O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
 Oceń wpis
   

podwyższenie wieku emerytalnegoMam wrażenie, że jeśli chodzi o kwestię podniesienia (do 67 lat) i zrównania wieku emerytalnego (kobiet i mężczyzn) większość komentatorów (i decydentów) za bardzo skupia się na politycznym wymiarze sprawy: czy Polskie Stronnictwo Ludowe się ugnie, a może jednak koalicja się rozpadnie i skończy się to skróceniem kadencji Sejmu?

(Niektórzy mówią coś jeszcze o pieniądzach, ale im więcej mówi się o kasie, tym bardziej mam wrażenie, że oszustwem chce się wybrnąć z kolejnego oszustwa: bo jakże to jest, że z odkładania miało starczyć dla każdego, a teraz wychodzi na to, że może starczy, a może nie?)

Zapomina się tymczasem o jeszcze jednej zależności: mowa jest o dość poważnej operacji prawnej, poważniejszej chyba nawet, niż nie tak dawny przecież skok na OFE. A skoro mówi się o zmianie prawa, to przecież nowa ustawa emerytalna musi być zgodna nie tyle z samą sobą, ile z ustawą zasadniczą. Więc co będzie -- jeśli nie będzie?

Przypomnijmy zatem, że ledwie wysechł inkaust pod podpisami sędziów Trybunału Konstytucyjnego pod wyrokiem z 15 lipca 2010 roku (K 63/07), w którym stwierdzono, że 

"Art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim przewiduje, że ubezpieczonym urodzonym po dniu 31 grudnia 1948 r. przysługuje emerytura po osiągnięciu wieku emerytalnego, wynoszącego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn, jest zgodny z art. 32 i art. 33 konstytucji".

Oznacza to, że zdaniem TK odnoszącego się do wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, który zarzucał obecnemu prawu niedopuszczalną dyskryminację kobiet -- które przechodząc wcześniej na emeryturę nie są w stanie uskładać sobie na lepsze świadczenie -- prawo do wcześniejszej emerytury to przywilej, nie ciężar, zwłaszcza dopóty, dopóki zróżnicowanie to wynika z różnic społecznych i biologicznych.

Moim zdaniem oznacza to, że jeśli teraz parlament zdecyduje się na zmianę prawa: klops murowany. Wystarczy powołać się w skardze czy wniosku na niedawne orzeczenie -- i Trybunał, poważnie traktując to, co wypowiedział wcześniej, będzie musiał znów się odnieść do tematu.

Bardzo możliwe jednak, że -- przewidując ową uzasadnioną konieczność -- w informacji prasowej po rozprawie dotyczącej sprawy K 63/07 specjalnie podkreślono, że skoro planowane lub nawet realizowane są reformy polegające na zrównaniu wieku emerytalnego w niektórych państwach europejskich, to wskazane będzie zasygnalizowanie posłom celowości podjęcia działań ustawodawczych zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. 

I teraz muszę się przyznać, że jest to ten (niepierwszy i zapewne nieostatni) przypadek, kiedy mądrość sędziów Trybunału przekracza granice mojej percepcji. Skoro bowiem 2 lata nierówność ustawowego wieku emerytalnego nie była dyskryminacją ze względu na płeć, to z jakiej paczki właściwie dziś miałaby się ona stać z ustawą zasadniczą zgodna? 
Czy naprawdę ów "przywilej" przestanie już być czymś sympatycznym dla uprzywilejowanych osób? 

Komentarze (12)
Dwa wesela i pogrzeb wolnego słowa
 Oceń wpis
   

A dziś, przy piątku, o dwóch próbach szachrajstwa, które się nie udały -- i o jednym, które się udało, bo tak prawo chciało:

  • temat pierwszy to pompowanie sprzedaży przez "Wall Street Journal". Otóż okazuje się (a wyczaił to nieoceniony "Guardian"), że należący do Ruperta Murdocha dziennik miał w zwyczaju układać się z europejskimi przedsiębiorstwami: w zamian za powoływanie się na prezesów i dyrektorów w artykułach, kierowane przez nich firmy kupowały dziesiątki tysięcy egzemplarzy gazety za cenę 1 centa od sztuki. Co ciekawe, do pewnego momentu ustawione firemki kupowały gazety za własne pieniądze, ale jak im się odechciało, to News Corp. zaczęła nawet przepychać pieniądze (przez pośredników), żeby tyko łańcuszek się nie urwał.
    Chodziło -- a jakże -- o wykazywanie przed reklamodawcami lepszej cyrkulacji; a było o co się starać, bo tylko holenderski Executive Learning Partnership zapewniała 16% europejskiej sprzedaży "Wall Street Journal".
    Po wykryciu machinacji człowiek stojący za chytrym planem musiał odejść z pracy, zaś News Corp. musi liczyć się z retorsjami zarówno ze strony rynku, a i być może konkurenci nie darują przekrętów (bo pompowanie sprzedaży to przecież czyn nieuczciwej konkurencji);
  • temat drugi to nasz rodzimy OFE Polsat, któremu -- piszę za "Rzeczpospolitą" -- KNF zarzuca sztuczne zawyżanie wartości jednostki funduszu emerytalnego. Mechanizm był dość prosty: 30 września wartość jednostki rozrachunkowej nieoczekiwanie wzrosła o 20 groszy -- a to dlatego, że cudownie wzrosły kursy akcji paru spółek (w dodatku tych mniej płynnych; prasa nic nie pisze wskutek jakich to działań kursy tych akcji wzrosły, a to chyba też byłoby ciekawe?). Dzięki takiemu zabiegowi trzyletnia stopa wzrostu OFE Polsat miała pójść znacząco w górę, przez co mógłby on liczyć m.in. na znacznie lepszą pozycję przy losowaniu szczęściarzy, którzy własnoręcznie nie wybrali funduszu.
    I tym razem się nie udało: Komisja Nadzoru Finansowego próbę window dressing wyczaiła, do obliczeń wzięto dane z 29 września -- a ja się zastanawiam czy to koniec historii?;
  • i trzecia opowieść: niemiecki "Handelsblatt" zdecydował się na opublikowanie wywiadu z prezesem francuskiego BNP Paribas, w którym były tylko pytania -- bez odpowiedzi...
    Serwis Press.pl pisze, że w taki sposób dziennikarze tego ekonomicznego tytułu postanowili zaprotestować przeciwko prawu ograniczającemu wolność słowa, albo -- bo tak rozumiem przesłanie informacji -- przeciwko przepisom umożliwiającym osobie udzielającej wywiadu na manipulację własnymi słowami.
    Otóż po przesłaniu wywiadu do autoryzacji prezes Baudoin Prot zaczął wielokrotnie przeredagowywać własne wypowiedzi, aby w końcu -- miało trwać to miesiąc -- wycofać zgodę na publikację wywiadu.
    Nie da się ukryć, że przepisy dotyczące autoryzacji wypowiedzi -- zwłaszcza rozumiane jako uprawnienie do zmiany sensu wypowiedzi (bo nie mówię o korekcie oczywistych błędów rzeczowych, zwłaszcza jeśli popełni je dziennikarz spisując słowa interlokutora) -- to chore prawo i dobrze, że znajdują się czasem dziennikarze (nawet jeśli będą to przedstawiciele niemieckich redakcji...), którym chce się w jawny sposób zaprotestować przeciwko temu absurdowi.
Komentarze (10)
Opinie prawne ws. zmian w OFE to informacja publiczna
 Oceń wpis
   

prezydent odmówił udostępnienia treści opinii prawnych w sprawie OFEA więc stało się: jak pisze "Gazeta Wyborcza" warszawski WSA orzekł, iż odmowa udostępnienia treści opinii prawnych, na podstawie których Prezydent RP podjął decyzję o podpisaniu ustawy o skoku na OFE -- z argumentacją, iż do ekspertyz tych nie mają zastosowania przepisy o dostępie do informacji publicznej -- jest bezprawna, albowiem dane te są informacją publiczną.

Przypomnijmy nie-stałym Czytelnikom Lege Artis, iż rzecz zaczęła się w kwietniu, kiedy to prezydent Komorowski zdecydował się podpisać ustawę zmieniającą zasady ograbiania przyszłych emerytów z ich ciężko zarobionych pieniędzy. W odpowiedzi parę osób -- w tym ja i Leszek Balcerowicz ;-) -- zdecydowało się poprosić o przekazanie treści owych ekspertyz, które podobno miały być dla projektu rządowego niekorzystne (mną powodowała, kryć nie będę, chęć dowalenia naszej władzy, która -- jestem tego pewien -- potrafi na siłę, świadomie i celowo przepchnąć złe i nielegalne prawo).

Warto też przypomnieć, że doradcy prezydenta twierdzili wówczas, że są to dokumenty wewnętrzne, a jako takie nie podlegają przepisom umożliwiającym społeczną kontrolę działań władzy, zaś samo żądanie jest "niestosowne" (w takich opowieściach przodowali -- nie bójmy się nazwisk -- prof. Nałęcz i prof. Osiatyński). Opowieści te rzecz jasna nie miały większego sensu: o tym, że opinia prawna też jest informacją publiczną już wcześniej orzekały sądy administracyjne, zaś Kancelaria Prezydenta nie jest wyjęta nad prawo.

(Też na marginesie: mimo licznych inspiracji nie zdecydowałem się na zaskarżenie mojej odmowy. Wychodzę bowiem z założenia -- nie od dziś przecież -- że jestem tu bardziej felietonistą, niż aktywistą.) 

No i oto okazało się, że jednak racji nie mieli, zaś WSA przyjął, iż "Nie ma wątpliwości, że zarówno w rozumieniu konstytucji, jak i ustawy o dostępie do informacji publicznej opinie i ekspertyzy zamawiane przez organy władzy publicznej czy podmioty wykonujące zadania publiczne są informacją publiczną. Zarówno ich treść, jak i autorstwo czy otrzymane przez autora honorarium. Art. 61 konstytucji musi być interpretowany w sposób poszerzający, a nie zawężający dostęp do informacji. Odmowa udostępnienia informacji może nastąpić tylko w prawem przewidzianych przypadkach, jak ochrona informacji niejawnej czy prawa do prywatności".
Oznacza to, że -- o ile Kancelaria nie zdecyduje się na odwołanie od wyroku -- będzie trzeba albo ujawnić treść tych dokumentów, albo się bardziej wysilić przy kolejnej odmowie (która to odmowa zresztą znów będzie zaskarżalna).

Feler w tym wszystkim jest taki, że tak naprawdę nadal nie wiemy jakie dane miał prezydent -- zaś urzędnicy nadal bawią się z nami w kotka i myszkę: za nasze własne, podatnicze, wydarte nam pieniądze.

Komentarze (17)
7 z tygodnia (XXVIII)
 Oceń wpis
   

W tym (przedłużonym) tygodniu nie miałem zdrowia pisać o:

  • kolejnym oddalonym proteście wyborczym w Wałbrzychu: jest śledztwo dotyczące kupowania głosów w wyborach samorządowych, są jakieś zarzuty, są jacyś świadkowie, ba, nawet Sąd Apelacyjny ma wątpliwości -- lecz Okręgówka w Świdnicy nie ma najmniejszych: "nie dowiedziono kupczenia elektoratem w Wałbrzychu". A wątek z obszernym "ustnym" uzasadnieniem napisanym na parę stron w kilkanaście minut zasługuje na osobne rozwinięcie;
  • "dwulicowym" urzędniku ze Szczecina, który wypisywał w internetach straszne rzeczy o jakichś muzykantach -- a wszystko po to, by uniemożliwić im udanie się na dotowaną przez samorząd eskapadę za Ocean. Najlepsze jest to, że prokuratura znów sobie poustalała -- za nasze -- jakieś IP-ki (ciekawe kto im każe tak marnować podatniczy grosz?), a panowie z SLD chcą, żeby marszałek poszedł z dyscyplinarkami;
  • dziwnym prawie, które nie pozwala wprawdzie "publicznej" telewizji podzielić nudnego programu na 3 części -- a jak tak zrobią, to sąd zakazuje im te przerwy wypełniać reklamami -- ale już to samo prawo każe traktować haracz na tę telewizję jak parapodatek. Nie lepiej przestać wreszcie udawać, że herbata robi się słodka od mieszania samego?
  • Międzynarodowych Targach Książki (a byłem kiedyś, byłem), których już nie będzie, ale będzie proces -- bo będą Warszawskie Targi Książki... Biadolenie można skwitować fajnym cytatem: "Od ubiegłego roku MTK stały się obiektem niezwykle brutalnego, niewiele mającego z zasadami uczciwej gry gospodarczej, ataku konkurencji. (...) Konkurenci, stosując ceny niższe od kosztów wytworzenia (...) zdołali przyciągnąć część wystawców, dotychczas uczestniczących w naszych targach. Działaniu temu wyraźnie sprzyja obecne kierownictwo Pałacu Kultury i Nauki, które nie bacząc na wieloletnią współpracę, umożliwiło organizację konkurencyjnej imprezy, mając świadomość, że głównym jej celem jest wypchnięcie z rynku Ars Polony." Mnie się wprawdzie wydaje, że cały ten rynek jest o tym, żeby kogoś wypchnąć i zająć jego miejsce -- tak też podeszli do tego klienci obu imprez (czyli wydawcy) -- ale Ars Polona planuje procesować się o czyn nieuczciwej konkurencji;
  • wykopaliskach, które były tak bardzo stare, że się do niczego już nie nadawały, więc odkrywca postanowił je poprawić -- czego "złośliwcy i zazdrośnicy" (to o kolegach-konkurentach) nie umieją docenić i nazywają to "zniszczeniami". Moim zdaniem nieszczęście polega na tym, że był to po prostu kolejny projekt europejski -- więc potraktowano to zgodnie z zasadą: dali 25 mln do wydania, to wydamy. Najprawdopodobniej jedyną instytucją, która się z pożytkiem pożywi będzie prokuratura -- ale co tam;
  • wyroku, zgodnie z którym bank powinien, podając wartość kredytu, uwzględniać spread i podawać prawdziwe wartości kosztu kredytu, nawet jeśli kredyt hipoteczny nie podlega ustawie o kredycie konsumenckim (nb. wiele czasu temu słyszałem o pracach nad nowelizacją ustawy, tak, by przeciętna hipoteka podpadała pod tę ustawę -- gdzie to jest?!);
  • tekście Ryszarda Bugaja poświęconym "OFErze", który w interesujący -- aczkolwiek mnie nieprzekonywujący -- sposób argumentuje, że niezgodna z konstytucją jest nie tyle ustawa nacjonalizująca część składek emerytalnych puszczanych do II filara, ile cała reforma z 1999 roku. Warto poczytać, by się przekonać jak wesoło mogłoby być, gdyby p. Bugaj kiedyś miał więcej do powiedzenia, niż miał jako doradca Lecha Kaczyńskiego.
Komentarze (2)
Jeszcze o tajnych rządowych projektach aktów normatywnych
 Oceń wpis
   

Od paru dni przychodzi sporo korespondencji poświęconej tajnym opiniom prawnym sporządzonym na zlecenie Kancelarii Prezydenta RP w sprawie nowelizacji przepisów o naszych OFE-składkach, pomyślałem sobie zatem, że warto -- także w kontekście przebojów P.T. Kolegów z redakcji Money.pl, którzy nie mogli wydębić od rządu Wieloletniego Planu Finansowego Państwa -- napisać jeszcze parę słów na temat jawności procesu tworzenia prawa w kontekście przepisów o dostępie do informacji publicznej.

Z owym Wieloletnim Planem Finansowym sprawa jest prosta jak konstrukcja cepa. Zgodnie z art. 6 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy o dostępie do informacji publicznej jej przedmiotem jest w szczególności informacja o projektowaniu aktów normatywnych.
Oznacza to, że uchwała nr 36 Rady Ministrów z dnia 5 kwietnia 2011 r. w sprawie aktualizacji Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2011-2014, opublikowana w Monitorze Polskim nr 29 poz. 324 (link zadziała pewnie dopiero we wtorek, może środę ;-) już na etapie prac rządowych powinna być nie tylko udostępniana każdemu chętnemu -- a więc i Łukaszowi -- na jego życzenie, ale i na bieżąco publikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.

Wynika z tego, że odmowa udostępnienia prasie projektu aktu normatywnego (uchwała rady ministrów, chociaż nie jest aktem powszechnie obowiązującym, jest aktem normatywnym) stanowi naruszenie obowiązującego prawa. Takim samym naruszeniem prawa jest litościwe udostępnienie dokumentu -- parę dni po złożeniu pisemnego wniosku, po licznych telefonach -- jednak z zastrzeżeniem embarga informacyjnego.

Proszę Państwa, polski rząd opracowuje dokument, który ma być podstawą założeń ekonomicznych na najbliższe lata -- i robi wszystko, by uniemożliwić nam wcześniejsze zapoznanie się z jego treścią. Mnie się od razu przypomina Sejm Wielki, który uchwalił Konstytucję 3 Maja 1791 roku podstępem -- wyczekawszy aż się opozycja rozjechała na przerwę, skrywawszy uprzednio swoje zamierzenia.

Kończąc ten nudnawy wpis odsyłam P.T. Czytelników do ciekawej opinii Mikołaja Barczentewicza (pozdrawiam!) w serwisie Wyborcza.biz, z której wynika, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta RP -- odmawiając udostępnienia treści tych nieszczęsnych opinii prawnych (bo "Ja jestem doradcą prezydenta i uważam za coś absolutnie niestosownego, by o moim doradzaniu informować media" albo "nie ma takiej praktyki") -- po prostu łamią prawo: bo opinie prawne powinny być udostępniane na podstawie przepisów ustawy, chyba że dotyczą spraw "niepublicznych" (tj. np. indywidualnego sporu cywilnego, etc.)

Komentarze (47)
1 | 2 | 3 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D