Na pohybel drobnym piratom drogowym
 Oceń wpis
   

chamski Nissan ONY 3F27 na miejscu dla niepełnosprawnychZastanawiające: już jutro (dopiero teraz?) wejdą w życie przepisy pozwalające karać kierowców, którzy robią bydło na uliczkach osiedlowych czy parkingach przy hipermarketach.

Artystów, co to uważają, że wolno im wszystko i wszędzie widuję dość często. A to zaparkują swój dreswóz na miejscu dla niepełnosprawnych, a to po prostu postawią reklamę swojego chlebodawcy gdzie bądź -- albo tak zaparkują swoje wspaniałe auto w ciasnej uliczce osiedlowej, żeby tylko żadna karetka czy straż pożarna już na pewno się nie zmieściła (ta plaga jest szczególnie karygodna).
I ostatnia moda: rajdowcy kręcący bączki na sklepowych parkingach, zwykle w taki sposób, że inni użytkownicy dróg muszą swoje odczekać, zanim rozlatujące się Subaru nie spali kolejnych 2 milimetrów ogumienia.

Stąd nie mogę zrozumieć dlaczego tak długo te drobne ale uciążliwe patologie pozostawały bezkarne? Dlaczego nie było nawet sensu informować drogówki o takich zdarzaniach -- bo i tak nie mieli możliwości podjęcia interwencji? Dlaczego trzeba było lat, żeby tak banalna sprawa doczekała się załatwienia (załatwienia w sensie wyposażenia policji w kompetencje -- bo ani przez moment nie myślę, że oto od jutra tacy durnie znikną z tamtych miejsc; podobnie jak nie myślę, że od jutra policja rzuci się do ich patrolowania).

 

PS przy okazji: jeśli już zdążyliście się zachwycić pomysłem na wyposażenie uczniów jednego z łódzkich ogólniaków w kartę płatniczą jednego z banków (bez kryptoreklamy), dzięki czemu "w szkole będzie bezpieczniej, bo nie wejdą osoby nieuprawnione, a rodzice i szkoła będą wiedzieć, czy i w jakich godzinach uczeń był na zajęciach", a w dodatku dzieciaki będą mogły się jeszcze łatwiej uczyć (jak wydawać kieszonkowe) -- przeczytajcie komentarz Alka Tarkowskiego w Kultura 2.0.
Miałem napisać coś podobnego, ostrzej, ale jakoś zapomniałem.

Komentarze (47)
Kryminał za pisanie bloga o belferskich tipsach
 Oceń wpis
   

mundurki szkolneWolę dożywotnio zamiatać ulice, niż słuchać o "nowych tipsach, golfach, butach i diecie pączkowo-batonikowej". Wszystko wskazuje na to, że ten całkiem zgrabny i niewinny bon-mot nie jest aż taki niewinny -- pod warunkiem, że traktuje o nauczycielce Liceum Ogólnokształcącego im. Jarosława Iwaszkiewicza w Brzezinach. Skrytykowane przez 18-letnią uczennicę-blogerkę grono pedagogiczne doszło do przekonania, że miało miejsce znieważenie funkcjonariusza publicznego -- o czym powiadomiło prokuraturę.
Tak pisze "Dziennik Łódzki", a ja ośmielam się o tym pisać, chociaż mnie tam nie było, a o sprawie bym nie wiedział, gdybym z gazety się o tym nie dowiedział.

Odnoszę wrażenie, że środowisko nauczycielskie się radykalizuje, żeby nie powiedzieć -- brutalizuje. Opowiedziano mi ostatnio o powództwie o ochronę dóbr osobistych jaki nauczycielka wytoczyła koleżance z pracy za nazwanie jej podczas rady pedagogicznej "kompletnym zerem" (nowa świecka tradycja kazała w pierwszym odruchu powiadomić prokuraturę, ta jednak nie znalazła podstaw do postawienia zarzutów i postępowanie umorzyła).
Sprawa z brzezińskiego ogólniaka dowodzi, że część pedagogów jest już tak zestresowana (kolejna ciekawostka: w innej szkole zakazano pić herbatę podczas lekcji -- chyba w obawie, że dzieciaki mogą coś dosypać do szklanki -- dopuszczalna jest wyłącznie mineralna i wyłącznie pita wprost z butelki; to nie jest żart) że nie cofnie się przed skrajną śmiesznością.

Tipsy i "wiedźma" mogły być zbrodnią doskonałą, ale nie są, chociaż myślozbrodni dopuściła się ponoć dobra uczennica (cóż, w szkołach tak jest, że nad samodzielne myślenie i krytycyzm wyżej stawia się wazeliniarstwo... "łubu-dubu, fajne są tipsy pani od anglika...").

Najfajniej jednak dyrektorka brzezińskiego ogólniaka tłumaczy pomysł na skierowanie zawiadomienia do prokuratury. Po pierwsze decyzję podjęto razem z nauczycielami (a więc nie ma odważnego, który się przyzna -- odpowiedzialność za bzdurę się rozmywa), aby "zapobiec eskalacji wyzwisk ze strony uczniów" (a więc chodzi o swoiste przeciwieństwo odpowiedzialności zbiorowej: uczennica Jola odpowie za wszystkich).
Co gorsza -- tak, tak, to ma być dowód złej postawy sprawczyni -- dziewczyna "po wybuchu afery miała wyciąć najbardziej szkalujące fragmenty bloga, gdzie znalazły się wyzwiska". Czyli jakby ewentualne bluzgi zostały, to by pani dyrektorka była kontenta i nie byłoby całej sprawy.
Absurd.

Sprawa jest oczywiście durnośmieszna, ale rzecz jasna nie dla nieszczęsnej blogerki, która -- nawet jeśli zrozumie, że hipokryzja najlepszym lekarstwem na kompleksy -- na kilkanaście tygodni przed maturą ma jazdę na całego.

Ze swojej strony ciału pedagogicznemu Liceum Ogólnokształcącego im. Iwaszkiewicza w Brzezinach życzę więcej optymizmu i dystansu, pani od anglika smacznych pączków i efektownych tipsów, blogerce-Joli pozytywnie zdanej matury, a wszystkim belfrom -- chociaż Wasze Święto za pół roku -- samych grzecznych dzieci w giertychowskich mundurkach.

PS dobrze, że za moich podstawówkowo-ogólniakowych czasów nie było mody na bloga. Skończyłbym chyba tam, gdzie mnie wówczas niektórzy widzieli.

Komentarze (32)
Dwa słowa o krzyżu w przestrzeni publicznej
 Oceń wpis
   

żywot Briana"Dla nas krzyż w klasie to element obcy, który sprawia, że czujemy się poza nawiasem" -- odważni licealiści z wrocławskiego XIV LO, którzy zdecydowali się zaprotestować przeciwko obecności krzyża w szkole.

Rzadko serwuję P.T. Czytelnikom duszne tematy. Raz, że nie czuję się na siłach, a dwa, że wiem, że dużo zyskuję dzięki silnemu wrażeniu skrajnego libertynizmu (to wrażenie błędne, ja jednak z błędu tego nie wyprowadzałem, licząc nawet na tych, którzy libertarianizmu i libertynizmu nie rozróżniają ;-)

Postanowiłem nie zwracać nawet uwagi na głośne orzeczenie nt. obecności krzyża we włoskiej szkole ani na wstrząsającą uchwałę Sejmu Rzeczypospolitej, który postanowił dać głos w obronie wiary (o pewnej posłance, która wprawdzie siecią TOR się nie zajmuje, ale inne głupoty jej w głowie też nie nudziłem).
Ba, nie zwracałem nawet na lokalny konflikt w XIV Liceum Ogólnokształcącym -- umiejętnie podsycany przez lokalną redakcję Gazety Wyborczej (zerknijcie na "zobacz także" po lewej) -- czyli Wielką Debatę Za Albo Przeciwko Krzyżowi. Nawet wówczas, gdy mówiło się o takich kuriozalnych rozwiązaniach jak krzyże mobilne...

Kiedy jednak czytam kolejny materiał na ten temat, a w nim zdanie, że proponujący zdjęcie krzyża jako elementu obcego ze ściany czują się przezeń wyłożeni poza nawias -- nie mogę.

Nie będę pisał o tradycji, o dawaniu świadectwa, o sile, jaką wiara dała temu narodowi. Nie będę też pisał o teoriach państwa świeckiego, bezwyznaniowego czy też neutralnego światopoglądowo.
Pojadę po bandzie, czyli -- jak lubię najbardziej -- uproszczę temat na tyle, żeby każdy zrozumiał, że sprawa jest dęta jak nie wiem co.

Zacznę jednak od dobrego dowcipu, który opowiadam zawsze jak tylko zaczyna się w jakimś towarzystwie ciężka rozmowa na ciężkie tematy.
Oto po zakończeniu dorocznego zebrania Partii Ateistów sekretarz generalny zarządził pięć minut nienawiści. Wszyscy zebrani zaczęli jak jeden mąż wygrażać ku górze, bluźnić, grozić i machać pięściami. Wszyscy oprócz jednego, który siedział i czytał gazetę.
Zaniepokojony gensek zapytał go: - a ty, dlaczego nie złorzeczysz temu ich bogu? a wstrzemięźliwy delegat na to odparł: - ja? a bo ja po prostu w niego nie wierzę, panie sekretarzu generalny.

Przyznaję, że z mojego punktu widzenia -- punktu widzenia agnostyka, który nie wierzy w żadą Siłę Nadprzyrodzoną, bo odczuwa brak dowodu na okoliczność jej istnienia, zarazem świadom jest, że nawet gdyby Siła taka gdzieś tam istniała, to nie jest jeszcze powód do tego, by oddawać jej cześć -- postawa taka jest najracjonalniejsza.

Przeciwnicy krzyża w szkole najczęściej powołują się na swoją bezwyznaniowość czy ateizm. Z mojego punktu widzenia -- punktu widzenia osoby kompletnie areligijnej (acz szanującej chrześcijaństwo oraz tradycję naszego kraju, to fakt -- i może ten fakt mnie nieco wypacza?) -- absurdalna i nieracjonalna jest walka z symboliką religijną, która nic dla mnie nie oznacza. Krzyż adresowany jest do osób wierzących, do nich powinien przemawiać (może także czasem temperować?). Dla ateuszy krzyż jest li tylko elementem wystroju wnętrza, zaś z racji ich bezwyznaniowości -- powinien być kompletnie indyferentny uczuciowo.

Komentarze (41)
Roman, ty się Boga nie boisz
 Oceń wpis
   
Zgodnie z przewidywaniami Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z Konstytucją i ustawą o systemie oświaty rozporządzenie MEN w sprawie tzw. "amnestii maturalnej".

Komunikat prasowy TK wskazuje szereg uchybień, których obecność w systemie prawnym może brukać poczucie praworządności obywateli Czwartej Rzeczypospolitej.
W szczególności o pomstę do nieba woła przekroczenie przez Najjaśnieszego Pana Ministra Giertycha Romana uprawnień do wydania aktów wykonawczych do ustawy (art. 92 ust. 1 Konstytucji wyraźnie mówi jak ma wyglądać delegacja ustawodawcza i do czego zmierzać).
Prawo jest prawem i słusznie stwierdzili sędziowie, że minister nie ma swobody w ustalaniu kto zdał a kto nie zdał egzaminu maturalnego. Takie działanie prowadzi do pogwałcenia zasady równości w dostępie obywateli do nauki, ponieważ - czas na miodny cytat, który każdy dobrodziej ludzkości powinien wziąć pod uwagę
"Powszechność nie powinna być rozumiana w ten sposób, że każdy niezależnie od posiadanych umiejętności i wiedzy ma gwarantowany dostęp do każdego szczebla wykształcenia. Dostęp do wykształcenia nie jest równoznaczny z obowiązkiem zapewnienia każdemu zdania matury. Chodzi tu o równość szans, a nie o powszechny dostęp do efektów wykształcenia."

Ponadto Trybunał wskazał na niedopuszczalność naruszenia zasady niedziałania prawa wstecz (lex retro non agit) - amnestia dotyczyła egzaminu, który już się odbył, i którego wyniki już były znane; chociaż jakby na to nie patrzeć taka jest istota amnestii.
Tłumacząc z naszego na ludzkie: obniżenie wymogów maturalnych nastąpiło wbrew ustawie i konstytucji oraz z pokrzywdzeniem dla tych maturzystów, którzy do egzaminu się rzetelnie przygotowali.

Minister Giertych - jak to minister Giertych - robi dobrą minę do złej gry, z pokorą przyjmuje wyrok i "cieszy się z zakończenia całej sprawy", a to dlatego, że "nareszcie jest pełna jasność co do sytuacji maturzystów, a świadectwa maturalne wydane na podstawie zaskarżonego rozporządzenia są ważne" (to jest jeden megaROTFL, a drugi za to, że MEN ma dwie równoległe strony www - kto nie wierzy niech kliknie tu i tu).

Nie chcę jednak dworować tu tylko z ministra Giertycha. Prztyczek w nos należy się także Trybunałowi, który nie odważył się postąpić w sposób zdecydowany i odroczył wejście w życia wyroku o całe 12 miesięcy. Co więcej, wyrok nie oznacza unieważnienia wyników egzaminów, które zostały "zdane" na podstawie niekonstytucyjnych przepisów.

Kwestia od kiedy tak naprawdę działają wyroki TK nie od dziś nurtuje prawników, ścierają się o to różne składy i instancje. Tu ciekawostka: sędziowie Trybunału są tu raczej "gołębiami", podkreślając, że orzeczenia nie mogą działać wstecz, natomiast zasadniczo inne stanowisko przyjmuje Sąd Najwyższy, zwykle orzekając odmiennie (tak np. w wyroku z 6 grudnia 2006 r., sygn. IV CSK 247/06). Także moim zdaniem jest po prostu nielogiczne, aby przepis "od zawsze" niezgodny z konstytucją mógł wywierać skutek prawny, niezależnie od tego czy jest on dla kogoś korzystny (maturę dzięki Giertychowi "zdało" ponoć 50 tys. osób) czy też niekorzystny (to oznacza, że teoretycznie jest o 50 tys. mniej miejsc na studia dla rzetelnych licealistów).

Dla osób poszkodowanych wskutek działania przepisu niezgodnego z konstytucją bądź ustawą jest art. 417(1) par. 1 kodeksu cywilnego, dobrze byłoby zatem, gdyby ostateczną konsekwencją wyroku były pozwy o odszkodowania kierowane przez nieszczęśników przeciwko... no właśnie, najlepiej gdyby odpowiedzialność za krótkowzroczny populizm ponosił osobiście zainteresowany decydent.
Do tego - czy nie za daleko posuwam się w postulatach de lege ferenda? - w tak rażących sprawach minister powinien z urzędu zostać postawiony w stan oskarżenia przed Trybunałem Stanu. Roman Boga się nie boi, zbesztanie przez Trybunał bierze za dobrą monetę, premier też go raczej nie upomni (sam się dziwi wyrokowi...) W zasadzie odpowiedzialność rządu za złe prawo jest piekielnie iluzoryczna, zaś art. 156 ust. 1 Konstytucji zdecydowanie zbyt rzadko odświeżany.

A jeśli się nie da to proszę zobaczyć jak można załatwić pewne sprawy. Czego sobie i Państwu serdecznie życzę.
Prawda, że piękne?
Komentarze (3)
O mnie
Olgierd Rudak
Olgierd Rudak, redaktor naczelny i wydawca czasopisma internetowego "Lege Artis". Prawnik, miłośnik ożywionej przyrody, gór, fotografii i psów; posiadacz "prawie" owczarka belgijskiego malinois o imieniu Boss. Z przekonania libertarianin, z wyboru stary kawaler ;-)
Najnowsze komentarze
2012-05-21 15:42
PAWEŁ W.:
e-Sąd: początek przygody (zakładanie konta w e-sad.gov.pl)
Błędy aż wstyd komentować dalej i poprawiać
2012-05-20 01:54
opinie:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Tak to jest jak poslami sa przypadkowe osoby... a pqrtii Palikota tak jest...
2012-05-20 01:42
opinie:
Pozew o odszkodowanie rozpaczliwą próbą ratowania frekwencji
Ale ten film nie jest wcale taki zły :)
2012-05-19 15:52
kaszuby:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Ach ten Wedel kiedy ta firma zajmie się powazniejszymi sprawami. Na swoje zyczenie negatywnie[...]
2012-05-19 15:45
kaszuby:
"Słynne masło roślinne"
Masło roślinne to w sumie olej roślinny. A więc wg mnie jedno można podciągnąc pod drugie..
2012-05-19 15:39
pozyczka:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
Ten bank o klienta jakością obsługi starał się tylko na początku, teraz to już na pewno nie[...]
2012-05-19 15:29
emerytury:
O zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn
Tylko problem jest taki, że część ludzi wogolę nie odkładałaby pieniądzy na emeryturę. Albo[...]
2012-05-18 07:28
polokolo:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Hmmm.... a ciekawe czy strony prywatne też "podpadają" pod klauzule niedozwolone? Czy je też[...]
2012-05-16 16:07
Polak który ciężką :
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Ty kurwo!!!!!! Jak ktoś próbuje uczciwie zarabiać na chleb ale nie zna milionów przepisów to[...]
2012-05-15 17:07
fat:
Alior Bank: fałszowanie regulaminów, kłamstwa i bałagan
A dzisiaj nie można wypłacić pieniążków bo 'mają awarię systemu' ... nikt nie wie kiedy[...]
2012-05-15 11:38
jamto:
O ptasim mleczku i Ptasim Mleczku® raz jeszcze
Raz jeszcze o Wedlu. Zapraszam do poczytania jak to Wedel klientów w @$#@# robi :)[...]
2012-05-07 16:29
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
I kamizelkę kuloodporną w razie zapuszczania się w tereny zalesione- zawsze może znaleźć się[...]
2012-05-07 15:56
handel emisjami:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
No ale obowiązek jazdy na rowerze w kasku mogliby wprowadzić, czemu nie? I w ochraniaczach na[...]
2012-05-04 23:29
2222:
O Pro Bono i jego pełnomocnictwach, wezwaniach, ugodach...
moze zabrac
2012-05-03 10:53
robal_pl:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Akurat swiatla to na prawde powinien miec wlaczone jesli jedzie po drodze. I generalnie[...]
2012-04-30 17:57
rocket00:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
Pani Rakieta? :)
2012-04-30 15:29
zjadacz_mleczka:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
rotfl dokladnie, pozwac - z banku mozna wydrzec miliony!!! A ja tam chromole wedla w p...e[...]
2012-04-30 14:35
rozek12:
O obowiązkowych przeglądach technicznych rowerów
Dajże jakiegoś wpisa Olgierd bo ja (a domniemam że mógłbym użyć "my") czekam wyposzczony.
2012-04-27 14:41
QM music:
Jeszcze o wezwaniach wysyłanych przez Hapro Media
problematic nie jest podstawiony, faktycznie Spółka QM music prowadzi wiele spraw zarówno[...]
2012-04-25 12:38
m852:
Jak pozwać Polbank i nie dać się zwariować ;-)
Mam do Pana pytanie. Zawarłam umowę ubezpieczenia komunikacyjnego z Axa Direct odddział w[...]
2012-04-24 21:13
Alabama:
Świat wg ACTA (ptasie mleczko tango down)
i jak sie to skonczylo?
2012-04-20 18:13
złość:
Zagraj to jeszcze raz na KOBIZE, Sam
dobrze, że tutaj można znaleźć wyjaśnienia Kobize, na oficjalnej stronie już ich nie ma! Jak[...]
2012-04-17 21:10
69motor@gmail.com:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
Witam wszystkich Dzisiaj moja małżonka dostałą pismo z w/w "Stowarzyszenia". Podana jest[...]
2012-04-16 14:08
rtyrty:
Stowarzyszenie Lexus i jego prokonsumenckie pozwy
to lipa
2012-04-13 09:49
sodoma:
Internet z siedzibą w Warszawie
A do mnie dzwoniła Pani z TPSA i mówiła, że chce ze mną porozmawiać jako z właścicielem internetu :D