Ubieganie się o kredyt na podstawie nierzetelnych dokumentów
 Oceń wpis
   

tak się bierze kredyt ;-)Ciekawostka: ledwie Wyborcza napisała o możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności osób, które wnioskując o udzielenie kredytu zawyżyły wysokość swojego wynagrodzenia -- bo to lepiej w banku wygląda i łatwiej można było go dostać -- a już otrzymałem ze 3 prośby o zdementowanie.
Bardzo bym chciał, kochani. Ale nie mogę.

Sęk w tym, że faktycznie -- złożenie w banku nierzetelnego, potwierdzającego nieprawdę dokumentu, albo nawet nierzetelnego pisemnego oświadczenia w celu uzyskania m.in. kredytu, pożyczki bądź elektronicznego instrumentu płatniczego -- jest w rozumieniu polskiego prawa przestępstwem (art. 297 par. 1 kk). Co więcej, jeśli dodatkowo sprawca przedkłada dokument uprzednio przez siebie sfałszowany, do kwalifikacji czynu dochodzi w zbiegu art. 270 par. 1 kk w zw. z art. 11 par. 2 (por. wyrok SA w Gdańsku z 3 grudnia 2008 r., II AKa 254/08).

art. 297 § 1 kk Kto, w celu uzyskania dla siebie lub kogo innego, od banku (...) kredytu, pożyczki pieniężnej (...) przedkłada podrobiony, przerobiony, poświadczający nieprawdę albo nierzetelny dokument albo nierzetelne, pisemne oświadczenie dotyczące okoliczności o istotnym znaczeniu dla uzyskania wymienionego wsparcia finansowego, instrumentu płatniczego lub zamówienia,
podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Nie będzie przy tym miało znaczenia, czy instytucja finansowa na podstawie uzyskanych dokumentów kredyt przyzna czy też go odmówi. Popełnienie przestępstwa oszustwa kredytowego następuje już w momencie złożenia dokumentu poświadczającego nieprawdę, a to dlatego, że "przepis penalizuje zatem czynności przygotowawcze do podjęcia ostatecznej decyzji o przydzieleniu zamówienia publicznego" (tak SN w wyroku z 5 stycznia 2006 r., WA 28/06, który wprawdzie dotyczył zamówienia publicznego, ale teza bez dwóch zdań pasuje także do pozostałych zakresów działalności wskazanych w art. 297 par. 1 kk).

Za przestępstwo oszustwa kredytowego to może być ścigany także pośrednik bądź inna osoba, która w imieniu ubiegającego się o kredyt przedstawi dokument stwierdzający nieprawdę, pod warunkiem, że wie o jego nieprawdziwości (por. wyrok SN z 2 grudnia 2003 r., IV KK 37/03: "Za przestępstwo z art. 297 § 1 kk odpowiada nie tylko sam starający się o kredyt dla siebie, który przedkłada bankowi stwierdzający nieprawdę dokument w celu uzyskania tego kredytu, ale także inna osoba, w tym i taka, która z mocy odrębnej umowy z bankiem zawiera, jako sprzedawca towaru zbywanego w systemie sprzedaży ratalnej, umowę kredytową z nabywcą tego towaru, jeżeli przedkłada ona następnie bankowi dokument stwierdzający nieprawdę lub podobne oświadczenie pisemne dotyczące okoliczności mających istotne znaczenie dla uzyskania tego kredytu, a więc takie, bez którego ów kredyt, według stosunku łączącego sprzedawcę z bankiem, nie zostałby udzielony, choćby sama umowa kredytowa była sporządzona prawidłowo, a dokumenty przedkładane przez nabywcę towaru, niezbędne dla jej zawarcia, były rzetelne.")

Godzi się jednak dodać dwie dodatkowe uwagi. Po pierwsze: nie będzie przestępstwem oszustwa podatkowego wykazanie na zaświadczeniu uzyskanym od chlebodawcy wszystkich przychodów pracownika, nawet jeśli część z nich uzyskiwana jest "pod stołem". Istotne jest bowiem wykazanie wszelkich składników wynagrodzenia ubiegającego się o kredyt -- cóż on zatem ma być winien, że część kasy otrzymuje on nieoficjalnie?
I uwaga nr 2: art. 297 par. 1 kk z pewnością nie dotyczy różnego rodzaju formularzy online wypełnianych przez pracownika. Podstawą odpowiedzialności jest bowiem złożenie poświadczającego nieprawdę zaświadczenia bądź nierzetelnego pisemnego oświadczenia.

I ostatnia uwaga -- czytając korespondencję odnoszę wrażenie, że część P.T. Czytelników nie łapie różnicy -- dla zaistnienia przestępstwa oszustwa kredytowego nie ma też znaczenia, czy kredytobiorca jest czy nie jest w stanie się wypłacić w razie popadnięcia w jakieś problemy finansowe. Przestępstwo doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd (a więc "oszustwo zwykłe" -- art. 286 par. 1 kk) jest czymś odrębnym, zagrożonym nieco surowszą karą (od 6 miesięcy do 8 lat więzienia) i to właśnie grozi osobom, które uzyskały kredyt z zamiarem niespłacania go.

Komentarze (11)
Denominacja na A4
 Oceń wpis
   

znak autostradaMożliwe tylko w Polsce: zdaniem Stalexport SA, zarządcy autoszkapy A4 (ściśle: płatnego odcinka między Krakowem a Katowicami) klient z pugilaresem wypchanym jednogroszówkami -- i płacący grosików stosikiem za przywilej spróbowania się w tym rodeo -- zasługuje na postraszenie kodeksem wykroczeń.

Tym razem trafiło na motocyklistów, którzy postanowili obadać pokłady cierpliwości własnej i obsługi -- goście szybko jeżdżą, więc to co postali w kasie, nadrobili na trasie -- płacąc jednogroszowymi monetami. Ale "nie oskarżamy ich o płacenie drobnymi, ale o to, że w ten sposób tamowali ruch", jak powiedziała cytowana przez "Gazetę" rzeczniczka prasowa przedsiębiorstwa.

Wczuwający się w rolę emitenta Stalexport -- który swoje pojęcie o obsłudze klienta ma -- wydaje się uważać, że nieprawdę miał któryś tam cezar mówił Wespazjan twierdząc, że pecunia non olet. Owszem, zawsze milszy sercu klient płacący grubymi banknotami (i nie proszący o resztę?), jednak powinni tam pamiętać, że decyzja o wycofaniu z obiegu klepaków to dopiero wstępny projekt NBP. Jakby na to nie patrzeć, art. 90 kodeksu wykroczeń nadal też nie brzmi "kto posługuje się monetą o nominale 1 grosza, podlega karze grzywny"; dołóżmy do tego nie tak dawne problemy człowieka, który chciał za przejazd zapłacić kartą (ktoś podrzuci link? bo nie mogę znaleźć), a okaże się, że koncesjonariusze zaczynają grać rolę pana życia i śmierci.

Nie wiem ile złośliwości trzeba w sobie mieć, żeby wpaść na pomysł wnioskowania o ukaranie facetów, którzy mają przy sobie tylko drobne i tymi drobnymi -- wszakże nadal stanowiącymi legalny środek płatniczy -- płacących. Póki Stalexport Stalexportem, w Polsce o denominacji pieniądza bądź wycofaniu poszczególnych środków płatniczych z obiegu decydują inne organy.
Z drugiej strony to kolejny przyczynek do dyskusji o obowiązku przyjęcia płatności kartą płatniczą -- dziś nie wolno groszakami, jutro złotówkami, pojutrze się okaże, że sprzedawca telewizorów zażyczy sobie wyłącznie stuzłotówek i wywiesi kartkę "reszty nie wydajemy".

Komentarze (56)
Banki szykują skok na torebki emerytek ;-)
 Oceń wpis
   

I znów wywołany do tablicy przez Czytelników (wybaczcie, że mam fizyczną możliwość odpisać tylko na część listeli kierowanych do redakcji, a zająć się na łamach LA może co dziesiątym przypadkiem... chociaż każdy niewątpliwie jest ciekawy i godzien wzięcia na tapetę) biorę się za najnowszy pomysł Związku Banków Polskich. A mianowicie -- jak to ładnie napisał "Parkiet" -- "Chcesz pensję? Załóż konto".

Zacznę od mojego prywatnego zdania. A brzmi ono: banki są bardzo fajne, ale trzeba mieć do nich głowę, bo jak jej zabraknie, to przyda się głęboka kieszeń. Osobiście głowę mam i dlatego od lat nie zapłaciłem za usługi bankowe nic a nic, oprócz tego, czego w zasadzie nie dało się uniknąć (nieszczęsne 50 groszy za przelew w banku na "m"), ale znam ludzi, którzy mimo, że głowę też mają, bankom płacą -- zwykle z lenistwa.
(Klasyczny przykład analfabetyzmu to karta kredytowa na czarną godzinę: mam bo dali ale nie korzystam, bo strach. Będę korzystać jak przyjdą ciężkie czasy, wypłacę kasę ze ściany i wydam, a jak się polepszy to oddam bankowi.)

Dlatego też odkąd mogłem (mogłem, bo -- to dygresja dla młodszych Czytelników -- drzewiej nie każdy mógł mieć ot tak sobie konto w banku, ponieważ rachunki były za darmo, a oprocentowanie stosunkowo wysokie, banki oczekiwały zaświadczenia od pracodawców, że pensja będzie wpływała; mało tego, o kartę debetową można było zwykle poprosić dopiero po 3 miesiącach korzystania z ROR, a i wówczas bank mógł odmówić...) korzystałem z rachunków bankowych, przelewów w internecie i innych udogodnień cywilizacyjnych.
Toteż nadal nie mogę wyjść z podziwu dla ludzi -- młodych ludzi, moich rówieśników ;-) -- którzy zarabiają jakieś tam pieniądze (czasem całkiem niezłe), ale całą wypłatę biorą do portfela. A z banków korzystają, owszem, ale tylko w zakresie depozytów.

Jeszcze inaczej jest z osobami starszymi, przysłowiowymi emerytami, którzy w połowie (tak dziś mówili w radiu) dostają świadczenia z ZUS przelewem na konto, a w połowie -- gotówką od listonosza. Część z tych ludzi przeszła już swoje w czasie denominacji 1950 r. i za żadne skarby świata nie zaryzykują drugiego planu Minca. Poza tym przysłowiowe "daj piątkę na prezesowską C-piątkę" to dla nich też spory wydatek.
(Dołóżmy do tego brak infrastruktury bankowej w Polsce B, tj. poza miastami powiatowymi, gdzie bankomatu prawie nie uświadczysz, a nie dziwi nic.)

Stąd pomysły ZBP -- pensje w pierwszym rzędzie na konto, emerytury z ZUS przelewami do banków -- budzi moje mieszane uczucia. Dla obecnego pokolenia emerytów wystarczającym problemem będzie owo złożenie oświadczenia, że chcą pozostać przy odbiorze gotówki przekazanej via listonosz (bo bankowcy chcą zostawić taką opcję na życzenie). Dla tych, którym ZUS będzie wypłacał świadczenia za 20-30 lat (hłe hłe) takie sprawy nie będą niczym dziwnym (acz będą budziły w nas niepokój podróże młodych na Alfę Centauri czy wszczepiane laserowe czujniki w mózgoczaszki dzieci), ale dziś -- widzę więcej problemów, niźli plusów.

Druga sprawa to oszczędności, które obiecuje Związek Banków Polskich (oraz SKOK-i, które bankami nie chcą, ale pod inicjatywę bardzo chętnie się podpinają). Dziś przelewy bankowe dla przeszło 4,5 mln beneficjentów ZUS to koszt ok. 2,23 mln złotych, podczas gdy obsługa 4 mln świadczeniobiorców, którzy dostają kasę przekazem to... bagatela, prawie 25 mln złotych miesięcznie.
Płaci za to ZUS, czyli Pan, Pani, Społeczeństwo, więc nie ma się co dziwić, że oszczędności zawsze się przydadzą (ile za to można zbudować stadionów...), ale mam wrażenie, że dla banków od społecznych oszczędności oczywiście sympatyczniejsza jest wizja podwojenia przychodów z przelewów.

Na końcu układanki jest Poczta Polska, której o zdanie jeszcze nikt nie pytał. Dla PP utrata 24 milionów złotych comiesięcznego przychodu byłaby ciosem "bestii" Tysona prosto w podbródek i sytuacji nie zmieni nawet uszczknięcie części tortu przez Bank Pocztowy (BTW oni robią się coraz sensowniejsi -- po przejęciu części menedżmentu z BRE).
Już dziś zatem mogę obstawiać, że zaoszczędziwszy ćwierć miliarda rocznie na przekazach pieniężnych rent i emerytur pogrążymy Pocztę Polską w takim stuporze, że nie obejdzie się bez masowych protestów, żądaniach zwiększenia dotacji oraz przedstawieniu przez rząd kolejnych planów ratunkowych.

Jak mawiał de Tocqueville: wiele musi się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu. Mniemam, że projekt ZBP zmierza do tego samego.

Komentarze (16)
Odpowiedzialność za transakcje dokonane kartą kredytową
 Oceń wpis
   

Zadano mi ostatnio kilka pytań o karty płatnicze. Dwie podstawowe sprawy: i) jak to jest z bezpieczeństwem kart bankowych autoryzowanych kodem pin (wprawdzie padło pytanie o czipa, ale różnica między podpisem a pinem też się pojawiła, a to jest sprawa na pewno ciekawsza) oraz ii) czy zgodne z prawem jest rozsyłanie przez banki do klientów -- bez zamówienia -- przygotowanych kart kredytowych, które 'wystarczy aktywować'.

Zacznijmy od paru zdań teorii. Definicję karty płatniczej zawiera art. 4 ust. 1 pkt 4 prawa bankowego. przez to pojęcie rozumie się 'kartę identyfikującą wydawcę i upoważnionego posiadacza, uprawniającą do wypłaty gotówki lub dokonywania zapłaty, a w przypadku karty wydanej przez bank lub instytucję ustawowo upoważnioną do udzielania kredytu - także do dokonywania wypłaty gotówki lub zapłaty z wykorzystaniem kredytu'. Karta taka może służyć także do przeprowadzania rozliczeń bezgotówkowych (art. 63f ust. 1). Szczegółowe prawa i obowiązki wydawcy oraz posiadacza karty określa odrębna ustawa...

Ciekawostką niech będzie, że zgodnie z ustawą o elektronicznych instrumentach płatniczych karta prepaid... nie jest kartą płatniczą, lecz 'instrumentem pieniądza elektronicznego'....a ściśle ustawa z 12 września 2002 r. o elektronicznych instrumentach płatniczych (Dz.U. nr 168 poz. 1385 z późn. zm.). Ciekawe, że w niej karta płatnicza staje się już rodzajem elektronicznego instrumentu płatniczego ('każdy instrument płatniczy, w tym z dostępem do środków pieniężnych na odległość, umożliwiający posiadaczowi dokonywanie operacji przy użyciu elektronicznych nośników informacji lub elektroniczną identyfikację posiadacza niezbędną do dokonania operacji, w szczególności kartę płatniczą lub instrument pieniądza elektronicznego').

Zgodnie z art. 16 ustawy do podstawowych obowiązków posiadacza karty (właścicielem karty zawsze jest wystawca, np. bank) należy m.in. przechowywanie karty i kodu identyfikacyjnego (pin) z należytą starannością, ale oddzielnie, natychmiastowe informowanie banku o utracie lub zniszczeniu karty, nie wolno mu także udostępniać karty i numeru pin innym osobom.
(Tu uwaga na marginesie: wbrew FUD-owi rozsiewanemu przez niektóre serwisy internetowe nie jest przestępstwem użycie cudzej karty bankowej za zgodą tej osoby. Przestępstwem będzie dopiero kradzież takiej karty -- art. 278 par. 5 kk. Jedyną sankcją jest w takim przypadku możliwość zatrzymania karty przez akceptanta -- o tym ponżej.)

W celu ustalenia tożsamości posiadacza karty akceptant -- czyli, mówiąc po ludzku, sklep -- może zażądać okazania dokumentu stwierdzającego tożsamość osoby, która zamierza w sklepie zapłacić przy pomocy plastikowego pieniądza (art. 10 ust. 1 i art. 26 ustawy). Ba, akceptant ma ustawowe prawo zatrzymania karty bankowej, jeśli jest ona nieważna bądź zastrzeżona, jeśli posługuje się nią osoba nieuprawniona (nawet za zgodą posiadacza); sprzedawca może zatrzymać kartę nawet w sytuacji, jeśli podpis złożony na 'slipie' nie zgadza się ze wzorem złożonym na karcie (hmm o takim przypadku w życiu nie słyszałem...)

Generalną zasadą odpowiedzialności posiadacza karty płatniczej (będę pisał ogólnie o karcie, chociaż powinienem mówić o elektronicznym instrumencie płatniczym -- karty przedpłaconej dotyczą te same zasady) jest brak odpowiedzialności za transakcje, które nie zostały przez niego potwierdzone (art. 5, z wyłączeniami wskazanymi w art. 28).
W literaturze podkreśla się, iż konsekwencją przepisu jest niemożność obciążenia posiadacza kwotą transakcji, które nie zostały przez niego autoryzowane, zatem 'Pobrana od posiadacza kwota takiej operacji (czy to przez potrącenie z wierzytelnością z tytułu środków zgromadzonych na rachunku bankowym, czy przez ujęcie transakcji na zestawieniu transakcji, na podstawie którego posiadacz jest zobowiązany do okresowej zapłaty za dokonane operacje) jest nienależnym wydawcy świadczeniem w rozumieniu art. 411 kc' (tak Krzysztof Korus, Charakter prawny potwierdzenia operacji dokonanej za pomocą elektronicznego instrumentu płatniczego, Prawo Bankowe 2003/12/47)

Niedawno dowiedziałem się, iż większość terminali PKP InterCity pozwala na dokonanie transakcji karcianych bez jakiejkolwiek autoryzacji. Na gruncie art. 5 ustawy oznacza to, że kupujący bilet nie powinien być obciążany za taką operację.

Odpowiadając na pytanie o praktykę banków, które przesyłają klientom z własnej woli, bez zamówienia i bez zawartej umowy, przygotowaną kartę kredytową: zgodnie z art. 21 ust. 1 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych wydanie karty może nastąpić wyłącznie po zawarciu stosownej umowy między wydawcą a posiadaczem.
W komentarzach podkreśla się, iż zastrzeżenie to ma charakter prokonsumencki i ma chronić nas przed tego rodzaju 'spamem' (w tym zakresie przepis stanowi wypełnienie zalecenia Komisji Europejskiej 88/590/EEC, tak też pisano o tym w uzasadnieniu ustawy; zachęcam też do przeczytania ciekawego opracowania Pawła Litwińskiego w serwisie KartyOnline.pl).
Na szczęście zasadą jest ścisła odpowiedzialność wydawcy karty za wszystkie szkody wyrządzone przez osobę nieuprawnioną przez jej wydaniem. Można zatem powiedzieć, iż chociaż praktyka wysyłania gotowych kart 'na wabia' jest niezgodne z prawem, to przynajmniej ryzyko to nie może obciążać klienta.

Interesująco wygląda praktyka w różnicowaniu odpowiedzialności posiadaczy kart bankowych za transakcje autoryzowane przy pomocy podpisu oraz przy pomocy kodu pin. Wynika to z założenia, iż nie jest możliwe idealne podrobienie podpisu, zatem akceptant, który nie wychwyci różnicy między wzorem złożonym na karcie a podpisem złożonym w jego obecności na wydruku z terminala ponosi konsekwencje ewentualnego fraudu.
Pamiętajmy bowiem, że akceptant ma prawo poproszenia nas w każdym momencie o okazanie dokumentu w celu potwierdzenia tożsamości; stąd art. 28 ust. 2 ustawy zwalnia nas ze skutków operacji z użyciem utraconej karty, jeśli jej użycie nastąpiło wskutek nienależytego wykonania zobowiązania przez wydawcę (np. brak skutecznego zastrzeżenia) lub akceptanta (np. brak porównania podpisu).

Naiwnością byłoby myśleć, iż najłatwiejszym sposobem na wzbogacenie się na koszt banku będzie zgłoszenie utraty karty, a następnie wykonanie nią kilku transakcji. Zgodnie z art. 28 ust. 4 ustawy za takie fraudy odpowiada oczywiście posiadacz karty.Odpowiedzialność ta w przypadku transakcji dokonanych przy pomocy utraconej karty ograniczona jest do kwoty 150 euro (tylko do czasu zgłoszenia utraty -- od momentu zgłoszenia utraty karty ustawa zdejmuje wszelką odpowiedzialność z posiadacza; niektóre banki zdecydowały się nawet rozszerzyć własną odpowiedzialność, dlatego też polecam Państwu karty kredytowe Citi), chyba że... no właśnie, chyba że mamy kartę, która jest autoryzowana pinem, zaś bankowi uda się wykazać niedopełnienie obowiązków, o których mowa w art. 16 ust. 1, czyli powinności starannego przechowywania pinu, nie podawania go innej osobie, etc. lub art. 27 ust. 1 (obowiązek zgłaszania zaobserwowanych nieprawidłowości w zestawieniu transakcji).

W literaturze podkreśla się dość wyraźnie, iż odpowiedzialność posiadacza karty za transakcje, o której mowa w art. 28 ust. 2 i 4 ustawy nie dotyczy przypadków, kiedy karta kredytowa została sfałszowana, np. poprzez jej zeskanowanie i naniesienie danych posiadacza na kartę podrobioną (tak Jerzy Pisuliński, Odpowiedzialność stron umowy o elektroniczny instrument płatniczy, Prawo Bankowe 2004/3/27).

Warto podkreślić pewną naganną praktykę: niektóre banki wychodzą ponoć z założenia, że skoro doszło do nieuprawnionego użycia karty autoryzowanej kodem pin, to z pewnością winę za to ponosi jej posiadacz -- i z automatu obciążają klientów skutkami takich operacji. Tymczasem zgodnie z podstawową zasadą prawa cywilnego także w takim przypadku ciężar dowodu powinien obciążać osobę, która wywodzi z jakiegoś faktu skutki prawne (art. 6 kodeksu cywilnego).

Także miłośnicy zakupów w internecie muszą pamiętać, iż chociaż zgodnie z art. 28 ust. 5 generalnie posiadacz karty płatniczej może być obciążony skutkami transakcji na odległość tylko wtedy, gdy jej wykonanie zostało autoryzowane jego podpisem kwalifikowanym podpisem elektronicznym, jednak umowa między bankiem a posiadaczem może odmiennie regulować odpowiedzialność w tym zakresie (podstawą jest art. 28 ust. 6 ustawy). W takim przypadku autoryzacja przebiega na podstawie podania odpowiednich danych karty (jej numeru, tzw. numeru CVV, daty ważności i nazwiska posiacza).
Nie oznacza to, iż jesteśmy całkowicie bezbronni wobec przestępczych transakcji na odległość. Art. 14 ustawy z 2002 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny daje konsumentowi -- warto zapamiętać, iż uprawnienie to ma wyłącznie osoba nie dokonująca zakupu w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą czy zawodową -- uprawnienie do żądania unieważnienia transakcji dokonanej kartą płatniczą na odległość, w razie jej niewłaściwego wykorzystania (por. Tomasz Czech, Zarzuty przy zapłacie kartą płatniczą, Przegląd Prawa Handlowego 2003/7/38).

Komentarze (7)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D