No i proszę -- mija tydzień odkąd rozpisałem się na temat prawa cytatu i przedruku oraz przeglądu publikacji, a gruchnęła wieść: niemiecki FAZ idzie do sądu przeciwko Sfora.pl, będzie się prawował o naruszenie prawa autorskiego poprzez agregowanie treści z innych serwisów internetowych.
Według enuncjacji prasowych chodzi o popularny model prezentowania agregowanej treści innego serwisu "w ramce" -- co pozwala na zapoznanie się z treścią, aczkolwiek bez odwiedzenia strony docelowej, co przekłada się na liczbę klików i odsłon: mniejszą na oryginalnej stronie i większą -- w agregatorze. (O zjawisku pisałem rok temu w tekście "Czy użytkownicy Wykop.pl łamią prawo?")
![]()
Muszę przyznać, że sprawa wprawia mnie w lekki ambaras. Przede wszystkim dlatego, że nie widzę takiego zabiegu technicznego na Sfora.pl; owszem, w 1/3 szerokości strony jest kolumna poświęcona serwisowi Kciuk.pl, i dopiero jak kliknę w tamtejsze odnośniki ukazuje się moim oczom owo zjawisko.
Wnoszę na tej podstawie, że pozwanym w sprawie nie jest (nie będzie? -- skoro ktoś dostał papiery po niemiecku i musi je tłumaczyć, to zapewne jest to jakieś wezwanie: polskie sądy nie pracują w języku Marksa czy Bormanna) żadna Sfora.pl czy nawet Kciuk.pl, lecz po prostu spółka Free4Fresh sp. z o.o. -- skądinąd właściciel obu serwisów.
Drugi problem polega na tym, że przez ostatni rok nie zmieniłem zdania na temat owego technicznego tricku z ramką. Nadal twierdzę, że zarzut naruszenia prawa autorskiego nie może wynikać z faktu, że owe "ramki" zaburzają rytm zliczania ruchu w różnych gemiusach (w tym miejscu sprawdziłem mój własny kapownik i oto co widzę -- Google Analytics nadal zlicza takie odwiedziny w sposób jak najbardziej prawidłowy). 
Tymczasem przesłanką naruszenia autorskich praw majątkowych nie jest i nigdy nie będzie okoliczność, że nie udało się uzyskać zakładanej liczby ruchu na stronie internetowej bądź określonego wynagrodzenia z wyświetlania reklam. (Natomiast owszem, dochodzę do przekonania, że jeśli uda się wykazać pasożytowanie na przychodach z reklamy, to być może do sprawy dałoby się dojść od strony zwalczania nieuczciwej konkurencji.)
(Od razu wyjaśniam, że moim zdaniem temat nie jest także do zaczepienia od strony "a to nie cytat ani przegląd prasy". Osobiście traktowałbym taką ramkę jako swoisty rodzaj linku -- zarzut ma właśnie dotyczyć faktu, iż jest to "link płytki" (hmm jest już wyrok w kontekście "deep link" a ochrona wizerunku -- por. wyrok SA w Krakowie z 20 lipca 2004 r., I ACa 564/04 -- to kiedy zaczną ścigać za "middle link", "soft link", "crazy link" albo "limon link"?) -- ale jednak tylko link: generalnie treść prezentowana jest na stronie autorskiej, nie dochodzi do skopiowania/zajumania materiału do serwisu agregującego -- więc o co chodzi?
Najmniejszych wątpliwości nie mam także w odniesieniu do 2/3 (od lewej) serwisu Sfora.pl. Może się to komuś nie podobać (mi się nie podoba), ale póki co tekst składający się z cytatu przetykanego treścią pochodzącą od osoby sporządzającej przegląd kwalifikuje się jako przegląd prasy czy przegląd publikacji (art. 25 ust. 1 pkt 3 i pkt 5 pr.aut.). Cytując raz jeszcze komentarz J. Barty i R. Markiewicza mogę w tym miejscu przypomnieć, że "Takie informacje mogą być połączeniem niewielkich cytatów z opublikowanych utworów i własnego komentarza. Mogą także polegać na krótkich streszczeniach opublikowanych utworów".
No dobra, zobaczymy co dalej z tego wyjdzie.



