do opodatkowania przychodu -- z punktu widzenia władzy, która dla paru groszy jest w stanie oskubać człowieka do ostatniego piórka, to nie lada gratka.

Obawiam się jednak, że taki przepis może się okazać wodą na młyn różnych cwaniaczków żerujących na powszechnej naiwności i braku rozeznania w przepisach. Dotąd można było tylko straszyć prokuratorem -- z różnym skutkiem ;-) -- jednak od dwóch tygodni można także straszyć skarbówką.

Komentarze (16)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-02-09 02:39
100 lat:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
40 lat minelo jak jeden dzien: http://www.youtube.com/watch?v=7od4JA2Y274 100 lat...
2012-02-09 02:35
fgaf:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
"czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się[...]
2012-02-08 23:45
GŁUPI JASIO ZE WSI:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Olgierdzie, Regularnie ruszaj sobie skórką. To pozwala utrzymać równowagę hormonalną.[...]
2012-02-08 23:32
_MJK_:
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
Wszystkiego najlepszego z okazji 4 krzyżyka. A Bossowi cierpliwości, aby wytrzymał ze[...]
2012-02-08 21:53
olgierd:
"Słynne masło roślinne"
Odpoczywam :) Zaraz będzie nawet o tym tekst ;-) Nikt mnie nie zaprosił, na szczęście. Znów[...]
2012-02-05 11:27
tojaileśtamzrzędu:
"Słynne masło roślinne"
@Olgierd Troszkę offtopic. Olgierd zauważyłem ostatnio, że się zaniedbujesz, mało piszesz tych[...]
2012-02-04 16:01
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Jezeli firma nie poinformowała o możliwości odstąpienia od umowy i nie zostawiła blankietu, to[...]
2012-02-04 15:48
ccichy:
Jak rozwiązać umowę zawartą we własnym domu?
Po polsku GŁUPI JASIU ZE WSI to się mówi -polska telekomunikacja. Jezeli odwrotnie to[...]
2012-02-04 11:51
Trzydziestoparolatek:
"Słynne masło roślinne"
Echh, wspomnienia. Uwielbialem ten smak w dziecinstwie. Rodzice cuda robili, zebym tego nie[...]
2012-02-02 10:50
howk:
Do 2 lat za podłączanie się do cudzych hotspotów
W sumie to wysyłanie niezabezpieczonego sygnału po za mury swojego mieszkania to to samo co[...]
2012-02-01 22:39
323dtrastfsc:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Ta firma jeszcze istnieje?
2012-02-01 10:34
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Polecam jeszcze ten artykuł http://wyborcza.pl/1,76842,6279638,Bambus_w_szynce.html
2012-02-01 10:08
smalcożerca:
"Słynne masło roślinne"
Wydaje mi się, że jak zostało to już wspomniane, nazwa "Masło roślinne" jest nazwą własną[...]
2012-01-31 20:56
kazn:
"Słynne masło roślinne"
@mmm777 Rozumiem, że tradycją handlową i zdroworozsądkową nazywasz po prostu oszustwa. @Lenon[...]
2012-01-31 17:13
kubia:
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
ciąg dalszy, czy dobrze rozumiem że nsa odwróciło wyrok?[...]
2012-01-31 15:06
Lenon Zawodowiec:
"Słynne masło roślinne"
Ja myślę, że geneza masła roślinnego jest nieco inna - masło to olej. Masło roślinne - to w[...]
2012-01-31 14:21
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
@Piotr z Warszawy Bardzo byś chciał innych zanudzić... Jest to po prostu tradycja handlowa,[...]
2012-01-31 11:09
Piotr z Warszawy:
"Słynne masło roślinne"
Można sobie deliberować na temat masła roślinnego, lokat w złoto czy też innych świnek morskich[...]
2012-01-30 23:23
mmm777:
"Słynne masło roślinne"
Olgierdowi się nudzi.... Kotlety sojowe schabowe:[...]
2012-01-30 22:24
ktostamjakis:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
a pewnie, że odsyłają, przecież jak ktoś umieści jeden, dwa pliki a ściągnięcia są znikome lub[...]
2012-01-30 22:02
infolinka:
"Słynne masło roślinne"
Masło Roślinne za czasów mojego dzieciństwa, czyli jakieś 35 lat temu, moja ciocia emerytka[...]
2012-01-30 19:22
homo homini:
"Słynne masło roślinne"
Ale o co Sz.P. Olgierdowi chodzi właściwie? Jam człek na tyle wiekowy, że masło roślinne[...]
2012-01-30 16:57
bibong:
"Słynne masło roślinne"
A do tego piwo bezalkoholowe i schabowy z indyka. A Olgierd chyba czepia się użycia słów[...]
2012-01-30 14:51
PPM:
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
niewinną umową dotyczącą obrzydliwego podrabiania przemysłowych znaków towarowych (i nie mającą[...]
2012-01-30 14:00
Daeris:
"Słynne masło roślinne"
Jak przez mgłę pamiętam, że gdy na studiach (Żywienie Człowieka na SGGW w Warszawie) mieliśmy[...]