7 z tygodnia (XXV)
 Oceń wpis
   
  • Prezydent Komorowski nie widzi przeszkód przeciwko oskubaniu przyszłych emerytów z części ich oszczędności, więc mimo negatywnej opinii byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego zapewne podpisze ustawę "reformującą" OFE. Mnie jednak zaciekawiło coś innego: Leszek Balcerowicz miał zaapelować o ujawnienie opinii prawnych zebranych przez kancelarię głowy państwa, na co strasznie obruszył się minister Nałęcz -- że niby pewne rzeczy muszą pozostać tajemne (dla mnie zaś to znak, że muszą być druzgoczące dla ustawy).
    Różnica między skokiem na OFE a denominacją 1950 r. jest taka, że dziś przepisy o informacji publicznej idą do kąta, wówczas zaś Informacja pomyślnie zabezpieczała całą operację;
  • brednie jakich mało opowiada także Jarosław Kaczyński, tym razem oberwało się Ślązakom, bo bycie Ślązakiem to nic innego jak "odcięcie się od polskości" i "przyjęcie po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej". Owszem, można kpić, że prezes PiS spóźnił się o przeszło 40 lat z takim gadaniem, a "jechanie Gomułką" na nic mu się zda, jednak powiadam: czekajcie cierpliwie, przyjdzie dzień, że prezes od Gleiwitz do Hindenburg z worem pokutnym będzie szedł -- kończąc jak z "ruskim agentem" zatrudnionym na posadzie wicepremiera;
  • ruszyło się coś z korupcją wyborczą w Wałbrzychu -- w apelacji uchylono orzeczenie pierwszej instancji uznające, że nic się nie stało -- mnie się jednak wydaje, że w tym tempie prędzej dojdzie do restauracji księstwa Świdnickiego, niż prawomocnego rozstrzygnięcia wszystkich protestów wyborczych. To jest zresztą generalny feler naszego prawa: z założenia sądy drugiej instancji unikają orzeczeń merytorycznych i tylko odsyłają, odsyłają, odsyłają...
  • innego rodzaju sagi -- ale też sądowej -- można się spodziewać ze strony wdowy po Czesławie Niemenie (polecam ciekawy tekst w "Polityce", ale jako że nie występuje w sieci, to linkuję do Gazety). Jeśli temat się rozwinie tak, jak może się rozwinąć, to faktycznie może być ciekawe: na ile ochrona dóbr osobistych najbliższej rodziny zmarłego może mieć wpływ na sposób upamiętnienia owego -- jakby na to nie patrzeć stanowiącego "dobro ogólnospołeczne" -- człowieka?
  • z czego głównie składa się benzyna, którą lejemy do zbiorników naszych aut? Głównie z VAT akcyzy. Niestety, chciwy rząd nie patrzy na to, że drogie paliwa to nie tylko wyraźne zwiększenie kosztów życia -- co się przekłada na rosnące ceny owych zakupów w Biedronce -- ale i po prostu źródło przyspieszającej inflacji. Niestety, dla Sir Rostowskiego i jego poplecznika w rządzie ma to niewielkie znaczenie...
  • ten sam rząd chce wrócić do tego samego projektu ustawy medialnej -- różnica jest taka, że będzie nowy zespół, a w zespole ludź z MinKult i ludź z KRRiTV. Najgorsze jednak nie jest to, że być może znów będą chcieli nas oszukać -- najgorsze jest to, że bolączką rządu (i podobno naszą) powinno być to, że "nie została w pełni implementowana dyrektywa unijna" -- co jest makabrycznym dowodem potwierdzającym, że art. 4 ust. 1 konstytucji RP ("Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu") literalnie ewaporował. Nowy suweren zainstalował się między Brukselą a Sztrasburgiem i kwitnie jak pączek w maśle...
  • ... stąd generalnie brak mi wiary w pomyślność planów Jerzego Buzka, który deklaruje odważny zamiar wykorzenić korupcję z Parlamentu Europejskiego ("w związku z niewłaściwym zachowaniem niektórych europosłów należy podnieść standardy i poprawić przejrzystość działalności w Parlamencie Europejskim"). Przypominam, że to nie pierwsza afera tego rodzaju w tym półświatku -- parę lat temu był inny "przypadek korupcji na wielką skalę", zaś pod koniec ubiegłego stulecia do dymisji podała się cała ówczesna Komisja (zapamiętajcie to nazwiska: Jacques Santer i Edith Cresson) -- aczkolwiek oczywiście nie dlatego, że dopuścili się łapówkarstwa, lecz dlatego, że pozwolili się na korupcji złapać.
Komentarze (10)
KRRiTV na tropie Twojej kamerki
 Oceń wpis
   

TV telewizorcytat na dziś: "Skończył się czas bałaganu i bezhołowia" -- posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska podczas debaty w izbie poselskiej, 2011 r.
 

Jeśli ktoś chciałby sobie wyobrazić wzorzec absurdu legislacyjnego obecnej władzy -- oszołomionego pasmem sukcesów gabinetu premiera Tuska oraz bądź potulnego (koalicja), bądź kompletnie oderwanego od rzeczywistości (opozycja) parlamentu -- to już dłużej nie musi sobie niczego wyobrażać. Bez trzech zdań najbardziej absurdalnym pomysłem rządu jest zamiar poddania kontroli KRRiTV nadawania filmów i innego obrazu ruchomego w internecie.

O nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji można długo -- i w zasadzie wyłącznie źle. Podstawowe zarzuty można streścić w następujący sposób:

  • literalnie rzecz ujmując nowe prawo będzie dotyczyć wszystkich "filmików" udostępnianych na żądanie w sieci -- a więc także zupełnie prywatnej i amatorskiej twórczości -- przeto każdy prezentujący choćby filmiki z imienin u cioci -- jako dostawca audiowizualnej usługi medialnej na żądanie -- będzie musiał się wpisać do wykazu prowadzonego przez KRRiTV na podst. art. 41a w zw. z art. 45a ustawy (warto przeczytać co o tym pisze Piotr Waglowski);
  • spróbujcie zatem pokazać, po wejściu w życie ustawy, filmiki nagrane podczas kolejnej herbatki u premiera. To znaczy będzie można, ale najsamprzód cały ten Związek Zawodowy Pracowników Blogosfery będzie musiał się porejestrować w KRRiTV;
  • skoro tak, to na takim "dostawcy" będzie spoczywał także obowiązek promowania twórczości europejskiej, tj. kupowania licencji upoważniających do pokazywania audycji europejskich za kwotę co najmniej 10% wydatków poniesionych na wytworzenie własnych audycji (art. 45a ust. 2 pkt 4 w zw. z art. 20e ustawy) -- a to pod sankcją do 10% przychodów dostawcy osiągniętego w poprzednim roku (art. 53 ust. 1 ustawy);
  • to samo czeka chłopaka z kamerką, jeśli jako "dostawca" "audiowizualnej usługi medialnej na żądanie" (cudzysłów sam ciśnie się pod palec) nie wdroży zabezpieczeń technicznych uniemożliwiających odbiór "niemoralnych" treści małoletnich (o tym jest cały art. 20d);
  • pomysł na ustawę, która czyni "chłopaków z kamerką" -- albo "dziewczyny z blogiem" (choćby na nim wrzucały tylko niewinne filmiki z YT) -- "dostawcami audiowizualnej usługi medialnej na żądanie" jest skrajnie niepoważny i nie zdziwię się, jeśli wkrótce się okaże, że przecież nie o to chodziło (tu znów odsyłam do Vagli, który cytuje opinie Biura Analiz Sejmowych);
  • nie mniej zadziwiający jest jednak wysiłek zmierzający do poddania kontroli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji -- przypomnijmy, że swego czasu PO mówiła o wykreśleniu tego urzędu synekuralnego z konstytucji, skąd więc taki raptowny przypływ uczuć? -- choćby i profesjonalnego nadawania telewizyjnego via TCP/IP (a nie chciałem krakać!). Pamiętam jak blisko dwie dekady temu decydowano się na utrzymanie przekształconego Radiokomitetu w KRRiTV argumentując, że "fal dla wszystkich nie starczy", ktoś musi więc przypilnować ładu -- czego więc jednak może zabraknąć teraz? Bajtów na dyskach serwerów? Adresów IPv4?
  • a może to wszystko to jest jeden wielki humbug? Jacek Sierpiński słusznie zwraca uwagę na definiowanie kluczowych pojęć w ustawie medialnej na zasadzie idem per idem: (i) usługa medialna to usługa w postaci programu albo audiowizualnej usługi medialnej na żądanie; (ii) program to usługa medialna; (iii) audiowizualna usługa medialna to usługa medialna -- no ale któż zwracałby uwagę na takie detale jak logika w treści aktu prawnego, kiedy rząd musiał mieć szybki i elegancki sukces propagandowy, choćby i po trupach (tu polecam felieton Pawła Krawczyka w jego blogu Echelon.pl).

Reasumując: rząd przy jednomyślnym współudziale oczadziałej izby poselskiej (w głosowaniu padło 0 głosów przeciw i 1 wstrzymujący się -- cała reszta była "za") szykuje nam niewyobrażalny cios w wolność słowa: zamiast obiecywanej swego czasu deregulacji -- jeszcze głębsza kontrola aktywności obywatelskiej przez organy państwa.

A wszystko dlatego, że w Polsce hołduje się zasadzie, iż jeśli powstaje coś nowego, to na pewno potrzebuje napisania nowego prawa.

PS ciekawym jak posłanka Śledzińska-Katarasińska jechała po "bezhołowiu" w 1968?

Komentarze (19)
Rządowi łamiącemu zasady można wypowiedzieć posłuszeństwo
 Oceń wpis
   

Jeśli ktoś, jeszcze kilkanaście miesięcy temu, powiedziałby mi, że na jakimś etapie mego życia będę popierał ideę reformy emerytalnej z 1999 r. i powołania OFE, popukałbym się w głowę. Na szczęście deklaracji żadnych nigdy nie składałem, toteż i dziś nie muszę wchodzić pod stół i niczego odszczekiwać.

Udzielając swego czasu długoletniego kredytu zaufania Platformie Obywatelskiej (przypominam, że głosowałem na PO od 2001 do 2007 roku) wychodziłem z prostego założenia: lepiej zapomnieć o marzeniach o stuprocentowym leseferyzmie -- który prócz całkiem fajnej rozrywki intelektualnej nie oferuje nic a nic -- skoro jest szansa na liberalizm na poziomie choćby 49%. Więc nawet jeśli nie uda się kompletnie sprywatyzować sytemu emerytalnego -- przez co rozumiałbym nie tylko zgodę na powierzanie całości swojej emerytury prywatnym zakładom emerytalnym, ale i prawo do rezygnacji z jakiejkolwiek formy oszczędzania pod kontrolą państwa -- to może warto powierzyć stery ludziom, którzy tego co jest nie rozpieprzą -- a załatwią parę innych spraw.

Jakby na to nie patrzeć absurdów i uciążliwości biurokratycznych, grabieżczych podatków, przerostu etatyzmu nigdy w Polsce nie było dość, więc partia, która obiecywała podatki w formule "3x15", likwidację belkowizny (naprawdę uważam, że bardziej niesprawiedliwy jest tylko podatek od wdów i sierot), zajęcie się tematem emerytur mundurowych oraz przywilejów innych grup zawodowych, a także parę innych interesujących reform, była całkiem nie najgorszym rozwiązaniem.
Owszem, reformatorski rząd musiał borykać się z kontrą prezydenta, który wszystko wetował.

Stąd nawet jeśli nie sądziłem, że zmienię zdanie o OFE -- które można skwitować jednym zdaniem "nie oddamy panu pańskich pieniędzy i co pan nam zrobi?" -- jako prywatnej instytucji żerującej na przymusie ustanowionym przez państwo, to reakcja na rządowe plany, które są jawnym skokiem na kasę, nie mogła być inna.
Wszystko dlatego, że potrafię wyjść z siebie i stanąć obok. Po tej operacji widzę ludzi, którzy może niekoniecznie poparliby mój postulat -- puszczenia systemu emerytalnego na żywioł -- i stąd akceptowali stan dotychczasowy: przymus płacenia składki emerytalnej, która była inwestowana częściowo przez sektor prywatny, częściowo w sektorze publicznym (na marginesie: zmuszenie OFE do ładowania kasy w obligacje to także niezła nieuczciwość, bo jakby na to nie patrzeć, sami sobie finansujemy tę przyjemność; podobnie sensownie brzmi zapowiedź, że środki przekazane do ZUS będą waloryzowane wg stopy zwrotu z obligacji -- to ja się spytam: a skąd rząd weźmie pieniądze na te waloryzacje?) -- i których oto teraz rząd postanowił wystawić do wiatru.

Rząd, co widać, jest zdecydowany za wszelką cenę zerwać zawartą przeszło 10 lat temu umowę społeczną. W klubie obowiązuje stan pełnej mobilizacji, każdy z posłów będzie rozliczany za nieobecności na trzech najbliższych posiedzeniach izby. Aż żal bierze, że taka desperacja nie dotyczy innych możliwych sposobów na poszukanie oszczędności w sektorze publicznym (mówi o nich m.in. Leszek Balcerowicz) -- jednak jest tak, jak to celnie skwitował Henryk Sawka ostatniej "Polityce" ("Nie możemy ryzykować śmiałych reform, bo prezydent ich nie zawetuje").
Grunt pod dalsze decyzje Bronisława Komorowskiego przygotowują już ludzie z kancelarii prezydenta -- chyba nie ma co liczyć na to, by prezydent pochylił się nad losem ściubiących w OFE (w przeciwieństwie do jego zatroskania o zasady w przypadku urzędników, którym groziło zwolnienie z pracy).
Z taką mobilizacją obozu rządzącego nie ma szans choćby masowa donkiszoteria -- donkiszoterią nazywam właśnie pomysł na pozew zbiorowy w sprawie zamachu na OFE -- choćby dlatego, że już przecież wiemy, że zdaniem Sądu Najwyższego kasa wpłacana do systemu nasza nie jest i basta.

Tak czy inaczej uważam, że po skutecznym przeprowadzeniu operacji ostatecznego upaństwowienia naszych składek emerytalnych każdy Polak zbierający kasę w systemie może czuć się na tyle oszukany, by rozważać możliwość lockowskiego wypowiedzenia posłuszeństwa władzy, która łamie ustalone zasady rządzenia.

Tylko jak to zorganizować?

Komentarze (25)
7 z tygodnia (XXI)
 Oceń wpis
   
  • Informacja tygodnia: były prezydent RP, znany ze swojej (rzekomej) pryncypialności w sprawach zasadniczych prezydent ułaskawił był swego czasu pewnego przestępcę, a przestępca ów po niedługim czasie zaczął robić interesy z mężem córki tego prezydenta. Dla polepszenia ostrości obrazu warto dodać, że wniosek o ułaskawienie składał ojciec prezydenckiego zięcia, zaś bluzgi i groźby pod adresem dziennikarza poszły właśnie na pytanie o ową  a f e r ę .
    Nie, to nie działo się w Burundi, nie w Azerbejdżanie, ani nawet w Paragwaju.
    Pryska mit uczciwego i czystego "szeryfa" Kaczyńskiego, który -- jak się mawiało: może na polityce się nie znał, może miał te swoje pepeesowskie ciągoty -- ale na pewno był czysty i uczciwy. O mecenasie Dubienieckim nawet nie wspominając;
  • "prezydent mąci wodę i wpycha kij w mrowisko" -- mówią posłowie PiS o wypowiedzi Bronisława Komorowskiego, który przypomniał, że po wyborach prezydent nie ma obowiązku wskazać kogokolwiek jako premiera (a na pewno nie musi być do lider partii zwycięskiej, ani nawet osoba wspierana przez taką partię -- por. mój tekst o tym czy Tusk może żądać, by prezydent powołał go na premiera). Nie ma też w tym zakresie, nawet po 1997 r., w Polsce zwyczaju: liderem zwycięzców nie byli ani Jerzy Buzek, ani Marek Belka, ani K. Marcinkiewicz;
  • kolejny cyrk to oczywiście: kiedy te wybory i jak długo mają trwać? Spór w rodzaju typowo "jak oni tak, to my siak" -- faktycznie trudno sobie wyobrazić głosowanie 30 października, jednak dla ukojenia emocji przydałoby się raz na zawsze na sztywno wpisać datę elekcji do ustawy zasadniczej (podobnie jak w USA), niechby nawet był to ten pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada. (Natomiast dwudniowe głosowanie to chyba faktycznie jakiś niewczesny pomysł);
  • ciekawe: czy niedochowanie obietnic danych przez polityków można traktować jako naruszenie dóbr osobistych? Zdaniem sądu, który oddalił pozew (o symboliczną złotówkę) zawiedzionego wyborcy przeciwko Platformie Obywatelskiej -- o to, że PO nie wprowadziła jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do izby poselskiej -- nie. Abstrahując od lekko operetkowego powództwa: nie ten adresat. Prawa w Polsce póki co nie stanowi pojedyncza partia, lecz czyni to legislatywa, zaś partie, i owszem, można rozliczać za złamanie obietnic wyborczych -- ale wyłącznie politycznie (casus stu milionów Wałęsy). No ale zawsze można za czas jakiś pozwać prezydenta RP ;-)
  • pozwu (albo i nie tylko) powinni obawiać się natomiast goście "robiący porządek" przy pewnym hipermarkecie we Wrocławiu. Jego zarządca wynajął prywatną firmę, by zakładała blokady na koła aut "za długo" stojących na parkingu. Za zdjęcie blokady trzeba zapłacić kilkaset złotych, ale goście od blokad się nie boją, bo podobno mają papier z policji, że coś takiego wolno im robić. Mnie coś mówi, że bez względu na cokolwiek prywatne auto jest prywatnym autem...
  • krótko trwała polka pt. "Staszewski i Malanowski i wspólnicy" żądają usunięcia cytatu z utworu Staszewskiego Kazimierza z blogaska prowadzonego przez dziennikarza "Gazety Wyborczej". Tym razem artysta Staszewski "ODPUSZCZA" -- chociaż już półtora miesiąca temu parę dobrze życzących mu osób zachęcała go, by przestać odpuszczać takim przekrętom -- a mi się podoba informacja, że pełnomocnik artysty "wie o tym postanowieniu swojego klienta, ale nie informuje o tym ani Agory, ani Miączyńskiego". Jak to szło? "Adwokat ma obowiązek dążyć do rozstrzygnięć pozwalających zaoszczędzić klientowi kosztów oraz doradzać ugodowe zakończenie sprawy, gdy jest to uzasadnione interesem klienta"?
  • tragedia narodowa: Adam Małysz podał się do dymisji.
Komentarze (8)
7 z tygodnia (XX)
 Oceń wpis
   
  • Półtora miesiąca temu pisałem, że pod wpływem zajść w Tunezji problemy może mieć Mubarak -- no i Mubaraka jakby już nie było. Nie wiem co pisać dalej, skoro zrewoltowana fala sięga nawet Libii i bardzo możliwe, że już za tydzień także Kadafi będzie historią i zajmie należne mu miejsce wśród zasłużonych kacyków 20-wieku, obok Idi Amina, Saddama Husajna i cesarza Bokassy. Osobiście trzymam kciuki za lud Libii;
  • nawiasem mówiąc żyjemy w coraz nędzniejszych czasach: źle się dzieje, jeśli rządy innych państw potrafiły dość spokojnie przyglądać się jak kadafijskie aeroplany bombardują tłumy protestujących na ulicach libijskich miast -- i nie reagować w żaden sensowny sposób, prócz gołosłownych oświadczeń. Tymczasem te samoloty można było po prostu strącić oraz równocześnie zablokować lotniska, z których prowadzono owe operacje.
    Prezydentowi Obamie i sekretarce Clinton można dać do poczytania Wikipedię (operacja El Dorado Canyon) i dedykować słowa Ronalda Reagana: "Today we have done what we had to do. If neccessary, we shall do it again" -- (czy podjęcie Brytyjczyków z pustyni można porównać do operacji Entebbe?) -- na tym bowiem polega prowadzenie poważnej polityki, że trzeba czasem podjąć poważne decyzje;
  • nie przez przypadek przechodzimy do ministra Arabskiego, który podczas konferencji premiera Tuska w Jerozolimie (co samo w sobie jest bardzo kontrowersyjnym gestem -- żadne bowiem państwo nie uznaje tego miasta za stolicę Izraela) postanowił wybić dziennikarzowi Polskiej Agencji Prasowej z głowy zadanie pytania o losy zapowiadanej ustawy reprywatyzacyjnej, a kiedy ten odmówił...wykonał szybki telefon do szefa PAP, który już wiedział jak przekonać reportera do rezygnacji z zadania pytania. I tak wszyscy są szczęśliwi: prezes PAP nadal będzie prezesem, premier Tusk może oglądać zmagania Justyny Kowalczyk, ja zaś zaczynam się obawiać co mógłby uczynić minister Arabski jakby go zawiało do takiej Libii...
  • czad tygodnia? to niewątpliwie afera pt. "MSZ zamówiło komiks o Chopinie, a tam..." Naprawdę nie wiem kto pracuje w tym urzędzie: kiedyś nie wiedzieli, że BlackBerry leci przez Kanadę, a teraz się okazuje, że nic nie wiedzą o "polskiej scenie komiksowej" ;-) Skandalem jest oczywiście fundowanie z naszych, podatniczych pieniędzy takich bzdetów jak jakieś komiksy, ale i tak mają chyba fuksa, że nie zamówili opowieści o Jeżu Jerzym;
  • zgorszeni bluzgami w komiksie? Zapraszam do zapoznania się z cytatami z ust małżonka córy ex-prezydenta, tj. mecenasa Marcina Dubienieckiego: na pytanie dziennikarza rzucił gracko do słuchawki: "dostałby pan w dziób", "niech się pan odp..." (nawiasem mówiąc nie wiem jak się mówi takie trzy kropeczki?). Trójmiejska ORA będzie jeszcze na ten temat obradować, ale już dziś można powiedzieć, że chyba nie komiksiarze są w tym kraju najgorsi?
  • przyzwyczajonych do tego, że na łamach Lege Artis wyłącznie ustawodawcę wyłącznie lży się i obraża zaskoczę: wreszcie weszły w życie przepisy, zgodnie z którymi nie będzie tracił prawa jazdy na samochód rowerzysta, któremu zdarzy się popedałować po jednym głębszym. O temacie pisałem jakiś czas temu, przy okazji zapowiadanego orzeczenia TK -- i tu najciekawsze, bo chociaż Trybunał uznał, że jak najbardziej można sadzać za kraty ludzi, którzy jadą rowerem po 2 piwach, to legislatywa poszła po rozum do głowy i przepisy zostały zmienione;
  • a na zakończenie o typowych dupochronach: o tym, że feralnego 10 kwietnia także Jak-40 miał lądować w skandalicznych warunkach, wiadomo było od samego początku. I chyba nikogo to nie dziwiło, a tym bardziej nie wzbudzało wątpliwości. Minęło 10 miesięcy i oto dowódca Sił Powietrznych składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez pilotów aeroplanu wiozącego dziennikarzy do Smoleńska.
    Skąd moja myśl, że to dupochron? Oto rzecznik dowódcy wyjaśnił, że zawiadomienie "należy traktować jako konsekwencję wcześniejszego odrzucenia odwołania załogi Jaka-40" od orzeczenia komisji badającej wypadek.
    Czyli oni bez komisji naprawdę już nic nie wiedzą?
Komentarze (12)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D