Rząd im. Jessiego Jamesa
 Oceń wpis
   

dopłaty do emerytur grup uprzywilejowanychmotto na dziś: Nie kradnij, rząd nie lubi konkurencji!

 

A więc stało się: w poszukiwaniu wolnych środków do zmarnowania rząd postanowił sięgnąć po nasze własne pieniądze (albo i nie nasze). Już niedługo -- jak tylko posłowie przegłosują, a prezydent podpisze (później może nawet będzie protestował) -- zamiast "obciążania systemu finansowego i generowania długu publicznego" będziemy mieli jeszcze większy zaszczyt wspierać ZUS.

Słowem: już niedługo składka na otwarte fundusze emerytalne zmniejszy się z 7,3% do 2,3%, zaś reszta... nie, reszta nie zostanie w naszej kieszeni -- reszta pójdzie na ratowanie systemu finansów publicznych, czyli do ZUS. Okazuje się zatem, nie po raz pierwszy, że łatwo w Polsce stać się dobroczyńcą i uratować kraj przed katastrofą finansową -- o tyle łatwo, że nie za swoje się ratuje -- znacznie trudniej być prorokiem we własnym kraju; nie udało się to premierowi Tuskowi, który półtora miesiąca temu mówił, że nie przewiduje "turbulencji ani radykalnych zmian" w kwestii OFE.

Próbuję się zastanawiać dlaczego ratowanie finansów publicznych tej naszej zielonej wyspy musi polegać prawie wyłącznie na zwiększaniu obciążeń, zaś cięcia ograniczone są takich banałów jak... wysokość zasiłku pogrzebowego. Równocześnie rząd dość starannie unika tematu likwidacji przywilejów różnych grup zawodowych, na które płacimy -- warto przypominać -- średnio po tysiaku na twarz rocznie. Aż tyle kosztuje nas zapewnienie komfortu fajnej emerytury rolnika, policjanta, żołnierza, sędziego czy górnika (przypomnijmy: grup, które "od zawsze" albo "bo tak" są poza systemem OFE); i tego akurat premier Tusk za bardzo zmieniać nie chce -- bo oczywiście łatwiej jest rąbnąć kasę milionów obywateli, niż podskoczyć hałaśliwej i mocno zinfiltrowanej przez związki zawodowe mniejszości.

A przecież oszczędności można szukać nie tylko ograniczając dokładanie kasy na przywileje górników i policji. Z roku na rok nasz budżet opiera się na totalnym przewalaniu mnóstwa kasy, począwszy od bzdur w rodzaju saloniku ministra Sikorskiego i zatrudniania żon dyplomatów na etatach, czy wyłączania ledwie co kupionych przez administrację terminali Blackberry -- na sprawach poważniejszych kończąc: rozpasany socjal, utrzymywanie zbędnych instytucji (w tym mój ukochany Urząd Transportu Kolejowego, który ledwie co pozwolił sobie zdyscyplinować przewoźników kolejowych, ale i np. CBA), finansowanie niepotrzebnych inwestycji w stadiony, służących tylko temu, by premier Tusk mógł sfotografować się z Platinim.

Reasumując: rząd zachowuje się jak Jessie James napadający na pociąg przewożący cudze pieniądze. Zamiast zająć się trudnymi tematami -- choćby zacząć od natychmiastowego skasowania możliwości przechodzenia 35-latków na policyjne emerytury -- dobiera się do najłatwiejszych pieniędzy.
Chciałem uprzejmie uświadomić p.p. Rostowskiemu i Tuskowi, że udało mi się przez ostatnie lata zgromadzić parę złotych na IKE. Więc jakby rząd chciał jeszcze powalczyć troszkę z długiem publicznym, to przecież można uchwalić, że te pieniądze mi się zabierze -- i pośle do ZUS. Albo do KRUS.
(Sporo pieniędzy marnuje się także na rachunkach bankowych, jak będzie naprawdę kiepsko, to przecież "pomożecie? pomożemy...")

Komentarze (48)
Za a nawet przeciw
 Oceń wpis
   

Poznali się na Naszej Klasie ;-) (OK, in English that should be "they met on the Facebook")

No to mamy kolejnego prezydenta, który jest za a nawet przeciw: najsamprzód Bronisław Komorowski podpisał ustawę zobowiązującą (przedwczesnych) emerytów do zwolnienia się z pracy przed dalszym kontynuowaniem zatrudnienia, aby następnie ogłosić -- ponieważ prezydent słucha głosu Ludu -- że jest przeciwko prawu, które właśnie podpisał.

Ustawa jaka jest każdy widzi: to dość typowy przykład magicznego myślenia, zgodnie z którym ustawa robi się słodka od samego mieszania. Najpierw było mieszanie z programem aktywizacji zawodowej 50+ "solidarność pokoleń" -- bo przecież każdy minister najlepiej wypada na sympozjach i konferencjach -- później wielka bitwa o emerytury pomostowe (czy nie dość tych sprzeczności jak na jeden rząd?) -- tymczasem dziś okazuje się, że w jakiś cudowny sposób finanse publiczne ocalić mogą wyłącznie... (przedwcześni) emeryci.
Dodajmy, że podobne zasady obowiązywały już jakieś 10 lat temu: po osiągnięciu wieku emerytalnego pracownicy musieli się zwolnić z roboty, chlebodawca płacił im odprawę emerytalną, aby następnie -- zwykle kolejnego dnia -- podpisać kolejną umowę o pracę.

z ustawy o emeryturach i rentach z FUS:
art. 103. 1. Prawo do emerytur i rent ulega zawieszeniu lub świadczenia te ulegają zmniejszeniu na zasadach określonych w art. 103a–106.
2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do emerytów, którzy ukończyli 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni), z zastrzeżeniem art. 103a.
(...)
art. 103a. Prawo do emerytury ulega zawieszeniu bez względu na wysokość przychodu uzyskiwanego przez emeryta z tytułu zatrudnienia kontynuowanego bez uprzedniego rozwiązania stosunku pracy z pracodawcą, na rzecz którego wykonywał je bezpośrednio przed dniem nabycia prawa do emerytury, ustalonym w decyzji organu rentowego.
Tymczasem moim zdaniem (mogę się mylić -- jak zawsze rezerwuję sobie tę komfortową możliwość) sprawa jest dość prosta: prawo do przedwczesnej emerytury to przywilej -- nie uprawnienie sensu stricto! -- pracownika. Osoba decydująca się na skorzystanie z takiego przywileju musi liczyć się z pewnego rodzaju szykanami (no, może niedogodnościami) -- i tak jak pasażer wrocławskiego MPK, któremu municypałki zapewniają darmową atrakcję w postaci Urbankarty musi podać swój numer PESEL i dostać reklamę wyborczą Rafała Dutkiewicza. Zaś (przedwczesny) emeryt musi robić z siebie imbecyla, zwalniać się z pracy i zatrudniać od nowa...

...no właśnie, ale czy aby (przedwczesny) emeryt to jest nadal po prostu emeryt? Zgodnie ze znowelizowanym art. 103 ust. 2 ustawy o rentach i emeryturach z FUS zawieszenie prawa do świadczenia (art. 103a ustawy) dotyczy wyłącznie emerytów, którzy są emerytami, chociaż nie "ukończyli 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni)" -- więc ja się tylko spytam: czy skoro fundujemy komuś przywileje, to nie możemy jednak postawić jakiegoś szlabanu? 

PS na zdjęciu: cieszący się życiem emeryci. Bójcie się!!

Komentarze (7)
Ubieganie się o kredyt na podstawie nierzetelnych dokumentów
 Oceń wpis
   

tak się bierze kredyt ;-)Ciekawostka: ledwie Wyborcza napisała o możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które wnioskując o udzielenie kredytu zawyżyły wysokość swojego wynagrodzenia -- bo to lepiej w banku wygląda i łatwiej można było go dostać -- a już otrzymałem ze 3 prośby o zdementowanie.
Bardzo bym chciał, kochani. Ale nie mogę.

Sęk w tym, że faktycznie -- złożenie w banku nierzetelnego, potwierdzającego nieprawdę dokumentu, albo nawet nierzetelnego pisemnego oświadczenia w celu uzyskania m.in. kredytu, pożyczki bądź elektronicznego instrumentu płatniczego -- jest w rozumieniu polskiego prawa przestępstwem (art. 297 par. 1 kk). Co więcej, jeśli dodatkowo sprawca przedkłada dokument uprzednio przez siebie sfałszowany, do kwalifikacji czynu dochodzi w zbiegu art. 270 par. 1 kk w zw. z art. 11 par. 2 (por. wyrok SA w Gdańsku z 3 grudnia 2008 r., II AKa 254/08).

art. 297 § 1 kk Kto, w celu uzyskania dla siebie lub kogo innego, od banku (...) kredytu, pożyczki pieniężnej (...) przedkłada podrobiony, przerobiony, poświadczający nieprawdę albo nierzetelny dokument albo nierzetelne, pisemne oświadczenie dotyczące okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania wymienionego wsparcia finansowego, instrumentu płatniczego lub zamówienia,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Nie będzie przy tym miało znaczenia, czy instytucja finansowa na podstawie uzyskanych dokumentów kredyt przyzna czy też go odmówi. Popełnienie przestępstwa oszustwa kredytowego następuje już w momencie złożenia dokumentu poświadczającego nieprawdę, a to dlatego, że "przepis penalizuje zatem czynności przygotowawcze do podjęcia ostatecznej decyzji o przydzieleniu zamówienia publicznego" (tak SN w wyroku z 5 stycznia 2006 r., WA 28/06, który wprawdzie dotyczył zamówienia publicznego, ale teza bez dwóch zdań pasuje także do pozostałych zakresów działalności wskazanych w art. 297 par. 1 kk).

Za przestępstwo oszustwa kredytowego to może być ścigany także pośrednik bądź inna osoba, która w imieniu ubiegającego się o kredyt przedstawi dokument stwierdzający nieprawdę, pod warunkiem, że wie o jego nieprawdziwości (por. wyrok SN z 2 grudnia 2003 r., IV KK 37/03: "Za przestępstwo z art. 297 § 1 kk odpowiada nie tylko sam starający się o kredyt dla siebie, który przedkłada bankowi stwierdzający nieprawdę dokument w celu uzyskania tego kredytu, ale także inna osoba, w tym i taka, która z mocy odrębnej umowy z bankiem zawiera, jako sprzedawca towaru zbywanego w systemie sprzedaży ratalnej, umowę kredytową z nabywcą tego towaru, jeżeli przedkłada ona następnie bankowi dokument stwierdzający nieprawdę lub podobne oświadczenie pisemne dotyczące okoliczności mających istotne znaczenie dla uzyskania tego kredytu, a więc takie, bez którego ów kredyt, według stosunku łączącego sprzedawcę z bankiem, nie zostałby udzielony, choćby sama umowa kredytowa była sporządzona prawidłowo, a dokumenty przedkładane przez nabywcę towaru, niezbędne dla jej zawarcia, były rzetelne.")

Godzi się jednak dodać dwie dodatkowe uwagi. Po pierwsze: nie będzie przestępstwem oszustwa podatkowego wykazanie na zaświadczeniu uzyskanym od chlebodawcy wszystkich przychodów pracownika, nawet jeśli część z nich uzyskiwana jest "pod stołem". Istotne jest bowiem wykazanie wszelkich składników wynagrodzenia ubiegającego się o kredyt -- cóż on zatem ma być winien, że część kasy otrzymuje on nieoficjalnie?
I uwaga nr 2: art. 297 par. 1 kk z pewnością nie dotyczy różnego rodzaju formularzy online wypełnianych przez pracownika. Podstawą odpowiedzialności jest bowiem złożenie poświadczającego nieprawdę zaświadczenia bądź nierzetelnego pisemnego oświadczenia.

I ostatnia uwaga -- czytając korespondencję odnoszę wrażenie, że część P.T. Czytelników nie łapie różnicy -- dla zaistnienia przestępstwa oszustwa kredytowego nie ma też znaczenia, czy kredytobiorca jest czy nie jest w stanie się wypłacić w razie popadnięcia w jakieś problemy finansowe. Przestępstwo doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd (a więc "oszustwo zwykłe" -- art. 286 par. 1 kk) jest czymś odrębnym, zagrożonym nieco surowszą karą (od 6 miesięcy do 8 lat więzienia) i to właśnie grozi osobom, które uzyskały kredyt z zamiarem niespłacania go.

Komentarze (11)
Karta kredytowa GE Ryanair "wolna" od opłat
 Oceń wpis
   

karta GE Money RyanPo ciężkich tematach czas wrócić do czegoś sympatyczniejszego. Do banków, które oferują "darmowe" produkty -- zaś ściągają opłaty za jakieś przedziwne usługi.

Jest sobie oto GE Money Bank i jest sobie co-brandowa karta kredytowa Ryanair. Produkt, dzięki któremu można otrzymać w roku aż 4 bonusowe bilety w programie "Bonusowe podróże" (i jeszcze jakieś dodatkowe rabaty).

Rozbawiła mnie Taryfa Opłat i Prowizji  tej karty. Opłata za wydanie karty głównej -- bez opłaty. Opłata za wznowienie karty głównej -- wolne od opłat. To najważniejsze parametry, na które zwraca się uwagę w poszukiwaniu bezkosztowego środka płatniczego. Owszem, są jakieś opłaty -- za wydanie nowego plastiku, za wydanie duplikatu.

W większości banków na tym skończyłaby się moja lektura: póki karty nie niszczę i nie gubię, a także nie proszę o kartę dodatkową, nie płacę nic.
Ale nie w GE Money Banku. Tu muszę uważać do samego końca. Pojawia się bowiem w TOiP Roczna opłata za udostępnienie i obsługę karty (pobierana na początku drugiego roku
i każdego kolejnego roku od daty wydania pierwszej karty)
w wysokości 85 złotych.

Bank nie pobiera ani złotówki za wznowienie karty. Pobiera aż 85 złotych rocznie za jej udostępnienie i obsługę w latach następnych. Jak dla mnie jak zwał tak zwał -- tej karty nie da się mieć nic za to nie płacąc.

TOiP karta kredytowa GE Money Bank Ryanair

To nie jest nielegalne. Ale to jest zabawne raczej.
Ludzie sprawdzajcie dokładnie o czym się do Was mówi. Niedawno słyszałem o "karcie podróżnej", która miała "funkcję kredytową" (taki produkt banku, który nie odpowiada za rzetelność i wiarygodność swoich dokumentów oferowała znajomej handlówka).

Komentarze (10)
Rozwiązać związki zawodowe?
 Oceń wpis
   

Royal MailMargaret Thatcher odebrała tytuł doktora HC Uniwersytetu Łódzkiego (hihi, znów ta Łódź -- pozdrówcie Jacka S., tego od sklepów górskich, jak będziecie), tymczasem hydra angielskich związków zawodowych znów podnosi swój zakuty łeb.

Tym razem strajk ogłosili pracownicy the Royal Mail. Powód raczej tradycyjny -- jak pisze Guardian chodzi o nacisk na zwiększenie efektywności pracy, obawy przed redukcją zatrudnienia (brytyjska poczta zwolniła 40 tys. osób w ostatnich 2 latach!) oraz "pełzającą prywatyzację" (ach, te słowa brzmią tak podobnie mimo różnic językowych).
Duzi klienci (Amazon, sklepy wysyłkowe)  już się zastanawiają kim zastąpić pocztę królewską, małym raczej łatwo to nie przyjdzie -- strajk może potrwać, skoro już się mówi, że starsze panie mogą nie mieć jak wysłać pocztówek na święta.

Royal Mail chce się bronić zatrudniając 30 tys. pracowników tymczasowych, co związki już nazwały działaniem nielegalnym. Rzecz w tym, że brytyjskie prawo zabrania zatrudniania "czasowników" przez pracodawców pozostających w sporze, zaś agencji pracy tymczasowej za podsyłanie ludzi pracodawcy, którego załoga podjęła strajk (powtarzam za Guardianem) grzywna w wysokości 5000 funtów od łebka, za każdy jeden dzień. (Ciekawostka: podobny zakaz wynika także z art. 8 pkt 2 polskiej ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych, aczkolwiek sankcji za naruszenie brak.)

Nie będę szachraił: związków zawodowych nie kocham, bo nigdy nie podzielę zdania, że zakład pracy ma po to funkcjonować, by ludzie mieli zatrudnienie (i wypłatę) -- a klient jest tylko dodatkiem (to częsta postawa np. w szpitalach albo tzw. placówkach kulturalnych). Uważam też, że w olbrzymiej większości tego rodzaju protesty są wyłącznie szkodliwe: dla korzystających z usług firmy, dla samego pracodawcy (pamiętacie Państwo strajk Poczty Polskiej niecałe półtora roku temu? a czy kogoś tam obchodzi, że 2008 r. PP zamknęła stratą -291 mln złotych?)

W tytule wpisu zadaję podchwytliwe pytanie -- czy należy rozwiązać związki zawodowe -- na które od razu odpowiadam: nie, związków zawodowych nie powinno się likwidować. Niech sobie działają (jestem libertarianinem, a to do czegoś zobowiązuje), jednak urealnienić należy zakres możliwości działania związków. 
Odebrać prawo do strajku okupacyjnego (bądź je zrównoważyć prawem do lock-outu, choćby w przypadku bezprawnego strajku), realnie przeciwdziałać terrorowi stosowanemu wobec pracowników nieuczestniczących w strajkach -- to minimum.

Komentarze (8)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]