Warto zapamiętać: zrujnowanie zamku Gryf to nie dziedzictwo socjalizmu -- raczej efekt zmieniających się potrzeb u progu 19 wieku -- jednak to co się dziś dzieje z przyzamkowymi stawami Rębiszowskimi, woła o pomstę do nieba.
(W zasadzie nie powinienem wymieniać tej nazwy, bo może kogoś z P.T. Czytelników skłoni to do odwiedzenia tego smętnego i brudnego miejsca -- w życiu nie nazwę ich "pięknymi, spokojnymi i godnymi zobaczenia" -- a nie warto).
Schaffgotschowie (stary śląski ród Grafen Schaffgotsch genannt Semperfrei von und zu Kynast und Greiffenstein, Freiherr von Trachenberg -- spróbujcie zapamiętać ;-) zbudowali zamek, zaś od swoich włości do stawów poprowadzili drogę ocienioną szpalerem dębów... Dziś syf tam jakich mało; dęby wprawdzie stoją, ale władza ludowa i postludowa potrafią tylko postawić okropną tabliczkę -- "POMNIK PRZYRODY. SZPALER DRZEW" i obok drugą (na zdjęciu nie widać) z regulaminem zwiedzania...)
Ja wiem, że Polska to duży-mały i biedny kraj, że mamy za mało urzędników do pilnowania tego całego naszego dobra, że dębów u nas pod dostatkiem, a zamków na Śląsku więcej, niż w dolinie Loary (więc jeśli jeszcze parę zeżrą korniki, to nic się wielkiego nie stanie) -- ale u licha jak widzę takie marnowanie tego, co naprawdę piękne -- podczas gdy równocześnie wydaje się straszną kasę na taką wiochę jak multimedialna fontanna na wrocławskiej Pergoli -- to scyzoryk sam mi się w kieszeni otwiera...



