Więcej ustaw to mniej jasności [testy-osobowosci.pl]
 Oceń wpis
   

Kamyczek do ogródka tym, którzy myślą, że dalsze mnożenie przepisów pomoże nam w rozwikłaniu różnych bolączek codziennego życia.

Dziennik Internautów ciągnie od jakiegoś czasu sprawę serwisu internetowego, który pod pozorem przeprowadzania testu na inteligencję wyciąga od użytkowników pieniądze za esemesy (stronka się sypła, ale może jeszcze wróci). W skrócie: wypełniasz teścik, a na jego zakończenie okazuje się, że można zapoznać się z wynikiem po wysłaniu esemesa na numer 79xxx (bodajże). Cena esemesa (niemała) podana drobną czcionką na dole stronki, zero informacji o usługodawcy, zero regulaminu.

Jest jeszcze ciekawy temat strony zemsta-za-zdradę.pl, która kierowała na ów nieszczęsny test na inteligencję. Dziś ostał się na niej tylko lament lamera, który zasłania się reklamami na Onecie... no tak, wystarczy porównać IQ-test.pl do 'wynalazku Pana Kazia' aby poczuć różnicę... Popatrzcie zresztą na zrzut ekranu ;-)

Na prośbę DI przyjrzałem się przepisom pod kątem prawnym, zastanawiając się m.in. nad tym, czy brak dużej i wyraźnej informacji o cenie takiego esemesa może być uznane za naruszenie przepisów (co do regulaminu serwisu i oznaczenia usługodawcy nie ma dyskusji -- w tym zakresie art. 5, art. 8 i art. 23 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną są jednoznaczne).

Poszukałem, i... może i stanęłyby mi włosy dęba, gdybym nie miał pewności, że jest tak beznadziejnie. Zobaczcie zresztą sami:

  • bez dwóch zdań czynem nieuczciwej konkurencji jest podanie wprowadzającej w błąd informacji o stosowanych cenach usług (art. 14 ust. 2 pkt 3 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji);
  • zgodnie z art. 9 ust. 1 pkt 3 ustawy ochronie niektórych praw konsumentów w przypadku umów zawartych na odległość przedsiębiorca ma obowiązek poinformować konsumenta m.in. o cenie, zaś informacja taka musi być sformułowana 'jednoznacznie, w sposób zrozumiały i łatwy do odczytania';
  • z ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (art. 5 ust. 3 pkt 5) wynika, że działaniem wprowadzającym w błąd przeciętnego konsumenta jest rozpowszechnianie nawet prawdziwych, lecz mogących wprowadzić w błąd informacji odnoszących się do ceny towaru;
  • jest jeszcze ustawa o cenach, a w niej art. 12 ust. 2, zgodnie z którym informacja o cenach usług musi być 'niebudząca wątpliwości'.

No i właściwie nie pozostało mi nic innego jak zacytować własną wypowiedź dla DI (ach, jakie to rozkoszne!!): 'Jak widać przepisów u nas nie brak, jest tylko permanentny problem z ich stosowaniem oraz wykładnią. Jest po prostu kwestią ocenną, czy taki sposób realizacji ustawowych powinności wypełnia obowiązki nałożone przez owe ustawy.'
No właśnie: udało mi się znaleźć 4 przepisy rangi ustawowej, które w jakiś tam sposób odnoszą się do podstawowych zasad etyki biznesowej: cena ma być jasna, łatwa do odczytania, nie wolno wprowadzać nabywcy w błąd co do ceny towaru, zaś sposób podania tej informacji nie może budzić wątpliwości...

Tylko czy coś z tych wszystkich regulacji tak naprawdę wynika? Jasne, nie da się napisać ustawy kazuistycznie, np. 'a cena nie może być mniejszą czcionką niż 12 px podana i w odległości nie mniejszej niż ćwierć łokcia od oznaczenia towaru wskazana, azaliż na początku, przed zakupem podana być powinna'.
Dlatego ogólniki w ustawach zostaną (?) z czasem wypełnione orzecznictwem, jeśli... no właśnie, jeśli ewentualne orzecznictwo będzie w stanie pozbierać te rozbieżności. Ale do tego czasu trzeba się męczyć.

PS o proszę, jednak Komisja Europejska działa, szykują się nam nowe regulacje dotyczące praw klientów. ROTFL.

Komentarze (7)
Allejaja
 Oceń wpis
   

Ktoś tu i nie tylko tu próbował mnie niedawno przekonać, że nie ma czegoś takiego jak nieuczciwa konkurencja jeśli chodzi o działania w internecie (por. Jumanie na śniadanie) -- polecam zresztą świeży jeszcze wątek na pl.soc.prawo, gdzie po raz n-ty wydawało się ludziskom, że róbta co chceta...

Tym razem padło na niedostrzeżony wcześniej przeze mnie serwis Alleusługi.pl, który -- to oczywista oczywistość -- przeciętny zjadacz internetu odbiera jako kolejną ofertę QXL Poland sp. z o.o. Mechanizm jest prosty: po Allepraca.pl przyszedł czas na Alleuslugi.pl.

Twórcy serwisu, tkwiąc w błędnym przekonaniu, że banalne cztery litery nie mogą sprawić im kłopotu, postanowili oprzeć działalność swojego serwisu na kupionej w maju bieżącego roku domenie (kolejny zgubny skutek promocji u registrara) i poszli po bandzie, kopiując także layout. Ryzyko się nie opłaciło, serwis jest zawieszony, twórca przeprasza (zrzut ekranu na obrazku) -- niektórzy wprawdzie mówią, że to doskonała darmowa reklama, ale reklama czego, skoro nie da się wrócić pod poprzednią domeną?

W narodzie nadal nie ginie błędne przekonanie, że jeśli jakaś fajna domena jest wolna, to można ją swobodnie brać. Zgodnie z tym sposobem myślenia jakby właściciel serwisu Allegro był naprawdę zainteresowany domeną Alleuslugi.pl, to powinien był ją sobie zarejestrować. Skoro tego nie zrobił -- to oznacza, że nie jest nią zainteresowany, a zatem nie powinien mieć pretensji, że ktoś uznał, iż to dobro jest wolne.

Wierzył w to chyba twórca Alleusługi.pl, który w wypowiedzi dla Webinside.pl dodaje, iż 'Allegro to największa platforma aukcyjna w Polsce, miliony internautów przyzwyczaiło się do takiego układu poszczególnych elementów, wiem to po sobie, iż wystawiłbym aukcję z zamkniętymi oczami. Ciężko przekonać internautów do czegoś zupełnie nowego, dlatego też layout jest podobny lecz nie identyczny uzasadnia  (...) być może allegro w swoich planach miało pomysł by iść w tą stronę ale ani nie opatentowało pomysłu ani nie zarezerwowało domeny'.

No właśnie. Niektórzy -- to ci bardziej świadomi startutopiści -- słyszeli coś o znakach towarowych i potrafią nawet powiedzieć, że działając w innej branży, mamy do czynienia z inną klasą towarową, zatem hipotetyczny znak Jurko zastrzeżony dla czekoladek niekoniecznie będzie nie do wzięcia w segmencie zabawek dziecięcych. Chyba że uznamy, że znak Jurko jest znakiem renomowanym (art. 132 ust. 1 pkt 2 prawa własności przemysłowej). Ba, jak się nie cierpi na dysgóglię, można się nawet zapoznać z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, zgodnie z którym można się w takim przypadku nawet załapać na czyn nieuczciwej konkurencji (tak SN w wyroku z 12 października 2005 r., III CK 160/05).

Kwestia ochrony praw do znaku towarowego w niniejszej sprawie wydaje się mieć jednak znaczenie drugorzędne. Po pobieżnej nawet analizie bazy Urzędu Patentowego RP można zauważyć bowiem, iż znaków ALLEGRO jest tam mnóstwo, i tak oprócz Przedsiębiorstwa Handlowo-Zaopatrzeniowego 'ALLEGRO' Spółka Jawna T.Gałęzka, J.Tomczyk, W.Łuczak, które ma prawo do znaku słowno-graficznego w klasie obejmującej 'instalacje i aparatura sanitarna, baterie łazienkowe i kuchenne, syfony, termy elektryczne, elektryczne ogrzewacze wody, brodziki, wanny łazienkowe, kabiny kąpielowe, bidety, sedesy, umywalki, zlewozmywaki, płytki ceramiczne, glazura, terakota, okna, zwłaszcza okna dachowe' oraz AMBRA S.A., która może produkować 'napoje alkoholowe, wina, wódki' o tej nazwie (pamiętajmy zatem, że kibelek czy flaszka ze znaczkiem ALLEGRO nie będą miały nic wspólnego z serwisem aukcyjnym!) jest także informacja o odmowie rejestracji znaku ALLEGRO w klasie instrumentów dętych na rzecz Poznańskich Zakładów Przemysłu Muzycznego MUZA Spółka z o.o. (znak ze słowem ALLEGRO wpisanym w piłkę do rugby).

Ciekawostka: potknięcia zdarzają się nawet QXL Poland, która próbowała zastrzec znak 'see you allegro.pl' w klasie towarowej obejmującej m.in. aukcje internetowe, czasopisma, pośrednictwo giełdowe i administrację systemami komputerowymi, ale... wskutek braku odpowiedzi na postanowienie UPRP, postępowanie uległo umorzeniu.

Widać zatem, że zdaniem Urzędu Patentowego nazwa ALLEGRO nie jest jeszcze na tyle powszechna, aby doczekała się ochrony jak znak renomowany (inna sprawa, że QXL wcale nie była pierwsza jeśli chodzi o wystąpienie o ochronę). Sęk w tym, że w sprawie Alleusługi ochrona znaku towarowego była sprawą wtórną, zaś niewątpliwie w pierwszym rzędzie do zablokowania działalności serwisu posłużyły przepisy ustawy o nieuczciwej konkurencji... te same, z których prowadzący wiele naśladowczych serwisów śmieją się tak bardzo w głos (przeczytajcie słowa Mariusza Modzelewskiego).

Przypomnijmy bowiem, że czynem nieuczciwej konkurencji jest także naśladownictwo produktów, jeśli wskutek kopiowania jego zewnętrznej postaci klient może być wprowadzony w błąd co do tożsamości producenta bądź produktu. A alle-serwis kojarzący usługi jest w oczywisty sposób naśladownictwem koncepcji biznesowej innych podmiotów. I nie ma przy tym -- proszę, uwierzcie mi -- znaczenia, czy właściciel serwisu Allegro.pl planował czy też nie planował utworzenia podobnego serwisu, zarejestrowania bądź niezarejestrowania takiej domeny.

Na marginesie sprawy -- chociaż doniesienia medialne nie wspominają słowem o kwestii domeny, sądzę, że to też mogło mieć znaczenie -- warto pamiętać, iż orzecznictwo dotyczące praw do domen jest znacznie bardziej restrykcyjne, niż orzecznictwo dotyczące znaków towarowych. Jest to o tyle logiczne, iż wobec hipotetycznie wielu przedsiębiorców, którzy mogą mieć prawo do podobnych znaków (celowo opisałem powyżej galimatias jeśli chodzi o znak ALLEGRO), trudno byłoby oceniać, któremu z uprawnionych przyznać prawo do konkretnej domeny.

Nie zmienia to jednak faktu, że rejestracja domeny odnoszącej się do zastrzeżonego znaku towarowego -- zwłaszcza w sytuacji, kiedy jej użycie jest oczywistym czynem nieuczciwej konkurencji -- nie zasługuje na ochronę prawną.

Komentarze (3)
Ale Gratka! Znów ktoś się podłożył!
 Oceń wpis
   

Znów listele Czytelników wywołały mnie do tablicy... było siedzieć cicho, nie przyznawać się do znajomości, a tak...

IDG pisze, że w spór między Wroom.pl a Adreso.pl (nadal nie wiemy kto to jest, ale już wiemy, że jeszcze do niedawna właściciel tego serwisu świadczył niecodzienną ofertę 'wirtualnych adresów' -- hmm Wirtualnebiura.pl to chyba dobry myk dla wierzycieli i komorników?) wmieszała się Gratka.pl. W cytowanej przez ten serwis wypowiedzi Pani Katarzyny Bargielskiej, Dyrektor Marketingu Gratka.pl, padło zdanie, iż 'wyszukiwarka Wroom bardzo chętnie i bez skrupułów korzysta z dorobku największych serwisów ogłoszeniowych w Polsce, w tym Gratka.pl', co ma być -- a jakże -- nielegalne, ponieważ 'Kilkakrotnie prosiliśmy przedstawicieli Wroom, nawet za pośrednictwem kancelarii prawnej, o zaprzestanie agregowania ogłoszeń z Gratka.pl. Bez skutku. Sprawa najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie. Stąd dziwi, że to właśnie Wroom oburza się, że ktoś korzysta z ich dorobku. Przecież Wroom powinien wiedzieć z praktyki, że to łatwe, mimo dość restrykcyjnego prawa i wyraźnego sprzeciwu innych zaangażowanych podmiotów.'

z ustawy o ochronie baz danych:
Art. 7. 1. Producent bazy danych udostępnionej publicznie w jakikolwiek sposób nie może zabronić użytkownikowi korzystającemu zgodnie z prawem z takiej bazy danych, pobierania lub wtórnego wykorzystania w jakimkolwiek celu nieistotnej, co do jakości lub ilości, części jej zawartości.
(...)
3. Korzystanie z baz danych, o którym mowa w ust. 1, nie może naruszać normalnego korzystania z baz danych lub godzić w słuszne interesy producenta baz danych.
4. Postanowienia umowne sprzeczne z ust. 1 i 2 są nieważne.

Art. 8. 1. Wolno korzystać z istotnej, co do jakości lub ilości, części rozpowszechnionej bazy danych:
1) do własnego użytku osobistego, ale tylko z zawartości nieelektronicznej bazy danych,
(...)

No cóż, słowa Pani Bargielskiej brzmią dość przekonywująco, ale... oparte są na błędnym założeniu, że niedopuszczalne jest tworzenie czegoś takiego jak agregatory/wyszukiwarki tego rodzaju ogłoszeń i anonsów. I szczerze mówiąc aż się dziwię, że ktoś jeszcze popełnia błąd tego rodzaju, podkładając się w tak banalny sposób.

Otóż owo 'korzystanie z dorobku' i to 'mimo dość restrycyjnego prawa'  -- czyli utworzenie wyszukiwarki gromadzącej na jednej stronie anonse pochodzące z różnych serwisów ogłoszeniowych --  to w świetle prawa nic innego jak dozwolony użytek baz danych polegający na korzystaniu z nieistotnej co do jakości lub ilości bazy danych (art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych).

Cały problem w tym, że ochrona baz danych w polskim prawie jest znacznie ograniczona wobec ochrony prawnoautorskiej. Owszem, nasze prawo pozwala na zastosowanie przepisów ustawy o prawie autorskim do baz danych (art. 2 ust. 2 i art. 3 pr.aut. -- warto zwrócić uwagę, że normy te są o tyle restrykcyjne, że zgody producenta bazy wymaga już samo wykonanie opracowania, bez konieczności rozporządzenia i korzystania z takiego opracowania), jednak nie okłamujmy się -- bazy ogłoszeń agregowanych przez Wroom.pl nie spełniają wymogów określonych w art. 3.

Art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych umożliwia -- każdemu, nawet konkurencji, wtórne wykorzystanie, nawet we własnym, jak najbardziej komercyjnym projekcie, nawet bez zgody producenta bazy danych (ba, ust. 4 czyni nieważnymi nawet odmienne postanowienia umowne!), jakiejś części cudzej bazy danych -- pod warunkiem, aby dane pobrane do wtórnego wykorzystania (definicję przynosi art. 2 ust. 1 pkt 3, zgodnie z którym jest nim 'publiczne udostępnienie bazy danych w dowolnej formie, a w szczególności poprzez rozpowszechnianie, bezpośrednie przekazywanie lub najem', z wyłączeniem wszkaże wypożyczania) były nieistotne co do jakości lub ilości.

Czytaj Lege Artis w swoim ulubionym czytniku RSS

W przypadku wyszukiwarki ogłoszeń sprawa jest o tyle prosta, o ile można przyjąć, że istotną co do jakości częścią danych byłoby wtórne wykorzystanie całości zawartości poszczególnych rekordów, w tym z numerem telefonu bądź innymi informacjami pozwalającymi na sfinalizowanie transakcji. Dopóki serwis zmusza użytkownika do przeniesienia się na macierzystą stronę, na której jest ogłoszenie -- aby zapoznać się np. z numerem telefonu ogłoszeniodawcy -- nie można mówić o naruszeniu uprawnienia wynikającego z art. 7 ust. 1 ustawy o ochronie baz danych. 

Osobną sprawą jest wynikająca z ust. 3 konieczność uwzględnienia 'słusznego interesu producenta baz danych' -- twardo będę stał na stanowisku, iż konieczność przeklikania się na stronę, na której zamieszczone jest ogłoszenie w wystarczający sposób chroni jego interes -- oraz zakaz podejmowania działań uniemożliwiających normalne korzystanie z baz danych (tu jak sądzę zarzuty mogłyby dotyczyć np. nadmiernego obciążenia serwera z ogłoszeniami poprzez skierowanie z wyszukiwarki potężnego ruchu). W moim przekonaniu w hipotetycznej sprawie Gratka.pl vs Wroom.pl -- proszę zwrócić uwagę, że p. Bargielska grozi sądem -- nie uda się wykazać tego rodzaju zachowań.

 

PS. Na zakończenie jeszcze raz pragnę przypomnieć, iż w rzeczonej sprawie mogę być nieobiektywny, ponieważ prezes spółki Wroom sp. z o.o. jest moim kolegą.

Komentarze (18)
Nieuczciwa konkurencja w reklamie kontekstowej
 Oceń wpis
   

O ciekawej sprawie, którą powinni zainteresować się eksperci od SEO i SEM pisze CNET: pozwem o naruszenie prawa do znaku towarowego skończą się próby pozycjonowania strony firmy LifeLock na wyszukiwanie informacji o jej konkurencji -- NameSafe, wywołując w ten sposób przekonanie wśród potencjalnych klientów, iż

Zdaniem przedstawicieli NameSafe konkurencja wykupiła reklamę kontekstową, w której linki do strony LifeLock, firmy oferującej wsparcie w ochronie tożsamości w internecie, pojawiały się po wklepaniu w wyszukiwarkę nazwy NameSafe. W ten sposób LifeLock miał próbować wywołać w klientach wrażenie, że firma ta jest w jakiś sposób powiązana z NameSafe, poprawiając w ten sposób swoje notowania i opinię.

z prawa własności przemysłowej:
Art. 153. 1. Przez uzyskanie prawa ochronnego nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.  (...)
Art. 154. Używanie znaku towarowego polega w szczególności na:
 1)  umieszczaniu tego znaku na towarach objętych prawem ochronnym lub ich opakowaniach, oferowaniu i wprowadzaniu tych towarów do obrotu, ich imporcie lub eksporcie oraz składowaniu w celu oferowania i wprowadzania do obrotu, a także oferowaniu lub świadczeniu usług pod tym znakiem;
 2) umieszczaniu znaku na dokumentach związanych z wprowadzaniem towarów do obrotu lub związanych ze świadczeniem usług; 
 3) posługiwaniu się nim w celu reklamy. 
Art. 155. 1.  Prawo ochronne na znak towarowy nie rozciąga się na działania dotyczące towarów ze znakiem, polegające w szczególności na ich oferowaniu do sprzedaży lub dalszym wprowadzaniu do obrotu towarów oznaczonych tym znakiem, jeżeli towary te zostały uprzednio wprowadzone do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez uprawnionego lub za jego zgodą.(...)
Art. 156. 1. Prawo ochronne na znak towarowy nie daje uprawnionemu prawa zakazywania używania przez inne osoby w obrocie: 
 1)  ich nazwisk lub adresu;
 2) oznaczeń wskazujących w szczególności na cechy i charakterystykę towarów, ich rodzaj, ilość, jakość, przeznaczenie, pochodzenie czy datę wytworzenia lub okres przydatności; 
 3) zarejestrowanego oznaczenia lub oznaczenia podobnego, jeżeli jest to konieczne dla wskazania przeznaczenia towaru, zwłaszcza gdy chodzi o oferowane części zamienne, akcesoria lub usługi; 
 4) zarejestrowanego oznaczenia geograficznego, jeżeli prawo do jego używania przez te osoby wynika z innych przepisów ustawy.  (...)

LifeLock zaprzecza, iżby miała wykupić kampanię na takie słowa kluczowe, potwierdza jednak, że czynu mógł dopuścić się jeden z resellerów, naruszając w ten sposób reguły świadczenia usług. Kontrakt z partnerem już rozwiązano, także reklamy w wyszukiwarkach już zniknęły (w ciągu godziny od wpłynięcia powództwa do sądu). Nie wpłynęło to jednak na zmianę stanowiska poszkodowanej spółki -- jej żądania obejmują zapłatę odszkodowania, poniesionych kosztów zastępstwa procesowego oraz wystosowanie zakazu na przyszłość.

Zacząłem się zastanawiać jak podoba sprawa mogłaby wyglądać w Polsce. Wiadomo bowiem, że podobne praktyki nie są niczym dziwnym i u nas: wystarczy, że jakieś hasło pojawia się nieco częściej w wyszukiwarkach, a już łączy się je z różnymi, niekiedy bardzo odległymi, pojęciami.

Rzecz wydaje się stosunkowo prosta w przypadku naruszenia prawa do znaku towarowego. Skutkiem zastrzeżenia znaku jest wyłączne prawo uprawnionego do używania znaku w sposób zarobkowy lub zawodowy, w szczególności do oznaczania towarów wprowadzanych do obrotu tym znakiem, w reklamie (art. 153 ust. 1 i 154 prawa własności przemysłowej).

Oznacza to, że podmiot, któremu przysługują prawa do znaku towarowego może skutecznie żądać naprawienia szkody wyrządzonej wskutek -- choćby nieumyślnego -- posługiwania się zastrzeżonym znakiem. Naruszenie jego praw może polegać także na wykorzystaniu znaku towarowego przez nieuprawnionego w reklamie internetowej, w tym także w reklamie kontekstowej w wyszukiwarkach. (Ale uwaga: należy także patrzeć na klasy ochronne, znak zastrzeżony w klasie reklama nie będzie obejmował np. produktów spożywczych -- chyba że mamy do czynienia z tzw. 'znakiem renomowanym'; por. wyrok Sądu Najwyższego z 12 października 2005 r., III CK 160/05. Podobnie nie stanowi naruszenia prawa prowadzenie działalności gospodarczej pod nazwą stanowiącą równocześnie znak towarowy, jeśli nazwa ta nie służy do oznaczania towarów bądź też nie może zajść przypadek wprowadzenia w błąd odbiorców -- art. 158, 160 pwp).

Nie oznacza to jednak, iż przedsiębiorcy, którzy nie wystąpili o ochronę na podstawie przepisów prawa własności przemysłowej są w gorszej pozycji. Każdy przypadek korzystania z cudzej renomy w reklamie kontekstowej można bowiem oceniać przez pryzmat czynu nieuczciwej konkurencji, która na mocy art. 3 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji polega także na stosowaniu nieuczciwej bądź zakazanej reklamy.

z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:
Art. 16. 1. Czynem nieuczciwej konkurencji w zakresie reklamy jest w szczególności:
 1) reklama sprzeczna z przepisami prawa, dobrymi obyczajami lub uchybiająca godności człowieka,
 2) reklama wprowadzająca klienta w błąd i mogąca przez to wpłynąć na jego decyzję co do nabycia towaru lub usługi,
 3) reklama odwołująca się do uczuć klientów przez wywoływanie lęku, wykorzystywanie przesądów lub łatwowierności dzieci,
 4) wypowiedź, która, zachęcając do nabywania towarów lub usług, sprawia wrażenie neutralnej informacji,
 5) reklama, która stanowi istotną ingerencję w sferę prywatności, w szczególności przez uciążliwe dla klientów nagabywanie w miejscach publicznych, przesyłanie na koszt klienta nie zamówionych towarów lub nadużywanie technicznych środków przekazu informacji,
Art. 17. Czynu nieuczciwej konkurencji, w rozumieniu art. 16, dopuszcza się również agencja reklamowa albo inny przedsiębiorca, który reklamę opracował.

W przypadku dopuszczenia się czynu nieuczciwej konkurencji przedsiębiorca, którego interes został naruszony lub zagrożony, może -- stosownie do stanu faktycznego -- wystąpić m.in. z roszczeniem odszkodowawczym i zażądać wydania uzyskanych korzyści, jak i zażądać zaprzestania naruszenia prawa na przyszłość oraz złożenia stosownego oświadczenia (art. 18 ustawy). Co istotne, w odniesieniu do wypowiedzi zawartych w reklamie ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji przerzuca ciężar dowodu na osobę, której zarzuca się popełnienie takiego czynu (art. 18a ustawy).

(Warto też pamiętać, iż osoba dopuszczająca się wykroczenia polegającego na stosowaniu nieuczciwej reklamy może także zostać ukarana grzywną lub karą aresztu -- art. 25 ustawy).

Ostatnim bacikiem -- troszkę się tego uzbierało, nieprawdaż? -- jest ustawa z 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, która w art. 7 pkt 13 za nieuczciwą praktykę rynkową przyjmuje 'reklamowanie produktu podobnego do produktu innego przedsiębiorcy w sposób celowo sugerujący konsumentowi, że produkt ten został wykonany przez tego samego przedsiębiorcę, jeżeli jest to niezgodne z prawdą'. Co w przypadku reklamy kontekstowej -- szukam nazwy konkretnego produktu czy przedsiębiorstwa, a celowo prezentowane są mi zupełnie inne rzeczy -- nie jest aż tak bardzo nie do wyobrażenia.

Wniosek jest prosty i przeczy wyobrażeniom wielu startutopistów, którzy chętnie powtarzają, że prawo nie nadąża za zmianami (prawo nadążać zwykle nie musi, sęk w tym, że czasem za samym prawem trudno jest nadążyć): decydując się na reklamę kontekstową opartą na renomie -- znakach towarowych bądź pozycji rynkowej -- innych przedsiębiorców warto pamiętać o wiążącym się z tym ryzyku poniesienia całkiem realnej odpowiedzialności prawnej. 

PS zrzut ekranu -- czyli corpus delicti w sprawie NameSafe vs. LifeLock -- za CNET.

Komentarze (6)
Wykorzystanie wizerunku osoby publicznej w reklamie
 Oceń wpis
   
Ta sprawa rozwaliła mnie na łopatki: dolnośląski urząd marszałkowski chciał mieć fajną kampanię promocyjną, więc zajumał na plakacik fajne zdjęcie. Traf chciał, że na zdjęciu był kolarz, który wcale sobie nie życzył, aby jego wizerunek został wykorzystany w tej reklamie. Teraz żąda 150 tys. złotych odszkodowania.

Zgodnie prawem autorskim rozpowszechnianie wizerunku osoby wymaga uzyskania jej zgody lub przyjęcia wynagrodzenia za pozowanie; nieodpłatnie i bez zgody można rozpowszechniać wizerunek 'osoby publicznej', jeśli wizerunek został utrwalony w związku z pełnieniem przez tę osobę jej roli publicznej (art. 81 ust. 2 pkt 1 pr.aut.).
Nie oznacza to jednak pełnej dowolności w sposobie korzystania z wizerunku takiej osoby. Ustawowe zezwolenie na rozpowszechnianie zdjęć twarzy osoby publicznej nie stoi w sprzeczności z zasadą ochrony dóbr osobistych, do których zalicza się m.in. właśnie wizerunek (art. 23 kc).

Wbrew zatem pojawiającej się niekiedy opinii nie jest dozwolone wykorzystanie -- właśnie na podstawie art. 81 pr.aut. -- w reklamie zdjęcia polityka, sportowca czy aktorki, bez jego zgody. Rozpowszechnianie wizerunku nie jest bowiem w takim przypadku związane z wykonywaniem przez tę osobę jej funkcji publicznej, lecz ma charakter wyłącznie komercyjny.

Rozwalające jest zatem cytowane przez Gazetę tłumaczenie p. Krzysztofa Winsza z Business Consulting, który -- chyba naprawdę nieświadom tego, o czym się wypowiada -- powiedział 'Nie kontaktowaliśmy się ani z kolarzem, ani z jego grupą, ani z autorem fotografii, bo nie było takiej potrzeby. Przecież kupiliśmy to zdjęcie i prawo własności do niego. (...) Usunęliśmy ze zdjęcia logo i znaki szczególne, by kolarz był anonimowy'.

Oto kwintesencja antyprofesjonalizmu osoby, która zawodowo zajmuje się reklamą: 1) brak świadomości jakie prawa daje licencja na korzystanie ze zdjęcia (które zdaje się zostało kupione na stocku za max. 5 złotych), 2) brak szacunku dla autorskich praw osobistych twórcy (niedopuszczalna manipulacja obrazem), 3) brak pojęcia czym jest wizerunek człowieka.
(Smaczku sprawie dodaje, że Business Consulting... nadal chwali się przeprowadzeniem kampanii
dla Dolnego Śląska
... albo tak mi się wydaje, ponieważ miszczowie tak zrobili swoją stronkę, że ciężko coś odczytać (ale strona 'gra i buczy' co jest chyba najważniejsze...)

I pomyśleć, że tacy właśnie eksperci dostają publiczne zamówienia za publiczne pieniądze. Zabawniejsze: za przegraną sprawę urząd zapłaci odszkodowanie z publicznych pieniędzy (którego wysokość, to inna sprawa, będzie znacznie niższa niż oczekiwania downhillowca), zwróci się do fachowców z roszczeniem regresowym, a ten zapłaci, bo... kasę będzie miał na to z kolejnych publicznych zamówień...
Komentarze (15)
3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D