Nie płakałem po Kaddafim
 Oceń wpis
   

Muamar Kaddafi Gaddafi game overJeśli chodzi o śmierć Muamara Kaddafiego to jest jedna sprawa, jeśli nawet nie śmieszna, i nie straszna -- to nieco zastanawiająca.

Otóż ONZ, Amnesty International i jakieś inne organizacje praw człowieka miały rzekomo zażądać przeprowadzenia śledztwa dotyczącego okoliczności śmierci libijskiego dyktatora. Chodzi o to, że wszystko wskazuje na to, że Kaddafi został pojmany żywcem -- a dopiero następnie zastrzelony (bez walki), więc sprawcy linczu powinni spotkać się z zasłużoną odpłatą.

Jasne, wszystko bardzo pięknie: każdy bandzior ma prawo do sądu i byłoby najlepiej, gdyby jeden z największych żyjących zbrodniarzy stanął przed sądem i publicznie odpowiedział za swoje uczynki (chociaż istniałoby wówczas ryzyko, że owe organizacje praw człowieka przekonałyby Libijczyków, żeby nie orzekać lub nie stosować kary śmierci -- na którą Kaddafi rzecz jasna zasługiwał).
Zastawia mnie jednak dlaczegóż to żadna z tych organizacji nie żąda wszczęcia dochodzenia nad przyczynami, dla których jawny zbrodniarz miał szansę bezpiecznie podróżować po świecie, podejmowany przez przywódców różnych państw, fetowany przez Berlusconiego i rosyjską wierchuszkę -- i nikt (żaden Baltazar Garzón) nawet nie wystąpił o areszt. Czyżby zatem  życie tego zbrodniarza więcej warte było, niźli wszystkich jego ofiar?

A może -- złośliwe to, ale nie mogę się powstrzymać -- przez co poniektórych obrońców praw człowieka przemawia sentyment i żal po utracie  jednego z najlepszych sponsorów rewolucyjnych ruchów lewicowych? Bo przecież nigdzie IRA nie miała lepszych warunków do tworzenia obozów treningowych, niż na ziemi libijskiej, nigdzie też Ilicz Ramirez ps. "Carlos" nie mógł czuć się bezpieczniej, niż pod skrzydłami Kaddafiego.

Komentarze (22)
7 z tygodnia (XXIII)
 Oceń wpis
   
  • Wreszcie zachodnie rządy przestają się przyjaźnić z Kaddafim. Zamiast zagłaskiwania szaleńca i całowania go w rękę -- wystartowały aeroplany, poleciały pierwsze tomahawki. Niewątpliwie nie ma lepszego sposobu na szaleńców, którzy postanowili wybić część swojego narodu -- tylko dlatego, że ta część narodu ma już dość życia w kraju rządzonym przez szaleńca (inna sprawa, że gorzkie słowa należą się zwłaszcza Londynowi i Rzymowi, które od paru lat co najmniej tolerowały, a może nawet trochę wspierały libijski reżim);
  • to też jest dobre: postępowanie dyscyplinarne wszczęto przeciwko aplikantowi adwokackiemu, który w rozmowie telefonicznej z sekretariatem sądowym miał powiedzieć "Dziwne rzeczy dzieją się w tym sądzie. Nie dziwię się, bo ta sędzia różne dziwne rzeczy wyprawia na rozprawach" -- z czego pracownica sekretariatu sporządziła notatkę. Niestety, jak widać i w sądach, i w adwokaturze wszyscy z upodobaniem uwielbiają się oszukiwać, ale nikt nie lubi weredyków. Przecież każdy wie, że np. we wrocławskiej "czwórce" też można trafić na sędzinę, która różne dziwne rzeczy wyprawia na rozprawach -- ale włos z głowy nikomu przez to nie spadł.
    (Może zatem nie powinienem się dziwić, że mąż córki ex-prezydenta robi interesy z facetem, którego ów prezydent ułaskawił -- a następnie ewidentnie nic sobie z tego wszystkiego (z przyzwoitości) nie robi? Zachęcam do poczytania tego tekstu w "Polityce", by się przekonać jakie krótkie nogi ma zwykłe kłamstwo);
  • są adwokaci i adwokaci. Jednego z tych drugich prokuratura oskarża, bo... bronił klienta. Problem w tym, że prokuratura wydaje się uważać, że adwokat może reprezentować klienta dopiero po postawieniu mu zarzutów, podczas gdy obrońcy ściganego obrońcy -- chyba zasadnie -- twierdzą, że jednak niekoniecznie. Jest feler tego rodzaju, że wiele osób -- chyba nie tylko postronnych -- nadal uważa, że trzeba być niezłym draniem, by bronić drani -- a ja uważam, że niekoniecznie;
  • kwintesencja debilizmu istnienia przepisów przewidujących karanie za słowa: jakiś mieszkaniec mojego miasta doniósł prokuraturze na Jana Grossa, bo ten mógł "szkalować Polskę i Polaków". W sumie można już chyba ćwiczyć okrzyk: Gross na stos!
    Ale zanim zaczniesz, Czytelniku, kpić sobie z tych, co Grossa od czci i wiary odżegnują, pochyl się nad przypadkiem Jarosława Marka Rymkiewicza, któremu Agora SA wytoczyła proces, bo w jakiejś tam wypowiedzi -- chyba nawet nie pyskówce -- nazwał redaktorów "Wyborczej" "duchowymi spadkobiercami Komunistycznej Partii Polski".
    I jeszcze jeden paradoks: co najmniej dyskusyjną książkę Grossa wydał "Znak", ten sam, który nieco wcześniej bał się rzucić na rynek (nieco przereklamowanej, z żalem to przyznaję) biografii Ryszarda Kapuścińskiego pióra Artura Domosławskiego. Odwaga podrożała ostatnio? ;-)
  • coś o zdrowym rozsądku: Europejski Trybunał Praw Człowieka zezwala jednak na krzyże we włoskich (i europejskich) szkołach (dziś rano w "Zetce" p. Siwiec skwitował to bon-motem w rodzaju: "to, że mogą wisieć, nie oznacza, że wisieć powinny"). Jak już pisałem cały ten cyrk uważam za kompletny absurd -- nie widzę powodów, dla których krzyż miałby przeszkadzać osobie areligijnej, zaś innowiercy niechaj uczą się tolerancji (to samo tyczy się zresztą papistów względem innych wiar i wyznań);
  • a dla równowagi -- coś o braku zdrowego rozsądku, bo jak inaczej nazwać epidemię dosłownego czytania różnych reklamówek przez różne środowiska i grupy zawodowej? Krakowscy nauczyciele protestują i żądają usunięcia reklamy pokazującej belferkę piorącą po łbie głupiego ucznia, bo "Nauczyciel nie może być ośmieszany w środkach komunikacji miejskiej. Tym bardziej że sposób, w jaki jest przedstawiany, mija się z prawdą. W szkole nikt nie bije uczniów. Jakby bił, zaraz straciłby pracę" (to chyba naprawdę dużo się pozmieniało od czasu jakem wycierał korytarze (kolegami) w podstawówce).
    (To teraz już wiem dlaczego w szkołach nie mogą wisieć krzyże: skoro "jak kogoś Pan Bóg chce pokarać, to mu rozum odbiera", to lepiej, żeby żadnej Istoty Najwyższej faktycznie nie było...);
  • operatorzy telekomunikacyjni to temat-rzeka: tym razem pretekstem niechaj będzie kolejna kara nałożona przez UOKiK na Polkomtela. Przeszło 130 milionów złotych zapłaci operator Plusa za utrudnianie kontroli dotyczącej niedozwolonej zmowy rynkowej przedsiębiorstw zaangażowanych w tworzenie telewizji mobilnej. Wyjaśnianie sprawy kartelu jeszcze trwa, natomiast już posypały się kary (w listopadzie PTC "zarobiła" 123 mln z tego samego paragrafu).
Komentarze (26)
7 z tygodnia (XXII)
 Oceń wpis
   
  • Kontynuując temat robienia interesów przez powinowatego ex-prezydenta z przestępcą ułaskawionym przez tego prezydenta: ex-minister MSWiA z tej samej sitwy ujawnia, że swego czasu ówczesny prezydent prosił, by sprawdzić, czy służby interesują się zięciem. Rzecz jasna wiarygodność Janusza Kaczmarka oceniam dokładnie tak, jak na to zasługuje -- natomiast fakty są faktami, a te fakty są dramatyczne: prezydent ułaskawia człowieka, który jakiś czas później zaczyna robić interesy z urzędnikami z kancelarii tego prezydenta i mężem córy prezydenta. Czy tylko ja mam wrażenie, że PiS w białych rękawiczkach zaprowadził tu bantustan?
  • taki sam bantustan panuje w Trelewizji Polskiej (proszę mnie nie poprawiać: tam jest takie trele-morele, że to może być tylko trelewizja). Ekstremalnym dowodem na ów bantustan jest fakt, że kierownictwo TVP zdecydowało się na podpisanie umowy z jakimś człowiekiem tylko dlatego, że przyszedł listel polecający wysłany rzekomo przez ministra z kancelarii prezydenta Komorowskiego. I teraz najlepsze: jestem więcej niż pewien, że takich tematów załatwia się dziesiątki w skali każdego roku -- nikt mi nie powie, że program Pospieszalskiego czy Lisa jest dobry bo jest dobry (o tzw. "rozrywce" nawet nie mówię, bo się nie znam) -- ale tym razem jest wstyd, bo... cały interes okazał się być wygłupem młodego absolwenta politologii. Jakby się nie wydało, mielibyśmy kolejnego gniota;
  • nie da się zarejestrować znaku graficznego "1000" dla oznaczania wydawnictw z krzyżówkami, orzekł Trybunał Sprawiedliwości UE, a to ze względu na brak zdolności odróżniającej -- bo patrząc na znak klient nie może odróżnić towarów jednego producenta od innych towarów. Prawdę mówiąc jestem lekko skonsternowany: znaków graficznych i słowno-graficznych, po których nie można jednoznacznie odróżnić producenta towarów jest mnóstwo (wydawało mi się dotąd, że na zarzut braku zdolności można zasłużyć prędzej przy zbytniej "wsobności" znaku). Ciekawym także co teraz będzie z innymi znakami, które mają -- tak sam, ale jakże inny -- tysiączek w oznaczeniu: 1000, 10001000, 1000, 1000, 1000;
  • nie sposób nie napisać czegoś o Libii. Co mnie rozśmiesza? Wypominanie gwiazdkom pop, że brały pieniądze za zabawianie pułkownika Kaddafiego (co rzecz jasna jest wstydliwe samo w sobie), przy wyciszaniu tematu: jacy to politycy odwiedzali się z libijskim szaleńcem i jacy to prezesi jakich to firm chętnie też tam się pokazywali. Jedyny, któremu się obrywa to Berlusconi (całował pułkownika w rękę, bo jest fanfaronem). Niepełnorozuma gwiazdka pop nie jest jednak odpowiedzialna za to, co uczyniono ludowi Libii -- ale czy można to samo powiedzieć o politykach "dbających o ocieplenie" z Trypolisem?
  • premier Tusk jest pewien, że robiąc skok na kasę zgromadzoną w OFE działa dla naszego dobra -- ale jak się kiedyś okaże, że nie miał racji, to przecież problemu nie będzie, podobnie jak z jego głosowaniem nad projektem przywrócenia przywilejów emerytalnych dla służb mundurowych: nie dość, że głosował za (o czym zapomniał), to się jeszcze wypierał. Każde kłamstwo ma krótkie nogi, o czym warto pamiętać -- zawsze;
  • święto lasu: Orąż wreszcie -- półtora roku od wejścia w życie nowelizacji prawa telekomunikacyjnego nakładającego taki obowiązek na operatora -- wdrożył usługę blokowania połączeń z nieidentyfikujących się numerów (ACR). Skorzystałem od razu, ponieważ nie ma lepszego sposobu na banki zachowujące się jak zwykły phisher -- a teraz czekam na pokazanie palcem gdzie w regulaminie jest napisane, że w usłudze Orąż Free mowa jest o kompresji obrazków;
  • siódmą część wpisu miałem poświęcić premierze filmu "Jeż Jerzy" -- już zacząłem sobie układać w głowie wyrazy zachwytu -- ale zamiast zachwytu poradzę Wam: oszczędzicie czas i pieniądze, jeśli na tę parodię humoru nie wybierzecie się do kina.
Komentarze (5)
7 z tygodnia (XX)
 Oceń wpis
   
  • Półtora miesiąca temu pisałem, że pod wpływem zajść w Tunezji problemy może mieć Mubarak -- no i Mubaraka jakby już nie było. Nie wiem co pisać dalej, skoro zrewoltowana fala sięga nawet Libii i bardzo możliwe, że już za tydzień także Kadafi będzie historią i zajmie należne mu miejsce wśród zasłużonych kacyków 20-wieku, obok Idi Amina, Saddama Husajna i cesarza Bokassy. Osobiście trzymam kciuki za lud Libii;
  • nawiasem mówiąc żyjemy w coraz nędzniejszych czasach: źle się dzieje, jeśli rządy innych państw potrafiły dość spokojnie przyglądać się jak kadafijskie aeroplany bombardują tłumy protestujących na ulicach libijskich miast -- i nie reagować w żaden sensowny sposób, prócz gołosłownych oświadczeń. Tymczasem te samoloty można było po prostu strącić oraz równocześnie zablokować lotniska, z których prowadzono owe operacje.
    Prezydentowi Obamie i sekretarce Clinton można dać do poczytania Wikipedię (operacja El Dorado Canyon) i dedykować słowa Ronalda Reagana: "Today we have done what we had to do. If neccessary, we shall do it again" -- (czy podjęcie Brytyjczyków z pustyni można porównać do operacji Entebbe?) -- na tym bowiem polega prowadzenie poważnej polityki, że trzeba czasem podjąć poważne decyzje;
  • nie przez przypadek przechodzimy do ministra Arabskiego, który podczas konferencji premiera Tuska w Jerozolimie (co samo w sobie jest bardzo kontrowersyjnym gestem -- żadne bowiem państwo nie uznaje tego miasta za stolicę Izraela) postanowił wybić dziennikarzowi Polskiej Agencji Prasowej z głowy zadanie pytania o losy zapowiadanej ustawy reprywatyzacyjnej, a kiedy ten odmówił...wykonał szybki telefon do szefa PAP, który już wiedział jak przekonać reportera do rezygnacji z zadania pytania. I tak wszyscy są szczęśliwi: prezes PAP nadal będzie prezesem, premier Tusk może oglądać zmagania Justyny Kowalczyk, ja zaś zaczynam się obawiać co mógłby uczynić minister Arabski jakby go zawiało do takiej Libii...
  • czad tygodnia? to niewątpliwie afera pt. "MSZ zamówiło komiks o Chopinie, a tam..." Naprawdę nie wiem kto pracuje w tym urzędzie: kiedyś nie wiedzieli, że BlackBerry leci przez Kanadę, a teraz się okazuje, że nic nie wiedzą o "polskiej scenie komiksowej" ;-) Skandalem jest oczywiście fundowanie z naszych, podatniczych pieniędzy takich bzdetów jak jakieś komiksy, ale i tak mają chyba fuksa, że nie zamówili opowieści o Jeżu Jerzym;
  • zgorszeni bluzgami w komiksie? Zapraszam do zapoznania się z cytatami z ust małżonka córy ex-prezydenta, tj. mecenasa Marcina Dubienieckiego: na pytanie dziennikarza rzucił gracko do słuchawki: "dostałby pan w dziób", "niech się pan odp..." (nawiasem mówiąc nie wiem jak się mówi takie trzy kropeczki?). Trójmiejska ORA będzie jeszcze na ten temat obradować, ale już dziś można powiedzieć, że chyba nie komiksiarze są w tym kraju najgorsi?
  • przyzwyczajonych do tego, że na łamach Lege Artis wyłącznie ustawodawcę wyłącznie lży się i obraża zaskoczę: wreszcie weszły w życie przepisy, zgodnie z którymi nie będzie tracił prawa jazdy na samochód rowerzysta, któremu zdarzy się popedałować po jednym głębszym. O temacie pisałem jakiś czas temu, przy okazji zapowiadanego orzeczenia TK -- i tu najciekawsze, bo chociaż Trybunał uznał, że jak najbardziej można sadzać za kraty ludzi, którzy jadą rowerem po 2 piwach, to legislatywa poszła po rozum do głowy i przepisy zostały zmienione;
  • a na zakończenie o typowych dupochronach: o tym, że feralnego 10 kwietnia także Jak-40 miał lądować w skandalicznych warunkach, wiadomo było od samego początku. I chyba nikogo to nie dziwiło, a tym bardziej nie wzbudzało wątpliwości. Minęło 10 miesięcy i oto dowódca Sił Powietrznych składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez pilotów aeroplanu wiozącego dziennikarzy do Smoleńska.
    Skąd moja myśl, że to dupochron? Oto rzecznik dowódcy wyjaśnił, że zawiadomienie "należy traktować jako konsekwencję wcześniejszego odrzucenia odwołania załogi Jaka-40" od orzeczenia komisji badającej wypadek.
    Czyli oni bez komisji naprawdę już nic nie wiedzą?
Komentarze (12)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D
2012-04-12 22:02
bartoszcze.of.gazeta:
Internet z siedzibą w Warszawie
Widocznie to w Warszawie ten internet wydrukowali.
2012-04-11 17:02
huxxx:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
myślę, że "problematic" jest podstawiony do pisania takich bzdur!!!!
2012-04-10 20:14
Zołtar :
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
Pan Puczydłowski nie jest radcą prawnym czy adwokatem nie ma nawet wykształcenia prawniczego,[...]
2012-04-10 15:23
Mathev:
Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
U była włączona a nie bratam się z google. Samoistnie zadziałała. w każdym razie blog ma nowego[...]
2012-04-10 14:16
Morg_:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
@adam....z Może jakiś rowerzysta przejechał panu posłowi po palcach? ;-)
2012-04-09 20:28
problematic:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Mój dziadek, który płaci za internet w domostwie gdyż na niego był tel w TP dostał wezwanie na[...]
2012-04-07 01:29
adam....z:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Ale dlaczego tylko rowery? Przecież użytkownicy innych środków poruszania się też sprawiają[...]