O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
 Oceń wpis
   

On One Inbred manOn One Inbred man Idzie wiosna, krew burzy się w żyłach -- także posłom.

Oto wścibscy rowerowcy wyciągnęli posłowi Maciejowi Mroczkowi (Ruch Palikota) głupotę, która może i byłaby śmieszna, gdyby nie uznać jej za przedwczesny prima aprilisowy dowcip (i gdyby takie głupoty nie powstawały za pieniądze nas: łożycieli, ciężko tyrających na wygłupy naszych deputowanych; nb. patrzcie na datę urodzenia posła Mroczka -- ten facet musi mieć mnóstwo fajnych konceptów w zanadrzu!).

Sęk w tym, że poseł Mroczek miał miesiąc popełnić do ministra transportu interpelację w sprawie uczestnictwa w ruchu drogowym rowerzystów (tu znów dobre miejsce na złośliwą dygresję: poseł Mroczek to ma timing -- zebrało mu się na żarty dokładnie jeden dzień przed katastrofą kolejową pod Szczekocinami, zupełnie jakby wiedział kiedy ministrowi Nowakowi zawracać głowę). 
A w niej następujące kwiatki (cytuję na chybił-trafił, by udowodnić, że mam predyspozycje do objęcia mandatu poselskiego):

  • "poruszanie się po drogach publicznych niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw";
  • przeto skoro kierowcy aut mają pewne obowiązki, niechaj mają je i cykliści: chyba warto wprowadzić obowiązkowe kaski i kamizelki odblaskowe;
  • mało tego -- można zadać pytanie "dlaczego do tej pory rowerzyści (...) nie mają obowiązku posiadania (...) odblasków oraz odpowiednich i przystosowanych do różnych warunków atmosferycznych świateł?" 
  • i dlaczego, u licha, posiadacze rowerów nie mają obowiązku przeprowadzenia dorocznego przeglądu technicznego swojego wielocypeda -- tak jak mają to robić właściciele samochodów?

Nie od dziś wiadomo, że posłem może być każdy, kto ukończył 21 lat, nie jest pozbawiony praw publicznych i został wybrany w 5-przymiotnikowym głosowaniu. Niestety, tu art. 99 ust. 1 konstytucji się urywa -- nie ma nic a nic o posłach, którzy ani nie mają pojęcia o rzeczach, o których się wypowiadają, ani o prawie, które chcą zmieniać.

Tymczasem prawda jest przykra: poseł Mroczek bladego pojęcia o sprawach, którymi zawraca głowę ministrowi transportu, nie ma. Przepisy o różnych światełkach rowerowych są -- przypomnijmy: stałe białe lub żółte z przodu, stałe lub mrygające czerwone z tyłu, czerwony odblask z tyłu -- a wszystko widoczne z odległości przynajmniej 150 metrów. Owszem, kaski czy żółte pelerynki nie są obowiązkowe, ale u licha -- dlaczego mieliby się tak przebierać wyłącznie dwukołowi użytkownicy dróg? Czy pieszy, któremu grozi potrącenie przez auto, także nie powinien chodzić w hełmie i odblaskowym pajacyku? (BTW w "Polska na Rowery" piszą, że urazy głowy to sprawa 26% pieszych, 24% kierowców pojazdów mechanicznych -- i ledwie 17% rowerzystów...)

Podobnie interesująco brzmi postulat wprowadzenia obowiązkowych przeglądów technicznych bicyklów -- pomijając absurdalność samą w sobie konceptu, dołóżmy do tego konieczność: wprowadzenia tablic rejestracyjnych i dowodów rejestracyjnych, bo przecież jakoś trzeba by te rowery rozróżnić...

Smaczku sprawie dodaje, że tydzień po babolu posła Mroczka do klubu palikotowców przeskoczył poseł Gibała -- nb. ojciec jakże sensownej "prorowerowej" nowelizacji PoRD, która weszła w życie rok temu -- mówiąc, że w Platformie Obywatelskiej przeszkadza mu "za mało wolności". No i zbiegiem okoliczności wkrótce szef MSW zapowiedział zniesienie kary pudła dla pijanych cyklistów (a nie mówiłem??), zaś wujo posła Gibały zaczął mówić deregulacji zasad wykonywania niektórych zawodów -- postulaty jakby na to nie patrzeć dość liberalne (zwłaszcza jak na PO i cały nasz dzisiejszy parlament) -- więc chyba możemy oczekiwać kolejnych zabawnych ciekawostek :-) 


PS na fotografii kawałek najnowszej zabaweczki Redaktora Naczelnego ;-) łoj byndzie się działo! 

Komentarze (23)
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
 Oceń wpis
   

podwyższenie wieku emerytalnegoMam wrażenie, że jeśli chodzi o kwestię podniesienia (do 67 lat) i zrównania wieku emerytalnego (kobiet i mężczyzn) większość komentatorów (i decydentów) za bardzo skupia się na politycznym wymiarze sprawy: czy Polskie Stronnictwo Ludowe się ugnie, a może jednak koalicja się rozpadnie i skończy się to skróceniem kadencji Sejmu?

(Niektórzy mówią coś jeszcze o pieniądzach, ale im więcej mówi się o kasie, tym bardziej mam wrażenie, że oszustwem chce się wybrnąć z kolejnego oszustwa: bo jakże to jest, że z odkładania miało starczyć dla każdego, a teraz wychodzi na to, że może starczy, a może nie?)

Zapomina się tymczasem o jeszcze jednej zależności: mowa jest o dość poważnej operacji prawnej, poważniejszej chyba nawet, niż nie tak dawny przecież skok na OFE. A skoro mówi się o zmianie prawa, to przecież nowa ustawa emerytalna musi być zgodna nie tyle z samą sobą, ile z ustawą zasadniczą. Więc co będzie -- jeśli nie będzie?

Przypomnijmy zatem, że ledwie wysechł inkaust pod podpisami sędziów Trybunału Konstytucyjnego pod wyrokiem z 15 lipca 2010 roku (K 63/07), w którym stwierdzono, że 

"Art. 24 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim przewiduje, że ubezpieczonym urodzonym po dniu 31 grudnia 1948 r. przysługuje emerytura po osiągnięciu wieku emerytalnego, wynoszącego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn, jest zgodny z art. 32 i art. 33 konstytucji".

Oznacza to, że zdaniem TK odnoszącego się do wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich, który zarzucał obecnemu prawu niedopuszczalną dyskryminację kobiet -- które przechodząc wcześniej na emeryturę nie są w stanie uskładać sobie na lepsze świadczenie -- prawo do wcześniejszej emerytury to przywilej, nie ciężar, zwłaszcza dopóty, dopóki zróżnicowanie to wynika z różnic społecznych i biologicznych.

Moim zdaniem oznacza to, że jeśli teraz parlament zdecyduje się na zmianę prawa: klops murowany. Wystarczy powołać się w skardze czy wniosku na niedawne orzeczenie -- i Trybunał, poważnie traktując to, co wypowiedział wcześniej, będzie musiał znów się odnieść do tematu.

Bardzo możliwe jednak, że -- przewidując ową uzasadnioną konieczność -- w informacji prasowej po rozprawie dotyczącej sprawy K 63/07 specjalnie podkreślono, że skoro planowane lub nawet realizowane są reformy polegające na zrównaniu wieku emerytalnego w niektórych państwach europejskich, to wskazane będzie zasygnalizowanie posłom celowości podjęcia działań ustawodawczych zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. 

I teraz muszę się przyznać, że jest to ten (niepierwszy i zapewne nieostatni) przypadek, kiedy mądrość sędziów Trybunału przekracza granice mojej percepcji. Skoro bowiem 2 lata nierówność ustawowego wieku emerytalnego nie była dyskryminacją ze względu na płeć, to z jakiej paczki właściwie dziś miałaby się ona stać z ustawą zasadniczą zgodna? 
Czy naprawdę ów "przywilej" przestanie już być czymś sympatycznym dla uprzywilejowanych osób? 

Komentarze (12)
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
 Oceń wpis
   

to jest właśnie Olgierd RudakOtrzymuję od jakiegoś czasu listele (wcale nie aż tak liczne -- dzięki!) z pytaniami: (i) co ja w ogóle sądzę o tej ACTA? (ii) dlaczego tu ostatnio tak cicho, czy coś się stało?

Dla zaspokojenia ciekawości P.T. Czytelników postaram się odpowiedzieć -- krótko, w punktach, bo mi się nie chce -- na oba zestawy pytań:

ad. (i) ACTA:

  • moim zdaniem wbrew temu, co chyba twierdzą niektórzy największy problem z ACTA nie polega na tym czy polski rząd konsultował umowę czy jej nie konsultował, a jeśli konsultował to z kim;
  • nie chodzi też o to z kim i jak długo premier czy jakiś minister lubi deliberować przy internetowej kamerce; 
  • największym felerem ACTA jest przecież cel, w jakim zdecydowano się na podjęcie prac nad tą umową: to jeszcze jeden sposób na ingerencję w naszą wolność i prywatność;
  • to efekt dokładnie tej samej polityki, która nakazuje: utajnić prezydenckie opinie prawne dotyczące skoku na OFE, aby następnie uchwalić przepisy o utajnianiu prawie wszystkiego;
  • to zresztą ta sama filozofia, która nakazuje współpracować z niedemokratycznymi reżimami jeśli tylko chcą one poddusić krnąbrnych i opornych (albo zbierać dane o nadawcach i adresatach przelewów, zbierać dane o pasażerach samolotów);
  • generalnie rzecz ujmując jest to filozofia nowoczesnego i omnipotentnego państwa, w którym każda "wolność" jest ważna tylko w granicach ustawy, a każde "prawo" kojarzy się tylko z prawem do wcześniejszej emerytury lub zasiłku; 
  • trudno więc mieć pretensje do rządu, że potajemnie uchwala przepisy, dzięki którym jeszcze lepiej przykręci nam śrubę;
  • a z drugiej strony: czy los wymordowanych będzie w czymkolwiek lepszy, jeśli się okaże, że ludobójstwo zostało prawidłowo i jawnie skonsultowane przez tyrana, w dodatku z reprezentatywną próbką społeczeństwa?
  • czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się społeczeństwo -- na przykład w drodze powszechnego referendum

ad. (ii) cisza:

  • po pierwsze lekkie zmęczenie materiału: najpierw myślałem, żeby dać sobie miesiąc i zobaczyć czy jeszcze będzie mi się chciało, teraz myślę, żeby sprawdzić to na napoleońskim odcinku 100 dni;
  • po drugie niedawno stuknęła mi czterdziecha (dowód na załączonym obrazku), więc pewnie endorfina się trudniej wydziela;
  • coraz wyraźniej dochodzę też do przekonania, że nie ma najmniejszego znaczenia co i jak napiszę, a także to ile osób to przeczyta -- że może parę osób się wkurzy, może ktoś przyśle mi jakieś sprostowanie, a parę innych będzie miało z tego ubaw -- ale generalnie do niczego to nie prowadzi;
  • no i nadal spada mi współczynnik lansu. Spada on mi tak bardzo, że nawet nie mogę napisać, że mogłem odmówić spotkania Prezesowi Rady Ministrów, bo niestety, ale Prezes Rady Ministrów nie chciał poznać mojego zdania ani na temat umowy ACTA, ani na temat zaniedbań w trybie konsultacji, ani na jakikolwiek inny temat.

Toteż trzymajcie się ciepło. Może jeszcze w lutym coś tu napiszę.

Komentarze (24)
Kiep i frajer kto nie ma dziś "ACTA" w tytule ;-)
 Oceń wpis
   

allegro stop ACTA parodiaOd ładnych paru dni nie ma innego tematu jak ACTA, a wszystko dlatego, że dziennikarze mają newsa z tematu, o którym Piotrek Waglowski pisał dość regularnie od 2,5 roku (zaś pierwszy raz fraza "ACTA" padła u niego już w maju 2008 roku!).
A to czytamy o tym, że minister Zdrojewski zaprzecza, że rząd chciał coś ukryć, a to wicepremier Pawlak "nie wyklucza", że może nic z tego nie wyjdzie, a to mówi się o wprowadzeniu stanu wyjątkowego ze względu na zagrożenie cyberbezpieczeństwa (nieźle to brzmi w kontekście rzekomego zabezpieczenia do strony Prezesa Rady Ministrów: admin i admin1) -- i tylko minister Sikorski broni się dzielnie.

z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:
art. 9 Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.
art. 89 ust. 1. Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy: (...)
2) wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w Konstytucji, (...)
5) spraw uregulowanych w ustawie lub w których Konstytucja wymaga ustawy. (...)
art. 91 ust. 1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.
2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.(...)

I chociaż pomyślałem sobie, że najlepiej będzie nabrać stylowo wody w usta -- wakacje od blogaska nadal miały trwać -- trudno jednak zdzierżyć, skoro obie strony sporu robią nam wodę z mózgu:

  • minister Boni miał rzekomo powiedzieć, że rząd jednak podpisze się pod ACTA, ponieważ "po dyskusji i analizie dokumentów stwierdzamy, że umowa ACTA w niczym nie zmieni, zgodnie z opiniami prawników, polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania internetu". Dotąd przy takich tekstach przypominało się dr Goebbelsa, który miał powiedzieć, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą, jednak dr Boni jest nawet lepszy: kłamie, mówiąc prawdę -- zaś to, niewątpliwie prawdziwe zdanie, jest równocześnie wrednym kłamstwem;
  • sęk w tym, że taka umowa międzynarodowa (po jej ratyfikacji, o czym więcej poniżej) stanowić będzie część krajowego porządku prawnego -- i będzie miała pierwszeństwo przed prawem w randze ustawy, o ile tej ustawy nie da się pogodzić z ACTA (kłania się art. 91 ust. 2 Konstytucji RP);
  • oznacza to, że dr Boni nie myli się w ani jednym momencie: po wejściu w życie umowy ACTA nie będzie potrzeby zmiany ustaw -- ale też minister Boni nie mówi prawdy przez choćby pół chwili: ACTA będzie "ważniejsza" od polskich ustaw, a skoro "Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego" (art. 9 ustawy zasadniczej) to...?
  • rozśmiesza mnie też gadanie, że "okres jego [tj. ACTA] ratyfikacji stanie się okazją do konsultacji społecznych": po pierwsze nie ma żadnego okresu ratyfikacji, jest ustawa zezwalająca na ratyfikację umowy międzynarodowej (mam nadzieję, że rząd nie przeoczy art. 89 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP) i jest podpis prezydenta -- w tym sensie faktycznie podpis kogoś z rządu nie załatwia sprawy wejścia w życie porozumienia -- po drugie mam niemiłe wrażenie, że chce się tu upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: wazeliniarstwu na szczeblu wyfraczonych maestrów towarzyszyć będzie wazeliniarstwo krajowe, gdzie to posłowie będą się lansować na fejsbókach jako obrońcy wolnego słowa;
    premier jest złym człowiekiem ACTA
  • pół zdania wypada poświęcić owej świętej, zagrożonej wolności-prywatności internauckiej: jasne, już to widzę, jak przeciętny zjadacz Onetu boleje nad tym, że może ktoś kiedyś popchnie komuś dane umożliwiające identyfikację jego skromnej osoby (każdego tygodnia dostaję co najmniej kilka listeli od zrozpaczonych "Chomikowców", którym ktoś chce wygarbować futerko -- stąd też wiem, że ludzie nie przejmują się niczym, a o ACTA 99% oburzonych zapomni za tydzień-dwa);
  • tymczasem niebezpieczeństwo swobodnego fruwania naszych danych jest wcale nie takie nierealne: nawet bez ACTA władze brytyjskie mogą wydać amerykańskim organom ścigania poddanego Jej Królewskiej Mości -- dzięki czemu będzie on odpowiadał za swoje czyny przed sądem w USA -- i to mimo że: (i) w życiu jego stopa nie postanęła między Potomakiem a Orange, (ii) choćby na odległość nie zabił, nie okradł nikogo ze Stanów ani też nie zajmował się działalnością szpiegowską, (iii) a wszystko co można mu zarzucać to... odpalenie jakiejś tam wyszukiwarki internetowej;
  • pamiętacie sprawę "Wprost", któremu amerykański sąd kazał zapłacić 5 milionów dolarów zadośćuczynienia na rzecz córy senatora Cimoszewicza? W świecie ACTA może się okazać, że polski internauta stanie przed najdziwniejszym sądem (np. county Orange) za naruszenie najdziwniejszego prawa -- bo przecież art. 27 ust. 4 mówi wprost o obowiązku ujawnienia danych identyfikujących abonenta "posiadaczowi praw";
  • i jeszcze, zamiast podsumowania, coś naprawdę zabawnego: przeciwko ACTA jest... Alllegro (sic!), które nie omieszkało odpowiednio zmodyfikować swojego logo (ciekawe czy zgłosili to do Urzędu Patentowego RP?). 
    A jeśli ktoś chciałby bardzo zaprotestować przeciwko umowie międzynarodowej, to prosta instrukcja obsługi jest na Antyweb.pl: "Miała być paczka a jest jeszcze prościej, oto krótkie info jak zamontować elementy do wyświetlenia toplayera z protestem w sprawie ACTA na waszych serwisach. Dodam, że jest to warstwa, którą można zamknąć – całkowite wyłączenie stron robimy jutro między godziną 19 a 20" -- a później trochę kodu... 
  • o atakach na *.gov.pl pisać mi się nawet nie chce. Także dlatego, że coraz częściej dochodzę do wniosku, że od rządu wolę bezrząd. Ot taki ze mnie anarchista po czterdziestce... ;-) 
Komentarze (47)
O Senacie, co zrobić, by nie był nakręcaną zabawką
 Oceń wpis
   

Na marginesie dyskusji o ministrze sprawiedliwości co prawa nie studiował przypomniało mi się, że odfajkowałem sobie występ marszałka-seniora Senatu, który na inauguracyjnym posiedzeniu izby wyższej parlamentu miał powiedzieć, że "senat stał się zabawką mechaniczną nakręcaną przez PO". Miałem coś o tym napisać, ale jakoś tak mi zeszły dwa tygodnie -- no i oto sobie przypomniałem.
No cóż, lepiej późno, niż później.

Nie sposób się z Kazimierzem Kutzem nie zgodzić. Pytanie czy senatorowi z Górnego Śląska starcza (niekoniecznie polemicznego) zapału do zdiagnozowania bolączek, wskutek których grupę stu pań i panów postrzega się jako tę niepotrzebną część legislatywy -- w porównaniu do Izby Poselskiej, na którą opinia publiczna spogląda jako na tę niezbędną.
Tymczasem problem leży nie tylko w braku realnych kompetencji organu, który tylko z cyniczną przekorą można nazywać "izbą wyższą". Bo i owszem: właściwie to Senat nie ma w Polskim parlamentaryzmie nic do powiedzenia: nad wotum zaufania dla rządu nie głosuje, odwołać go nie może, o sędziach Trybunałów (Stanu i Konstytucyjnego) nie ma nic do powiedzenia, o wojnie i pokoju nie decyduje, nawet NIK podlega wyłącznie posłom. Ba, nawet inicjatywa ustawodawcza przysługuje Senatowi en bloc, czyli wymaga uchwały całej izby -- podczas gdy w przypadku posłów wystarczy ich "grupa".

W sumie ze świecą szukać jakiejś samoistnej kompetencji tej naszej "izby wyższej"; wychodzi na to, że 100 piastunów mandatów piastuje te swoje mandaty w najlepsze, ale nawet jeśli odpowiedzialność posłów uznać można za iluzoryczną -- to odpowiedzialność senatorów w ogóle nie istnieje...

Trudno się w sumie dziwić, że mało która z osobistości sprawujących mandat senatorski staje się faktycznie osobowością polityczną (a jeśli już to jest zdecydowanie na odwrót: to osobowości startują do tej izby, zdobywając mandaty lub nie -- jak np. Zbigniew Romaszewski miesiąc temu).

Uzyskaniu samodzielności politycznej nie sprzyja jednak sposób powoływania senatorów i ich krótka -- a w dodatku całkowicie zależna od Izby Poselskiej -- kadencja. Wspólne wybory posłów i senatorów sprzyjają upartyjnieniu Senatu, przez co staje się on -- a nie musi, nawet w dzisiejszym porządku ustrojowym -- bezwolnym narzędziem w ręku szefa rządu (i szefa "ich" partii).

Dlatego też w pierwszym rzędzie warto pomyśleć o wydłużeniu i rozdzieleniu kadencji obu izb parlamentu. Ot proszę: w Stanach Zjednoczonych kadencja Senatu trwa 6 lat (Izby Reprezentantów tylko 2 lata), jednak jego silnej pozycji sprzyja także to, że co 2 lata wymienia się 1/3 składu -- dzięki czemu zawsze na sali zostaje blisko siedemdziesiątka senatorów, którzy wiedzą co i jak.
Tymczasem u nas Senat, nie uczestnicząc w procesie uzyskania przez premiera inwestytury, nie mający narzędzi wpływu na prace gabinetu, ponosi konsekwencje jego niepowodzeń na równi z Izbą Poselską -- w każdej sytuacji podlegając mniej lub bardziej dokładnemu przemeblowaniu.

Komentarze (9)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D