Źli bandyci znów złapani
 Oceń wpis
   
Zafrapował mnie artykuł Marka Szemplińskiego na wrocławskich stronach Gazety Wyborczej o bohaterskiej policji i inspektorach transportu drogowego, którzy bohatersko, z narażeniem życia i zdrowia, pojmali groźnego przestępcę i oddali go w ręce sprawiedliwości.

googlemaps koronaZbój ten trudnił się nielegalnym procederem polegającym na przewożeniu ludzi z punktu do punktu za mniejsze pieniądze, niźli zgadzają się to zrobić inni ludzie. Tzw. "nielegalny taksówkarz", bo o nim tu mowa, to zakała społeczeństwa i wyrzutek na jego nieskalanej potylicy; któż bowiem, jeśli nie drań wyjątkowy, odważyłby się przewieźć kogoś z miasta pod Centrum Korona za połowę kasy, jaką bierze za to złotówa "legalna"?

Raduje me serce opis kaźni, na jakie zasłużył niegodziwiec. "Za brak zezwoleń na swoją działalność może zapłacić osiem tysięcy złotych, a za jazdę bez prawa jazdy stanie przed sądem grodzkim. Na parking policyjny trafił także nieoznakowany fiat, którym pracował." Szkoda, że na pal nie nabijają, nie ćwiartują, nie wyłupują oczu, albo też - zgodnie z doktryną taniego państwa - nie odbierają majątku przestępcy, jego rodzinie (do 4 pokoleń wstecz) i nie wypalają znamienia na czole "woziłem ludzi za pieniądze bez pozwolenia".
BruegelMoje sadystyczne poczucie estetyki zachwyca także wzmianka o radości zgromadzonej gawiedzi "Nareszcie wzięli się za nich. Odbierają nam klientów, nie ponosząc żadnych kosztów" - krzyczał tłum taksówkarzy na widok osaczonego przestępcy. I tak nieźle, na ich miejscu zrobił bym facetowi z czterech liter jesień średniowiecza: najpierw wlać roztopiony ołów, a później do rzeki. Jak będzie pływał - to swój, jak utonie - jego sprawa. Mógł nie zadzierać.

O nielegalnych taksówkarzach pisał już Barek Ciszewski. Nic dodać nic ująć. Słowem: jeśli państwo bierze się za ręczne sterowanie rynkiem, jeśli do rynku taksówkarzy będziemy przykładać administracyjne miary równe producentom broni palnej, zawsze będzie się tak działo. Jak ładnie ujął to red. Szempliński:
Kierowcy bez uprawnień odbierają klientów legalnie działającym taksówkarzom od dawna. W grudniu na wniosek ministra spraw wewnętrznych wojewoda dolnośląski powołał specjalny zespół do ich zwalczania.
Panie Redaktorze Szempliński! Dla równowagi czekam na tekst o mafii taksówkarskiej okupującej postój przy ul. Ruskiej, niedaleko wrocławskiej siedziby Agory. O ile dobrze pamiętam swego czasu redakcja tych panów także brała na widelec.


PS wpis zilustrowałem rzutem na Centrum Korona z serwisu Google Maps (to miejsce było niemym świadkiem opisywanych zdarzeń) oraz stylowym obrazem Pietera Bruegla (starszego) pt. "Triumf śmierci" z 1562 r. (za Wikipedią) - takiej jesieni średniowiecza bym oczekiwał.
Komentarze (7)
A ja dalej narzekam
 Oceń wpis
   
prezydent§ 1. Lech Kaczyński, prezydent, powiedział, że "samozatrudnienie to najczystsza paranoja". Nie wiem na jakiej podstawie postawił taką diagnozę, ale wiem, że w ten sposób wyśmiał mnóstwo osób, które wzięło sprawy w swoje ręce i rzuciło się w wir gospodarki rynkowej.

Część z nich to rekiny, część pstrągi a znakomita większość to płotki biznesu. Trzeba jednak podziwiać tych, którzy zamiast czekać z założonymi rękoma albo błagać o litość potencjalnego pracodawcę zdecydowali się założyć jednoosobowe przedsiębiorstwo.

Jak znajdę troszkę czasu to przytoczę - w ramach lustracji - na łamach mojego blogaska parę cytatów z przeszłej twórczości naukowej dr hab. Kaczyńskiego, która doprowadziła go do takich konstatacji. Zaczynam już jednak rozumieć opowiastki o tym, że mamy najlepszy rząd od czasów premiera Messnera, zwłaszcza, że obecnie Pan Prezydent pochwalił się największym optymizmem od czasów... tow. Edwarda Gierka.
Tak, za Gierka też nie było samozatrudnienia. I ludziom żyło się dostatnio.

(Mała dygresja: wklepałem w przeglądarkę adres www.prezydent.pl ale ku mojemu zdziwieniu przeniosło mnie na stronę raport.it.pl. Jak dla mnie to przykład spamerstwa - nie jestem zainteresowany raportem dot. likwidacji WSI, jestem zainteresowany życiem Pana Prezydenta. Ale niech już będzie, że to ja też jestem paranoikiem.)


§ 2. Prezydent (ten sam) jest przeciwko budowie obwodnicy Augustowa w dolinie Rospudy. Czy to przedsmak konfliktu na linii Pałac-Kancelaria?

RospudaOsobiście podziwiam nieustępliwość ministra Szyszki wobec Komisji Europejskiej. Sytuacja jest troszkę patowa, bo trudno jest przeciwstawić interesy mieszkańców rozjeżdżanego tysiącami tirów miasteczka zdaniu biurokratów, którzy na codzień oglądają świat z klimatyzowanych brukselskich biur bądź z wnętrz luksusowych limuzyn.

Mam trudność w zajęciu stanowiska, bo sam przyrodę uwielbiam i szlag by mnie trafił na widok lasów i łąk miażdżonych kołami przewalających ciężarówek. Ale czy gdybym był mieszkańcem Augustowa to nie trafiałby mnie szlag na widok przechodniów ginących pod kołami tych samych ciężarówek?

Jak ważyć takie dobra jak życie i komfort życia ludzkiego z nieskażonym środowiskiem naturalnym? Czy wydłużenie inwestycji - proponowana przez ekologów lokalizacja to kilkanaście kilometrów więcej asfaltu oraz 10 wiosek "na trasie" - jest odpowiednią ceną za spokój?

Nie potrafię odpowiedzieć na takie pytania.


§ 3. Jakoś dziwnie się czuję czytając o biurokratach z Brukseli, którzy bronią nas przed biurokratycznymi okowami nałożonymi przez naszych rodzimych biurokratów powołujących się na te same dyrektywy.

tpsaTa sama Komisja Europejska (kiedy oni mają na to czas?) zagroziła wszczęciem przeciwko Polsce postępowania przed ETS, jeśli Urząd Komunikacji Elektronicznej nałoży wielomilionową karę na TPSA.
Zarzuty brzmią całkiem sensownie: zmuszając Tepsę do zbyt radykalnego obniżenia cen usług, UKE może utrudnić wejście na rynek konkurencyjnych przedsiębiorstw, dla których tak niski poziom cen może okazać się nie do przeskoczenia. Słowem: po co zmuszać Telekomunikację do obniżki, skoro bez niej może się ona skompromitować do końca.

Śmieszy mnie to, że zatrudniający pewnie setki specjalistów UKE bierze na widelec firmę, w której pracują tysiące fachowców, a w sprawie i tak ostatni głos należy do obsługiwanej przez dziesiątki tysięcy ekspertów Komisji. Cały ten łańcuch pokarmowy żywi się naszymi pieniędzmi, ale co tam - stać nas przecież.

Jakbyśmy mieli normalny rynek - nie taki jaki marzy się dr hab. Lechowi Kaczyńskiemu - nie byłyby potrzebne te wszystkie Komisje, Urzędy, Rady i Instytuty. Bo jak mawiał ś.p. Kisiel: socjalizm to ustrój, w którym bohatersko przezwyciężamy trudności nieznane innym ustrojom.
Komentarze (6)
Konkurencja, głupcze!
 Oceń wpis
   
Zapewne moi wierni Czytelnicy zastanawiają się skąd biorę tematy do moich felietoników. Niektórzy muszą myśleć, że jestem strasznie mądrym i przebiegłym gościem, który potrafi takie rzeczy wymyśleć i je przelać na wirtualny papier.
Nic błędniejszego! Wasz ulubiony autor byłby nikim gdyby nie gorąca linia z łącząca jego skromną redakcję z gabinetem Premiera i gmachem przy Wiejskiej (w Warszawie), gdzie kilkuset facetów i kilkadziesiąt kobiet tyra dzień i noc za marne 10 patyków miesięcznie, żeby dostarczyć świeży scenariusz.

Proszę Państwa, oto miś. Nie chce Państwu łapy podać? A, bo dziś już misiów nie robi się ze słomy, lecz z projektów ustaw.
Tym razem wszechwładne i wszechwiedzące oko moich ghost-writerów padło na grawerników, glazurników i malarzy pokojowych (oraz 97 innych grup zawodowych): jak się sejmowi uda to już niedługo każdy fachura będzie musiał "się wykazać", przejść szkolenie oraz - tak, tak, zgadliście Państwo - zdać egzamin. A wszystko, rzecz jasna, z myślą o konkurencji (żeby nie była za duża) oraz dla naszego dobra.

Zwolennicy przepisów, których nie powstydziłby się tow. "Wiesław" (z partii, której szefem jest tow. Jarosław) oczywiście powołują się na Unię Europejską, która rzekomo wymaga od nas takich bzdetów. Proszę Państwa, to nieprawda. Nie wymaga. Ale jak chce się uderzyć psa to kij się zawsze znajdzie, a najlepiej, żeby ten kij pochodził z importu, z Brukseli.
Proszę Państwa, proszę im nie wierzyć. Biurokracja jest zawsze chora, zawsze zła, administracyjne ograniczanie rynku - zawsze szkodliwe. Umówmy się, że na tym blogu panuje i wolność słowa ale i umiłowanie wolności gospodarczej. Kapitalizm przede wszystkim.

Jakby komuś było mało - kolejna rewelacja: posłowie PiS są przeciwko sprzedaży lekarstw przez internet. Dlaczego? - to proste. Internet jest szkodliwy, wie to każdy, kto czyta mojego nieszczęsnego blogaska.
Ministerstwo Informacji ostrzega: internauto, czytanie "Lege Artis" albo zdrowie, wybór należy do Ciebie.
Czym wirtualne apteki podpadły dyletantom z Prawa i Sprawiedliwości? Tego nie wie nikt, ale co tam uzasadnienie: cel niczym, ruch wszystkim.
Jako użytkownik wirtualnego banku, w imieniu zwolenników internetowych ubezpieczeń oraz zainteresowany losem koleżanki, która zarejestrowała się w internetowym serwisie randkowym zapytam: to może już niedługo to też będzie zabronione?!

Przepraszam bardzo ale nie mogę powstrzymać śmiechu, toteż i obraz może być przez parę linijek zamazany. Ale czy Państwo - zwracam się teraz głównie do najmłodszych Czytelników blogaska, którzy zaglądają tu z nadzieją, że się dowiedzą jak być świetnym prawnikiem i łatwo zrobić niezłą kasę - pojmują, że te wszystkie bzdury wygaduje to samo ugrupowanie, które wzięło się za rozbijanie korporacji prawniczych?!
To jak to jest: walka z zamykaniem zawodów adwokata bądź radcy prawnego - i tworzenie bohomazu pt. "doradcy prawni" - jest cool, ale walka o przywrócenie socjalizmu w rzemiośle i zakaz sprzedaży lekarstw w internecie też jest cool?
Coraz częściej myślę, że światem naprawdę rządzi przypadek - ten mityczny ruch skrzydeł motyla - chociaż w tym przypadku możemy mówić o nie/szczęściu, że hetman Gosiewski zamarzył sobie kiedyś zostać adwokatem - a nie glazurnikiem.

No dobrze, premier rządzi, prawo się uchwala (ciekawe ile będzie numerów Dzienników Ustaw w tym roku), premier obiecuje. Już koło lipca rząd weźmie się za... obniżkę podatków! Jestem pod wrażeniem, ale jako żem z wykształcenia konstytucjonalista (pozdrawiam Pana przewodniczącego Rady Legislacyjnej), potrafię sobie to przeliczyć z kalendarzem w ręku.
Po lipcu idzie sierpień, wakacje dla izby. We wrześniu posłowie pokazują sobie fotki z Egiptu, "jeszcze dużo czasu". W październiku ruszą z robotą (w międzyczasie jakaś lustracja) ale zanim się pokłócą, zanim poustalają detale - będzie listopad.
Co ważniejsze: pewnie skończy się obniżką jakiegoś marginalnego podatku o 2 procent, jednak "żeby budżet nie stracił" trzy kolejne pójdą w górę o 5 procent. Więc albo nie będzie promulgacji (trudne słowo) przed końcem listopada, albo znów "zły niedobry" Trybunał Konstytucyjny uwali radosną twórczość parlamentu.

No dobrze, nie będę się już znęcał nad majestatem naszej legislatywy. Chciałbym podsumować felietonik przekręconym cytatem z Lorda Actona (o tej władzy co to korumpuje), ale że obecna władza jest czuła na punkcie swojej godności, ograniczę się do podsumowania filmowego. To cholernie oryginalne a ja lubię być oryginalnym gościem.

yle="left: 0px ! important; top: 0px ! important;">
Komentarze (4)
Belgijski wyrok w sprawie Google News
 Oceń wpis
   
google newsZ kronikarskiego obowiązku należy odnotować kolejną porażkę prawników Google: sąd w Brukseli podtrzymał wyrok pierwszej instancji, zgodnie z którym usługa Google News nie może służyć jako agregator wiadomości z belgijskich gazet.

Problem powstał kilka miesięcy temu i dotyczy serwisu, w którym Google serwuje urywki artykułów oraz zdjęcia im towarzyszące. Na taką praktykę poskarżyli się wydawcy belgijskiej prasy zrzeszeni w organizacji Copiepresse. Ich zdaniem rozpowszechniając fragmenty utworów Google Inc. łamie prawo autorskie narażając równocześnie wydawców gazet na szkody.

Nie znam belgijskiego prawa autorskiego, nie wiem zatem czy jest w nim odpowiednik art. 25 naszej ustawy o prawie autorskim i prawach pochodnych, który zezwala na rozpowszechnianie w celach informacyjnych krótkich wyciągów ze sprawozdań o aktualnych wydarzeniach i z aktualnych artykułów na tematy polityczne (ust. 1 pkt 2) oraz - za wynagrodzeniem - aktualnych fotografii reporterskich (ust. 1 pkt 1 lit. c).
Widzę jednak, że w Google News nie ma działu polskiego. Być może sprawa rozbija się właśnie o honorarium, które Google musiałoby płacić za zdjęcia.

Google staje się coraz większym problemem dla twórców oraz właścicieli stron internetowych, których zawartość może być coraz częściej oglądana bez wejścia na właściwą stronę www.
Dodając do tego oskarżenia o współpracę z piratami i serwis Books, a także - bez winy Google, przyznajmy - możliwość wykorzystania udostępnionych narzędzi w sposób godzący w prawa osób trzecich (można tam znaleźć np. całą "Michnikowsczyznę" Rafała Ziemkiewicza) otrzymujemy obraz wszechwładnej machiny, która albo zindeksuje cały świat - być może w wizji autorów SF pozwoliłoby to na jego odtworzenie po kosmicznym kataklizmie - albo pominie go przy indeksacji, co wyrzuca go poza nawias współczesnego biznesu - a może nawet cywilizacji.


PS belgijski wyrok jest tu do pobrania, jak ktoś zna francuski - można sobie poczytać.
Komentarze (3)
Gmail.pl - cybersquatting czy nadużycie?
 Oceń wpis
   
Wydaje się, że czeka nas kolejna pasjonująca sprawa dotycząca cybersquattingu bądź też - jak chcą niektórzy - nadużywania swej pozycji przez wielkie koncerny.
Kolejna, bo niekoniecznie najstarsi użytkownicy sieci pamiętają aferę ze stroną microsoft.pl; kto nie pamięta niech zajrzy na micr0soft.pl - gwarantowana dobra zabawa.

Tym razem poszło o domenę gmail.pl, której właścicielem jest Grupa Młodych Artystów i Literatów (uwaga, strona raz po raz jest dostępna lub nie - to chyba efekt jej popularności wywołany aferką), ale na którą ostrzy sobie zęby Google Inc. Jak można się dowiedzieć z jednego z wpisów parę tygodni temu Amerykanie zaproponowali Artystom I Literatom bezpłatne przekazanie domeny, powołując się na rzekome prawa do niej. Bezskutecznie, co pozwala przypuszczać, ze kolejnym krokiem korporacji może być skierowanie powództwa do sądu.

Strona sama w sobie jest raczej średnio ciekawa, ale trudno czynić z tego zarzut - w internecie jest cała masa stron, które są mniej ciekawe od dorobku twórców zrzeszonych w GMAIL. A może się po prostu nie znam.
Według Dziennika Internautów są niejasności jeśli chodzi o termin rejestracji domeny oraz jej dotychczasowy los. Anonimowy właściciel (baza Whois nie pozwala na poznanie jego tożsamości) zarejestrował ją dopiero jesienią 2006 r. (z tego też okresu są pierwsze wpisy na stronie), aby wkrótce później próbować odsprzedać prawa do niej na Allegro.
Prawdopodobnie w tym właśnie czasie domeną gmail.pl zainteresował się koncern Google, właściciel serwisu poczty elektronicznej Gmail.com (o perypetiach z domeną gmail.de pisałem tutaj). Firma, warto dodać, wcześniej sama nie była nią zainteresowana, nie podjęła bowiem żadnych kroków w celu jej zakupu.

Niewykluczone, że Google faktycznie zdecyduje się na podjęcie kroków prawnych. Nie budzi moich wątpliwości fakt, że domena gmail.pl została zarejestrowana wyłącznie w celu odsprzedaży - i dlatego oferta darmowego przekazania budzi uśmiech politowania.
Czy Google mają szanse "odzyskać" - a faktycznie zaanektować - magiczny adres poprzez postępowanie sądowe?

Biorąc pod uwagę zdrowy rozsądek i przepisy dotyczące nieuczciwej konkurencji - nie. Z tego, że korporacja posiada zarejestrowaną domenę gmail.com nie wynika, iż przysługują jej prawa do pierwszeństwa w rejestracji analogicznych adresów w innych domenach regionalnych.
Słowo "gmail" nie stanowi także nazwy spółki (firmy) w rozumieniu art. 43(5) kc, a z tego co się orientuję nie został także zarejestrowany w UPRP taki znak towarowy. Skądinąd nawet w przypadku zarejestrowania stosownego znaku towarowego podmiot nie powinien automatycznie uzyskiwać praw do żądania "wydania" jakiejkolwiek domeny, zwłaszcza, że zakres roszczeń byłby ograniczony wyłącznie wyobraźnią Google (com.pl, net.pl, org.pl, domeny regionalne).

Żądanie przeniesienia praw do domeny nie może także opierać się o nadużycie prawa podmiotowego czy też zarzut działania w złej wierze
, nawet jeśli Google wykaże, że Grupa Młodych Artystów i Literatów dokonała rejestracji wyłącznie z myślą o odsprzedaży praw. Chociaż nazwa Gmail związana jest z usługą świadczoną przez koncern z Mountain View - pamiętajmy jednak, że poczta Google jest także dostępna pod innym adresem - tego rodzaju rozpoznawalność marki nie stanowi wystarczającej przesłanki uzasadniającej żądanie przerejestrowania domeny na Google.

Z tego względu - należy to podkreślić bardzo wyraźnie - sprawa gmail.pl jest całkowicie różna od wzmiankowanej powyżej sprawy microsoft.pl. Oznaczenie Microsoft Sp. z o.o. funkcjonowało jako firma przedsiębiorstwa działającego pod tą nazwą (nie ma znaczenia, że pomysłowy zielarz zarejestrował znak w innej klasie towarowej), tymczasem Gmail jest wyłącznie nazwą usługi. Co więcej GMAIL nie zamierza zabraniać nikomu świadczenia usług pod tą nazwą (i przecież Google świadczy usługę w Polsce - pod adresem gmail.com).

Dlatego też żądania nieodpłatnego przekazania praw do domeny uważam za niepoważne nadużycie pozycji przez Google. Tak jakby koncern chciał nam powiedzieć "dużemu wolno więcej".
Tak czy inaczej zapowiada się ciekawa sprawa. Będziemy ją razem śledzić.
Komentarze (5)
2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]