Niedowiedzący adwokat popchnął klientkę do przestępstwa
 Oceń wpis
   

john cleese jako adwokatCiekawy temat do dyskusji o wyższości faceta w todze nad facetem w marynarce (napisałbym coś o kobietach, ale boję się, że skończę jak ten poseł): przed wrocławskim sądem toczy się sprawa lekarki, która pomimo prawomocnie orzeczonego zakazu wykonywania zawodu, nie zaprzestała przyjmowania pacjentów.
Dlaczego? To bardzo proste: bo tak poradził jej adwokat.

Istota błędu Pana Mecenasa, który popchnął własną klientkę na ławę oskarżonych polega na czymś bardzo prostym: orzeczenie sądu drugiej instancji jest zawsze prawomocne, czyli podlega wykonaniu, nawet jeśli nie jest jeszcze ostateczne -- a więc może być wzruszone w jakiś tam sposób.

z kodeksu postępowania karnego:
art. 519. Od prawomocnego wyroku sądu odwoławczego kończącego postępowanie może być wniesiona kasacja. (...)
art. 532. § 1. W razie wniesienia kasacji Sąd Najwyższy może wstrzymać wykonanie zaskarżonego orzeczenia, jak i innego orzeczenia, którego wykonanie zależy od rozstrzygnięcia kasacji.
Oznacza to, że wniesienie kasacji -- która przysługuje od wyroku prawomocnego (art. 519 kodeksu postępowania karnego) -- oznacza, że wyrok trzeba już wykonać, chociaż później może się okazać, że jednak jego treść (a więc i sposób zachowania oskarżonego) się zmieni. Nawet prawidłowo wniesiona i przyjęta przez Sąd Najwyższy kasacja nie wiąże się z automatycznym wstrzymaniem wykonania orzeczenia -- to dopiero SN może wstrzymać jego wykonanie (art. 532 par. 1 kpk).

Tymczasem pan mecenas (o którym chodzą po sieci ciekawe opinie) powiedział pani doktorce, że dopóki sąd nie rozstrzygnie o kasacji, dopóty może badać i leczyć, przeto przestała ona przyjmować pacjentów dopiero na wieść o odmowie przyjęcia. Zaś na pytanie sądu (jak pisze "Gazeta"), że przecież słyszała na rozprawie apelacyjnej o prawomocności wyroku, odparła: "ja się na tym nie znam, więc skoro mecenas stwierdził, że mogę przyjmować, to przyjmowałam" -- co Pan Mecenas potwierdza ("Tak, wprowadziłem klientkę nieświadomie w błąd. Byłem przekonany, że może prowadzić gabinet do czasu wyjaśnienia sprawy kasacji").

Najlepsze w sprawie jest to, że oskarżona kobiecina, którą adwokat wyprowadził w pole co najwyżej może liczyć na błąd co do kontratypu (art. 29 kodeksu karnego) -- on sam może będzie w sprawie tylko świadkował -- a dopiero jak się w ORA o temacie dowiedzą, to rozważą możliwość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.
Aha, jeśli pokrzywdzona-oskarżona poniesie szkodę, to może jeszcze dochodzić swojego przed sądem cywilnym -- i tu się zastanawiam na ile ewentualnie da się to chociaż z polisy pana adwokata pokryć.

Komentarze (16)
Prawnicy pro bono bez podatku VAT
 Oceń wpis
   

Ciekawe: jak pisze e-Prawnik.pl (tak, to ten serwis, który ma redakcję prawie pod Wawelem) zgodnie z wyrokiem NSA z 23 marca 2010 r. (I FSK 326/09) kancelaria prawna, działająca pro bono -- czyli bez uzyskania wynagrodzenia od reprezentowanej strony -- nie musi odprowadzać od wartości swoich usług podatku VAT.

Takie są konsekwencje orzeczenia, w którym oddalono skargę kasacyjną Ministra Finansów na orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 10 grudnia 2008 r. (III SA/Wa 1355/08) uchylające zaskarżoną interpretacją podatkową. Zdaniem podatnika świadczenie przez profesjonalnych pełnomocników bezpłatnej pomocy prawnej na rzecz organizacji pozarządowych w porozumieniu z fundacją, która prowadzi program Centrum Pro Bono powinno podlegać zwolnieniu ze względu na fakt, iż prowadzi do kształtowania wizerunku kancelarii, która -- jest to konsekwencją ograniczeń nałożonych przez korporacje zawodowe -- nie może prowadzić reklamy swoich usług (dotyczy to głównie adwokatów, ponieważ z etyki radcowskiej wykreślono zakaz reklamy), zatem nie powinna być opodatkowana na podstawie art. 8 ust. 2 ustawy o VAT.

wyrok NSA w Warszawie z 23 marca 2010 r., I FSK 326/09 oraz wyrok WSA w Warszawie z 10 grudnia 2008 r., III SA/Wa 1355/08

Zdaniem fiskusa pogląd podatnika był nieprawidłowy, ponieważ (cytuję za orzeczeniem sądu I instancji) "w sytuacji gdy świadczone są usługi nieodpłatnej pomocy prawnej przez podmiot zajmujący się komercyjnie świadczeniem takich usług, nie można o takim świadczeniu usługi mówić, iż jest ona związana z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Świadczenie takiej usługi nie wynika z istoty prowadzonego przedsiębiorstwa, lecz stanowi usługę samą w sobie, która z chęci przedsiębiorcy stała się nieodpłatna. (...) Usługa bezpłatnej pomocy prawnej stanowi przedmiot działalności, nie jest zaś związana z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa jako takiego".

Zdaniem warszawskiego WSA stanowisko ministra było nieprawidłowe. Kancelaria prowadzącej działalność pro bono nie musi opodatkować wartości bezpłatnej pomocy prawnej, ponieważ bezpłatne usługi podlegają podatkowi VAT tylko wówczas, gdy podatnik miał prawo odliczyć podatek zapłacony przy zakupach związanych z tymi usługami, a ich świadczenie nie jest związane z prowadzonym przedsiębiorstwem.

Dlaczego poświęcam tej nudnej (bo podatkowej) sprawie uwagę na łamach Lege Artis? To bardzo proste: utrzymujący się pogląd o konieczności zapłacenia podatku VAT od wartości bezpłatnej pomocy prawnej dość skutecznie mrozi szereg tego rodzaju inicjatyw, a to dlatego, że adwokaci czy radcowie prawni nie byli skłonni ani podejmować ryzyka, ani też dopłacać 22% do bezpłatnego prowadzenia czyichś spraw.
Ba, zdarzyło mi się nawet osobiście -- jako pełnomocnikowi pozwanego, mając po drugiej stronie powoda reprezentowanego przez profesjonalnego pełnomocnika -- nie zawrzeć korzystnej dla obu stron ugody sądowej tylko dlatego, że warunkiem ugody była rezygnacja z kosztów, a pan mecenas postawił wyraźne weto -- bo popłynąłby właśnie na vacie.

Komentarze (2)
Magister prawa pełnomocnikiem w sądzie
 Oceń wpis
   

Obiecałem P.T. Czytelnikom jakiś czas temu więcej pozytywnych tekstów -- i słowa dotrzymałem ;-) bo ja uważam, że nawet ośmieszenie szarlatana sprzedającego za 2 dolary miksturę na wszystko jest pozytywne i to bez względu na to czy go później w miasteczku w smole i pierzu wysmarują.

Tym razem będzie jednak troszkę chwalenia. Otóż muszę pochwalić ustawodawcę, bo oto zaczęły się wreszcie prace nad nowelizacją kodeksu postępowania cywilnego oraz procedury sądowoadministracyjnej, dopuszczającą udział zwykłych magisterków prawa (takich jak niżej podpisany) w postępowaniu sądowym.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami pełnomocnikiem strony może być co do zasady wyłącznie radca prawny bądź adwokat, najbliższa rodzina, współuczestnik sporu zaś w niektórych, ściśle określonych przypadkach -- pracownik (niekoniecznie prawnik) reprezentujący swojego pracodawcę (art. 87 kpc). Reguła ta ulega zaostrzeniu wobec postępowania przed Sądem Najwyższym, gdzie istnieje tzw. "przymus adwokacki" (art. 87(1) kpc).
Wprawdzie wydawać by się mogło, że częściowym sposobem na obejście zasad reprezentacji jest możliwość udzielenia pełnomocnictwa zleceniobiorcy (por. art. 87 par. 1 kpc), jednak sądy stanęły na słusznym w świetle przepisów stanowisku, że pojęcie "osoby pozostającej ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeżeli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia" nie może prowadzić do obejścia przepisów o zawodach prawniczych (ergo: nie można zawrzeć umowy zlecenia na prowadzenie spraw w sądzie).

Od dłuższego czasu sporo mówiło się wprawdzie o otwarciu zawodów prawniczych oraz o stworzeniu jakiejś grupy "doradców prawnych" (koncepcję "doradców" krytykowałem, bo kojarzyła mi się raczej z mieszaniem łyżeczką nieposłodzonej herbaty -- inni krytykowali ją za coś zupełnie innego i z taką krytyką się nie zgadzam, otwieranie zawodów a la poseł Gosiewski czy późniejsze wymysły także uważałem i uważam za rozwiązanie ćwierćiczne) -- jednak większość z tych pomysłów ograniczała się do samych pomysłów właśnie...

...a tu proszę bardzo, ledwiem w marcu napisał, że "Prawdziwym przełomem (wolę słowo "przełom" od "rewolucja") byłoby umożliwienie świadczenia usług każdemu absolwentowi prawa, na zasadzie: masz magistra, zakładaj kancelarię i sprawdź się", a już w parlamencie pojawiły się dwa dość do siebie podobne projekty:

Oba projekty jeszcze przed świętami poszły na pierwsze czytanie w izbie poselskiej, wczoraj dokumenty przeszły ten etap procedury parlamentarnej i tylko tradycyjnie wiceminister sprawiedliwości musiał wtrącić zbyteczne 3 grosze...

Oczywiście, od pierwszego czytania do podpisu prezydenta i promulgacji -- oraz ewentualnej skargi konstytucyjnej (już ja widzę jak jakaś NRA czy KIRP przechodzą nad tym do porządku dzienego) -- droga daleka, ale budujące jest zdanie posła Dery, który miał powiedzieć (cytuję za "Rzepą", że "ma on [projekt] zmienić stan, w którym państwo decyduje, że obywateli przed sądem mogą reprezentować tylko prawnicy korporacyjni".

A żeby nadal nie było za słodko: pies jak zawsze może okazać się pogrzebany w szczegółach. Warunkiem występowania przed sądem będzie legitymowanie się przez prawnika polisą OC od szkód wyrządzonych na sali rozpraw, szczegółowe zasady ubezpieczenia ma zaś określać rozporządzenie wydane przez Ministra Sprawiedliwości na podstawie znowelizowanego art. 87 par. 8 kpc. Potrafię sobie zatem wyobrazić sytuację, w której minister ograniczy częściowo uprawnienie prawników, choćby poprzez wprowadzenie zasady, że polisę będzie mógł dostać wyłącznie magister prawa prowadzący działalność gospodarczą w tym zakresie.

Owszem, proponowane art. 87 par. 1 kpc nie dają podstaw do ograniczenia uprawnień absolwentów prawa, którzy nie zdecydują się na otwarcie działalności gospodarczej, ale -- jak już się rzekło -- nie raz już było tak, że generalną swobodę ograniczało się niejasnymi dodatkowymi wymogami (por. moje nie tak dawne rozważania nt. wolności prasy).

Komentarze (139)
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
 Oceń wpis
   

Ciekawostka z korespondencji: Stowarzyszenie Lexus z Poznania, które jakiś czas temu podjęło skuteczną ponoć krucjatę w walce z antykonsumenckimi klauzulami w umowach i regulaminach stosowanych przez przedsiębiorców, dość nieoczekiwanie zmieniło front.

Teraz już nie ma pozwów do sądów i współpracy z UOKiK. Teraz ponoć zaczęło się masowe wysyłanie do przedsiębiorców "pozwów", w których Lexus punktuje występujące postanowienia niedozwolone, grozi postępowaniem -- oraz proponuje ugodę, na podstawie której Stowarzyszenie wycofa powództwo w zamian za 360 złotych, hmm... "odstępnego" od każdego przypadku takiej klauzuli.
Znaczy się: jak Lexus u kogoś znalazł 10 klauzul, to ugoda jest za 3600,00 złotych, proporcjonalnie.

Art. 385(1) kc:
§1. Postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny.
§2. Jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie.
§3. Nie uzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta.
§4. Ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje.
Padło już na biura tłumaczeń, sklepy internetowe, biura podróży i pewnie wiele innych branż, skoro temat zaczyna przeciekać z for internetowych do mainstreamowych mediów
[Akapit poświęcony osobie byłego prezesa Stowarzyszenia -- faktycznie nietrafny -- został usunięty na jego osobistą prośbę. Równocześnie pozwalam sobie na opublikowanie oświadczenia byłego prezesa Stowarzyszenia:]
- nie jestem prezesem, członkiem ani nic mnie nie wiąże ze Stowarzyszeniem Towarzystwo Lexus już od wielu miesięcy
- nigdy nikogo nie szantażowałem, tak samo jak Stowarzyszenie
- Stowarzyszenie nigdy nie otrzymało od nikogo ani złotówki w związku ze sprawami sądowymi (jakimikolwiek), stowarzyszenie w ogóle nigdy nie otrzymało od kogokolwiek ani złotówki - to samo dotyczy prezesa, skarbnika, członków i wszystkich innych osób związanych z Lexusem
- nigdy od nikogo jako pełnomocnik nie otrzymałem ani złotówki w związku z reprezentowaniem stowarzyszenia w jakichkolwiek postępowaniach sądowych, w tym zwłaszcza w SOKiK

Moje zdanie jest, dość tradycyjnie, mieszane.
Z jednej strony pewnym nadużyciem staje się już instytucja klauzuli niedozwolonej. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 385(1) par. 1 kc niedozwolonymi postanowieniami umownymi są takie klauzule kształtujące stosunek cywilnoprawny zawarty między przedsiębiorcą a konsumentem, które w rażący sposób naruszają interesy konsumenta -- lista z art. 385(3) kc to oczywiście tylko przykładowy spis takich klauzul -- ale pod warunkiem, że nie zostały z konsumentem indywidualnie ustalone.

Powinno to wyłączać postanowienia niekorzystne dla klienta, ale takie, na które miał rzeczywisty wpływ (a contrario art. 385(1) par. 3 kc); rzecz dotyczy zatem w zasadzie wyłącznie wzorców umów (umów adhezyjnych) czyli takich, gdzie stosunek prawnych oparty jest na regulaminie zaproponowanym przez przedsiębiorcę (dotyczy to sklepów i innych usługodawców internetowych), na ogólnych warunkach umów (ubezpieczenia, banki) bądź na formularzach umów, w których rola klienta sprowadza się w zasadzie do wypełnienia rubryki "imię, nazwisko, adres" oraz złożenia podpisu.
W praktyce o stosowanie niedozwolonych praktyk antykonsumenckich coraz częściej oskarżani są przedsiębiorcy, którzy świadczą usługi na warunkach może średnio korzystnych dla klientów, ale ustalonych z nimi indywidualnie.

Z drugiej jednak strony jako Wasz Guru i Doradca Prawny muszę powiedzieć wprost: pamiętajcie, że nawet durne lex sed lex, więc wybijcie sobie z głowy (to uwaga szczególnie adekwatna do startutopistów) choćby możliwość błyskawicznej zmiany regulaminu świadczenia usług (i to czasem nawet bez powiadomienia konsumenta, który musi sobie sam sprawdzać na stronie co się pozmieniało).
Zatem jeśli mniejszym lub większym przypadkiem wcisnęliście do swoich regulaminów coś, o czym mowa jest w art. 385(3) kc (to długi przepis, więc nie przeklejam -- zamiast tego odsyłam do dokumentu), to weźcie i coś z tym czym prędzej zróbcie.

Zaś co do samych pozwów Stowarzyszenia Lexus... No co ja będę owijał w bawełnę: nie podoba mi się to. Rozumiem edukację i wsparcie dla raczkujących przedsiębiorców (sam swego czasu napomniałem kolegów z AdTaily w sprawie ich regulaminu), zdarza mi się nawet apelować do rynkowych tuzów (Aliorze, usuń wreszcie karę umowną za nieterminową spłatę kwoty minimalnej z karty kredytowej!!!) -- złamanego grosza za to w życiu nie dostałem, a o takim -- nie bójmy się tego słowa -- [...] działaniu nawet nie chciałoby mi się myśleć.
Ba, rozumiem nawet metodę ogniem&mieczem: nie rozmawiamy, lecz od razu tniemy przy ziemi. Wybrałbym taką metodę, gdybym doszedł do przekoniania, że tylko blady strach -- nie wiem gdzie i skąd spadnie na nas hiszpańska inkwizycja -- może przekonać przedsiębiorców, że nie warto eksperymentować z nieprawidłowymi regulaminami.

Ale metoda na szkolenie przez wezwanie i [...] 360 zł dla nauczyciela? To zdecydowanie nie pasuje do mojego poczucia estetyki prawnej.

Komentarze (38)
Szkolenia z pozytywnego myślenia dla bezrobotnych prawników
 Oceń wpis
   

Ciekawostka zza oceanu: skutki kryzysu w branży prawniczej -- zwolnienia w kancelariach, ograniczanie zarobków, ba, nawet bankructwa firm prawniczych -- więc NYC Bar Association zdecydowała się na zorganizowanie szkolenia dla 200 bezrobotnych bądź zagrożonych "wykluczeniem zawodowym" osób. Temat prelekcji: "Powrót do Gry: jak Zrestartować Karierę w Gospodarce Kryzysu".

NYT złośliwie podkreśla, że być może atmosfera podczas spotkania nie jest najlepsza, ale zgorzkniałe i zrezygnowane towarzystwo nadal lansuje się, jak za dawnych dobrych czasów, w garniakach za 3000 dolarów, w łapkach śmiało dzierży BlackBerry (ciekawe czy abonament opłacony?).

Ale kryzys to także kryzysowe ceny: dla członków nowojorskiej rady udział w imprezie kosztuje 30 dolarów, dla osób spoza środowiska -- 50 baksów. W cenie (wyraźnie powiedziane na stronie informacyjnej) godzinny lunch; tak, wiem, że ten lunch i tak może być tańszy niż wynajęcie dodatkowego prelegenta na całą godzinę.

(Biorąc pod uwagę jaką kasę ciągną prawnicy-blogerzy nie łudźcie się, że udział autora popularnego amerykańskiego prawniczego bloga był najtańszym elementem programu. Ja na ten przykład już nawet nie czytam esemesów, o ile nie zaczynają się od zdania "deklarowana wpłata XXX złotych".)

I tak nieźle, bo jest się gdzie podziać w mieście o bezrobociu, które wzrosło do 8,1%(!), zwłaszcza, że kryzys lekką ręką ściął już w całych Stanach 10 tysięcy prawniczych etatów. Ciężkie czasy przyszły nawet dla White & Case -- kancelaria musiała zwolnić 70 młodych prawników i zamknąć biura w Bangkoku, Dreźnie i Mediolanie.
Pewnie, można powiedzieć, w Stanach 10 tys. prawników to ledwie jeden większy biurowiec, ale zgaduję, że te statystyki nie dotyczą adwokatów pracujących na siebie, we własnych kancelariach.

Ale nie martwcie się, amerykańscy prawnicy zawsze dadzą sobie radę. Oto w tym samym NYT czytam o pozwie, jaki Jerome David Salinger -- autor "Buszującego w zbożu" -- wytoczył szwedzkiemu pisarzowi, który odważył się napisać sequela z cyklu "a co było 60 lat później" (sequela, który, jak głosi linia obrony, nie jest nim, lecz raczej literackim komentarzem i parodią oryginalnego dzieła).

Ciekawe, że w Polsce raczej unika się mówienia o wpływie kryzysu na pracę i zarobki prawników zatrudnionych w dużych kancelariach (bo w niewielkich to raczej różnic nie ma, jak sądzę -- mylę się?). Owszem, były jakieś artykuły o tym, że kryzys puka do drzwi kancelarii, wiadomo, że spowolnienie gospodarcze nie sprzyja spektakularnym fuzjom (a na upadłości najlepiej może zarobić syndyk) -- ale poza tym cicho sza. Jakby nic się nie działo.

Komentarze (2)
1 | 2 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D