Ostatni dzień na zadbanie o własną prywatność w Google
 Oceń wpis
   

29 lutego 2012 roku jest ostatnim dniem, kiedy można zadbać o swoją prywatność w usługach Google. Nowa polityka prywatności oznacza -- Google naprawdę bardzo ładnie o tym informowało -- że historyczne wyniki naszych poszukiwań będą wiązane z innymi usługami, także po to, by zaserwować nam jeszcze lepsze reklamy. 

Z takiego obrotu sprawy nie każdy musi się cieszyć, zatem dla tych, którzy podzielają moją radość pozwoliłem sobie przygotować -- bazując na tekście znalezionym na EFF.org -- krótki poradniczek dla tych, którzy nie zamierzają oddawać Góglowi wszystkiego. 

Aby zapewnić sobie nieco więcej prywatności należy:

jak usunąć historię wyszukwania w Google

 

Zalogować się na swoje konto w Google i kliknąć opcję "Ustawienia konta" (serwis może nas poprosić o podanie hasła do konta).

 

jak usunąć historię google

W ustawieniach konta interesuje nas rubryka "Usługi" (na samym dole strony), a tam "Zobacz, włącz lub wyłącz Historię online". Wybieramy "Przejdź do Historii online".

 

Google historia online jest włączona



Przejdziemy do kolejnego poziomu naszej gry w ciuciubabkę, w której Google uprzejmie nas poinformuje, że Historia online jest włączona
Tutaj nie należy się pomylić: klikamy "Usuń całą Historię online" zamiast "Wstrzymaj"! 

 

Google historia online zostanie wstrzymana

W kolejnym kroku zostaniemy poproszeni o potwierdzenie zamiaru wyczyszczenia i wstrzymania całej historii. Nie wolno się wahać: wybieramy OK.

 

usuniecie historii online Google

Voilà! Cała historia naszej aktywności w wyszukiwarce została usunięta, Google nie będzie także zbierać tych danych w przyszłości -- a więc i tworzyć nowego, jeszcze lepszego profilu reklamowego użytkownika, łączącego całą naszą aktywność w sieci. 

Komentarze (15)
Słowo od Wydawcy i Redaktora Naczelnego ;-)
 Oceń wpis
   

to jest właśnie Olgierd RudakOtrzymuję od jakiegoś czasu listele (wcale nie aż tak liczne -- dzięki!) z pytaniami: (i) co ja w ogóle sądzę o tej ACTA? (ii) dlaczego tu ostatnio tak cicho, czy coś się stało?

Dla zaspokojenia ciekawości P.T. Czytelników postaram się odpowiedzieć -- krótko, w punktach, bo mi się nie chce -- na oba zestawy pytań:

ad. (i) ACTA:

  • moim zdaniem wbrew temu, co chyba twierdzą niektórzy największy problem z ACTA nie polega na tym czy polski rząd konsultował umowę czy jej nie konsultował, a jeśli konsultował to z kim;
  • nie chodzi też o to z kim i jak długo premier czy jakiś minister lubi deliberować przy internetowej kamerce; 
  • największym felerem ACTA jest przecież cel, w jakim zdecydowano się na podjęcie prac nad tą umową: to jeszcze jeden sposób na ingerencję w naszą wolność i prywatność;
  • to efekt dokładnie tej samej polityki, która nakazuje: utajnić prezydenckie opinie prawne dotyczące skoku na OFE, aby następnie uchwalić przepisy o utajnianiu prawie wszystkiego;
  • to zresztą ta sama filozofia, która nakazuje współpracować z niedemokratycznymi reżimami jeśli tylko chcą one poddusić krnąbrnych i opornych (albo zbierać dane o nadawcach i adresatach przelewów, zbierać dane o pasażerach samolotów);
  • generalnie rzecz ujmując jest to filozofia nowoczesnego i omnipotentnego państwa, w którym każda "wolność" jest ważna tylko w granicach ustawy, a każde "prawo" kojarzy się tylko z prawem do wcześniejszej emerytury lub zasiłku; 
  • trudno więc mieć pretensje do rządu, że potajemnie uchwala przepisy, dzięki którym jeszcze lepiej przykręci nam śrubę;
  • a z drugiej strony: czy los wymordowanych będzie w czymkolwiek lepszy, jeśli się okaże, że ludobójstwo zostało prawidłowo i jawnie skonsultowane przez tyrana, w dodatku z reprezentatywną próbką społeczeństwa?
  • czy naprawdę chodzi o to, że tyrania może zostać wprowadzona, pod warunkiem, że wypowie się społeczeństwo -- na przykład w drodze powszechnego referendum

ad. (ii) cisza:

  • po pierwsze lekkie zmęczenie materiału: najpierw myślałem, żeby dać sobie miesiąc i zobaczyć czy jeszcze będzie mi się chciało, teraz myślę, żeby sprawdzić to na napoleońskim odcinku 100 dni;
  • po drugie niedawno stuknęła mi czterdziecha (dowód na załączonym obrazku), więc pewnie endorfina się trudniej wydziela;
  • coraz wyraźniej dochodzę też do przekonania, że nie ma najmniejszego znaczenia co i jak napiszę, a także to ile osób to przeczyta -- że może parę osób się wkurzy, może ktoś przyśle mi jakieś sprostowanie, a parę innych będzie miało z tego ubaw -- ale generalnie do niczego to nie prowadzi;
  • no i nadal spada mi współczynnik lansu. Spada on mi tak bardzo, że nawet nie mogę napisać, że mogłem odmówić spotkania Prezesowi Rady Ministrów, bo niestety, ale Prezes Rady Ministrów nie chciał poznać mojego zdania ani na temat umowy ACTA, ani na temat zaniedbań w trybie konsultacji, ani na jakikolwiek inny temat.

Toteż trzymajcie się ciepło. Może jeszcze w lutym coś tu napiszę.

Komentarze (24)
Kiep i frajer kto nie ma dziś "ACTA" w tytule ;-)
 Oceń wpis
   

allegro stop ACTA parodiaOd ładnych paru dni nie ma innego tematu jak ACTA, a wszystko dlatego, że dziennikarze mają newsa z tematu, o którym Piotrek Waglowski pisał dość regularnie od 2,5 roku (zaś pierwszy raz fraza "ACTA" padła u niego już w maju 2008 roku!).
A to czytamy o tym, że minister Zdrojewski zaprzecza, że rząd chciał coś ukryć, a to wicepremier Pawlak "nie wyklucza", że może nic z tego nie wyjdzie, a to mówi się o wprowadzeniu stanu wyjątkowego ze względu na zagrożenie cyberbezpieczeństwa (nieźle to brzmi w kontekście rzekomego zabezpieczenia do strony Prezesa Rady Ministrów: admin i admin1) -- i tylko minister Sikorski broni się dzielnie.

z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej:
art. 9 Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego.
art. 89 ust. 1. Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy: (...)
2) wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w Konstytucji, (...)
5) spraw uregulowanych w ustawie lub w których Konstytucja wymaga ustawy. (...)
art. 91 ust. 1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.
2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.(...)

I chociaż pomyślałem sobie, że najlepiej będzie nabrać stylowo wody w usta -- wakacje od blogaska nadal miały trwać -- trudno jednak zdzierżyć, skoro obie strony sporu robią nam wodę z mózgu:

  • minister Boni miał rzekomo powiedzieć, że rząd jednak podpisze się pod ACTA, ponieważ "po dyskusji i analizie dokumentów stwierdzamy, że umowa ACTA w niczym nie zmieni, zgodnie z opiniami prawników, polskiego prawa, także w kwestii praw internautów i funkcjonowania internetu". Dotąd przy takich tekstach przypominało się dr Goebbelsa, który miał powiedzieć, że kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą, jednak dr Boni jest nawet lepszy: kłamie, mówiąc prawdę -- zaś to, niewątpliwie prawdziwe zdanie, jest równocześnie wrednym kłamstwem;
  • sęk w tym, że taka umowa międzynarodowa (po jej ratyfikacji, o czym więcej poniżej) stanowić będzie część krajowego porządku prawnego -- i będzie miała pierwszeństwo przed prawem w randze ustawy, o ile tej ustawy nie da się pogodzić z ACTA (kłania się art. 91 ust. 2 Konstytucji RP);
  • oznacza to, że dr Boni nie myli się w ani jednym momencie: po wejściu w życie umowy ACTA nie będzie potrzeby zmiany ustaw -- ale też minister Boni nie mówi prawdy przez choćby pół chwili: ACTA będzie "ważniejsza" od polskich ustaw, a skoro "Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego" (art. 9 ustawy zasadniczej) to...?
  • rozśmiesza mnie też gadanie, że "okres jego [tj. ACTA] ratyfikacji stanie się okazją do konsultacji społecznych": po pierwsze nie ma żadnego okresu ratyfikacji, jest ustawa zezwalająca na ratyfikację umowy międzynarodowej (mam nadzieję, że rząd nie przeoczy art. 89 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP) i jest podpis prezydenta -- w tym sensie faktycznie podpis kogoś z rządu nie załatwia sprawy wejścia w życie porozumienia -- po drugie mam niemiłe wrażenie, że chce się tu upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: wazeliniarstwu na szczeblu wyfraczonych maestrów towarzyszyć będzie wazeliniarstwo krajowe, gdzie to posłowie będą się lansować na fejsbókach jako obrońcy wolnego słowa;
    premier jest złym człowiekiem ACTA
  • pół zdania wypada poświęcić owej świętej, zagrożonej wolności-prywatności internauckiej: jasne, już to widzę, jak przeciętny zjadacz Onetu boleje nad tym, że może ktoś kiedyś popchnie komuś dane umożliwiające identyfikację jego skromnej osoby (każdego tygodnia dostaję co najmniej kilka listeli od zrozpaczonych "Chomikowców", którym ktoś chce wygarbować futerko -- stąd też wiem, że ludzie nie przejmują się niczym, a o ACTA 99% oburzonych zapomni za tydzień-dwa);
  • tymczasem niebezpieczeństwo swobodnego fruwania naszych danych jest wcale nie takie nierealne: nawet bez ACTA władze brytyjskie mogą wydać amerykańskim organom ścigania poddanego Jej Królewskiej Mości -- dzięki czemu będzie on odpowiadał za swoje czyny przed sądem w USA -- i to mimo że: (i) w życiu jego stopa nie postanęła między Potomakiem a Orange, (ii) choćby na odległość nie zabił, nie okradł nikogo ze Stanów ani też nie zajmował się działalnością szpiegowską, (iii) a wszystko co można mu zarzucać to... odpalenie jakiejś tam wyszukiwarki internetowej;
  • pamiętacie sprawę "Wprost", któremu amerykański sąd kazał zapłacić 5 milionów dolarów zadośćuczynienia na rzecz córy senatora Cimoszewicza? W świecie ACTA może się okazać, że polski internauta stanie przed najdziwniejszym sądem (np. county Orange) za naruszenie najdziwniejszego prawa -- bo przecież art. 27 ust. 4 mówi wprost o obowiązku ujawnienia danych identyfikujących abonenta "posiadaczowi praw";
  • i jeszcze, zamiast podsumowania, coś naprawdę zabawnego: przeciwko ACTA jest... Alllegro (sic!), które nie omieszkało odpowiednio zmodyfikować swojego logo (ciekawe czy zgłosili to do Urzędu Patentowego RP?). 
    A jeśli ktoś chciałby bardzo zaprotestować przeciwko umowie międzynarodowej, to prosta instrukcja obsługi jest na Antyweb.pl: "Miała być paczka a jest jeszcze prościej, oto krótkie info jak zamontować elementy do wyświetlenia toplayera z protestem w sprawie ACTA na waszych serwisach. Dodam, że jest to warstwa, którą można zamknąć – całkowite wyłączenie stron robimy jutro między godziną 19 a 20" -- a później trochę kodu... 
  • o atakach na *.gov.pl pisać mi się nawet nie chce. Także dlatego, że coraz częściej dochodzę do wniosku, że od rządu wolę bezrząd. Ot taki ze mnie anarchista po czterdziestce... ;-) 
Komentarze (47)
O obowiązku posiadania dokumentu ze zdjęciem (w USA)
 Oceń wpis
   

I jeszcze jedna ciekawostka za The New York Timesem (okres świąteczno-noworoczny to dla mnie czas na nadrobienie zaległości czytelniczych -- a dzięki kindelkowi mam tych zaległości coraz więcej ;-) -- o Ameryce i wyborach.

Oto legislatura stanowa Południowej Karoliny uchwaliła prawo -- to nowa moda rozlewająca się po Stanach za sprawą biurokratów z GOP (wcześniej wpadli na to w Kansas) -- zgodnie z którym każdy wyborca musi się wylegitymować dokumentem tożsamości ze zdjęciem. Jak nie pokaże takiego ID -- nie zagłosuje.
Zamiarem ustawodawcy jest, oczywiście, przeciwdziałanie rzekomo licznym oszustwom wyborczym, jednak krytycy pomysłu mówią o tym, że chodzi o kwestie rasowe: 3 lata temu wybrano Obamę głównie dzięki temu, że u urn zjawiło się sporo dotąd niegłosujących mniejszości. Tymczasem część (tj. znacznie więcej, niż białych) czarnych takiego dokumentu nie posiada -- przypomnijmy, że w Stanach nadal się uważa, że obligatoryjne posiadanie dokumentu tożsamości to narzędzie państwa totalitarnego (tylko 1% obywateli amerykańskich zdecydowało się na dobrowolny odbiór o passport card -- czyli czegoś na wzór i podobieństwo naszego dowodu osobistego) -- no i nadal nie ma żadnego prawa federalnego uzależniającego możliwość skorzystania z praw wyborczych od okazania takiego dokumentu.

W sprawę wmieszał się Departament Sprawiedliwości, który -- w oparciu o Voting Rights Act -- zablokował kontrowersyjną ustawę stanową. Ustawa o prawach wyborczych daje administracji rządowej takie możliwości, aczkolwiek tylko w przypadkach, kiedy ograniczenie praw wyborczych godzi właśnie w prawa mniejszości rasowych (ergo myśl o tym, że dla realizacji prawa wybierania nakłada się na obywateli obowiązek posiadania dokumentu, którego obowiązek posiadania nie istnieje -- nie wystarczałaby dla obalenia takiej ustawy).
Władzom Południowej Karoliny (gubernatorka miała powiedzieć o administracji Obamy, że "znęca się" nad stanem) przysługuje możliwość odwołania się od decyzji rządu do sądu. Argumentem ma być ponoć to, że dokumentu takiego w szufladzie nie trzyma jakieś 33 obywateli tego stanu, nie zaś ćwierć miliona, jak miał się wyrazić Departament Stanu, a cytowany przez NYT autor Election Law Blog przewiduje, że jeśli tak się stanie, sprawa może dotrzeć do Sądu Najwyższego -- w postaci pytania o konstytucyjność takich kompetencji rządu.

Zamiast komentarza: zabawnie się czyta, w Polsce, gdzie władza z trudem może się uporać z obowiązkiem meldunkowym, o amerykańskich problemach z obowiązkiem posiadania nie-obowiązkowych dokumentów ze zdjęciem. Faktycznie jak widać są różnice między Europą a Ameryką w podejściu do tego czym jest prywatność i ochrona danych osobowych (o której w USA nawet nie słyszeli!) -- a także do tego jak należy reagować na głupie i biurokratyczne pomysły urzędników i polityków.

Komentarze (13)
PayBack nie gwarantuje, że wie co pisze do użytkownika
 Oceń wpis
   

Payback nie gwarantuje kompletności informacjiWszystko co dobre musi się kiedyś skończyć -- tym razem jednak postanowiłem się kompletnie wyluzować i praktycznie na niniejszego blogaska nie zaglądałem od 6 dni (!) -- i muszę powiedzieć, że całkiem mi taki stan pasował! -- czas chyba jednak znów powoli wracać do życia internetawego[1]...

Ale żeby zmiana nie była zbyt gwałtowna i nie wymagała ode mnie aż takiego wysilania szarych komórek, zacznę od czegoś banalnego acz śmiesznego (dziękuję P.T. Czytelniczce za cynk): otóż po zarejestrowaniu się nowego użytkownika w programie PayBack otrzymuje się bardzo ładnego (bardzo ładny, bo w ASCII -- w dzisiejszym zalewie kolorowych śmieci stary dobry ASCII wygląda... bardzo nowocześnie ;-) listelka pt. "Twoje dane do logowania".
A w nim m.in. opis zabezpieczeń konta w programie przed dostępem niepowołanych osób (w tym data urodzenia i kod pocztowy użytkownika), przypomnienie o konieczności poinformowania organizatora "jeżeli masz uzasadnione podejrzenie, że osoby nieuprawnione zdobyły Twoje dane dostępu do konta", a także jeden z tych klasycznych email bullshits, który tym razem przybrał następującą postać:

================================================================
Loyalty Partner Polska Sp.z o.o - operator programu PAYBACK nie może zagwarantować  kompletności lub aktualności informacji zawartych w powyższej wiadomości, na stronach internetowych lub w podanych linkach.
================================================================

To jest faktycznie swego rodzaju rekord: przysyłają wszelkie dane niezbędne do zalogowania się na stronie programu (w tym datę urodzenia i kod pocztowy użytkownika -- po co? czyżby użytkownik miał nie znać tych danych?), proszą o ewentualną aktualizację danych i o troskę o bezpieczeństwo swoich danych -- a na zakończenie przekreślają wszystko, co wcześniej tak ładnie podali. Bo nie mogą zagwarantować ani kompletności, ani aktualności informacji podanych nawet w listelu, który użytkownik właśnie otrzymał...

 

[1] No może nie aż tak bardzo, wszakże idą święta, więc i tak mało kto będzie tu zaglądał... no i w ogóle mam wrażenie, że czas lekko przystopować, że od przyszłego roku będzie tu naprawdę mniej pisaniny.

Komentarze (6)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D