O wyższości ordynacji większościowej nad proporcjonalną
 Oceń wpis
   

CZARNECKI -- ostatni na liście -- pierwszy w pracy

Zapowiedziałem niedawno tekst dydaktyczno-indoktrynacyjny, ale mi się nie chce. Ileż to razy mogę pisać co myślę o łże-liberałach (którzy już nawet nie udają liberałów) albo że nie podoba mi się PiS.

Dziś znów będzie o wyższości ordynacji większościowej i okręgach jednomandatowych nad proporcjonalno-zbiorową nie-odpowiedzialnością partii politycznych -- a także o tym jakże to najmniej szczęśliwy przymiotnik wpłynie na wypaczenie mojego niedzielnego głosu.

Patrząc na listy kandydatów do sejmu w moim okręgu muszę przyznać, że osobiście miałem możliwość poznać i polubić dwóch kandydatów z listy... Prawa i Sprawiedliwości. I jakby przyszło mi wybierać w wyborach, gdzie głosuje się na nazwisko, pewnie najpoważniej zastanowiłbym się przy nazwisku dr Andrzeja Jarocha. Raz, że kajtkiem będąc działałem w tej samej strukturze (o czym kandydat orwellowsko przemilcza: jego polityczny biogram zaczyna się w 1998 r.), dwa, że nawet głosowałem nań wówczas, gdy objął mandat senatorski (a także później, gdy przegrał z kandydatem Misiakiem).
Alternatywnie (przyczepić się nie mam do czego, bo Jaroch nie miał szans zagłosować ani za "wrzutką Rockiego" -- jak uczynił to prof. Leon Kieres, na którego też kiedyś głosowałem...) mógłbym poprzeć Mirkę Stachowiak-Różecką -- ale sam nie wiem...

No ale dane mi nie będzie: głosując na kogokolwiek z nich tak naprawdę udzieliłbym poparcia Dawidowi Jackiewiczowi albo Kazimierzowi Michałowi Ujazdowskiemu (brrrr...) -- więc dziękuję, postoję. Niech PiS ma reprezentację w Izbie Poselskiej, ale niech to będzie reprezentacja sensowna i w miarę stabilna (dr Jaroch), a nie megalabilna (dr Ujazdowski).

Stąd mój głos dostanie pani Maja Podolska, której nie znam i w zasadzie nie umiem o niej nic powiedzieć, ale startuje ze słusznej z dzisiejszego mojego punktu widzenia listy, co w przypadku wyborów proporcjonalnych jest ważniejsze (moja prywatna zasada mówi, że jeśli nie mam "swojego" kandydata, to głosuję na kobietę). I niech mandat dostaje kto chce.

Tyle o Izbie Poselskiej i meandrach wyborów proporcjonalnych w okręgach wielomandatowych.

Śmiesznie jest z Senatem: w jednym z dwóch wrocławskich okręgów (moim) mamy tylko 3 kandydatów: Platforma wystawiła prof. Kieresa, który mojego głosu nie dostanie, choćby dlatego, że zagłosował za osławionym art. 5a. Komitet Dutkiewicza wystawił Jarosława Obremskiego, więc na niego nie zagłosuję, bo skoro ledwie co chciał być (i został) wiceprezydentem Wrocławia, to nie zmieniajmy tego aż tak szybko. Zaś Kornel Morawiecki wystawił sam siebie. Więc w wyborach do Senatu oddam głos nieważny.
Czyli paradoksalnie: mimo jednomandatowego okręgu i ordynacji większościowej nie mam na kogo zagłosować.

(Na marginesie: do listy moich postulatów ustrojowych dopisuję głos ważny niewybierający -- i obowiązek uzyskania co najmniej 40% głosów w danym okręgu dla objęcia mandatu. W takim przypadku można by skutecznie głosować przeciwko wszystkim kandydatom -- a jeśli żaden z nich nie uzyskałby owych 40% głosów, mandat pozostałby nieobsadzony do końca kadencji... Cóż za szansa na oszczędności!)

I na zakończenie: uprzejmie proszę P.T. Czytelników o przestrzeganie ciszy wyborczej -- już od północy, za 13 godzin. Art. 498 kodeksu wyborczego obowiązuje, a dodam, że znany mi jest przypadek co najmniej jednego z Czytelników Lege Artis, który został ukarany za wpis na forum internetowym poczyniony właśnie po zakończeniu kampanii.
A więc od soboty możemy co najwyżej utyskiwać na samą ciszę wyborczą, czyli jaka to głupota jest.

Komentarze (32)
Trybunał za a nawet przeciw kodeksowi wyborczemu
 Oceń wpis
   

Z listy Rafała Dutkiewicza kandydują zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego

A więc stała się jasność: Trybunał Konstytucyjny orzekł o zgodności (i częściowej niezgodności) kodeksu wyborczego z konstytucją -- co najprościej można skwitować: dużo się musiało zmienić, żeby wszystko pozostało po staremu -- bo jak inaczej skwitować tytuł notatki prasowej opublikowanej na stronie Trybunał.gov.pl ("Dwudniowe wybory są niezgodne z konstytucją. Głosowanie korespondencyjne i przez pełnomocnika -- zgodne z konstytucją. Spoty i bilbordy zostają. Jednomandatowe okręgi wyborcze są zgodne z konstytucją.")

Dla mnie -- mimo pojawiających się głosów "wyrok był do przewidzenia" -- wyrok oczywiście stanowi zaskoczenie o tyle, o ile nada staram się wierzyć w rozsądek naszego sądu nad prawem (lecz wiara ta wyraźnie gaśnie z roku na rok). Tam, gdzie mój kciuk powędrowałby w górę, Trybunał pokazał w dół -- i vice versa.

Oczywiście, ja jestem sobie takim błahym blogerkiem, oni są sędziami Trybunału, jednak nie oznacza to, że nie mogę podzielić się z P.T. Czytelnikami kilkoma  :

wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 20 lipca 2011 r. dot. ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. -- kodeks wyborczy (oraz ustawy zmieniającej kodeks wyborczy z 3 lutego 2011 r.), sygn. akt K 9/11

  • wybory zorganizowane w dwa dni są niezgodne z art. 98 ust. 2 i ust. 5 oraz art. 128 ust. 2 konstytucji, bo prezydent powinien wyznaczyć wybory na dzień wolny od pracy... no zaraz: jeśli wybory zostałyby przeprowadzone w sobotę i niedzielę albo niedzielę i poniedziałek, to niewątpliwie byłyby zorganizowane w dzień wolny od pracy. Tam nigdzie nie jest napisane "wyłącznie" albo "tylko" albo "w żaden inny" -- trzeba dać ludziom możliwość spokojnie zagłosować w taki dzień, w który (teoretycznie) nikt nie idzie do pracy -- ale z pewnością nie odbiera im tego prawa możliwość pójścia do głosowania w sobotę lub poniedziałek. A wszystko dlatego, że w konstytucji napisali "dzień" w liczbie pojedynczej... no tak, bo przecież jakby napisali "w dni wolne", to by zaraz się okazało, że to muszą być dwie niedziele pod rząd (albo może i nie pod rząd?).
    (Warto przypomnieć, że nie tak dawno TK uznał, że 2-dniowe głosowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest O.K. i stąd też dwudniowe głosowanie do PE oraz w wyborach samorządowych się ostanie -- z tą różnicą, że o tych instytucjach ojcowie konstytucji "zapomnieli");
  • The candidate that gave up billboards
  • przepisy o głosowaniu korespondencyjnym lub przez pełnomocnika jest zgodne z konstytucją -- chociaż jest w niej mowa o "bezpośredniości głosowania" (art. 96 ust. 2, art. 98 ust. 2 i art. 127 ust. 1) -- gdzie ową "bezpośredniość" zawsze przekładano także na "osobistość" aktu wyborczego ("bezpośredniość" jako brak wielostopniowości to drugi, nie mniej istotny, element wykładni tego przymiotnika wyborczego). A tu proszę bardzo -- "Głosowanie przez pełnomocnika jest jedną z alternatywnych form głosowania, a tym samym jest dodatkową gwarancją korzystania przez obywateli z czynnego prawa wyborczego. Nie oznacza ono przeniesienia na pełnomocnika praw wyborczych przysługujących osobie, która pełnomocnictwa udziela. Pełnomocnictwo obejmuje upoważnienie pełnomocnika do oddania głosu w wyborach zgodnie z wolą mocodawcy i w jego imieniu" -- acz bez możliwości kontroli sposobu skorzystania z pełnomocnictwa (co dodaje sam TK w komunikacie). 
    I dla porównania: w przypadku głosowania poza niedzielą się tak nie dało, ponieważ "Trybunał nie podzielił stanowiska Sejmu, że trwające jeden dzień głosowanie stanowi swoiste minimum gwarancji realizacji przez obywateli ich czynnego prawa wyborczego, które to minimum może być rozszerzone przez ustawę zwykłą, czego przejawem ma być głosowanie w ciągu dwóch dni. Innymi słowy, zdaniem Sejmu, dwudniowe głosowanie "jest proobywatelskim rozwinięciem zasad i norm konstytucyjnych" -- bezpośredniość można rozwinąć przez pełnomocnika, ale niedziela przez to, że staje w szeregu z innym dniem, przestaje być dniem wolnym od pracy...
  • nici z zakazu głupich plakatów o powierzchni przeszło 2 m.kw. oraz ogłupiających spotów radiowo-telewizyjnych, bo... mamy wolność słowa (jasne: w kontekście niedawnego wyroku TK ws. przestępstwa znieważenia prezydenta można zapytać czym zdaniem Trybunału jest wolność słowa?). I ta właśnie wolność -- rozumiana jako prawo pozyskiwania informacji i wyrażania swojego zdania -- obejmuje także partie polityczne, więc chociaż 430 posłów dobrowolnie się postanowiło zrzec korzystania z tego prawa, a później część się zmitygowała (o tym więcej poniżej) -- Trybunał wie lepiej.
    Akurat wolność słowa jest mi miła, aczkolwiek -- biję się w piersi -- nigdy nie patrzyłem na owe plakaty i audycje emitowane w radiu i TV jako na jakiś wybitny przejaw realizacji wolności słowa. Ale faktycznie, chyba trzeba będzie wziąć do serca porada, iżby ustawodawca zmienił "przepisy o finansowaniu kampanii, a nie wymuszać zmiany zachowań w tym zakresie przy pomocy instrumentów ograniczających wolność słowa" -- dzięki czemu (jak to rozumiem) plakaty będzie można wieszać, acz nie będzie można za nie płacić z kasy partyjnej...
  • natomiast mucha nie siada jeśli chodzi o jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu -- nie dość, że jestem cały za, to jeszcze naprawdę trudno mi podzielić pogląd o rzekomej nierówności takiego rozwiązania (wzorcem był tu art. 62 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 ustawy zasadniczej), co rzekomo miałoby skutkować koniecznością zachowania równości materialnej w wyborach do izby wyższej parlamentu (moim zdaniem dopiero jednomandatowe okręgi tak naprawdę pozwalają oddać istotę owej równości w wyborach)
  • do kosza poleciała też cała nowela z 3 lutego 2011 r. jako przeprowadzona na mniej niż pół roku przed wyborami (co ciekawe kodeks wyborczy był już łącznie pięć razy zmieniany -- chociaż nie zdążył nadal wejść w życie! -- mamy więc ciekawą sytuację, że kolejne zmiany będą obowiązywać, ponieważ nikt nie zdążył ich zaskarżyć -- chociaż są nie mniej niekonstytucyjne co do trybu wprowadzenia... -- zwraca zresztą na to uwagę sędzia Mirosław Granat w swoim zdaniu odrębnym.)

Co ciekawe do orzeczenia posypały się zdania odrębne: jak podaje prasa większość sędziów uznała, że ustawa zmieniająca zasady przeprowadzania wyborów nie powinna być wprowadzana tuż przed wyborami, bo "sprzeczne z konstytucyjną zasadą trójpodziału władz jest umożliwienie prezydentowi przesądzenia o tym, na jakiej podstawie odbędą się wybory" (i tu pełna zgoda: wiadomo, że prezydent mógłby już dziś ogłosić datę wyborów, ale tego nie zrobił, bo cały czas czekał na wejście w życie kodeksu wyborczego).

I na zakończenie passus z notki prasowej: "Trybunał wziął pod uwagę fakt, że większość zaskarżonych obecnie regulacji prawnych została przyjęta w drodze konsensu wszystkich ugrupowań politycznych w parlamencie. Kodeks został uchwalony przez Sejm jednomyślnie. Za jego przyjęciem podczas III czytania głosowało 430 posłów na 430 głosujących, w tym również posłowie, którzy podpisali się pod wnioskiem do Trybunału w niniejszej sprawie." -- więc po pierwsze nie widzę skutków owego wzięcia pod uwagę, po drugie nie wiem w jaki sposób mógłby wziąć to pod uwagę (jakby na to nie patrzeć TK zobowiązany jest do badania konstytucyjności, nie woli politycznej) -- co nie zmienia faktu, że uważam, że mogłoby to być nawet ciekawe, gdyby Trybunał uznał, że w zakresie, w jakim dotyczy to partii głosujących za, partie te dobrowolnie poddały się tego rodzaju ograniczeniom (mam na myśli zwłaszcza te billboardy)... a może nawet przydałby się przepis, że poseł nie może podpisać się pod wnioskiem o zbadanie zgodności ustawy z konstytucją, jeśli na sali plenarnej głosował za jakimś przepisem?

I ostatnie pytanie: czy my naprawdę mamy aż tak dobrą, czy aż tak złą ustawę zasadniczą, skoro się okazuje, że praktycznie nic się nie da bez jej modyfikacji?

Komentarze (18)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]