Każda władza korumpuje, władza samorządowa -- samorzutnie
 Oceń wpis
   

Boss Tweed Tammany Hall korupcja w WałbrzychuWszystko wskazuje na to, że władze i część mieszkańców Wałbrzycha usilnie pracują nad tym, by miasto to zasłużyło na renomę centrum korupcji wyborczej w kraju. Dziwne, że nie chyba dostrzega tego sąd orzekający w sprawie ważności jesiennych wyborów samorządowych.

Gdzie mógłby powstać polski remake "Gangów Nowego Jorku" i dlaczego najlepszą lokalizacją wydaje się Wałbrzych? Czy ludzie urzędującego prezydenta patrzą na niego jak współcześni spoglądali na "Bossa" Tweeda? Czy wałbrzyski magistrat funkcjonuje jak Tammany Hall?
Wątpliwości nie ma chyba prokuratura, która -- mimo zwrotów akcji licznych i zaskakujących jak w sensacyjnym filmie (świadkowie odwołujący swoje zeznania i świadkowie zastraszani) -- postawiła zarzuty kupowania głosów wyborców Stefanosowi Ewangielu, radnemu Platformy i równocześnie szefowi miejskich wodociągów (podejrzany rzecz jasna zapewnia, że jest niewinny -- i osobiście nie mam podstaw do niewiary).

Zebrane przez prokuraturę -- wobec których ustąpić musiała nawet Platforma Obywatelska, która rozwiązała swoje wałbrzyskie struktury (warto przypomnieć, że rzekomi organizatorzy procederu mieli działać na rzecz obecnego prezydenta miasta, właśnie z PO -- sama ciśnie mi się dygresja, że skoro szansę ma dostać "Miro", to jeszcze nic straconego...) -- dowody na korumpowanie elektoratu to nadal za mało dla sądu, który kilka tygodni orzekał o ważności wyborów samorządowych i stwierdził, że brak dowodów na nieprawidłowości.

Cała nadzieja w sądzie apelacyjnym, do którego Patryk Wild (nawiasem mówiąc nie-tak-ciężko pracujący wiceprezes wrocławskiego MPK) złożył odwołanie: może uda się sięgnąć do dowodów zebranych przez prokuratorów, co pozwoli na rzetelne oszacowanie wpływu kupowania głosów na wynik wyborów. Jakby na to nie patrzeć Piotr Kruczkowski wygrał z Mirosławem Lubińskim różnicą ledwie 325 głosami, zaś oprócz kilkuset podobno kupionych głosów mówi się także o 650 kartach do głosowania, na których dopisano krzyżyki, unieważniając dokonany w ten sposób wybór.

Generalnie zamiast podsumowania pozwolę sobie przypomnieć moją ulubioną trawestację znanego zdania przypisywanego Lordowi Actonowi: "każda władza korumpuje, władza samorządowa korumpuje samorzutnie".

Komentarze (3)
Ostateczny krach systemu antybelkowego
 Oceń wpis
   

jednodniówki bez podatku belkiPryskają ostatnie złudzenia: po tym jak rząd postanowił oskubać nas z naszych własnych (albo i nie) pieniędzy (chwilowo i przymusowo powierzonych w zarząd OFE), przyszedł czas odwołać kolejne obietnice wyborcze: pod nóż pójdzie -- zamiast podatku Belki (co nam obiecywano jeszcze 3 lata temu!) -- instytucja lokaty jednodniowej jako ostatnia możliwość ucieczki przed belkowizną.
Słowem: fiskus knuje w jaki sposób obłożyć 19% podatkiem także te lokaty, które -- z racji na niewielką wysokość odsetek -- umykały spod topora MinFina.

Obecny mechanizm (który bardzo sobie chwalę) jest prosty: jeśli odsetki od środków zgromadzonych na lokacie nie przekroczą 2,49 złotych, to podatek będzie wynosił nie więcej niż 49 groszy -- więc zostanie zaokrąglony do przyjemnego zera (jest to skutek przyjętej zasady, iż podatek zaokrągla się do pełnej złotówki -- zarazem jeśli jest go mniej niż pół złotówki, to zaokrąglenie zmierza do zera). Obecnie taka danina będzie zaokrąglana do 1 grosza -- co oznacza, że da się zapłacić nawet podatek w wysokości... 1 grosza...
Napędzany wizją dodatkowych 100 mln złotych do zmarnowania jeszcze w 2011 r. rząd chce położyć łapy na dodatkowych pieniądzach i to już od lipca...

Z mojego własnego punktu widzenia te kilka- ... -naście -dziesiąt (każdy niech sobie wstawi co mu bardziej pasuje) złotych miesięcznie nie jest oczywiście tragedią nie do przeżycia. Ważne jest natomiast, że oto po raz kolejny rząd PO-PSL dał wyraźny dowód tego, że swoje wcześniejsze obietnice ma za nic, że leksykalny liberalizm łacno przemienia się w pic na wodę-fotomontaż.

Warto o tym pamiętać jesienią, niezależnie od tego, czy wybory wypadną 6 listopada, czy jednak nieco wcześniej.

PS sprawdzony sposób na belkowiznę przypomina p. Maciej Samcik, mnie się natomiast przypomina stare lecz sprawdzone porzekadło: socjalizm to ustrój, w którym ludzie bohatersko przezwyciężają trudności nieznane w innych ustrojach. Problem bowiem nie w tym, że podatek będzie zaokrąglany do 1 złotego czy 1 grosza, lecz właśnie w tym, że w swoim opętaniu rządy potrafią opodatkować tę samą złotówkę nie raz, nie dwa, lecz trzy nawet razy (od zarobionej złotówki: PIT, jak sobie odłożę do banku, to belką dostanę po głowie, a jak wyciągnę z banku i coś sobie kupię, to VAT-em mnie oskubią...)

Komentarze (42)
7 z tygodnia (XVIII)
 Oceń wpis
   
  • Biznesowy temat tygodnia (?) to zapowiedziany mariaż (a może miraż?) Nokii i Microsoftu. Osobiście jednak nie interesuje mnie ani telefon z WP7 ani nic innego, co może powstać w wyniku wchłonięcia fińskiego producenta kaloszy przez giganta z Redmont -- zastanawiam się jednak jak sojusz Microsoftu i Nokii przyjmą to anty-koncentracyjne organy KE? Czy nie okaże się, że Komisja zażąda od MS-Nokia umożliwienia klientom wyboru jakiego rodzaju system chcą mieć zainstalowany -- więc czyżby już niedługo podczas pierwszego uruchomienia telefonu miało pojawić się pytanie znane europejskim użytkownikom Windowsa?
  • tydzień temu pisałem o "Uważam Rze" (jutro idę do kiosku po kolejny numer -- ciekawe czy będę o tym pamiętał w kolejny poniedziałek?) -- dziś wspomnę tylko o "The Daily", czyli najnowszym pomyśle Ruperta Murdocha: e-gazecie, której nie poczytasz, jeśli nie kupisz sobie ipada. Gdzieś tam wyczytałem, że przedsięwzięcie się zbilansuje, jeśli roczną prenumeratę kupi mniej-więcej połowa czytelników NYT (Murdoch miał zainwestować w "The News" ponad 30 mln dolarów) -- dziwi mnie więc, że można było wpaść na pomysł takiej dystrybucji, która od razu odetnie olbrzymią większość potencjalnych czytelników od wydawnictwa. (No chyba że już niedługo "The News" zostanie uwolnione, tj. będzie można sobie całkiem oficjalnie zasubskrybować dziennik nawet za pomocą najzwyklejszego peceta;spam SMS Orange loteria
  • jakikolwiek system będzie teraz instalowany na telefonach Nokia, warto, by posiadał wbudowane zabezpieczenia nie tylko przed spamerskimi esemesami -- ale i przed udziałem w różnych telefonicznych loteriach (a może "łoteriach"?), w których można ponoć wziąć udział... nie czyniąc w zasadzie nic. (Nawiasem mówiąc w tych łoteriach dziwi mnie, że operatorzy -- którzy przecież nie są organizatorami tych głupich "zabaw" -- wchodzą w to jak w masło, tracąc równocześnie opinię u swoich klientów... Chociaż pewnie odpowiedź o przyczynę jest prosta i na imię jej kasa -- no cóż, za tymi bzdetami musi iść potworna kasa, skoro gra jest warta świeczki...);
  • mocne: BofA, który miał być kolejnym celem WikiLeaks wynajął fachowców od... czarnej pijaroboty, którzy podpowiadali bankierom w jaki sposób rozsiewać fałszywe informacje o Julianie Assange i jego kompanii, tak aby siać przestrach i oburzenie -- konsekwencją czego byłoby skompromitowanie organizacji w oczach społeczeństwa. Jedna z porad: podrzucać trefne dokumenty, aby następnie bić na alarm, że dzieje się krzywda (też dobre: szukać dziur w systemie, dzięki którym uda się wyciągnąć dane whistleblowerów, co miało ostudzić ich zapał). Nie wiadomo czy Bank of America użył zaproponowanych metod, ale faktycznie można się przerazić;
  • kiedy będzie u nas tak jak w Ameryce? Na pewno nie wcześniej jak wówczas, kiedy łgarstwo polityków zacznie się traktować jak łgarstwo polityków -- zaś obłudę będzie się traktować jak obłudę. Przykład: przyłapany na kłamstwie amerykański kongresmen -- kłamstwo to dość specyficzne, ukryć się nie da, bo dotyczyło poszukiwania przygód w internecie -- po próbie wykręcenia się sianem przeprasza i składa mandat. Dla kontrastu: wałbrzyski senator Ludwiczuk, przyłapany na próbie politycznego skorumpowania lokalnego konkurenta, o dymisji nawet nie pomyślał -- jedyna kara to... relegacja z szeregów PO. Paradoksalnie, identyczna kara grozi posłowi Węgrzynowi, który poczucie humoru ma może żołnierskie, ale -- niech kamieniem rzuci ten z posłów, który nie podpisałby się pod jego słowami... Grunt to robienie wody z mózgu;promo pr marketing szemrany
  • internety niektórym naprawdę szkodzą, a im więcej ludziska słyszą o okropnościach w sieci, tym chętniej wydadzą frajerskie pieniądze na frajerskie usługi jak np. "marketing szemrany". Tym razem golą lekarzy, którym jakaś anonimowa -- i coraz bardziej anonimowa: jeszcze w piątek na ich stronie był numer telefonu, dziś został tylko adres poczty i numerek gg (to się kwalifikuje na grzywnę z art. 23 UoŚUDE) -- firemka "Promo PR" wciska rzewny kit pt. "pochwały zachwyconych pacjentów na forach internetowych". Zanim ktoś się zdecyduje, proszę pamiętać: kryptoreklama to czyn nieuczciwej konkurencji, zaś dopuszcza się go zarówno zlecający jak i reklamiarz (art. 16 ust. 4 i art. 17 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji).
    Słowem: nie warto korzystać z usług nieuczciwych marketingowców, nawet jeśli wydaje się to być znakomitym sposobem na zrobienie sobie dobrej opinii;
  • i na zakończenie coś... sam już nie wiem czy jestem za czy przeciw ;-) Od kilku dni wszystkie sprzedawane w EU auta muszą mieć automatycznie załączane światła do jazdy dziennej. Jestem przeciw, bo zasadniczo nie podoba mi się obowiązek jeżdżenia na światłach mijania za dnia (choćby dlatego, że co 10 auto ma źle ustawione reflektory i fatalnie oślepiają); jestem za, ponieważ światła do jazdy dziennej są znakomitym rozwiązaniem problemu postawionego przed średnikiem (i dlatego jakiś czas temu zaordynowałem zamontowanie baterii LED-ów w moim pojeździe).
    Najgorsze, że -- tak to się zwykle kończy -- urządzonka, które nie kosztują więcej niż 300 złotych spowodują teraz znacznie większe obciążenie kieszeni kierowców.
Komentarze (11)
7 z tygodnia (XVII)
 Oceń wpis
   
  • Nie sposób nie zacząć cotygodniowego podsumowania od ciągu dalszego wrocławskiej epopei pt. "a co po remoncie pętli tramwajowej na ul. Grabiszyńskiej?" Mijający tydzień przyniósł następujące zwroty akcji -- najpierw była myśl, że tramwaj się nie mieścił, bo był za gruby (sic!), ale chudy też nijak nie chciał tam wjechać. I tu zaczyna się najlepsza ściema, bo ZDiUM nabrał wody w usta ("Koszt wykonania tych prac pokryje wykonawca remontu, biuro projektowe lub obydwie strony w zakresie adekwatnym do stopnia przewinienia, więc w żadnym stopniu kwota ta nie obciąży budżetu ZDiUM) -- co jest o tyle dziwne, że skoro "Dzisiaj wykonawca robót otrzymał projekt z korektą ich lokalizacji oraz polecenie rozpoczęcia prac. Operacja przesuwania 4 słupów potrwa ok. 3 tygodni i powinna ruszyć już z początkiem następnego tygodnia", to jest chyba jasne, że uprzedni projekt -- tj. ten, na podstawie którego źle ustawiono te słupy -- musiał być do bani (jakby nie był do bani, to wykonawca dostałby polecenie "pracuj według dokumentów, które masz");
  • zatrzymując się jeszcze na chwilę przy moim ukochanym mieście: coraz szersze kręgi zatacza (także anonsowana przed tygodniem) "afera dr. Dybczyńskiego". Przez ten tydzień okazało się, że: winowajca oddał się do dyspozycji rektora (ale co to oznacza?), generalnie wszystko jest dobrze a nawet lepiej (i wszyscy mają rację), więc jeśli dr Dybczyński nie złoży samokrytyki, to skrytykują go inni (nawet niekoniecznie pracujący na UWr). W sumie jedyną osobą, która wydaje się zgadzać z krytyczną opinią jest... były rektor, prof. Pacholski, bo już obecny wydaje się szukać źródła problemów wszędzie indziej.
    Ze swojej strony mogę tylko przypomnieć cyrk sprzed paru lat, kiedy to władze wydziału, który miałem zaszczyt (?) parę lat wcześniej ukończyć w iście łukaszenkowskim zwidzie postanowiły wydłużyć swoją kadencję i podsumować -- koń jaki jest każdy widzi;
  • dalszy ciąg ma także sprawa p. Rabczewskiej nazwanej przez raperskiego śpiewaka "blacharą", za co miał on przeprosić Panią Dorotę tygodniowym ogłoszeniem o rozmiarach 9x6 cm wyświetlanym każdemu w Onecie (co kosztowałoby niezłą fortunę). Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną wniesioną przez pozwanego rapera (aczkolwiek nie ze względu na cennik reklam w portalu), wskazując, że SO niewłaściwie ocenił rodzaj naruszonego dobra osobistego (czy jest to "dobre imię i prywatność", jak chciała tego powódka, czy jednak "godność", jak chciał tego sąd?). Mnie się rzecz jasna wydaje, że pani Rabczewska jest nieco przewrażliwiona i przy jej emploi scenicznym powinna umieć znieść więcej, ale cóż...  (orzeczenie ma sygn. II CSK 431/10 i miejmy nadzieję, że nie umknie nam dalszy los sprawy);
  • zelektryzowała mnie także informacja o powództwie złożonym przez pewnego starszego pana, któremu w jednym z warszawskich banków odmówiono udostępnienia toalety ("nie prowadzimy toalety, tylko usługi finansowe"), co naraziło go na bardzo przykre konsekwencje -- zaś bank na zarzut naruszenia dóbr osobistych. Sprawa jest o tyle ciekawa, że -- tak mówią znający się na prawie budowlanym bardziej niż ja -- obiekt tego rodzaju jak bank publiczny powinien mieć toaletę dla klientów i nie zmieniają tego żadne "względy bezpieczeństwa", więc skoro ich nie ma, to jakbyśmy kwestię bezprawności zaniechania banku mieli już wyjaśnioną;
  • jakże inne, acz nie mniej interesujące żądania ma też red. Marek Król (ex-naczelny "Wprost", ex-sekretarz KC PZPR i poseł na Sejm PRL X kadencji z ramienia partii komunistycznej), który w sprawie przeciwko wydawcy tygodnika "Wprost" zażądał m.in. zajęcia jego znaku towarowego. Założył podobno byłemu pracodawcy -- po tym jak dyscyplinarnie wyleciał z pracy -- sprawę w sądzie pracy o dwie wypłaty i ekwiwalent za urlop (155 tys. zł), a ja się zastanawiam czy aby faktycznie ma on podstawy by przypuszczać, że wydawca "Wprost" może mieć, w przypadku przegranej sprawy, problemy z taką kasą, czy jednak żądanie zabezpieczenia nie jest złożone co najmniej na wyrost (albo po prostu złośliwie);
  • prezydent podpisał kodeks wyborczy: na listach kandydackich nie może być mniej niż 35% kobiet i 35% mężczyzn (nie wiem jak ma to się do jednomandatowych okręgów w wyborach do Senatu?), będzie możliwość oddania głosu korespondencyjnie (a bezpośredniość, sire?) zaś partie nie będą mogły nas ogłupiać płatnymi reklamówkami w telewizji. Oczywiście PiS zapowiada zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, i chociaż część argumentów brzmi całkiem sensownie (naruszenie procedury, m.in. poprzez przyjęcie pewnych zmian dopiero w izbie wyższej parlamentu, czyli z pominięciem Izby Poselskiej), to rozwaliły mnie słowa bodajże posła Błaszczaka, który powiedział, że to godzi w interesy finansowe mediów, które żyją z takich reklam;
  • i na zakończenie: właśnie dziś mija 100 lat od urodzin Ronalda Reagana. I nawet jeśli popatrzeć na tego wielkiego polityka ze świadomością, że wiele przypisywanych mu cech to tylko mit, ja faceta uwielbiam za jego historyczne bon-moty. Jeden z nich przypomniał niedawno Click, a ja pozwolę sobie przytoczyć ten krótki acz jakże wymowny filmik -- ku pamięci tych wszystkich, którzy grzebaniem w papierach i nowelizacją poprawek chcą ulepszyć świat:
     

Komentarze (17)
Axel Springer przeprasza Kaczmarków
 Oceń wpis
   

Axel Springer przeprasza KaczmarkówKontynuując temat medialnych wpadek i medialnych przeprosin -- po Polityce, która przepraszała Impel SA oraz dziwacznej wpadce serwisu Wirtualnemedia.pl przyszedł czas na wydawnictwo Ringier Axel Springer Polska sp. z o.o. -- swego czasu wydawcę dziennika o wymownym tytule "Dziennik" -- które wreszcie przeprosiło Honoratę i Janusza Kaczmarków (tj. byłego PiS-owskiego ministra i jego małżonkę) za publikację treści ich prywatnych rozmów.

Smaczku aferze -- nie boję nazywać się tego aferą, bo w przypadku renomowanego tytułu, jakim miał być "Dziennik" inaczej tego nazwać się nie da -- dodaje fakt, że ktoś (piszę ktoś, bo pod tekstem nikt nie miał odwagi się podpisać... brak zatem dowodu, iżby był to z pewnością dziennikarz...) dostał materiały na Kaczmarków od Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego; były to, nie bójmy się tego powiedzieć, stenogramy z podsłuchów.
Mało tego: po wniesieniu pozwu o naruszenie dóbr osobistych -- prywatności, ściśle rzecz ujmując -- "Dziennik" zrobił coś, czego można było się spodziewać wyłącznie po nich -- otóż w toku procesu ze strony gazety... zniknęły inkryminowane materiały, dzięki czemu pełnomocnik Axel Springer mógł żądać oddalenia powództwa.

(Przypomnijmy, że -- póki istniała -- ta redakcja miała sporo problemów z uszanowaniem prywatności innych osób. Swego czasu wzięli się za Katarynę, co skądinąd także skończyło się procesem, ugodą i przeprosinami.)

Komentarze (10)
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D