Ekskluzywny wywiad z Iwusią, od której się zaczęło ;-)
 Oceń wpis
   

Ponieważ odniosłem wrażenie, że w całej aferze z ptasim mleczkiem pomija się nieco los nieszczęsnej Iwusi, pomyślałem sobie, że warto spytać osobę, od której poniekąd się to wszystko zaczęło, co o tym w ogóle myśli.
Oto krótki wywiad, którego udzieliła mi Iwusia w poniedziałek, a więc trzy dni po "czarnym piątku" ;) 


Lege Artis: Co to jest ptasie mleczko?

Iwusia: Chodzi Panu o ptasie mleczko czy PTASIE MLECZKO®* ? Ptasie mleczko to dla mnie taki błogostan, w którym znajduję się po zjedzeniu czegoś pysznego. Miękka, delikatna pianka, która rozpływa się w ustach niekoniecznie oblana czekoladą. 
Ptasie mleczko to pojęcie, które również kojarzy mi się z ornitologią.


LA: o Pani pomyślała zobaczywszy to nieszczęsne pismo?


Iwusia: Pismo, które od Pana dostałam, a dokładnie 3 strony -- przeczytałam kilka razy. Po zapoznaniu się z nim, długo nie mogłam pojąć dlaczego miałam dodać ® skoro nie jest to produkt wyprodukowany i polecany przez E.Wedel. To tak jakbym podawała Wedlowską recepturę a nie amatorskie wypieki. Gdybym w składnikach ciasta użyła np. Ptasiego mleczka®* czy Wedlowskiej czekolady (nie wiem czy jest ® czy go nie ma) to bym to zaznaczyła, ale skoro w przepisie nie było  nic z E. Wedel to nie rozumiem dlaczego mam zamieszczać takowy zapis. Później, ktoś mi napisze, ale w smaku to co innego niż E. Wedel... Uszanowałam prośbę Pana adwokata dr Pawła P., który sporządził i opracował tak dogłębnie dla mnie to pismo i niezwłocznie usunęłam przepis.

Również zdenerwowałam się, bo mi -- osobie, która piecze sobie w domu łakocie, nie zarabia na przepisie, zwraca się uwagę na znak towarowy, a nieopodal Kancelarii Prawnej (która sporządziła pismo) w cukierni można kupić ciasto Ptasie Mleczko... pani ekspedientka dodaje, że jest to Wedlowskie wspaniałe puszyste Ptasie mleczko, lecz... nie widnieje nigdzie zapis Ptasiego mleczka®*

Nie wiem jak powinnam się wtedy poczuć, może ciasta, które ja piekłam, są naprawdę wielkim zagrożeniem dla firmy. Tak więc nie chcę robić żadnej konkurencji i skasowałam WSZYSTKIE przepisy z nazwą ptasie mleczko jakie posiadałam, również na innych portalach.


LA: Czy miała Pani wcześniej zatargi z prawem? ;-)

Iwusia:
Ciekawy żart... ale nie miałam nigdy zatargów z prawem. Moja kartoteka jest pusta i takową chcę zachować.

LA: Dziękuję za wywiad, Pani Iwusiu :) Życzę wielu dalszych, pysznych i nie tak problematycznych wypieków :)
 

*Oznaczenie słowne PTASIE MLECZKO® stanowi zarejestrowany znak towarowy chroniony na rzecz Lotte Wedel sp. z o.o.

Komentarze (32)
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
 Oceń wpis
   

znak towarowy ptasie mleczko Wedel 1936 r.Piątkowy tekst poświęcony niezbyt szczęśliwej "prośbie" wysyłanej przez renomowaną kancelarię w sprawie amatorskich przepisów na "ptasie mleczko" sprowokował nie tylko największą w historii Lege Artis lawinę P.T. Czytelników, ale i łącznie 2 listele od agencji PR obsługującej Wedla.

Pierwszy z nich to klasyczna pisana na kolanie ściema marketingowa: ładnie i miło, uspokajająco i sympatycznie -- ale nie do końca na temat:

W imieniu mojego klienta, firmy LOTTE Wedel, chciałabym przesłać wyjaśnienie dotyczące wpisu zamieszczonego na Pana blogu.
Marka Ptasie Mleczko® została wymyślona przez Jana Wedla w latach 30-tych XX-wieku i od 1936 roku jest chroniona jako zarejestrowany znak.
Od wielu lat Lotte Wedel i jej poprzednicy prawni dbają o ochronę marki Ptasie Mleczko®, między innymi po to, aby konsumenci, kupując Ptasie Mleczko®, mieli pewność, że właśnie ten produkt znajdą w pudełku.
Rzeczywiście wysyłanie pism, w ramach tych działań, z prośbą o zamieszczenie informacji na temat ochrony marki do właścicieli platform w Internecie mogło zostać odebrane co najmniej jako zbyt za daleko posunięta gorliwość z naszej strony.
Nigdy nie wysyłaliśmy takich pism do osób prywatnych (blogerów).
Biorąc pod uwagę  głosy konsumentów zrewidujemy nasz sposób komunikacji w tym względzie, skupiając się przede wszystkim na podmiotach komercyjnych zajmujących się produkcją i handlem słodyczami.
Pragniemy wszystkich serdecznie przeprosić za wszelkie negatywne emocje, które się pojawiły.

Sęk w tym, że ani w opisywanym przeze mnie przypadku, ani też w innych, które udało mi się odnaleźć w sieci, rzecz nie dotyczyła niczego, o czym można powiedzieć "aby konsumenci, kupując Ptasie Mleczko®, mieli pewność, że właśnie ten produkt znajdą w pudełku". Przepis Iwusi, podobnie jak każdy inny przepis, nie odnosił się w żaden sposób do Ptasiego Mleczka®: nie zachęcał do jego podrabiania, nie ujawniał tajemnic receptury, nie pokazywał jak imitować wedlowskie pudełko.

Stąd też trudno komukolwiek zarzucić, iżby dzielenie się w sieci własnymi przepisami na "podrabiane" ptasie mleczko mogło w jakikolwiek sposób naruszyć prawa Wedla. Producentowi służy ochrona ze znaku towarowego polegająca na jego używaniu w celach zarobkowych i zawodowych, co obejmuje m.in. wprowadzanie do obrotu i reklamę -- ale nawet jeśli sama receptura podlega ochronie jako know-how przedsiębiorstwa, to nikomu nie można zakazać amatorskiego (niezarobkowego) posługiwania się taką nazwą.

Dodać warto, że kampania dodawania znaczka ® do blogów była o tyle absurdalna -- co wychwycili m.in. P.T. Czytelnicy w komentarzach -- że w ten sposób pisma z kancelarii dowodzić mogły, że owe własnoręczne wypieki skutkowały powstaniem czegoś identycznego z wyrobem Wedla. A w to już nawet ja nie uwierzę.

Mniemam, że dlatego też kancelaria posłużyła się miękką -- to była, jak w swoich komentarzach podkreśla osoba mocno zainteresowana odbiorem sytuacji -- formą pisma: to była prośba, nie wezwanie ("zwracam się do Państwa z prośbą o uszanowanie praw mojego Mocodawcy") oraz nie było też w niej wzmianki o jakiejkolwiek sankcji. Podkreślono jednak konieczność niezwłocznego działania w zdaniu "niezwłoczne zamieszczenie przy przepisach kulinarnych umieszczonych na Państwa stronie" -- więc nie okłamujmy się: po pierwsze mało kto zatrudnia prawników (i to z takiej kancelarii!) do pisania próśb, po drugie nawet dziecko wie, co oznacza słowo "niezwłoczne" w piśmie od adwokata ;-)
I nawet jeśli prawdą jest, że pisma takie nie były kierowane do pojedynczych blogerów -- były kierowane do administratorów serwisów blogowych, którzy -- takie jest moje zdanie, aczkolwiek mogę się mylić -- jak najbardziej mieli podstawę do potraktowania tego w kategoriach wezwania, o którym mowa w art. 14 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Tak czy inaczej najważniejsze w listelu było to, że -- lepiej późno, niż później -- Wedel i jego kancelaria przestaną wysyłać takie "prośby" do kogokolwiek, a skupią się dokładnie na tym, o czym mówi prawo dotyczące znaków towarowych: na konkurencji (której ten szum bez dwóch zdań służy na dwa sposoby -- raz, że pojawiły się liczne głosy "wedla już nie ruszam", a dwa, że może się okazać, że łatwiej będzie udowodnić, że jednak ptasie mleczko to naprawdę rodzajowa nazwa słodyczy tego rodzaju).

Dzień później otrzymałem kolejny zestaw korespondencji: bardzo ciekawe skany (czasem bardzo starych) dokumentów dotyczących znaku towarowego Ptasie Mleczko (powyżej pozwalam sobie zreprodukować fragment świadectwa ochronnego z 1936 r.) oraz -- szkoda, że sporządzone w formie PDF (szkoda, bo mógłbym przekleić -- a przepisywać mi się nie chce) -- wyjaśnienia poświęcone "procesowi związanemu z rejestracją marki Ptasie Mleczko®, który firma prowadzi od wielu lat".
Wynika z niego m.in. to, że ochrona oryginalnego znaku z 1936 roku wygasła 10 lipca 1956 r., bo państwowe zakłady 22 Lipca zaniedbały jego przedłużenia, z czego skorzystały inne zakłady, rozpoczynając "produkcję i sprzedaż podobnych wyrobów używając tej samej nazwy" (na marginesie: przypominam, że mówimy o czasach, kiedy praktycznie cały ten przemysł był upaństwowiony, zatem trudno mówić o podstawianiu nogi przez bezwzględną konkurencję).
Jednak już w 1987 r. znak słowno-graficzny został zarejestrowany na rzecz zakładów "22 Lipca, d. E. Wedel", zaś znak słowny miał przyjść do nas via Alicante (gdzie mieści się europejski urząd ds. znaków towarowych -- OAMI/OHIM) w dniu 1 maja 2004 r. (sam wniosek złożono w październiku 2003 r.).

Polski Urząd Patentowy natomiast rejestracji takiego znaku odmówił, i to nie tylko Wedlowi, ale i różnym cwaniaczkom (np. w 1993 r. znak zawłaszczyć próbowała spółka INWEST-PROM Towarzystwo Inwestycyjno-Promocyjne Spółka z o. o.) -- co jest o tyle logiczne, że skoro wskutek wygaśnięcia praw każdy inny cukiernik mógł produkować (i produkował) swoje ptasie mleczko, to próba ponownej rejestracji po 50 latach nazwy służącej do oznaczania pewnego rodzaju produktu cukierniczego musi spotkać się z odmową. (Proszę zwrócić uwagę, że nawet bez wygaśnięcia znaku byłoby to możliwe: otóż art. 169 ust. 1 pkt 2 prawa własności przemysłowej mówi, że prawo na znak ochronny wygasa m.in. wskutek utraty przez znak znamion odróżniających przez to, że na skutek działań lub zaniedbań uprawnionego stał się w obrocie zwyczajowym oznaczeniem -- no i warto pamiętać, że nie sposób też uzyskać ochrony dla nazwy rodzajowej jakiegoś towaru.)

Co istotne piarowcy Lotte Wedel wyraźnie podkreślają, że firma nie rości sobie prawa do wyłącznej produkcji pianek oblanych czekoladą (uff), a na zakończenie obiecują: zaprzestać działań zmierzających do ochrony marki wymierzonych w osoby nie zajmujące się komercyjną produkcją i handlem słodyczami oraz wysłać indywidualne przeprosiny do blogerów (hmm?).

To chyba najlepszy wniosek z całej niepotrzebnej -- bo wynikającej wyłącznie z faktu, że do załatwienia delikatnej i zdecydowanie piarowskiej sprawy zaprzęgnięto prawników posługujących się polszczyzna z naszą przysłowiową lekkością i swobodą ;-) -- aferki.
Zaś dla potencjalnych naśladowców dobra nauczka -- wierzę, że przypadek będzie jeszcze długo maglowany tu i tam.
 

PS pół zdania wyjaśnienia należy się oburzonym, którzy zarzucili mi zbyteczność odwoływania się do ACTA w opisywaniu hecy z Ptasim Mleczkiem®. Otóż ja się nie zgadzam: wiem, że nie o tym jest ta umowa międzynarodowa, i że w tym akurat przypadku ACTA niewiele by zmieniła -- ale: spisek międzyrządowy dotyczy właśnie ochrony własności intelektualnej oraz może prowadzić do nałożenia na dostawców usług internetowych obowiązku donoszenia na użytkowników naruszających właśnie owe dobra intelektualne.
Mi to jakoś pasuje.

Komentarze (23)
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
 Oceń wpis
   

Jeśli ktoś się jeszcze zastanawia jaki będzie nowy lepszy świat po ACTA -- oto przedsmak.

Oto Iwusia pisze (a właściwie pisała :( jeszcze o 16.00 była treść, ale widzę, że mój forward korespondencji z kancelarii sprawił, że o blogasku można powiedzieć tango down) bloga pod wymownym tytułem "Przepisy". (P.T. Czytelnikom, zrozpaczonym faktem, że 4 krzyżyk jakby oznaczał słabość twórczą, wyjaśniam: chodziło o przepisy kulinarne, nie jazdę po bandzie.)

ptasie mleczko znak towarowy ACTAPech -- bo jak inaczej to nazwać -- chciał, że Iwusia parę przepisów poświęciła temu jak zrobić ptasie mleczko. No wiecie, taką megasłodką berbeluchę (tak się przynajmniej mi to kojarzy).
Iwusia nie wzięła jednego pod uwagę: ptasie mleczko to nie jest byle ptasie mleczko, to jest PTASIE MLECZKO® -- znak towarowy zastrzeżony w OHIM na rzecz Lotte Wedel sp. z o.o. ("dalej "Lotte Wedel").

A przecież Wedel nie po to zadał sobie trudu i wystąpił o ochronę w Alicante -- bo polski UPRP jej odmówił -- żeby teraz pozwolić na to, żeby na jakichś blogach o przepisach pisali per ptasie mleczko rodzajowo, bez zaznaczenia, że chodzi o PTASIE MLECZKO®, znak towarowy zastrzeżony na rzecz Lotte Wedel sp. z o.o.

I teraz robi się wesoło: Lotte Wedel sp. z o.o. wynajmuje renomowaną (bez złośliwości) kancelarię, kancelaria pisze do administratorów portalu iWoman.pl (znaczy się do nas): 3 strony ble-ble i jakieś 7 stron załączników, w tym wydruk ze strony, pełnomocnictwo, kserko KRS; że znak, że OHIM, że ®, że naruszenie, że to nie "pączki lub ptysie", że przeciwko "rozwodnieniu siły odróżniającej", że "90% Polaków" (to ja znów chcę być ten 10%).
I że:

Wobec powyższego, w imieniu Lotte Wedel, zwracam się do Państwa z prośbą o uszanowanie praw mojego Mocodawcy i niezwłoczne zamieszczenie przy przepisach kulinarnych umieszczonych na Państwa stronie i posługujących się znakiem "PTASIE MLECZKO®" notki o następującej treści: "Oznaczenie słowne "PTASIE MLECZKO®" stanowi zarejestrowany znak towarowy chroniony na rzecz Lotte Wedel sp. z o.o." oraz symbolu ® przy nazwie PTASIE MLECZKO lub, alternatywnie, niezwłoczne usunięcie przepisów kulinarnych posługujących się znakiem towarowym "PTASIE MLECZKO®" z Państwa strony.

wezwanie ptasie mleczko Lotte Wedel ACTA

Mieliśmy z tym w pracy z kolegami nieco ubawu, ale w końcu stanęło na tym, że wprawdzie ACTA jeszcze nie ma, ale winni i tak muszą zostać ukarani -- więc na początek, dla dobrego przykładu, włamiemy się na bloga Iwusi i poprawimy tekst, który kancelaria była łaskawa przesłać jako dowód Iwusinych przewinień. Dodaliśmy parę ® w tytule, disklajmer obok tekstu -- ja zaś grzecznie posłałem skan pisma do Iwusi, wyjaśniając, że dziwne to-to, ale jak mus to mus...

Minęło parę godzin, biorę się ja do wyśmiania tych, co z haubicy pociskiem ACTA do blogasków strzelają -- nawiasem mówiąc nie rozróżniając bloga od autorskiej witryny portalu -- wchodzę przeto na blogaska Iwusi... a tu tango down. Chyba się Iwusia przestraszyła i wolała zdjąć bloga, z nadmiarem wypełniając wolę P.T. Prawników z Renomowanej Kancelarii oraz spółki Lotte Wedel sp. z o.o.

W takich momentach nie tylko chce mi się wyć: co w tym wszystkim zmienią konsultacje, których nie było, ale i po prostu robi mi się wstyd, że 21 lat temu wpadłem na pomysł studiowania tego samego prawa, które teraz oto Bardzo Renomowana Kancelaria ® wykorzystuje do strzelania do Bogu ducha winnej Iwusi i jej "Przepisów", w których przy frazie ptasie mleczko zabrakło magicznego znaczka ®


PS wiem, że Państwo z Kancelarii ® czytają (czytali?) Lege Artis -- mogę prosić o komentarz?

Komentarze (180)
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
 Oceń wpis
   

to jest właśnie Olgierd RudakOtrzymuję od jakiegoś czasu listele (wcale nie aż tak liczne -- dzięki!) z pytaniami: (i) co ja w ogóle sądzę o tej ACTA? (ii) dlaczego tu ostatnio tak cicho, czy coś się stało?

Dla zaspokojenia ciekawości P.T. Czytelników postaram się odpowiedzieć -- krótko, w punktach, bo mi się nie chce -- na oba zestawy pytań:

ad. (i) ACTA:

  • moim zdaniem wbrew temu, co chyba twierdzą niektórzy największy problem z ACTA nie polega na tym czy polski rząd konsultował umowę czy jej nie konsultował, a jeśli konsultował to z kim;
  • nie chodzi też o to z kim i jak długo premier czy jakiś minister lubi deliberować przy internetowej kamerce; 
  • największym felerem ACTA jest przecież cel, w jakim zdecydowano się na podjęcie prac nad tą umową: to jeszcze jeden sposób na ingerencję w naszą wolność i prywatność;
  • to efekt dokładnie tej samej polityki, która nakazuje: utajnić prezydenckie opinie prawne dotyczące skoku na OFE, aby następnie uchwalić przepisy o utajnianiu prawie wszystkiego;
  • to zresztą ta sama filozofia, która nakazuje współpracować z niedemokratycznymi reżimami jeśli tylko chcą one poddusić krnąbrnych i opornych (albo zbierać dane o nadawcach i adresatach przelewów, zbierać dane o pasażerach samolotów);
  • generalnie rzecz ujmując jest to filozofia nowoczesnego i omnipotentnego państwa, w którym każda "wolność" jest ważna tylko w granicach ustawy, a każde "prawo" kojarzy się tylko z prawem do wcześniejszej emerytury lub zasiłku; 
  • trudno więc mieć pretensje do rządu, że potajemnie uchwala przepisy, dzięki którym jeszcze lepiej przykręci nam śrubę;
  • a z drugiej strony: czy los wymordowanych będzie w czymkolwiek lepszy, jeśli się okaże, że ludobójstwo zostało prawidłowo i jawnie skonsultowane przez tyrana, w dodatku z reprezentatywną próbką społeczeństwa?
  • czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się społeczeństwo -- na przykład w drodze powszechnego referendum

ad. (ii) cisza:

  • po pierwsze lekkie zmęczenie materiału: najpierw myślałem, żeby dać sobie miesiąc i zobaczyć czy jeszcze będzie mi się chciało, teraz myślę, żeby sprawdzić to na napoleońskim odcinku 100 dni;
  • po drugie niedawno stuknęła mi czterdziecha (dowód na załączonym obrazku), więc pewnie endorfina się trudniej wydziela;
  • coraz wyraźniej dochodzę też do przekonania, że nie ma najmniejszego znaczenia co i jak napiszę, a także to ile osób to przeczyta -- że może parę osób się wkurzy, może ktoś przyśle mi jakieś sprostowanie, a parę innych będzie miało z tego ubaw -- ale generalnie do niczego to nie prowadzi;
  • no i nadal spada mi współczynnik lansu. Spada on mi tak bardzo, że nawet nie mogę napisać, że mogłem odmówić spotkania Prezesowi Rady Ministrów, bo niestety, ale Prezes Rady Ministrów nie chciał poznać mojego zdania ani na temat umowy ACTA, ani na temat zaniedbań w trybie konsultacji, ani na jakikolwiek inny temat.

Toteż trzymajcie się ciepło. Może jeszcze w lutym coś tu napiszę.

Komentarze (24)
Tańczyć z diabłem przy świetle księżyca
 Oceń wpis
   

W przedostatnim wpisie poświęconym pewnej wspaniałej umowie międzynarodowej, której nie rozumieją nawet ministrowie zaangażowani w jej opracowanie -- na marginesie: czy tylko ja mam wrażenie, że posłanie ACTA do konsultacji tylko do podmiotów powiązanych z branżą jest równie stosowne, jak konsultowanie wyroku z prokuratorem, z pominięciem tego, co ma do powiedzenia obrońca? -- zabrakło tego, co lubię najbardziej.

Pytania: a nie mówiłem? 

Dwa lata temu z okładem, w czasie, gdy premier Tusk i jego konfraternia obmyślali chytry plan cenzurowania polskiego internetu (RSiUN) -- przypomnijmy, że chodziło o powołanie internetowego czegoś, gdzie ginęłyby "nielegalne treści" z sieci -- wiedziałem i mówiłem, że podejmowanie jakiejkolwiek dyskusji z Prezesem Rady Ministrów i dr. Bonim nie ma żadnego sensu, bo to ma tyle sensu, co "przywożę wam pokój!" Neville Chamberlaina (aczkolwiek czy trudno być profetykiem w Polsce?). 

Tymczasem minęły dwa lata, przez które pospotykali się, podebatowali, wypili parę palet mineralnej (tak, wiem, kąśliwy jestem), do rad przy drze Bonim powybierali -- a teraz albo hamletyzują, albo do dymisji się podają... całe 1,5 miesiąca od pierwszej zbiórki... 

Generalna konkluzja jest taka, że mnie to wszystko trochę śmieszy, a trochę tumani -- no ale jeśli ktoś naprawdę myśli, że można bezkarnie tańczyć z diabłem przy świetle księżyca... 

Komentarze (11)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D