Fałszywy listel posłanki Kępy to kradzież tożsamości
 Oceń wpis
   

Z listy Rafała Dutkiewicza kandydują zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego

Dziś krótka piłka, bo i sprawa poważna-niepoważna: wczoraj ktoś posłał, w imieniu posłanki Beaty Kempy, oświadczenie o rezygnacji ze startu w wyborach (zdementowane, a szkoda, bo przydałoby się...) -- najprawdopodobniej włamując się na jej konto pocztowe albo podszywając pod jej adres listelowy (co jest przecież bardzo łatwe...) -- temat poszedł w świat, bo PAP bez obadania tematu posłał wieść dalej ("nasza wiarygodność i dobra też zostały tutaj naruszone, dlatego musimy rozważyć, czy nie skierować sprawy do prokuratury" -- dowcipne...) -- a dziś się okazuje, że:art. 190a kk: § 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

  • eksperci zastanawiają się, kto mógł być autorem fałszywki (mógł być to ktoś z PiS, jak i z przeciwnego obozu), a w dodatku "to jest przykład kampanii negatywnej i to takiej kryminalnej. Rzadko się to rzeczywiście zdarza, bo kampanie negatywne zazwyczaj charakteryzują się jakimś oczernianiem, a tu mamy do czynienia z działaniem kryminalnym" -- no dobrze, ale to przecież mógł być jakiś dowcip, powiedzmy Anonymousów (warto kliknąć, bo dobre);
  • sama posłanka Beata Kempa wie, że ktoś chciał zdyskredytować jej osobę, a na pewno najbardziej rząd, bo to jest zmasowana akcja, a winny jest rząd, bo za zabezpieczenie skrzynek poselskich odpowiada rząd (LOL);
  • w sukurs posłance bieży minister Kwiatkowski, który zapowiedział, że w sprawie prokuratura już prowadzi w sprawie feralnego listelka czynności, a poza tym zastanawia się, czy w sprawie nie można mówić o przestępstwie stalkingu -- co mnie akurat nie dziwi, bo cała afera rzekomego wycofania się posłanki Kępy z wyborów w modelowo odpowiada dyspozycji art. 190a par. 2 kk -- jednak ku mojemu zdziwieniu minister sprawiedliwości miał dodać "muszę powiedzieć, że pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją".

I to mnie chyba najbardziej dziwi: skoro niedawne dopisanie do kodeksu karnego art. 190a spowodowane było nasileniem się przestępstwa stalkingu -- i skoro o kradzieży tożsamości (co jest o tyle łatwiejsze, że coraz więcej śladów pozostawiamy np. w sieci...) słyszy się coraz więcej (ciekawostka, za którą nie miałem okazji podążyć: dostałem niedawno listela od osoby, która rzekomo wydzierżawiła stocznię w Szczecinie -- i z tego co pisze tam też mogło dojść do przestępstwa kradzieży tożsamości) -- to z jakiej paki minister sprawiedliwości mówi, że nigdy wcześniej nie słyszał o takim zdarzeniu?

No chyba że chodzi mu o tożsamość polityka -- to ciekawe, że prokuratura prowadzi już w sprawie jakieś czynności, jakby na to nie patrzeć zarówno art. 190a par. 4 kk jak i art. 267 par. 4 kk wymagają złożenia przez pokrzywdzonego wniosku o ściganie (a może Beata Kępa zdążyła go złożyć?) -- bo takiej przypadłości chyba dotąd nie było. Oni zwykle mieszają się sami, własnoręcznie.

Komentarze (31)
18 lat więzienia za cybernękanie i cyberdręczenie sąsiadów
 Oceń wpis
   

Mr. Spider invited Miss Dragonfly for a dinner. The invitation was accepted. Dragonfly dropped by...

To też jest dobre -- zwłaszcza, że odnosi się do kwestii "czy ja muszę się martwić, że mi ktoś w komputrze grzebie" -- oraz "czy mnie mają karać, że nie mam hasła na wifi?" Albo: co ja biedny zrobię jak mi się kto zachakieruje i świnkę podłoży?

Oto jak pisze Wired zdarzyło się w Stanach Zjednoczonych, że na 18 lat za kraty ma pójść Barry Ardolf, człowiek, który w akcie sąsiedzkiej zemsty podjął się aktów cyber-terroru i cyber-prowokacji wymierzonej w ogólnie pojętą godność, reputację i bezpieczeństwo swoich sąsiadów właśnie.

I tak Ardolf włamując się do "wyniuchanej" sieci bezprzewodowej stworzył "na rachunek" prześladowanego sąsiada pedofilską stronkę internetową, do której dodał prowokacyjny tekst, że przecież jako doskonały prawnik może zawsze powiedzieć, że jest tylko ofiarą włamania -- i jako doskonałemu prawnikowi oczywiście uda się mu ujść na sucho (co miało oczywiście wytrącić ewentualne -- i prawdziwe -- argumenty obrony). A później -- korzystając ze skrzynki pocztowej swojej ofiary -- posyłał linki do tej strony do jego współpracowników. Wysyłał także inne flirtowne listele, do jego współpracowniczek -- a przecież wiemy czym jest flirt za Oceanem...
(Szczęście, że współpracownicy prześladowanego nie uwierzyli w te bzdury, dzięki czemu udało się ustalić, że dostęp do sieci miało jakieś nieautoryzowane urządzenie.)

Następnie Ardolf spreparował -- korzystając z konta i adresu IP swojej ofiary -- wiadomości z groźbami pod adresem różnych polityków (w tym wiceprezydenta Bidena), co miało sprowadzić na głowę rzekomego sprawcy agentów służb specjalnych (i sprowadziło).

A wszystko po to, by skompromitować, skonfliktować z prawem i narazić na represje organów ścigania -- by zemścić się.

Jednak ten ostatni właśnie wybryk zgubił podstępnego drania. "Wired" mówi (a ja powtarzam, bo się nie znam), że właśnie w otoczeniu tych gróźb udało się wyniuchać dane bandziora-prowokatora (jego nazwisko i dane konta u dostawcy sieci). Po tym FBI uzyskało sądowy nakaz przeszukania domu Ardolfa, gdzie odnaleziono niezbite dowody jego przestępstw, w tym zapisane kopie danych z komputera sąsiadów, podręczniki z cyklu "jak łamać zabezpieczenia sieci bezprzewodowych", odręczne notatki mówiące o agresywnych planach (!), a nawet listy, które ukradł on był ze skrzynki swoim ofiarom.

Sprawa makabrycznie paskudna ale -- co tu kryć -- wariatów nie brak, więc każdy z nas powinien uważać na to, co się dzieje dookoła (parę lat temu miałem posmak takich historii, więc wiem coś o tym). My wprawdzie mamy od niedawna w kodeksie karnym przepisy penalizujące stalking (art. 190a kk), jednak różnica jest tego rodzaju, że stalking jest wówczas, kiedy każdy widzi, że ktoś się na nas uwziął -- a prowokacje tego rodzaju nie są oczywiste na pierwszy rzut oka.
Tym razem dobrze się skończyło -- dobrze, dla ofiar, które uwolniły się od swojego oprawcy i uratowały swą reputację -- potrafię sobie jednak wyobrazić sytuację, w której przeważają oczywiste oczywistości i dla prześladowanych przez Ardolfa nie byłoby szans na wyjaśnienia ni ratunku.

18 lat to sroga kara, jej wysokość wynika zapewne ze specyfiki amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości -- u nas za uporczywe nękanie można dostać maksimum 3 lata (lub do 10, jeśli wskutek stalkingu udręczona ofiara targnie się na swoje życie), jednak tu oczywiście doszłyby i inne kwalifikacje (m.in. tenże art. 267 par. 2 kk, a także osobna sprawa za próbę skierowania ostrza sprawiedliwości w niewinną osobę).

Komentarze (5)
Dwa słowa o przestępstwie stalkingu
 Oceń wpis
   

Prace nad nowelizacją kodeksu karnego polegające na dodaniu doń art. 190a penalizującego stalking przebiegają przy zdecydowanym aplauzie większości komentatorów -- oraz nielicznym słowom krytyki: bo ryzykowne może być odtąd wysłanie do jakieś osoby pięciu esemesów bez wyraźnego przyzwolenia -- albo dlatego, że wydaje się, że propozycje nie idą dostatecznie daleko.

Najsamprzód należy się słowo wyjaśnienia: zgodnie z rządowym projektem zmian w kodeksie karnym przestępstwem ma być uporczywe nękanie osoby powodujące poczucie zagrożenia lub istotne naruszenie prywatności, a także wykorzystanie wizerunku osoby lub jej danych osobowych w celu wyrządzenia szkody majątkowej lub osobistej (czyli po prostu stalking). Za takie zachowanie sprawca będzie mógł pójść do paki na 3 lata, jeśli jednak skutkiem owego nękania będzie targnięcie się ofiary na własne życie, zagrożenie wzrasta do lat 10.

art. 190a kk (projekt):
§1 Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat.
§2 Tej samej karze podlega, kto wykorzystuje wizerunek innej osoby lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.
§3 Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§4 Ściganie przestępstw określonych w § 1 i 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Wszystko to dlatego, że -- tak ponoć mówią statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości -- co dziesiąty Polak padł ofiarą takiego zachowania. Dotąd można było zastosować wyłącznie art. 107 kodeksu wykroczeń (złośliwe niepokojenie w celu dokuczenia), jednak i podejście organów do niektórych wykroczeń jest słabe, i sam w sobie ciężar takiego przepisu nie taki.
Stąd opisywane w prasie przypadki kobiet, od których nie chcieli się odczepić faceci -- plus (na szczęście nieliczne) przypadki zbrodni popełnionych przez stalkerów.

Sprawa ma jednak -- jak to często bywa -- dwa końce. Po pierwsze penalizacji podlegać będzie wyłącznie "uporczywe" nękanie, w dodatku takie, które wzbudza uzasadnione poczucie zagrożenia. I tak jak zakres tego drugiego pojęcia uda się odcyfrować choćby w oparciu o orzecznictwo dotyczące groźby karalnej (chyba nieprzypadkowo stalking ustawia się przy art. 190 kk), to już z uporczywością nie musi być chyba aż tak łatwo (intensywność działań przestępczych jest przewidziana jako element dyspozycji m.in. w art. 209 czy 218 kk, jednak zważywszy na cechy tych czynów nie da się chyba tak łatwo zastosować wypracowanego orzecznictwa do rozszyfrowania art. 190a kk).
Stąd niektórzy wskazują (por. "Kiedy za pisanie SMS-ów trafimy do więzienia?") na istniejące ryzyko zakwalifikowania jako stalkingu już samych prób zaznajomienia się, które -- jak to chyba czasem bywa -- niekoniecznie od samego początku przebiegają przy dwustronnej aprobacie. Słowem: to co do wczoraj było po prostu zalotami, jutro będzie już stalkingiem; znając zaś podejście ludzi do pewnych spraw (coraz częściej spotykam się z tym, że ktoś na kogoś próbuje "znaleźć jakiś kruczek"), zaraz za tym posypią się wnioski o ściganie.

Z drugiej strony projekt jest krytykowany za to, że ściganie sprawcy co do zasady (wyjąwszy postać kwalifikowaną określoną w art. 190a par. 3) ma nastąpić na wniosek pokrzywdzonego. Michał Kluska z ekipy "Co w Prawie Piszczy" pisze -- omyłkowo chyba nazywając tryb wnioskowy przestępstwem prywatnoskargowym (a przecież są to dwie kompletnie różne sprawy) -- że przecież trudno będzie od pokrzywdzonego oczekiwać, by zawsze umiał samodzielnie ustalić dane sprawcy nękania i przynieść je policji na tacy.

No to jest, jakby na to nie patrzeć, nieprawda: co do zasady składając wniosek o ściganie sprawcy ofiara nie potrzebuje niczego ustalać, a to dlatego, że konsekwencją złożenia takiego wniosku o ściganie jest prowadzenie postępowania w trybie identycznym, jak w przypadku przestępstwa ściganego z urzędu (prokurator prowadzi normalne dochodzenie, a może i śledztwo, wnosi akt oskarżenia i go popiera, etc.). Ba, przecież w niektórych przypadkach -- np. jeśli w toku dochodzenia ustalone zostanie, że sprawcą kradzieży jest osoba najbliższa -- wymagany jest dodatkowy wniosek, żądający ścigania właśnie owego konkretnie wskazanego (i ustalonego przez policję) członka rodziny.

Wymóg złożenia wniosku o ściganie sprawcy nie oznacza w żadnym przypadku, że pozycja ofiary jest w jakikolwiek sposób pogorszona. Skutkiem przyjęcia takiego rozwiązania jest wyłącznie to, że prokurator nie będzie mógł wwiercać się w uczucia nagabywanej osoby i decydować czy to już jest uporczywe nękanie wywołujące poczucie zagrożenia, czy jeszcze pikantny flirt.
Obecność par. 4 w żaden sposób nie oznacza, że organy ścigania będą mogły być w sprawach o stalking w jakikolwiek sposób bierne, choćby ze względu na "brak interesu społecznego".
Interes społeczny -- i tu się nic nie zmienia -- nadal będzie mógł skierować prokuratora do włączenia się do sprawy prowadzonej z oskarżenia prywatnego (co czasem chyba następuje z przekroczeniem granic owego "interesu").

Komentarze (6)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D