Red Bull opił się szaleju
 Oceń wpis
   
Pamiętacie Państwo historię baroneta gminy Pcim, który był gotów wypowiedzieć wojnę Irlandczykom z Banku Zachodniego WBK oraz nabić na pal Johna Cleese za wyznanie, iż jego ciotka pochodzi z Pcimia? Tamta historia dobrze się skończyła, wójt Obirek odzyskał równowagę i obrócił całą sprawę w żart - próbując przy tym wypromować pcimskie sprawy.
To nawet nieźle, bo dystans się przydaje zawsze, nawet jeśli jest troszkę spóźniony.

Dziś okazuje się, że filipińska (przepraszam: pcimska) choroba się rozwija. Szaleju opili się menedżerowie Red Bulla - nie spodobała się im nazwa fundacji Dodaj Dzieciom Skrzydeł, ponieważ Byczki - ustyma Anny Czernickiej, rzeczniczki prasowej firmy - uważają, że "Znak stowarzyszenia jest podobny do naszego znaku towarowego. W tej sytuacji istnieje ryzyko, że towary i usługi oznaczone znakiem "Dodaj Dzieciom Skrzydeł" zostaną przez opinię publiczną uznane za sponsorowane przez Red Bulla lub że stowarzyszenie jest w jakiś sposób powiązane z naszą firmą". (Co oni dodają do tego napoju? Czy pracownicy Red Bulla muszą to pić?)

Statutowym celem fundacji jest pomoc dzieciom. Byczki robią jakąś lurkę, której do ust nie biorę. Nie ma możliwości pomylenia zakresu działania fundacji oraz producenta lurki; mało tego - choćby nie wiem jak się menedżerowie Red Bulla wytężali - hasło "Red Bull doda ci skrzydeł" nie jest i nie stanie się znakiem renomowanym, nawet jeśli w tej kampanii wesprze ich sama Doda.
Trzeba być kompletnym idiotą, żeby pomylić zakres działalności fundacji charytatywnej i producenta napoju w srebrno-niebieskiej puszce. Innego wyjaśnienia nie ma, chyba że ktoś się zasłoni bąbelkami, które poszły mu do głowy.

Na marginesie warto zauważyć, że fundacji już w 2001 roku zostało udzielone prawo ochronne na jej znak towarowy (BTW to dość straszne o czym myślą dziś ludzie, którzy biorą się za pomoc dzieciom...) Czy to oznacza, że Red Bull podejmie także próbę unieważnienia tego znaku?

Don't drink that shit, man!
Komentarze (9)
Sosumi czyli patenty na software i inne śmieszne sprawy
 Oceń wpis
   
A tribute to WO i JKM.

apple logoNIE będę ściemniał: od jakiegoś czasu chciałem napisać parę zdań o śmiesznych sprawach związanych z (amerykańskim) prawem patentowym, brakowało mi jednak klamry. No i proszę: wystarczy czytać Wojtka Orlińskiego aby trafić na genialne sosumi.
Jak jeszcze zobaczyłem na dokładkę ciekawy wpis na blogu JKM - stwierdziłem: jak nie dziś to kiedy?

Sosumi. No tak, bo przecież Apple przoduje w dziwnych procesach oapple corps naruszenie własności intelektualnej, zatem kilkadziesiąt już lat sporu Apple Inc. z Apple Corps nie dziwi. Mogło należące do Beatlesów przedsiębiorstwo pozwać garażowców Jobsa i Wozniaka o to, że tęczowe jabłuszko z Cupertino zbyt podobne jest do zielonego jabłuszka Apple Corps? Mogło i pozwało. Także rozbudowa możliwości multimedialnych komputerów nie mogła spotkać z inną reprymendą Beatlesów jak kolejny pozew: wszakże Apple Corp. w zawartej ugodzie zobowiązało się nie wchodzić w branżę muzyczną, zatem pojawienie się karty dźwiękowej niewątpliwie stanowiło naruszenie jej postanowień.

let it beTu właśnie nadchodzi tytułowe sosumi: kilka lat później, przed wprowadzeniem do sprzedaży systemu Mac OS 7, nad paletą użytych dźwięków pochylił się... departament prawny, stwierdzając, że ich nazwy są "zbyt muzyczne" ("Let it Beep" mogłoby nieźle wkurzyć McCartneya), co kompozytor melodyjki skwitował krótkim so sue me... i tak już zostało: melodyjka otrzymała oficjalne miano sosumi.
Dalsze konsekwencje: w 2003 r. (ćwierć wieku po wstąpieniu na ścieżkę wojenną) Apple Corps pozywa - już nie tęczowe, ale srebrzyste) jabłuszko w związku z wejściem na rynek sklepu iTunes.
A w samym iTunes muzyka Beatlesów - może - pojawi się dopiero w tym roku.

A sosumi żyje nadal swoim własnym życiem, wystarczy zajrzeć do kodu strony apple.com w rejonie "all rights reserved". Koń by się uśmiał.

JESZCZE się Państwo nie śmieją, moje miliony słuchaczy? No to jedziemy dalej. carl sagan
Trzy lata po historii z sosumi Apple przyjęło dla komputera Power Macintosh 7100 kodową nazwę Carl Sagan. Nazwa kodowa ma to do siebie, że żyje tak długo jak długo marketingowcy nie wymyślą lepszej - głupszej nazwy - dla produktu (Vista długi czas była Longhornem). Ale astronom (znany także z tego, że widziano go ze sputnikami na pustyni) wkurzył się na wieść, że obok Carla Sagana pojawiły się już Cold Fusion oraz Piltdown Man, co mogło oznaczać, że panowie z Cupertino podejrzewają go o pseudonaukawość - i oddał sprawę do sądu. I przegrał.

Mimo wygranej sprawy Apple zmienia nazwę kodową na BHA, co Sagan momentalnie rozszyfrował jako Butt-Head-Astronomer... i znów pozwał komputerowców o naruszenie dóbr osobistych. I znów przegrał.
A Apple zmieniło nazwę systemu na LAW co tłumaczono jako Lawysers Are Wimps.

1984ABY śmiech nie zniknął z Państwa ust wspomnijmy jeszcze o paradnym powództwie wytoczonym w 1988 roku przez Apple przeciwko Microsoftowi. Poszło o to, że panowie z Redmont zerżnęli pomysł na graficzny interfejs użytkownika (te wszystkie okienka i ikonki, z których dziś przecież znany jest właśnie Windows). Owszem, przygotowując Windowsa 1.0 uzyskali od Apple niezbędne licencje, ale już wersja 2.0 (i późniejsza 3.0) była "twórczym dziełem" Billa Gatesa.

W literaturze przedmiotu proces ten uznawany jest za jeden z bardziej kontrowersyjnych. W pozwie Apple powołało się na ochronę prawnoautorską czegoś tak ulotnego jak "look and feel" systemu operacyjnego, co zostało - chyba słusznie - skwitowane jako próba sądowego powstrzymania konkurencji rynkowej. Nawet jeśli Microsoft dopuścił się naśladownictwa (co jest oczywiste), sąd nie podzielił stanowiska powoda, iżby stanowiło to niedopuszczalny plagiat. Co więcej, gdyby sąd podzielił racje Apple, w ten sposób firma uzyskałaby faktyczny monopol na wszelkie formy graficznego interfejsu użytkownika.

RACJĘ ma JKM pisząc, że nadmierna ochrona patentowa dławi postęp techniczny. Angażując się w skomplikowane procesy, wynajmując kancelarie specjalizujące się w prawie patentowym, przeprowadzając audyt prawny dźwięków systemowych firmy tracą czas i pieniądze na sprawy, które nie służą użytkownikom komputerów.
Polska - szerzej: Unia Europejska - od tego szaleństwa na razie się oddaliła, chociaż jeszcze nie opadł kurz po wojnie o patenty na software. Amerykanie, co ciekawe, mimo krępujących regulacji i dziesiątek (setek?) tysięcy patentów, na które trzeba uważać, jakoś dają sobie radę z postępem technicznym. Europa, w której oprócz patentów firmy są stłamszone przez socjal, związki zawodowe, uzgodnienia, dyrektywy i inne wytyczne mogła by sobie nie poradzić.

Wszystkie obrazki za Wikipedią.
Komentarze (4)
Masz komputer? Będziesz siedział!
 Oceń wpis
   
I. Do łez (rozpaczy) rozbawiła mnie informacja, że policja wszczęła poszukiwania nabywców komputerów, którzy kupili swoje maszyny bez systemu operacyjnego.

Trzeba naprawdę wyobraźni pisklęcia, żeby zjawisko takie od razu kojarzyć z zamiarem piractwa. Kto kocha Windowsa i nie może bez niego żyć może sobie kupić wersję pudełkową, kto kocha bezpieczeństwo swoich danych może skorzystać z rozwiązań alternatywnych.

Co więcej, zjawisko takie - sprzedawanie komputerów z preinstalowanym systemem operacyjnym - nie jest indyferentne prawnie. Zgodnie z art. 385(3) pkt 7 kc klauzulą niedozwoloną (abuzywną) jest uzależnienie zawarcia umowy z konsumentem od zawarcia innej umowy, która nie ma bezpośredniego związku z umową pierwotną.

Tłumacząc z prawniczego na nasze: sprzedaż wiązana jest dopuszczalna wyłącznie na zasadzie wyjątku. Ponieważ system operacyjny nie jest częścią składową ani też przynależnością komputera (nie staje się nią nawet Windows w wersji OEM po nalepieniu wszystkich możliwych naklejek - art. 47 par. 1 kc mówi wyraźnie o prawie rzeczowym, zaś licencja oczywiście takim nie jest), zmuszanie klientów do kupowania komputerów z preinstalowanym systemem operacyjnym jest niezgodne z przepisami.


II. Parę dni temu śmiałem się tu z polityki Apple, którą można skwitować prostym słowem: jak Apple ukraść patent to dobrze, jak Applowi ukraść patent - niedobrze.

Znalazłem parę historyjek o tym jak Apple walczyło z firmami, które w nazwach swoich produktów mają człon "pod" (uwaga: statyw po angielsku to "tripod"). Dziś pękam ze śmiechu czytając, że panowie z Cupertino znów wytoczyli działa przeciwko blogerom, którzy wspomnieli o tym, że ktoś stworzył skórkę imitującą interfejs iPoda na urządzenia pracujące pod kontrolą Windows Mobile. W sprawie już idą wezwania do zaprzestania działań naruszających prawa Apple (znałem jednego takiego, co chętnie słał takie wezwania, źle skończył).

Tam jest Ameryka proszę Państwa ale jeśli komuś się wydaje, że tylko tam mogą dziać się takie rzeczy to nie ma racji.


III. Na koniec przezabawna historia, którą wygrzebałem tu.
Otóż jest sobie pewien ekskluzywny serwis społecznościowy, dla wybrańców. No stało się - wbrew deklaracjom z regulaminu (w par. 5 jak wół stoi, że gromadzone dane mogą być udostępnione wyłącznie po uzyskaniu zgody użytkownika) dane z Grona wyciekły do Googla, stając się oczywiście pożywką dla reklamodawców.

Ciekawe czy sprawą zainteresuje się policja, choćby ta sama, która tak ochoczo wzięła się za klientów sklepów komputerowych? Wszakże nadal obowiązuje rozdział 8 ustawy o ochronie danych osobowych...
Komentarze (11)
iPatenty i iProcesy
 Oceń wpis
   
Ledwie Apple pokazał swoją najnowszą zabaweczkę - co niektórym było dane zobaczyć na własne oczka - a już Cisco zapowiedziało podjęcie kroków mających na celu zabezpieczenie ich praw do znaku towarowego iPhone. Rzecz w tym, że należący do Cisco Linksys produkuje swojego iPhona od 10 lat, więc mogli się troszkę zdenerwować.

Myślę, że tą sprawą Steve Jobs niespecjalnie się przejął. Po pierwsze trudno w USA zrobić interes bez nieustannych batalii sądowych, zaś biorąc pod uwagę, że Apple było już pozywane i przez Beatlesów, i przez Creative, więc nawet jeśli będzie trzeba znów zapłacić 100 mln dolarów - dadzą radę.
Zwłaszcza, że koncern ma problemy innego rodzaju - po pierwsze federalni zainteresowali się operacjami na papierach wartościowych Jobsa (skutkiem tego pracę straciła prawniczka z Cupertino).

Po drugie nadal czkawką odbija się próba zamknięcia ust blogerom, którzy ujawnili pewne tajemnice technologiczne ze stajni Apple i tu akurat "skandal" wokół iPhone może częściowo odwrócić uwagę od tamtej sprawy. Nawet niekorzystne wrażenie jakie wywarła informacja, że MacBooki tak naprawdę produkowane są przez Asusteka i Quantę (Apple początkowo usiłowało fakt ten ukryć przed opinią publiczną) - kto zatem będzie producentem owych iPhone? - nie powinno przeszkodzić koncernowi w odniesieniu prawdziwego sukcesu.

Jobs na pewno wie, że nowatorski interface jego gadżetu na pewno będzie bezlitośnie kopiowany przez chińskie firmy i sprzedawany jako iFone bądź iPhony. Takie są bezlitosne prawa rynku: najlepsze rozwiązania są zawsze kopiowane.
Komentarze (1)
James Brown, Microsoft i patenty
 Oceń wpis
   
I. Zmarł James Brown. Papa soulu i funku, bez którego nie byłoby ani Prince'a ani Red Hot Chilli Peppers; Wagner muzyki rozrywkowej (potrafię sobie wyobrazić atak helikopterów w "Czasie Apokalipsy" przy "Sex Machine" lecącej z patefonu zwariowanego pułkownika kawalerii powietrznej).

O sprawie poinformowała Gazeta.pl, jednak notka jest przepisana za Wikipedią. Wstyd, że - czy to PAP czy redaktorzy Agory - nie potrafią napisać parę zdań o muzyku własnymi słowami - ale tragedia, że czerpiąc z Wikipedii nie potrafią zastosować się do jakże liberalnych warunków licencji LGPL.

Owszem, jest coś takiego jak etyka dziennikarska, jest nawet ustawa o prawie autorskim - ale czego my chcemy skoro nawet wśród dziennikarzy nie ma jednoznaczności co wolno a czego nie wolno.

II. Microsoft złożył wniosek o udzielenie ochrony patentowej na protokół RSS. Wniosek wpłynął wiosną 2005 r., na półtora roku przed zaimplementowaniem kanałów RSS do IE7; wcześniej użytkownicy tej badziewnej przeglądarki nie mogli korzystać z tej wygodnej formy sprawdzania nowych informacji.

To jest granda, która możliwa jest tylko w Stanach - na szczęście polskie (i europejskie) prawo nie pozwala (jeszcze) na patentowanie oprogramowania komputerowego.
Dobra, niech piszą sobie, że patent ma chronić przed zarzutami naruszenia cudzych patentów ("Microsoft is protecting itself against patent trolls") - szerokie portfolio ma chronić giganta z Redmont przed sępami-prawnikami żyjącymi z odszkodowań za wyimaginowane naruszenia własności intelektualnej -
że tak naprawdę nie chodzi o opatentowanie całego protokołu - Microsoft to narzędzie szatana, więc czekam już tylko na opatentowanie zakładek (Gates polubił je także jakieś 3 miesiące temu), wtyczki RJ oraz całego internetu.

Mam nadzieję, że takie pomysły skończą jak inne wspaniałe osiągnięcia, o można poczytać tu i tu. Strach się bać gdzie byśmy dziś byli gdyby wynalazca koła uzyskał na nie patent albo menedżerowie IBM uwierzyli w sukces komputera PC. Apple uwierzyło w sukces swojego Maca, więc najpierw otarli się o klęskę, aby skończyć jako producent niszowych zabawek dla miłośników stylu Lego.

III. Poza tym zawsze warto pamiętać, że internet to nie tylko rozrywka i przyjemność. Po pierwsze serwisy społecznościowe stanowią realne zagrożenie dla naszej prywatności i chociaż publikujemy tam o sobie tylko takie dane, jakie chcemy pokazać innym, nigdy nie mamy pewności kto jaki zrobi z tego użytek.

Coraz więcej chce o nas wiedzieć rząd. Echelon to wprawdzie bajka dla grzecznych dzieci (przecież każdy Londyńczyk jest filmowany z nie-tak-bardzo-ukrytych kamer setki razy każdego dnia - zaś wjeżdżając np. do Bielawy widzimy dumny napis "miasto monitorowane") ale biorąc do kupy intensywność z jaką jesteśmy inwigilowani - dobrowolnie, na nasze życzenie, także przez wielkie korporacje - warto czasem pomyśleć dwa razy zanim klepnie się w klawiaturę raz.
Komentarze (11)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D