2007-03-07 11:15
Zafrapował mnie artykuł Marka Szemplińskiego na wrocławskich stronach Gazety Wyborczej o bohaterskiej policji i inspektorach transportu drogowego, którzy bohatersko, z narażeniem życia i zdrowia, pojmali groźnego przestępcę i oddali go w ręce sprawiedliwości.
Zbój ten trudnił się nielegalnym procederem polegającym na przewożeniu ludzi z punktu do punktu za mniejsze pieniądze, niźli zgadzają się to zrobić inni ludzie. Tzw. "nielegalny taksówkarz", bo o nim tu mowa, to zakała społeczeństwa i wyrzutek na jego nieskalanej potylicy; któż bowiem, jeśli nie drań wyjątkowy, odważyłby się przewieźć kogoś z miasta pod Centrum Korona za połowę kasy, jaką bierze za to złotówa "legalna"?
Raduje me serce opis kaźni, na jakie zasłużył niegodziwiec. "Za brak zezwoleń na swoją działalność może zapłacić osiem tysięcy złotych, a za jazdę bez prawa jazdy stanie przed sądem grodzkim. Na parking policyjny trafił także nieoznakowany fiat, którym pracował." Szkoda, że na pal nie nabijają, nie ćwiartują, nie wyłupują oczu, albo też - zgodnie z doktryną taniego państwa - nie odbierają majątku przestępcy, jego rodzinie (do 4 pokoleń wstecz) i nie wypalają znamienia na czole "woziłem ludzi za pieniądze bez pozwolenia".
Moje sadystyczne poczucie estetyki zachwyca także wzmianka o radości zgromadzonej gawiedzi "Nareszcie wzięli się za nich. Odbierają nam klientów, nie ponosząc żadnych kosztów" - krzyczał tłum taksówkarzy na widok osaczonego przestępcy. I tak nieźle, na ich miejscu zrobił bym facetowi z czterech liter jesień średniowiecza: najpierw wlać roztopiony ołów, a później do rzeki. Jak będzie pływał - to swój, jak utonie - jego sprawa. Mógł nie zadzierać.
O nielegalnych taksówkarzach pisał już Barek Ciszewski. Nic dodać nic ująć. Słowem: jeśli państwo bierze się za ręczne sterowanie rynkiem, jeśli do rynku taksówkarzy będziemy przykładać administracyjne miary równe producentom broni palnej, zawsze będzie się tak działo. Jak ładnie ujął to red. Szempliński:
PS wpis zilustrowałem rzutem na Centrum Korona z serwisu Google Maps (to miejsce było niemym świadkiem opisywanych zdarzeń) oraz stylowym obrazem Pietera Bruegla (starszego) pt. "Triumf śmierci" z 1562 r. (za Wikipedią) - takiej jesieni średniowiecza bym oczekiwał.
Zbój ten trudnił się nielegalnym procederem polegającym na przewożeniu ludzi z punktu do punktu za mniejsze pieniądze, niźli zgadzają się to zrobić inni ludzie. Tzw. "nielegalny taksówkarz", bo o nim tu mowa, to zakała społeczeństwa i wyrzutek na jego nieskalanej potylicy; któż bowiem, jeśli nie drań wyjątkowy, odważyłby się przewieźć kogoś z miasta pod Centrum Korona za połowę kasy, jaką bierze za to złotówa "legalna"?Raduje me serce opis kaźni, na jakie zasłużył niegodziwiec. "Za brak zezwoleń na swoją działalność może zapłacić osiem tysięcy złotych, a za jazdę bez prawa jazdy stanie przed sądem grodzkim. Na parking policyjny trafił także nieoznakowany fiat, którym pracował." Szkoda, że na pal nie nabijają, nie ćwiartują, nie wyłupują oczu, albo też - zgodnie z doktryną taniego państwa - nie odbierają majątku przestępcy, jego rodzinie (do 4 pokoleń wstecz) i nie wypalają znamienia na czole "woziłem ludzi za pieniądze bez pozwolenia".
Moje sadystyczne poczucie estetyki zachwyca także wzmianka o radości zgromadzonej gawiedzi "Nareszcie wzięli się za nich. Odbierają nam klientów, nie ponosząc żadnych kosztów" - krzyczał tłum taksówkarzy na widok osaczonego przestępcy. I tak nieźle, na ich miejscu zrobił bym facetowi z czterech liter jesień średniowiecza: najpierw wlać roztopiony ołów, a później do rzeki. Jak będzie pływał - to swój, jak utonie - jego sprawa. Mógł nie zadzierać.O nielegalnych taksówkarzach pisał już Barek Ciszewski. Nic dodać nic ująć. Słowem: jeśli państwo bierze się za ręczne sterowanie rynkiem, jeśli do rynku taksówkarzy będziemy przykładać administracyjne miary równe producentom broni palnej, zawsze będzie się tak działo. Jak ładnie ujął to red. Szempliński:
Kierowcy bez uprawnień odbierają klientów legalnie działającym taksówkarzom od dawna. W grudniu na wniosek ministra spraw wewnętrznych wojewoda dolnośląski powołał specjalny zespół do ich zwalczania.
Panie Redaktorze Szempliński! Dla równowagi czekam na tekst o mafii taksówkarskiej okupującej postój przy ul. Ruskiej, niedaleko wrocławskiej siedziby Agory. O ile dobrze pamiętam swego czasu redakcja tych panów także brała na widelec.PS wpis zilustrowałem rzutem na Centrum Korona z serwisu Google Maps (to miejsce było niemym świadkiem opisywanych zdarzeń) oraz stylowym obrazem Pietera Bruegla (starszego) pt. "Triumf śmierci" z 1562 r. (za Wikipedią) - takiej jesieni średniowiecza bym oczekiwał.
Komentarze (7)
Kategoria
zbrodnia i kara



§ 1. Lech Kaczyński, prezydent, powiedział, że "
Osobiście podziwiam nieustępliwość ministra Szyszki wobec Komisji Europejskiej. Sytuacja jest troszkę patowa, bo trudno jest przeciwstawić interesy mieszkańców rozjeżdżanego tysiącami tirów miasteczka zdaniu biurokratów, którzy na codzień oglądają świat z klimatyzowanych brukselskich biur bądź z wnętrz luksusowych limuzyn.
Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować kolejną porażkę prawników Google: sąd w Brukseli podtrzymał wyrok pierwszej instancji, zgodnie z którym usługa 