O wizerunku Polaków-szaraków w reklamówkach wyborczych
 Oceń wpis
   

Poświęciwszy parę zdań kandydatowi do Izby Poselskiej, którego konwencja prowadzonej kampanii zakłada niepokazywanie twarzy ani nieujawnianie imienia, warto też chyba podzielić się swoimi wątpliwościami w odniesieniu do najnowszej reklamówki Platformy Obywatelskiej pt. "Oni pójdą na wybory, a Ty?"

Otóż mam ja jedną wątpliwość związaną z owym filmikiem: wątpię, by ktokolwiek uzyskał zgodę od osób, których wizerunek jest tam łatwo dostrzegalny i rozpoznawalny na udział w reklamie PO.

Przypomnijmy, że wizerunek człowieka jest jednym z dóbr osobistych podlegających ochronie (art. 23 kc) zgodnie z art. 81 pr.aut. rozpowszechnianie wizerunku jakiejś osoby jest dopuszczalne wyłącznie jeśli:

  • przedstawiona osoba wyraziła na to zgodę,
  • osoba otrzymała zapłatę za pozowanie,
  • jest to osoba powszechnie znana, a wizerunek wykonano w związku z wykonywaniem przez nią funkcji publicznych,
  • wizerunek danej osoby stanowi wyłącznie szczegół większej całości (sztafaż w przypadku zdjęć krajobrazowych, jakieś zgromadzenie, etc.)

Na oko w filmiku można doliczyć się 5 buź, które są odróżnialne od innych buź -- a więc mamy ewidentny wizerunek tych ludzi -- aczkolwiek pokazywanie tych buź nijak nie wpada do art. 81 pr.aut.: ani to osoby publicznie znane (bo przez to, że się szarpało przy krzyżu nie jest się osobą publicznie znaną), w ich przypadku raczej też trudno mówić o szczególe większej całości (to są po prostu portrety).

Sprawy nie załatwia także okoliczność, iż są to materiały reporterskie: owszem, może i serwisy informacyjne mogą emitować takie rzeczy w ramach pokazywania świata, ale już niekoniecznie oznacza to, że partie polityczne mogą brać sobie buzie tych ludzi i wstawiać do swoich reklam. Zasada taka dotyczy tak samo Platformy Obywatelskiej, jak i PiS, albo Ryanaira -- i to bez znaczenia, czy jumie sobie fotkę prezydenta Francji czy posłanki Szczypińskiej.

Komentarze (17)
Polityków proszę o więcej pokory
 Oceń wpis
   

Inejirō AsanumaPolskie życie polityczne sięgnęło granic szaleństwa -- i pędzi dalej.
Oto jakiś 62-letni szaleniec krzycząc, że przyszedł po Kaczyńskiego targnął się na życie pracowników biura poselskiego PiS -- co jest wystarczającą makabrą samą w sobie -- ale zgodnie z Hiczkokowską regułą, iż po trzęsieniu ziemi napięcie musi rosnąć, politycy w najlepsze nakręcają się sami.

I tak Jarosław Kaczyński mówi, że "polska demokracja jest bardzo poważnie zagrożona", zaczęło się od obrażania poprzedniego prezydenta, a kończy na likwidacji fizycznej przeciwników politycznych, zaś posłanka Kempa żąda sprawdzenia czy sprawca działał sam, czy może ktoś go do tego podżegał (domyślnie: ktoś z PO). Brakuje mi tylko rozważań czy bardziej odpowiedzialny za zabójstwo jest premier Tusk, czy może jednak prezydent Komorowski. No i stwierdzenia, że asystent posła miał jakieś informacje na temat kwietniowej katastrofy Tu-154 (o przepraszam: "zamachu smoleńskiego"), a może nawet miał lecieć tym samolotem...

Ponieważ współczesna polityka toczy się na słowa -- a wygrywa ten, kto przy głupszej minie palnie bardziej piramidalną głupotę -- w wypowiedziach polityków Prawa i Sprawiedliwości pojawiła się już nawet fraza "mord łódzki" -- bo tylko w taki sposób można w Polsce zastraszyć opozycję -- co nieprzypadkowo brzmi prawie jak "pogrom kielecki". Jasnym jest zatem, że tylko jedynie komisja śledcza jest w stanie wyjaśnić wszystkie okoliczności zbrodni, zaś jej tematem przewodnim powinno być ustalenie powiązań Donalda Tuska ze sprawcą (bo to premier przecież "mówił Gomułką", o władzy raz zdobytej, której nie oddadzą nigdy...)...

I teraz napiszę coś, co pewnie wielu P.T. Czytelników uzna za szczyt cynizmu, ale cóż -- oni mnie tak, ja ich tak. Otóż uważam, że wszystkie strony (PiS i PO, no i cała reszta) dały się wkręcić w temat zabójstwa, bo dostrzegły, że dla oszalałych ludzi nie ma już tematów tabu. Dotąd na polityków się pluło i ich wyzywało (zwykle wirtualnie), złościła ich bezczelność (vide nieoczekiwana kariera Mayi Rostowskiej, córki MinFina Rostowskiego, która została doradcą politycznym... kolegi tatusia z pracy) -- ale w sumie politycy w Polsce byli nietykalni.
Temperatura sporów politycznych nigdy nie sięgała rozmiarów gorączki latynoamerykańskiej: Polska to nie Meksyk, by mordowano kandydata na gubernatora czy prezydenta (Luis Donald Colosio), to nie Kolumbia, Wenezuela czy inna Białoruś. Ba, pomarzyć dotąd mogliśmy choćby o zwykłym praniu się w parlamencie -- a przecież obrazek to wcale nierzadki i w Korei (tej, która ma parlament, rzecz jasna), i w Italii, i na Ukrainie.

O podgrzewaniu atmosfery politycznej można mówić godzinami, Bartek Chochołowski stawia tezę, że nie ma co liczyć na zmniejszenie ciśnienia, dopóki istnieją Platforma i PiS.
Od siebie dodam: oraz dopóki mędrcy nie będą stawiać niemądrych lecz mądrze wyglądających tez. Tu oczywiście piję do prof. Marcina Króla, który tydzień temu chciał stawiać Jarosława Kaczyńskiego przed Trybunał Stanu za "bycie przeciwnikiem demokracji" (panie profesorze, TS jest zasadniczo dla ministrów i prezydenta -- a dla posłów za jedno przewinienie tylko!), aby powtórzyć tę bzdurę w felietonie wydrukowanym w najnowszym "Wprost".

Reasumując: więcej pokory, Panowie Politycy! Szaleńców nigdy dość, bez względu na to, czy jest się prezydentem Kennedym, japońskim socjalistą czy meksykańskim gubernatorem. Tragedia jest tragedią, ale na litość boską -- nie dworujcie sobie z tragedii.

 

PS na zdjęciu: zabójstwo Inejirō Asanuma przez 17-letniego Otoyę Yamaguchi. Bardzo znane, ikoniczne wręcz zdjęcie Yasushi Nagao wykonane dokładnie 50 lat i 7 dni przed zabójstwem w łódzkim biurze PiS.

Komentarze (14)
Dlaczego pójdę na wybory i jak zagłosuję
 Oceń wpis
   

Niecały tydzień przed wyborami prezydenckimi to chyba dobry czas na jedyny przedwyborczy komentarz agitujący. Będzie krótko i konkretnie, czyli w punktach:

  • w przeciwieństwie do mojej postawy sprzed roku -- tym razem na wybory pójdę. Cokolwiek by nie mówić o urzędzie prezydenta RP ("prestiż, pałac i żyrandol") i jakkolwiek oceniać pozycję głowy państwa (tak, nadal uważam, że marnujemy potencjał urzędu) -- takie wybory to nie przelewki;
  • wrażenia mam podobne jak Jacek Sierpiński: ja też nie mam kandydata, z którego poglądami mógłbym się jednoznacznie identyfikować (w teście, o którym pisze J. Sierpiński wyszło mi: Janusz Korwin-Mikke - 76,74%, Waldemar Pawlak - 61,63% (!) i Andrzej Olechowski - 58,14%);
  • z tymi internetowymi zabawami wyborczymi jest w ogóle mały problem. W teście Latarnika dla odmiany wyszła mi następująca czołówka: JKM (13 zgodności), Andrzej L. (9 zgodności - sic!) i Napieralski/Jurek/Morawiecki (7 zgodności, przy czym z Napieralskim aż 9 niezgodności) -- ale jak tu odpowiedzieć rozsądnie na tak tendencyjnie zadane pytanie jak np. "W publicznej służbie zdrowia należy wprowadzić niewielkie opłaty za korzystanie z usług medycznych"? -- bo jeśli co do zasady jestem zwolennikiem: prywatyzacji "służby zdrowia" i likwidacji "kłamstwa medycznego", jednak chcąc wyjść na liberała w tym pytaniu muszę zaznaczać "zgadzam się". Podobnie tendencyjne jest pytanie "Rolnicy powinni płacić składki ubezpieczeniowe na takich samych zasadach, jak wszyscy inni obywatele (likwidacja KRUS)" -- zostawmy to co w nawiasie za całe pytanie, a najlepiej dopiszmy tam ZUS, to podpiszę się oburącz -- ale jeśli mnie ktoś pyta czy idealnym modelem jest zusowska grabież (co sugeruje pytanie), to moja odpowiedź brzmi: ktoś powinien za to solidnie beknąć;
  • jak już zaznaczyłem: na wybory 20 czerwca pójdę i oddam głos ważny. Większego dylematu -- chociaż w znacznej mierze podzielam opinię Macieja Dudka -- z wyborem nie mam: zagłosuję na JKM. To nie jest idealny kandydat (nie mam już 25 lat, wkręcić się nie dam ;-) i chciałoby się westchnąć: 20 lat minęło, a JKM jest jaki był (z drugiej strony zdziwilibyście się jak wiele "starych" postulatów UPR zostało zrealizowanych!), jednak lepszej możliwości nie widzę;
  • głosowanie na JKM będzie przyjemnym powrotem do dawnej pryncypialności w poglądach. Niestety, przez ostatnią dekadę -- ściśle: od 2000 r. w wyborach prezydenckich (Olechowski) i 2001 r. w wyborach do parlamentu -- głosowałem na łżeliberałów (początkowo faktycznie urzeczony możliwością realizacji choćby kawałka liberalnego programu, później troszkę na zasadzie "zawsze może być gorzej"), jednak z czasem człowiek ostatecznie otrzeźwiał (ostatnie liberalne zmiany, czyli obniżka PIT i poluzowanie podatku od wdów i sierot, to zasługa PiS);
  • warto też w tym miejscu zarysować scenariusz na lipiec. Zakładając, że będzie druga tura, i że w drugiej turze zabraknie JKM ;-) na lipcową dogrywkę pójdę i -- o ile czeka nas to, co zapowiadają sondaże -- oddam głos przeciwko obu kandydatom.
    Sprawa jest prosta: realnej różnicy między Jarosławem Kaczyńskim a Bronisławem Komorowskim -- różni ich w zasadzie tylko stosunek do Donalda Tuska -- a zatem skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać? (Nie dam się także wrobić w "wybór" jakże trafnie obśmiany w poprzedniej "Polityce" przez Henryka Sawkę: "nie lubię tego Kaczyńskiego, bo przez niego będę musiał zagłosować na Komorowskiego");
  • z drugiej strony, biorąc pod uwagę, że sondaże się nie mylą ;-) powiem tak: niech wygra Komorowski, niech Platforma i rząd Tuska swobodnie ukażą swój liberalizm, niech zasypią parlament projektami ustaw, których nie było sensu tam kierować, bo i tak prezydent by je zawetował. Czekam z niecierpliwością!
  • i ostatnia uwaga, w zasadzie moja zabawa we wróżkę: sądzę, że w sztabie Kaczyńskiego też się mogą całkiem ucieszyć z jego porażki, którą może udać się przekuć na zwycięstwo PiS w wyborach do parlamentu 2011 roku. Jeśli bowiem Komorowski zasiądzie w Pałacu (czy w Belwederze), partii Kaczyńskiego będzie łatwiej przekonać wyborców do głosowania na siebie -- a przeciwko "monopolowi władzy".

To pierwszy i ostatni tekst okołowyborczy na tym blogasku. Następny będzie, jeśli w ogóle, po 4 lipca.

Komentarze (33)
Maszynka do głosowania jak jednoręki bandyta
 Oceń wpis
   

jednoręki bandytacytat dnia: "na dziewięćdziesiąt procent, Rysiu, że załatwimy. Tam walczę, nie jest łatwo, tak ci powiem" -- Zbigniew Chlebowski w prywatnej rozmowie o sprawach publicznych, do swojego kolegi

Moje, najmojejsze zdanie na temat afery z ustawianiem ustawy hazardowej jest takie: może minister Czuma nie dostrzegać dowodów mówiących o ewentualnym naruszeniu prawa przez kolegę z rządu Drzewieckiego i kolegę z partii Chlebowskiego, może premier Don Tusk bagatelizować temat ("działania niestosowne"), Julia Pitera opowiadać, że "korupcji nie było", prezydent wzywać na spotkanie prezydium sejmu i premiera, a jego brat żądać powołania komisji śledczej, "Rzepa" pisać, że "Rysiu" i ten drugi sponsorowali Platformę Obywatelską -- a i tak nic się nie zmieni.

Żenujące rozmowy Chlebowskiego z załatwiaczami ("Ja ci powiem szczerze Rysiu... ja już nie mam siły sam walczyć z tym wszystkim... jak by Grzegorz, Mirek trochę pomogli mi... przecież wiesz, biegam z tym sam... blokuję tę sprawę dopłat od roku... to wyłącznie moja zasługa") to skandal -- ale wątpię, czy skandal nieprzeciętny. Zapewne rację ma zatem Stefan Niesiołowski mówiąc, że nie było żadnej korupcji; prominentny polityk PO wcale nie musiał mieć za to obiecanych jakichkolwiek pieniędzy.
Jestem pewien, że każdy poseł jest w stanie zbłaźnić się całkowicie za darmo. No dobrze, za te marne dziewięć czy ile tam tysięcy.

Sęk w tym, że każdy szanujący się poseł -- przypomnijmy, że mamy ich aż 460! -- idzie do parlamentu z poczuciem misji. Jeden będzie chciał zmieniać świat, inny uszczęśliwić ludzi, jeszcze inny wprowadzić parytety, podnieść podatki lub po prostu coś załatwić; a wszystko to w interesie publicznym.
Stąd też Zbigniew Chlebowski może być święcie przekonany -- i jego koledzy też -- że przecież nie zrobił nic złego. W domyśle: nic innego, niż robią inni, niż się zawsze robi. Podobnie swego czasu bronił się minister Piecha po tym, jak mu zarzucono nieprawidłowości w rejestracji iwabradyny. A minister Sawicki ledwie co zapowiedział kontrole cen żywności -- bo niskim cenom żywności w skupie towarzyszy drożyzna w sklepach (zapachniało Mincem).

Czy ktoś ma wątpliwości, że Marek Sawicki kieruje się wyłącznie interesem klasowym, uprawiając lobbing na rzecz grupy, której jest przedstawicielem, która wyniosła go do władzy -- i na rzecz której proponuje zmiany w prawie?
Dlaczego Chlebowskiemu nie wolno rozmawiać z kolegami o planowanych zmianach w prawie, które ich interesują, zaś Sawickiego -- który przecież o dopłatach, cenach skupu tucznika etc. także musi niejednokrotnie rozmawiać z ludźmi piekielnie zainteresowanymi tematem -- nikt (nawet CBA) nie myśli nawet podsłuchiwać?
I jeszcze: parę lat temu posłowie PSL robili wszystko (pewnie nawet rozmawiali z gęsiarzami), żeby tylko nie przeszło w Polsce prawo zakazujące przemysłowego tuczenia gęsi. Co mam zrobić, jeśli nie wierzę, że obyło się wówczas bez podobnego lobbingu?

W mojej ocenie nie jest największym problemem to, czy Chlebowski rozmawiał z Drzewieckim i co na to wszystko Grzegorz. Problemem jest to, że powszechnie przyjmuje się, że pomazaniec narodu działający w zorganizowanej grupie może, zgodnie z zasadą "mam inicjatywę ustawodawczą i nie zawaham się jej użyć" w zasadzie wszystko.
A oni chcą jeszcze osłabić weto ustawodawcze.

Komentarze (8)
Partia jako struktura mafijna
 Oceń wpis
   

Ekipa PO, Jausz Palikot na czeleNowoczesne ("postpolityczne", jak napisaliby w pewnej gazecie, która robi mądrą minę do głupiej gry) życie partyjne to jest coś, co mnie nieodmiennie dziwi i przeraża. Jak to mówią: albo kiedyś było inaczej, albo mi to nie przeszkadzało; albo po prostu na starość robię się zrzędliwy.

Mniejsza o motywację, większa o demokrację. W imieniu której przyszło mi dziś stanąć w obronie... Janusza Palikota, który -- jak sądzę w ramach robienia hucpy (w czym gość jest lepszy nawet ode mnie) -- postanowił przejąć władzę w Platformie Obywatelskiej. A ponieważ oznacza to rzekomo rzucenie rękawicy Grzegorzowi Schetynie, życzliwi -- w tym Stefan Niesiołowski i Sławomir Nitras -- już wróżą Palikotowi wycięcie ("on nie ma szans w starciu z Grzegorzem Schetyną"). Słowem -- posłużę się cytatem z gazety -- to oznacza wojnę wewnętrzną w partii.
Jest to o tyle dziwne i niezrozumiałe, o ile sam Palikot -- jakby na przekór bolszewickiej tradycji -- zapowiada, że jako przewodniczący PO nie przewiduje czystek, a miejsce dla Schetyny na pewno w partii się znajdzie.

Zastanawia mnie -- całkowicie na poważnie -- co politycy PO widzą złego w tym, że w wyborach na przewodniczącego tej partii (?) pojawi się kandydat nieuzgodniony z wierchuszką? Na pierwszy rzut oka możliwe są dwie odpowiedzi: albo Schetyna jest tak słaby i nielubiany w strukturach wewnętrznych, że bez siania postrachu i uprzedniego nie ma większych szans (to przypadek większości ministrów spraw wewnętrznych z przeszłości, vide Franciszek Szlachcic czy Czesław Kiszczak), albo po prostu zasada jest taka, że partia nie lubi przypadkowych improwizacji, a za demokratyczną fasadą kryje się zwykłe polityczne zakapiorstwo.

Troszkę mnie to dziwi, ponieważ statut PO nafaszerowany jest słowem "demokratyczny" jak płow rodzynkami (zaczynając od demokratycznego podejmowania decyzji w par. 2 ust. 2 pkt 3). Jest to w pewnym sensie powtórzenie przepisów konstytucji ("Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność tworzenia i działania partii politycznych. Partie polityczne zrzeszają na zasadach dobrowolności i równości obywateli polskich w celu wpływania metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa" -- art. 11 ust. 1) oraz ustawy o partiach politycznych (
"Partie polityczne kształtują swoje struktury oraz zasady działania zgodnie z zasadami demokracji, w szczególności przez zapewnienie jawności tych struktur, powoływania organów partii w drodze wyborów i podejmowania uchwał większością głosów" -- art. 8).

Można powiedzieć -- partia z obywatelami w nazwie nie może inaczej. No OK, dobrze by jednak było, gdyby trzymała się tej koncepcji i w życiu codziennym.

Jak widać jest w tym tyle szczerości, ile w dyscyplinie poselskiej. Feler bierze się stąd, że prawne zasady regulujące życie polityczne -- dopłaty budżetowe do partii politycznych, pensje ministrów i diety poselskie -- uchwalają sobie sami zainteresowani, trudno przeto liczyć z ich strony na powściągliwość (o mydleniu oczu w postaci zmniejszania dotacji dla partii nawet nie wspominam...)
(Nb. nie mniej szczerości politycy mają względem konkurencji oraz dziennikarzy -- warto poczytać jak sekretarz dolnośląskiej PO usiłował ustalać listę osób biorących udział w radiowej audycji...)

Coraz częściej (zawsze?) mam wrażenie, że polskie życie partyjne, przy okazji profesjonalizacji polityki (czego media od zawsze oczekiwały -- nie mam pojęcia dlaczego), sprowadziło się do wykształcenia struktur quasi-korporacyjnych, a często bliższych nawet strukturom mafijnym.
Przykłady można mnożyć; w polityce będzie to zakaz posiadania własnego zdania (dyscyplina poselska) oraz oczekiwanie niepodskakiwania donowi Vito Corleone (nu, nu, panie Palikot!); aż po historie stricto kryminalne (firanki posła Pęczaka, przeciek Starachowicki, seksafera i inne przewały Andrzeja L., zarzuty korupcyjne, których tak wiele, że żadnej partii nie chcę wymieniać z nazwy).

Mi partia zbudowana i działająca jak struktura mafijna się nie podoba. A P.T. Czytelnikom?

 

PS na górnym zdjęciu fotomontaż, dzięki któremu Janusz Palikot znalazł się wśród ścisłego kierownictwa Platformy Obywatelskiej. Ogólny plan zajumany ze strony PO, sam Palikot autorstwa Cezarego Piwowarskiego, licencja GNU FDL (za Wikipedią).

Komentarze (8)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D