Od Unii Lubelskiej do Piątej Kolumny
 Oceń wpis
   

akt Unii LubelskiejTak sobie pomyślałem, że warto jeszcze na momencik wrócić do kolejnej bredni wypowiedzianej przez Jarosława Kaczyńskiego -- do tej śląskości, która ma być przejawem "zakamuflowanej opcji niemieckiej".
Bo przecież wiadomo, że w świecie PiS grozi nam żywioł germański, a na panteonie bohaterów narodowych mieszczą się tylko Wanda (co nie chciała Niemca), Drzymała i Janek Kos razem z Grigorijem Saakaszwilim (bo Gustlik to już raczej V Kolumna).

Niestety, straszenie ruchami decentralizacyjnymi -- a to polską Katangą (która, jak wiadomo, musi próbować się urwać), a to Bośnią, albo chociaż prawnicze szczególarstwo, które zdaje się uprawiać poseł Kalisz (którego nadal mam za bardziej trzeźwego posła, i to mimo, że on czerwony w sumie jakby) -- dowodzi beznadziejnej znajomości polskiej historii. Oraz strachu przed tą historią -- i to strachu najwyraźniej dręczącego tych, którzy najchętniej uciekliby pod sztandary polityki historycznej.
Jakby na to nie patrzeć w polskiej tradycji nie leży urawniłowka, nie było zatem w historii dotąd równie długiego okresu jednolitego ustroju prawno-państwowego, niż... okres od 1939 r. (GG) do dziś.

Pomińmy pierwsze 500 lat państwowości, przejdźmy od razu do Unii Lubelskiej 1569 roku, wynikiem której powstała z dzisiejszego punktu widzenia modelowe państwo konfederacyjne. Obok Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego, w skład Rzplitej wchodziły także (w różnym czasie) m.in.: Księstwo Kurlandzkie, Inflanty, Ks. Siewierskie czy Ziemia Spiska -- i jedno co terytoria te miały wspólnego, to zasadę, że mieszkały tam różne ludy (wyznające różne wiary), panowały tam różne systemy prawne i sądowe, różne też były formy związania tych prowincji z Rzeczpospolitą. Co ciekawe każdy monarcha szanował owe odrębności: pilnował lenna, czasem zebrał jakiś podatek (jak mu panowie szlachta pozwolili), ale w większość spraw się nie mieszał.
To właśnie dzięki tej -- prezes Kaczyński pewne byłby niepocieszony -- tolerancji dla odrębności etnicznych czy religijnych w XVI-wiecznej Rzeczpospolitej schronienie znaleźć mogli dysydenci z innych państw: protestanci uchodzący z krajów rządzonych przez katolickich monarchów, papiści, dla których nie było miejsca w państwach protestanckich, żydzi. Dzięki niej każdy mógł czuć się tu u siebie w domu (nie "jak u siebie", lecz "u siebie").

Odrębności te pozostały -- i pozostałyby, nawet mimo formalnego zniesienia unii polsko-litewskiej w konstytucji z 1791 r. -- na kolejne dziesięciolecia i wieki, aczkolwiek w znikomym stopniu przyczyną tego były rozbiory i podział państwa pomiędzy carską Rosję oraz Prusy i monarchię Habsburgów. Nawet politykę II Rzeczpospolitej cechował szacunek dla odrębności: federacyjne plany Piłsudskiego nie wynikały z umiłowania dla wizji państwa unitarnego, podobnie zgoda na autonomię Śląska -- w tym odrębny Sejm Śląski i Skarb Śląski -- nie była przejawem słabości państwa ani "łapówką" za powstania.

Niestety, począwszy od Hitlera i władz komunistycznych odrębności, regionalizmy i generalnie pojęta "inność" przestała pasować -- a dziś, niestety, pogląd ten przejęli i uznali za swój nawet politycy pełni demokratycznych frazesów.

PS na ilustracji powyżej -- akt Unii Lubelskiej. Niechaj wżdy narodowie znają, że Polacy nie gęsi i swoje tradycje też mają.

Komentarze (15)
Obrazek sprzed chwileńki
 Oceń wpis
   

Gdy piszę o rowerach i rowerzystach, zbieram zwykle niezłe cięgi, niezależnie od tego czy piszą rowerzyści czy kierowcy pojazdów mechanicznych (baty dostaję także pisząc o parszywych kierowcach). Wiadomo -- jako liberał powinienem nie tylko opowiedzieć się za prawem każdego człowieka do popełnienia samobójstwa (opowiadam się), ale i za niekwestionowanym prawem szkodzenia każdemu bliźniemu: ile wlezie, jak często dusza zapragnie i bez najmniejszych konsekwencji.

Wszakże owa liberalna wolność -- przynajmniej w ujęciu marksistowskim -- oznacza nie tylko możliwość sycenia swoich oczu widokiem biednych dzieci głodujące w dziurawych butach, ale i swobodę wywołania katastrofy na drodze; jeśli komuś odwagi nie starczy, to chociaż takiego zastawienia przejazdu autem pozostawionym na poboczu osiedlowej dróżki, żeby przynajmniej straż pożarowa do pożaru w bloku nie zdążyła.

Idąc dalej tym tropem dziś zaserwuję P.T. Czytelnikom -- także tym, którzy liberalizm z marksizmem pomylili (ściśle: definiują go marksistowskimi kryteriami) taki oto obrazek pochwycony nie dalej jak dwa kwadranse temu:

rowerzysta samobójca co obok drogi dla rowerów jedzie

Dodam, że moim niemarksistowskim zdaniem wolność tego kozaka do popełnienia samobójstwa (tak, wiem, że mówię jak FDR)  ograniczona jest choćby moim prawem do bezpiecznej jazdy, choćby przez to, żebym nie musiał go wymijać ryzykując wyrżnięcie w auto nadjeżdżające z naprzeciwka.

Komentarze (35)
Dlaczego pójdę na wybory i jak zagłosuję
 Oceń wpis
   

Niecały tydzień przed wyborami prezydenckimi to chyba dobry czas na jedyny przedwyborczy komentarz agitujący. Będzie krótko i konkretnie, czyli w punktach:

  • w przeciwieństwie do mojej postawy sprzed roku -- tym razem na wybory pójdę. Cokolwiek by nie mówić o urzędzie prezydenta RP ("prestiż, pałac i żyrandol") i jakkolwiek oceniać pozycję głowy państwa (tak, nadal uważam, że marnujemy potencjał urzędu) -- takie wybory to nie przelewki;
  • wrażenia mam podobne jak Jacek Sierpiński: ja też nie mam kandydata, z którego poglądami mógłbym się jednoznacznie identyfikować (w teście, o którym pisze J. Sierpiński wyszło mi: Janusz Korwin-Mikke - 76,74%, Waldemar Pawlak - 61,63% (!) i Andrzej Olechowski - 58,14%);
  • z tymi internetowymi zabawami wyborczymi jest w ogóle mały problem. W teście Latarnika dla odmiany wyszła mi następująca czołówka: JKM (13 zgodności), Andrzej L. (9 zgodności - sic!) i Napieralski/Jurek/Morawiecki (7 zgodności, przy czym z Napieralskim aż 9 niezgodności) -- ale jak tu odpowiedzieć rozsądnie na tak tendencyjnie zadane pytanie jak np. "W publicznej służbie zdrowia należy wprowadzić niewielkie opłaty za korzystanie z usług medycznych"? -- bo jeśli co do zasady jestem zwolennikiem: prywatyzacji "służby zdrowia" i likwidacji "kłamstwa medycznego", jednak chcąc wyjść na liberała w tym pytaniu muszę zaznaczać "zgadzam się". Podobnie tendencyjne jest pytanie "Rolnicy powinni płacić składki ubezpieczeniowe na takich samych zasadach, jak wszyscy inni obywatele (likwidacja KRUS)" -- zostawmy to co w nawiasie za całe pytanie, a najlepiej dopiszmy tam ZUS, to podpiszę się oburącz -- ale jeśli mnie ktoś pyta czy idealnym modelem jest zusowska grabież (co sugeruje pytanie), to moja odpowiedź brzmi: ktoś powinien za to solidnie beknąć;
  • jak już zaznaczyłem: na wybory 20 czerwca pójdę i oddam głos ważny. Większego dylematu -- chociaż w znacznej mierze podzielam opinię Macieja Dudka -- z wyborem nie mam: zagłosuję na JKM. To nie jest idealny kandydat (nie mam już 25 lat, wkręcić się nie dam ;-) i chciałoby się westchnąć: 20 lat minęło, a JKM jest jaki był (z drugiej strony zdziwilibyście się jak wiele "starych" postulatów UPR zostało zrealizowanych!), jednak lepszej możliwości nie widzę;
  • głosowanie na JKM będzie przyjemnym powrotem do dawnej pryncypialności w poglądach. Niestety, przez ostatnią dekadę -- ściśle: od 2000 r. w wyborach prezydenckich (Olechowski) i 2001 r. w wyborach do parlamentu -- głosowałem na łżeliberałów (początkowo faktycznie urzeczony możliwością realizacji choćby kawałka liberalnego programu, później troszkę na zasadzie "zawsze może być gorzej"), jednak z czasem człowiek ostatecznie otrzeźwiał (ostatnie liberalne zmiany, czyli obniżka PIT i poluzowanie podatku od wdów i sierot, to zasługa PiS);
  • warto też w tym miejscu zarysować scenariusz na lipiec. Zakładając, że będzie druga tura, i że w drugiej turze zabraknie JKM ;-) na lipcową dogrywkę pójdę i -- o ile czeka nas to, co zapowiadają sondaże -- oddam głos przeciwko obu kandydatom.
    Sprawa jest prosta: realnej różnicy między Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławem Komorowskim -- różni ich w zasadzie tylko stosunek do Donalda Tuska -- a zatem skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? (Nie dam się także wrobić w "wybór" jakże trafnie obśmiany w poprzedniej "Polityce" przez Henryka Sawkę: "nie lubię tego Kaczyńskiego, bo przez niego będę musiał zagłosować na Komorowskiego");
  • z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że sondaże się nie mylą ;-) powiem tak: niech wygra Komorowski, niech Platforma i rząd Tuska swobodnie ukażą swój liberalizm, niech zasypią parlament projektami ustaw, których nie było sensu tam kierować, bo i tak prezydent by je zawetował. Czekam z niecierpliwością!
  • i ostatnia uwaga, w zasadzie moja zabawa we wróżkę: sądzę, że w sztabie Kaczyńskiego też się mogą całkiem ucieszyć z jego porażki, którą może udać się przekuć na zwycięstwo PiS w wyborach do parlamentu 2011 roku. Jeśli bowiem Komorowski zasiądzie w Pałacu (czy w Belwederze), partii Kaczyńskiego będzie łatwiej przekonać wyborców do głosowania na siebie -- a przeciwko "monopolowi władzy".

To pierwszy i ostatni tekst okołowyborczy na tym blogasku. Następny będzie, jeśli w ogóle, po 4 lipca.

Komentarze (33)
Milton Friedman o narkotykach i... kryzysie
 Oceń wpis
   

Przy okazji wczorajszego tekstu poświęconego 90% stawce podatkowej wrzuconej przez Kongres Stanów Zjednoczonych na tych menedżmętów AIG, którzy zainkasowali premie -- ciekawe, jak pisze Trystero ustawa początkowo miała dotyczyć właśnie pracowników AIG, dopiero później rozciągnięto ją na osoby kierujące innymi beneficjentami rządowej pomocy (a pomyśleć, że tak niedawno jak sto z haczykiem lat temu Supreme Court uznał podatek dochodowy za niezgodny z konstytucją Stanów Zjednoczonych i trzeba było dopiero Szesnastej Poprawki (1913), aby usankcjonować ten rozbój w biały dzień...)... -- trafiłem na jeszcze jeden ciekawy cytat z Miltona Friedmana.

Jest to zdanie tak rozsądne, że aż pozwolę je sobie w całości zacytować. Ot taki mój libertariański atak w niedzielny wieczór. Może ktoś pojmie, że czasem faktycznie proste wyobrażenia są błędne, zaś pójście pod prąd -- może i kontrowersyjne -- wcale nie jest głupie:

"Jestem za legalizacją narkotyków i prostytucji. Powinny być one traktowane tak, jak obecnie odnosimy się do alkoholu. Ludzie powinni mieć możliwość swobodnego nabywania narkotyków, lecz poczucie odpowiedzialności winno ich powstrzymywać przed czynieniem szkód innym. Wiem, że narkotyki są okropne i wyrządzają ogromne szkody, jednak zakaz ich posiadania wyrządza jeszcze większe. Jest to bowiem główne źródło przestępstw w Stanach Zjednoczonych. Nie ma również jakiegokolwiek uzasadnienia, by Stany Zjednoczone przy pomocy swych sił zbrojnych atakowały obiekty w Kolumbii lub Peru. Gdybyśmy egzekwowali nasze prawo zakazujące użycia narkotyków, nie byłoby na nie zapotrzebowania i nie byłoby problemu z Kolumbią lub Peru. Ale ponieważ nie jesteśmy zdolni egzekwować u siebie praw tu ustanowionych, próbujemy winić innych, stosować wobec nich siłę i zabijać ludzi. Nasza polityka w dziedzinie narkotyków jest nie tylko nieefektywna, ale również niemoralna."

Prawda, że mądre? Ech, trzeba będzie chyba coś na ten temat kiedyś napisać...

PS a teraz coś Friedmanowskiego o kryzysie, też doskonałe, trafne i ponadczasowe: "Rząd nie rozwiązuje problemów, rząd je tworzy" oraz "Rządowe rozwiązanie problemów są zwykle równie złe jak sam problem".

Komentarze (26)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]