Co ty wiesz o psich kupach (ale nie quiz)
 Oceń wpis
   

TVN ukarana za wpychanie polskiej flagi do ATRAPY psiej kupy

A jakże: TVN będzie musiała zapłacić prawie pół miliona kary za to, że w jakimś rozrywkowym programie wpychano miniaturki biało-czerwonej w...  a t r a p y  psich kup. Dlaczego? Bo to sprzeczne z polską racją stanu, z moralnością i dobrem społecznym jest.

Żebyśmy mieli jasność: nikt nie przyniósł do studia odchodów Canisa familiarisa i nie pobrudził nimi polskiej flagi. Nie doszło zatem do jako takiego jej znieważenia, jak zresztą swego czasu przyjęły -- po zawiadomieniu posłów LPR -- organy ścigania, które nie doszukały się we wtykaniu maluśkich biało-czerwonych w atrapy psich kup znamion przestępstwa określonego w art. 137 par. 1 kk.

art. 137 § 1 kodeksu karnego:
Kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji:
Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość.
Ten drobny niuans -- bo przecież różnica między psią kupą a atrapą psiej kupy to tylko niuans, prawda? -- nie przeszkadzał ani ex-przewodniczącemu KRRiTV, który najsamprzód nałożył taką karę na telewizję, ani też obecnemu przewodniczącemu tego niezmiernie niezbędnego ciała, który sprawę mógł wycofać (ale nie wycofał), ani też warszawskiemu Sądowi Apelacyjnemu, który zmieniając wyrok pierwszej instancji miał stwierdzić, iż polskiej fladze należy się szacunek, bo historia, bo powstańcy, bo poczucie jedności i dumy narodowej, więc "szarganie tych wartości w psich odchodach kłóci się z przekonaniami moralnymi co do ich ochrony".
W jakich psich odchodach -- skoro psich odchodów nie było -- bladego pojęcia nie mam, ale przecież ja jestem zwykłym magisterkiem prawa i posługuję się zwykłą logiką, nie zaś tą nowomodną logiką, której muszą gdzieś tam nauczać -- w dodatku mam psa, więc umiem odróżnić psią kupę od czegoś, co psią kupą nie jest...

Prawdę mówiąc w takich przypadkach nawet nie chce mi się pisać o wolności słowa, o prawie do krytyki (choćby tych psiarzy, których pupile walą co popadnie i gdzie popadnie), o orzecznictwie, które buduje coś na obraz i podobieństwo cenzury... Chce mi się natomiast odwołać do normalnego zdrowego rozsądku i zakrzyknąć: ludzie, uczcie się odróżniać psie gówno od czegoś, co psa na oczy nie widziało.
 

PS 1: "Wired" pisze, że z wczorajszego przemówienia premiera Dawida Camerona wynika, że rząd Jej Królewskiej Mości planuje sięgnięcie do wzorców z "Raportu mniejszości" -- i będzie ścigać tych użytkowników serwisów społecznościowych, których aktywność wskazywać ma na zamiar popełnienia przestępstwa w przyszłości. Jakbym był zwolennikiem teorii spiskowych to bym powiedział, że teraz już wiadomo komu najbardziej zależało na rozróbach na ulicach angielskich miast.

PS 2: na zdjęciu: mój pies, jakby mówił: "i co wy wiecie o psich kupach?"

Komentarze (28)
O ochronie praw do obrazu z web-kamerki
 Oceń wpis
   

Food Chain

Kolejny temat z korespondencji do redakcji: czy wideo-transmisja z jakiegoś zdarzenia (ściśle: obraz transmitowany z kamerki w trybie CCTV) podlega ochronie prawno-autorskiej -- a więc czy może stanowi utwór -- chociaż można się poważnie zastanawiać nad tym, czy jest tam "iskra boża"?

Temat jest faktycznie ciekawy i -- niekoniecznie w kategoriach akademickich -- dyskusyjny.

Faktycznie, istotą ochrony przydanej przez przepisy prawa autorskiego jest powstanie czegoś, co jest dostatecznie twórcze i kreatywne, stąd też (wcale nie aż takie niebogate) orzecznictwo mówiące o tym, że trudno mówić o powstaniu utworu przy działalności odtwórczej, to jest takiej, w której człowiek stosuje się tylko do jakiejś procedury, normy, etc. (tak np. w wyroku Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 9 listopada 2006 r., I ACa 490/06, lub w wyroku WSA we Wrocławiu z 15 października 2004 r., II SA/Wr 1833/02).

Co zatem twórczego jest w ustawieniu kamerki "na sztywno" -- bez najmniejszej choćby ingerencji reżyserskiej w celu możliwie najlepszego pokazania dziejących się rzeczy? W przeciwieństwie -- dodajmy od razu -- do relacji na przykład z wydarzenia sportowego, gdzie realizator obrazu dysponuje rzutem z wielu kamer, który może żonglować obrazem w celu możliwie najlepszego pokazania dziejących się rzeczy?

art. 97 pr.aut. Bez uszczerbku dla praw twórców, artystów wykonawców, producentów fonogramów i wideogramów, organizacji radiowej lub telewizyjnej przysługuje wyłączne prawo do rozporządzania i korzystania ze swoich nadań programów w zakresie:
  1)   utrwalania;
  2)   zwielokrotniania określoną techniką;
  3)   nadawania przez inną organizację radiową lub telewizyjną;
  4)   reemitowania;
  5)   wprowadzania do obrotu ich utrwaleń;
  6)   odtwarzania w miejscach dostępnych za opłatą wstępu;
  7)   udostępniania ich utrwaleń w taki sposób, aby każdy mógł mieć do nich dostęp w miejscu i w czasie przez siebie wybranym.
Proste i logiczne -- jest w tym jednak pewien pies pogrzebany. Otóż ochronie podlegają także prawa do nagrań programów (art. 97 pr.aut.), zaś jako jedno z praw pokrewnych przysługuje to prawo uprawnionemu niezależnie od tego, czy mówimy o utworze -- czy też nie (zasadniczo: nie).
Wynika z tego, że jeśli tylko organizacja radiowa lub telewizyjna (o czym więcej poniżej) zada sobie trudu i zrobi obraz z jakiegoś zdarzenia, to nawet jeśli ani zdarzenie, ani też owa rejestracja pozbawione są iskry bożej -- choćby nietwórczemu wytworowi przysługiwać będzie ochrona w zakresie wskazanym w tym przepisie.

Tu ciekawostka: przepisy żadnej ustawy nie definiują czym jest owa organizacja radiowa lub telewizyjna, odsyła się jednak w tym zakresie do zawartego w ustawie o radiofonii i telewizji pojęcia nadawcy... którym (zaczynam upraszczać, by nie nudzić) od maja bez dwóch zdań będzie także nadawca rozprowadzający obraz w sieci teleinformatycznej -- o ile raczy się zarejestrować w KRRiTV (tak, tu chodzi o tę chorą nowelizację ustawy o RiTV z marca). Co musi uczynić, o ile zamierza rozpowszechniać program telewizyjny via internet (czym jest program możecie poczytać w art. 4 ust. 6 ustawy medialnej).

Słowem: jeśli ów obraz z web-kamerki nadaje w sieci w ramach swojego programu zarejestrowany nadawca -- to ochrona przysługująca do nagrań programów mu przysługuje. Jeśli robi to ktoś inny -- o ochronie może co najwyżej pomarzyć.
(Prawdę mówiąc dziwaczne jest takie uzależnienie udzielenia ochrony od tego czy się dopełnia jakichś administracyjno-urzędniczych czynności, ale cóż: chcieliście to macie, śledzie w tomacie.)

Dla głębszego zamieszania tematu dodam, że jeszcze inaczej (tj. niezależnie od tego czy operator kamerki ma status nadawcy w rozumieniu przepisów o cenzurze mediów) zapatrywałbym się na sprawę, gdyby się okazało, że:

  • dziejące się zdarzenie samo w sobie podlega ochronie, na przykład jako prawo pokrewne do artystycznego wykonania (przypomnijmy za art. 85 par. 2 pr.aut., iż artystycznym wykonaniem są "działania aktorów, recytatorów, dyrygentów, instrumentalistów, wokalistów, tancerzy i mimów oraz innych osób w sposób twórczy przyczyniających się do powstania wykonania";
  • co oczywiście samo w sobie nie zmienia prawnej pozycji operatora ustawionej na sztywno web-kamerki;
  • ale oczywiście rzutuje na prawa owych twórców (na marginesie: czy nabożeństwo czy msza jest takim artystyczym wykonaniem? bo kazanie samo w sobie może spełniać przesłanki do uznania za utwór);
  • którzy to twórcy mogą zawrzeć z rejestratorem umowę, na podstawie której będzie on zapisywał to, co się dzieje -- i rozpowszechniał ów obraz na wyłączność...

... bo oto wówczas może się okazać, że faktycznie: nie ma utworu i nie ma nadawcy -- ale jest ochrona artystycznego wykonania oraz oczywiście samej rejestracji owego wykonania.

Trudny temat, więc kończę.

Komentarze (7)
Spieszcie się oglądać Bonda, tak szybko go nie zobaczycie
 Oceń wpis
   

Bond Connery Walther PPKPo raz kolejny okazuje się, że nadgorliwość jest gorsza od socjalizmu.

Tym razem chodzi o reklamę podprogową i inne formy reklamy-nie-reklamy, którymi -- faktycznie -- część współczesnych filmów i programów jest straszliwie nafaszerowana. Władza postanowiła zrobić z tym porządek i oto w głośnej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji (która weszła w życie w poniedziałek) pojawiają się:

  •  zakaz lokowania produktu -- czyli przedstawianie towaru w ramach audycji, w zamian za zapłatę -- chyba że dotyczy filmu lub audycji sportowej, albo ma to być rekwizyt albo nagroda w audycji. Warunkiem prawidłowego ulokowania produktu będzie m.in. oznaczenie danego programu specjalną planszą, a także zagwarantowanie, żeby ta reklama nie była zbyt namolna (art. 17a ustawy);
  • bezwzględny zakaz lokowania tematu (tj. nawiązywanie do tematu w scenariuszu lub liście dialogowej, w zamian za wynagrodzenie) -- bezwzględny, czyli bez możliwości "dobrego" ulokowania tematu.

Do czego to doprowadzi? Ano niechybnie do tego, że nie zobaczymy już kiedyś tam w telewizji nowego Bonda; będzie w kinach -- których na szczęście ustawa o radiofonii i telewizji nie dotyczy -- będzie na płytach, ale w telewizji go nie będzie. art. 16c ustawy o radiofonii i telewizji:
Zakazane są:
  1)   ukryte przekazy handlowe;
  2)   lokowanie produktów, z zastrzeżeniem art. 17a;
  3)   lokowanie tematów.

art. 6 ustawy z 25 marca 2011 r. o zmianie ustawy o RiTV
Przepisy dotyczące lokowania produktu stosuje się wyłącznie do audycji wyprodukowanych po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy.

Ba, jeśli telewizja nie chce popełnić czynu, za który grozić będzie jej kara w wysokości do 50% opłaty za częstotliwość (art. 53 ustawy), to nie zobaczymy już nawet "Casino Royale". Ani żadnego innego filmu, w którym producent lub reżyser zdecydowali się wpleść w dialog nawiązanie do jakiegoś produktu od sponsora filmu.

Dopóki bowiem ograniczyliby się do pokazywania danego towaru -- a więc Bond pokazuje Vesper jego Omegę -- to sprawa rozeszłaby się po kościach: zgodnie z art. 6 nowelizacji przepisy dotyczące lokowania produktu stosuje się wyłącznie do rzeczy, które powstały po 23 maja 2011 r. -- czyli wszystko od "Doktora No" aż do obu wersji "Casino Royale" byłoby bezpieczne; zaś przed nowym filmem wystarczałoby dać planszę (nb. KRRiTV nie wydała rozporządzenia, o którym mowa w art. 17a ust. 9 ustawy -- na dziś nie wiadomo więc w jaki sposób ta informacja miałaby wyglądać...)...
... gorzej jednak, że w tej samej scenie James i Vesper o zegarku rozmawiają (a w paru innych filmach rozmawiają o samochodach, albo o Waltherze PPK... a tu tylko o Bondzie mowa -- a co z innymi produkcjami?), co niewątpliwie stanowi już lokowanie tematu -- czego nie dość, że nie można zrobić prawidłowo (art. 16 pkt 3 nie przynosi wyjątku w postaci odwołania do art. 17a), ale i nie ma do lokowania tematu zastosowania art. 6 nowelizacji -- czyli ten zakaz jest bezwzględny podwójnie: dotyczy także filmów powstałych przed magicznym dniem 23 maja 2011 r.

O takich jak ten: 

 

Komentarze (17)
...oderwawszy się od pornosów...
 Oceń wpis
   

Boenig C-17 Globemaster departing Wrocław

cytat na dziś: "internauci odstawili piwo, oderwali się od pornosów i trochę poszumieli, dziennikarze popisali trochę bzdur – i już" -- Karol Jakubowicz, szef doradców KRRiTV, w tekście poświęconym niedawnej próbie nowelizacji ustawy medialnej (via Vagla)


Bardzo fajnie jest się dowiedzieć co wpływowy fachowiec -- że znów zacytuję Piotra -- obecnie "ekspert Rady Europy, UNESCO, Unii Europejskiej, OBWE w zakresie ustawodawstwa radiowo-telewizyjnego", a ongiś "przewodniczący Międzyrządowej Rady Programu "Informacja dla wszystkich" przy UNESCO, członkiem Rady Niezależnej Komisji ds. Mediów w Kosowie oraz przewodniczącym Komitetu Zarządzającego do Spraw Mediów i Nowych Usług Komunikacyjnych Rady Europy, w latach 1994-1997 wiceprzewodniczący i przewodniczący Rady Nadzorczej TVP S.A, następnie dyrektor Biura Analiz i Planowania Strategicznego w TVP S.A., a w latach 2004- 2006 dyrektor Departamentu Strategii i Analiz KRRiT" -- myśli o osobach, którym się jeszcze chce mieć swoje zdanie i je artykułować na tematy nieco poważniejsze, niż walka Kliczko-Adamek (w tym o niżej podpisanym).

Mnie się wprawdzie zawsze wydawało, że -- przynajmniej w sferze liturgicznej -- elity władzy cenią objawy tzw. "społeczeństwa obywatelskiego", które nie omieszka za darmo i po frajersku wypunktować błędów i wypaczeń powstałych w toku procesu legislacyjnego (choćby sytuacja była beznadziejna), ale jak widać nie pomylił się mędrzec, który rzekł, że trudno być prorokiem we własnym kraju.

Odstawiwszy zatem piwo i oderwawszy się pornosów -- w celu poszumienia -- serdecznie pozdrawiam tylko Pana Karola Jakubowicza oraz wszystkich jemu podobnych. I dodam, że pewnie czasem warto wypić łyk zimnego piwa -- bo może tylko dzięki temu da się uniknąć odlotów tego rodzaju.

Komentarze (6)
7 z tygodnia (XXV)
 Oceń wpis
   
  • Prezydent Komorowski nie widzi przeszkód przeciwko oskubaniu przyszłych emerytów z części ich oszczędności, więc mimo negatywnej opinii byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego zapewne podpisze ustawę "reformującą" OFE. Mnie jednak zaciekawiło coś innego: Leszek Balcerowicz miał zaapelować o ujawnienie opinii prawnych zebranych przez kancelarię głowy państwa, na co strasznie obruszył się minister Nałęcz -- że niby pewne rzeczy muszą pozostać tajemne (dla mnie zaś to znak, że muszą być druzgoczące dla ustawy).
    Różnica między skokiem na OFE a denominacją 1950 r. jest taka, że dziś przepisy o informacji publicznej idą do kąta, wówczas zaś Informacja pomyślnie zabezpieczała całą operację;
  • brednie jakich mało opowiada także Jarosław Kaczyński, tym razem oberwało się Ślązakom, bo bycie Ślązakiem to nic innego jak "odcięcie się od polskości" i "przyjęcie po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej". Owszem, można kpić, że prezes PiS spóźnił się o przeszło 40 lat z takim gadaniem, a "jechanie Gomułką" na nic mu się zda, jednak powiadam: czekajcie cierpliwie, przyjdzie dzień, że prezes od Gleiwitz do Hindenburg z worem pokutnym będzie szedł -- kończąc jak z "ruskim agentem" zatrudnionym na posadzie wicepremiera;
  • ruszyło się coś z korupcją wyborczą w Wałbrzychu -- w apelacji uchylono orzeczenie pierwszej instancji uznające, że nic się nie stało -- mnie się jednak wydaje, że w tym tempie prędzej dojdzie do restauracji księstwa Świdnickiego, niż prawomocnego rozstrzygnięcia wszystkich protestów wyborczych. To jest zresztą generalny feler naszego prawa: z założenia sądy drugiej instancji unikają orzeczeń merytorycznych i tylko odsyłają, odsyłają, odsyłają...
  • innego rodzaju sagi -- ale też sądowej -- można się spodziewać ze strony wdowy po Czesławie Niemenie (polecam ciekawy tekst w "Polityce", ale jako że nie występuje w sieci, to linkuję do Gazety). Jeśli temat się rozwinie tak, jak może się rozwinąć, to faktycznie może być ciekawe: na ile ochrona dóbr osobistych najbliższej rodziny zmarłego może mieć wpływ na sposób upamiętnienia owego -- jakby na to nie patrzeć stanowiącego "dobro ogólnospołeczne" -- człowieka?
  • z czego głównie składa się benzyna, którą lejemy do zbiorników naszych aut? Głównie z VAT akcyzy. Niestety, chciwy rząd nie patrzy na to, że drogie paliwa to nie tylko wyraźne zwiększenie kosztów życia -- co się przekłada na rosnące ceny owych zakupów w Biedronce -- ale i po prostu źródło przyspieszającej inflacji. Niestety, dla Sir Rostowskiego i jego poplecznika w rządzie ma to niewielkie znaczenie...
  • ten sam rząd chce wrócić do tego samego projektu ustawy medialnej -- różnica jest taka, że będzie nowy zespół, a w zespole ludź z MinKult i ludź z KRRiTV. Najgorsze jednak nie jest to, że być może znów będą chcieli nas oszukać -- najgorsze jest to, że bolączką rządu (i podobno naszą) powinno być to, że "nie została w pełni implementowana dyrektywa unijna" -- co jest makabrycznym dowodem potwierdzającym, że art. 4 ust. 1 konstytucji RP ("Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu") literalnie ewaporował. Nowy suweren zainstalował się między Brukselą a Sztrasburgiem i kwitnie jak pączek w maśle...
  • ... stąd generalnie brak mi wiary w pomyślność planów Jerzego Buzka, który deklaruje odważny zamiar wykorzenić korupcję z Parlamentu Europejskiego ("w związku z niewłaściwym zachowaniem niektórych europosłów należy podnieść standardy i poprawić przejrzystość działalności w Parlamencie Europejskim"). Przypominam, że to nie pierwsza afera tego rodzaju w tym półświatku -- parę lat temu był inny "przypadek korupcji na wielką skalę", zaś pod koniec ubiegłego stulecia do dymisji podała się cała ówczesna Komisja (zapamiętajcie to nazwiska: Jacques Santer i Edith Cresson) -- aczkolwiek oczywiście nie dlatego, że dopuścili się łapówkarstwa, lecz dlatego, że pozwolili się na korupcji złapać.
Komentarze (10)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]