Koniec z zakazem deptania trawników?
 Oceń wpis
   

The Jacob's Ladder

Ciekawostka: trzeba aż 40 lat i w międzyczasie zmiany ustroju, aby grupka posłów zrzeszonych w ramach komisji "Przyjazne Państwo" zaproponowała uchylenie przepisu penalizującego deptanie trawników.
Słowem: cztery dekady po uchwaleniu kodeksu wykroczeń -- historię art. 144 przedstawiam w ramce -- okazuje się, że być może jest i śmieszno, i straszno. Zatem -- jak szczytnie zapewniają projektodawcy -- nowe prawo "zapewni możliwość kontaktu człowieka z przyrodą, znalezienia wytchnienia i rekreacji na świeżym powietrzu. W ten sposób projekt może poprawić warunki zdrowotne mieszkańców miast poprzez pozytywne oddziaływanie zieleni. Zieleń miejska jest często jednym łącznikiem człowieka ze światem przyrody".

art. 144 kw na przestrzeni dziejów:
w brzmieniu z 1 stycznia 1980 r.:

§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
podlega karze grzywny do 2 000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 1 000 złotych.
w brzmieniu z 1 stycznia 1990 r.:
§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
podlega karze grzywny do 2 000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 1 000 złotych.
w brzmieniu na dzień 10 czerwca 2010 r.:
§ 1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność albo depcze trawnik lub zieleniec lub też dopuszcza do niszczenia ich przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem,
podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.
§ 2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.
Polskie prawo jest pełne absurdalnych zakazów. A to nie wolno wypić piwa na ławce w parku, wspominać choćby o reklamie hazardu, dorosłemu człowiekowi nie wolno się posiadać narkotyków (ale pić wódkę wolno, byle jej nie pędził samodzielnie) -- chociaż warto pamiętać, że zażywanie narkotyków to nie posiadanie. Jadąc samochodem koniecznie trzeba zapiąć pasy bezpieczeństwa (jak nie to mandat); ba -- są tacy, co chcą nałożyć na kobiety obowiązek poddania się badaniom lekarskim (i nie są to kumple dr. Mengele). Jest też troszkę mądrych zakazów, z których i tak nikt sobie nic nie robi (za mądry zakaz uważam zakaz dotyczący czynu, którego konsekwencje dotykają otoczenia) -- ale mądre zakazy to oczywista mniejszość.

Upadek komuny miał oznaczać generalne poluzowanie drakońskiego prawa. Przez pewien czas wydawało się, że ten cel się uda: bardzo liberalna ustawa o działalności gospodarczej z 1988 r. pierwotnie wprowadzała ograniczenia tylko w przypadku zamiaru prowadzenia biznesu w kilku branżach, jednak prawie natychmiast katalog ten zaczęto rozszerzać. Dziś mamy ustawę o  s w o b o d z i e  działalności gospodarczej, jedno okienko i takie tam -- ale często się okazuje, że zakazy i ograniczenia wyskakują z najbardziej nieoczekiwanej strony (przypominam operację "Strażak w Każdej Firmie").

Ba, niemały wkład w radosną twórczość legislacyjną ma owa komisja "Przyjazne Państwo". Dość przypomnieć, że to tam powstała idea montowania kamer CCTV w każdym sklepie monopolowym, aby filmować buzie kupujących wódkę, tam też zaproponowano zaostrzenie przepisów kodeksu wykroczeń wobec "nielegalnych spekulantów".

Stąd moja radość -- ale i zdziwienie -- że ktoś w tym szacownym gronie zechciał pochylić się nad nieszczęsnym art. 144 kw, zgodnie z którym można zapłacić 1000-złotową grzywnę za deptanie trawnika. Ba, a jeśli jeszcze sprawca weźmie kocyk i koszyczek, a z koszyczka będzie wystawała butelka piwa, i po to piwo w upalny dzień sięgnie... (tak wzdycham, bo może (p)osły zauważą i ten absurd -- do parku w Berlinie można przytargać choćby i skrzynkę piwa i policmajster złego słowa nie powie, a u nas... wiadomo.
Może w najbliższym kroku zauważą, że prawie wszystko co robimy na co dzień łapie się na jakieś wykroczenie (tak, tak, czytajcie kodeks wykroczeń).

No ale idą wybory, na pewno kandydaci na prezydencki stolec będą nam różne rzeczy obiecywać. Czekam na takich, co powiedzą, że nam poluzują, bo w sumie państwa nie powinno obchodzić co sami ze sobą robimy.

Komentarze (32)
Rząd znów walczy z wiatrakami. To znaczy z pieczątkami.
 Oceń wpis
   

pieczątkaOdważne posunięcie: komisja "Przyjazne Państwo" zamierza zlikwidować obowiązek stosowania pieczątek, bo są niepotrzebne i komplikują ludziom życie. Jeśli nie zajmie się tym rząd, komisja -- tak mówi cytowany przez Gazetę.pl Adam Szejnfeld -- "zbierze grono ekspertów i podejmie trud wycofania z setek ustaw i rozporządzeń obowiązku przystawiania pieczątek do dokumentów" (to cytat z Gazety, nie z posła PO).

Przyznam, że tkwiąca w ludności wiara w moc pieczątki (i wizytówki) jest tym co mnie niezmiennie i niepomiernie bawi i zdumiewa. Domorośli przedsiębiorcy nigdy nie zapomną o ładnie odciśniętym stempelku, nawet jeśli zamiast pełnej firmy ujawnią tylko jej fragment, zamiast adresu -- skrytkę pocztową; albo i nawet w umowach posługiwać będą się lewym adresem.

Natomiast w zapowiedziach posłów z komisji, której buble przydarzają się wcale nie rzadziej, niż innym, widzę jeden podstawowy problem. Otóż nie jest prawdą, iżby istniały jakieś setki ustaw i rozporządzeń, które wymagałyby przystawiania pieczątek do dokumentów!
Owszem, jest ustawa o godle, barwach i hymnie RP oraz o pieczęciach państwowych, a tam 77-milimetrowa pieczęć Rzplitej, pieczęć Sejmu, Senatu i Prezydenta RP, definicja pieczęci urzędowej; są przepisy o pieczęciach celnych, pieczęciach komisji wyborczych, pieczęciach weterynaryjnych, a także kilka załączników do aktów normatywnych określających kształt różnych formularzy (tam pojawia się zwykle magiczna rubryka "pieczęć") -- ale u licha nie ma żadnego przepisu, który nakazywałby stosowanie tego wynalazku szatana.

Ba, słowo "pieczęć" czy "pieczątka" nie pojawia się nawet w biurokratycznej Ustawie Ustaw jaką jest kodeks postępowania administracyjnego. Nie ma też nic o pieczątce w prawie zamówień publicznych... to gdzie jeszcze mam sprawdzać?

To co naprawdę trzeba zmienić to mentalność decydentów, tak, by już nigdy więcej nie pojawiało się sakramenckie pytanie "a piecząteczka gdzie?"), jednak powiedzmy sobie szczerze -- trzeba być posłem na Sejm RP, by wierzyć, że mentalność ludzką można zmieniać ustawami (dowód: "Jeśli ta propozycja będzie zgodna z linią rządu, na pewno będziemy nad nią dyskutować" -- jak miał powiedzieć Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący klubu PO -- ten Pan już jest stracony...)

Reasumując: po raz n-ty się okazuje, że poseł to jest taka ciekawa fucha, że bierze się mizerną ;-) kasę i rozwiązuje nabrzmiałe problemy ludzkości -- problemy, których pewnie by nie było, gdyby nie fakt, że mamy oto taki parlament, przez który problemów zawsze coraz więcej...

Komentarze (27)
Kolejny bubel wyprodukowany w komisji Przyjazne Państwo
 Oceń wpis
   

bubel w komisji przyjazne państwomotto na dziś: "Liczba absurdów prawnych, przepisów i zwyczajnych bubli biurokratycznych, z jakimi spotyka się niemal każdy obywatel Polski, jest zatrważająca. (...) Despotyzm administracji, wszechwładza urzędników wydających decyzje "po uważaniu" lub na podstawie archaicznych przepisów, mnogość zakazów i ograniczeń - wszystko to (...) sprawia, że lekceważą oni nieprzyjazne im państwo." -- z homilli Janusza Palikota na otwarcie komisji Przyjazne Państwo.

Pamiętacie pomysł komisji Przyjazne Państwo, aby filmować wszystkich, którzy przychodzą do sklepów po alkohol, bo wódka to zuo, a wiadomo, że od jednego piwa wszystko się zaczyna? Czy ktoś miał nadzieję, że może po tym bublu ktoś tam się opamięta?
Płonne nadzieje, daremny trud...

Dziś się okazuje, że komisja nadal twórczo pracuje. Najnowszym zidentyfikowanym problemem stały się uliczne (tzw. "nielegalne") stragany, więc trzeba zaostrzyć walkę ze spekulantami. Projekt zmiany w kodeksie wykroczeń przewiduje -- dowiedzieć można się z Gazety Prawnej, bo przecież w swej przyjazności komisja nie udostępnia tekstów projektów ustaw (wejdźcie na tę stronę i spróbujcie zapoznać się z treścią dokumentów nr 115, 115 i 117. -- dostaniecie taki komunikat jak na obrazku powyżej) -- dla osób sprzedających bez zezwolenia w miejscach publicznych nie tylko grzywnę, przepadek towaru, a nawet areszt (!)

Jak powiedziała posłanka Hanna Zdanowska (nie, ta pani nie jest deputowaną z ramienia ciemiężycielskiego PiS, nie jest nawet cudem uchowaną reprezentantką partii kierowanej przez Andrzeja L. -- to liberałka z jak najbardziej liberalnej Platformy Obywatelskiej...) "Zaproponowane rozwiązanie ma na celu zwiększenie dolegliwości kar wobec osób, które handlując, utrudniają ruch pojazdów i pieszych albo prowadzą działalność poza miejscami do tego wyznaczonymi".
Okazuje się bowiem, że dziś taki spekulant może liczyć najwyżej na 500-złotowy mandat, co nie jest szczególnie dolegliwe dla tych zbrodniarzy. Trzeba przeto rozszerzyć zakres represji: jak sobie posiedzi w areszcie, zaś zajęty towar przepadnie na rzecz Skarbu Państwa (zgaduję, że tak ma być -- przypominam, że PP nie umożliwia mi zapoznania się z treścią projektu ustawy), to się gagatek zastanowi i nie powróci na drogę zbrodni.
Boskie. Kwintesencja liberalizmu à la Platforma.

Udało mi się jednak -- komisja Przyjazne Państwo nie zatarła wszystkich śladów -- dotrzeć do biuletynu z jej posiedzenia (nr 265, z 27 maja 2009 r.), podczas którego z pomysłem zaostrzenia przepisów kodeksu wykroczeń rozprawiła się Małgorzata Baranowska, prokurator w Departamencie Legislacyjnym Ministerstwa Sprawiedliwości:

Przedstawiony projekt jest bardzo kontrowersyjny. Ministerstwo bardzo negatywnie go opiniuje. Chciałbym przyłączyć się do opinii Biura Legislacyjnego. (...)
Trzeba mieć na uwadze rangę czynów, jakimi są wykroczenia. Nie są to przestępstwa. Działania muszą być adekwatne do czynów.
Jeśli chodzi o art. 60(3), to już na poprzednim posiedzeniu Komisji, ministerstwo wypowiedziało się w tym względzie. Należy powtórzyć, że przepis ten wyczerpuje znamiona czynu określonego w art. 90 Kodeksu wykroczeń. Jeżeli chodzi o handel uliczny, wchodzą tu w grę przepisy art. 60(1), a także art. 54, art. 90 Kodeksu wykroczeń.
Można podkreślić jeszcze, że proponowany § 3 tego artykułu jest również niedopuszczalna w przepisach karnych. Zadań nie można narzucać, nakładać ich w przepisie karnym. Jest on sankcjonowaniem określonych działań niezgodnych z prawem.(...)
Trzeba mieć również na uwadze w zakresie przepadku towarów, że jeżeli byłaby konieczność orzeczenia przepadku, to może go orzec tylko sąd. Wiąże się to ze skierowaniem wniosku do sądu grodzkiego, natomiast wyklucza postępowanie mandatowe.

Tłumacząc z prawniczego na ludzkie: (i) po to różnicuje się przestępstwa i wykroczenia, aby i różnicować sankcję, (ii) nie warto mnożyć przepisów, bo te, które są, już są (tu dygresja: IMHO art. 54 kw jest niezgodny z konstytucją), (iii) komisja nie wie do czego służy norma karna, (iv) nie jest dopuszczalne pozbawienie kogoś majątku bez orzeczenia sądowego (por. wyrok TK z 3 czerwca 2006 r., P 4/06).

Reasumując: nikt nie może być pewien swego życia, zdrowia i majątku, dopóki obraduje Sejm Rzeczypospolitej oraz Najjaśniejsza Komisja Przyjazne Państwo.

Komentarze (16)
Magistrowie prawa pełnomocnikami w sądach?
 Oceń wpis
   

Ciekawe -- naprawdę ciekawe -- informacje dobiegają z komisji "Przyjazne Państwo". Jak donosi "Rzepa" wystąpiła ona z inicjatywą zmian w przepisach o pełnomocnikach procesowych. Jeśli sejm (i senat, i prezydent) się zgodzą, pełnomocnikiem przed sądem cywilnym i administracyjnym będzie mógł zostać magister prawa.
(Szkoda, że wśród wykazu inicjatyw ustawodawczych komisji PP projektu znaleźć nie sposób, nie ma też nic w biuletynie komisji.)

Na dziś sprawa jest prosta: zgodnie z art. 87 par. 1 kpc pełnomocnikiem procesowym co do zasady może być adwokat bądź radca prawny, zaś w sprawach dotyczących własności przemysłowej -- rzecznik patentowy.
Pełnomocnikiem w sprawie dotyczącej majątku może być sprawujący stały zarząd nad majątkiem strony. Może też być nim osoba pozostająca ze stroną w stałym stosunku zlecenia, jeśli przedmiot sprawy wchodzi w zakres tego zlecenia (ale uwaga: nie może być to umowa zlecenia na ogólnie pojętą "obsługę prawną", ponieważ prowadzi to do obejścia przepisów o pełnomocnictwie: por. wyrok NSA z 5 maja 1992 r., II SA 112/92, który moim zdaniem zachowuje istotność mimo częstej ostatnio zmiany przepisów w tej materii oraz świeżutka uchwała SN z 27 sierpnia 2008 r., III CZP 51/08).

Nie szczędziłem dotąd słów krytyki zarówno zwolennikom "luzowania przez ograniczanie", ale i korporacjom obawiającym się przewietrzenia ławek dla pełnomocników oraz "rewolucji Czumy".
Wychodzi mi na to, że -- żebyście nie nazywali mnie malkontentem -- tym razem trzeba pochwalić.

Uważam, że dopuszczenie "niewykwalifikowanych prawników" do udziału w postępowaniu cywilnym, nawet jeśli wyłączone spod liberalizacji ma być postępowanie kasacyjne, to duża i bardzo sensowna zmiana, nawet jeśli świadczący takie usługi będzie podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu OC (zastrzeżenie to jest efektem tego, że jestem w ogólności przeciwnikiem obowiązkowych ubezpieczeń).
Przekonuje mnie do tego przede wszystkim argument o zwiększonej konkurencji w środowisku (także adwokatów i radców prawnych), co bez wątpliwości będzie korzystne dla klientów. A protest cytowanej przez "Rzepę" prezeski NRA utwierdza mnie w przekonaniu, że sprawa ma sens.

(Na marginesie: podobno "Przyjazne Państwo" chce też zmienić zasady udzielania pełnomocnictw w postępowaniu sądowoadministracyjnym, dopuszczając m.in. innego skarżącego lub uczestnika postępowania oraz rodziców, małżonka, rodzeństwo lub dzieci strony. Sęk w tym, że na dziś art. 35 par. 1 prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi mówi, że pełnomocnikiem może być "inny skarżący lub uczestnik postępowania, jak również rodzice, małżonek, rodzeństwo lub zstępni strony oraz osoby pozostające ze stroną w stosunku przysposobienia, a także inne osoby, jeżeli przewidują to przepisy szczególne"... zatem jakby na to nie patrzeć to rodzina może być pełnomocnikiem strony już w obecnym stanie prawnym... Nie bardzo rozumiem gdzie tu zmiana?)

I dodatkowy dzisiejszy news: już nie mogą (wreszcie) orzekać asesorzy. Zadowolenia nie ukrywam, chociaż nie ma ono źródła w niskiej ocenie wiedzy i umiejętności asesorów, ile w marzeniu, żeby w sądach zasiadali wyłącznie sędziowie (aczkolwiek mogą być to nawet sędziowie pokoju, niekoniecznie wyłącznie sędziowie zawodowi, po wielkich aplikacjach...
Może to temat na kolejną reformę?

Komentarze (8)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D