2010-11-07 16:45
- Amerykański system wyborczy jest fascynujący: nie dość, że kandydować może każdy, nawet bez formalnej rejestracji i zbierania jakichkolwiek podpisów -- po prostu wystarczy przekonać wyborców, by dopisali nazwisko na liście do głosowania (write-in) -- to w dodatku: to działa! W ten sposób walczyć o mandat senatorski z Alaski zdecydowała się Lisa Murkowski, obecna senatorka, której Republikanie odmówili poparcia w ramach prawyborów.
Murkowski dostała 41% głosów (oficjalny kandydat GOP zaledwie 35%), jednak nie wiadomo czy obroni fotel na Kapitolu -- a to dlatego, że będzie się liczyło w jaki sposób wyborcy napisali jej nazwisko; - fajnie też jest we Francji, gdzie ministerki noszą drogocenną biżuterię, tak też dają się fotografować przez fotoreporterów -- ale już przymilna prasa skwapliwie usuwa klejnoty, by nie drażnić czytelników (i wyborców).
To się nazywa magia fotoszopa... - co zrobić, żeby budowane stadiony zachwycały tak bardzo jak -- zachwycać nie chcą? Przyszłość gigabudowli stworzonych na miarę gierkowskiej epoki propagandy sukcesu zainteresowały nawet Edwina Bendyka, który wspomina o tym, co dzieje się z infrastrukturą w pół roku po zorganizowanych w RPA mistrzostwach świata (polecam też wpis poświęcony Pekinowi).
Oczywiście to tylko krakanie czarnowidzących niedowiarków, bo przecież skoro dyrektor firmy zarządzającej stadionem na wrocławskich Maślicach mówi, że będzie dobrze, to -- oczywiście, że będzie.
Mnie, z perspektywy Wrocławia, szkoda jest oczywiście, że władze miasta nie zdecydowały się na coś takiego jak Centrum Nauki Kopernik, ale cóż -- każdy ma swoje priorytety; - kolega był w Grecji, mówi, że to co zostało po igrzyskach z 2004 r. też słabo wygląda (im się nawet nie chce tego rozebrać).
W tej samej Grecji, gdzie lewaccy terroryści wrócili do dawnego obyczaju podsyłania komu popadnie bomb, mnie zaś -- w kontekście wiadomej hecy z turbanami -- jaka szkoda, że te bomby nie noszą turbanów... - wśród listeli od P.T. Czytelników nadal znajduję sporo pytań o żądania pewnego producenta map. Wśród różnych rad, których chętnie udzielę (np. "najprościej korzystać z innych dostawców") pojawiła się i ta: przeczytajcie co o tym mają do przeczytania Jarosław Konecko i Jakub Kubalski (Jak korzystać z map, by nie znaleźć się w lesie?)
- i jeszcze jedna ciekawostka zza oceanu: swego czasu sensacją było przejęcie TechCrunch przez AOL, dziś może nią być zamiar pozwania Arringtona przez innego internetowego "celebrytę" -- Jasona Calacanisa.
Calacanis, który był współtwórcą konferencji TechCrunch50 (i wspólnikiem w organizująceją spółce 20 LLC) uważa, że został oszukany przez Arringtona, który miał po trupach dążyć do transakcji z AOL, przeto teraz żąda swojej działki; - i na zakończenie crème de la crème: mam wrażenie, że wprawdzie prokuratura troszkę nie daje sobie rady ze śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej, ale wyśmienicie rekompensuje to sobie nieustannym badaniem nieustannych przecieków. Najpierw baty zebrał minister Kwiatkowski, któremu dali posłuchać nagrań z kokpitu Tupolewa, a że uczynił to w świetle reflektorów -- i bez zgody prokuratora -- prokuratura już bada czy nie popełnił przez to przestępstwa.
Parę dni później tygodnik "Wprost" (skądinąd naczelniactwo Lisa przysłużyło się temu pismu -- wcześniej naprawdę nie mogłem tego wziąć do ręki, a teraz jest całkiem-całkiem) opublikował obszerne informacje z akt sprawy -- a już zaczyna się kolejne postępowanie w sprawie przecieku (łącznie jest już ich siedem -- tylko w odniesieniu do ujawnienia informacji z akt sprawy).
(I na zakończenie link do kiosku, gdzie możecie kupić "Politykę", w której polecam interesujący tekst Piotra Pytlakowskiego o wszechobecnych tajemnicach państwowych, służbowych i zawodowych, którymi jesteśmy opleceni dokładniej chyba, niż za Układu Warszawskiego -- "Gęba na kłódkę", P 45/10).
PS na zdjęciu Lisa Murkowski we wstępnej fazie kampanii, fot. Travis S. via Flickr (CC-BY-NC).
Komentarze (14)
Kategoria
ex cathedra




