Monitoring leśny i inne takie ciekawostki
 Oceń wpis
   

Kończąc już powoli z tematyką okołowakacyjną -- i pochyliwszy się już nad pozostałościami z (nie tak dawnej) przeszłości -- pomyślałem sobie, że warto też dać szansę P.T. Czytelnikom rzucić okiem na to, co w tych pięknych lasach (warto odwiedzić Istebną i jej okolice!) wydaje się być mega-nowoczesne.

Po pierwsze marketing. "Drewno pozostawiono w celu naturalnego rozkładu" -- informuje nas Nadleśnictwo Wisła, a ja się zastanawiam: czy to dla turystów zmierzających ku Baraniej Górze, żeby ich uspokoić dlaczego dookoła taki bałagan i tyle patyków się wala po podszycie, czy zwykły marketing leśników -- czy raczej dla samego drewna, by wiedziało co ma robić... 

Drewno pozostawiono w celu naturalnego rozkładu

Prawdę mówiąc na widok tej tabliczki nieźle zbaraniałem (nie tylko dlatego, że drapaliśmy się na Baranią), bo nigdy nie sądziłem, że takie oczywistości trzeba ludziom tak łopatologicznie tłumaczyć -- ale cóż, nie od dziś wiadomo, że o lasach to ja nic nie wiem.

I druga ciekawostka: było już o monitoringu osiedlowym, antyalkoholowym i fonicznym (polecam ciekawy tekst Marka Henzlera "Mają na nas oko" w ostatniej "Polityce") -- ale o monitoringu leśnym dotąd nie słyszałem.

monitoring leśny

To akurat koło Milówki, co nie zmienia faktu, że lasy tutaj (i wokół Istebnej, i za Milówką) wyjątkowo czyste.

Komentarze (1)
O urzędowym nagrywaniu rozmów z powietrza
 Oceń wpis
   

Dwarfs' lanterns

cytat na dziś: "Przeciwko tym rozwiązaniom najgłośniej protestują środowiska sprzyjające przestępcom" -- Sławomir Kowalewski, burmistrz Mławy, o rozwojowym systemie monitoringu miejskiego, który rejestruje nie tylko obraz, ale i dźwięk


To jest bardzo ciekawe: w Mławie dokonano uroczystego przecięcia wstęgi (!) nowego, jeszcze lepszego, monitoringu miejskiego -- w tym lepszego, że obok obrazu rejestruje się także różne dźwięki -- w tym rozmowy przechodniów.

z Konstytucji RP:
art. 49 Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.
art. 51. ust. 2 Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
art. 267 § 3 kk Tej samej karze [grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2] podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.
5. Zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa.
Rzecz jasna nikt z władz Mławy nie powie, że montując Wielkiemu Bratu ucho szło o naruszenie prywatności przechodniów: mikrofony "zbierają ogólne odgłosy ulicy, są szczególnie przydatne nocą gdy walory monitoringu wizyjnego wyraźnie słabną. Dzięki nim dyspozytor wychwyci odgłos wyjącego alarmu, czy tłuczonej szyby albo np. wołanie o pomoc" (to słowa komendanta policji).
Ale skoro zbierają ogólne odgłosy, to mogą i rozmowy osób, które mają tego pecha, że akurat przebywają w pobliżu ucha -- ale przecież to nie jest problem, ponieważ protestować mogą wyłącznie "środowiska sprzyjające przestępcom".

Przestępcom sprzyjają także chyba Ojcowie Konstytucji, którzy wśród wolności i praw osobistych umieścili przepisy o ochronie prywatności oraz zakazujące władzom publicznym gromadzić informacji o obywatelach bez podstawy prawnej, a także twórcy kodeksu karnego, którzy w art. 267 par. 3 opisali przestępstwo bezprawnego podsłuchu -- na całe dwa lata za kraty może trafić ten, kto używa m.in. urządzeń podsłuchowych w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony.

Jasne, można się spierać czy rejestracja publicznie dostępnego dźwięku "z powietrza" -- nie wymierzona selektywnie w konkretną osobę czy miejsce -- może być traktowana jako nielegalny podsłuch (kolejny punkt do dyskusji: sklepowe kamery CCTV wymierzone w stanowiska kasowe, gdzie klienci machają kartami płatniczymi i wklepują piny... nietrudno wyobrazić sobie także miejsca, gdzie owe "przypadkowe" rozmowy wcale nie będą takie przypadkowe...) -- jednak jakby na to nie patrzeć, nie ma przepisów nadających władzom samorządowym uprawnienie do słuchania i nagrywania tego, co ludzie sobie mówią. I nie zmienią tego żadne, choćby najlepsze intencje -- każdy ma prawo czuć się na ulicy swobodnie, bez względu na to, czy umawia się na randkę, obrabia tyłek szefowi z pracy czy po prostu mu się odbija.

Pomysł mławskich municypałków krytykuje także ex-szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ("idąc w tym kierunku, za chwilę znajdziemy się w państwie opisanym przez Orwella"). Oczywiście, że mu wierzę. O tyle, o ile domyślam się, że służby lubią monopol na to co robią.


PS na zdjęciu wyspecjalizowane urządzenie podsłuchowe -- przypominające jakiegoś grzybka czy kwiatek

Komentarze (25)
Republika Wielkiego Brata
 Oceń wpis
   

Trzy sprawy, jeden temat -- piekielnie istotny i raczej przez większość współzamieszkujących naszą planetę traktowany jako nieistotny -- na ile nasz usługodawca (jakikolwiek usługodawca) może uzurpować sobie prawo, aby "wiedzieć więcej". O nas.

Jakiś czas temu przeleciał przez media (i w korespondencji do LA) news, że warszawski Zarząd Transportu Miejskiego, niejako przy okazji wprowadzenia nowej, jeszcze lepszej karty miejskiej, zamierza zbierać o pasażerach dane, które jako żywo nie powinny go obchodzić.

Aby kupić kartę będzie trzeba podać, obok imienia i nazwiska oraz adresu zamieszkania, także numer PESEL. Po co? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że system będzie zbierał dość szczegółowe informacje o klientach: linie, jakimi pasażer podróżuje, godziny kasowania biletów, czas i miejsce kontroli, daty doładowania karty. Po co? Oczywiście dla wygody pasażerów, jak mówi rzecznik prasowy ZTM (ciekawe, że nie dla bezpieczeństwa, bo ta odpowiedź jest najczęstsza, gdy pytamy o przyczyny permanentnej inwigilacji stosowanej w miejscach publicznych).
A jak ktoś sobie nie życzy tej wygody? Proszę bardzo, zdaje się odpowiadać przedsiębiorstwo, dla was pozostaną tradycyjne, droższe bilety.
Czyli rezygnacja z części prywatności ma swoją cenę, a ściśle: pasażer będzie za to wynagradzany. Ciekawe.

Bądź na bieżąco z przemyśleniami autora, czytaj złote myśli na Twitterze.Rzecznik ZTM obiecuje wprawdzie, że dane będą bezpieczne, że w żadnym przypadku nie posłużą one innym celom, niż tym, dla których przedsiębiorstwo decyduje się je gromadzić (BTW jestem ciekaw w jaki sposób ZTM zamierza dopełnić ustawowego obowiązku poinformowania pasażerów o fakcie przetwarzania danych osobowych?) -- ale ja w to nie wierzę. Nie wierzę i już.

Drugi temat, znacznie poważniejszy: BIK planuje wprowadzenie nowego, jeszcze lepszego programu zbierania informacji o klientach banków ("Fabryka Danych"... dlaczego mi się to kojarzy z "Fabryką małp"?!) Informacji, którymi -- bagatela, system będzie agregował  takie rzeczy jak miejsce zatrudnienia (plus ewentualne zmiany) i zamieszkania, zaciągane kredyty, ale i nasze przyzwyczajenia: gdzie i co kupujemy, ile wydajemy kasy i w jakich sklepach, jaki jest nasz czynsz za mieszkanie, a nawet -- last but not least -- jakim cudem nas na to wszystko stać.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: mamy kryzys, więc banki boją się, a jak ktoś się boi, to musi wykazywać zainteresowanie (hmm czyżby te banki były jak zazdrosna kochanka?)
Abstrahując od tego, że kryzys nie powinien być pretekstem do każdego chorego pomysłu: wszystko ładnie pięknie, ale mnie w sprawie niepokoi parę niuansów:

  • o ile dobrze rozumiem inwigilacją "Fabryki Danych" objęci będą wszyscy klienci banków (osoby, które mają historię w BIK?), zaś dostęp do informacji będą miały wszystkie banki, z usług których korzystam? Czyli jako zadowolony klient Aliora (karta kredytowa) i wkurzony klient MultiBanku (rachunki... jeszcze...) będę podlegał obserwacji ze strony BRE? Mi się to nie podoba!
  • jaką podstawę prawną wskazałby BIK oraz banki, które już zacierają łapki, do wprowadzenia takiego programu inwigilacji klientów? Rozumiem, że niezbędne będzie dość "pojemnościowe" traktowanie art. 105 ust. 1 pkt 1 prawa bankowego, zgodnie z którym bank udziela informacji objętych tajemnicą bankową m.in. innym podmiotom w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności bankowych?
  • czy klienci banków będą powiadomieni o tym, że BIK będzie gromadził i przekazywał bankom tego rodzaju informacje na ich temat? Czy klient, który występując o produkt kredytowy odmówił zgody na "sprawdzenie i dopisanie do BIK" (w zakresie jaki nie wynika z ustawy) ma z głowy "Fabrykę Danych"?
  • i drobnostka już: dlaczego o sprawie nie ma słowa wzmianki na stronie BIK? Google na frazę "fabryka danych" na stronie bik.pl znajdują tylko ten wywiad... więc jak to jest?

Ja powiem tak: to jest jakaś totalitarna masakra, a gadanie, że "Pamiętajmy, że te kredyty pochodzą z depozytów innych klientów, a bank ma przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo tych depozytów, czyli dbać o to, czy kredyty są spłacane, czy nie" wynika wyłącznie z patrzenia na temat od strony banków.
Owszem, bank ma dbać o bezpieczeństwo depozytów (i o pomnażanie powierzonych pieniędzy), ale nawet ów szczytny cel nie powinien i nie musi wiązać się z pogwałceniem podstawowych zasad ochrony prywatności klientów banków.

Dla zrozumienia, przykład: załóżmy, że byłem dziś rano w sklepie, kupiłem 4 piwa, butelkę wódki, chleb i jakieś kobiece produkty. Załóżmy, że od 2 miesięcy nie kupowałem pasty do zębów. I że za wszystko płacę kartą. To ja się u licha pytam: co bank obchodzi czy piwo zapijam wódką, mam kochankę, a w dodatku nie myję zębów? Doniesie na mnie do sanepidu?

Ostatnia sprawa, w sumie nic świeżego, ale nadal mnie denerwuje (miałem już jakiś czas temu o tym pisać, ale jakoś nie szło): służby, policja, organy ścigania coraz chętniej sięgają po dane z logowania telefonów komórkowych dla celów prowadzonych postępowań. Pal licho, jeśli w celu łapania przestępców -- chociaż opis środków podjętych przez prokuraturę w sprawie "40 piętra hotelu Marriot" jest wstrząsający ("Kolejne sprawdzenia logowania wykazały, iż w tym samym czasie zalogował się w tym samym miejscu telefon komórkowy ministra spraw  wewnętrznych i administracji pana Janusza Kaczmarka. Ustalenia wykazały, że telefonem, z którego przed północą dzwoniono do Woszczerowicza, posługuje się pan Ryszard Krauze. Ustalono, że apartamenty o numerach 4020 i 4018 zajmowane są przez pana Ryszarda Krauzego. (...) W hotelu był na pewno o 23.11, albowiem telefon używany przez prokuratora – przepraszam – wtedy ministra spraw wewnętrznych i administracji Janusza Kaczmarka zalogował się do przekaźnika BTS w Alejach Jerozolimskich, a następnie do BTS zlokalizowanego w hotelu Marriott o 23.13, a następnie 00.01. Po tej godzinie opuścił pan Kaczmarek hotel i udał się do swojego miejsca zamieszkania na ul. Grzesiuka, gdzie jego telefon komórkowy zalogował się do stacji BTS o godz. 00.11.")

z ustawy prawo telekomunikacyjne (wchodzi w życie 6 lipca):
Art. 180a. 1.  Z zastrzeżeniem art. 180c ust. 2 pkt 2, operator publicznej sieci telekomunikacyjnej oraz dostawca publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych są obowiązani na własny koszt:
1) zatrzymywać i przechowywać dane, o których mowa w art. 180c, generowane w sieci telekomunikacyjnej lub przez nich przetwarzane, na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, przez okres 24 miesięcy, licząc od dnia połączenia lub nieudanej próby połączenia, a z dniem upływu tego okresu dane te niszczyć, z wyjątkiem tych, które zostały zabezpieczone, zgodnie z przepisami odrębnymi;
2) udostępniać dane, o których mowa w pkt 1, uprawnionym podmiotom, a także sądowi i prokuratorowi, na zasadach i w trybie określonym w przepisach odrębnych;
(...)
Art. 180c. 1. Obowiązkiem, o którym mowa w art. 180a ust. 1, objęte są dane niezbędne do:
1) ustalenia zakończenia sieci, telekomunikacyjnego urządzenia końcowego, użytkownika końcowego:
a) inicjującego połączenie,
b) do którego kierowane jest połączenie;
2) określenia:
a) daty i godziny połączenia oraz czasu jego trwania,
b) rodzaju połączenia,
c) lokalizacji telekomunikacyjnego urządzenia końcowego.
(...)
Art. 180d. Przedsiębiorcy telekomunikacyjni są obowiązani do zapewnienia warunków dostępu i utrwalania oraz do udostępniania uprawnionym podmiotom na własny koszt, a także sądowi i prokuratorowi, przetwarzanych przez siebie danych (...).

Gorzej, że tropienie śladów logowań do BTS umożliwia także uzyskanie informacji o ruchach dziennikarzy, co ułatwia pozyskanie danych, na temat których normalnie dziennikarz mógłby odmówić udzielenia organom informacji. Operatorzy telekomunikacyjni, jakby na to nie patrzeć, nie korzystają z dobrodziejstw tajemnicy dziennikarskiej; ba, nawet mając świadomość, że dany numer jest w użyciu dziennikarza, nie mogą odmówić policji udzielenia informacji o położeniu karty SIM w konkretnym czasie.
W ten sposób można ominąć właśnie przepisy o tajemnicy dziennikarskiej. Zapytany przez śledczego "czy widział się pan z Ygrekiem w piątek o 16.16?" dziennikarz Iksowski może milczeć, ale mając dane od operatorów, że telefony Iksowskiego i Ygreka były zalogowane w tym samym czasie do BTS obsługującego ten sam obszar (a jeszcze lepiej: że obie karty przemieszczały się równocześnie przez te same sektory), śledczy ma poszlaki, których normalnie by nie zdobył za chiny ludowe.
I to bez konsekwencji. Powtarzam: bez konsekwencji.

W ten właśnie sposób rozpracowuje się sprawę rzekomego przecieku Kownackiego w sprawie raportu o zdarzeniach w Gruzji. Zamiast wziąć na spytki ministra (wiadomo: strach, bo może się okazać, że i prokuratorzy nie są z AK, a w dodatku władza się zmieni i co wówczas?), prokuratorzy wolą poprosić operatorów GSM o mapę logowań telefonów dziennikarzy.

To teraz rozumiecie dlaczego już od 6 lipca, zgodnie z nowelizacją prawa telekomunikacyjnego, operatorzy będą zobowiązani do gromadzenia danych o wszystkich -- nie tylko wykonywanych przez osoby objęte dochodzeniem, nie tylko dotyczących numerów telefonów, co do których sąd albo chociaż prokurator zlecił jakąś formę podsłuchu -- połączeniach, w tym o próbach dodzwonienia się, lokalizacji telefonu -- i do udostępniania tych informacji organom państwowym (w tym skarbówce, CBA, SKW i ABW)?

Drodzy Czytelnicy, czy się Wam to podoba czy nie podoba: żyjemy w pięknej, dostatniej, miłej, bezpiecznej, sympatyczej Republice Wielkiego Brata. (A paszporty z odciskiem palców to nic?) Tego oczekuje od nas Unia Europejska, taki trend jest w Parlamencie Europejskim, po prostu tak ma być.
I nie rezonować mi tu!

Komentarze (17)
Skandal w ukrytej kamerze (niech żyje whistleblowing!)
 Oceń wpis
   

Zdaniem warszawskich władz odpowiedzialnych za bezpieczeństwo mieszkańców warto interweniować -- a przynajmniej premiować pracowników monitoringu za interwencję -- dopiero od chwili, kiedy ktoś dostanie w łeb. Przedwczesna reakcja pracownika jest jak przedwczesny wytrysk: może i przyjemna, ale kłopotliwa. Tak przynajmniej dowodzą dokumenty, w posiadanie których wszedł Piotr Waglowski. (Naprawdę warto kliknąć).

Przyznam, że czytając o punktach za zarejestrowanie jakiegoś ciekawego zdarzenia -- punkty te można w paradoksalnym programie premiowym, który urzędnicy municypalni urzędzili sobie za podatnicze pieniądze wymienić na prawdziwe pieniądze -- ciarki przeszły mi przez plecy. Mam świadomość tego, że wchodząc do centrów miast każdy nasz krok jest śledzony i rejestrowany, nie miałem jednak świadomości, że osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mogą być wynagradzane w oparciu o tak patologiczne zasady.

Ciekaw jestem jak na sprawę zareagują władze Warszawy, w tym Pani Prezydentka. Bo może już odpowiednie czynniki zajmują się sprawą wycieku, bo to też zwalczanie demokratycznie wybranych władz? W końcu wyniesiono dokumenty objęte -- jak sądzę -- najwyższą klauzulą tajemniczości...
(Nie macie pojęcia co ludzie uważają za objęte taką tajemnicą, np. po tej sprawie słyszałem, że dokumenty w rodzaju regulamin pracy czy wynagradzania to też może być tajność pracodawcy...)

Bardzo dobrze się stało, że znalazł się ktoś rozsądny i uczciwy, i przyniósł papiery Piotrowi. Pewnie teraz środowisko (koledzy, którzy mogą utracić premię, nie mówiąc o p.o. dyrektora, który powinien dostać po łbie jak się patrzy) będzie węszyć, ale -- tym lepiej.

Ostatnio też zdarza mi się korzystać z materiałów podesłanych przez różne osoby (hmm, aczkolwiek w tak szpiegowskich warunkach jeszcze nie udało mi sie pracować: "nie wiem z kim rozmawiałem, jednak mój rozmówca poprosił o jakiś adres (fizyczny), pod którym mógłby mi zostawić pewne dokumenty. Właśnie otworzyłem kopertę pozostawioną na moje nazwisko w "skrzynce kontaktowej", bez podpisu nadawcy...") i zacząłem nawet się zastanawiać czy nie zrobić na bazie tego jakiejś skrzyneczki kontaktowej dla whistleblowerów.

Jak widać jest potrzeba. Po obu stronach. Bo kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo...

PS w załączeniu kopia skandalicznego zarządzenia, zajumane od Vagli.

Komentarze (4)
W sklepie Big Brothera
 Oceń wpis
   
Jak donosi Daily Mail, sieć brytyjskich supermarketów Budgens wprowadza -- na razie jako test, ale w przypadku powodzenia projektu można spodziewać się dalszych wdrożeń -- biometryczną technikę rozpoznawania twarzy klientów, którzy kupują w sklepie alkohol lub papierosy.

System ma być przede wszystkim nastawiony na tych klientów, którzy nie ukończyli 18 roku życia, ale próbują nabyć używki. W przypadku rozpoznania takiej osoby aplikacja będzie alarmowała sprzedawcę. Dane do systemu mają być zbierane m.in. poprzez rejestrowanie rysów twarzy kupujących, którzy przy wcześniejszym podejściu do tego rodzaju zakupów nie potrafili wykazać się pełnoletnością.

W przyszłości być może dane zgromadzone w poszczególnych sklepach posłużą do stworzenia globalnej bazy profili klientów. Krytycy wskazują wprawdzie na niebezpieczeństwa związane z tworzeniem takiej bazy -- to już nie jest nawet państwo policyjne czy sen Orwella -- jednak kto by słuchał krytyków Nowego Wspaniałego Świata?

Ze swojej strony mogę tylko dodać: dobrze, że w czasach 'Kwiatu Jabłoni' czy innej 'Oazy' -- nie mylicie się, to są kryptonimy godne agenta J-23 -- nasze społemowskie placówki nie były wyposażone w takie bigbraderowskie ustrojstwa. Nie dane byłoby mi wówczas zaznać rozkoszy smaku podniebienia... ;o)
Komentarze (4)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D