Tylko w mBanku: 1,50 za darmową kartę?
 Oceń wpis
   

mBank MasterCardDawno nie było u mnie o bankach (Samcik robi to lepiej). Ale takiej okazji nie można przepuścić.

Nie dalej jak miesiąc temu mBank wprowadził do oferty nową kartę płatniczą -- debetowego MasterCarda. Nie byłoby newsa, gdyby nie to, że karta jest darmowa (i nie jest wypukła, i nie jest stykowa, jak może sugerować nazwa pliku na stronie banku -- obok kopia tego pliku z tą samą nazwą: MC_debit_stykowa.jpg).
Po prostu jeszcze lepsza alternatywa dla popularnego niebieskiego delfinka; lepsza, bo transakcje walutowe przeprowadzone w innym pieniądzu niż euro nie są obciążone 2% prowizją za przewalutowanie.

Rzecz jasna ;-) skusiłem się na tę kartę. Skoro jeść nie woła, może leżeć w portfelu. 

A dziś -- mały zonk. Bezpłatna karta debetowa kosztuje w mBanku... 1,50 zł, i nic to, że zakładka "opłaty i prowizje" nie pokazuje nic, co kosztowałoby półtora złotego -- bank pobrał mi dziś z eKonta taką właśnie kwotę.

Złośliwi mówią, że w ten sposób BRE Bank zbiera na odprawę dla prezesa Grendowicza -- jakby nie patrzeć skok na kasę nastąpił dzień po odwołaniu go ze stanowiska -- i chociaż wydaje się to raczej nieprawdopodobne (musieliby wydać znacznie więcej kart, niż mają klientów...), to jednak jest mocno wstydliwe, że znów przez błąd systemu klienci mBanku są skubani.
Nawet jeśli kwota skubania nie przekracza wartości dwóch bułeczek.

PS [4 sierpnia] wczoraj popołudniem napisał do mnie rzecznik prasowy mBanku, cytuję w całości:

Witam,

jestem rzecznikiem prasowym mBanku, kontaktuję się z Panem oczywiście w sprawie tekstu na Pańskim blogu: http://olgierd.bblog.pl/wpis,tylko;w;mbanku;1;50;za;darmowa;karte,44682.html

Odnosząc się do wpisu – rzeczywiście, w przypadku niektórych Klientów mBanku, korzystających z kart debetowych MasterCard Debit Standard (niestety – jak rozumiem, także i w Pana wypadku), pojawiła się błędnie naliczona opłata. Pracujemy nad rozwiązaniem, które pozwoli anulować opłatę. Pobrane opłaty zostaną oczywiście niezwłocznie zwrócone, bez konieczności składania reklamacji.

Będziemy w tej sprawie kontaktować się z Klientami – a więc proszę spodziewać się informacji.

Swoją drogą – tym razem nie mamy powodów do dumy, ale mam nadzieję, że innym razem uda mi się Pana zainteresować także czymś pozytywnym w mBanku. :)

To ja może dodam, że mBank nadal zaskakuje mnie pozytywnie (wprowadzenie tej karty było takim zaskoczeniem -- toteż i zdecydowałem się z niej skorzystać) i uważam, że chociaż potknięcie jest z tych głupszych (a o złą wolę nikogo nie podejrzewam) warto korzystać z jego usług.

Komentarze (29)
Mała niespodzianka w warunkach ubezpieczenia kart mBank
 Oceń wpis
   

mBank wyłączenie odpowiedzialności odszkodowawczej za karty MasterCardCiekawostka dotycząca nowych jeszcze lepszych mBankowych kart MasterCard PayPass, którą wychwycił krzysztofsf na forum mBanku.

Otóż bank oferuje bezpłatny pakiet ubezpieczeniowy wszystkim posiadaczom karty "Pakiet Bezpieczny MasterCard", reklamując go dość zgrabnie jako chroniący przed rabunkiem a także "nieuprawnione transakcje dokonane przed zastrzeżeniem karty, transakcje przy użyciu PIN oraz transakcje internetowe" (to ja się zapytam: wszystkie transakcje sprzed zastrzeżenia czy tylko potwierdzone PINem, a może transakcje PINowe i internetowe wszystkie, a bezstykowe sprzed zastrzeżenia?).
Oczywiście zasady ubezpieczenia określają odnośne Ogólne Warunki Ubezpieczeń (tu można poczytać OWU "Pakietu Bezpieczny MasterCard"), a tam...

Okazuje się, że reklamowane darmowe ubezpieczenie kart mBanku ma kilka dość zasadniczych wyłączeń (par. 9 ust. 1). I tak ochroną nie są objęte transakcje do kwoty 100 złotych oraz operacje dokonane przy użyciu danych z karty, która została skopiowana (tzw. "skimming").

Robi się szczególnie fajnie, jeśli złączymy sobie te postanowienia: ponieważ transakcje bezstykowe zasadniczo można przeprowadzać do wartości 50 zł, zaś zabezpieczenia RFID zostały już dawno rozpracowane (i przełamane) -- o czym mBank przecież dobrze wie -- to de facto użytkownik takiego plastiku podejmuje grę na własne ryzyko: "bardzo przepraszamy, ale pańska transakcja została wykonana przy pomocy podrobionej karty, a jej wartość to tylko 48 złotych -- i nie mamy pańskiego płaszcza..."
OK, w takich przypadkach użytkownik i tak jest kryty jeśli chodzi o transakcje powyżej 150 euro, więc ubezpieczenie rozszerza poczucie bezpieczeństwa od 100 do 618 zł wg kursu na dziś -- ale jednak trzeba pamiętać, że nawet owo darmowe ubezpieczenie pozostawia nas bezbronnymi w przypadku przekrętów o wartości poniżej stówki.

Warto poświęcić jeszcze akapit owemu "skimmingowi" -- i przypomnieć, że wyłączenie ochrony ubezpieczeniowej dla transakcji wykonanych skopiowaną kartą nie oznacza, że klient będzie bezwarunkowo obciążony jej skutkami. Zgodnie z art. 10 ust. 3 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych (EIP) zachowanie procedur bezpieczeństwa i przeciwdziałanie skopiowaniu kart jest obowiązkiem akceptanta -- chociaż niestety, trzeba też zwrócić uwagę, że art. 28 ust. 2 EIP nie wprowadza generalnego zwolnienia klienta z odpowiedzialności za transakcje wykonane przy pomocy zeskimowanego plastiku.
Moim zdaniem w takim przypadku można i należy jednak sięgnąć do ogólnych zasad odpowiedzialności, a zatem -- wychodząc z założenia, że szkoda jest wynikiem niedopełnienia obowiązków określonych w art. 10 ust. 3 EIP -- szukać sprawiedliwości właśnie u akceptanta.

(Nie inne zdanie mam na temat wyłączenia odpowiedzialności za operacje wykonane przed momentem aktywacji karty: no kaman!... I jeszcze: podobne postanowienia są w OWU dotyczącym kart Visa.)

Reasumując: faktycznie warto czytać nawet te drobnym maczkiem zapisane pedeefy. Zwłaszcza tam, gdzie mowa jest o naszych pieniążkach kochanych.

Komentarze (13)
W mBanku forma pisemna to tylko papier i długopis...
 Oceń wpis
   

Mogłoby się wydawać, że użycie podpisu elektronicznego, chociaż daleko mu do powszechności użycia, nie powinno budzić wątpliwości jednostek, które z racji wykonywanych zadań muszą być po wdrożeniach. Jak się okazuje owa oczywista oczywistość nie dotyczy mBanku, o czym przekonał się pan Sebastian, stały (mam nadzieję) Czytelnik Lege Artis.

Zacznijmy jednak od niezbędnej teorii. Zgodnie z art. 78 par. 1 kc do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. To, co brzmi dość prawniczo-tajemniczo jest tylko legalną definicją kartki papieru, na której podpisujemy się długopisem. (Na marginesie: właśnie kartki papieru, nie dajcie sobie nigdy wmówić, że podpis na świstku jest nieistotny, bo liczyć się będzie tylko pięknie oddrukowana umowa.)

Od siedmiu już blisko lat art. 78 kc wzbogacił się o par. 2, w myśl którego równorzędne podpisowi odręcznemu co do skutku jest złożenie oświadczenia woli w formie elektronicznej, pod warunkiem jednak opatrzenia go bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu.
Słowem: jeśli ktoś ma parę stówek na eksperymenty z otoczeniem, które jest odporne na takie nowinki, może zainwestować w czytnik i kartę kryptograficzną, a także w certyfikat, i podpisywać swoje dokumenty "jak własną ręką" -- nie ruszając się przy tym sprzed własnego komputera.

Na taki eksperyment zdecydował się p. Sebastian, który zdecydował się złożyć mBankowi oświadczenie o wypowiedzeniu umowy o korzystanie z usługi eMakler -- właśnie przy użyciu posiadanego przezeń podpisu elektronicznego.

Ale w BRE nawet nie było chyba nawet konsternacji, bo odpowiedź dezinformacji była bezbłędna:

W związku z otrzymaną korespondencją informuję, że zgodnie z Regulaminem świadczenia przez mBank usług przyjmowania i przekazywania zleceń nabycia lub zbycia instrumentów finansowych rozwiązanie umowy rachunku maklerskiego następuje na podstawie pisemnego (przekazanego pocztą tradycyjną) wniosku Klienta, pod rygorem nieważności. Formularz wypowiedzenia umowy jest dostępny na stronie internetowej mBanku. Podpis złożony na wypowiedzeniu musi być zgodny ze wzorem podpisu złożonym na umowie. W polu numer rachunku należy wpisać numer rachunku w DI BRE.No i ja mam teraz pewną zagwozdkę.
Z jednej strony par. 8 ust. 1 regulaminu eMaklera mówi, że każda ze stron może rozwiązać umowę z zachowaniem okresu wypowiedzenia, pod warunkiem złożenia stosownego oświadczenia w formie pisemnej, pod rygorem nieważności. W przeciwieństwie do procedury zawarcia umowy o pośrednictwo (eMakler do de facto usługa pośrednictwa między klientem a DI BRE SA) -- par. 2 ust. 1 dokładnie rozpisuje jakie formularze i skąd trzeba pobrać -- sposób wypowiedzenia umowy jest odformalizowany.
W mojej ocenie oznacza to, że skoro usługodawca nie zastrzegł jakiejś specjalnej formy dokonania takiej czynności, dobrym prawem klienta jest złożyć oświadczenie w każdej dopuszczalnej formie pisemnej. Także przy użyciu podpisu elektronicznego, o którym mowa w art. 78 par. 2 kc.

art. 78 § 2 kc:
Oświadczenie woli złożone w postaci elektronicznej opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej.

z ustawy prawo bankowe:
art. 7.  1. Oświadczenia woli związane z dokonywaniem czynności bankowych mogą być składane w postaci elektronicznej.
(...)
3. Jeżeli ustawa zastrzega dla czynności prawnej formę pisemną, uznaje się, że czynność dokonana w formie, o której mowa w ust. 1, spełnia wymagania formy pisemnej także wtedy, gdy forma została zastrzeżona pod rygorem nieważności.
art. 52. 1. Umowa rachunku bankowego jest zawierana na piśmie.
(...)

z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi:
Art. 72. 1. W umowie o oferowanie maklerskich instrumentów finansowych firma inwestycyjna zobowiązuje się do pośrednictwa w:
1) proponowaniu przez emitenta nabycia papierów wartościowych nowej emisji lub w zbywaniu tych papierów,
2) proponowaniu przez podmiot wystawiający maklerskie instrumenty finansowe niebędące papierami wartościowymi nabycia tych instrumentów lub w ich zbywaniu w wyniku tej propozycji,
3) proponowaniu przez wprowadzającego nabycia papierów wartościowych lub w ich zbywaniu w wyniku tej propozycji lub
4) proponowaniu przez podmiot wprowadzający maklerskie instrumenty finansowe niebędące papierami wartościowymi do obrotu na rynku regulowanym lub do alternatywnego systemu obrotu lub w ich zbywaniu w wyniku tej propozycji.
2. Umowa o oferowanie instrumentów finansowych powinna być zawarta w formie pisemnej pod rygorem nieważności.
Z drugiej strony (podpowiadam myśl, którą zaraz wyśmieję): bank mógłby próbować odwołać się w tym zakresie do ogólnych przepisów prawa bankowego poświęconych zawieraniu umowy o prowadzenie rachunku bankowego.
Warto bowiem zwrócić uwagę, iż art. 52 ust. 1 prawa bankowego stanowi, że Umowa rachunku bankowego jest zawierana na piśmie. No i właśnie: wychodząc z założenia, że ustawodawca jest racjonalny, trzeba rozróżnić zawarcie umowy "na piśmie" od dokonania stosownej czynności "w formie pisemnej". Powiedziałbym zatem, że wymóg zawarcia umowy na piśmie wyklucza zastosowanie podpisu elektronicznego, co oznacza, że zawarcie umowy o prowadzenie rachunku bankowego może nastąpić wyłącznie w formie pisemnej-pisemnej (tj. z wykluczeniem podpisu elektronicznego).

Postanowieniom prawa bankowego odpowiada treść regulaminu prowadzenia rachunków bankowych mBanku, w którego par. 4 ust. 1 znajdujemy przepisane z ustawy sformułowanie o zawarciu umowy "na piśmie", przy czym złożony przez klienta podpis traktowany jest przez bank jako wzór jego podpisu (ust. 3).
Bank jest racjonalny i z pewnością ustawy czytać umie -- a na pewno umie czytać własne regulaminy -- zatem nikt w mBanku nie powinien być zdziwiony tym, że określający procedurę wypowiedzenia umowy o prowadzenie rachunku par. 66 ust. 3 regulaminu posługuje się sformułowaniem "złożone w formie pisemnej". Nie dość zatem, że nie ma tu rozpisanej procedury aż tak szczegółowo, jak w innych przypadkach (ergo żądanie złożenia oświadczenia na formularzu przygotowanym przez bank także byłoby nieprawidłowe), to jeszcze BRE sam dopuszcza złożenie takiego oświadczenia w formie pisemnej -- a więc także przy użyciu podpisu elektronicznego -- nie tylko "na piśmie".

Ciekawym wyjątkiem od obowiązku zachowania formy pisemnej -- ale tylko dla oświadczeń woli związanych z wykonywaniem czynności bankowych (czyli bez zawierania umów) -- jest art. 7 prawa bankowego, który dopuszcza składanie takich oświadczeń w formie elektronicznej; mało tego, zachowanie formy elektronicznej jest skuteczne nawet jeśli ustawa zastrzega dla danej czynności formę pisemną pod rygorem nieważności.

(Od razu mówię, iż bez głębszego zastanowienia się nie potrafię przyłożyć do tego co napisałem powyżej art. 77 par. 2 kc, zgodnie z którym "Jeżeli umowa została zawarta w formie pisemnej, jej rozwiązanie za zgodą obu stron, jak również odstąpienie od niej albo jej wypowiedzenie powinno być stwierdzone pismem". Stojąc na stanowisku, iż forma "na piśmie" jest pozakodeksową formą szczególną czynności prawnych -- wynikającą wyłącznie z przepisów prawa bankowego -- to zastosowanie będzie miał raczej par. 3 cytowanego przepisu... który, co najciekawsze, dla odstąpienia lub wypowiedzenia umowy zastrzega konieczność "stwierdzenia pismem" tej czynności.)

No i właśnie: bank mógłby się na to powołać, gdyby takie było prawo, ale nie może, ponieważ prawa takiego nie ma. Sęk w tym, że czynności związane z zawarciem umowy pośrednictwa finansowego czy prowadzenia rachunku maklerskiego nie są objęte wymogiem zawarcia umowy "na piśmie". I nie stają się, nawet jeśli stroną umowy jest bank.
Tu znów wchodzi ustawa o obrocie instrumentami finansowymi i jej art. 72 ust. 2, zgodnie z którym umowa o oferowanie instrumentów finansowych powinna być zawarta z zachowaniem formy pisemnej pod rygorem nieważności. Prostym wnioskiem zatem jest: wypowiedzenie takiej umowy powinno nastąpić z zachowaniem takiej samej formy, pod takim samym rygorem. A do zachowania formy pisemnej wystarczy... itd. (art. 78 par. 2 kc).

Jakby mBank (bądź DI BRE SA) działały racjonalnie, mógłby w regulaminie wpisać klauzule o konieczności złożenia pod jakimkolwiek oświadczeniem dotyczącym stosunku prawnego łączącego te podmioty z klientem "na piśmie". Strony stosunku prawnego mogą się umówić, w umowie, że będą stosować formę pisemną (a także każdą formę szczególną) nawet wówczas, kiedy przepis prawa nie nakłada na nie takiego obowiązku.
Ale w żadnym przypadku -- ani w odniesieniu do wypowiadania umów o prowadzenie rachunku bankowego w mBanku, ani też w odniesieniu do wypowiedzenia umowy eMakler -- BRE Bank SA o takie trywialne sprawy nie zadbał.

Zadbał natomiast o szkolenia pracowników dezinformacji z dezinformacji (autodezinformacji?). Zadawszy bowiem pytanie dlaczego mBank nie chce dopuścić możliwości złożenia oświadczenia woli o wypowiedzeniu umowy poprzez podpis elektroniczny, przeuprzejma -- acz niedokształcona -- mlinka odpowiedziała z rozbrajającą szczerością:

Uprzejmie informuję, że sformułowanie "w formie pisemnej" oznacza korespondencję papierową, a taka mozna dostarczyc za pomoca poczty tradycyjnej. Nie jest to mozliwe poprzez email czy faks.I ja już nie wiem: śmiać się czy płakać: takie w kraju mamy dziś bajanie, jakie młodzieży nauczanie...

Komentarze (34)
I love mBank (i Alior też)
 Oceń wpis
   

W ten piękny dzień -- według Wikipedii dziś przypada rocznica przekształcenia ZWZ w AK oraz początku wojny, w której polski żołnierz powstrzymał bolszewicką nawałę -- odpowiem na liczne listele, w których Wielce Czcigodni Czytelnicy pytają mnie ile mi mBank zapłacił za wchodzenie bez wazeliny?
Przy okazji odpowiem też tym, którzy mieli do mnie pretensje, że czepiam się mBanku (bo takie głosy też były).

Jak bowiem wiadomo, wolno czepiać się Prawa i Sprawiedliwości, braci Kaczyńskich, ewentualnie kleru (zapomniane słowo) oraz ogólnie polityków (nawet premiera samego jakby więcej wolno czepiać się ostatnio), Telewizji Polskiej SA i dziurawych dróg. Wolno też czepiać się mBanku, bo to zły bank jest i basta.
Nie wolno natomiast czepiać się Jurka Owsiaka i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, pomocy państwa dla przedsiębiorstw, które same nie potrafiły zatroszczyć się o swoje sprawy (i ogólnie: całego państwa opiekuńczego), in vitro oraz mBanku.

disklajmer: tak, prawdą jest, że autor otrzymał butelkę wina od Alior Banku pod choinkęmBank nie zapłacił mi za teksty nic a nic, nie otrzymałem za wyrażenie mojej opinii żadnych korzyści majątkowych, nie licząc oczywiście nisko oprocentowanego kredytu (z oprocentowaniem ujemnym, przyznać muszę) na zakup dwóch rezydencji (w północnej części Lago Maggiore oraz w Las Palmas).
Jak bowiem wszystkim wiadomo jestem zdolny do czegokolwiek, bezinteresownie.

Aha, ponieważ dziś dzień miłości, wypada też powazelinić też Alior Bankowi, któremu się kiedyś tu nieźle oberwało.

Po blisko 3 miesiącach używania karty kredytowej wydanej przez Aliora przyznać muszę, że ten produkt to strzał w dziesiątkę. Jednoprocentowy zwrot z każdej transakcji działa jak należy, karta śmiga w terminalach jak diabli (mBank może tylko pozazdrościć tak fajnie wdrożonego EMV), już do srebrnej karty dołożony jest zestaw ubezpieczeń, jaki w BRE może otrzymać wyłącznie posiadacz karty Wodniczej. Nawet system internetowy, do niedawna mocno kulejący, wyszedł na prostą -- nie pozostje mi zatem nic innego jak przyznać, że podzielam zatem ocenę Open Finance.
Szczerze polecam.

Kilka słów poświęcić trzeba także obsłudze w oddziałach Aliora; nie wiem czy to jest tak, że ja mam szczęście, czy już się mnie boją ;-) -- ale po prostu dogadujemy się prawie bez słów, jest miło, konkretnie -- po prostu tak, jak lubię (a dodać warto, że pamiętając moje przeboje z Bankiem Zachodnim SA -- jeszcze przed połączeniem z WBK -- z którego z radością i ulgą uciekłem na początku stulecia do mBanku, musiałem przełamać olbrzymią nieufność wobec banków, do których trzeba chodzić).

Doszło do tego, że w piątek, 13 podpisałem umowę na prowadzenie rachunku -- a to już coś.
Mam też nadzieję, że wraz ze wzrostem popularności i liczby klientów wszystko utrzyma się na właściwym poziomie.

Komentarze (10)
mStop: bunt mBankowego "starego portfela"
 Oceń wpis
   

"Przepraszamy Was za długie oczekiwanie na naszą decyzję. Ta sytuacja wiele nas nauczyła." -- z oficjalnego bloga mBanku, który jest "otwarty na dialog z klientami".

Czytelników przyzwyczajonych, że każdy tekst w Lege Artis jest wyważony jak walnięcie cepem -- przepraszam. Dziś zdobędę się chyba na maksimum niuansu i półtonu, na jakie mnie stać.

mBank podobnie jak cały BRE Bank nie ma ostatnio ani dobrej prasy ani dobrej passy. Niby bank jak bank -- kultowe eKonto, taka sobie oferta oszczędnościowa i raczej kiepskie karty kredytowe -- lecz to, co się ostatnio dzieje wokół kredytów hipotecznych udzielonych przed wrześniem 2006 r. (tzw. "stary portfel") zarząd chyba długo nie zapomni.
Wtopę jeśli o wyniki finansowe można jeszcze jakoś wytłumaczyć, ale utrata zaufania klientów będzie się długo ciągnęła -- słusznie czy nie -- kilwaterem kiepskiego pijaru.

A zaczęło się całkiem niewinnie: Szwajcarzy obniżyli stopy procentowe, czego nie odczuli klienci mBanku, którzy zdecydowali się na kredyt hipoteczny przed wrześniem 2006 roku. Wcześniej rosnące stopy były dobrą okazją do podwyżek oprocentowania kredytów "starego portfela", obniżanie stóp nie spowodowało ruchu zwrotnego.
Na forum mBanku się zagotowało, po czym jego opiekunowie zrobili to, co w takiej sytuacji najczęściej przychodzi do głowy -- i czego później gorzko się żałuje: wątek został usunięty, co zostało później objaśnione jako "problem z archiwizacją" (a mi się przypomina "trwała archiwizacja"... kto wie o co chodzi, tego pozdrawiam :)

Wszystko jest zgodne z umową, w myśl której oprocentowanie kredytu uzależnione jest od decyzji zarządu BRE Banku, zaś "Zmiana wysokości oprocentowania Kredytu może nastąpić w przypadku zmiany stopy referencyjnej określonej dla danej waluty oraz zmiany parametrów finansowych rynku pieniężnego i kapitałowego w kraju (lub krajów zrzeszonych w Unii Europejskiej), którego waluta jest podstawą waloryzacji." (par. 10 ust. 2 umowy).
W zasadzie do takiej klauzuli trudno się doczepić, a chyba zdecydowanie nie sposób zakwalifikować jej jako postanowienia niedozwolonego.
Co ma jednak zrobić klient banku, jeśli nie budzące szczególnych wątpliwości -- może z wyjątkiem tego "może nastąpić", co w praktyce wygląda tak, że "mogło nastąpić i nastąpiło", kiedy oznaczało podwyżkę oprocentowania, i "nie może nastąpić, więc nie ma", jeśli zmiana wiązałaby się ze zmniejszeniem zysku banku -- postanowienia umowne nabierają cech klauzul abuzywnych dopiero w czasie ich wykonywania?

Moim zdaniem sposób wykonywania tych umów przez BRE Bank może być oceniany z punktu widzenia następujących kodeksowych klauzul abuzywnych:

  • art. 385(3) pkt 8 kc, zgodnie z którym niedozwolone jest uzależnianie spełnienia świadczenia od okoliczności zależnych tylko od woli kontrahenta konsumenta -- tymczasem w praktyce sposób spełnienia świadczenia przez klienta mBanku zależny jest wyłącznie od woli zarządu banku, który dość swobodnie potraktował umowne kryteria ustalenia oprocentowania;
  • brak reakcji zarządu BRE Banku na obniżanie stóp CHF bliskie jest wyrażonej w art. 385(3) pkt 10 kc zasadzie, w myśl której niedopuszczalna jest jednostronna zmiana umowy bez ważnej przyczyny wskazanej w umowie; tak, wiem, że umowa jest ciągle ta sama, ale przecież brak zmiany sposobu obliczania wysokości świadczenia kredytobiorcy jest gorsze chyba od zmiany umowy;
  • a już na pewno można mówić o naruszeniu art. 385(3) pkt 19 kc, uznającym za nieważne te postanowienia umowne, które przewidują wyłącznie dla kontrahenta konsumenta jednostronne uprawnienie do zmiany, bez ważnych przyczyn, istotnych cech świadczenia.

Tu jednak zaczynają się schody. Pamiętam, że kiedyś mówiło się o mBanku jako o sympatycznym źródle kredytu mieszkaniowego. Przyznają to także niezadowoleni z obecnych warunków: wystarczy popatrzeć na wykres, który prezentuję powyżej za stroną mstop.pl (linia granatowa to "stary portfel", linia różowa to koszt dla klienta, który podpisał umowę po wrześniu 2006 r., linia czerwona to najnowsza propozycja mBanku dla niezadowolonych "starych portfeli" -- jak widać był czas, że starzy mieli doskonałe warunki), pisze o tym także jeden z Czytelników w swojej korespondencji do mnie: "Oferta mBanku, zarówno przed 09/2006 jak i potem była zresztą jedną z najbardziej atrakcyjnych na rynku".

Jasne, mówimy o pieniądzach, a to nie jest temat do dowcipkowania -- i na pewno nie do śmiechu jest tym, którzy w dobrej wierze skorzystali z przedstawionej przez mBank oferty, aby dziś płacić kilkaset złotych więcej, niż "nowy portfel".
Dobrze byłoby, gdyby na obiektywizm zdobyli się komentatorzy, którzy już dziś dostrzegają podstęp w nowych propozycjach BRE ("oprocentowanie minimalnie się obniży, jednak marża będzie zabójcza. Jeśli za kilka miesięcy stopy w Szwajcarii pójdą w górę, klienci szybko odczują to w swoich portfelach"... -- a co, jeśli stopy nie pójdą w górę? a co bank ma zrobić dziś? kompletnie zrezygnować z dochodu z kredytów? ustalić oprocentowanie na 0,1% i prowizję na 0,05%?!)
(Bo że Artur Kurasiński napisał tekst "po linii" raczej się nie dziwię -- wszakże ma on na pieńku z całą branżą, a to po tym, jak Inteligo olało "klienta korporacyjnego" ;-) po 6 latach współpracy.)

Reasumując: każda ze stron -- i mBank, i rozżaleni klienci "starego portfela" -- mają dużo racji, zdarza się jednak, że obie strony przereagowują.
Bez wątpienia BRE powinien wykazać się większą elastycznością w kontaktach z kredytobiorcami (a ściśle: mniejszą bezwładnością decyzyjną w ustalaniu oprocentowania pod koniec 2008 roku). "Archiwizowanie wątków" na forum internetowym to strzał w stopę, którego pewnie nawet bym nie zauważył -- ale reakcja wściekłych kredytobiorców nie mogła nie zostać zauważona.

Z drugiej strony nie bardzo rozumiem, czego oczekują autorzy strony mstop.pl. Ani tam, ani w żadnym innym miejscu nie widzę żadnej -- sensownej, bezsensownej: po prostu żadnej (może źle szukam?) -- propozycji. Zanim jednak ktoś powie "a teraz to chcę tak jak mają dzisiejsi klienci" proponuję zdobyć się na minimum obiektywizmu i wyjaśnić: dlaczego mBank -- będący jednak przedsiębiorstwem nastawionym na maksymalizację zysku (i z zarządem rozliczanym przez akcjonariat za to właśnie) w zasadzie miałby tak zrobić? (ponoć w materiale telewizyjnym Michał Macierzyński miał powiedzieć, że to oznaczałoby dopłacanie przez BRE do kredytobiorców, po czym przestał już być ulubieńcem frondystów).

Gadaniem o utracie zaufania można sobie deliję podbić: dzisiejsi, młodzi, oczekujący najlepszego klienci banków nie wiążą się z "jednym jedynym" na dwie-trzy dekady. Idą tam, gdzie lepszy procent jest, wystarczy zatem, że mBank zacznie się licytować z różnymi Killerami czy zwariowanymi openfajansami, a ledwie opadnie bitewny dym -- wrócą dobre czasy.

Komentarze (41)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D