O tajnej rządowej interpretacja prawa (za oceanem)
 Oceń wpis
   

US government refuses to unveil a secret interpretation of Patriot ActI jeszcze nawracając na sekundę do informacji publicznej (ale nie u nas): wydawca New York Timesa zdecydował się na pozwanie rządu federalnego, ponieważ... rząd waszyngtoński posługuje się tajną interpretacją Patriot Act i nie chce jej ujawnić.

Przyczynkiem wniesienia powództwa (na podstawie Freedom of Information Act z 1966 r.) jest przekonanie, że rząd federalny interpretuje kluczowe zasady tej niezwykle kontrowersyjnej ustawy w sposób odbiegający od powszechnej opinii. A skoro to rząd wyposażony jest w narzędzia nadane mu na mocy Patriot Act -- to powinien chociaż ujawnić ewentualne instrukcje dotyczące stosowania prawa. Z wnioskiem o ujawnienie tej interpretacji wystąpił reporter Charlie Savage, jednak pozwany Departament Sprawiedliwości odmówił -- wskazując, że interpretacja przepisów została objęta klauzulą tajności...

Patrząc na niedawne pierepałki z nowelizacją ustawy o dostępie do informacji publicznej -- albo z posłami, którzy konstytucyjnie muszą się spowiadać, ale nie ma siły, która by ich do tego zmusiła --  mógłbym rzec, że nie tylko my mamy problem z władzą, która uderzając w tony tajne/poufne gubi się w legalności i konstytucyjności preferowanych rozwiązań. Marne to jednak pocieszenie.

Komentarze (8)
18 lat więzienia za cybernękanie i cyberdręczenie sąsiadów
 Oceń wpis
   

Mr. Spider invited Miss Dragonfly for a dinner. The invitation was accepted. Dragonfly dropped by...

To też jest dobre -- zwłaszcza, że odnosi się do kwestii "czy ja muszę się martwić, że mi ktoś w komputrze grzebie" -- oraz "czy mnie mają karać, że nie mam hasła na wifi?" Albo: co ja biedny zrobię jak mi się kto zachakieruje i świnkę podłoży?

Oto jak pisze Wired zdarzyło się w Stanach Zjednoczonych, że na 18 lat za kraty ma pójść Barry Ardolf, człowiek, który w akcie sąsiedzkiej zemsty podjął się aktów cyber-terroru i cyber-prowokacji wymierzonej w ogólnie pojętą godność, reputację i bezpieczeństwo swoich sąsiadów właśnie.

I tak Ardolf włamując się do "wyniuchanej" sieci bezprzewodowej stworzył "na rachunek" prześladowanego sąsiada pedofilską stronkę internetową, do której dodał prowokacyjny tekst, że przecież jako doskonały prawnik może zawsze powiedzieć, że jest tylko ofiarą włamania -- i jako doskonałemu prawnikowi oczywiście uda się mu ujść na sucho (co miało oczywiście wytrącić ewentualne -- i prawdziwe -- argumenty obrony). A później -- korzystając ze skrzynki pocztowej swojej ofiary -- posyłał linki do tej strony do jego współpracowników. Wysyłał także inne flirtowne listele, do jego współpracowniczek -- a przecież wiemy czym jest flirt za Oceanem...
(Szczęście, że współpracownicy prześladowanego nie uwierzyli w te bzdury, dzięki czemu udało się ustalić, że dostęp do sieci miało jakieś nieautoryzowane urządzenie.)

Następnie Ardolf spreparował -- korzystając z konta i adresu IP swojej ofiary -- wiadomości z groźbami pod adresem różnych polityków (w tym wiceprezydenta Bidena), co miało sprowadzić na głowę rzekomego sprawcy agentów służb specjalnych (i sprowadziło).

A wszystko po to, by skompromitować, skonfliktować z prawem i narazić na represje organów ścigania -- by zemścić się.

Jednak ten ostatni właśnie wybryk zgubił podstępnego drania. "Wired" mówi (a ja powtarzam, bo się nie znam), że właśnie w otoczeniu tych gróźb udało się wyniuchać dane bandziora-prowokatora (jego nazwisko i dane konta u dostawcy sieci). Po tym FBI uzyskało sądowy nakaz przeszukania domu Ardolfa, gdzie odnaleziono niezbite dowody jego przestępstw, w tym zapisane kopie danych z komputera sąsiadów, podręczniki z cyklu "jak łamać zabezpieczenia sieci bezprzewodowych", odręczne notatki mówiące o agresywnych planach (!), a nawet listy, które ukradł on był ze skrzynki swoim ofiarom.

Sprawa makabrycznie paskudna ale -- co tu kryć -- wariatów nie brak, więc każdy z nas powinien uważać na to, co się dzieje dookoła (parę lat temu miałem posmak takich historii, więc wiem coś o tym). My wprawdzie mamy od niedawna w kodeksie karnym przepisy penalizujące stalking (art. 190a kk), jednak różnica jest tego rodzaju, że stalking jest wówczas, kiedy każdy widzi, że ktoś się na nas uwziął -- a prowokacje tego rodzaju nie są oczywiste na pierwszy rzut oka.
Tym razem dobrze się skończyło -- dobrze, dla ofiar, które uwolniły się od swojego oprawcy i uratowały swą reputację -- potrafię sobie jednak wyobrazić sytuację, w której przeważają oczywiste oczywistości i dla prześladowanych przez Ardolfa nie byłoby szans na wyjaśnienia ni ratunku.

18 lat to sroga kara, jej wysokość wynika zapewne ze specyfiki amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości -- u nas za uporczywe nękanie można dostać maksimum 3 lata (lub do 10, jeśli wskutek stalkingu udręczona ofiara targnie się na swoje życie), jednak tu oczywiście doszłyby i inne kwalifikacje (m.in. tenże art. 267 par. 2 kk, a także osobna sprawa za próbę skierowania ostrza sprawiedliwości w niewinną osobę).

Komentarze (5)
O urzędowym nagrywaniu rozmów z powietrza
 Oceń wpis
   

Dwarfs' lanterns

cytat na dziś: "Przeciwko tym rozwiązaniom najgłośniej protestują środowiska sprzyjające przestępcom" -- Sławomir Kowalewski, burmistrz Mławy, o rozwojowym systemie monitoringu miejskiego, który rejestruje nie tylko obraz, ale i dźwięk


To jest bardzo ciekawe: w Mławie dokonano uroczystego przecięcia wstęgi (!) nowego, jeszcze lepszego, monitoringu miejskiego -- w tym lepszego, że obok obrazu rejestruje się także różne dźwięki -- w tym rozmowy przechodniów.

z Konstytucji RP:
art. 49 Zapewnia się wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się. Ich ograniczenie może nastąpić jedynie w przypadkach określonych w ustawie i w sposób w niej określony.
art. 51. ust. 2 Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
art. 267 § 3 kk Tej samej karze [grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2] podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.
5. Zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa.
Rzecz jasna nikt z władz Mławy nie powie, że montując Wielkiemu Bratu ucho szło o naruszenie prywatności przechodniów: mikrofony "zbierają ogólne odgłosy ulicy, są szczególnie przydatne nocą gdy walory monitoringu wizyjnego wyraźnie słabną. Dzięki nim dyspozytor wychwyci odgłos wyjącego alarmu, czy tłuczonej szyby albo np. wołanie o pomoc" (to słowa komendanta policji).
Ale skoro zbierają ogólne odgłosy, to mogą i rozmowy osób, które mają tego pecha, że akurat przebywają w pobliżu ucha -- ale przecież to nie jest problem, ponieważ protestować mogą wyłącznie "środowiska sprzyjające przestępcom".

Przestępcom sprzyjają także chyba Ojcowie Konstytucji, którzy wśród wolności i praw osobistych umieścili przepisy o ochronie prywatności oraz zakazujące władzom publicznym gromadzić informacji o obywatelach bez podstawy prawnej, a także twórcy kodeksu karnego, którzy w art. 267 par. 3 opisali przestępstwo bezprawnego podsłuchu -- na całe dwa lata za kraty może trafić ten, kto używa m.in. urządzeń podsłuchowych w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony.

Jasne, można się spierać czy rejestracja publicznie dostępnego dźwięku "z powietrza" -- nie wymierzona selektywnie w konkretną osobę czy miejsce -- może być traktowana jako nielegalny podsłuch (kolejny punkt do dyskusji: sklepowe kamery CCTV wymierzone w stanowiska kasowe, gdzie klienci machają kartami płatniczymi i wklepują piny... nietrudno wyobrazić sobie także miejsca, gdzie owe "przypadkowe" rozmowy wcale nie będą takie przypadkowe...) -- jednak jakby na to nie patrzeć, nie ma przepisów nadających władzom samorządowym uprawnienie do słuchania i nagrywania tego, co ludzie sobie mówią. I nie zmienią tego żadne, choćby najlepsze intencje -- każdy ma prawo czuć się na ulicy swobodnie, bez względu na to, czy umawia się na randkę, obrabia tyłek szefowi z pracy czy po prostu mu się odbija.

Pomysł mławskich municypałków krytykuje także ex-szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ("idąc w tym kierunku, za chwilę znajdziemy się w państwie opisanym przez Orwella"). Oczywiście, że mu wierzę. O tyle, o ile domyślam się, że służby lubią monopol na to co robią.


PS na zdjęciu wyspecjalizowane urządzenie podsłuchowe -- przypominające jakiegoś grzybka czy kwiatek

Komentarze (25)
Nie tylko ABW interesuje się blogerami -- CIA też
 Oceń wpis
   

Jak piszą w Wired nie tylko my tu w Polsce mamy problem z zagwarantowaniem prawa do darcia łacha z polityków -- albo po prostu z krytyką władzy. Problemy z władzą -- jeśli się rękę na władzę tę podniesie -- można mieć także za oceanem, czyli w kraju, który czasem zwykliśmy traktować jako kolebkę wolności i praw obywatelskich.

Mógł się o tym przekonać profesor Juan Cole z Uniwersytetu Michigan, który swego czasu pozwolił sobie na publiczną blogo-krytykę ówczesnego prezydenta G.W. Busha -- zaś w odpowiedzi Biały Dom poprosił CIA o zajęcie się sprawą.
Nie, nikt nie odwiedził o poranku profesora w jego mieszkanku. Nikt nie zajął mu komputera, w konsekwencji czego Cole nie przestał pisać o wojnie w Iraku: po prostu agenci CIA mieli szukać haków w celu zdyskredytowania niepokornego blogera.

I tak w raportach Agencji zaczęły się pojawiać odniesienia do prywatnego życia prof. Cole -- co jest o tyle skandalem, o ile CIA ma zakaz zajmowania się sprawami wewnątrzamerykańskimi (i szpiegowania obywateli Stanów Zjednoczonych). O sprawie pewnie byśmy się nie dowiedzieli -- osoby zaangażowane w proceder oraz dzisiejszy rzecznik prasowy służb zaprzeczają owym informacjom -- gdyby jeden z byłych pracowników Agencji nie opowiedział prasie o zmaganiach wewnątrz Agencji.

Juan Cole nadal pisze swojego bloga, dzięki czemu możemy się dowiedzieć, że prezydent Obama właśnie podpisał przedłużenie osławionego Patriot Act o kolejne 4 lata. (I przypomina o niedawnym wycieku dotyczącym "tajnego" Patriot Act.

U nas natomiast już niedługo Trybunał Konstytucyjny zajmie się konstytucyjnością przepisu przewidującego karalność znieważenia prezydenta RP (art. 135 par. 2 kk). Sprawa ma sygnaturę P 12/09 -- czyli ile to leżało?!? -- i będę się jej z zaciekawieniem przyglądał.

Komentarze (2)
O przestępstwie obrazy majestatu w Rzplitej w I poł. XXI w.
 Oceń wpis
   

SWAT segway commandomotto na dziś: - Tutaj wisiał niegdyś obraz najjaśniejszego pana -- ozwał się znów po chwili -- akurat tam, gdzie teraz wisi lustro. - A tak, ma pan rację -- odpowiedział Paliviec -- wisiał tam, ale obsrywały go muchy, więc zaniosłem go na strych. (Jaroslav Hašek, Osudy dobrého vojáka Švejka za světové války)

 

Jak można było przypuszczać poranna wizyta komanda ABW w melinie przestępcy odpowiedzialnego za utworzenie i propagowanie serwisu antykomor.pl będzie miała ciąg dalszy.

Po pierwsze z weekendowego letargu otrząsnęły się służby prasowe służb specjalnych: na inkryminowanej stronie były głupawe "gierki", w których rzucało się ekskrementami w podobiznę Prezydenta Rzeczypospolitej, a w dodatku jej twórca był już wcześniej karany za chakierkę. Po drugie w sprawie mógł głos zabrać minister profesor Nałęcz (fenomen obecnej obsady Kancelarii: umie zabrać głos i chętnie go zabiera na każdy temat), którego zdaniem złe i niedobre prawo trzeba zmienić, ponieważ "wolne słowo ciągle jest gwarancją polskiej wolności", a w dodatku przepis przydający prezydentowi szczególną ochronę prawną "to jest jeszcze taka pozostałość z czasów państwa feudalnego, kiedy jakiekolwiek złe słowo o monarsze było złamaniem prawa". (Co racja, to racja.)

Po trzecie w deklaracjach luzowania rygorów korzystania z wolności słowa -- tak, tak... -- prześcigają się różni parlamentarzyści. Jarosław Kaczyński wraca do tonu sprzed 4 lat i mówi o atakowaniu wolności obywatelskich (sic!); dalej nawet idzie PJN, która już-już zgłosi projekt zmian w kodeksie karnym dotyczących art. 212 i 135 kk. Znaczy się: jest szansa, że podczas jesiennej kampanii wyborczej będzie mowa nie tylko o drożyźnie, ale i o wolności, w tym wolności słowa.

Ciekawe, że dzisiejsze tyrady w obronie słowa nie przeszkadzały swego czasu ścigać: Lecha Wałęsę za bon-mot o Lechu Kaczyńskim "mamy durnia za prezydenta" (co ciekawe zadane w tej sprawie Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne sądu dotyczące art. 135 kk nie doczekało się odpowiedzi... od 2008 r...; i druga ciekawostka: doniesienie na Wałęsę składali także parlamentarzyści PiS) oraz prowadzić postępowania ws. "małego zakompleksionego człowieka" i "chama".
Albo Andrzeja L. za nazwanie Aleksandra Kwaśniewskiego "największym leniem".

A na zakończenie chciałbym tylko raz jeszcze odesłać do mojego tekstu sprzed przeszło 2 lat, dotyczącego prowadzonej przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka -- i przegranej, a jakże -- przez Polskę sprawy Długołęcki vs. Poland, w której ETPCz napiętnował Polskę za nadużywanie przepisów karnych do hamowania -- choćby bardzo ostrej -- krytyki.
Nie wiem jak Trybunał określiłby nasyłanie służb specjalnych na faceta, który prowadzi choćby najwulgarniejszy i najbardziej chamski serwis internetowy, ale ja oceniam to niezmiennie: jako zwykłe prymitywne nadużycie władzy.

Nawet jeśli niektórym osobom posługującym się w polityce i tzw. "debacie publicznej" inwektywami nie podałbym ręki -- chamstwu bowiem trzeba dawać odpór bez względu na to, czy chamstwo nosi garnitur wicemarszałka sejmu lub wicepremiera, czy też siedzi na kanapie z laptopem na kolanach -- nie oznacza to, że od razu mam zamiar posłać ich za kraty albo choćby przeczytać o nich w prasie, że "o 6 rano do domu wicemarszałka Niesiołowskiego zapukało ośmiu smutnych panów w kamizelkach z napisem ABW".

Komentarze (12)
1 | 2 | 3 | 4 |
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D